zobrien
03.11.07, 17:54
Przeprowadzam sonde srodowiskowa wsrod mam malych dzieci, ktore
chodza do nursery, bo mi juz opadaja rece. Poslalam mlodego (16
miesiecy ) do nursery na dwie sesje poranne w tygodniu, zebym sama
mogla znow zaczac rozgladac sie za praca. Od pierwszego dnia, kiedy
mlody zlapal tam gluta, choruje nieustannie (czyli prawie poltora
miesiaca). Efekt jest taki, ze my placimy za nursery (na co nie
bardzo nas stac z racji jednej pensji), mlody jest chory, wiec i tak
rzadko tam chodzi, leci juz na drugim antybiotyku, trzecim glucie i
drugiej infekcji ucha, a ja nie wiem, co robic. Zabrac go stamtad,
poczekac i dac pod opieke childminder (mniej dzieci = mniej
wirusow)? Odwiesic prace na kolek i poczekac kilka miesiecy az
nabierze krzepy (zero gwarancji, ze historia sie nie powtorzy),
zacisnac zeby (moje i jego) i dalej brnac w nursery? Jak bylo u was?