nursery i ciagle choroby - help!

03.11.07, 17:54
Przeprowadzam sonde srodowiskowa wsrod mam malych dzieci, ktore
chodza do nursery, bo mi juz opadaja rece. Poslalam mlodego (16
miesiecy ) do nursery na dwie sesje poranne w tygodniu, zebym sama
mogla znow zaczac rozgladac sie za praca. Od pierwszego dnia, kiedy
mlody zlapal tam gluta, choruje nieustannie (czyli prawie poltora
miesiaca). Efekt jest taki, ze my placimy za nursery (na co nie
bardzo nas stac z racji jednej pensji), mlody jest chory, wiec i tak
rzadko tam chodzi, leci juz na drugim antybiotyku, trzecim glucie i
drugiej infekcji ucha, a ja nie wiem, co robic. Zabrac go stamtad,
poczekac i dac pod opieke childminder (mniej dzieci = mniej
wirusow)? Odwiesic prace na kolek i poczekac kilka miesiecy az
nabierze krzepy (zero gwarancji, ze historia sie nie powtorzy),
zacisnac zeby (moje i jego) i dalej brnac w nursery? Jak bylo u was?
    • izabelski Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 18:10
      zakaldam,ze te antybiotyki sas potrzebne - u kazdego jest to samo
      jesli ci odchoruje teraz - w szkole bedzie mnie j chorowal
      jesli go przytrzymasz w domu - zacznie chorowac przy nastepnej
      okazjii

      dzieci juz tak maja :-)
      moaj corka miaal nieustajacy aktar przez 8 miesiecy - allo jej sie z
      nosa non-stop - bylo t ow wieku 2-3 lat
      • joannanb Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 19:52
        Mysle, ze takie ciagle choroby w okresie wczesnoprzedszkolnym moga
        miec kilka przyczyn:
        - niewielka odpornosc danego dziecka,
        - nadopiekunczosc rodzicow (przegrzewanie, nieuzasadnione stosowanie
        antybiotykow itp.),
        - w przeszlosci ograniczony kontakt z rowiesnikami.
        Zastrzegam od razu ze nikogo nie osadzam!
        Tak czy siak, katar sam w sobie nie bylby dla mnie przeszkoda w
        poslaniu dziecka do przedszkola. Moje obecnie 2,5 roczne maluchy nie
        zaczely chorowac czesciej gdy poszly do przedszkola (chodza na 2,5
        dnia) ale juz wczesniej hartowalam je w playgroupach itp skupiskach
        dzieci.
        Rozumiem, ze ciezko jest placic pieniadze za cos z czego sie nie
        korzysta, jednak ja bym nie rezygnowala. Dalabym dziecku troche
        czasu i nie panikowalabym z katarami, rowniez nie kazde zapalenie
        ucha wymaga antybiotyku (choc Gp czesto go wypisuje dla swietego
        spokoju). Pamietaj, ze antybiotyk obniza odpornosc dziecka, ktore
        staje sie bardziej podatne na kolejne infekcje.
        Ale jesli juz postanowisz zabrac go z przedszkola moze sprobuj z
        prywatna niania i zacznij posylac do przedszkola pozna wiosna kiedy
        to generalnie mniej jest wirusow. Pozdrawiam i zycze powodzenia
    • senga79 Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 19:35
      Moje dziecko chodzi na jedna sesje poranna. ( ma 18 miesiecy)
      Z tego co widzialam to mamay posylaja zasmarkane, zakichane
      generalnei rzecz biorac przeziebiane dzieci do zlobka.
      Po pierwszej wizyie w przedszkolu mlody odrazu dostal katara.
      Stwierdzilam ze zbyt drogo kosztuje mnei oplacanie nursery i pomimo
      kataru poslalam go tam . Panie wogole sie nei przejely ze mlodemu
      leca gluty z nosa.
      Mlody mial katar dwa tygodnie. Juz dochodzilo do tego ze zaczynal mi
      kaszlec i miec goraczke na co GP stwierdzil ze to nic takiego i
      nawet nie dostalismy slynnego paracetamolu ;)
      Teraz mlody jzu zdrowy poszedl na sesje i jakos jest zdrowy.
      Pozstanowilam go uodparniac za mlodu. Zresta Junior mi bardzo malo
      choruje. Mozna powiedziec ze w zyciu mial 3 razy katar i tyle, wiec
      nei mam na co nazekac.

      JEsli ci tu GP przepisal antybiotyk to mlody musial byc faktycznie
      chory. Mimo wsyztsko na twoim miejscu bym nei rezygnowala z
      posylania go do nursery.

      Pozdrawiam
      • eballieu Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 20:23
        Jestem zwolennikiem gwarantowania dziecku opieki "jeden na jeden" do
        conajmniej drugiego roku zycia.
        I chyba gdybym nie musiala, to nie posylalabym dziecka do zlobka.

        Wiem, ze ciezko jest szukac pracy majac dziecko non stop w domu.
        Moze dziecko Twoje jeszcze spi w ciagu dnia i moglabys wykorzystac
        ten czas?

        Zrezygnowalbym ze zlobka.
        • eballieu Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 20:28
          Ach - odpowiedz na pytanie jak u nas bylo.
          3 razy w tygodniu w zlobku od 2,5 roku zycia.
          I mialam gdzies gadki o socjalizowaniu dziecka od najwczesniejszych
          dni zycia.
          Wszystko robilismy prawie tak samo jak przed pojawieniem sie syna w
          naszym zyciu. Jesli dziecko widzi socjalizujacych rodzicow, to
          raczej samo tez podazy ich sladem. Nie uwazam, ze grupy zabawowe sa
          do tego konieczne. Ja osobiscie wolalam lazic po polach, lasach i
          brac ten czas na spokojnie;-) A do wprowadzania w swiat bakterii i
          wirusow innych niz te co w srodowisku domowym, wolalam pojsc na
          wystawe niz grupe zabawowa;-)
          • mama5plus Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 20:54
            A do wprowadzania w swiat bakterii i
            > wirusow innych niz te co w srodowisku domowym, wolalam pojsc na
            > wystawe niz grupe zabawowa;-)

            Bo z tym uodparnianiem od mlodego wieku i `musi odchorowac zawczasu`
            to taka troche historyjka ku pocieszeniu rodzicow ;)
            Fakty sa takie, ze odpornosc dziecka osiaga pelna dojrzalosc w
            wieku ok 6-7 lat. Na tym etapie mniej wiecej tez trabka Eustachiusza
            osiaga odpowiednia dlugosc i szerokosc.
            I nawet jesli dziecko choruje pozniej to juz nie tak intensywnie by
            ze zwyklego przeziebienia wynikalo zap oskrzeli czy ucha.
            W mojej podstawowce nie bylo jednej osoby, ktora by chodzila
            wczesniej do zlobka, przedszkola a tez nie bylo masowych zachorowan.
            Moj kuzyn, tez niezlobkowy, zaczal edukacje od zerowki i mial przez
            8 lat 100% frekwencji.
            Widze po moich starszaka, ze nawet jesli maja kontakt z chorymi
            albo mlodsze cos zlapia to starsze juz sie od nich nie zarazaja,
            podobnie jak my dorosli.
            I ta granica wlasnie w okolicy 7go roku jest bardzo wyrazna.
    • agnimagni-wroc Re: nursery i ciagle choroby - help! 03.11.07, 23:31
      Moj mlody poszedl do zlobka jak mial 18 miesiecy. Oczywiscie zaczal chorowac ale
      opuszczal zlobek tylko jak mial 39 stopni goraczki lub grype zoladkowa. Chodzil
      do zlobka z karatem, kaszlem, na anytybiotyku i syropach. Poczatkowo chcialam to
      robic starym sposobem i zabierac go ze zlobka przy infekcjach ale lekarz
      powiedzial ze to nie ma sensu i mial racje. Wszytskie dzieci z infekacja w UK
      chodza do zlobka, wiec zabranie mlodego do domu na tydzien, podkurowanie i
      powrot nic nie dawaly. Panie w zlobku tez powiedzialy ze nie ma z tym problemu,
      dawaly wszytskim dzieciom antybiotyk/syrop o wskazanej przez rodzicow porze. W
      tym roku mlody mial kaszel prze kilka dni ale wyszedl ze wszytsko na syropku,
      zadnych antybiotykow or roku (odpukac).

      Rozpisalam sie ale dodam jeszcze ze lekarze w UK przekonali mnie ze dawanie
      dzieciom z infekcja syropow wykrztusnych czy antybiotykow nie ma sensu. Do
      koncepcji syropow wykrztusnych podchodzilam z duza rezerwa, w koncu pierwszy
      syrop jaki dostalam od pediatry w PL byl Mucoslovan, ale tutaj lekarze stanowczo
      odradzaja jakiekolwiek srodki wykrztusne poza naprawde powaznymi przypadkami.
      Zastosowalam sie i nie zaluje.

      Pozdrawiam wszytskie mamy!
      • zobrien Re: nursery i ciagle choroby - help! 04.11.07, 21:43
        Dzieki za wszystkie odpowiedzi, sonda okazala sie pozyteczna ;-) Nie
        naleze do matek panikujacych ani trzesacych sie nad byle glutem i
        sam katar nie bylby zadna przeszkoda w posylaniu mlodego do zloba.
        Antybiotykow staramy sie unikac i z pewnoscia nie naduzywac, ale
        upiorne zapalenie ucha, kiedy maly placze z bolu, nie spi w nocy itd
        uznaje za sytuacje, kiedy rzeczony jest potrzebny. I rzeczywiscie
        pomogl (poprzedniego maly nie tolerowal). Poza tym, jak wiadomo, im
        wiecej glutow, tym wieksza szansa kolejnej infekcji ucha. Nasz GP
        tez wychodzi z zalozenia, ze maly musi swoje odchorowac, zeby sie
        uodpornic i tego sie nie da uniknac. Lecz choc jedna czesc mojego
        zapasu logicznego myslenia sie z nim zgadza, to druga zgadza sie z
        mama5plus. Jesli mlody troche sie nie wzmocni, to jednak przesadze
        go do childminder - damy sobie jeszcze miesiac, moze dwa, i
        zobaczymy. Fajnie by bylo posiedziec z nim dluzej w domu, np do
        czasu kiedy by mial 2 lata, ale niestety konto w banku tez ma swoje
        wymagania, ktorym niechetnie nalezy sprostac. Pozdrawiam wszystkie
        mamy.
Pełna wersja