" Nie pijmy mleka! "

04.01.08, 15:51
Podziele sie z Wami tym, co sama dostalam. Byc moze Was to
zainteresuje.
www.gronkowiec.pl/mleko.html
www.faceci.com.pl/r_mleko.html
www.noni.com.pl/mleko.html
    • nuit4 Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 17:02
      tu jeszcze wiecej informacji-po ang.
      www.nomilk.com/
      • joannanb Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 18:59
        Moi wykladowcy od zywienia na uniwerku rowniez uwazaja ze ludzie nie
        krowy i nie powinni pic tego mleka. Zreszta krowie mleko szkodzi
        rowniez zwierzetom m.in. kotom.
        • gypsi Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 19:52
          Krowie mleko jest dla cielat. Dla niemowlat jest mleko matki.
          Dorosli ludzie mleka jako mleka nie potrzebuja, a wielu go po prostu nie trawi
          bo z wiekiem spada produkcja laktazy - enzymu trawiacego laktoze (cukier mleczny).
          • robespierra Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 20:58
            przyznaję- nie doczytałam do końca.
            czym mam zabielić moją kawkę!!!
          • kingaolsz Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 20:58
            Gypsi mialam Cie wlasnie o to zapytac ( albo nasza forumowa
            farmaceutke) - jesli ma sie nietolerancje laktozy to czy
            przyjmowanie laktazy w tabletkach itp pomoze? Czy takie srodki sa
            ogolnodostepne?
            Bo tak mi sie marzy wypicie mleka zwyklego, ale az strach pomyslec o
            konsekwencjach :(
            • gypsi Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 21:49
              Nie wiem czy pomoze - nie probowalam i nei slyszalam o nikim, kto probowal. W
              teorii powinno.

              Zasadniczo podchodze to tego typu problemow tak - jesli cos z pokarmow szkodzi,
              to organizm jest madry i sam sie broni reakcjami wyraznie dajacymi do
              zrozumienia (wymioty, bol brzucha, wzdecie, biegunka, wysypka) ze przyjmowanie
              tego czegos jest niewskazane.

              Dlatego przy nietolerancji mleka raczej poradze go unikac niz pic i przyjmowac
              sztuczna laktoze. Tak samo jak przy kamieniach zolciowych diete niskotluszczowa,
              a nie obzeranie sie, a potem lykanie no-spa i raphacholinu.

              Ale gdyby ludzie kierowali sie zdrowym rozsadkiem a nie lakomstwem, to
              producenci lekow typu omeprazol czy wszelkich manti itp. poszliby z torbami;)

              • kingaolsz Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 22:57
                ha, moj organizm od zawsze byl madry, a ja dopiero pare lat temu sie
                skapnelam, ze to co sie ze mna dzieje nie jest "moja uroda" a walka
                z laktoza ;) w diecie unikam tego co mi szkodzi i zyje mi sie
                lepiej , ale czasem wspomnienie smaku , ktory sie lubilo wraca i
                nachodzi ochota poprostu. Stad moje pytanie czy taka laktaza
                sztuczna istnieje i ewentualnie czy trzeba miec recepte czy nie.
                Chetnie bym wyprobowala to napisala Ci o wynikach :)

                Dzieki za odpowiedz i pozdrawiam
                Kinga
          • carmelaxxx Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 21:13
            no wlasnie zawsze mi sie wydawalo ze mleko jest przereklamowane, niektore
            produkty mleczne lubie ale mleko samo jak wypije to sie zle po nim czuje i mam
            pdczucie po nim podobne do zgagi. syn moj tez nie lubi mleka i go nie pije co mu
            jakos nie przeszkadza byc zdrowym :)
    • gosiash Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 13:26
      A ja to mam wrazenie, ze to nie mleko winne tylko to co krowom daja.
      Tzn. pewnie sa ludzie uczuleni, ale w zasadzie to na wszystko mozna
      byc uczulonym. Ale tak z zycia biorac, to ja ze wsi na mleku od
      krowy chowana ;) Za moich czasow to sie nie podawalo jakichs
      sztucznych wytworow, tyko jak mama wrocila do pracy to ja od 6
      miesiaca zycia mleko krowie pilam i zdrowa bylam :) Owszem mleko
      matki tez ciagnelam ;) do drugiego roku zycia, albo i dluzej. Ale
      wtedy to krowa byla domowa, wiadomo gdzie pasiona. A teraz krowy
      nafaszerowane antybiotykami i nie wiadomo czym tam jeszcze, plus
      pastwiska zanieczyszczone czym sie da i wyniki takie jakie sa.
      Problem w tym, ze nie tylko mleko juz nie takie. W zasadzie jak sie
      samemu nie uprawia warzyw i owoco w jakims rezerwacie ekologicznyn
      oraz samemu nie choduje zwierzat karmiac go roslinnoscia z tego
      rezerwatu oraz samemu nie produkuje sie tego pozywienia, plus nie
      pije wody ze studni glebinowej, to niestety we wszystkim sa jakies
      swinstwa. Na szczescie organizm ludzki jakos sie do tego wszystkiego
      przyzwyczaja, wiec sobie zyjemy. Owszem trzeba starac sie jesc jak
      najzdrowiej, ale jakby tak sie czlowiek nad tym wszystkim zaczal
      zastanawiac, to nie wiem czy by sie takie zdrowe pozywienie
      znalazlo ;) A wracajac do mleka, to moja prababcia, ktora tez ze wsi
      i mleko i przetwory mleczne cale zycie w duzych ilosciach spozywala,
      dozyla ponad 90 lat. Ale mysle, ze sekretem Jej dlugowiecznosci bylo
      to, ze sie absolutnie niczym nie przejmowala i ze wszystkiego sie
      smiala. I naprawde takiego podejscia do zycia wszystkim (i sobie)
      zycze, bo wiekszosc chorob (jak nie wszystkie) to wg mnie z nerwow
      sie biora. Tak wiec w tym 2008 roku zycze nie przejmowania sie
      niczym i podchodzenia do wszystkiego na luzie :)
      • gypsi Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 14:50
        Mieszasz nietolerancje laktozy z nietolerancja innych skladnikow mleka
        (bialek,zanieczyszczen).
        Laktoza (cukier mleczny) w mleku byla, jest i bedzie, wiec nietolerancja laktozy
        nie zalezy od sposobu karmienia krowy. Zobacz dane:

        pl.wikipedia.org/wiki/Nietolerancja_laktozy
        • gosiash Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 16:53
          Nie, no ale ja wspomnialam, ze pewnie sa osoby, ktore nietoleruja
          mleka i koniec. Mnie generalnie chodzi o to, ze jak sie zacznie
          czlowiek doszukiwac to wszystko jest trucizna. I jakby sie tak
          przejmowac wszystkim, to co tu jesc? ;) A generalnie to chyba lepiej
          jesc co sie lubi i zyc sobie na luzie. Bo jak to powiedziala
          bohaterka jednego z 'Bondow' "What's the point in living if you
          don't feel alive", czy jakos to tak szlo. Bo owszem mozna sie
          przejac i tak jak pewien facet (moze widzialyscie ten film
          dokumentalny) zaczac jesc tylko surowe warzywa. Rzeczywiscie
          wygladal mlodziej i twierdzil, ze czuje sie wspaniale. No, ale co to
          za zycie bez cappucino, czekolady z orzechami, pierogow ruskich ze
          smietana, itd. :)
      • mama5plus Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 21:37
        Ale
        > wtedy to krowa byla domowa, wiadomo gdzie pasiona. A teraz krowy
        > nafaszerowane antybiotykami i nie wiadomo czym tam jeszcze, plus
        > pastwiska zanieczyszczone czym sie da i wyniki takie jakie sa.

        Alez oczywiscie ze i mleko i wszystko prawie jest zanieczyszczone.
        To co mamy robic?
        Dodac sobie jeszcze? Coz, ja jednak wole to organic choc pewnie
        podlewane zanieczyszczona do pewnego stopnia woda i wdychajace
        zanieczyszczone powietrze. Bo tak jakos na logike mi wychodzi ze im
        mniej tego szkodliwego tym lepiej.
        I my i dzieci tez ewidentnie mniej chorujemy a co to za zycie
        chodzic z zasmarkanym nosem caly czas albo sie z bolu zwijac?
        Czy przez reszte zycia z rurka chodzic bo kawal jelita trzeba bylo
        usunac.
        Czy organizm sie dostosowuje? Szczerze w to watpie.
        Moja mama po usunieciu nowotworu jelita i chemii na wyraznie
        wytypowane co jesc a czego nie, z naciskiem na zywnosc ekologiczna
        ze znanego zrodla, kurczaki bez hormonow itd itd.

        Owszem, jesli jest to zarazek to organizm naturalnie nauczy sie
        sobie z nim radzic ale jesli chemikalia...i niby dlaczego mialby sie
        dostosowywac?
        Wydawalo mi sie ze to ma raczej w druga strone zmierzac czyli mniej
        smieci w powietrzu, w zywnosci itd.
        Niedawno jeszcze w cukierkach byly konskie dawki olowiu ( dla
        koloru;-P ), w zywnosci ogolnie wiecej chemii niz obecnie, czesto
        bardzo niebezpiecznej. Na szczescie znalezli sie ludzie ktorzy nie
        mysleli w kategoriach `i tak jemy swinstwo to troche wiecej nie
        zaszkodzi` i wprowadzono cos takiego jak normy.
        I zaczeto je wcielac w zycie.
        I choc trudno w to uwierzyc to jest lepiej niz pare lat temu i mam
        nadzieje ze bedzie coraz lepiej.
        Reszta to kwestia wyborow. Co sie kupuje, gdzie sie kupuje. Jedni
        chca sie odrobine pofatygowac, inni nie chca.
        Nie mowiac juz o smaku, zapachu tego mniej skazonego 9jesli o smaku
        zycia mowimy ;) )
        A dostosowanie sie organizmu... hehe... jeszcze pare miesiecy temu
        moglam przegladac bloga Dorotus a jesli nie moglam to dlatego ze
        mnie dopadala straszliwa chec pozarcia wszystkich po kolei
        wypiekow.:)

        Po krotkim okresie stosowania diety o niskim GI i wyregulowaniu
        sobie gospodarki insulinowej, omijania rafinowanego cukru itd...po
        wejsciu na w/w bloga czy innego mocno slodkiego musialam sie szybko
        ewakuowac i nie ujmujac nic Dorotus oczywiscie ale na sam widok
        mialam autentyczne mdlosci bo po prostu organizm sie odzwyczail od
        wszystkiego co niekoniecznie zdrowe, reaguje na sam widok i
        zwyczajnie nie ma na to ochoty/zapotrzebowania.
        Co powiedzmy rok temu bylo dla mnie nie do pomyslenia.
        Bo bylam najzwyczajniej w swiecie uzalezniona od cukru. ;-P. Jak
        wiekszosc ludzkosci zapewne.
        To nie zdrowy apetyt podpowiadal mi co mam jesc a kompletnie
        rozchwiane laknienie.
        Tak jak kiedys bylam uzalezniona od kofeiny np. Od alkoholu i
        papierosow na szczescie nigdy. ;-P
        Skonczylo sie jedzenie miedzy posilkami ( brak zapotrzebowania),
        na slodycze nie mam ochoty wiec to nie jest zadne wyrzeczenie.
        Podobnie ma reszta rodziny zreszta.
        I tylko slysze: `oj, Ty to masz sile woli.
        Ja bym nie mogla nie robic wyjatkow np w swieta`
        A guzik sile woli. Zwyczajnie mi sie odmienilo i ochoty nie mam.

        I dlatego smiesz a mnie nieco teksty o odmawianiu sobie przyjemnosci
        zycia.:) Bo wystarczy organizm podregulowac i te `przyjemnosci`
        wcale juz nie beda takimi przyjemnosciami a wrecz czlowiek sie
        zastanawia jak mu w ogole to przez usta kiedys przeszlo. :)
        I jak inni moga to jesc.
        No ale tym sie juz przejmowac nie zamierzam. :)
    • mama5plus Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 17:32
      Moj enzym tez sie niestety ewakuowal i to dosc wczesnie bo odkad
      pamietam mleko kompletnie mnie rozkladalo na lopatki. Zwlaszcza
      wypite rano, zima, przed wyjsciem do szkoly. Zup mlecznych nigdy nie
      lubilam ale tez mama nie nalegala. Ciocia u ktorej czasem bywalam
      albo ona u nas - i owszem. Do dzis kasza manna na mleku i inne takie
      na samo wspomnienie...;-P
      Za to mama nalegala na cos goracego przed wyjsciem do szkoly i tym
      czyms goracym przewaznie bylo kakao albo kawa zbozowa.
      I pamietam ze raz po takim sniadaniu poszybowalam w mrozny poranek
      bez rekawiczek rowerem. I z pierwszej lekcji spiewu odprawili mnie
      szybko bo wysilek zw. z wyduszeniem z siebie choc jednego taktu
      wypompowal mnie calkowice i wezwano rodzicow po odbior. ;)
      Byla jeszcze taka akcja zimowa z kubkiem goracego mleka na dlugiej
      przerwie. Niektorzy walczyli z korzuchem a ja i z zapachem i z ta
      ospaloscia po konsumpcji :-/

      W sumie mleko jako takie jest ciezkie bo organizm musi zuzyc sporo
      energii by je przetrawic. W zimie szczegolnie bo dodatkowo zuzywa
      energie na ogrzanie sie. A gdy komus wczesniej enzym zaniknie to
      efekty takie ze jest sie nie do zycia. Zwlaszcza przy chlodnej
      pogodzie.
      Nie bez powodu mleko jest zalecane `na sen` ;-P

      Dopiero jednak znajomy Francuz mnie oswiecil w temacie bo on tez
      bezenzymowy. Nie pamietam kiedy ten enzym zaczyna zanikac o ile sie
      go ma ale chyba dzieci, mlodziez czy nawet dorosli przez jakis czas
      zwykle choc troche go posiadaja.
      U niego ten brak sie objawial infekcjami nawracajacymi prawie non
      stop i zdaje sie dopiero ok 40ki gdzies sam doszedl do tego (czy
      dzieki homeopacie). Odstawil mleko, sery, co na Francuza wszak jest
      bohaterstwem ;)(pewnie tez jak to Francuz, pochlanial je codziennie)
      i choroby jak reka odjal.
      Ja mleka raczej intuicyjnie unikalam(poza domem porad mamy nie
      stosowalam ;) ) poza dodatkami tylko, serow nie lubilam, kanapka z
      serem zoltym byla dla mnie kara ;)
      I teraz tez w sumie. O dziwo, sery plesniowe toleruje duzo lepiej i
      nawet lubie od czasu do czasu (ale tez glownie jako dodatek).
      Moj maz natomiast doszedl do tego ze plesniowe glownie mu szkodza
      (drapie sie pozniej, zwlaszcza po wieczornej konsumpcji) i stara sie
      raczej unikac.

      Na pewno ma znaczenie jakie to jest mleko i z jakiego sery zrobione.
      My kupujemy tylko organic. Tez sie na wsi wychowalam na mleku od
      krowy (no przez prawie rok mnie mama piersia karmila i chwala jej za
      to :) ) co nie zmienia faktu ze dziala na mnie jak dziala i wbrew
      pozorom takich osob jest sporo, a z wiekiem jeszcze wiecej pewnie. ;)


      A ostatnio wpadl mi w oko ten artykul o substancjach toksycznych w
      mleku modyfikowanym. Oni tak na serio??
      www.care2.com/greenliving/baby-formula-alert.html


      • joannanb Do mama5plus 07.01.08, 09:57
        Czy moglabys napisac cos wiecej o tym jak zabralas sie do zwalczania
        slodkich pokus? To moj jedyny nalog, ktorego nie moge sie pozbyc
        choc bardzo bym chciala. Mysle, ze same ograniczenie rafinowanego
        cukru mnie z niego nie wyleczy. Slyszalam ze np. ze przyjmowanie
        glukozaminy pomaga choc nie wiem ile w tym prawdy. Piszesz ze
        uregulowalas sobie poziom insuliny, mierzac glukoze we krwi czy tak
        na wyczucie tylko?
        • mama5plus Re: Do mama5plus 07.01.08, 13:28
          Joanno, nie, ograniczenie bialego cukru i innych cukrow o wysokim GI
          na pewno nie pomoze. Trzeba je calkiem wykluczyc, nawet w dodatkach.
          Z umiarem moga byc cukry o niskim GI czyli np fruktoza, xylitol.
          Glukoze zdecydowanie odradzam bo ma wysoki GI, podobnie miod,
          cukier nierafinowany.
          W pierwszej fazie w celu wyregulowania pracy trzustki wykluczasz tez
          produkty o wysokim GI oraz zwracasz uwage na laczenie (np tluszcze
          tylko z weglowodanami o najnizszym GI)
          Na poczatku wymaga to przylozenia sie troche, pozniej juz wiesz co z
          czym a i organizm sam Ci podpowiada w duzym stopniu.
          U mnie dodatkowym plusem byl tez zdecydowanie przyplyw energii,
          brak ociezalosci po posilkach no i pociazowe nadwyzki wagowe tez tak
          jakos same z siebie sie zaczely ewakuowac.
          Ja jestem z tych uznajacych wszelkie diety za uciemiezenie nie warte
          poswiecenia bo nie lubie byc glodna i odmawiac sobie czegos, zloscic
          sie bo nie moge itd. Jednak zaleta tego stylu zywienia a wlasciwie
          wyregulowania sobie pracy trzustki jest to ze czlek nie czuje ze
          czegos sobie odmawia bo po prostu nie ma na to ochoty.
          Najada sie do syta w czasie posilku i nie ma dziury w zoladku.:)
          Moj maz byl skrajnym przypadkiem jesli chodzi o pojadanie miedzy
          posilkami. Przez lata utrwalony nawyk. Teraz nie czuje potrzeby poza
          sytuacjami po wysilku fizycznym gdy dodatkowa dawka energii w
          postaci jablka np jest wskazana.
          Jesli posilek jest odpowiednio skomponowany i ma wszystko co trzeba
          i wartosciowe a nie zapelnione smiecmi to do nastepnego posilku
          czyli 3-4 godziny mozna spokojnie wytrzymac bez zadnych wyrzeczen.

          Ogolnie sa to mniej wiecej zasady zywienia w/g Montignac`a.
          Tu pewnie znajdziesz wiecej:
          forum.montignac.com.pl/
          www.montignac.com/en/
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
          Ja juz teraz opieram sie na ksiazce a wlasciwie to sila rozpedu bo
          wyksztaltowaly nam sie nowe nawyki, mam zestaw przepisow do ktorych
          od czasu do czasu cos na zywiol dodaje i nie mysle co z czym.
          Dzieci jedza 2fazowo czyli nieco wyzsze GI (owoce, warzywa) plus
          okazjonalnie zdarza im sie cos z 3grupy GI czyli np miod, cukier
          rafinowany , ziemniaki czy pizza. Ale nie na tyle by im zaburzyc te
          rownowage i nie zjedza tego duzo.

          W temat cukru pewnie warto sie zaglebic bo sam w sobie zly nie jest
          ale zalezy jaki i jakiej obrobce poddany (podobnie jak tluszcze np)i
          to nie tylko bezposrednie skutki typu uzaleznienie, utrata
          mineralow, odpornosci ale i te na dluzsza mete.
          NP
          www.macrobiotics.co.uk/sugar.htm
          Wazne ze mamy wybor pomiedzy tym badziewnym (i oczywiscie tanim i
          latwo do wszystkiego dorzucanym) a tym wartosciowym (i nieco
          drozszym ale warto uwazam)

          • mama5plus Re: Do mama5plus 07.01.08, 13:29
            O przepraszam, wspomnialas o glukozaminie a nie o glukozie.
            A tego niestety nie wiem.
            Ja nie stosowalam. Wydaje mi sie ze lepiej to co jemy kontrolowac
            niz dorzucac suplementy ale to tylko IMHO.
            • joannanb Re: Do mama5plus 07.01.08, 13:47
              Wielkie dzieki.
              Ups, mial byc aminokwas L-glutamina zamiast glukozaminy. Hmm nie
              wiem skad mi sie to wzielo.
              • gypsi Re: Do mama5plus 07.01.08, 14:05
                Z sily reklamy;)
          • gypsi Re: Do mama5plus 08.01.08, 12:23
            Na jakiej ksiazce sie opierasz? Montignaca? Wlasnie mysle o zakupie, wiec bede
            wdzieczna jesli cos polecisz.
            Szukam intensywnie pomyslow na przekaski bez/malocukrowe dla dzieci na duza
            przerwe - sam owoc to za malo, nabial sie potrafi rozlac po plecaku, zreszta tez
            slodzone to wszystko jak jasny pieron.
            Moze cos doradzisz?
            • mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 13:27
              Gypsi, tak.
              Dokladnie na tej
              www.amazon.co.uk/Eat-Yourself-Slim-Stay/dp/2912737001
              Mam tez ksiazke z przepisami ale sa troche wyszukane jak to
              gourmet :). Choc kilka mam wyprobowanych.
              Fiuu, widze ze cena mocno poszla w gore :->
              tinyurl.com/2jeqjj
              Na przekaski moze by tak muffiny w wersjii wytrawnej albo lekko
              slodkiej?
              Szybko sie robi i mozna rozne wersje wymyslac.
              Jako dodatek owoce swieze czy suszone.
              Tesco ma takie niekonserwowane morele np (nie sa potraktowane
              bleachem i siarka jak rozumiem wiec ciemno brazowe z wygladu)
              Albo quiche w wersji mini?
              www.exclusivelyfood.com.au/2006/09/quiche-lorraine-recipe.html
              Sushi? :) Maki w miare szybko sie robi.
              Moze oat cakes z czyms?

              Moj maz do pracy preferuje kanapki z pajdy chleba z pelnego
              przemialu z maslem migdalowym albo z orzechow laskowych(tesco ma w
              asortymencie tam gdzie zdrowa zywnosc), ew z thaini.
              Na to rzeczone suszone morele w ilosciach malych bo te niebliczowane
              sa duzo slodsze.
              To tez i nasze ulubione sniadanie.
              To maslo tez sie nadaje na oat cakes np.
              • gypsi Re: Do mama5plus 08.01.08, 13:50
                Wielkie dzieki.

                Dziewczyny wlasnie zaczely jesc solidne sniadanie rano (platki przeniesione na
                wieczor, jesli w ogole)
                Kanapke z owocem i picie maja w porze lunchu, a po powrocie do domu ok. 16
                obiad, wiec potrzebuja jeszcze czegos niewielkiego miedzy sniadaniem, a lunchem.
                Nie chce pchac tam pieczywa, wiec szukam pomyslow na mniejsza przekaske.
                • mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 14:27
                  No tak, przeciez napisalas ze to dluga przerwa nie lunch.
                  Moze orzechy? Do owocu jako dodatek.
                  Choc tez bardzo pozywne.
                  A czuja potrzebe zjedzenia czegos wogole.
                  U nas miedzy posilkami najczescie jablko(albo 2) zalatwia sprawe.
                  Czy inny owoc w sezonie.
                  Choc to zalezy od wieku, pory roku i stopnia aktywnosci. Starszaki
                  juz coraz mniej potrzebuja, maluchy jeszcze nadal regularnie.
                  Z innych dodatkow na drugie sniadanie i podwieczorek jesli
                  zapotzrebowanie wieksze to sa wlasnie orzechy, suszone owoce, czesto
                  rodzynki, kawalki warzyw (marchewka, awokado, paski papryki, seler
                  naciowy)
                • joannanb Re: Do mama5plus 08.01.08, 14:30
                  Kurcze nie zdawalam sobie sprawy ze Weetabix maja tak wysoki GI. A
                  swoja droga po co oni tak dosypuja do wszystkiego cukier i inne
                  smieci? Wlasciwie wiekszosc produktow w sklepie (wylaczajac warzywa
                  i owoce) szkodzi naszemu zdrowiu :(.
                  • mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 16:06
                    Dlatego z gotowych produktow czy polproduktow tak naprawde malo co
                    kupuje. :)
                    Lista zakupow mi sie mocno okroila.
                    Wlasciwie tylko najprostszy makaron z maki durum, jakies sery,
                    jogurt naturalny (zwykle 1 jako baze do robionego w domu), maslanke,
                    czasem maslo, miod, okazjonalnie chleb, proste w skladzie maslo
                    migdalowe i chyba reszta to produkty majace w skadzie tylko same
                    siebie. :)
                    Zamiast weetabixu normalne platki owsiane albo base do musli i
                    dodajemy do tego co chcemy. Nie jest to problematyczne i nawet
                    taniej wychodzi
                    • joannanb Re: Do mama5plus 08.01.08, 17:46
                      Wszystko niby proste tylko... skad wy bierzecie czas by piec wlasne
                      chleby, robic wlasne jogurty itp.? Podziwiam!
                      Nie wiem czy wystarczy mi zaparcia i czasu by stosowac sie do
                      wszystkich zalecen ale z pewnoscia wiele zmieni sie w naszym
                      jadlospisie.
                      Mamo5plus masz jakies rady by sprawniej wprowadzic dzieci na nowa
                      diete? Platki na sniadanie dla moich 3 latkow to koniecznosc a
                      owsianki nie tkna :(.
                      • mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 20:41
                        Joanno, upieczenie chleba to nie wiecej niz 3 minuty. Maz wie jak,
                        wsypuje skladniki wieczorem do maszyny i na rano ma chleb. :)
                        Problem byl tylko wtedy gdy za bardzo dal sie poniesc fantazji
                        eksperymentujac z dodatkami i nigdy nie wiedzialam jaki zapach mnie
                        o switaniu obudzi i czego nowego na sniadanie posmakuje. ;)
                        No ale skonczylo sie gdy raz do chleba dodal curry. ;)
                        A chleb zamierzal spozyc na sniadanie z mazidlem truskawkowym. ;)

                        No chyba ze chce upiec w piekarniku.
                        Wtedy pozostaje przelozenie do formy (albo uformowanie buleczek),
                        wstawienie do piekarnika i ustawienie czasu na ok 30min. Przyjsc gdy
                        dzwoni i wyjac. Nastepne 3 min?


                        To samo z jogurtem. Jest takie urzadzenie do ktorego sie daje po
                        lyzeczce ok jogurtu-zaczynu. Dolewa sie mleka i odstawia na noc. Tez
                        nie wiecej niz 5 minut i pewnie srednio tyle co zamowienie,
                        rozpakowanie i wstawienie do lodowki zakupionego (o ile nie trzeba
                        po niego pojsc do sklepu)
                        Musli: przy rozpakowywaniu zakupow zaraz mieszam platki z reszta
                        (orzechy, owoce suszone, ziarna rozne).
                        I odstawiam w duzym pojemniku.
                        Tez maksymalnie 5 minut. Jesli sie konczy kazdy w rodzinie, moze
                        oprocz maluchow, wie jak to sie robi albo je platki i sam sobie
                        reszte na biezaco komponuje.
                        W koncu to zadna filozofia.
                        To serio nie sa czasochlonne i skomplikowane rzeczy i zdecydowanie
                        mniej czasu pochlaniaja niz studiowanie etykietek(ktorych tresc
                        czesto nieoczekiwanie sie zmienia).
                        No i smaczniejsze i zdrowsze na dluzsza mete.
                        I tansze jako efekt uboczny (chyba ze sie zwykle kupuje w cenie
                        value) a z pewnoscia lepszy stosunek ceny do jakosci.

                        Ja przynajmniej nie moge sobie pozwolic na zbyt pracochlonne i
                        czasochlonne wybryki wiec wybieram te szybkie albo upraszczam te
                        mniej szybkie. :)
                        Najwiecej czasu pewnie pochlania mi rozebranie swini ;-P i wyrob
                        kielbasek ale to tez jest jeden wieczor na 2 miesiace(no i
                        oczywiscie nie widze nic zlego w zakupieniu gotowych, poporcjowanych
                        kawalkow miesiwa- mi po prostu tak latwiej i na nasze potrzeby
                        bardziej ma sens zakupienie sztuki swinskiej w calosci-przy typowej
                        liczebnosci mozna sobie darowac).

                        Maz dodatkowo sie wprawia w tym pierwszym a i ja czesto dochodze do
                        wniosku ze zamiast chippolatas moga byc po prostu meat balls :0) a
                        zamiast peklowanej do wedzenia szynki, upieczona z ziolami.
                        I nie przeszkadzam dzieciom w pomaganiu mi w kuchni. ;-)
                        • joannanb Re: Do mama5plus 08.01.08, 21:53
                          OK, przekonalas mnie do chleba i jogurtow! Po powrocie z wakacji
                          rozejrze sie za maszyna do pieczenia chleba i robienia jogurtu. Za
                          miesiac wiec obudzi nas zapach swiezego chleba. Musli sama czesto
                          przyrzadzam ale tylko sobie i starszej corce, bo maz nie przepada a
                          maluchy wyjadaja jedynie owoce i pestki a ziarna zostawiaja:).
                          Poradz mi jeszcze tylko od ktorego etapu diety mam sie wlaczyc? Od
                          pierwszego dla odchudzajacych sie (nie mam takiej potrzeby) czy od
                          drugiego?
                          • mama5plus Re: Do mama5plus 09.01.08, 00:21
                            Zajrzyj na forum montignacowe. Tam sa spece, ale z tego co wiem,
                            warto zaczac od pierwszego bo ten pierwszy zawsze reguluje prace
                            trzustki a i wage czasem, jak moze sie okazac. Moj maz ktory tez nie
                            mial z czego sie odchudzac, chyba ze z kosci na osci ;), najpierw
                            troche stracil a nastepnie przybyly mu ze 2 kg czego oczywiscie po
                            nim nie widac ;-)
                            Byc moze jakis tam tluszcz ( w ktory watpie u niego ;) ) zamienil
                            sie w mase miesniowa a miesnie ponoc ciezsze od tkanki tluszczowej
                            Dalej jest na pierwszej fazie choc nie potrzebuje ale ten sposob
                            zywienia jakos mu dobrze na samopoczucie wplywa.
                            Oczywiscie ani nie traci ani nie przybiera bo w tak to rzekomo
                            dziala ze jesli sie osiagnie swoja idealna wage to sie ona utrzymuje
                            niezaleznie od fazy wiec nie musisz sie martwic ze cos stracisz. ;)
                            Chodzi o wyregulowanie organizmu przede wszystkim.

                            On wogole sie dolaczyl z wlasnej woli bo ja pierwsza zaczelam i
                            oczywiscie zmodyfikowalismy troche rodzinna diete ale nie calkiem
                            1fazowo(przynajmniej jesli chodzi o laczenie pokarmow i niektore
                            produkty z drugiej grupy GI). Z czasem jednak wszyscy chcieli jesc
                            moje ;-) wiec zaczelam gotowac 1 fazowo dla wszystkich i okazalo sie
                            np ze z mojej szczuplej pierworodnej zaczely tez portki leciec. ;)
    • egeo Re: " Nie pijmy mleka! " 07.01.08, 19:34
      www.zdrowie.klips.org/czy_lubisz_mleko_nowy.htm
    • baska.1976 Re: " Nie pijmy mleka! " 07.01.08, 19:49
      news.bbc.co.uk/1/hi/health/6397001.stm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja