USG w Polsce czy Anglii?

02.11.07, 16:21
Mam wielka prosbe do Was, a mianowicie bede w Polsce miedzy 22 a 24
tygodniem ciazy i zastanawiam sie czy lepiej jest zrobic to
polowkowe USG w Polsce czy tu a Anglii? Chcialabym byc spokojna ze
wszytsko jest ok, a do angielskiej sluzby zdrowia duzego zaufania
nie mam. Z drugiej jednak strony czytalam ze dziewczyny bedace w
Anglii opisuja to USG jako bardzo dokladne i sa zadowolone. Jezeli
mozecie poradzic co Wy byscie zrobily, bede bardzo wdzieczna.
Pzdrawiam serdecznie :)
    • abri Re: USG w Polsce czy Anglii? 02.11.07, 16:40
      Ja mialam polowkowe w 20 tc w UK, a w 24 tc. bylismy w Polsce i tam
      tez poszlam na usg.
      Moje polowkowe tutaj trwalo moze z 7 minut. Wiem, ze to nie jest
      wyznacznik, pewnie wprawnej osobie wystarczyloby i mniej czasu. Ale
      ja czulam jakis maly niedosyt. Dostalam wydruk z lista narzadow i
      ukladow z opisem do nich, ze wszystko w normie lub widoczne.

      W Polsce na usg gin. zbadal dzidzie pod katem chorob genetycznych (w
      UK nie zgodzilam sie na triple test wiec to byla dla nas wazna
      informacja). Obmierzyl tez Mala. I skoro bylismy prywatnie to lekarz
      byl przemily i przeslodki, tzn. liczyl paluszki, pokazywal nozki w
      calym przekroju a nie tylko jej czesci itp. To juz nie bylo
      potrzebne, tak miedzy nami.

      Zobaczysz czy na polowkowym tutaj uslyszysz wszystko to czego sie
      spodziewasz. Jesli nie to zaden problem przejsc sie na usg w Polsce.
      Ja chcialam uslyszec potwierdzenie, ze wszystko jest ok. Chcialam
      tez potwierdzenia plci.

      Pozdrawiam i zycze powodzenia :)
      • heejakawa Re: USG w Polsce czy Anglii? 02.11.07, 17:43
        Dziekuje :) Pewnie tak bedzie ze pojde i tu i tam, bede miala wtedy
        porownanie, ale jak do tej pory co do wizyt tutejszych to czuje jak
        to dobrze okreslialas niedosyt,tym bardziej, ze jak powiedzialam tu
        na wizycie w klinice,ze mam bol glowy od 3 tygodni to powiedzieli ze
        nic sie nie dzieje a jak zaczne miec problemy z widzeniem to mam isc
        do GP. Pozdowionka ;)
        • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 13:18
          A jestes pewna, ze robienie podwojnego USG to najlepsza rzecz dla dziecka?
          • mama5plus Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 13:40
            I jeszcze trzebaby zapytac jaka aparature mial/bedzie mial pan
            doktor w tym prywatnym gabinecie.
            Czy glowice dostosowana do usg ciazowego czy moze wrecz przeciwnie
            i ogladanie paluszkow na takim sprzecie..hmmm
            Kiedys byl ciekawy artykul na temat jakosci, wieku i czestotliwosci
            testowania (jesli w ogole) sprzetu w polskich gabinetach
            ginekologicznych.
            O praktyce sprowadzania z Niemiec urzadzen do usg, ktore tam juz
            wycofano z uzytkowania.
            A tu pare informacji rowniez:
            www.wlodar.zdrowemiasto.pl/
            W zyciu bym sie nie poddala usg ot tak nonszalancko dla
            zaspokojenia swojej ciekawosci wiecej niz to konieczne. A juz na
            pewno nie u kogos bez oficjalnych uprawnien i na sprzecie
            niewiadomoego pochodzenia i jakosci.
            No ale to ja.
            • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 14:09
              Nawet pomijajac jakosc sprzetu - po co bombardowac dziecko ultradzwiekami. To ze
              do dzis nie znamy zadnych skutkow ubocznych, nie znaczy ze na pewno ich nie ma.
              Mialam obie ciaze zagrozone plus powazne obciazenie genetyczne, ale w zyciu bym
              nie pomyslala, zeby latac co chwila i USG robic. Mialam normalne 2, no i kiedy w
              szpitalu ladowalam, ale to juz sila wyzsza. Plci tez nie chcialam znac, bo lubie
              niespodzianki.
              No ale to ja;)
              • mama5plus Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 15:05
                Gypsi, zgadzam sie w calej rozciaglosci acz tego argumentu ze nie
                wiemy czy nie szkodzi juz nawet nie cytuje bo w moim doswiadczeniu
                dla wiekszosci `jesli nie wiemy ze robi zle to znaczy ze robi
                dobrze` ;)

                PS
                Ja plec znalam tylko przy szostym. ;)
                A i wtedy przypadkiem zauwazyla kobieta i zapytala czy chcemy
                wiedziec.
                Nigdy nie mialam odwagi zawracac im gitary sprawdzaniem plci kiedy
                badali naprawde wazne rzeczy.
      • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 13:24
        Niedosyt? Bo USG trwalo za krotko?
        A jak w Polsce na USG badaja pod katem chorob genetycznych, bo to zupelna nowosc
        dla mnie? Do tej pory bylam przekonana, ze test potrojny to zalatwia, ale chyba
        musze sie douczyc;)
        • jaleo Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 14:16
          gypsi napisała:

          >
          > A jak w Polsce na USG badaja pod katem chorob genetycznych, bo to
          zupelna nowos
          > c
          > dla mnie?

          No wlasnie ja tez bym sie chciala dowiedziec, jakie choroby
          genetyczne wykrywa sie USG w Polsce?
          • mama5plus Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 15:10
            jaleo napisała:

            > gypsi napisała:
            >
            > >
            > > A jak w Polsce na USG badaja pod katem chorob genetycznych, bo
            to
            > zupelna nowos
            > > c
            > > dla mnie?
            >
            > No wlasnie ja tez bym sie chciala dowiedziec, jakie choroby
            > genetyczne wykrywa sie USG w Polsce?


            Podejrzewam, ze chodzi o pomiary typu grubosc faldu karkowego w
            koncu 1go trimestru.
            A przy polowkowym takie normalne anatomiczne.
            Jedno i drugie w UK tez sie robi (przynajmniej tak bylo ok. 3 lat
            temu acz juz wtedy dr (tubylczy zreszta), ktory zapoczatkowal to
            pierwsze, zaczal zdaje sie wycofywac te teorie (ze ponoc
            niedostatecznie miarodajne))

            No chyba, ze jeszcze jakies inne sa praktykowane w PL. :)
    • magdusiastar1 Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 17:35
      Pewnie sie niektorym z Was naraze, ale nie wytrzymam.
      Otoz z calym szacunkiem i zrozumieniem wobec osob, ktore w jakis
      sposob zostaly zle potraktowane przez angielska sluzbe zdrowia,
      chcialabym zapytac na jakiej podstawie tak wiele osob traktuje NHS
      jako zupelnie niekompetentna organizacje i jednoczesnie uwaza,ze
      polska sluzba zdrowia jest lepsza.
      W skrocie:
      W Anglii przeszlam procedure zaplodnienia in-vitro (dokladnie ICSI).
      W czasie calej tej procedury mialam znakomita opieke, zarowno w
      trakcie badan diagnostycznych, jak i samego ICSI. Porod rowniez
      wspominam pozytywnie jesli chodzi o opieke medyczna. Bylam caly czas
      traktowana z szacunkiem, rzetelnie informowana i wspierana
      psychicznie, kiedy tego potrzebowalam. Wszystko odbywalo sie w
      panstwowym szpitalu. Zadna z moich kolezanek w Polsce nie ma takich
      dobrych wspomnien. Byly traktowane na zasadzie (przepraszam za
      sformulowanie): Boli, bo ma bolec, chcialo sie figlowac to niech
      teraz cierpi itp.
      6lat temu mialam robione USG, ze wzgledu na podejrzenie cysty
      jajnika. W tym roku mialam podobne objawy, wiec GP skierowala mnie
      na kolejne USG. I co? Pani w szpitalu miala w komputerze raport wraz
      ze zdjeciami z poprzedniego badania, mogla wiec nawet porownac
      zmiany jakie zaszly od tego czasu. W Polsce - sorry - nigdy bym sie
      tego nie spodziewala.

      Teraz moje doswiadczenia z polska sluzba zdrowia:
      30 lat temu zmarla moja mama. Zmarla w szpitalu, w wyniku
      zaniedbania za strony lekarzy i zbyt poznej diagnozy dosyc
      oczywistego schorzenia.
      5 lat temu moja babcia zachorowala powaznie i znowu ta sama
      historia: bledna diagnoza, bledne leczenie, ktore doprowadzilo do
      bardzo ciezkiego stanu. Lekarz ordynator zalecil dziadkowi zeby
      cyt.: poszukal babci miejsca w domu opieki, bo nic juz z niej nie
      bedzie. Nie musze dodawac, ze dla wystarczajaco zestresowanego juz
      dziadka takie slowa byly dosc bolesne. Dzis babcie zyje i normalnie
      funkcjonuje.
      Prosze zrozumcie, ze jesli lekarz na byle katarek nie przepisuje
      antybiotyku to nie oznacza, ze jest zlym lekarzem i ze nie nalezy
      miec do niego zaufania.
      A teraz prosze na mnie krzyczec do woli :)
      • kiotano_woman Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 18:17
        Nie zamierzam krzyczec :-)

        Pozwole sobie tylko na taka uwage. Nie ma sensu argumentu na "tak" zbijac
        argumentem na "nie". Nie da sie wysnuc jakiego generalnego wniosku, operujac na
        poziomie jednostowych pzypadkow.
        Statystyk nie znam. Zreszta nie sadze, zeby wyniki jakos drastycznie przewazaly
        na strone Uk czy PL.

        Wiec jedyny argument, ktory ma wg mnie znaczenie to indywidualne odczucie
        kobiety w ciazy. Gdzie bedzie dla niej lepiej i co da jej poczucie
        beziepczenstwa, rozwieje watpliwosci itd.

        Pozwle sobie na mala zlosliwosc /za ktora z gory przepraszam/ sytuacja kobiety,
        ktora nosi w sobie dziecko jest wyjatkowa i ma niewiele wspolnego z braniem
        antybiotykow na katar, czy blednymi diagozami.

        Sadze, ze autorka tytulowego postu powinna zrobic badanie usg w PL, skoro takie
        mysli chodza jej po glowie. To kwestia psychiki. Spokoj w ciazy przede wszystkim :-)
        • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 18:32
          Statystyki swiadcza na korzysc UK, zwlaszcza te uwazane za najwazniejsze -
          smiertelnosc noworodkow czy przezywalnosc w nowotworach.
          Argumentowanie indywidualnym odczuciem kobiety w ciazy, jej poczuciem
          bezpieczenstwa, itp. to chyba nieporozumienie? Kobieta w ciazy nie jest sama,
          odpowiada za dwoje (a czasem i wiecej;) przeciez. I za dwoje musi myslec i
          decydowac, nie kierowac sie wylacznie swoimi potrzebami. A podwojne USG, to
          przepraszam - dziecka potrzeba?
          Autorka zrobi co chce, ale gdzie w tym dziecko?
          • kiotano_woman Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 18:46
            Te arugmenty do mnie trafiaja, masz racje Gypsy.
            Ale wiem tez, co czuje kobieta, ktora umiera z niepewnosci... i wydaje mi sie ,
            ze tego typu stres, nie jest dobry ani dla matki/egoistyczne, prawda?/ ani dla
            dziecka :-)

            ... i wydaje mi sie ze pojedncze USG to tez nie dziecka potrzeba :-)

            pozdrawiam Gypsi i dziekuje w imieniu wielu forumowiczek, za rady, ktore takze i
            dla mnie byly czesto waznymi wskazowkami.

            Co najwazniejsze bezinteresowne!
            • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 18:57
              Ty nie dziekuj w imieniu wielu, bo sie mozesz przejechac;)
              I skad wiesz, ze bezinteresownie - moze ja tu elektorat zdobywam na przyklad? :P
      • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 18:22
        No ja krzyczec nie bede;) aczkolwiek nie uwazam ze NHS jest tylko dobry, a NFZ
        tylko zly. W obu krajach mam porownanie z obu stron - pacjenta i lekarza,
        niestety oba na korzysc NHS, no ale to system co ma ponad 50 lat, a nie
        zaledwie 18.
        W Polsce sa (jeszcze, bo niedlugo sie zrobi luka pokoleniowa) swietni lekarze,
        pielegniarki i inni "medyczni", ale system jest do d... Gdyby wlozyc w niego
        taka kase jak tutaj, to mogliby smialo konkurowac.
        • agnies80 znow do Gypsi;) 05.11.07, 19:26
          mam takie pytanko, mieszkam w Edynburgu i tutaj robią tylko jedno usg w 13 tygodniu. wszystko wtedy bylo w porządku, wyniki też ok więc nie mam już przewidzianego usg do końca ciąży (21tydzień teraz). martwię się czy to na pewno wystarczy, czy w tym drugim usg nie byloby juz nic powaznego do sprawdzenia? w Anglii jednak je robią a skoro robią wtedy, gdy jest konieczne... to czemu w Szkocji nie jest konieczne?
          • gypsi Re: znow do Gypsi;) 06.11.07, 13:26
            To chyba pytanie do Twojej Midwife?
            W guidelines publikowanych przez National Institute of Clinical Excellenca
            wyraznie stoi, ze 2: przed 16 tygodniem (ok. 12 zwykle) i potem 18-20 tydzien.
            A i ze strony NHS Scotland wynika jasno, ze 2:

            You should be offered an ultrasound scan at 10 to 13 weeks (to estimate your
            babys due date and to check whether you are expecting more than one baby). You
            should have another one at around 19 weeks to check for any physical
            abnormalities in the baby.
            • agnies80 Re: znow do Gypsi;) 06.11.07, 17:04
              naprawdę w Edynburgu robią tylko jedno USG. moja znajoma Szkotka była w prywatnej klinice na drugim w 25 tygodniu za 120 funtów. moja midwife powiedziała na ostatniej wizycie, że na drugie USG nie ma szans. jutro mam wizytę u GP, więc powołam się na to, co napisałaś. muszę tylko to znaleźć na tej stronie. we wszelkich ulotkach jakie dostałam jest jednak napisane, że gdy wszystko dobrze nie robią już scanu. co ja mu mogę jeszcze jutro powiedzieć, żeby jednak mnie na scan skierował?
              • mamurzyca agnies80 06.11.07, 17:15
                w midlothian, west lothian naprawde nie robia drugiego usg, nie
                wiem co mozesz wymyslic ale jak wszytko jest ok to po co sie
                zamartwiac? moze jednak idz prywatnie jak sie martwisz? moze jakies
                plamienie sobie wymysl lub ze dziecko sie malo rusza?? hmm nie wiem
                co poradzic oprocz prywatnego.. daj znac gdzie to prywatne bo tez
                chetnie sie dowiem gdzie robia.
                • agnies80 Re: agnies80 06.11.07, 17:32
                  hej, klinika to Healthcare Now w centrum Edynburga, ale chyba są też w innych miastach. maja strone w necie. tel.: 0131 2201300. ona byla na 3D ale podobno zwykłe jest trochę tańsze. wybiorę się prywatnie, ale chcę jeszcze jutro pogadać z GP. znajomy lekarz z Polski powiedział mi, że na nim mozna wykryć np wady serca, co pozniej może uratować dziecku życie. dlatego dziwi mnie to, że NHS w jednych częściach UK uważa coś za konieczne a w innych za niepotrzebne. nie chcę zmyślać, że źle się czuję, bo jeszcze naprawdę dziecku coś będzie. wiem, że nie ma po co panikować, że kiedyś scanow nie było w ogóle itp..., ale... martwię się o moje maleństwo poprostu. jesteś z Edynburga?
                  • mamurzyca Re: agnies80 06.11.07, 18:04
                    teraz juz nie z edi ale ciagle blisko:) 15 min pociagiem do centrum
                    • agnies80 do mamurzyca 06.11.07, 18:13
                      wyslalam Ci maila na adres gazetowy
      • basiak36 Re: USG w Polsce czy Anglii? 06.11.07, 13:33
        Ja tez krzyczec nie bede:)
        Urodzilam coreczke przy ciazy dosc wysokiego ryzyka i swiecie wierze ze w Polsce
        nie byloby tak fajnie. Wiem ze dostalabym leki starszej generacji, wiem ze nie
        byloby ogolnej kontroli tylko taka wedlug widzimisie lekarza na ktorego bym
        trafila, oczywiscie prywatnie.
        Tutaj jednak podlegalam pewnym procedurom, nie bylo miejsca na indywidualne
        widzimisie.
        W Polsce nawet nie mialabym tylu badan jakie mialam tutaj w ciazy, usg w
        szpitalu co miesiac, plus przemila opieka. Wystarczy porownac tutejsza karte
        ciazy do tej w Polsce.
    • magdusiastar1 Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 21:08
      kiotano_woman napisala:
      'Wiec jedyny argument, ktory ma wg mnie znaczenie to indywidualne
      odczucie
      kobiety w ciazy. Gdzie bedzie dla niej lepiej i co da jej poczucie
      beziepczenstwa, rozwieje watpliwosci itd. '

      Oczywiscie - indywidualne odczucie kobiety w ciazy jest jak
      najbardziej wlasciwym argumentem. Moj problem polega na tym, ze
      wydaje mi sie,ze wsrod Polakow panuje nagonka na NHS, ktora to
      nagonka ma wplyw na to, jak to indywidualne odczucie sie ksztaltuje.
      Jesli 80% wypowiedzi wiaze sie z krytyka NHS, to wybacz, ale uwazam,
      ze taka kobieta w ciazy pomysli sobie: OK, cos musi w tym byc -
      wiekszosc narzeka na NHS, wiec hop - jade do Polski.
      Oczywiscie, niektorzy maja zle doswiadczenia tutaj, niektorzy w
      Polsce - to normalne. Mam jednak wrazenie, ze duzo wiecej mowi sie o
      tym jak zle dziala NHS w porownaniu z NFZ. Naprawde, wystarczy
      troche poszperac na forum - jest wiele niezadowolonych, a niewiele
      chwalacych NHS.
      Ja chwale, bo nigdy sie (odpukac) nie zawiodlam. Czego i autorce
      postu zycze. I w dalszym ciagu uwazam, ze nie ma sensu robienie USG
      w Polsce, jesli mozna je zrobic tutaj na czesto lepszym sprzecie.
      Mozna je zrobic oczywiscie, ale nie dlatego, ze (cyt.)'do
      angielskiej sluzby zdrowia duzego zaufania nie mam'.
      • kiotano_woman Re: USG w Polsce czy Anglii? 05.11.07, 22:09
        co do NHS to z pewnoscia dziala efekt "sniegowej kuli"
        przyznaje racje.

        zastanawiam sie tylko, czy w sumie nie jest teoretycznym' rozwazanie NHS czy
        NFZ. Wydaje mi sie, ze kobiety ktore latja do PL "prowadzic ciaze" nie
        korzystaja z publicznej sluzby zdrowia.
        Ida do gabinetu z jakims "wypasionym USG", do lekarza ktorego polecaja kolezanki
        itd.
        Mysle nawet, sadzac wlasnie po kolezankach :-), ze Polki w ojczyznie tez w
        duzej czesci tak robia :-)
      • gypsi Re: USG w Polsce czy Anglii? 06.11.07, 10:47
        Podobno kazdy skarzacy sie na NHS powinien obejrzec to:
        www.michaelmoore.com/sicko/dvd/
        • yadrall Re: USG w Polsce czy Anglii? 06.11.07, 12:57
          Gypsi czytaj,bo znowu bede chwalic NHS :)

          Jezeli chodzi o prowadzenie ciazy w UK, to przeszlam w tym temacie
          osobista traume i nie bede sie wypowiadac,ale wlasnie wczoraj moj
          tesc mial operacje prostaty w Angielskim szpitalu i wszyscy (tesciu,
          moj maz i ja) bylimy pod wrazeniem doskonalej organizacji wczasie
          zabiegu oraz opiekii pooperacyjnej (bylo to robione w ramach zabiegu
          jednego dnia-super pomysl-oszczednosc pieniedzy i mniejszy stres dla
          pacjenta),ale np. zeby tesciu mogl wyjsc ze szpitala to moj maz
          musial go odebrac ze szpitala i przedtem podpisac,ze zapewni opieke
          osoby doroslej na min. 24 godziny po wyjsciu ze szpitala. Dzis juz
          byla pielegniarka, ktora zbadala, obejrzala i zmienila opatrunek.
          Teraz jak juz wszystko bedzie ok to dopiero za tydzien zdiecie
          szwow,a jak nie to... tu dostalismy liste roznyc mozliwych sytuacji
          i informacje co nalezy zrobic. Proste i logiczne,wszyscy
          poinformowani,ale nie wystraszeni.

          Ogolnie uwazam,ze organizacyjnie NHS bije na glowe NFZ,a duzo zalezy
          od tego na jakiego lekarza sie trafi (ale w Posce tez mozna trafic
          na konowala). Jedyna roznica wg mnie polega chyba na tym,ze
          angielscy lekarze czesto dzialaja schematycznie i przez to po ilus
          tam latach maja wylaczone myslenie,a medycyna ma cos jednak ze
          sztuki... Za to polscy lekrze pozbawieni dostepu do diagnostyki
          (albo za gruba kase) czesto kombinuja jak pomoc pacjentowi pomimo
          braku np. kompletu badan-caly czas mysla i glowkuja.

          Ps. jak wspomnialam mam traume ciazowa,ale gdybym miala prowadzic
          ciaze na NFZ to dopiero bylaby tragedia-dlatego w Pl mam zaufanego
          ginekologa-prywatnie oczywiscie :)
    • velvet35 NHS jest OK. 06.11.07, 14:43
      To i ja tu wrzuce kilka moich doswiadczen z NHS. Bedac w 4 miesiacu
      ciazy dowiedzielismy sie, ze moj partner ma raka. Nie musze pisac,
      co przezywalismy. Operacje mial 2 tygodnie po diagnozie. Teraz jest
      drugi miesiac na zwolnieniu i wraca do zdrowia, a wkrotce i do
      pracy. czytajac co sie dzieje w polskiej sluzbie zdrowia, a
      szczegolnie w leczeniu raka odpowiedz jest jednoznaczna: tutaj
      zajeto sie nami natychmiast i skutecznie. Dlatego nie wyobrazam
      sobie po naszych przejsciach, zeby latac do PL na dodatkowe badania.
      Wystarczy poczytac statystyki dotyczace skutecznosci leczenia.
      Mieszkamy tu od ponad trzech lat i jestesmy zadowoleni z tutejszej
      sluzby zdrowia. I jeszcze jedno: nigdy nie zapomne jak moja lekarka
      z warszawskiej rejonowej przychodni naciagnela mnie na testowanie
      lekow w czasie choroby (przez 2 miesiace!). Okropne.
      teraz jestem w 6 miesiacu ciazy i nie wyobrazam sobie, zeby podczas
      wizyty u gina ktos pchal we mnie palce, a tak bylo poprzednim razem,
      gdy 13 lat temu rodzilam corke w Polsce.
      • gypsi Re: NHS jest OK. 06.11.07, 15:42
        Dorzuce dzisiejszy "kwiatek".
        W Greater Manchester Surgical Centre w Trafford na endoproteze biodra czeka sie
        (od skierowania do operacji, nie kwalifikacji) 8 tygodni:)))
        • londonka_uk pytanko 06.11.07, 17:05

          • vittoria25 Re: pytanko 06.11.07, 17:26
            no wlasnie, chcialam o to samo zapytac. W Polsce przeciez ocena
            stanu szyjki macicy jest jednym z najwazniejszych elementow badania,
            jak np. rozwarcie jest wczesniej to zaklada sie szwy itd. Mnostwo
            moich znajomych to mialo, zazwyczaj ok. 6 miesiaca zeby nie dopuscic
            do wczesnego porodu. A tutaj? Czy na podstawie usg brzucha mozna
            ocenic stan szyjki? A jak jest rozwarta to co sie robi? Zawsze mnie
            to nurtowalo...
            • gypsi Re: pytanko 06.11.07, 18:32
              Nie brzucha, tylko miednicy - oczywiscie, ze mozna. Kiedys przeciez nie bylo
              sond dopochwowych, a szyjke sie ocenialo.
              A jak jest juz rozwarta, to sie nic nie da zrobic, z powrotem sie nie zewrze. Z
              tym, ze w drugiej polowie ciazy, u wielorodek rozwarcie szyjki nie jest
              patologia i nie musi prowadzic do przedwczesnych porodow.
              Szew powinno sie zakladac w ostatecznosci, w przypadku niewydolnosci szyjki -
              np. kobietom po wielokrotnych poronieniach lub porodach przedwczesnych i zawsze
              po szczegolowej ocenie. Sam szew tez niezle drazni szyjke i prowokuje do
              skurczow, wiec nie zaklada sie go ot tak sobie.
              Jak tu to wyglada - nie wiem. Ciezarne "patologiczne" gina mi z oczu.
          • gypsi Re: pytanko 06.11.07, 17:30
            Ano skracajaca sie szyjke w USG mozna zobaczyc, a nawet zmierzyc. Doswiadczony
            ginekolog i w zwyklym ogladawczo-palpacyjnym badaniu oceni.
            Objawow moze nie byc zadnych, ale moga byc plamienia/krwawienia i pobolewania.
            Czasem taka skracajaca sie szyjka prowadzi do przedwczesnego porodu.
            A dziewczyny w Polsce wiedza, bo lataja co miesiac na USG prywatnie, nakalnianie
            delikatnie przez lekarza, wszakze sprzet u ginekologa sie musi zamortyzowac;)
            Tylko po co im ta wiedza? Malo to w ciazy powodow do stresu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja