Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..??

27.11.07, 11:59
Jestem wsciekla. Nie wiem co mam zrobic!

Wczoraj poszlam z moim osmiolatkiem do ortodonty a ten nam
powiedzial ze nic dla nas zrobic nie moze. Owszem, moze sprobowac
wysunac mu dolna szczeke za pomoca aparatu ale za to NHS nie placi
wiec bede sobie musiala zaplcic minimum £1000. Do ortodonty poszlam
bo podczas naszej wizyty w Polsce, moja (glownie lekarze i dentysci)
rodzina stwierdzila ze musze cos zrobic ze szczeka mlodego gdyz
potem bedzie juz za pozno i pojawia sie bole glowy i inne
komplikacje.

No i komu mam wierzyc? Ja aparat nocny nosilam od 4 roku zycia i
rzeczywiscie z moja szczeka i zebami teraz wszystko jest OK. Czy
ortodonta robi sobie ze mnie balona, czy to NHS robi mnie w konia,
czy to ja jestem przewrazliwiona Matka - Polka? Juz po nocach snia
mi sie wyjazdy do PL w celu dopasowania aparatu na ktore absolutnie
nie mam czasu. Nie chce placic za cos co zawsze bylo podstawa i
norma spoleczna - dbanie o zdrowie i higiene dziecka po to aby
wyroslo ona na zdrowego i pewnego siebie obywatela/ke panstwa.

Na korekcje seplenienia bocznego tez nie ma funduszy - to nie
szkodzi ze dziecko mowi na wdechu..przeciez ten kraj jest taki
tolerancyjny i wszystko ujdzie w tlumie: krzywe kregoslupy,
plaskostopia, wady wzroku, niedowaga , otylosc. Tutaj standarty nie
obowiazuja. Czy wy macie jakis sposob obchodzenia systemu
(oczywiscie grzeczny i legalny), czy placicie prywatnie, czy
jezdzicie do PL, czy macie inne doswiadczenia? A moze to moje
subiektywne spojrzenie?
    • gypsi Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 13:20
      No halo. Tutaj wlasnie obowiazuja standardy.
      Korekcja wad zgryzu stalym aparatem ortodontycznym jest na NHS bezplatna.
      Placi sie tylko za wady kosmetyczne - np. moja panna ma jeden z zebow lekko
      wystajacy do przodu i za aparat na gore musialabym zaplacic. Poniewaz jej to nie
      przeszkadza, a aparat staly mozna zalozyc nawet doroslemu, to zrezygnowalysmy na
      razie. Mamy inne pomysly na wydanie £1500;)
      Popros swojego dentyste o skierowanie do innego ortodonty i idz po "second
      opinion". Ale jesli zakwalifikuja syna problem jako kosmetyczny, to albo tak
      zostaje albo placisz. No, zawsze jeszcze mozesz "zalatwic" fundusze z PCT jesli
      psychiatra potwierdzi, ze ta wada uniemozliwia dziecku noramlny rozwoj
      psychiczny i spoleczny. Ludzie tak sobie finansuja tutaj rozmaite liposukcje i
      powiekszania piersi. Podobno. Dla mnie to chore.

      Ze zrobieniem aparatu w Polsce jest tylko jeden problem - tutejszy ortodonta
      moze sie nie zgodzic na kontrole aparatu zrobionego przez innego lekarza,
      zreszta slusznie calkiem.
      Bedziesz latac co 2 m-ce do Polski?

      P.S. Jesli mozesz to napisz cos wiecej o tej szczece, dlaczego ma powodowac bole
      glowy? Ciagle sie czlowiek nowych rzeczy dowiaduje.
      • vygotsky Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 13:54
        Sadze ze nie robilabym tyle halasu gdyby nie to ze ten jego zgryz
        jest przyczyna pewnych zgrzytow - tak jak pisalam to seplenienie
        boczne jest czesciowo zwiazane z przesunieciem zuchwy - tak
        stwierdzila logopedka ale tez ze slabymi miesniami jezyka. Ostatnio
        jednak syn wracal ze szkoly bardzo ale to bardzo spragniony a usta
        mial wysuszone 'do krwi'. Jak pytalam dlaczego nic nie pije w szkole
        to nie bylo na to odpowiedzi i dopiero ostatnio odkrylam ze jak
        mlody pije to wszystko mu sie leje bo brodzie u ubraniu i w zwiazku
        z tym pic nie lubi przy ludziach. Sadze ze pojde z tym do psychologa
        dzieciecego i zobacze co oni na to powiedza.

        "Niewłaściwe kontakty zębów mogą doprowadzić do: chorób przyzębia,
        wysuwania zębów, ich rozchwiania. Mogą także spowodować później
        zaburzenia w stawach skroniowo-żuchwowych (bolesna dolegliwość
        szczególnie u pacjentów w późniejszym wieku)." ten fragment to z:

        mediweb.pl/diseases/wyswietl_vad.php?id=789
        niestety nie wiem duzo na ten temat ale tak zastraszyli mnie
        dentysci i lekarze z PL. Jednak gdyby to byl problem czysto
        kosmetyczny a nie zwiazany z pewna doza barier psychologicznych i
        konsekwencji zdrowotnych nie przejmowalabym sie tym tak bardzo. Do
        Polski rzeczywiscie latac tak czesto nie moge wiec mam orzech do
        zgryzienia. Pozdrawiam

        PS nie zarzucam nic brytyjskiemu NHS w kwestii medycyny
        specjalistycznej gdy naprawde jest ku temu potrzeba, ale co tu mowic
        moj starszy mialby zajecia logopedyczne w PL a mlodszy zapewne
        nosilby okulary. Starszy bylby tez skierowany na gimnastyke
        korekcyjna plaskostopia. Tak twierdzi moja mama ktora jest lekarzem-
        pediatra.
        • gypsi Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 14:15
          Ej no.
          Idziesz do optyka i badasz dzieciaka za darmo. Co najwyzej doplacisz za oprawki,
          jesli chcesz trendy. Jak cos znajda to jeszcze do okulisty sami wysla.
          Idziesz do GP i prosisz o skierowanie do physio i tam Cie kieruja na cwiczenia,
          ew. kieruja tez do orthotics po wkladki.
          Od tego samego GP i prosisz o skierowanie do speech and language therapist i tam
          sa zajecia logopedyczne.
          Moi pacjenci korzystaja z takich rzeczy, dlaczego Ty masz miec problem?

          W Polsce sorry, ale limity sa takie, ze mozesz dostac rehabilitacje raz na rok 2
          tygodnie. Zeby cwiczenia na plaskostopie pomagaly musza byc robione czesto,
          idealnie codziennie, ale sama wiem jak to w praktyce wyglada. Przyjaciolka
          wozila dziecko prywatnie 2x w tygodniu i wycwiczyly po kilku latach.
          • vygotsky Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 14:45
            Do logopedy sie nie lapie bo lateral lisp to nie priority i na to
            funduszy nie ma. Lekarz stwierdzil ze zadnego plaskostopia nie ma i
            ze to moje (mamy pediatry) wymysly. Z okularami to pewnie i prawda,
            ale skad ja mam wiedziec czy on ma wade wzroku..oczywiscie ja sobie
            w zyciu poradze , dowiem sie, pojde, wypytam, zalatwie ale zadna z
            angielskich mam ktore znam nie pofatyguje sie do okulisty a lekarz
            pierwszego kontaktu jak mama nie wspomni to nie skieruje.

            U nas w przedszkolu, a przedszkole ma ponad setke dzieci jest jedna
            dziewczynka ktora nosi okulary - jej mama jest okulistka i jak
            zapytalam skad wie ze lila ma nosic okulary to odpowiedziala ze wie
            tylko dlatego ze ona "w tym siedzi". To takie anegdotki ale
            wystarczy pojechac do Paryza i zobaczyc ile czterolatkow tam nosi
            okulary. Pierwsze co rzucilo mi sie tam w oczy to wlasnie ci mali
            okularnicy.

            Gypsi, ty wiesz lepiej jak jest; nie deprecjonuje angielskiej sluzby
            zdrowia bo za malo na jej temat wiem i rzadko z niej korzystam na
            szczescie ale moje dotychczasowe doswiadczenia zbyt rozowe nie byly.
            Miejmy nadzieje z jestem wyjatkiem!!!
            • gypsi Vygotsky, Ty czytaj , co ja pisze, plissss... 27.11.07, 15:18
              Do OPTYKA najpierw, bez zadnego skierowania i dla dzieci za darmo. Tam Ci
              zbadaja dziecko i jesli trzeba dobiora okulary. Tu tak "prostackimi" sprawami
              zajmuje sie optyk, nie wysokokwalifikowany lekarz. Ale jak cos znajdzie
              powazniejszego, to kieruje do tegoz.
              GP wiec nie ma nic do wzroku (regularne "checki" robi sie w szkole), choc moze
              zauwazyc podczas wizyty jaks nieprawidlowosc i podpowiedziec optyka.

              Jesli GP nie widzi plaskostopia, to pojdz do innego, upewnij sie. Jak drugi nei
              widzi, to moze i nie ma tego plaskostopia? Zawsze tez mozesz pojsc do
              physio-podiatrist prywatnie, zeby fachowiec zerknal, raptem 20-30 za wizyte.
              O fundusze na logopede trzeba powalczyc - jesli nie priority, to sie najwyzej
              poczeka dluzej na leczenie, ale odmowic nie moga.

              I ostatnie, choc najwazniejsze - od dbania o dziecko sa rodzice, nie GP!!!
              Podejscie polskich pediatrow, bioracych odpowiedzialnosc za rodzica, jest
              bledne. Potem walczymy z takimi, co wszyscy sa odpowiedzialni za ich zycie i
              szczescie, a oni "depressed" i wiecznie na zasilku.

              Nie gloryfikuje NHS ani zadnego innego systemu, ale za zdrowie w 80% odpowiada
              "lifestyle", dopiero dalsze 20% to dostepnosc do i poziom opieki zdrowotnej. I
              tak o.
              • jofin Re: Vygotsky, Ty czytaj , co ja pisze, plissss... 27.11.07, 16:06
                Gypsi, przepraszam, ze sie wtrace z innej beczki, ale juz nie moge
                zniesc Twoich peanow na czesc tutejszej sluzby zdrowia. I w kilku
                miejscach pozwole sie z toba nie zgodzic.

                Tu tak "prostackimi" sprawami
                > zajmuje sie optyk, nie wysokokwalifikowany lekarz
                NIe wydaje mi sie ze wzrok to sa prostackie sprawy. Gdyby u mnie nie
                wykryto zeza w wieku 2- 3 lat i nie poddano mnie wielu
                skomplikowanym zabiegom w Polsce, to do dzisiaj tegoz zeza bym
                miala. Ba w Poslce sa zpecjalne przedszkola dal dzieci z wadami
                wzroku, gdzie dzieci z tymi prostackimi wadami poddawane sa
                specjalistycznym zabiegom.
                Sama wiesz, ze wady wzroku sa zlozone, i czasem ani rodzice, ani
                nauczyciele nie musza je zauwazyc. Rutynowe badanie wzroku u dzieci
                przy corocznym bilansie, nie jest pozatym tylko wymyslem polskim ,
                bo takze funkcjonuje w innych krajach. To, ze czegos takiego nie ma
                w Anglii powinno nas tylko dziwic i raczej smucic.
                Moje dzieci chodza do tutjeszej szkoly juz 4 rok i o zadnym badaniu
                wzroku nie slyszalam. Ba moja znajoma angielka, ktora ma syna z
                pewymi problemami, syn ma teraz 7 lat, dopiero niedawno, po roznych
                terapiach dostala diagnoze syna, ze syn ma problemy ze sluchem i
                konieczna jest operacja. Syn przez caly czas do tej pory byl miedzy
                innymi pod opieka tutejszego logopedy i nie da sie ukryc ze ma
                problemy z artykulacja niektorych glosek. Co jeszcze ciekawsze,
                teraz, kiedy juz poddano go operacji, matka uslyszala, ze teraz to
                mu sie logopeda juz nie nalezy, bo dziecko przekroczylo limit
                wiekowy, gdzie logopeda normalnie przysluguje. Jeszcze zeby dodac
                smaczku, rowniez niedawno u dziecko zdiagnozowano leki autyzm. Ale
                idac Twoim torem myslenia, to rodzice sa odpowiedzialni za swoj life
                style i za opieke nad dziecmi, wiec niech sie z tym sami dalej
                biadola.

                I ostatnie, choc najwazniejsze - od dbania o dziecko sa rodzice, nie
                GP!!!
                > Podejscie polskich pediatrow,, bioracych odpowiedzialnosc za
                rodzica, jest
                > bledne.

                Och Gypsi, czy nie zagalopowalas sie za daleko?

                Polecam Tobie wycieczke do tutjeszej szkoly podstawowej i
                przyjrzenie sie nogom dzieci i ich butom od tylu. Wady postawy,
                krzywe nogi, plaskostopie sa tu na porzadku dziennym. I NIKT Z TYM
                NIC NIE ROBI. Nie mowiac juz o okrzycznej otylosci i wiesz co sie z
                tym robi....no coz, to jest problem rodzicow.

                Moj syn niedawno po raz pierwszy w tym kraju byl mierzony i wazony,
                gdzie to ta procedura odbyla sie w szkole. Przyniosl do domu
                karteczke z tym danymi, ktore tak naprawde to byly podane w
                naglowku "scisle tajne". No dobra jakies liczby dostalam, ale z tych
                liczb tak naprawde dla mnieinic nie wynika, skad ja mam wiedziec,
                czy jest u niego niedowaga, czy jest w normie, czy mam mu zastosowac
                jakas diete. Toz to przeciez jakas farsa jest, nie sadzisz. Ale
                dalej podazajac Twoim mysleniem, bujaj sie rodzicu sam ze swoim
                stylem zycia, jaki sobie wybrales, bo specjalisci to nie sa od
                diagnozowania i radzenia.

                Vygotsky , bardzo przepraszam, ze zasmiecam Twoj watek, ale ten
                watek mocno uderzyl w moje emocje.

                • gypsi Re: Vygotsky, Ty czytaj , co ja pisze, plissss... 27.11.07, 17:34
                  Peanow? Wyraznie napisalam, ze nie gloryfikuje zadnego systemu na swiecie, bo
                  nie ma idealnego. Ale jesli chodzi o wazne dla zdrowia sprawy, to wole tutejszy
                  z wszystkimi jego niedociagnieciami niz polski, gdzie lekarze podobno lepsi,
                  tylko rece maja spetane limitami i chory na nowotwor czeka tygodniami/miesiacami
                  na leczenie. Ale to jest moje zdanie i oczywiscie Ty nie musisz sie z nim zgadzac.

                  Dobor okularow i sprawdzenie paru prostych rzeczy za pomoca sprzetu,
                  Zez nie, ale zeza sie widzi, nie "wykrywa". Widza go najczesciej rodzice lub
                  ludzie czesto przebywajacy z dzieckiem, lekarz majac 5-10 minut na bilans
                  zdrowotny moze nawet nie zauwazyc.
                  Jesli chodzi o inne zlozone wady wzroku, to rutynowe badanie przy bilansach
                  (wcale nie corocznych w Polsce - najpierw sprawdz zanim zaczniesz dyskutowac)
                  rowniez ich nie wykrywa.
                  To ze Ty przez 4 lata nie slyszalas o rutynowym badaniu wzroku dzieci w szkolach
                  tutaj, to nie znaczy ze go nie ma. Sprawdz sobie jak jest w Waszym PCT i
                  bedziesz wiedziala kiedy sie je robi.

                  Do lipca pojawialam sie czesto w szkole podstawowej odwozac i odbierajac wlasne
                  dziecko, wiec widzialam plaskostopia i wady postawy, nie rzucilo mi sie w oczy,
                  zeby bylo gorzej niz w Polsce, ale moze to specyficzna szkola w specyficznej
                  okolicy.

                  Podtrzymuje nadal, ze za dziecko sa odpowiedzialni jego rodzice. To oni kupuja
                  mu buty, to oni je karmia, to oni powinni pojsc z dzieckiem w odpowiednie
                  miejsce jesli cos ich zaniepokoi, to oni musza z dzieckiem cwiczyc jesli
                  cwiczenia maja pomoc.

                  Wyniki wazenia i mierzenia sa wskazowka, jesli nie wiesz jak je zinterpretowac i
                  nie umiesz sobie tego znalezc sama, to zapytaj HV lub pielegniarke. Miejsc gdzie
                  mozna znalezc zdrowa diete tez jest w ksiegarniach i nternecie az nadto.

                  A jesli Cie denerwuja moje posty, to ich po prostu nie czytaj.
                • vygotsky Re: Vygotsky, Ty czytaj , co ja pisze, plissss... 28.11.07, 00:21
                  Jofin, gratulacje, pieknie to ujelas choc rzeczywiscie nie mialam
                  zamiaru wszczynac polemiki moim postem. Dodam tylko ze tu w UK (i
                  pewnie nie tylko) stan zdrowia jest scisle skorelowany z klasa
                  spoleczna. Czyli gdybysmy rzeczywiscie zrzucili cala
                  odpowiedzialnosc wylacznie na rodzicow to rozwarstwienie spoleczne
                  jeszcze bardziej poglebiloby sie.

                  Moja kolezanka Angielka, ktora wlasnie odwiedza potencjalne szkoly
                  dla swojego dziecka, po powrocie z pewnej elitarnej prywatnej szkoly
                  sredniej stwierdzila ze nie widziala jeszcze nigdy takiego skupiska
                  tak zdrowo wygladajacej mlodziezy. Zastanowilo mnie to ale chyba
                  wiem co ona ma na mysli. W przedszkolu mojego mlodego (przekroj
                  spoleczny) jest mnostwo dzieci otylych, z czarnymi zabkami, bardzo
                  ale to bardzo drobnych, z krzywica, z liszajami, o wszach nie
                  wspomne. Oczywiscie rodzicow nie winie za sytuacje a raczej system w
                  ktorym pielegniarka nie moze dotknac dziecka i sprawdzic mu wlosow,
                  winie go za to ze dzieci nie sa uczone w przedszkolu szczotkowania
                  zebow, za to ze jak zasugerowalam podawanie mojemu miemowlakowi wit
                  D to popukano mi w glowe i powiedziano ze to tylko w PL ja sie
                  podaje bo tam nie ma slonca :) itp itd..

                  Dziwi mnie tez to ze w wiekszosci szkol PE to pol godziny tygodniowo
                  i w dawnej szkole mojego dziecka nawet sie nie przebierali, tanczyli
                  do muzyki z odtwarzacza. A najczesciej byly wazniejsze sprawy wiec
                  PE zupelnie znikalo z planu. I wszyscy nic tylko siedza, mysla i
                  debatuja jak odchudzic spoleczenstwo a szczegolnie mlodziez. Nie
                  wiem czy mam plakac czy sie smiac - moj maz zabiera mojego
                  osmiolatka na basen zeby potrenowac go do plywania klubowego. Za
                  kazdym razem musze dzwonic na plywalnie i upewniac sie ze bedzie mu
                  wolno plywac na torach. Nic nie daja zapewnienia ze syn plywa lepiej
                  i szybciej niz pol obecnego basenu; dzieci na tory wstepu nie maja.

                  Czesto najprostsze rozwiazania sa najlepsze ale tutaj chyba
                  zatracono sie w niezmiernie zlozonych strategiach uzdrawiania
                  spoleczenstwa. pozdrawiam.
                  • basia313 Re: Vygotsky, Ty czytaj , co ja pisze, plissss... 28.11.07, 00:27
                    Nie no Vygotsky, przeciez to sa Health & Safety regulation;)
                    ebatowac by mozna nad ich sensem. Moim zdaniem, to raczej one
                    utrudniaja zycie niz pomagaja, ale taka rzeczywistosc.
                  • gypsi nie chce sie klocic 28.11.07, 10:45
                    Ale widze, ze mocno sie roznimy podejsciem do roli i obowiazkow rodzica.
                    Odpowiedzialnosci za dzieci nikt nie zrzuca na rodzicow, zrzucona jest sama z
                    siebie w momencie podejmowania decyzji o posiadaniu dzieci.
                    Ja po prostu z tych, co nie uwazaja, ze lekarz jest od dbania o zdrowie mojego
                    dziecka, a nauczyciel od wychowywania, itd.

                    I co gorsza nie widze nic zlego w rozwarstwieniu - bylo, jest i bedzie. Wyniki
                    prob jego sztucznej likwidacji mielismy okazje obserwowac w naszym pieknym kraju
                    przez kilkadziesiat lat.
                    "Albo jest rownosc, albo jest dobrobyt", ze pozwole sobie Pietrzaka zacytowac:)
                    • eballieu Re: nie chce sie klocic 28.11.07, 11:08
                      Gypsi, nie porownuj systemu polskiego z systemem angielskim. To tak
                      jak ja bym porownywala mojego fiata pande do Volvo 4x4.

                      Jesli wszyscy lekarze, ktorzy tu przyjechali niedawno z biednych
                      krajow mysla w ten sposob, to nie widze szansy na postep.
                      Cieszy sie taki, ze cewnik jest jednorazowy i ciezko mu bedzie wyjsc
                      przez kilka lat poza ten schemat i zaczac porownywac systemy
                      zdrowotne np. Francji/Holandii/Belgii/Szwecji i Anglii.

                      Vygotsky - znam cie z wczesniejszych dyskusji i nie podjrzewam, ze
                      cos koloryzujesz. Wspolczuje ci bardzo sytuacji w jakiej sie
                      znalazlas. Gdyby odezwaly sie tu dziewczyny ze "starej gwardii", to
                      pewnie napisalyby ci jedno -walcz, jak jeszcze masz sile/ niestety
                      musisz pojsc prywatnie/ prywatne leczenie w innym kraju jest tansze -
                      wiec skorzystaj z uslug poza granicami.

                      Nie ma nic gorszego, niz pozycja zebracza. Ja czesto korzystam z
                      uslug medycznych na kontynencie, bo przynajmniej w ramach
                      ubezpieczenia jakie mam, nie musze tracic czasu i energii na
                      odwiedzanie jakiegos GP w celu wyluskania mu co i jak i dlaczego
                      chce odwiedzic PRYWATNIE specjalsite.

                      Ja widze, ze dzieci zachodniej kontynentalnej Europy wygladaja
                      inaczej niz angielskie dzieci. Wygladaja lepiej, zdrowiej.
                      Popatrzcie np. na plazy czy basenach, kiedy jest mozliwosc
                      obejrzenia skory takich dzieci. Tylko kontynentalny lekarz, jak sie
                      do niego pojdzie z np. "katarem" i zauwazy np. jakies zmiany skorne,
                      to ich nie pominie, wypyta sie dokladnie, tak przynajmniej bylo w
                      naszym przypadku.


                      Gdybym wam opowiedziala historie, jaka miala ostatnio moja znajoma
                      nie -Angielka, pediatra, matka 4 dzieci, to by wlosy stanely Wam na
                      glowie. A ja nie wiedzialam - czy smiac sie czy plakac. Mi po prostu
                      opadly rece.

                      Tu dzieci z problemow tego wieku - wyrastaja, leczone sa "calpolem",
                      albo nawet nie trafiaja pod skrzydla HV czy GP, bo na bilans
                      dwulatka dostana ankiete do wypelnienia i odeslania. Bo po co sie
                      spotkac z takim rodzicem i pogadac, obejrzec?
                      • gypsi Re: nie chce sie klocic 28.11.07, 11:32
                        Nie moge porownywac tutejszego systemu z innym, bo innych "od srodka" nie znam.
                        Nie ciesze sie, ze cewnik jest jednorazowy, w Polsce tez sa;)
                        Nie zapomnij, ze w Polsce prawie cala podstawowa opieka zdrowotna zostala
                        sprywatyzowana rekami i za prywatne pieniadze lekarzy, ktorzy poprzeksztalcali
                        SP ZOZy w NZOZy i wyposazyli je o wiele lepiej niz przecietna praktyka GP tutaj.

                        Jesli chodzi o calosciowe badanie - jak zbadac dziecko, chocby skore, jesli
                        matka tego dziecka nie rozbiera? Bo nie ma tu takiego zwyczaju, bo to
                        pozostalosc wiktorianska jeszcze?

                        Mozemy sie poruszac tylko w ramach jakie zakreslono, oczywiscie mozna probowac
                        te ramy zmienic, ale jak pacjent - zamiast domagac sie swoich praw - macha reka
                        i leci sie leczyc prywatnie na kontynet, to kto ma to zrobic? Ja?
    • basia313 Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 16:02
      Mialam ten sam problem. Nam powiedzialno: Prosze czekac i przyjsc za
      rok.
      Tez sie zdenerwowalam, bo wolalabym wiedziec od razu, ze nic nie
      mozna zrobic, niz dac mi nadzieje, a potem ortodonta, ze jednak
      trzeba czekac i ze dentysta nie specjalista, wiec skierowal nie
      wiedzac, ze niczego sie nie da zrobic. :(
    • basia313 Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 16:04
      Moze tez nie stresuj sie tak bardzo polskimi diagnozami, ja tez mam
      lekarza w bliskiej rodzinie, i juz teraz sie nie konsultuje bo potem
      sie tylko denerwuje. Ciekawa jestem czy bylysmy u tego samego ( na
      Barbikanie) ortodonty?
      • vygotsky Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 16:56
        Tak !!!!! Mial skosne oczy ??? Kretyn i Cham. Zrobilam porzadna
        awanture ale on i tak wie lepiej - on nawet nie spojrzal malemu w
        zeby! poprosze moja dentystke zeby skierowala mnie do innego.
        • mia007 Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 17:04
          to dlatego ze mial skosne oczy!!! juz wszystko jasne.
          • basia313 Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 22:12
            NIe dlatego, tylko dlatego ze cham;)
          • vygotsky Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 23:36
            Ja tez mam skosnawe, dziad byl Tatar..
        • basia313 Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 27.11.07, 22:11
          No ja tez sie z nim klocilam, ale nic nie pomoglo. :(
          Nic to, ja tez sprbuje sie dostac do innego ortodonty. Tamten pewnie
          teraz mysli, ze wszystkie Polki takie wojownicze;)
          • vygotsky Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 28.11.07, 00:29
            Basia, zadzwonie kiedy to pogadamy o tych naszych klotniach o prawa
            dla naszych dzieci!
            • basia313 Re: Ortodonta w UK - czy macie ten sam problem..? 28.11.07, 10:12
              Dobrze i zastanowimy sie na strategia dalszego dzialania w celu
              zwiekszenia efektywnosci naszych poczynan.
Pełna wersja