o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze

06.11.07, 14:46
Moze jesli kogos nie przekonuje, ze zdrowiej dla dziecka, poreczniej dla
matki, to chociaz to:
wiadomosci.onet.pl/1635879,28350,wiadomosceu.html
Zartuje, ale wszystko mi opada do ziemi, jak widze znikomy procent karmiacych
matek.
    • azbestowestringi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:15
      a jak statystycznie to wyglada? ile procent matek w uk karmi
      piersia? i jak dlugo? pytam, bo pierwsze dziecko karmilam 6 miesiecy
      wylacznie piersia, potem jeszcze 2 miesiace, wprowadzajac nowy
      pokarm. mlodego karmilam 4 miesiace, bo nie dalam rady przy jego
      alergiach pokarmowych - zostala mi woda i ryz :/ - za kazdym razem
      jednak wszyscy pracownicy nhs robili wielkie oczy i gratulowali i
      cieszyli sie niezmiernie, ze TAK DLUGO karmilam piersia. ile w takim
      razie jest matek piersiatych a ile butelkowych w anglii?
      • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:20
        To Basia bedzie wiedziala jak statystycznie w ogole, ja moge mowic o mojej
        praktyce. Ponad 4000 pacjentow, w roznym wieku, ale mlodych sporo, "deprived
        area". Dzieci na szczepieniach 3x w miesiacu po 25, wiec troche jest.
        Ja widze srednio 1 nowa ciaze w tygodniu.
        Zawsze pytam jak z dzieckiem przychodza, czym karmione.
        Karmia 2 (slownie DWIE) matki.
        Horror.
        • basiak36 Dane o karmieniu 06.11.07, 17:22
          Tutaj sa dane o tym ile mam karmi w UK:
          www.nct.org.uk/breastfeeding/statistics.html#PartB
          I wiecej tabelek:
          www.ic.nhs.uk/webfiles/publications/breastfeed2005/InfantFeedingSurveyTables190506_PDF.pdf
          A w tym raporcie na str 6 jest o tym jaki jest zwiazek z edukacja i zawodem a
          karmieniem:)
          www.ic.nhs.uk/webfiles/publications/breastfeed2005/InfantFeedingSurvey190506_PDF.pdf
          W Polsce wcale nie karmi duzo wiecej, pamietam jakis czas temu w lokalnym
          dzienniku z miasta z ktorego pochodze podawano ze w moim miescie karmi po
          porodzie 75% matek.
          Najlepsze wyniki ma Szwecja i Norwegia, ponad 95% (maja swietne zaplecze
          doradcow laktacyjnych i zakaz reklamy mieszanek).
      • jaleo Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:24
        Z mojego doswiadczenia - bardzo niewielki procent matek w UK karmi
        piersia. Gdzies czytalam statystyki, ze im nizszy poziom edukacji i
        dochody w rodzinie, tym mniej. Sama nie wiem, dlaczego tak sie
        dzieje.
        • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:33
          Ten niski poziom edukacji to pewnie tak wplywa, ze mniej
          doinformowana kobieta wiec mniej jej zalezy.
          Mozliwe, ze jedyne co czyta i oglada to reklamy w kolorowych pismach
          i tv. ;)
          A dochody..mozliwe, ze tak jak z Latynosami i mieszkancami slamsow w
          USA.. CC i butelke uznaja za symbole dobrobytu, nowoczesnosci wiec
          po nie siegaja jesli moga.
          • ewmag Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 16:28
            > Ten niski poziom edukacji to pewnie tak wplywa, ze mniej
            > doinformowana kobieta wiec mniej jej zalezy.

            To pewnie prawda, ale co w takim razie jest przyczyna tego, ze
            kobiety dobrze wyksztalcone i robiace kariere zawodowa czesto w
            ogole nie biora pod uwage karmienia piersia, nawet w poczatkowym
            okresie zycia dziecka, kiedy sa z tym dzieckiem w domu. Wygoda?
            • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 16:45
              Tez sie zastanawiam bo mam przyklad szwagierki, wyksztalconej, w
              sumie rozsadnej kobiety (tak mi sie przynajmniej wydawalo),
              oczytanej podobno w temacie ciazy, karmienia itd, ktora podobno
              chciala karmic ale, jak twierdzi, jej sie nie udalo. Bo, uwaga(!!!)
              nie miala mleka po porodzie. No po porstu klasyka w dziedzinie
              ignorancji.
              Przy czym od razu zaznaczam: mowa tu o braku mleka w pierwszym,
              drugim dni po porodzie czyli zjawisko jak najbardziej naturalne i mi
              bynajmniej (a z cala pewnoscia nie jestem wyjatkiem) nie
              przeszkodzilo w karmieniu.
              I tak sobie czasem mysle, ze wyksztalcenie, kariera niekoniecznie
              idzie w parze z IQ czy po prostu z zyciowa madroscia. ;)
    • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:29
      No wlasnie dzis czytalam o tym genie. ;)
      A mialam w zeszlym tygodniu odstawiac ssaka i oczywiscie znowu nie
      wyszlo.
      Mama mnie podtrzymala na duchu, ze ona przez 4 i pol roku byla
      piersia karmiona 8-O ;)
      I ze to wtedy norma bylo.
      Rzeczywiscie inteligentna z niej bestia wiec kto wie, kto wie. ;)

      Za to mi klapki spadly z wrazenia kiedy dietetyczka ( w ramach NHS)
      mnie wlasnie tydzien temu uswiadamiala, ze powinnam juz koniecznie
      odstawic bo karmienie wylacznie do 6go miesiaca ma jakikolwiek sens
      a pozniej `to on juz wszystko ze mnie wysysa` ;-P
      Szczerze przymierzam sie do wystosowania jakiejs epistoly w tej
      sprawie.
      • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:33
        Ja przy Tobie to pikus - zaledwie 2x1.5 roku;)
      • violus73 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 15:37
        Procent chyba naprawde niziutki:( Ja ostatniego malucha karmilam 14 miesiecy i
        za kazdym razem widzac HV czulam sie jak bohaterka jakas, zawsze wielkie oczy i
        gratulacje byly, ze tak dluuuuugo!!!
        • liley11 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 16:35
          Zamierzam z cycka, ale o praktyce pogadamy w przyszym tygodniu, jak
          nie jeszcze w tym. W naszym rejonie jest najnizszy odsetek karmienia
          piersia w calej Anglii i polozne bardzo do tego zachecaja (aby
          poprawic te startystyki eheh)
          • monadame Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 16:52
            Jak już mówiłam 19 listopada będę w UK i dlatego zdecydowałam sie na odstawienie
            od cyśka. Bo w kwestii usypiania byłam tylko ja a jeśli tam od razu pójdę do
            pracy to kto da Justysce cyśka??? Było ciężko ale się udało:-))) Dodam tylko, że
            Justyska ma prawie 2,5 roku;-)
            • eballieu Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 17:09
              Mama5plus, a co ty o szwagierce, a nie o mnie;-)
              Ja nie karmilam, nawet nie probowalam. I wcale nie dlatego, ze
              wracalam do 12 godzinnego trybu pracy 3 miesiace po porodzie.
              I w mojej bardzo angielskiej okolicy takich kobiet jak ja jest jak
              na lekarstwo.

              Teraz juz musze konczyc wywod, bo moje 2,5 letnie dziecko potrafi
              myszka sie poslugiwac i mnie tu zamyka okno na swiat.


              • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 17:22
                Eballieu, a bo o Tobie w tym temacie nic mi nie wiadomo :-)
                Ja paradoksalnie (??) rozumiem jesli ktos nie chce bo nie ( i
                podejrzewam ze ma jakies swoje, konkretne powody, priorytety itd).
                I szanuje otwartosc w sprawie tych wyborow.
                Ciezkawo mi natomiast zrozumiec, ze kobieta pomoc zdeterminowana by
                karmic, poddaje sie z przyczyn naprawde niezrozumialych z logicznego
                punktu widzenia.
                Co sie sprowadza do zwyklej ignorancji w temacie.
                A moze po prostu twierdzi, ze chce bo tak wypada i nie wiem...boi
                sie przyznac ze jednak niekoniecznie?
                A moze rozbicie po porodzie, brak wsparcia, przekonania... no serio
                nie wiem.
                • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 17:34
                  A moze czasem rowniez proste przekonanie, ze dziecko ma byc cicho, jesc na
                  godzine, bawic sie wtedy, kiedy mama ma ochote, a w nocy spac, a nie krzyczec?
                  Przejaskrawiam, ale zdarzylo mi sie miec pod opieka dzieciaczka wyjatkowo
                  krzykliwego. Konsekwentnie odmawialam lekow "na uspokojenie", ale prywatny
                  polski pediatra zapisal MIESIECZNEMU plaksie Luminal - lek przeciwpadaczkowy.
                  Dzieciak po nim zwalal sie i spal jak zabity, mama byla tez wyspana i wszyscy
                  byli szczesliwi...
              • joannanb Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 17:29
                Mysle ze to bardziej wygoda niz brak swiadomosci powoduje, ze mamy w
                UK siegaja po butelke. Chca wychodzic same bez dziecka, spac w nocy
                gdy partner karmi itp. Ja wprawdzie krotko bo tylko 9 miesiecy ale
                za to bliznieta:). Mialam w prawdzie troche problemow ale nie
                poddalam sie i nie podalam butelki, wiele pomogla mi Breastfeeding
                Clinic. Niektorym jednak widocznie brakuje wytrwalosci i
                cierpliwosci.
                • carmelaxxx Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 19:05
                  jaka to wygoda? mycie , wyparzanie butelek, sprawdzanie czy ma sie wystarczajaco
                  mlecznego proszku? przygotowywanie pokarmu? ja karmilam dlugo, potem bardziej
                  dlatego ze syn byl niemalze nalogowcem ale nie ma nic wygodnijszego niz
                  naturalny pokarm, zawsze pod rek ai odpowienia temperatura i jedyne co doi mycia
                  pozostaje to wlasne cialo !
                  • malina.majka Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 20:28
                    Oj,ja gdybym mogla karmilabym dluzej ale po 1,5 roku schudm
                    niemilosiernie i juz samej mi zle bylo ze soba :-( Poza tym mloda
                    potrafila i 6 razy sie obudzic w nocy,spala z nami i niestety nie
                    dawalam rady :-( Mimo to,faktycznie patrzyli sie na mnie jak na
                    kosmitke,kiedy w np przychodni wciaz powtrzalam "tak,jeszcze daje
                    cyca" ;-) Nie mogly zrozumiec,ze robie to dla jej dobra,no ale w
                    sumie moze z dwa razy bylam z mloda u lekarza z jakims tam
                    katarkiem,wiec z drugim rowniez planuje dlugie karmienie.
                  • paola_k2 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 20:42
                    Zazdroszcze Wam dziewczyny. Ja moje dziecko karmilam bardzo krotko,
                    niestety. Gdybym mogla cofnac czas to postapilabym inaczej. Chyba
                    zabraklo mi samozaparcia, ale takze wsparcia i fachowej pomocy. A
                    karmienia butelka (jako butelkowa mama) to nie sama wygoda: butelki,
                    sterylizacja, odpowiednia temperatura, a wyjezdzajac trzeba zabrac
                    mnostwo akcesoriow ze soba. Moze przy nastepnym dziecku mi sie uda.
                    Napewno powalcze..
    • eballieu Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 21:06
      Wierze, ze karmienie piersia jest wazne. W koncu tak wymyslila to
      matka natura.
      Ale bede bronic swego, ze nie tylko ono decyduje o tym jak zdrowe
      beda nasze dzieci.
      Maly jest jeszcze nasz syn.
      Karmilismy go wtedy kiedy chcial. Zawsze, no oczywiscie do pewnego
      etapu, teraz je wtedy kiedy jest na to pora. Nie stanowi to dla
      niego problemu, bo jest przyzwyczajony.
      Nie choruje, odpukac. A chodzi do zlobka, kontakt z dziecmi zawsze
      mial i mysle, ze tego kontaktu bylo duzo.

      Ale nie jada chrupek - i nie dlatego, ze mu zabraniam dzis, jest
      czestowane przez dzieci chipsami, chrupkami - odmawia, nie chce.
      Bierze jablko i obgryza.
      Juz dawno nie kupuje dwoch kawalkow steka wolowego, musze miec i dla
      niego - bo zje krwistego sam.
      To samo jest z ryba - cala np. fladre wrzucam mu do zupy rybnej.
      Dzis zjadl 200 gramowy kawalek lososia w zupie rybnej takze.
      I obcina sobie sam bazylie do kazdego wloskiego dania. Bo liscie
      zielone, sa jak ciuchcia z piosenki Wojcickiego.

      Na deser dzis mial owoc grantu, zjadl pol ogromnego.
      Znam tu wiele dzieci, ktore byly dlugo karmione piersia. Owocow nie
      jadaja prawie wogole, jedyne desery jakie znaja to slodycze, no a
      jak maja mame Polke, to pyszne ciasto domowe z dwoma szklankami
      bialego cukru. I dzieci te choruja.
      I powiedzcie mi, jaki jest sens karmienia piersia? Dla mnie jest to
      smutne, bo kobieta najpierw poswieca bardzo duzo, karmi, musi czesto
      przezwyciezyc wiele trudnych chwil, ale zaciska zeby i daje rade.
      Super. Ja podziwiam!
      A jak ja pozniej widze, co te karmione piersia dzieci jadaja, to
      sobie mysle - no i po co to karmienie, jak teraz podajesz dziecku
      bialy cukier, sol, wegete i inne dodatki, ktorych nazw wymienic nie
      potrafie.

      • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 21:40
        A jak ja pozniej widze, co te karmione piersia dzieci jadaja, to
        > sobie mysle - no i po co to karmienie, jak teraz podajesz dziecku
        > bialy cukier, sol, wegete i inne dodatki, ktorych nazw wymienic
        nie
        > potrafie.

        Masz racje eballieu. Bez sensu to. W dodatku ta karmiaca mama
        nierzadko sama sie w czasie karmienia tak odzywiala.

        A mleko ponoc ma zmodyfikowany smak w zaleznosci od diety matki
        wiec jesli dziecko z mlekiem dostawalo te wegete z msg i cukier na
        kilogramy to wiadomo, ze po wprowadzeniu innych pokarmow bedzie
        krecic nosem na te bez msg i nieslodkie.
        I pozniej ze wody pic nie chce. :)
        • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 21:49
          Acz musze tez przyznac, ze znane mi karmiace mamy (wiem, wiem, nie
          jest to wyznacznik ale musze im oddac sprawiedliwosc)
          w wiekszosc sa uswiadomione i w temacie zdrowej diety.
          Pewnie o ile karmienie jest swiadome i przemyslane to i o zdrowa
          diete latwiej.
          I waga dziecka w normie czego nie moge powiedziec o w/w dziecku
          szwagierki (wiem, czepnelam sie ;-)) ktore z butternut squash i
          kukurydzy wylizuje tylko maslo i od co najmniej 9go miesiaca zycia
          zmiata podwojna porcje ciasta (na dodatek gotowca) i kolejne 2
          porcje lodow z galaretka plud siega do talerzy rodzicow.
          I niestety to widac po nim.
          Ale przyklad idzie z gory.
        • eballieu Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 21:52
          Mama5plus, ty sie tu kurde nie podlizuj;-). Ja wiem, ze jakbys mnie
          w swoje rece zlapala, to bys mnie urobila jeszcze i w tym temacie -
          karmienia peirsia i kto wie, moze dalabym Tobie szanse.

          Co do skladu mleka, to kiedys przeczytalam w "Kobieta -geografia
          intymna", ze to co jemy nie ma wplywu, ze mleko kobiety z bogatego
          europejskiego kraju i kobiety z wioski afrykanskiej, ma ponoc ten
          sam sklad. Ale nie grzebalam wiecej w tym temacie.

          Ale ja mam autentycznie problem, bo zaczynam dochodzic do wniosku,
          ze czasami wole zrezygnowac z wizyty u kogos w domu. Wlasnie ze
          wzgledu na slodycze.
          Ile razy mozna tlumaczyc komus, ze nie podawac slodyczy mojemu
          dziecku? Chyba zaczne robic jak moja znajoma Niemka - ona mowi, ze
          corka ma powazna alergie. ;-)

          • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 22:55
            Eballieu, no wez! Ja i urabianie, ze o podlizywaniu nie wspomne ;o)
            Tez nie wiem jak jest ze skladem, ale slyszalam, ze smak sie zmienia
            w zaleznosci od diety matki, np po zjedzeniu czosnku mleko jest
            bardziej slodkie. ;-P
            Acz to tez pewnie ze skladem zwiazane.
            Z drugiej strony chyba niektore substancje przenikaja do mleka.
            Np w przypadku lekow tak jest (gypsi, dobrze gadam?) ze o jednych
            wiadomo, ze przenikaja, o innych ze nie albo malo. I stad m in nie
            kazdy jest dozwolony przy karmieniu.

            A z odwiedzinami to ja juz nie wiem serio.
            Co prawda staram sie nie popadac w paranoje, to po pierwsze.
            Po drugie dzieci maja nie tylko insuline w miare wyregulowana i w
            zw z tym nie rzucaja sie na slodycze a czekolada inna niz gorzka
            jest dla nich `piekaca`, pradziadka czestujacego cukierkami pytaja
            czy sa organic i zdrowe (i co ma biedny powiedziec?)a poza tym
            mialy kilka sytuacji gdy na wlasnej skorze odczuly zaleznosc
            przyczynowo-skutkowa czyli jakies ciasto gdzies tam w za duzej
            ilosci i nie trzeba bylo na efekty dlugo czekac... Poza tym krewni i
            znajomi nawet jesli przynosza slodycze to przekazuja mi a ja juz
            nimi zadysponuje...no ale ostatnio niestety tesciowa, ktora
            dotychczas wychwalalam, nieco sie `popsula` i w ostatnie odwiedziny
            jechalam z drzacym sercem. No i niestety slusznie bo na deser byly 3
            pudelka Mr Kipling do ktorych konsumpcji uparcie wszystkich
            namawiala.
            Na przedostatniej nie dosc ze kolacja w wersji na slodko (kurczak z
            morelami w miodzie i pory w slodkim sosie) to i 2 torty na urodziny
            dzieci, 2 wiaderka lodow i tarta toffi.
            W jej pojeciu zdrowe bo organic ;-)
            I nie wiem dlaczego tak sie porobilo bo kiedys wydawala mi sie byc
            rozsadna w tym temacie i nigdy nie namawiala do jedzenia
            czegokolwiek, o slodyczach nawet nie mowiac.
            Niestety mam podejrzenie, ze doszla do wniosku, iz skoro dziecko
            szwagierki (hehe)jada i lubi to i inne powinny.
            Ja rozumiem, ze od jednego razu sie nie umiera ale zaczyna to byc
            coraz bardziej klopotliwe naprawde.
            Niestety nawet gdyby mi sumienie pozwolilo wyprobowac wersje z
            alergia to ja nie wiem czy ktos by uwierzyl w to, ze cala rodzina w
            100% taka alergiczna. ;)
            Co wiecej, nawet gdy dziecko tlumaczylo babci, ze juz nie ma miejsca
            na deser to uslyszal, ze troche odpocznie i na pewno zrobi mu sie
            miejsce :-}
            Nie chcem, ale muuuuuszem chyba jakas powazna rozmowe
            przeprowadzic. ;-)
    • leyla76 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 06.11.07, 22:20
      oj laski czytajac was to czuje sie naprawde malutka. mam dwoje dzieci i bylam
      bardzo zdeterminowana aby karmic piersia. niestety przy pierwszym dziecku
      kompletna porazka, bo albo ja nie umialam malej porzadnie do z=cycka prystawic,
      albo to ona byla wyjatkowo niepojetna,nie wiem. wiem tylko, ze po miesiacu
      ciaglego wrzasku, nieprzespanych nocych i kontrolnym wazeniu okazalo sie ze moje
      dziecko nie przybiera na wadze. HV osobiscie pojechala ze mna do sklepu po zakup
      mleka, butelek i sterylizatora i dziecko przeszlo na mieszanke i pierwszy raz od
      narodzin sie wyspalam i mialm wzgledny spokoj w domu, bez ciaglego placzu.
      niestety, jako, ze ciagle bylam zdeterminowana abu dawac moje mleko kupilam
      odciagacz pokarmu i przed karmieniem odciagalam mleko, dawalam corci w butelce,
      jednak po czterech miesiacach odciagania, sterylizowania, i ciagania wsedzie ze
      sba sterylizatora powiedzialam dosc, niestety.
      synek jakos lepiej sobie radzil z ssaniem, ale wychodzilo nam to najlepiej kiedy
      ja lezalam na boku, a on obok mnie na lozku, wiec z tegopowodu staralm sie
      unikac dlugich wypadow gdzies na miasto, abym czasami nie musiala go gdzies tam
      karmic. maly byl ogromnym zarlokiem, wiecjak mial 1,5 miesiaca cycek przestal mu
      starczac, wiec na wieczorne karmienie po cycku dopajalam go mieszanka. od 5 tego
      miesiaca zaczala dostawac coraz wiecej mieszanki a mniej cycka, okolo 8 miesiaca
      przeszedl calkowicie na butelke.
      co do obecnej diety moichdzieci to nie ma problemu. stram sie gotowac zdrowo z
      duza iloscia warzyw . slodycze owszem, ale nie codziennie i nie wszystko co
      popadnie. rzeczy jak chipsy baaaardzo rzadko, chociaz corka uwielbia pringels.
      napojow gazowanych w ogole nie lubia, za to pija soki typu fruit shot i ribiena,
      do tego ich zniechecic nie moge,
      • benala Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 10:21
        W czasie pierwszej ciazy bylam przekonana, ze chce karmic piersia.
        Decyzje te podjelam swiadomie, na podstawie przeczytanych i
        zaslyszanych informacji, badan oraz podejrzewam tez, ze pod presja
        wszystkich a szczegolnie mojej mamy, ktora od zawsze opowiadala jak
        to dlugo mnie i brata karmila. Gdy syn sie urodzil okazalo sie, ze
        tego nie lubie. Mialam mleko, nie mialam problemow z brodawkami i
        mnie nie bolalo. Ale nie lubilam tych chwil, nie sprawialy mi
        przyjemnosci i nie czulam sie szczesliwa. Czulam sie uwiazana i
        zniewolona. I gdy musialam poddac sie operacji piersi wykorzystalam
        to jako powod do odstawienia. Karmienie butelka to byly nasze chwile.
        Przy drugiej ciazy i po porodzie bylam starsza i odwazniejsza i nie
        karmilam wcale. I bylam duzo szczesliwsza.
        Irytuja mnie bardzo te nagonki, bo informacje i wyniki badan nalezy
        podawac. Ale zmuszac moim zdaniem sie kobiet nie powinno,
        ani 'linczowac' gdy nie chca.
        A najbardziej wspolczuje tym ktore chcialyby a nie moga, jak bardzo
        winne one musza sie czuc.
        Pozdrawiam J
        • malina.majka Pewnie mi sie oberwie,ale co tam ;-) 07.11.07, 11:26
          Ja mam jedno jedyne zdanie,ze kobieta (a takze suki,kotki i inne
          ssaki plci zenskiej) posiadaja piersi nie w celu ozdoby ciala,ale
          uzytkowania ich,kiedy na swiat przychodza dzieci. Ja rozumiem,ze
          czasami sa problemy i nie mozna (np znam przypdek matki zakazonej
          gronkowcem z ropa w piersiach i nie mogla) no i dlatego wlasnie
          wymyslono mleko podobne skladnikami do mleka matki,ale TYLKO
          podobne.Kiedys,jak kobieta nie mogla karmic to byly
          tzw "mamki",ktore karmily oprocz swojego jeszcze inne dziecko.Teraz
          zas wiele kobiet sie usprawiedliwia,ze "nie mam mleka","za malo
          mleka","jestem chora" itp,choc tak naprawde przemawia przez nie chec
          posiadania pieknego biustu przez dlugie lata,zeby maz sie nie
          ogladal za ladniejszym.Ja karmilam 1,5 roku i owszem,nie maialam
          cudownych piersi po odstawieniu,ale odpowiednia pielegnacja i
          obecnie druga ciaza,przywrocily im zycie a maz jest caly czas
          zachwycony i dumny ze mnie ;-) Znam wiele matek
          pracujacych,odciagaja swoj pokarm bo wiedza jakie to wazne dla
          dziecka.Swiat poszedl do przodu,sa laktatory,woreczki do
          przechowywania itd,i osobiscie uwazam,ze jesli sie chce to mozna
          wszystko.Podziwiam szczerze kobiety,ktore karmia piersia i
          kompletnie nie rozumiem tych,ktore karmic moga,a nie chca.Mam
          nadzieje,ze nikogo nie urazilam swoja wypowiedzia.Pozdrawiam!
          • ewmag Re: Pewnie mi sie oberwie,ale co tam ;-) 07.11.07, 12:34
            > kompletnie nie rozumiem tych,ktore karmic moga,a nie chca

            Ja tez nie rozumiem, ale uwazam, ze kazdy ma prawo do wlasnych
            wyborow. Moich wyborow, nie tylko dotyczacych dziecka, tez wiele
            osob nie rozumie i to ich sprawa. Znam dziewczyny, ktore nie
            karmily, bo nie mogly (powody znam, nie byly wyssane z palca) i
            takie, ktore nie karmily, bo nie, ale co o nich mysle, to moja
            sprawa;-). Lepsza matka karmiaca butelka, niz karmiaca piersia i
            wsciekla na dziecko, ze dla niego sie poswieca. A najlepsza karmiaca
            piersia bez tej otoczki "poswiecenia" (no wiadomo, taka jak ja;-)).
            Ja pomimo poczatkowych trudnosci z karmieniem, zaparlam sie i udalo
            mi sie. Nie czuje sie jakos wyjatkowo dumna z tego powodu, zrobilam
            to, co chcialam i juz. Mialam szczescie trafic do tzw. breastfeeding
            club i dzieki ich wsparciu udalo sie. Ale z przerazeniem patrzylam,
            jak 2.5 -letnia coreczka dziewczyny wspoltworzacej te grupe
            pochlaniala cukierek za cukierkiem. Fakt, ze normalnie na przekaske
            byly owoce, a cukierki pojawialy sie ze dwa razy w roku, z okazji
            swiat, ale ta dziewczynka mial juz popsute zeby... Co z tego, ze
            nadal byla karmiona piersia? A mama byla z tych "natural", co to
            dziecko tylko w chuscie bedzie nosic i w srodku zimy na bosaka
            biegac po zimnej (i brudnej) podlodze, ale pedicure to juz nie
            tego... Tak poza tym, to mila babka byla:-)
            To, co ktos wyzej napisal jest wazne, karmienie piersia to dopiero
            poczatek, potem to, co dobre z tego karmienia jest, trzeba jakos
            podtrzymac, a to juz tylko dobrym odzywianiem mozna uzyskac. Ja nie
            popadam w paranoje, robie czasem ciasta w domu, dziecko niektore
            zjada, niektorych nie, niektorych w ogole nie dostaje. Nie mam tez
            paranoi na punkcie soli, zreszta 100% wyeliminowanie soli z diety
            tez jest szkodliwe. Czasem ktos daje mojemu dziecku cukierka i mnie
            cieszy, ze zwykle nie ma ochoty go zjesc, a jak dostaje go przed
            obiadem, to mowie, ze najpierw obiad bedzie, a cukierek potem (no i
            potem male juz nawet czesto ochoty nie ma i nawet o tym cukierku nie
            pamieta). A jak dostaje cos, czego wedlug mnie w ogole nie powinno
            jesc, to po prostu dziekuje i nie biore. I widze, ze sa tez takie
            rzeczy, ktorych moje dziecko samo nie wezmie, bo w domu tego nie ma.
            Ale tez nie widze nic zlego w tym, ze dziecko zje kawalek wlasnego
            tortu (z bialym cukrem) czy pierniczka (z miodem - to tez cukier
            przeciez) z okazji swiat. No, ale podstawa diety to zdecydowanie nie
            jest.
            Co do karmienia, to mam tylko taka cicha nadzieje, ze pare rzeczy
            moje dziecko "z mlekiem matki wyssalo";-) A co z tego bedzie, to sie
            okaze.
            Jedna jeszcze taka uwaga do tych, ktore twierdza, ze karmienie
            piersia jest bardzo wygodne - przy podrozach owszem, nie trzeba
            szukac dobrej wody do mleka, stertylizowac itp., ale bez przesady.
            Czasem odciagalam mleko, co wiazalo sie wlasnie z jego pozniejszym
            podgrzewaniem, sterylizacja butelek itp. i moim zdaniem nie ma w tym
            nic specjalnie niewygodnego. Sterylizowalam butelki we wrzatku,
            podgrzewalam w podgrzewaczu elektrycznym lub podroznym (takim z
            tezejacym plynem w srodku). Nie zawsze temperatura byla idealna, ale
            dziecko mleko pilo bez grymasow, wiec nie widze w tym problemu.
            • mama5plus Re: Pewnie mi sie oberwie,ale co tam ;-) 07.11.07, 13:23
              (z miodem - to tez cukier
              > przeciez)

              Prawda, acz jest roznica pomiedzy cukrem bialym a chocby brazowym
              nierafinowanym czy miodem wlanie. Miod oprocz cukru posiada
              wlasciwosci, ktore cos cennego wnosza do organizmu. Bialy cukier
              zadnych a wrecz `wymywa` z organizmu to co cenne, podobnie jak biala
              maka.
              Laktoza to tez cukier, owoce zawieraja cukier (fruktoze). Nie o to
              chodzi by tego wszystkiego unikac jak ognia. Jasne, ze z umiarem
              jest OK (chyba ze komus konkretnie szkodzi) ale bialy, rafinowany
              cukier( a taki jest najczesciej dodatkiem w komercyjnych produktach,
              cukierkach itp) to bezwartosciowy zasmiecacz po prostu.
              W zyciu codziennym lepiej go zastapic czyms co ma jakas wartosc
              odzywcza.
      • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 12:01
        leyla76 napisała:

        > oj laski czytajac was to czuje sie naprawde malutka. mam dwoje
        dzieci i bylam
        > bardzo zdeterminowana aby karmic piersia. niestety przy pierwszym
        dziecku
        > kompletna porazka

        Leyla, w moich oczach nie byla to porazka a uwazam, ze wytrwalas
        naprawde dlugo w tej sytuacji. Czasem rzeczywiscie tak jest, ze
        dziecko preferuje przystawianie w okreslonej pozycji i wtedy trudno
        o elastycznosc, karmienie w kazdej sytuacji.
        Moje dzieci dla odmiany dosc szybko sie rozpraszaly wiec tez
        karmienie gdzies w nowym miejscu, zwlaszcza wsrod ludzi nie bylo
        latwe a wsrod ludzi niemozliwe.

        Ja przy pierwszym dziecku poddalam sie dosc szybko bo zaczely sie
        problemy z brodawkami (prawdopodobnie zle przystawienie), w efekcie
        kapturki, pozniej dokarmianie. Plus brak wiedzy, wsparcia, plus
        podroze. Zbyt wczesnie jakby chcielismy by z dzieckiem bylo tak jak
        przed dzieckiem. I w sumie zanim zaczelam wprowadzac nowe pokarmy to
        corka juz sie odstawila.
        Pozniej mialam wiecej wiedzy, doswiadczenia, niestety zdobytego na
        bledach, bardziej tez mi zalezalo, prosilam o pomoc gdy
        potrzebowalam, kontakt z doradca laktacyjnym, dalismy sobie czas,
        wlaczylismy na luz i bylo lepiej.

        Po ostatnim porodzie przyplatala mi sie jakas infekcja.
        Musialam wrocic do szpitala z wysoka goraczka i dreszczami
        (koszmar).
        Maz i dziecko byli ze mna. Maz do pomocy. Maly miewal maratony
        ssania co nie pomagalo mi obnizyc goraczki i polozne czasem
        sugerowaly ze moze by mu tak podac butelke jednak w drodze wyjatku.
        Umowilam sie z mezem, ze w ostatecznosci tak, jesli juz naprawde nie
        bede mogla ale akurat tamten moment nie byl ostatecznoscia.
        Maz i tesciowa na zmiane nosili dziecko kiedy musialam odpoczac, raz
        go zabraly polozne do nursery gdy maz musial wyjsc ale obylo sie bez
        dokarmiania.
        Nie uwazam sie za bohaterke z tego powodu ale tez ciesze sie, ze
        jednak sie udalo bez dokarmiania plus przy mojej infekcji mleko
        pewnie bylo ochrona dla dziecka.
        Czasem niestety tak bywa ze karmienie nie jest latwe.
        Zwlaszcza poczatki.
        Tak naprawde to latwe jest pewnie tylko w teorii i reklamie. ;)
        I moze nieliczne wyjatki maja lekko.
        Ale z reguly jesli nie ten problem to inny. Pozniej, po
        uporzadkowaniu wszystkiego juz zwykle z gorki.

        Ze zacytuje gypsi `a kto powiedzial, ze bedzie latwo?`

        sama ciaza tez jest pewnym poswieceniem i tylko poczatkiem tychze.
        Z tym, ze o ile w trakcie ciazy nie mozna sie pozbyc tobolka nie
        dosc ze ciezkiego to jeszcze powodujacego mdlosci, zgage, anemie i
        hemoroidy ;)
        Mozna co najwyzej zarzadzic przedwczesna alternatywna ewakuacje
        przez CC.
        Pozniej juz mozna szukac rozwiazan alternatywnych dla natury i
        niekoniecznie.
        Dac butelke, smoczek, paczke chipsow albo zelki na odczepne,
        Luminal na sen (jw), oddac niani, podrzucic babci, wyslac do szkoly
        z internatem albo do adopcji ;)
        Wiem, wiem, przejaskrawiam, ale chodzi mi o mozliwosc wyboru.
        • ewmag Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 12:48
          > Czasem niestety tak bywa ze karmienie nie jest latwe.
          > Zwlaszcza poczatki.
          > Tak naprawde to latwe jest pewnie tylko w teorii i reklamie. ;)

          No wlasnie...
          A troche obok tematu, niedawno czytalam wywiad z kims (za nic nie
          przypomne sobie, kto to byl), i facet mowil o dziecku i tym, jak
          zmienilo ono jego zycie. Stwierdzil, ze w ksiazkach o pielegnacji
          niemowlat itp. jest pelno informacji na temat przewijania,
          karmienia, kapania itp., a tego mozna sie nauczyc w 2 dni. Za to nie
          ma prawie nic o tym, ze niemowle w domu oznacza nieprzespane noce (i
          prosze uprzejmie, zeby wyjatki od tej reguly sie tu nie dopisywaly,
          bo bede gryzc;-)), ciagle zmeczenie, brak czasu dla siebie nawzajem
          itp. itd. Ze mitem jest, ze dziecko mozna idealnie wpasowac w swoj
          tryb zycia. I to jest tak, jak z tym karmieniem - w teorii i na
          ulotkach NHS takie to przyjemne i beztresowe, a w praktyce
          przyjemnosc z tego zazwyczaj przychodzi po kilku (-nastu czasem)
          tygodniach dopiero - i kto karmil wie, ze te "kilka tygodni" to jest
          baaardzo dluuugo...
          • liley11 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 13:17
            Milo mi sie czyta Wasze doswiadczenia w karmieniu, zwlaszcza przed
            moim karmieniem. Moge sie nastawic bardziej realistycznie. Mialam
            swiadomosc, ze moze nie pojsc gladko, a teraz widze ze czasami moze
            isc wyboiscie i tylko upor doprowadzi do celu. Dziekuje Wam za takie
            psychiczne przygotowanie. Jestem z tych , co wola wiedziec czego
            mozna sie spodziewac, nawet jesli jest to najgorsze. Dobrze byc
            przygotowanym. ...i jesli pojdzie gladko - odetchnac wtedy z ulga,
            ze sie "upieklo". Nastawiam sie optymistycznie, ale pozostawiam
            margines na najgorsze trudnosci. jak cos bedzie nei tak, to bede
            dwonoc po doradcach laktayjnych i szukac fachowej pomocy, jesli
            bedzie trzeba. W koncu po to te organizacje sa.

            Juz niedlugo bede palna geba uczestniczka tego forum - teraz jestem
            tylko polgebkiem:)
            • liley11 Ahaaa, co do lektur 07.11.07, 13:21
              to mysle, ze "Jezyk niemowlat" czy w wersji angielskiej "Baby
              wisperer" dosyc obrazowo opisuje pierwsze tygodnie z maluszkiem. Mi
              wlosy stanely na glowie po przeczytaniu. Spodziewlaam sie, z enei
              bedzie latwo....ale ze az tak, to nie... Teraz wiem, czego moge
              oczekiwac. Zwlaszcza jedno zdanie do mnie przemowilo bardzo: "Jesli
              przez pierwsze 6 tygodni matka nie wypocznie przez 3 godziny w ciagu
              dnia, to po tym czasie bedzie sie czula, jakby wpadla pod tramwaj".
              • basiak36 Re: Ahaaa, co do lektur 07.11.07, 21:29
                liley11 napisała:

                > Zwlaszcza jedno zdanie do mnie przemowilo bardzo: "Jesli
                > przez pierwsze 6 tygodni matka nie wypocznie przez 3 godziny w ciagu
                > dnia, to po tym czasie bedzie sie czula, jakby wpadla pod tramwaj".

                Wiesz, jesli chcesz karmic to ta ksiazka raczej nie pomaga, jest generalnie
                odradzana przez fachowcow od laktacji.
                Ja z moja dwojka nie odpoczywam 3h dziennie, karmie w nocy i czuje sie ok:)
            • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 13:25
              Liley, no ja czekam i czekam i codziennie tu zagladam wypatrujac
              wiesci.:)
              • liley11 Wiesci sa takie, ze....:))) 07.11.07, 20:52
                jak sie nie rozpakuje to 15.11 wieczorem klade sie na wywolanie. -
                po dzisiejszej wizycie u poloznej. Fakt jest tez taki, ze bejbik nie
                jest engaged i jak sie nie "zaangazuje" to bedzie cesarka. Jakos
                jednak jestem spokojna i oczekuje porodu w ten weekend (oby mnie
                przeczucia nei mylily).

                Moi rodzice przylatuja 16.11 i jesli dojdzie do wywolywania lub
                cesarki, bedziemy musieli napracowac sie logistycznie, aby ich
                odebrac z lotniska.

                A plan mial byc taki ze Ela urodzi sie co najmniej na tydzien przed
                przybyciem dziadkow, abysmy zdazyli sie z nia zapoznac, zanim
                dzadkowie zaczna nas rozpieszczac...;)

                jak juz sie wykluje na swiat, to jak tylko wyjde ze szpitala to sie
                od razu pochwale. Ja straszna chwalipieta jestem:)

                mama5plus napisała:

                > Liley, no ja czekam i czekam i codziennie tu zagladam wypatrujac
                > wiesci.:)
                • mama5plus Re: Wiesci sa takie, ze....:))) 10.11.07, 12:29
                  Liley, jesli glowka nie jest wstawiona to moze to byc wina ulozenia
                  dziecka. Nie w kwesti glowa w dol czy do gory ale czy twarza do
                  Twojego kregoslupa czy odwrotnie.
                  Mozna to wspomoc cwiczeniami i wygibasami roznymi.
                  Odpowiednie ulozenie nie tylko przyspiesza ale i ulatwia porod czy
                  wogole go umozliwia.
                  Tu troche na temat jakich pozycji unikac a jakie sa wskazane. Moze
                  sie nada.
                  www.spinningbabies.com/
                  www.radmid.demon.co.uk/presentation.htm
                  www.homebirth.org.uk/ofp.htm#practical
    • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 13:38
      Ja sie obiema rekoma podpisuje pod pogladem, ze karmic moze kazda kobieta i dla
      dziecka nie ma nic lepszego. Oczywiscie z wyjatkiem nielicznych sytuacji, np.
      matka chora na gruzlice czy nosicielka HIV.

      Mysle, ze karmienie jest czescia wiekszego problemu - na ile matka potrafi sie
      podporzadkowac potrzebom dziecka, a w pierwszym okresie jego zycia po prostu
      musi. Natura tak to wymyslila, ze najpierw jestesmy inkubatorem, potem
      mleczarnia. I nawet nie w imie dobra tego pojedynczego dziecka, tylko zachowania
      gatunku. I zmusza nas do tego poprzez instynkt macierzynski, silniejszy nawet od
      instynktu zycia.

      Motywowanie niecheci do karmienia rozmaitymi wzgledami zawsze sprowadza sie do
      jednego tak naprawde - umiejetnosci odsuniecia swoich potrzeb na dalszy plan.
      Malutkie dziecko wymaga obecnosci matki caly czas, wiec rozmaite nasze
      koniecznosci czy "chcenia" (musze wrocic do pracy, chce wyjsc gdziekolwiek bez
      niego) z jego punktu widzenia sa nie do przyjecia. Ono ma jesc kiedy chce i
      tulic sie do matki jak ma potrzebe. Juz dawno wiadomo, ze niemowlecia rozpiescic
      przez to nie mozna, a wiekszosc dzieci po niedlugim czasie ustala sobie rytm
      doby. W kulturach mniej "ucywilizowanych" (choc mam watpliwosc czy to co robi
      tzw. rozwiniety swiat mozna cywilizacja nazwac) male dziecko jest przy matce
      stale, w dzien i w nocy.

      Zmuszac do karmienia nikogo sie nie da i nie powinno. Ale dawanie rownoznacznego
      wyboru miedzy karmieniem piersia i butelka jest zle i glupie. Matka decydujaca
      sie nie karmic piersia, z jakichkolwiek wzgledow, nie musi czuc sie winna czy
      potepiona, ale musi miec swiadomosc dzialania na szkode dziecka. I powinna wziac
      odpowiedzialnosc na siebie w razie problemow (alergie, choroby, itp).
      Zamiast narzekac pozniej, ze dzieciak ciagle cos lapie albo ma egzeme.

      Ja naprawde rozumiem rozmaite zyciowe sytuacje, ale zwykle rozwiazanie
      pozwalajace matce na polroczne co najmniej (a to najkrotszy zalecany okres)
      karmienie piersia jest mozliwe.
      Jak juz ktoras pisala - sa laktatory, lodowki, itp. Wszystko mozna, jesli nie
      odbiera sie obowiazkow zwiazanych z dzieckiem jako kary i ograniczenia wolnosci.
      Jesli tak, to robota dla psychologa.
      • malina.majka Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 13:53
        O laktatorach i pojemnikach na mleko to ja pisalam ;-) I podpisuje
        sie raz jeszcze pod tym,co Gypsi napisala wyzej. "Chciec to moc".
        • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 13:59
          Ja tak daleko, ze piersi wylacznie do karmienia sluza, to nie pociagnelam - do
          zwabienia ojca dziecku najpierw wszakze;)
          Ale proba oszukania natury zawsze konczy sie fatalnie dla ktorejs z
          zainteresowanych stron - przy sztucznym karmieniu najczesciej dla dziecka.
          Argument typu "moje na butelce i nie choruje" sprawdza sie w pojednynczych
          przypadkach, ale juz en masse nie.
        • uksonia Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 14:29
          Nie ma wątpliwości ,ze karmienie piersią jest cudowne.Kiedy zaszłam w ciąże
          prawie od samego początku wiedziałam,że chce karmić no i będę...i właśnie tu
          zaczęły się problemy:(Po porodzie wszystko wyglądało ok,co pielengniarka
          przychodziła do mnie to mówiła karmić,karmić...więc ja nic tylko karmiłam i
          karmiłam.Wrociłam do domu a w głowie cały czas huczało karmc,KARMIC nie docieray
          do mnie uwagi mojej mamy ,ze malenstwo jakies takie marniutkie i sugestie ,ze
          moze by tak sztuczne mleko.Nie wytrzymalam tego i po miesiacu wybralam sie do
          szpitala ,zeby sprawdzic wage dziecka...i niestety mala wazyla duzo mniej niz
          powinna:) jechalam z wozkiem plakalam krokodylimi lzami:( W sumie karmiam
          dziecko cztery miesiace piersia i rownoczenie butelka.Uzywalam kapturkow
          ochronnych,obolale zakrwawione piersi, przed kazdym karmieniem robiam cieple
          oklady lub bralam kapiel by udroznic kanaliki i tak nigdy nie odciagaam wiecej
          niz 30ml:(Nie wspominam tego za dobrze i niestety uwazam w dniu obecnym,ze
          chciec to nie w kazdym wypadku znaczy moc:(Drugi raz juz nie dalabym rady przez
          to przechodzic:(
          • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 14:37
            Drugi raz bedzie latwiej, za pierwszym tez bylam zestresowana, niewyspana juz po
            wyjscu ze szpitala, dziecko przybralo przez miesiac 100g za co zebralam od
            pediatry. Troszeczke dokarmialam na poczatku, zeby pospala choc dluzej niz
            godzine, a po kilku tygodniach, kiedy nerwy i stres odpuscily, mleka bylo na
            trojaczki co najmniej. A dziecko przybralo ponad 1 kg przez 2. miesiac.

            Za drugim razem rzucilam w kat cala domowa robote, polozylam sie z dzieckiem do
            lozka i karmilam, karmilam, karmilam... I nie bylo zadnych problemow.
            • ewmag Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 14:49

              • ewmag Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 15:07
                Kurcze, cos mi sie samo wyslalo i jeszcze z jakims dopiskiem:-o
                Prosze o skasowanie.
            • ewmag Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 15:05
              > Drugi raz bedzie latwiej

              To jest zdaje sie taki sam mit, jak to, ze drugi porod jest lzejszy.
              Jednym bedzie latwiej, innym nie. Ty chcesz zachecic wszystkich do
              karmienia, i to bardzo popieram, ale przeciez nie argumentem, ze
              bedzie latwiej;-) A jesli chodzi o sama decyzje karmienia piersia,
              zgadzam sie z tym, co napisalas, ze w pierwszym okresie zycia
              dziecka to my dla niego jestesmy, a nie ono dla nas i tu trzeba swoj
              egoizm wylaczyc, ale nie kazdy to robi i nie zmusisz tych, ktore nie
              chca. Mnie zastanawia tez argument, ze mamy kilkulatkow chwala sie,
              ze dziecko na butelce wychowane, a nie choruje. Zyczyc pozostajem
              zeby tak pozostalo, ale tak naprawde to wyjdzie po kilkunastu czy
              nawet kilkudziesieciu latach. Z obserwacji wsrod rodziny i znajomych
              mam pewnosc, co do jednego: karmienie piersia = lepsze zdrowie
              dziecka (dziecka, ktore teraz juz ma wlasnie kilkadziesiat lat),
              nawet jesli to dziecko wyrastalo w nienajlepszych warunkach. Jasne,
              ze nie sa to badania statystyczne, ale mnie to przekonuje
              najbardziej.
      • ewmag Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 15:47
        > Natura tak to wymyslila, ze najpierw jestesmy inkubatorem, potem
        > mleczarnia. I nawet nie w imie dobra tego pojedynczego dziecka,
        > tylko zachowani a gatunku. I zmusza nas do tego poprzez instynkt
        > macierzynski, silniejszy nawet od instynktu zycia.

        Tyle ze pojedynczej mamy nie interesuje zachowanie gatunku, tylko
        wlasnie dobro pojedynczego dziecka:-) I moze i silniejszy jest
        instynkt macierzynski od instynktu zycia, ale na szczescie nie
        zyjemy w dzungli, gdzie trzeba walczyc z dzikimi zwierzetami i
        mozemy jednak i to zycie zachowac, dbajac o siebie i swoje zdrowie.
        Ty pomijasz calkowicie sprawe psychiki, a to jest i przy karmieniu
        wazna rzecz. Jesli kobieta karmi, bo czuje sie zmuszona przez
        otoczenie, a jednoczesnie czuje wewnetrzny opor przed karmieniem to
        ani dla niej ani dla dziecka to nie bedzie dobre. Nie zaprzeczysz
        chyba, ze zdrowie psychiczne jest tak samo, jesli nie bardziej,
        wazne jak zdrowie fizyczne?
        • eutyfrona Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 18:05
          Ludzie nie mają instynktów tylko popędy. I dlatego mogą mieć wybór.
          • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 19:59
            Czyli instynkt zycia i macierzynski nie istnieja?
            • eutyfrona Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 21:15
              U ludzi to są popędy. To jest tylko terminologia, potocznie używa się słowa instynkt, ale chodzi o to, że instynkty są raczej stałe, niezmienne, natomiast popędy są wyżej, można zmieniać sposób zaspokajania ich, np. kobieta nie musi mieć własnych dzieci, żeby zaspokoić popęd macierzyński.
    • szymama Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 15:27
      ok, ja z innej beczki. Sama jestem polozna z kilkuletnim
      doswiadczeniem klinicznym :)
      MOj pierworodny od samego poczatku mial byc karmiony piersia i tylko
      piersia. A jakze pokarm mialam juz bedac w 6 mies ciazy. Mlody
      pospieszyl sie z wyjsciem, polozenie jego nie bylo prawidlowe wiec
      wzieli mnie na cesarke. Boze, ile ja nocy z cyckami na wierzchu
      spedzilam, zeby mi sieudalo. A ten plakal i plakal, maz z mama na
      zmiane masaze robili coby wiecej mleka sie produkowalao, z
      odciagaczem z programem prawidlowego odciagania sedziealam dniami i
      nocami i probowalam.
      Nie udalo sie. Bylam zalamana, bo wiem jakie to dla dziecka wazne.
      Dlatego blagam, nie potepiajcie nikogo za to, ze nie karmi dopoki
      nie wiecie dlaczego na prawde tak sie dzieje. Jedne chca, a nie
      moga, inne nie chca.
      Ja chce, mam nadzieje, ze teraz sie uda, pokarm juz mam gotowy :)
      czekam tylko na malego odciagacza i postanowilam, ze tym razem sie
      nie poddam, jak bedzie-zobaczymy.
      • gypsi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 15:35
        Nikt nie potepia dlatego, ze ktos nie karmi, nie musisz blagac:)
        Chodzi tylko o zdawanie sobie sprawy jakie moga byc tego skutki i branie
        odpowiedzialnosci.
        Wiem, ze mozna miec problemy z karmieniem, gdzies po drodze zgubilysmy te
        umiejetnosc, a i nie bardzo jest sie od kogo uczyc. Nasze matki wszak z
        pokolenia, gdzie butelka i karmienie co 3 godziny byly zalecane przez lekarzy i
        polozne, wiec kto ma pokazywac jak sie dziecko do piersi przystawia, zeby sie udalo?

        • basiak36 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 21:27
          Przyklady takie jak powyzej, gdzie dziecko slabo przybiera, karmienie boli,
          ogolnie porazka i mama w depresji przez to - jako powody przerwania karmienia -
          niestety swiadcza tylko o tym ze dana mama nie otrzymala odpowiedniej pomocy.
          Albo jej nie szukala albo tam gdzie mieszka takowej nie bylo (niestety tak
          wlasnie zwykle jest).
          I na pewno zadne z tych rzeczy nie oznacza ze karmic nie mozna, tylko ze jest
          problem ktory trzeba rozwiazac.
          I szerokim kolem omijac specjalistow ktorzy np na slaby przybor wagi zalecaja od
          progu dokarmianie, a nie dowiedza sie jak dziecko ssie, jak czesto, co z
          technika karmienia itp, czy zalecaja kapturki (u wielu mam pierwszy krok do
          konca karmienia, nie u wszystkich).

          Zwykle tak jest ze jesli dziecko ma nieograniczony dostep do piersi od pierwszej
          godziny po porodzie, ssie minimum 10-12 razy na dobe, nie dostaje butelek i
          smoczkow, i nikt nie patrzy na zegarek, nie interpretuje wiszenia na piersi jako
          braku pokarmu - karmienie po 3-4 tygodniach sie normalizuje. Ale o tym sie
          niestety nie mowi i zwykle przechodzenie na butelke jest wynikiem niewlasciwej
          interpretacji zachowan dziecka, badz braku wiedzy u lekarzy na temat jak
          rozwiazac problem typu pogryzione brodawki, grzybica itp.
          • ewelina-s-82 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 22:28
            ja mam mieszane uczucia ..piwerwsza core karmilam tylko 9miesiecy ale to byla
            czysta przyjemnosc:karmienie co 3 godziny,brak kolek i b.dobry przyrost
            masy:)(zakonczylam bo po powrocie na uczelnie nie udalo mi sie utzrymac laktacji)
            druga cora to calkowicie inna historia:porod wczesniaczy ,4tyg.odciagania i
            wylewania pokarmu(bo szpital nie przyjmowal),a potem w "nagrode" przez rowny
            miesiac (albo i dluzej) wieczorne krzyki i plesniawki u corci ktore powodowaly
            plytkie chwytanie brodawki no i ciagly bol...jakos to przeszlysmy ale sielanka
            sie skonczyla po jakis kolejnych 3miesiacach gdy corcia stanela z waga w miejscu
            i przez kolejne przybierala po 100-200 gr miesiecznie....dopadla mnie zalamka i
            juz chcialam przestac ale lekarka mi odradzila ze wzgledu na wyjazd do uk(a
            polozna z kolei polecala)no i tak dotrwalysmy do 11miesiaca,pozdrawiam karmiace
            i niekarmiace
            • ewelina-s-82 Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 07.11.07, 22:37
              ps.ja tez kiedyś myślałam ze każda niekarmiąca jest leniwa i ...przepraszam ale
              tak właśnie myślałam:głupia...są owszem przypadki ze dziewczyna sie poddaje a ma
              możliwości i pomoc dookoła ale nie chce i już...tego nie rozumiem,ale są tez
              przypadki gdzie nieudane karmienie lub brak zadowolenia z niego moze doprowadzic
              do skrajnej deprechy i ja omało co do niej nie doszłam dlatego staram sie teraz
              troszkę bardziej wyrozumiale patrzeć na mamy butelkowe
        • azbestowestringi Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 08.11.07, 00:00
          po urodzeniu pierwszego dziecka zajely sie mna pielegniarki
          laktacyjne, ktore tak wspaniale nauczyly mnie karmic piersia, ze do
          tej pory (25 miesiecy) wspominam je strasznie cieplo i normalnie
          jakbym je rozpoznala, to bym sie im na szyje rzucila i wycalowala.
          caly sztab - super przeszkolony, cierpliwy, delikatny i wyrozumialy -
          walczyl o laktacje. jestem im niesamowicie wdzieczna.
          o, tak mnie na sentymenty wzielo :D
    • gosiash Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 09.11.07, 01:40
      Duzo tu juz powiedziano na temat karmienia piersia i z wiekszoscia
      sie zgadzam. Ja generalnie uwazam, ze karmienie piersia to wygoda.
      Ja karmie, bo leniwa jestem. Tez mialam droge dosc trudna, bo
      i 'pozarte' do krwi sutki i troszke dokarmiania, bo dziecko pewnie
      glodne. A to wszystko glupota byla i zle przystawianie. Na szczescie
      ktos mi poradzil i poszlo z gorki. I nawet zapalenie piersi (choc
      bolesne) przeszlo.
      Prawda jest taka, ze moja mama chociaz karmila dlugo i brata i mnie,
      nie potrafila tak do konca nauczyc mnie wlasciwej techniki
      karmienia, bo po prostu nie pamietala. Wiec jak sie ma jakiekolwiek
      problemy z karmieniem - obolale sutki, brak pokarmu, glodne dziecko,
      itp. to trzeba koniecznie szukac pomocy u specjalistow i to czasami
      kilku, bo czasami jeden nie zwroci uwagi na jakas tam drobnostke, na
      ktora inny zwroci i karmienie uratuje. Tak wiec walczyc, walczyc,
      walczyc.
      Dodam jeszcze, ze przy drugim dziecku taka bylam 'madra'
      i 'doswiadczona', ze jak mi Health Visitor powiedziala 'to pokaz jak
      karmisz', to prawie jej sie w twarz zasmialam. A ona popatrzyla i
      mowi 'troszke zle dziecko trzymasz. trzymaj tak i tak'. Bo ja po
      niecalym roku od zaprzestania karmienia corki, wcale nie pamietalam,
      ze niemowlaka to sie inaczej do piersi przystawia niz 2 letnie
      dziecko. Bo 2 latek to juz sam sobie cyce zlapie, a niemowlakowi
      trzeba troszke pomoc. A juz najwiekszym zaskoczeniem bylo dla mnie,
      jak w 10 miesiacu karmienia (niedawno zreszta) dopadlo mnie
      zapalenie piersi. I to takie, ze znienacka skoczyla mi temperatura i
      telepalo mna przez 1/2 godziny. Oczywiscie w NHS direct kazali mi
      natychmiast do lekarza po antybiotyk pedzic. Na szczescie ja nie z
      tych co przez glupie zapalenie piersi beda antybiotyki brac, a co za
      tym idzie dziecko odstawiac, co zreszta jest najwiekszym bledem. 10
      miesieczniak zreszta to juz sile ssania ma ;) i (wprawdzie bolalo),
      ale odblokowal kanaliki! Oczywiscie masaze pod goraca woda, kapusta
      tez swoje zrobily ;)
      Owszem ktos moze powiedziec, poswiecanie sie, dobro matki... Ale ja
      wychodze z zalozenia, ze jak sie juz dziecko na swiat sprowadzilo,
      to (jak ktos wyzej napisal) trzeba czasami dokonac wyboru na jego
      korzysc. I jak mam juz dosc tego, ze w nocy sie budzi do karmienia,
      ze beze mnie nie zasnie, ze sie nie moge porzadnego drinka napic ;),
      to sobie mysle - czym sa te dwa lata z mojego zycia w stosunku do
      calego zycia i mojego i mojego dziecka. Nie nie traktuje tego jako
      poswiecenie jakies, ale jezeli nawet ktos tak to odbiera, to troszke
      dla dziecka mozna sie poswiecic, przeciez to my je na swiat
      sprowadzilismy. A co do niecheci karmienia i depresji, to wydaje mi
      sie ze problem jest duzo bardziej zlozony i nie wierze, ze samo
      zaprzestanie karmienia rozwiazuje ten problem i ze po odstawieniu
      dziecka od piersi matka nagle czuje sie wspaniale.
      • mama5plus Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 09.11.07, 02:55
        Gosiash, tu sie tylko przyczepie ;)

        ***Na szczescie ja nie z
        tych co przez glupie zapalenie piersi beda antybiotyki brac, a co za
        tym idzie dziecko odstawiac, co zreszta jest najwiekszym bledem. ***

        Przy antybiotyku na zapalenie piersi wcale nie zaleca sie
        odstawiania.
        Mi sie zdazylo ze 2 razy (chyba) bez antybiotyku wybronic ale raz
        sie niestety nie obylo i pomimo odczekania przez 2 dni musialam
        wziac jednak. I nikt mi nie zalecal odstawiania w zadnym z tych
        przypadkow ( w pozostalych tez mialam antybiotyk przepisane ale z
        zaleceniem by wziac gdy nie bedzie poprawy)
        A poniewaz mam uczulenie na penicyline i pochodne to byly to
        antybiotyki mniej idace w parze z karmieniem.

        Nawet kolezanka u ktorej zapalenie skonczylo sie cieciem i
        czyszczeniem w tym czasie nie przerwala karmienia, z tym, ze karmila
        dalej z jednej piersi tylko.
      • vierablu dostawienie do piersi natychmiast po porodzie 12.11.07, 00:19
        Czy nie wydaje wam sie, ze istotne jest dla powodzenia karmienia piersia to, jak
        czas uplynal od porodu do pierwszego przystawienia do piersi? Czy dzieci
        przystawiane natychmiast nie maja latwiej?
        • ewelina-s-82 Re: dostawienie do piersi natychmiast po porodzie 12.11.07, 22:02
          nie sadzę..ale to z mojego własnego doswiadczenia..myśle że problem zwykle lezy
          głeboko w głowie mamy..jesli sie pozytywnie nastawi to juz jest połowa
          sukcesu..wiem co mówie bo pierwsza córa dstała cyca w 14h po narodzinach(sic!)a
          przedtem na noworodach wcisneli jej butle,a druga dostała cyca po ponad
          3tyg.(wczesniak,karmiona sonda potem butla)
    • carmelaxxx Re: o wyzszosci karmienia piersia raz jeszcze 09.11.07, 10:32
      no my tu gadu gadu o korzysciach dla dziecka ale pamietajmy se za korzysci tez
      dla matki, czyli ochrona przed rakiem piersi , a i wiekszosc matek poprzez
      karmienie szybciej wraca do wagi sprzed ciazy.
      • joannanb Karmienie piersia podnosi IQ tylko u niektorych 10.11.07, 23:08
        W New Scientist z 10 listopada jest napisane, ze owszem karmienie
        piersia podnosi IQ niemowlat ale tylko tych ktore posiadaja
        okreslony wariant genu (calkiem zreszta powszechny). Jest to
        zwiazane z obecnoscia nienasyconych kwasow tluszczowych wplywajacych
        na rozwoj mozgu, ktore sa efektywniej wykorzystywane przez
        niemowleta posiadajace ten gen.
        Co ciekawe w tym samym numerze jest tez notka o istnieniu linku
        miedzy IQ dziecka a 'puszystoscia' mamy. Bardziej kragle panie maja
        ponoc inteligetniejsze dzieci.
        • eballieu Re: Karmienie piersia podnosi IQ tylko u niektory 10.11.07, 23:43
          Joannanb napisala:
          "(...)Co ciekawe w tym samym numerze jest tez notka o istnieniu
          linku
          > miedzy IQ dziecka a 'puszystoscia' mamy. Bardziej kragle panie
          maja
          > ponoc inteligetniejsze dzieci. (...)
          No kurde zgadzaloby sie;-)
          Jest jakas szansa dla mojego dziecka. Tylko on chudy i ladny, a
          takie ladne, szczuple z blond wlosami to ponoc glupie?
          Dobrze, ze chociaz oczy ma brazowe. Niebieskie by go pogrzebaly.
          • joannanb Re: Karmienie piersia podnosi IQ tylko u niektory 11.11.07, 00:16
            Hahaha. Ebalieu dla moich dzieci jedyna szansa to posiadac ten gen
            bo ja raczej z tych szczuplych:). O zwiazku urody, koloru oczu i
            wlosow a inteligencji na szczescie nic nie pisali.
            • eballieu Re: Karmienie piersia podnosi IQ tylko u niektory 11.11.07, 00:33
              W tym numerze nic nie pisali;-), ale wiesz wszyscy wiedza, ze
              szczuple to zawistne, a jak jeszcze ladne to juz na bank glupie.
              Probuja nadrobic dobrym strojem braki w inteligencji.

              Joannanb, ja jestem socjolog na wakacjach i sobie zarty stroje.
              Z samej siebie, bo wyglada na to, ze do nastepnego dziecka musze sie
              jeszcze troche przytuczyc, bo pewnie takie co 12 rozmiar nosza to IQ
              nie przekazuja. Na 2,3 i 4 dziecko to juz na pewno uda mi sie dobic
              do jakiegos lepszego numeru!!!

              Jedyna powazna rzecz jaka napisze dzis - bron mnie naturo przed
              dziecmi geniuszami. Co to z takiemi poczac?
              • joannanb Re: Karmienie piersia podnosi IQ tylko u niektory 11.11.07, 00:42
                No niewiem eballieu, czy tak latwo ci to przyjdzie. Ja po trojce
                dalej z tych co nic do IQ dziecka nie wnosza. Ale moze to i lepiej
                bo jak podrosna jest szansa ze beda chcialy jeszcze z glupia matka
                rozmawiac:)
                • liley11 Re: Karmienie piersia podnosi IQ tylko u niektory 11.11.07, 10:07
                  MOj ojciec z malej suchotnicy wyszedl i byl naleszym uczniem w
                  szkolach i na akademii medycznej... wiec to chyba nie jest regula?
    • eutyfrona odpada kolejny argument przeciw... 12.11.07, 00:01
      dziecko.onet.pl/3573,0,9,karmienie_piersia_nie_grozne_dla_biustu,artykul.html
      • mama5plus Re: odpada kolejny argument przeciw... 12.11.07, 22:46
        No to mogila!
        Po szesciu ciazach to i plastyka nie pomoze. >:o)
    • gypsi jak go znajde, to nakopie... 13.11.07, 14:17
      Narobilam sie jak glupia, naprzekonywalam, natlumaczylam.
      Udalo sie - mama zaczela karmic piersia. Niestety, trafil sie zastoj i jakis
      palant w Walk-in zalecil jej odstawienie dziecka.
      No i mamy - dzieciaczek 3 tygodnie, kolki, skora jak tarka, grzybica jamy
      ustnej. Zaraz zacznie sie egzema.
      Mama oczywiscie do karmienia wrocic juz nie chce, bo sie boi kolejnego zastoju.
      Wrrrr....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja