sunflowerin 04.01.08, 15:51 Podziele sie z Wami tym, co sama dostalam. Byc moze Was to zainteresuje. www.gronkowiec.pl/mleko.html www.faceci.com.pl/r_mleko.html www.noni.com.pl/mleko.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
nuit4 Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 17:02 tu jeszcze wiecej informacji-po ang. www.nomilk.com/ Odpowiedz Link
joannanb Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 18:59 Moi wykladowcy od zywienia na uniwerku rowniez uwazaja ze ludzie nie krowy i nie powinni pic tego mleka. Zreszta krowie mleko szkodzi rowniez zwierzetom m.in. kotom. Odpowiedz Link
gypsi Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 19:52 Krowie mleko jest dla cielat. Dla niemowlat jest mleko matki. Dorosli ludzie mleka jako mleka nie potrzebuja, a wielu go po prostu nie trawi bo z wiekiem spada produkcja laktazy - enzymu trawiacego laktoze (cukier mleczny). Odpowiedz Link
robespierra Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 20:58 przyznaję- nie doczytałam do końca. czym mam zabielić moją kawkę!!! Odpowiedz Link
kingaolsz Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 20:58 Gypsi mialam Cie wlasnie o to zapytac ( albo nasza forumowa farmaceutke) - jesli ma sie nietolerancje laktozy to czy przyjmowanie laktazy w tabletkach itp pomoze? Czy takie srodki sa ogolnodostepne? Bo tak mi sie marzy wypicie mleka zwyklego, ale az strach pomyslec o konsekwencjach :( Odpowiedz Link
gypsi Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 21:49 Nie wiem czy pomoze - nie probowalam i nei slyszalam o nikim, kto probowal. W teorii powinno. Zasadniczo podchodze to tego typu problemow tak - jesli cos z pokarmow szkodzi, to organizm jest madry i sam sie broni reakcjami wyraznie dajacymi do zrozumienia (wymioty, bol brzucha, wzdecie, biegunka, wysypka) ze przyjmowanie tego czegos jest niewskazane. Dlatego przy nietolerancji mleka raczej poradze go unikac niz pic i przyjmowac sztuczna laktoze. Tak samo jak przy kamieniach zolciowych diete niskotluszczowa, a nie obzeranie sie, a potem lykanie no-spa i raphacholinu. Ale gdyby ludzie kierowali sie zdrowym rozsadkiem a nie lakomstwem, to producenci lekow typu omeprazol czy wszelkich manti itp. poszliby z torbami;) Odpowiedz Link
kingaolsz Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 22:57 ha, moj organizm od zawsze byl madry, a ja dopiero pare lat temu sie skapnelam, ze to co sie ze mna dzieje nie jest "moja uroda" a walka z laktoza ;) w diecie unikam tego co mi szkodzi i zyje mi sie lepiej , ale czasem wspomnienie smaku , ktory sie lubilo wraca i nachodzi ochota poprostu. Stad moje pytanie czy taka laktaza sztuczna istnieje i ewentualnie czy trzeba miec recepte czy nie. Chetnie bym wyprobowala to napisala Ci o wynikach :) Dzieki za odpowiedz i pozdrawiam Kinga Odpowiedz Link
carmelaxxx Re: " Nie pijmy mleka! " 05.01.08, 21:13 no wlasnie zawsze mi sie wydawalo ze mleko jest przereklamowane, niektore produkty mleczne lubie ale mleko samo jak wypije to sie zle po nim czuje i mam pdczucie po nim podobne do zgagi. syn moj tez nie lubi mleka i go nie pije co mu jakos nie przeszkadza byc zdrowym :) Odpowiedz Link
gosiash Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 13:26 A ja to mam wrazenie, ze to nie mleko winne tylko to co krowom daja. Tzn. pewnie sa ludzie uczuleni, ale w zasadzie to na wszystko mozna byc uczulonym. Ale tak z zycia biorac, to ja ze wsi na mleku od krowy chowana ;) Za moich czasow to sie nie podawalo jakichs sztucznych wytworow, tyko jak mama wrocila do pracy to ja od 6 miesiaca zycia mleko krowie pilam i zdrowa bylam :) Owszem mleko matki tez ciagnelam ;) do drugiego roku zycia, albo i dluzej. Ale wtedy to krowa byla domowa, wiadomo gdzie pasiona. A teraz krowy nafaszerowane antybiotykami i nie wiadomo czym tam jeszcze, plus pastwiska zanieczyszczone czym sie da i wyniki takie jakie sa. Problem w tym, ze nie tylko mleko juz nie takie. W zasadzie jak sie samemu nie uprawia warzyw i owoco w jakims rezerwacie ekologicznyn oraz samemu nie choduje zwierzat karmiac go roslinnoscia z tego rezerwatu oraz samemu nie produkuje sie tego pozywienia, plus nie pije wody ze studni glebinowej, to niestety we wszystkim sa jakies swinstwa. Na szczescie organizm ludzki jakos sie do tego wszystkiego przyzwyczaja, wiec sobie zyjemy. Owszem trzeba starac sie jesc jak najzdrowiej, ale jakby tak sie czlowiek nad tym wszystkim zaczal zastanawiac, to nie wiem czy by sie takie zdrowe pozywienie znalazlo ;) A wracajac do mleka, to moja prababcia, ktora tez ze wsi i mleko i przetwory mleczne cale zycie w duzych ilosciach spozywala, dozyla ponad 90 lat. Ale mysle, ze sekretem Jej dlugowiecznosci bylo to, ze sie absolutnie niczym nie przejmowala i ze wszystkiego sie smiala. I naprawde takiego podejscia do zycia wszystkim (i sobie) zycze, bo wiekszosc chorob (jak nie wszystkie) to wg mnie z nerwow sie biora. Tak wiec w tym 2008 roku zycze nie przejmowania sie niczym i podchodzenia do wszystkiego na luzie :) Odpowiedz Link
gypsi Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 14:50 Mieszasz nietolerancje laktozy z nietolerancja innych skladnikow mleka (bialek,zanieczyszczen). Laktoza (cukier mleczny) w mleku byla, jest i bedzie, wiec nietolerancja laktozy nie zalezy od sposobu karmienia krowy. Zobacz dane: pl.wikipedia.org/wiki/Nietolerancja_laktozy Odpowiedz Link
gosiash Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 16:53 Nie, no ale ja wspomnialam, ze pewnie sa osoby, ktore nietoleruja mleka i koniec. Mnie generalnie chodzi o to, ze jak sie zacznie czlowiek doszukiwac to wszystko jest trucizna. I jakby sie tak przejmowac wszystkim, to co tu jesc? ;) A generalnie to chyba lepiej jesc co sie lubi i zyc sobie na luzie. Bo jak to powiedziala bohaterka jednego z 'Bondow' "What's the point in living if you don't feel alive", czy jakos to tak szlo. Bo owszem mozna sie przejac i tak jak pewien facet (moze widzialyscie ten film dokumentalny) zaczac jesc tylko surowe warzywa. Rzeczywiscie wygladal mlodziej i twierdzil, ze czuje sie wspaniale. No, ale co to za zycie bez cappucino, czekolady z orzechami, pierogow ruskich ze smietana, itd. :) Odpowiedz Link
mama5plus Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 21:37 Ale > wtedy to krowa byla domowa, wiadomo gdzie pasiona. A teraz krowy > nafaszerowane antybiotykami i nie wiadomo czym tam jeszcze, plus > pastwiska zanieczyszczone czym sie da i wyniki takie jakie sa. Alez oczywiscie ze i mleko i wszystko prawie jest zanieczyszczone. To co mamy robic? Dodac sobie jeszcze? Coz, ja jednak wole to organic choc pewnie podlewane zanieczyszczona do pewnego stopnia woda i wdychajace zanieczyszczone powietrze. Bo tak jakos na logike mi wychodzi ze im mniej tego szkodliwego tym lepiej. I my i dzieci tez ewidentnie mniej chorujemy a co to za zycie chodzic z zasmarkanym nosem caly czas albo sie z bolu zwijac? Czy przez reszte zycia z rurka chodzic bo kawal jelita trzeba bylo usunac. Czy organizm sie dostosowuje? Szczerze w to watpie. Moja mama po usunieciu nowotworu jelita i chemii na wyraznie wytypowane co jesc a czego nie, z naciskiem na zywnosc ekologiczna ze znanego zrodla, kurczaki bez hormonow itd itd. Owszem, jesli jest to zarazek to organizm naturalnie nauczy sie sobie z nim radzic ale jesli chemikalia...i niby dlaczego mialby sie dostosowywac? Wydawalo mi sie ze to ma raczej w druga strone zmierzac czyli mniej smieci w powietrzu, w zywnosci itd. Niedawno jeszcze w cukierkach byly konskie dawki olowiu ( dla koloru;-P ), w zywnosci ogolnie wiecej chemii niz obecnie, czesto bardzo niebezpiecznej. Na szczescie znalezli sie ludzie ktorzy nie mysleli w kategoriach `i tak jemy swinstwo to troche wiecej nie zaszkodzi` i wprowadzono cos takiego jak normy. I zaczeto je wcielac w zycie. I choc trudno w to uwierzyc to jest lepiej niz pare lat temu i mam nadzieje ze bedzie coraz lepiej. Reszta to kwestia wyborow. Co sie kupuje, gdzie sie kupuje. Jedni chca sie odrobine pofatygowac, inni nie chca. Nie mowiac juz o smaku, zapachu tego mniej skazonego 9jesli o smaku zycia mowimy ;) ) A dostosowanie sie organizmu... hehe... jeszcze pare miesiecy temu moglam przegladac bloga Dorotus a jesli nie moglam to dlatego ze mnie dopadala straszliwa chec pozarcia wszystkich po kolei wypiekow.:) Po krotkim okresie stosowania diety o niskim GI i wyregulowaniu sobie gospodarki insulinowej, omijania rafinowanego cukru itd...po wejsciu na w/w bloga czy innego mocno slodkiego musialam sie szybko ewakuowac i nie ujmujac nic Dorotus oczywiscie ale na sam widok mialam autentyczne mdlosci bo po prostu organizm sie odzwyczail od wszystkiego co niekoniecznie zdrowe, reaguje na sam widok i zwyczajnie nie ma na to ochoty/zapotrzebowania. Co powiedzmy rok temu bylo dla mnie nie do pomyslenia. Bo bylam najzwyczajniej w swiecie uzalezniona od cukru. ;-P. Jak wiekszosc ludzkosci zapewne. To nie zdrowy apetyt podpowiadal mi co mam jesc a kompletnie rozchwiane laknienie. Tak jak kiedys bylam uzalezniona od kofeiny np. Od alkoholu i papierosow na szczescie nigdy. ;-P Skonczylo sie jedzenie miedzy posilkami ( brak zapotrzebowania), na slodycze nie mam ochoty wiec to nie jest zadne wyrzeczenie. Podobnie ma reszta rodziny zreszta. I tylko slysze: `oj, Ty to masz sile woli. Ja bym nie mogla nie robic wyjatkow np w swieta` A guzik sile woli. Zwyczajnie mi sie odmienilo i ochoty nie mam. I dlatego smiesz a mnie nieco teksty o odmawianiu sobie przyjemnosci zycia.:) Bo wystarczy organizm podregulowac i te `przyjemnosci` wcale juz nie beda takimi przyjemnosciami a wrecz czlowiek sie zastanawia jak mu w ogole to przez usta kiedys przeszlo. :) I jak inni moga to jesc. No ale tym sie juz przejmowac nie zamierzam. :) Odpowiedz Link
mama5plus Re: " Nie pijmy mleka! " 06.01.08, 17:32 Moj enzym tez sie niestety ewakuowal i to dosc wczesnie bo odkad pamietam mleko kompletnie mnie rozkladalo na lopatki. Zwlaszcza wypite rano, zima, przed wyjsciem do szkoly. Zup mlecznych nigdy nie lubilam ale tez mama nie nalegala. Ciocia u ktorej czasem bywalam albo ona u nas - i owszem. Do dzis kasza manna na mleku i inne takie na samo wspomnienie...;-P Za to mama nalegala na cos goracego przed wyjsciem do szkoly i tym czyms goracym przewaznie bylo kakao albo kawa zbozowa. I pamietam ze raz po takim sniadaniu poszybowalam w mrozny poranek bez rekawiczek rowerem. I z pierwszej lekcji spiewu odprawili mnie szybko bo wysilek zw. z wyduszeniem z siebie choc jednego taktu wypompowal mnie calkowice i wezwano rodzicow po odbior. ;) Byla jeszcze taka akcja zimowa z kubkiem goracego mleka na dlugiej przerwie. Niektorzy walczyli z korzuchem a ja i z zapachem i z ta ospaloscia po konsumpcji :-/ W sumie mleko jako takie jest ciezkie bo organizm musi zuzyc sporo energii by je przetrawic. W zimie szczegolnie bo dodatkowo zuzywa energie na ogrzanie sie. A gdy komus wczesniej enzym zaniknie to efekty takie ze jest sie nie do zycia. Zwlaszcza przy chlodnej pogodzie. Nie bez powodu mleko jest zalecane `na sen` ;-P Dopiero jednak znajomy Francuz mnie oswiecil w temacie bo on tez bezenzymowy. Nie pamietam kiedy ten enzym zaczyna zanikac o ile sie go ma ale chyba dzieci, mlodziez czy nawet dorosli przez jakis czas zwykle choc troche go posiadaja. U niego ten brak sie objawial infekcjami nawracajacymi prawie non stop i zdaje sie dopiero ok 40ki gdzies sam doszedl do tego (czy dzieki homeopacie). Odstawil mleko, sery, co na Francuza wszak jest bohaterstwem ;)(pewnie tez jak to Francuz, pochlanial je codziennie) i choroby jak reka odjal. Ja mleka raczej intuicyjnie unikalam(poza domem porad mamy nie stosowalam ;) ) poza dodatkami tylko, serow nie lubilam, kanapka z serem zoltym byla dla mnie kara ;) I teraz tez w sumie. O dziwo, sery plesniowe toleruje duzo lepiej i nawet lubie od czasu do czasu (ale tez glownie jako dodatek). Moj maz natomiast doszedl do tego ze plesniowe glownie mu szkodza (drapie sie pozniej, zwlaszcza po wieczornej konsumpcji) i stara sie raczej unikac. Na pewno ma znaczenie jakie to jest mleko i z jakiego sery zrobione. My kupujemy tylko organic. Tez sie na wsi wychowalam na mleku od krowy (no przez prawie rok mnie mama piersia karmila i chwala jej za to :) ) co nie zmienia faktu ze dziala na mnie jak dziala i wbrew pozorom takich osob jest sporo, a z wiekiem jeszcze wiecej pewnie. ;) A ostatnio wpadl mi w oko ten artykul o substancjach toksycznych w mleku modyfikowanym. Oni tak na serio?? www.care2.com/greenliving/baby-formula-alert.html Odpowiedz Link
joannanb Do mama5plus 07.01.08, 09:57 Czy moglabys napisac cos wiecej o tym jak zabralas sie do zwalczania slodkich pokus? To moj jedyny nalog, ktorego nie moge sie pozbyc choc bardzo bym chciala. Mysle, ze same ograniczenie rafinowanego cukru mnie z niego nie wyleczy. Slyszalam ze np. ze przyjmowanie glukozaminy pomaga choc nie wiem ile w tym prawdy. Piszesz ze uregulowalas sobie poziom insuliny, mierzac glukoze we krwi czy tak na wyczucie tylko? Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 07.01.08, 13:28 Joanno, nie, ograniczenie bialego cukru i innych cukrow o wysokim GI na pewno nie pomoze. Trzeba je calkiem wykluczyc, nawet w dodatkach. Z umiarem moga byc cukry o niskim GI czyli np fruktoza, xylitol. Glukoze zdecydowanie odradzam bo ma wysoki GI, podobnie miod, cukier nierafinowany. W pierwszej fazie w celu wyregulowania pracy trzustki wykluczasz tez produkty o wysokim GI oraz zwracasz uwage na laczenie (np tluszcze tylko z weglowodanami o najnizszym GI) Na poczatku wymaga to przylozenia sie troche, pozniej juz wiesz co z czym a i organizm sam Ci podpowiada w duzym stopniu. U mnie dodatkowym plusem byl tez zdecydowanie przyplyw energii, brak ociezalosci po posilkach no i pociazowe nadwyzki wagowe tez tak jakos same z siebie sie zaczely ewakuowac. Ja jestem z tych uznajacych wszelkie diety za uciemiezenie nie warte poswiecenia bo nie lubie byc glodna i odmawiac sobie czegos, zloscic sie bo nie moge itd. Jednak zaleta tego stylu zywienia a wlasciwie wyregulowania sobie pracy trzustki jest to ze czlek nie czuje ze czegos sobie odmawia bo po prostu nie ma na to ochoty. Najada sie do syta w czasie posilku i nie ma dziury w zoladku.:) Moj maz byl skrajnym przypadkiem jesli chodzi o pojadanie miedzy posilkami. Przez lata utrwalony nawyk. Teraz nie czuje potrzeby poza sytuacjami po wysilku fizycznym gdy dodatkowa dawka energii w postaci jablka np jest wskazana. Jesli posilek jest odpowiednio skomponowany i ma wszystko co trzeba i wartosciowe a nie zapelnione smiecmi to do nastepnego posilku czyli 3-4 godziny mozna spokojnie wytrzymac bez zadnych wyrzeczen. Ogolnie sa to mniej wiecej zasady zywienia w/g Montignac`a. Tu pewnie znajdziesz wiecej: forum.montignac.com.pl/ www.montignac.com/en/ forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143 Ja juz teraz opieram sie na ksiazce a wlasciwie to sila rozpedu bo wyksztaltowaly nam sie nowe nawyki, mam zestaw przepisow do ktorych od czasu do czasu cos na zywiol dodaje i nie mysle co z czym. Dzieci jedza 2fazowo czyli nieco wyzsze GI (owoce, warzywa) plus okazjonalnie zdarza im sie cos z 3grupy GI czyli np miod, cukier rafinowany , ziemniaki czy pizza. Ale nie na tyle by im zaburzyc te rownowage i nie zjedza tego duzo. W temat cukru pewnie warto sie zaglebic bo sam w sobie zly nie jest ale zalezy jaki i jakiej obrobce poddany (podobnie jak tluszcze np)i to nie tylko bezposrednie skutki typu uzaleznienie, utrata mineralow, odpornosci ale i te na dluzsza mete. NP www.macrobiotics.co.uk/sugar.htm Wazne ze mamy wybor pomiedzy tym badziewnym (i oczywiscie tanim i latwo do wszystkiego dorzucanym) a tym wartosciowym (i nieco drozszym ale warto uwazam) Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 07.01.08, 13:29 O przepraszam, wspomnialas o glukozaminie a nie o glukozie. A tego niestety nie wiem. Ja nie stosowalam. Wydaje mi sie ze lepiej to co jemy kontrolowac niz dorzucac suplementy ale to tylko IMHO. Odpowiedz Link
joannanb Re: Do mama5plus 07.01.08, 13:47 Wielkie dzieki. Ups, mial byc aminokwas L-glutamina zamiast glukozaminy. Hmm nie wiem skad mi sie to wzielo. Odpowiedz Link
gypsi Re: Do mama5plus 08.01.08, 12:23 Na jakiej ksiazce sie opierasz? Montignaca? Wlasnie mysle o zakupie, wiec bede wdzieczna jesli cos polecisz. Szukam intensywnie pomyslow na przekaski bez/malocukrowe dla dzieci na duza przerwe - sam owoc to za malo, nabial sie potrafi rozlac po plecaku, zreszta tez slodzone to wszystko jak jasny pieron. Moze cos doradzisz? Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 13:27 Gypsi, tak. Dokladnie na tej www.amazon.co.uk/Eat-Yourself-Slim-Stay/dp/2912737001 Mam tez ksiazke z przepisami ale sa troche wyszukane jak to gourmet :). Choc kilka mam wyprobowanych. Fiuu, widze ze cena mocno poszla w gore :-> tinyurl.com/2jeqjj Na przekaski moze by tak muffiny w wersjii wytrawnej albo lekko slodkiej? Szybko sie robi i mozna rozne wersje wymyslac. Jako dodatek owoce swieze czy suszone. Tesco ma takie niekonserwowane morele np (nie sa potraktowane bleachem i siarka jak rozumiem wiec ciemno brazowe z wygladu) Albo quiche w wersji mini? www.exclusivelyfood.com.au/2006/09/quiche-lorraine-recipe.html Sushi? :) Maki w miare szybko sie robi. Moze oat cakes z czyms? Moj maz do pracy preferuje kanapki z pajdy chleba z pelnego przemialu z maslem migdalowym albo z orzechow laskowych(tesco ma w asortymencie tam gdzie zdrowa zywnosc), ew z thaini. Na to rzeczone suszone morele w ilosciach malych bo te niebliczowane sa duzo slodsze. To tez i nasze ulubione sniadanie. To maslo tez sie nadaje na oat cakes np. Odpowiedz Link
gypsi Re: Do mama5plus 08.01.08, 13:50 Wielkie dzieki. Dziewczyny wlasnie zaczely jesc solidne sniadanie rano (platki przeniesione na wieczor, jesli w ogole) Kanapke z owocem i picie maja w porze lunchu, a po powrocie do domu ok. 16 obiad, wiec potrzebuja jeszcze czegos niewielkiego miedzy sniadaniem, a lunchem. Nie chce pchac tam pieczywa, wiec szukam pomyslow na mniejsza przekaske. Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 14:27 No tak, przeciez napisalas ze to dluga przerwa nie lunch. Moze orzechy? Do owocu jako dodatek. Choc tez bardzo pozywne. A czuja potrzebe zjedzenia czegos wogole. U nas miedzy posilkami najczescie jablko(albo 2) zalatwia sprawe. Czy inny owoc w sezonie. Choc to zalezy od wieku, pory roku i stopnia aktywnosci. Starszaki juz coraz mniej potrzebuja, maluchy jeszcze nadal regularnie. Z innych dodatkow na drugie sniadanie i podwieczorek jesli zapotzrebowanie wieksze to sa wlasnie orzechy, suszone owoce, czesto rodzynki, kawalki warzyw (marchewka, awokado, paski papryki, seler naciowy) Odpowiedz Link
joannanb Re: Do mama5plus 08.01.08, 14:30 Kurcze nie zdawalam sobie sprawy ze Weetabix maja tak wysoki GI. A swoja droga po co oni tak dosypuja do wszystkiego cukier i inne smieci? Wlasciwie wiekszosc produktow w sklepie (wylaczajac warzywa i owoce) szkodzi naszemu zdrowiu :(. Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 16:06 Dlatego z gotowych produktow czy polproduktow tak naprawde malo co kupuje. :) Lista zakupow mi sie mocno okroila. Wlasciwie tylko najprostszy makaron z maki durum, jakies sery, jogurt naturalny (zwykle 1 jako baze do robionego w domu), maslanke, czasem maslo, miod, okazjonalnie chleb, proste w skladzie maslo migdalowe i chyba reszta to produkty majace w skadzie tylko same siebie. :) Zamiast weetabixu normalne platki owsiane albo base do musli i dodajemy do tego co chcemy. Nie jest to problematyczne i nawet taniej wychodzi Odpowiedz Link
joannanb Re: Do mama5plus 08.01.08, 17:46 Wszystko niby proste tylko... skad wy bierzecie czas by piec wlasne chleby, robic wlasne jogurty itp.? Podziwiam! Nie wiem czy wystarczy mi zaparcia i czasu by stosowac sie do wszystkich zalecen ale z pewnoscia wiele zmieni sie w naszym jadlospisie. Mamo5plus masz jakies rady by sprawniej wprowadzic dzieci na nowa diete? Platki na sniadanie dla moich 3 latkow to koniecznosc a owsianki nie tkna :(. Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 08.01.08, 20:41 Joanno, upieczenie chleba to nie wiecej niz 3 minuty. Maz wie jak, wsypuje skladniki wieczorem do maszyny i na rano ma chleb. :) Problem byl tylko wtedy gdy za bardzo dal sie poniesc fantazji eksperymentujac z dodatkami i nigdy nie wiedzialam jaki zapach mnie o switaniu obudzi i czego nowego na sniadanie posmakuje. ;) No ale skonczylo sie gdy raz do chleba dodal curry. ;) A chleb zamierzal spozyc na sniadanie z mazidlem truskawkowym. ;) No chyba ze chce upiec w piekarniku. Wtedy pozostaje przelozenie do formy (albo uformowanie buleczek), wstawienie do piekarnika i ustawienie czasu na ok 30min. Przyjsc gdy dzwoni i wyjac. Nastepne 3 min? To samo z jogurtem. Jest takie urzadzenie do ktorego sie daje po lyzeczce ok jogurtu-zaczynu. Dolewa sie mleka i odstawia na noc. Tez nie wiecej niz 5 minut i pewnie srednio tyle co zamowienie, rozpakowanie i wstawienie do lodowki zakupionego (o ile nie trzeba po niego pojsc do sklepu) Musli: przy rozpakowywaniu zakupow zaraz mieszam platki z reszta (orzechy, owoce suszone, ziarna rozne). I odstawiam w duzym pojemniku. Tez maksymalnie 5 minut. Jesli sie konczy kazdy w rodzinie, moze oprocz maluchow, wie jak to sie robi albo je platki i sam sobie reszte na biezaco komponuje. W koncu to zadna filozofia. To serio nie sa czasochlonne i skomplikowane rzeczy i zdecydowanie mniej czasu pochlaniaja niz studiowanie etykietek(ktorych tresc czesto nieoczekiwanie sie zmienia). No i smaczniejsze i zdrowsze na dluzsza mete. I tansze jako efekt uboczny (chyba ze sie zwykle kupuje w cenie value) a z pewnoscia lepszy stosunek ceny do jakosci. Ja przynajmniej nie moge sobie pozwolic na zbyt pracochlonne i czasochlonne wybryki wiec wybieram te szybkie albo upraszczam te mniej szybkie. :) Najwiecej czasu pewnie pochlania mi rozebranie swini ;-P i wyrob kielbasek ale to tez jest jeden wieczor na 2 miesiace(no i oczywiscie nie widze nic zlego w zakupieniu gotowych, poporcjowanych kawalkow miesiwa- mi po prostu tak latwiej i na nasze potrzeby bardziej ma sens zakupienie sztuki swinskiej w calosci-przy typowej liczebnosci mozna sobie darowac). Maz dodatkowo sie wprawia w tym pierwszym a i ja czesto dochodze do wniosku ze zamiast chippolatas moga byc po prostu meat balls :0) a zamiast peklowanej do wedzenia szynki, upieczona z ziolami. I nie przeszkadzam dzieciom w pomaganiu mi w kuchni. ;-) Odpowiedz Link
joannanb Re: Do mama5plus 08.01.08, 21:53 OK, przekonalas mnie do chleba i jogurtow! Po powrocie z wakacji rozejrze sie za maszyna do pieczenia chleba i robienia jogurtu. Za miesiac wiec obudzi nas zapach swiezego chleba. Musli sama czesto przyrzadzam ale tylko sobie i starszej corce, bo maz nie przepada a maluchy wyjadaja jedynie owoce i pestki a ziarna zostawiaja:). Poradz mi jeszcze tylko od ktorego etapu diety mam sie wlaczyc? Od pierwszego dla odchudzajacych sie (nie mam takiej potrzeby) czy od drugiego? Odpowiedz Link
mama5plus Re: Do mama5plus 09.01.08, 00:21 Zajrzyj na forum montignacowe. Tam sa spece, ale z tego co wiem, warto zaczac od pierwszego bo ten pierwszy zawsze reguluje prace trzustki a i wage czasem, jak moze sie okazac. Moj maz ktory tez nie mial z czego sie odchudzac, chyba ze z kosci na osci ;), najpierw troche stracil a nastepnie przybyly mu ze 2 kg czego oczywiscie po nim nie widac ;-) Byc moze jakis tam tluszcz ( w ktory watpie u niego ;) ) zamienil sie w mase miesniowa a miesnie ponoc ciezsze od tkanki tluszczowej Dalej jest na pierwszej fazie choc nie potrzebuje ale ten sposob zywienia jakos mu dobrze na samopoczucie wplywa. Oczywiscie ani nie traci ani nie przybiera bo w tak to rzekomo dziala ze jesli sie osiagnie swoja idealna wage to sie ona utrzymuje niezaleznie od fazy wiec nie musisz sie martwic ze cos stracisz. ;) Chodzi o wyregulowanie organizmu przede wszystkim. On wogole sie dolaczyl z wlasnej woli bo ja pierwsza zaczelam i oczywiscie zmodyfikowalismy troche rodzinna diete ale nie calkiem 1fazowo(przynajmniej jesli chodzi o laczenie pokarmow i niektore produkty z drugiej grupy GI). Z czasem jednak wszyscy chcieli jesc moje ;-) wiec zaczelam gotowac 1 fazowo dla wszystkich i okazalo sie np ze z mojej szczuplej pierworodnej zaczely tez portki leciec. ;) Odpowiedz Link
egeo Re: " Nie pijmy mleka! " 07.01.08, 19:34 www.zdrowie.klips.org/czy_lubisz_mleko_nowy.htm Odpowiedz Link
baska.1976 Re: " Nie pijmy mleka! " 07.01.08, 19:49 news.bbc.co.uk/1/hi/health/6397001.stm Odpowiedz Link