Wracac czy zostac...mam juz dosc:(

26.10.07, 11:15
Jakos dopadly mnie dzis mega-depresyjne nastroje i po raz kolejny
zaczelam walkowac w glowie problem - zostac w UK czy wracac.
Naprawde, nie wiem juz sama co mam robic i jak podejsc do swojej
sytuacji tak, by bylo dobrze, madrze i korzystnie dla mojej rodziny.

Sytuacja jest nastepujaca:mieszkamy z mezem w UK od blisko polotora
roku, mamy 3-miesieczna coreczke.Od przyjazdy przeprowadzalismy sie
juz 3 razy. Caly czas oboje pracowalismy, wiec finansowo stoimy
niezle, choc nie sa to jakies wielkie oszczednosci, z ktorymi mozna
byloby wracac i 'zaczynac' od nowa w Polsce. Starczyloby jedynie (a
moze AZ???) na rok wygodnego zycia, i w tym czasie moglibysmy bez
wiekszych stresow szukac docelowej pracy i odchowac troche corke.

Problem jest w tym, ze ja mam juz dosc bycia tutaj, czuje sie po
prostu samotna i wyobcowana. Nie chodzi o jezyk i jakis szok
kulturowy, bo angielski i angielskie realia znam dosc dobrze, i
znalam juz przed wyjazdem, tylko o poczucie, ze nie nadaje sie po
prostu do takiego zycia, jakie obecnie wiode i jednoczesnie - ze
mimo sympatuu do Anglii nie odpowiada mi mentalnosc Anglikow i nie
chcialabym tu zostac na zawsze i wychowywac swojej corki. Mam
wrazenie, ze moje zycie to po prostu bierna wegetacja, codzienne
wstawania, zajmowanie sie dzieckiem, ewentualnie zakupy i zajmowanie
sie domem. No wlasnie domem... czy mozna nazwac domem budynek
dzielony z innymi ludmi, ktorzy wydawlo sie, byli przyjaciolmi, a po
zamieszkaniu razem okazalo sie jak wiele nas dzieli i jak rozne mamy
priorytety. Strasznie sie na nich zawiodlam - z mezem, tuz przed
samymi narodiznami dziecka przejechalismy dla nich pol Anglii by
razem zamieszkac, maz zostawil pewna prace... mialo byc tak
kolorowo, bo przeciez sie lubilismy i szanowalismy. Nietsty, nie
jest. Niby wszystko OK, pelna kultura, bo przeciez wszyscy
jestesmy 'wyksztalconymi ludzmi na poziomie' ale oni po prostu nie
rozumieja, ze majac male dziecko nie mozemy zyc jak studenciaki i
wszystkiego traktowac na luzaka. OK, powie ktos, mozemy miec
pretensje tylko do siebie bo nikt nas nie zmuszal do wspolnego
mieszkania - ale inne tez mielismy ustalenia co do standardu domu,
co do ilosci mieszkajacych w nim osob (oni dokoptowali sobie jeszcze
jednego faceta do mieszkania z nami,tuz przed podpisaniem umowy, gdy
juz mielismy wypowiedziane poprzednie mieszkanie, agrumentujac ze to
tylko na jakis czas i dla obciecia kosztow...). Itak jak pisze, nuby
jest OK, ale ja juz za stara jestem na przypominanie 30-paro
letniemu facetowi ze znowu zapomnial o swojej kolejce sprzatania czy
na czekanie godzine z obiadem az ktops inny zwolni piekarnik czy
zlew. Moglam to przeciez przewidziec...

Wracajac do istoty watku. Maz meczy mnie, zebysmy domieszkali z nimi
do konca umowy i jeszcze raz sprobowali sie jakos tu zadomowic,
wynajac cos osobno i w koncu zaczac zyc normalnie. Twierdzi, ze jak
tylko corka podrosnie to oddamy ja do przedszkola, ja poszukam w
koncu normalnej pracy - bo dotad pracowalam jako sprzedawca,
fizycznie, i wtedy odzyje, i zmieni mi sie spojrzenie na nasze bycie
tutaj. Ja mam jednak dosc,nie chce po raz kolejny zaczynac znowu i
znowu... mam prawie 30 lat, i praktycznie odkad skonczylam studia
brakuje mi poczucia stabilizacji, ciagle tylko zyje 'tymczasowo'
podejmujac w miedyczasie dycyzje i snujac plany, majace ulepszyc moj
byt, a g... z tego wychodzi, choc naprawde, staram sie jak moge.
Czego bym nie robila jesli chodzi o sprawy edukacyjne, pracowe,
mieszkaniowe, jakbym sie nie starala isc do przodu i poidejmowac
jakies proby polepszenia swojej sytuacji - to zawsze wpadam z
deszczu pod rynne. A teraz jestem juz matka, mam dziecko, i o niej
musze przede wszystkim myslec...
Mam dosc:((((((((((((
Jestem juz w tak kiepskiej kondycji psychicznej, ze tak naprawde
boje sie podjecia kolejnej - znowu pewnie blednej 'decyzji'
zyciowej... Anglia miala byc lekiem na ten brak stabilizacji, i
co... po 1.5 roku chce uciec stad po prostu, tylko ze nie za bardzo
mam do czego uciekac. Owszem, jestw Polsce rodzina, przyjaciele - to
bardzo duzo, mam gdzie zamieszkac na poczatek. Ale nie mamy swojego
mieszkania, i poki co szans na nie, wiec wracajac do Polski znowu
musielibysmy cos wynajmowac, szukac oboje pracy etc. I nie wiadomo
czy i w ogole w koncu doszlibysmy do takiej sytuacji finansowej w
ktorej byloby nas na to mieszkanie stac. I znowu - zycie na
walizkach.
Powrot do Polski wydaje sie byc wiec malo rozsadnym posunieciem,
chociaz z drugiej strony sama juz zastanawiam sie czym tak naprawde
bedzie roznilo sie moje zycie od tego obecnego... wydaje mi sie, ze
w Polsce mimo wszytsko bylo mi lepoej. Owszem, mialam mniej
pieniedzy i musialam wynajmowac mieszkanie, ale zawsze starczalo mi
na zycie,na jakies drobne przyjemnosci, a przy tym mialam bliskie
osoby i blsikie miejsca przy sobie. W UK tez musze wynajmowac
mieszkanie, mam wiecej pieniedzy, wlasciwie stac mnie na wygodne
zycie bez stresow finansowych, ale pieniadze ktorymi dysponujemy sa
poki co zbyt male byc myslec o kupnie tu domu czy mieszkania, co
planuje moj maz. Zreszta, oznaczaloby to utkniecie w UK na dobre.

Ja mam juz dosyc przeprowadzek, dosyc zaczynania wszystkiego od
nowa, najchetniej schowalabym sie w mysia dziure i zostala w niej na
zawsze. Dosc juz mam pakowania po raz kolejny swoich rzeczy i
przewozenia sie w kolejne miejsce. Czuje sie po prostu bezdomna, i
choc wiem, ze wieksze szanse na stabilizacje mam w Anglii, to po
prostu nie chce tu zostac na stale...:(((

Przepraszam, ze tak chaotycznie to wszystko brzmi... ale i taki
chaos mam w glowie:(
    • aniaheasley Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 12:06
      Anglia szmanglia :-)
      Zacznijmy od najwazniejszego - masz 3-miesieczna coreczke! Wiele
      kobiet twierdzi, z perspektywy czasu, ze pierwszy rok po urodzeniu
      pierwszego dziecka to byl najbardziej samotny okres w ich zyciu.
      Wiele z tego co piszesz na pewno ma zwiazek glownie z tym, ze masz
      bardzo male dziecko. Bycie w obcym kraju, jezeli w ten sposob
      traktujesz Anglie, na pewno nie pomaga, ale sam fakt ze masz takie
      male dziecko moze byc przyczyna wielu rozterek. Wiem,
      ze 'oficjalnie' jestes najszczesliwsza na swiecie bo masz dzidzie,
      ale prawda psychologiczna czesto jest inna.
      • pyza_uk Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 12:27
        Dokladnie - potwierdzam, to co pisze Ania. Jestem mama ponad 2-latki
        i te kilka mies. po porodzie to byla burza hormonow i poczucie
        bezradnosci i samotnosci. A mieszkamy w samodzielnym domu, maz ma
        tutaj rodzine, mam sporo znajomych, a i tak bylo mi zle.
        Wytrzymaj. Jak nie pracujesz, to zacznij zabierac dziecko do play-
        groups, aby spotkac sie z innymi mamami. I koniecznie przeprowadzcie
        sie do samodzielnego lokum.
    • gypsi Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 12:41
      Bardzo prosze NATYCHMIAST pojsc do GP albo zadzwonic do HV i poprosic o
      zrobienie Edinburgh Postnatal Depression Scale.
      • dontteaseme Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 13:20
        No coz, moja HV mam na glowie przynajmniej raz na tydzien...
        wypelnialam dla niej jakies psychotesty, pewnie nie bylo
        to 'Edinburgh Postnatal Depression Scale' bo to brzmi dosc powaznie,
        a tamte testy wygladaly raczej jak wlasnie - psychotesty z jakiegos
        czasopisma, ale wyszlo na to, ze jestem w grupie wysokiego ryzyka
        jesli chodzi o postnatal depression, no i stad te regularne wizyty i
        pytania if everything is allright i przyjacielskie - i nic nie
        dajace- poklepywanie po ramieniu. Problem w tym, ze ja unikam tych
        wizyt, nie dalam sie namowic poki co na zadna playgroup bo po prostu
        nie chce mi sie takiego 'powierzchownego' wsparcia... sorry, ale nie
        wierze w magiczne 'wyjdz do ludzi, a swiat usmiechnie sie do
        Ciebie"...nie zrozumcie mnie zle, ja wiem, ze wszyscy maja dobra
        wole, ale wiem tez, ze nie jestem obecnie w stanie nawiazac z nikim
        takiej relacji, by zwierzac sie ze swoich problemow i czuc sie
        naprawde rozumiana. Tak naprawde problem tkwi we mnie, bo czuje sie
        strasznie rozczarowana soba, tym jaka kiedys bylam a jaka jestem
        teraz, i jakos tak dziwnym trafem czuje sie swobodnie i potrafie sie
        otworzyc tylko przed tymi ludzmi, ktorzy znaja mnie z lepszych
        czasow, wiedza, jaka jestem (czy jaka bylam...?) naprawde, zanim
        zaczelo mnie wszystko przerastac.
        Moge ewentualnie wypisac sie na forum - bo jestem tu w jakis tam
        sposob anonimowa, choc pewnie tez nie do konca.
        Zreszta... o moich trudnosciach z zawieraniem znajomosci odkad
        przyjechalam do UK tez juz pisalam na forum, w watku o przyjazniach
        emigracyjnych.

        Do czego zmierzam... w zadnym wypadku nie umniejszam roli ciazy i
        dziecka w tym jak sie czuje... ale wydaje mi sie, ze nie w tym sek,
        bo podobne odczucia i problemy mialam zanim corka przyszla na swiat.
        Poza tym czlowiek z depresja, taka prawdziwa ponoc nie potrafi
        normalnie funkcjonowac... a ja funkcjonuje z pozoru calkiem dobrze,
        radze sobie z dzieckiem i z codziennosci praktycznie bez niczyjej
        pomocy, wiec mysle, ze to raczej baby blues, ktory naklada sie na
        moje 'stale' problemy, jeszcze sprzed ciazy.

        Dziwne to wszytsko. Jednego dnia potrafie sie nawet usmiechac,
        siedziec na necie czy ogladac TV bez poczucia totalnej beznadziei,
        planowac co bede np. robic w swieta i jakie meble kupie malej do
        pokoju, jak juz w koncu bede miala swoj... a drugiego dnia
        • kiotano_woman Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 13:38
          Kochana!
          Bardzo Ci wspolczuje i wiem, ze dobrymi radami jest pieklo wybrukowane to mi
          osobiscie jest bliska taka filozofia, jesli nie wiesz co masz/chcesz robic - nie
          rob tego. Przyjdzie taki dzien, kiedy bedziesz wiedziala i podejmiesz decyzje i
          bedziesz czula w sobie sile do wziecia za nia odpowiedzialnosci.

          Co do playgroups... osobiscie zachecam, nie chodzi tu o powierzchowne wsparcie.
          Tylko najzwyczajniej na swiecie Tobie i Twojej coreczce dobrze to zrobi. Nie
          oczekuj wsparcia od innych matek, tylko wejdz w taka sytuacje i zobacz co z niej
          wyniknie...

          Nie jestem lekarzem, wiec nie wypowiadam sie na temat depresji poporodowej, ale
          moze warto pomyslec o tym co napisala GYPSI?

          sciskam i uszy do gory

          czas plynie i wszystko sie zmienia :-)
        • gypsi Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 13:45
          Jesli HV zrobila test, to wlasnie ten. Nazwe ma powazna, ale jest dosc prosty.
          Tu masz inny test, bardzo pomocny w diagnozowaniu depresji i leku:
          www.alanpriest.f2s.com/HAD.htm
          www.alanpriest.f2s.com/HAD2.htm
          Zrob sobie go - tylko uczciwie - i jesli wynik depresji jest wyzszy niz 10 -
          radzilabym jednak pojsc do lekarza podyskutowac o lekach.
          Wybor Twoj.
          • ewelina-s-82 Re:gypsi dzieki za linka 26.10.07, 14:12
            ze mna jest chyba oki...ale mysle ze rok temu po zrobieniu tego
            testu osiagnela bym pewnie najwyzsza skale 21 punktow...ale
            zobaczymy co bedzie za dwa miechy bo wtedy mialam apogeum moich
            dołow..
            fotoforum.gazeta.pl/u/ewelina-s-82.html
        • ewelina-s-82 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 13:56
          nie wiem czy cie pociesze ale jak przeczytalam twoj post to jakbym
          widziala siebie rok temu...
          ja tez bylam w "takim stanie" psychicznym,na karku mialam 4latke i
          niespelna 8miesieczne nemowle,i tak naprawde bylam z tym wszytskim
          sama bo maz pracowal czesto biorac nadgodziny,a "znajomi" jakos
          niechetnie nas odwiedzali...teraz jest juz duuzo lepiej ale nie
          ukrywam ze nie raz ryczalam wrzeszcalam i poprostu bylam bliska
          paranoi,myslalam tak jak ty ,ze nic w zyciu jeszcze nie osiagnelam
          oprocz dwojki dzieci i w zasadzie stoje w miejscu juz od kilku
          lat...a powinnam myslec przeciez perspektywicznie,bo dla moich
          dzieci to nie bedzie mala roznica mieszkac w UK czy PL
          do tej pory nie podjelismy jeszce z mezem decyzji gdzie zostac,i to
          tez nie daje mi spac...
          moge ci tylko poradzic,w miare twoich mozliwosci zebys jednak wyszla
          do ludzi.zapisala sie na jakis kurs,moze nawet wrocila do pracy,a
          juz przedewszystkim jak ktos napisal znalazla lokum razem zmezem i
          tylko wy!ja sama nie chodzilam na playgroups bo takowych w
          sasiedztwie nie bylo ale w tym roku bedac w UK duzo daly mi wlasnie
          wypady do znajomych nieznajomych za miasto nawet jesli byli to
          pseudoznajomi ale czasem taka pogawedka o "dupie maryni" troche
          oczyszca;)ale wzielabym tez pod uwage farmakologiczne rozwiazanie
          problemu(oczywiscie za konsultacja lekarsk /psychologa) pozdrawiam i
          zycze duzo wiekszej pogody ducha i sle z tym postem pozytywne mysli
          do ciebie:)usmiechnij sie!!!
    • ewag12 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 14:35
      Wlasnie nosilam sie z zamiarem napisania takiego watku...
      Mieszkam w UK z mezem i 3letnim synkiem, jestem w ciazy z drugim
      dzieckiem. Szczerze mowiac nie czuje sie najlepiej, jestem
      przygnebiona, slaba i mam silne mdlosci. Maz pracuje od switu do
      nocy, wraca tak zmeczony ze nawet nie mamy ochoty na rozmowe. Przez
      szesc dni w tygodniu tak wyglada nasze zycie, ja z synkiem przez
      caly czas, maz w pracy, samotnosc, pustka. Owszem spotykam sie ze
      znajomymi, chodze z synkiem na play grupe, chodzimy na dlugie spacer
      i ponownie wracamy do pustego domu w ktorym nikt na nas nie czeka bo
      do wieczora jeszcze pare godzin...
      Tak strasznie chce wrocic do Polski, moze sie starzeje ale coraz
      bardziej brakuje mi kontaktow z rodzina, przyjaciolmi, brakuje mi
      mojego mieszkania z widokiem na piekna alejke, ktore urzadzalam sama
      od poczatku do konca...tutaj musze sie zastanowic nad kazdym
      gwozdziem wbitymw sciane i truchleje nad kazda plama na wykladzinie
      bo przeciez nie jest moja a wlascicielka i tak miala obiekcje przed
      dzieckiem w "tym trudnym" wieku...
      WSZYSCY nasi znajomi sa tutaj bo chca miec cos wlasnego w Polsce,
      czesc oczywiscie chce tu zostac, a my mamy piekne mieszkanie w
      kamienicy i siedze na wynajmowanym...
      Mezowi jest tu dobrze, nie dziwie mu sie ma prace ktora lubi,
      kolegow z ktorymi moze wyjsc na piwko, moglby mieszkac w dowolnym
      miejscu na swiecie jesli ma zapewnione w/w warunki.
      Co ja tu mam : dziecko 24 na dobe, dom na glowie i potworna
      samotnosc oraz perspektywe zerowych zmian na lepsze po urodzeniu
      dziecka.
      Wiem ze maz pracuje tak ciezko dla nas ale ja naprawde nigdy nie
      mialam cisnienia na pieniadze, wolalabym spokojne i skromne zycie w
      Polsce, gdzie mielibysmy wiecej czasu dla siebie, mozliwosc
      oddawania czasami dzieci do cudownych dziadkow by pobyc razem
      poprostu...
      Kazdego dnia mysle czy nie wrocic do Polski i nie urodzic dziecka
      tam a maz dojechalbym do nas...mam termin na maj...
      Wiem ze to tez nie jest najlepsze rozwiazanie ale kiedy pomysle ze
      tak bedzie wygladac najblizszy rok w Uk to popadam w depresje...
      Musze konczyc maly wzywa...
      • dontteaseme Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 15:12
        ewag12, napisalam do Ciebie na priv.

        Dziekuje wszystkim Wam goraco za wpsiy, przemysle wszystko co tu
        napisalyscie... coz, jak to sie mowi, life goes on
        • liley11 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 26.10.07, 16:14
          Pociesze Cie. Od 19 roku zycia do teraz (31 lat) nie zagrzalam
          nigdzie na dluzej miejsca. Ile razy sie przeprowadzalam...tego nie
          zlicze... kilkanasice? dwadziescia kilka...? nie wiem? az chyba
          usiade i sobie kiedys policze..albo lepiej nie, bo sie zalamie...
          ehhehe
          Nieraz mialam uczucie, ze mam juz dosyc, ze w koncu chce gdzies
          zagrzac miejsce, zostac na dluzej,.... ale kto wie, ile czeka mnie
          jeszcze przeprowadzek?
          Za mniej wiecej 3 miesiace bede w podobnej do Ciebie sytuacji z
          brzdacem przy cycku (mama nadzieje, ze przy cycku) i pewnie tez bede
          zmagac sie z hormonami.
          Staram sie jakos znalesc promyk slonka, chocby miedzy kroplami
          deszczu. Burza nie trwa wiecznie, a po niej zawsze wychodzi
          slonce..i czasem nawet jest tecza! A tecza spelnia marzenia!
          Zobaczysz, ze zycie Cie jeszcze pozytywnie zaskoczy. sa okresy w
          zyciu bardzo dolujace, ale po nich przychodza piekne chwile ( taaaa
          w zyciu piekne sa tylko chwile..). Gdyby cale zycie bylo pikne i
          caly czas bylibysmy zadowoleni, to byloby szaro, bo nie
          odroznialibysmy tych pieknych chwil od przecietnosci - one bylyby
          przecietne, zawsze... Te zle czasy sa po to, aby docenic te pikne
          chwile zycia... jak ladne kwiatki na czarnej ziemi.
    • olcimama Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 27.10.07, 00:43
      Czesc
      Ja mam 14 miesieczna corcie, rok tem czulam sie podobnie. Kochany
      dzidzius ale samotnie, najbardziej to brakowlao i brakuje mi rodziny
      i przyjaciolek z ktorymi mozna by bylo pogadac, poradzic. Owszem
      mamy tu z mezem znajomych ale wiadomo kazdy w tygodniu zajety a
      akurat nie mam takiej kolezanki tutaj co tez mialaby malego brzdaca,
      wiec nie moge sie tak wygadac a te play group to mnie nie zabrdzo
      interesowaly bo widomo chociaz jezyk w miare znam to jednak nie to
      samo jak pogadac w ojczystym jezyku. Gdy mala miala 5 miesiecy
      poszla do zlobka a ja wrocilam do pracy. Musze przyznac ze to troche
      mnie odrodzilo bo juz sie do ludzi wyszlo, wiec samopoczucie tez
      lepsze. Ale caly czas tesknie za Polska, jak sobie pomysle ile to
      imprez rodzinnych nas omija chrzciny, imieniny, niektore wesela bo
      niestety nie na kazdy da sie pojechac no i wiadomo ze dziadkowie
      bardzo tesknia za wnusia.
      Tak jak wielu z nas tutaj mamy plany powrotu ale na razie trzeba
      przyoszczedzic i zbierac na jakis domek-oczywiscie w Polsce, bo
      jakos nie widze siebie tutaj na dlugo.Tylko wizija znaleznienia
      pracy w Polsce troche mnie przeraza chociaz mam nadzieje ze moze sie
      powoli to bedzie polepszac.
      Pozdrawiam, zycze sily i usmiechu zeby nasze dzieci mialy wesole
      mamuski :)
    • vierablu Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 27.10.07, 02:35
      Moja corka ma juz 14 lat, a kiedy sie urodzila i wiele lat potem mieszkalam w
      Polsce. Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale moje doswiadczenie mowi, ze Twoje
      problemy maja naprawde bardzo malo wspolnego z faktem, ze mieszkasz 'nie w
      Polsce'. Wiele razy czulam sie bardzo podobnie. Bylam do tego wiecznie
      niewyspana, bo jedynie w nocy mialam czas na zebranie mysli, na bycie sama ze
      soba, na pomalowanie paznokci chociazby.

      To, co wplywa na Twoj nastroj to:
      a) male dziecko
      b) mieszkanie dzielone z innymi

      Rodzina musi miec swoje wlasne gniazdo, swoje wlasne reguly i rytm i nie bardzo
      sie to da pogodzic z wspolnym mieszkaniem z obcymi osobami, nawet, jezeli sa to
      przyjaciele.
      Nie zawsze osobne mieszkanie jest osiagalne, niestety. Moze warto pomyslec o
      poswieceniu tych waszych oszczednosci na osobne mieszkanie?

      Jezeli faktycznie masz objawy depresji to wyjscie do ludzi nie jest latwe, wiem
      cos o tym. I jezeli nie jestes w stanie sie przelamac i wyjsc do ludzi, to chyba
      warto poszukac prefesjonalnej pomocy.
    • berberiska Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 27.10.07, 21:12
      Dziewczyny skad jestescie?te mniej zadowolone...moze mieszkamy za
      rogiem ?
      pozdrawiam z Londynu..
    • natina0 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 27.10.07, 22:25
      napisałam maila na gazetowego

      pozdrawiam
    • niemozebyc Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 29.10.07, 23:21
      Donteaseme

      Pozdrawiam cie goraco.Tez mam coreczke, tylko, ze starsza o 2 miesice.

      Byc mama jest bardzo ciezka , a juz szczegolnie na obczyznie, z daleka od
      rodziny i przyjaciol.
      Tez przeszlam przez pieklo na poczatku. Maz w pracy, znajomi w pracy , a ja sama
      z dzieckiem pocztrzebujacym non-stop opieki.

      Moja samotnosc i wyizolownie poglebialo zmeczenie, brak snu i burza hormonalna.
      Strasznie odczuwaalam brak mojej rodziny tutaj i z zazdrosci czytalam relacje
      kolezanki, ktora urodzila dziecko w tym samym czasie w polsce, o jej kolejnej
      wizycie u tesciow na dzialce czy u mamy na obiedzie.

      Teraz kiedy mala jest juz troszke starsza i zaczela interesowac sie swiatem
      dookola wszystko staje sie latwiejsze. Poczatki sa trudne. Przez pierwsze
      miesiace nie udawlo mi sie wybrac z domu przed gpdzina 14-15, ale mimo to
      wychodzialam ( na zajecia masazu, na spotkanie postnatal group w lokalnym health
      centre, na kawe z nowo spotkanymi mamami), zeby nie zglupiec kompletnie w
      czterech scianach ...Bardzo na poczatku pomoglo mi nosidelko i chusta, czulam
      sie dzieki nim swobodniejsza, a moja mala byla blisko mnie i nie plakala.

      Twoj stres i zmecznie pewnie poglebia tez fakt, ze dzielicie mieszkanie-jak sama
      napisalas- z ludzmi, ktorzy nie do konca rozumieja twoja nowa sytuacje.
      Dzielenie mieszkania z innymi ludzmi- nawet najblizszymi przyjaciolmi-moze byc
      bardzo stresujace nawet bez malutkiego dziecka.

      Rozumiem tez doskonale twoje zmecznie przeprowadzkami- ja zyje na walizkach od
      ukonczenia liceum (teraz mam 31 lat) i jeszcze sie nie zapowiada, ze najblizsza
      przyszlosc przyniesie stabilizacje. Wiele moich znajomych tutaj jest w tej
      samej sytucji. Po prostu taka jest chyba cena emigracji, ze stabilizacje osiga
      sie dluzej i pozniej, bo przeciez musialysmy tutaj czynac od pocztku.

      Nie podejmoj pochopnych decyzji. Niedlugo bedziesz miala za soba najtrudniejszy
      okres, staniesz sie bardziej pewna siebie jako mama i powoli zaczniesz
      odzyskiwac swoje zycie . Pomyslcie tez z mezem w miare mozliwosci o samodzielnym
      mieszkaniu. I dopiero wowczas-juz ze swiezsz glowa i mniej zestresowana-
      zastanow sie czy chcesz tutaj zostac czy wracac do kraju.

      A w miedzyczasie moze bysmy sie nawzajem powspieraly? Napisze do ciebie na priva

      Pozdrawiam
    • tajta Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 06.11.07, 12:23
      Czesc dantatcase! Przeczytalam twoj list i bardzo dobrze Cie
      rozumie. Mam dwie corki pierwsza ma 3 lata a druga pol roku. Dzieci
      urodzilam w Polsce i tam mieszkalam podczas gdy moj maz mieszkal i
      pracowa tutaj. W wolnym czasie przyjedzalam do niego [wynajmowal dom
      z innymi. Maly pokoik dla nas trojga - (wowczas bylo nas 3), pozatym
      jeszcze jedna para z dzieckiem, ktorego mama bya i jeszcze ze 2-3
      osoby, ktore zminialy sie co jakis czas itd itd. Niestety mimo ze w
      Polsce bylam niezalezna (rowniez finansowo)zawsze wiedzialam ze
      niestety musze to zmienic, ze nie moze byc tak ze mieszkamy caly
      czas oddzielnie tym bardziej, ze corka coraz czesciej pytala mama a
      ja nie mam tatusia, mama ja zgubilam tatusia itd Teraz od bardzo
      niedawna mieszkam tutaj , moj angielski jest marny jak na moja
      ocene, nie mam tutaj znajomych, to co mam to 2 dzieci przez caly
      tydzien, (z czego moja starsza corka nie spuszcza mnie na krok,
      wszystko razam i caly czas od jedzenia po siku) b.zmeczonego meza
      po 19 oraz weekandy od ktorego jestem niezalezna i wlasny dom (a to
      jest wazne i dobre). Jak tak mialabym sobie ocenic siebie jaka bylam
      i co sie zmienilo; absolutna kura domowa, zawsze mowilam ja
      nienawidze gotowac (i tak jest) , nie chce tego robic, wole zarabiac
      pieniadze a popatrz teraz , malo tego ; co ja osiagne?; powinnam sie
      uczyc chociazby angielskiego ale kiedy i praktycznie niewiele zalezy
      odemnie. Mimo to, wiem jedno; musze!; musialam tu sprobowac i bede
      probowac! Moze sie uda. To tyle z mojego podworka (ja tez niestety
      musialam sie wygadac ... chociaz raczej nie powinnam wysylac tego bo
      w koncu kogo to obchodzi).
      Jezeli chodzi o Ciebie to jestem pewna, ze sie dzwigniesz, pisalas,
      ze czesto probujesz ale nic nie wychodzi ale zauwaz , ze probujesz ,
      walczysz , zobaczysz , ze zaskoczy! Jak na razie proponuje Ci daj
      sobie troche luzu, rob jak najwiecej rzeczy, ktore sprawiaja tylko
      Tobie przyjemnosc i glowa do gory uwierz w siebie, jestes madra
      osoba wiesz czego chcesz! Mysle, ze to co mowi Twoj maz tez nie jest
      zle, wazne , ze wierzy i napewno mu sie uda (moj maz kupil dom
      chociaz gdyby ktos powiedzial mi to 5 lub 3 lata temu - absolutnie
      bym to wysmiala). Najwazniejsza jest Wasza 3 i to zebyscie zrobili
      wszystko by Wam sie poprawilo. Przciez nie musisz juz teraz
      deklarowac , ze bedziesz tutaj przez cale zycie, zostancie np dopoki
      uznacie , ze zarobicie tu wiecej niz w Polce. Do Polski mozecie
      wrocic zawsze a tam musi sie jeszcze duzo zmienic i oby na lepsze!

      Po roku , dwoch zobaczysz , ze duzy wplyw na to jak wszystko
      odbierasz mial porod i dziecko !
      • jusp Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 01.12.07, 03:03
        ja wiem jedno: W Polsce bez jakiegos doswiadczenia w zawodzie, w kt
        chcialabys pracowac nie dostaniesz pracy jak juz bedziesz po 30-
        dziestce. Kolega po SGH czekal 4 lata az trafi mu sie dobra
        propozycja, w tym czasie nauczyl sie biegle 2 obcego jezyka
        (angielski znal juz b.b. dobrze) az w koncu w czasie rozmowy o
        prace, facet mu powiedzial ze niestety nawet na asystenta go nie
        zatrudni bo nie ma przeciez doswiadczenia, za to ma juz lata ... .
        Jezeli myslisz o jakiejs fajnej pracy w Polsce to lepiej wracac
        wczesniej niz pozniej. Jezeli myslisz o wlasnym biznesie to wtedy
        lepiej miec wiecej pieniedzy.
        Ja w kazdym razie kilka lat po studiach przepracowalam w Polsce i
        majac juz dobre Cv przyjechalam tu. Traktuje to raczej jako przygode
        i czas ktory poswiece dzieciom. Wiem, ze jezeli zostaniemy tu dluzej
        niz 3 lata w Polsce tez bede mogla juz tylko myslec o biznesie, bo
        ludzie z branzy mnie przescigna (mimo ze wciaz dla roznych firm , w
        tym miedzynarodowych, pracuje) ... dlatego chce za kilka lat
        wrocic ...choc glowna przyczyna jest jednak wyksztalcenie dla
        dzici ...polski szkoly maja nieporownanie wyzszy poziom, tu jezeli
        bym chiala im zapewnic dobra szkole nie tylko musialabym duzo
        zaplacic ale tez musialabym je zamknac w geccie i udawac ze nie
        widze prymitywizmu i przerazliwego brudu i lenistwa jakie trawi
        czesc tutejszego spoleczenstwa... a tego nie chce.
    • szyszka11 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 01.12.07, 22:02
      A ja mysle,ze to nie burza hormonow i ciezki okres po porodzie. Ja
      mam 4 letniego syna,ktory juz jest 2,5 godziny w szkole,wlasne m -2
      i czasami wyje z tesknoty za Polska,znajomymi,wszystkim. Jestem tu
      prawie trzy lata i teraz jest duzo gorzej niz na poczatku.Jak
      przyjechalismy do Londynu to mysle,ze zachlysnelam sie tym
      wszystkim,lepsza stopa zyciowa i calym tym latwym dostepem do wielu
      zeczy. Teraz ja 30-letnia kobieta przez wiekszosc dnia rozmyslam o
      tym jak bylo i bedzie w Polsce,kiedy juz tam wroce.A wroce
      napewno.Czekam tylko na rozwiazanie spraw i marze codziennie o
      Polsce.Mimo naprawde duzej ilosci znajomych czuje sie tu bardzo
      samotna i nie wyobrazam sobie zycia tu,choc na samym poczatku
      deklarowalam ze do starosci.O czym ja wtedy myslalam.U mnie to
      nietrwa miesiac czy dwa,ale juz ponad pol roku i coraz bardziej sie
      poglebia.Tez zauwazam duza roznice w swoim zachowaniu tu i w
      Polsce.Malo zostalo z tej wesolej kobitki,ktora bylam tam,mimo
      kopotow finansowych.
      Pozdrawiam wszystkie zdolowane i zycze szczesliwych i trafnych
      wyborow.
    • mama5plus Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 02.12.07, 21:16
      Wiele osob juz ugryzlo temat z roznych stron... ja tylko sie
      przyczepie tego na co mysle, ze i Ty zwrocilas uwage

      zajmowanie
      > sie domem. No wlasnie domem... czy mozna nazwac domem budynek
      > dzielony z innymi ludmi, ktorzy wydawlo sie, byli przyjaciolmi, a
      po
      > zamieszkaniu razem okazalo sie jak wiele nas dzieli i jak rozne
      mamy
      > priorytety. Strasznie sie na nich zawiodlam - z mezem, tuz przed
      > samymi narodiznami dziecka przejechalismy dla nich pol Anglii by


      Wiesz mysle, ze jacy by nie byli ci przyjaciele, nawet idealni to
      rodzinie z dzieckiem takie pomieszkiwanie i dzielenie domu,
      kuchni 8-0 z jak by nie bylo, obcymi, postronnymi ludzmi( nawet juz
      pomijajac wybitnie obcego jak mniemam faceta) chyba rzadko kiedy na
      zdrowie wychodzi :/
    • derka1 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 02.12.07, 22:30
      Wszyscy pisza o wplywie znajomych i mieszkania w grupie. A co na to Twoj maz?
      Przeciez to on powinien Cie wspierac i Ci pomagac, szczegolnie teraz kiedy tak
      bardzo tego potrzebujesz.

    • aldona1702 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 23.01.08, 12:55
      Jak ja dobrze Cię rozumiem. Jestem w Anglii od sierpnia(nie jedni powiedzą, że
      za krótko). Mam dwójkę dzieci, 8 letniego chłopca i 18 miesięczną córeczkę. Mój
      mąż jest tu prawie dwa lata. Jechałam do Anglii nastawiona pozytywnie i gotowa
      odmienić swoje życie. Jednak mój zapał szybko minął i wciąż zadaje sobie pytanie
      po co mi to wszystko. Mój mąż pracuje a ja siedzę w domu z dziećmi, sprzątam,
      gotuję czyli robię to co lubię(hihi). Jest mi tu cholernie zle, nic mnie nie
      cieszy, tęsknie za wszystkim i wszystkimi w Polsce. Nie wyobrażam sobie życia
      tutaj, to po prostu nie moja bajka. Syn chodzi do szkoły i sobie dobrze radzi
      ale widzę jak gaśnie w oczach. Jest szkoła a poza szkołą nie ma życia. Nie ma
      kolegów, nie ma do kogo pójść, z kim się pobawić itd. Myślałam, że bedzię dobrze
      ale nie jest. Chcę w lipcu wracać do swojego prawdziwego domu(w marcu lecę na 3
      tyg i moze juz nie wróce). Najgorsze jest to że nię mogę dogadać się z mężem. Za
      każdym razem mówi mi zupełnie co innego. Raz chce wracać innym razem oskarża że
      chcę mu zabrać dzieci. Nie rozumie dlaczego nie chce tu byc i za czym tak
      tęsknie. Ja wiem ze on sie starał i wszystko zrobił dla nas ale ja na dłuższą
      metę tu się po prostu wykończę. Mamy pieniadze, mamy wszystko ale mnie to nie
      cieszy. Ja chcę do domu, do mojego domu. Wiem jakie miałam życie w Polsce i
      jakie są realia. Mimo to wracam. Już wiem, że pieniądze szczęścia nie dają. Tak
      wiem wiele, osób bedzie pukało się w głowę. Pozdrawiam i bądz dzielna.
    • wiewiora2305 Re: Wracac czy zostac...mam juz dosc:( 23.01.08, 13:27
      Witam Cie bardzo serdecznie:)Musze przyznac ze jak czytalam Twoja historie to czulam sie tak jakby ktos pisal o mnie.Jestem w Anglii od roku i 4 miesiecy,mam 3,5 miesieczna corke,maz pracuje ja nie (jestem na maciezynskim do maja)wiec siedze calymi dniami sama w domu z corka i czekamy na meza az wroci z pracy.Sytuacje z mieszkaniem mialam podobna tez przeprowadzalismy sie 3 razy teraz wynajmujemy mieszkanie.Problem w tym ze gdybysmy chcieli wrocic do kraju to nie mamy nie tylko do czego(nie liczac oczywiscie znajomych i rodziny)bo ani pracy ani mieszkania ani pieniedzy(maz zarabia na tyle ze spokojnie starcza na oplaty i ludzkie zycie jednak od kiedy przestalam pracowac zabraklo srodkow na oszczedzanie w zwiazku z czym moge powiedziec ze nasze konto jest zerowe)takze chcialabym wrocic do Polski ale wiem ze poki co tu mamy za co zyc i godnie wychowac corke.Bardzo tesknie za rodzina tu jestem sama(maz pozno wraca z pracy)nie mam z kim pogadac i czuje sie samotna i tak mi sie wydaje ze Twoje raztargnienie wiaze sie poniekad z ta monotonia z tym samym harmonogramem "zajec" nie moge Ci doradzic bo sama jestem w podobnej sytuacji ale wydaje mi sie ze potrzebujesz dobrej kumpeli ktora by Ci nie tylko pomogla ale rozbawila i pozwolila sie wyzalic na ramieniu (ja wlasnie tego chyba potrzebuje).Kontakt z drugim czlowiekiem jest bardzo wazny.Rowniez nie chce kolejnej przeprowadzki,pakowania itp bo lacznie z przeprowadzkami Polsce w ciagu 2 lat mialam ich 5 czy nawet 6.Ja postanowilam przetrwac ten kryzys,mam corcie ktora wypelnia mi czas jak mam zly humor ide na dlugi spacer bo tylko to poki co mam do roboty.Tak wiec od serca zycze ci wytrwalosci dobrych mysli i powodzenia.:)Jednak cokolwiek postanowisz nie zostawiaj meza samego bo jemu nie bedzie latwo zyc z dala od rodziny bo tak wlasciwie macie tylko siebie.Moze glupoty gadam ale ja czuje sie tak jak ty ale dla mnie rodzina jest najwazniejsza przyjechalam za mezem i z nim musze byc gdziekolwiek by to nie bylo.
Pełna wersja