do mam ktore nie wrocily do pracy

18.04.08, 11:47
Witam, jestem tu nowa, choc stara z ukrycia:) Do tej pory nie mialam
potrzeby zakladac watku gdyz znajdywalam odpowiedzi na moje
pytania/watpliwosci w Waszych postach. Zawsze jest jednak ten
pierwszy raz:)

Mowi sie nighy nie mow nigdy... gdyz bylam przekonana ze ta sprawa
mnie nie bedzie dotyczyc.
Kilkakrotnie pisalyscie dziewczyny o tym ze myslicie aby nie wracac
do pracy po maciezynskim - rozwazalyscie za i przeciw.
Chcialaby prosic o wypowiedz dziewczyny ktore jednak zdecydowaly sie
zostac w domu, chodzi mi glownie o ta na jaka pomoc finansowa mogly
liczyc.

Oto moja sytuacja- krotko:
na reke zarabiam miesiecznie ok £1300. zlobek na pelen etat
kosztowac mnie bedzie 9 godz dziennie x £4.20 x 5dni plus wyzywienie
5 dni x £2 czyli £200 funtow tygodniowo.
Miesiecznie 800-1000 funtow.
Do tego koszt dojazdu do pracy £60 bilet autobusowy lub koszt zakupu
samochodu i paliwa.

czy jest finansowy sens tego?
nie licze innych kosztow (nie)fianansowych.

Zalezy mi jednak na tym aby corka miala kontakt z rowiesnikami - na
razie chodzimy na rozne postkania 4 razy w tyg i mysle ze to obecnie
starcza.

Ja bardzo lubie swoja prace i nie chcialabym siedziec w domu przez
kilka najblizszych lat - ale czy warto dla tych £300 funtow tracic
corke na caly dzien?

Orientowalam sie bardzo wstepnie ile moga nam refundowac za zlobek -
jest to kwota ok £250 funtow z tax credit- czy cos jeszcze?
Jesli jednak zostane w domu wygalada na to ze na nic nie moge liczyc.

Czy ktos kto juz podjal taka decyzje moza mi napisac jak na tym
finansowo wyszedl?

    • lucasa Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 12:25
      Ja musialam wrocic do pracy wlasnie przez te kilkaset funtow, ktore
      nam brakowalo do meza wyplaty, abysmy nie byli caly czas na debecie.
      Czy warto? Czasami wybor jest ograniczony. Gdybym nie musiala, to
      bym nie poszla do pracy.
      Ja myslalam, ze jak bede z dziecmi w domu, to bede tez pracowac jako
      childminder i w ten sposob bede dorabiac. Ale jednak nie moglabym
      bym caly dzien miec na glowie swoje i czyjes dzieci.

      Teraz mysle, ze moglam tez sie starac o prace np. weekendowa. Ale
      wtedy bysmy sie nie widzieli z mezem.

      Jestes samotna matka, czy masz meza, ktory zarabia podobna sume?
      Jezeli to drugie, to nie masz szans na £250. My, pracujac oboje,
      zarabiajac przecietnie dostawalismy cale £20 zwrotu na miesiac.

      pozdrawiam,
      A
    • jacinda Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 12:27
      Dowiedz sie, czy w pracy nie daja jakichs dodatkow na zlobek. U nas
      na przyklad tak, u mojego partnera rowniez.
      U mnie w pracy wiekszosc ludzi wraca od razu po macierzynskim.
      Wlasciwie do tej pory nie slyszalam o tym, aby ktos NIE wrocil.
      Wszystko zalezy od tego jaka masz prace. W naszym przypadku, jesli
      nie wrocisz, to po prostu 'wypadasz z obiegu'. Latwiej jest wrocic
      po 9 miesiacach, czy nawet roku, niz na przyklad po 4 latach. W
      takim przypadku to byloby zaczynanie 'kariery' od poczatku...Na
      szczescie mamy mozliwsoc pracy flexi-time. Niektorzy przychodza do
      pracy na 3 dni, a 2 dni pracuja w domu, tak wiec wtedy placa za
      zlobek tylko za te 3 dni. Moze tez mialabys taka mozliwosc?
      • bebe52 Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 13:30
        Ja nie pracuje od 5 lat 2 pierwsze lata nie pracowałam bo nie było potrzeby mąż
        b.dobrze zarabia potem jedna i druga ciąża i tak zleciało kolejne 3 lata wiele
        razy myślałam o pójście do pracy ale po moich wyliczeniach wychodzi że się nie
        opłaca na dwoje dzieci wydałabym majątek na przedszkole w tym że moja praca
        byłaby nie regularna to znaczy nigdy nie było by wiadomo kiedy skończyłabym
        pracę i pojawia się kolejny problem kto by te dzieci odebrał z przedszkola
        gdybym musiała zostać dłużej w pracy jak dla mnie za dużo dodatkowego stresu i
        nerwów.Ja to widzę tak:Praca - dom - odbiór z przedszkola - migiem do domu -
        sprzątanie - gotowanie - na koniec totalne zmęczenie i brak chęci na cokolwiek.
    • basiak36 Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 14:21
      Mojej kolezance po zaplaceniu za przedszkole zostawalo 200 funtow.. Ale zostala
      w pracy, mowila ze woli sie tak przemeczyc pare lat niz pozniej zaczynac od
      nowa. Teraz dzieci sa juz w szkole wiec koszty opieki jej spadly, w miedzyczasie
      dostala awans w pracy i ogolnie ma teraz wiecej.
      Ale to na pewno trudna decyzja.
      Ja wracam do pracy ale mam inna sytuacje.
    • izabelabp Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 15:11
      Mysle, ze glowne pytanie na ktore musisz sobie odpowiedziec to jak
      widzisz swoja przyszlosc za -powiedzmy- 3 lata? Czy chcesz wrocic do
      pracy czy zostaniesz w domu z dzieckiem.

      Jesli myslisz o powrocie do pracy, to latwiej teraz wrocic i
      niestety zmagac sie czasami z terazniejszoscia (postaraj zapewnic
      sobie pomoc meza), ale takie jest zycie, zwlaszcza jak babcie
      daleko ;-( Jesli chcesz wrocic do pracy za 3 lata, to musisz liczyc
      sie z tym,ze zaczynasz od nowa, w innej firmie (duzo sie zmienia), z
      innymi ludzmi.

      ja wrocilam do pracy part-time (3 dni w tygodniu), choc finansowo
      duzo na tym nie zyskuje, ale nie dokladam. Jedna z przyczyn, dla
      ktorych wrocilam byla moja niezaleznosc (choc moze nie materialna),
      ale wyjscie do doroslych, perspektywa dalszego rozwoju. poza tym nie
      moglam zapomniec artykulu, ktory ukazal sie jakis czas temu w
      Times'ie o kobietach, ktore zostaly w domu i po latach z roznych
      przyczyn (rozwod, smierc partnera, choroba itp) znalazly sie w
      bardzo ciezkiej sytuacji. Ale to tragizowanie, choc dalo mi do
      myslenia, co jesli....

      ja wrocilam na 3 dni do pracy, mam mozliwosc pobycia z corka i
      zobaczenia jej rozwoju i zrobienia tylko cos dla siebie. Nie jest
      czasami lekko, bo tak jak pisze bebe: gnasz do domu, jestes
      zmeczona, dziecko tez, ale to mozna w jakis sposob zorganizowac.
      Moze ja jestem z tych co "matka szczesliwa to i dziecko bedzie
      szczesliwe", ale nie chialam sie sfrustrowac zostajac w 4 scianach z
      dzieckiem. I choc wg mojej tesciowej podjelam baaardzo egoistyczna
      decyzje, to ja uwazam to za zdrowy egoizm.
      Jesli rozwazasz tylko finanse, to rozwiazanie jest dosc proste:
      rachunek za i przeciw; jesli jednak wiecej to musisz zastanowic sie
      co dalej. Ale to jest oczywiscie tylko moja opinia.

      madrej dezycji zycze, jakakolwiek podejmiesz . trzymaj sie


    • julia_uk Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 15:12
      My walkowalismy ten temat kilka razy w tygodniu z mezem...Maly ma
      juz 2,5 roku. Czasami mam ochote wyrwac sie z domu,ale po
      przemysleniach- nie ma mowy.Jest to nieoplacalne. Nic i nikt nie
      zastapi dziecku opieki mamy. Dla 200, 300 funtow? Nigdy. Dlatego
      zaczynamy zabierac malego na spotkania playgroup zeby mial kontakt z
      dziecmi i z jezykiem.
      • betunia80 Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 18.04.08, 15:54
        ja poszlam do pracy jak Julia miala prawei dwa latka - wszystko
        byloby fajnie ale mala zle znosila rozstania ze mna pomimmo ze
        zostawala z babcia, po 2 tyg zaczela dostawac drgawek w czasie snu,
        wzielam urlop bezplatny i pobadalam ja - wyszlo ze nic jej nie jest
        ze to stres i nerwy, zrezygnowalam z pracy na jakis czas, wiem ze z
        takich nerwow mozna wpasc w padaczke, a w koncu praca i pieniadze
        nie sa w zyciu najwazniejsze,
        • joolka4 myślę, że się opłaca wrócić 18.04.08, 16:07
          jeżeli ktoś taktuję tę sprawę tylko w kategoriach oplaca się - nie
          oplaca finansowo
          moze dalej nie czytać
          moim zdaniem wyjście do pracy to nie tylko kwestia finansowa na
          teraz ale dla każdej szansa na jakąkolwiek przyszłość zawodową
          nawet jeżeli zarobki pokrywają "tylko" zlobek i dojazdy
          bo: jak pracujesz, zawsze jest szansa na awans i większe pieniądze
          i za kilka lat nie zosstanie się, (teraz będzie takie pasujące do
          matek z dziecmi określenie:)) z ręką w nocniku
          bo im później się do tej pracy wraca tym - niestety - gorzej
          oczywiscie to nie dotyczy tych świetnie sytuowanych, których meżowie
          zarabiają krocie
          moja córuś uwielbia przedszkole i creche gdzie ją cząto zostawiam,
          im dłuzej może tam zostać tym lepiej (nie ma jeszcze 3 lat)

          ja tam wolę na moje dziecko zarobić sama (jak się da)
          niż liczyć, że ktoś mi coś da
          ale powtarzam
          to moje jest zdanie
          :))
          • panixx Re: myślę, że się opłaca wrócić 18.04.08, 16:30
            Ja niedawno urodzilam, ale juz teraz wiem, ze po 9 mies
            macierzynskiego chce wrocic do pracy, najpierw chyba na pol etatu.
            Finansowo nie bedzie oplacalo sie, ale bedzie korzystne dla mnie i
            dla mojego zdrowia psychicznego (kontakt z ludzmi, oddech od
            dziecka, bede pracowala i nie wypadne z obiegu).
            Poza tym uwazam, ze dla dziecka pobyt w zlobku/ przedszkolu nie jest
            az taki tragiczny; pobawi sie z innymi, lepszy rozwoj, itp.
            A jezeli kiedys masz oddac tam dziecko, to lepiej wczesniej niz
            pozniej, zeby nie bylo to tragicznym wydarzeniem, tak jak dla
            dziecka forumowiczki wypowiadajacej sie powyzej.
            • betunia80 Re: myślę, że się opłaca wrócić 18.04.08, 21:17
              no wlasnie - ja planowalam jak urodzilam Julke ze po pol roku
              poszukam juz pracy ale potem jakos tak zeszlo, i teraz wiem ze dla
              niej to problem :( teraz nawet jak wspomne przedszkole to juz
              zaczyna plakac :( i to jest problem bo ja dziewczyny usycham w domu-
              czasami dostaje juz normalnie do glowy, dobrze ze maz zarabia sporo
              i nie brakuje nam - tyle szczescia, ale ja chcialabym sie wyrwac po
              prostu z domu do ludzi a nie tak sie kisic, wiem jednak ze dobro
              Julki jest najwazniejsze, mam nadzieje ze jak bedzie troszke starsza
              np. jak skonczy 3 latka to juz bedzie to w stanie zrozumiec,
              neurolog mi powiedziala - albo wybrac sie do psychologa zeby nami
              pokierowal zeby mala jakos potrafila sie ze mna rozstawac albo byc z
              dzieckiem
              • gosiash Re: myślę, że się opłaca wrócić 19.04.08, 09:08
                Betunia80 doskonale Cie rozumiem, bo tez tak sie 'kisze' i juz mam
                dosc. A najgorsze jest to, ze tak sobie wstepnie rozmyslalam, ze ok,
                jak moj mlodszy bedzie mial tak ok. 2 latka to wracam do pracy. Bo
                juz pewnie bedzie w stanie powiedziec pare slow, wiec jak by mu bylo
                zle pod opieka innych to wygada ;). Ale wlasnie ostatnio gdzies
                wyczytalam, ze tak w okolicy 2 urodzin dziecko osiaga szczyt (albo
                jeden ze szczytow) takiego 'przyklejania sie' do mamy i ze wlasnie
                nie jest to najlepszy moment na rozstania. No i masz tu babo placek.
                Z tego co piszesz to wynika, ze jest w tym jakas prawda. No i znowu
                sie zaczynaja rozwazania: dobro dziecka/dobro matki, finanse, itd...
                I chyba po prostu kazdy musi ocenic swoja konkretna sytuacje plus
                swoje dziecko (bo dzieci tez sa baaardzo rozne i dla jednego
                rozstanie to dwa dni placzu, a dla innego to wpadanie w nerwice,
                wiec i decyzja zupelnie inna). Uff, nie ma jednoznacznej odpowiedzi,
                aczkolwiek warto posluchac historii innych ludzi. Jak na przyklad
                sie zastanawiam, czy w tym ukladzie nie znalezc mu opieki wczesniej
                jezeli wyjdzie na to ze zniesie to lepiej niz w wieku 2 lat. Musze
                poczytac madre ksiazki na temat rozwoju emocjonalnego dziecka.
              • pyza_uk Re: myślę, że się opłaca wrócić 19.04.08, 10:06
                Betunia80 - mi sie wydaje, ze to nie jest kwestia wieku dziecka, tylko
                charakteru. Myslisz ze 9 mies. jest latwo rozstac sie z mama? Nie, tylko nie
                potrafi wyrazic tego w taki sam sposob jak 2 - 3 latek.
                Moja corka tez plakala jak musialam ja zostawic z babciami, kiedy po roku
                macierzynskiego wrocilam na 3 mies. do pracy (potem zrezygnowalam). Trwalo to
                jakis tydzien, potem zrozumiala, ze wracam do niej codziennie. Teraz, od lutego,
                chodzi do przedszkola 2x w tyg po 2.5 godz. Na poczatku byl koszmar - placz,
                prosby o niezostawianie jej samej itd. Po 5 sesjach przeszlo zupelnie - jest
                wreszcie zadowolona.
                Po blisko 3 latach mysle teraz o powrocie do pracy (tylko jeszcze nie wiem
                jakiej, bo IT juz mi sie znudzilo).
                My z mezem podjelismy decyzje, ze ja zajme sie wychowaniem corki przez pierwsze
                lata jej zycia, bo nikt nie zrobi tego lepiej. Przedszkola, owszem - zapewniaja
                rozrywke, ale nikt nie poswieci dziecku tyle uwagi co matka (ew. babcia), a ja
                uwazam ze kontakt 1-do-1 jest na tym etapie b. wazny. Jesli chodzi o zycie
                'socjalne' mojej corki to od jej urodzenia pozostajemy w bliskim kontakcie z
                innymi mamami ze szkoly rodzenia (mialam to szczescie, ze trafila nam sie fajna
                grupa), chodzilysmy 2x w tyg. na play groups, na basen od czasu do czasu itd.
                wiec na brak rozrywek nie nazekamy.
                • renatakk Re: myślę, że się opłaca wrócić 11.05.08, 00:08
                  Witajcie mamusie,ja wypowiem sie z punktu widzenia osoby,ktora
                  pracowala w dobrym angielskim przedszkolu i wrocilam do pracy z moim
                  dzieckiem po 8 mies.Wiele pomysli coz za idealna sytuacja...otoz jak
                  sie okazuje wcale nie.Majac swoje dziecko zrozumialam,ze najlepiej
                  bedzie mu jak najdalej od tego miejsca.Moje dziecko bedac ze mna ma
                  wiecej stymulacji ,kontaktu z przyroda ,natura,bo ciagle staramy sie
                  cos robic,organizowac i spotykqc sie z innymi.Dziwi mnie okreslenie
                  SIEDZENIE Z DZIECKIEM W DOMU,jesli sie nie ma
                  checi,wyobrazni,inicjatywy i pomyslow to moze lepiej oddac dziecko
                  do zlobka,ale nie oszukujcie sie same,ze to dla dobra dziecka.Jest
                  tyle mozliwosci spedzania czasu z dziecmi,ze nie mozna narzekac,a co
                  do pieniedzy to tak jak ktos wspomnial nie powinny one byc
                  najwazniejsze.Dziecko napewno nie ma wyboru ,ale matka ma.Pamietam
                  jeszcze wiele smutnych sytuacji z okresu mojej pracy i wierzcie
                  mi,ze nie jest w tych przedszkolach tak pieknie i o wielu rzeczach
                  wiedziec nie bedziecie.Pozdrawiam
                  • krecik Re: myślę, że się opłaca wrócić 11.05.08, 15:35
                    Dla dobra dziecka? Dla dobra całej rodziny. W zależnocie oczywiście od
                    konkretnej sytuacji.
                    Nikt mi nie wmówi, że dziecko będzie się wspaniale czuło, jeśli matka będzie z
                    nim cały czas, ale sfrusrowana, zestresowana, rozdrażniona. Gadki o spełnianiu
                    się w roli matki są ok, jeśli komuś faktycznie to wystarczy do szczęścia.
                    Co do angielskich, czy jakichkolwiek inych, przedszkol, to nigdzie nie ma
                    ideałów i zawsze się można do czegoś przyczepić. Trzeba znaleźć złoty środek dla
                    wszystkich. Kwestia finansowa nie zawsze jest najważniejsza, jeśli w rezultacie
                    dziecko uczy się języka (nigdy nie zrozumiem ludzi na emigracji trzymających
                    swoje dzieci w domu do trzeciego roku życia i przeżywających straszne rozterki
                    kiedy _w końcu_ trzeba wrzucić dziecko w całkowicie mu obce językowo środowisko)
                    i samodzielności, a matka się realizuje zawodowo, towarzysko i potencjalnie
                    nawet zapewnia sobie i rodzinie lepszą przyszłość.
                    Siedzenie z dzieckiem w domu jest siedzeniem z dzieckiem w domu. I może być
                    czymś wspaniałym, jeśli komuś z tym dobrze i się w tym realizuje. Ale wcale nie
                    musi, bo nie każdy się w tym realizuje. Gadanie o dobru dziecka jest jak
                    najbardziej na miejscu - ale pod warunkiem, że za tym dobrem nie stoi czyjaś
                    frustracja.
                    Być może w niektórych uszach może to zabrzmi obrazoburczo, ale osobiście wcale
                    nie uwazam, by moje dobro było gorsze od dobra mojego dziecka. Uważam, że są to
                    rzeczy wzajemnie się dopełniające - i bywa tak, że któraś ze stron musi stanąć
                    na nieco mniej uprzywilejowanej pozycji.

                    Ag
                    • mama-123 Re: myślę, że się opłaca wrócić 11.05.08, 16:11
                      Zgadzam sie a czescia Twojej wypowiedzi. Nalezy znalezc zloty srodek
                      dla calej rodziny. Rozne sposoby zycia , odpowiadaja roznym ludziom.
                      Nie zgadzam sie natomiast z Twoim okresleniem, ze siedzenie w domu,
                      jest tylko siedzeniem w domu. Jest to typowe polskie stwierdzenie,
                      nie wiem czemu je sie nadal uzywa.
                      Opieka nad dzieckiem, jesli ma sie do tego cierpliwosc, moze byc
                      zajeciem, ktore przynosi mamie wiele satysfakcjii dziecku wiele
                      innych dobrych rzeczy, ktorych w przedszkolu miec nie bedzie. No i
                      jeszcze dziecko robi to, co mama badz tata uwazaja za stosowne,
                      wlsciwe itd. Dla mnie przede wszystkim bliskosc, usciski, spolne
                      zabawy, wariacje i czas beztroski sa bardzo cenne. O pierwszych
                      krokach, slowach, usmiechach nie wspomne, bo one nastapily przy
                      mnie. Nie dla kazdego jest to wazne, ale i nie kazdy moze finansowo
                      czy z innych powodow na to sobie pozwolic.
                      Nie chcialabym miec innego trybu zycia, gdy moje dzieci sa male.
                      Czuje natomiast, ze ten czas powoli juz sie konczy bedziemy zyc
                      troche inaczej.
                      Finanse oczywiscie sa tu jednym z najwazniejszych czynnikowm ktorego
                      pominac sie nie da.
                      • krecik Re: myślę, że się opłaca wrócić 11.05.08, 22:54
                        To, co napisałaś doskonale mieści się w tym, z czym się ze mną zgadzasz. Bo
                        siedzenie w domu jest tylko siedzeniem w domu - tak samo jak praca jest tylko
                        pracą.
                        A jeśli ktoś odnajduje w tym czy w tym swoje powołanie - świetnie dla niego.
                        Grunt to wyważenie i pamiętanie, że co dla siebie jest dobre, nie musi być takie
                        dla kogoś innego.

                        Ag
                        • mama-123 Re: myślę, że się opłaca wrócić 12.05.08, 08:26
                          Takie podejcie pokazuje, ze moze Ty nie potrafisz zobaczyc wartosci
                          w opiece i czasie spedzonym z dzieckiem albo i brak Ci ciepliwosci
                          do tego i dlatego marginalizujesz taka postawe. Jakies wyrzuty
                          sumienia?
                          • krecik Re: myślę, że się opłaca wrócić 12.05.08, 21:49
                            Wyrzuty sumienia? Dlaczego miałabym je mieć?

                            Ag
                    • renatakk sprostowanie 12.05.08, 00:50
                      Ja rzeczywiscie spelniam sie w roli matki i to mi daje ogromna
                      satysfakcje,ale nie jestem osoba ktora doslownie siedzi w domu i to
                      mi jedynie nie wystarcza do szczescia,bo tez sie realizuje i moje
                      dziecko ma regularny kontakt z innymi dziecmi i z jezykiem
                      angielskim,to kwestia wyjscia do ludzi ,mozna nawiazac znajomosci z
                      innymi mamami.Mozna sie doksztalcac,uczyc jezyka i miec czas dla
                      siebie ,a czy warto wrocic do pracy jesli to jest roznica tylko
                      200/300 F?
                      Mysle,ze niektore mamy wola albo zwyczajnie nie widza siebie jako
                      kogos kto musi caly czas zapewniac dziecku zajecia ,rozrywke i dawac
                      z siebie 100% niezaleznie od dnia i samopoczucia,ale czy w zlobkach
                      te wszystkie panie daja i zapewniaja dziecku to co najwazniejsze?
                      Mysle tez,ze wiele mam nie chce wiedziec co dzieje sie w
                      zlobkach,albo nie chca nawet slyszec o tym.Tylko dlaczego?
                      A co do sfrustrowanych matek to byc moze,ze wlasnie te matki powinny
                      rozladowac stres gdzie indziej a nie na dzieciach....
                      • gosiash do renatakk 13.05.08, 00:21
                        Nie chcialabym zamienic tego watku w horror, ale czy mozesz
                        zdradzic, jak wyglada od srodka przedszkole? Tzn. czy masz moze rady
                        na co zwrocic uwage przy wyborze? Czy w ogole mozliwe
                        jest 'wyczucie' prawdy. Bo wiadomo przy wizycie to wszyscy mili, ale
                        na co zwrocic uwage. Szczerze powiedziawszy moja kolezanka, ktorej
                        tez sie zdarzylo pracowac w drogim przedszkolu, tez podobnie mowila.
                        Ludzie placili krocie, a warunki wcale nie byly takie super. Ja
                        zreszta tez nie dawno widzialam mloda dziewczyne, ktora wypalila
                        papierosa i za chwile weszla do przedszkola. Moze powiecie, ze
                        przesadzam, ale wolalabym, zeby na moje dziecko nie dmuchala osoba,
                        ktora dopiero co palila. Z drugiej strony w parku widzialam
                        opiekunki z dziecmi z przedszkola, ktore zajmowaly sie dziecmi
                        bardzo dobrze. No wiec jak to jest, pleaseee napisz cos wiecej.
    • kameliai16 ech 11.05.08, 23:08
      to nie jest latwa decyzja, choc nikt nie obiecywal ze bedzie latwo:)

      Z uwaga przeczytalam wszytkie Wasze wypowiedzi - bardzo za nie
      dziekuje - poruszylyscie wiele spraw z ktorych bardziej lub mniej
      zdawalam sobie sprawe. Fajnie tez ze podzielilyscie sie swoim
      doswiadczeniem.
      Na chwile obecna decyzja podjeta: wracam do pracy = corka do zlobka.

      POzdrawiam Was serdecznie - milego tygodnia.

      p.s. nadal bede podczytywac ten watek - jesli ktos ma cos do dodania.
      • m0nalisa przede mną podobna decyzja 09.06.08, 00:39
        mam jeszcze na nia sporo czasu ale u mnie sytuacja jest zlozona.
        Mam syna ktory na dniach konczy rok, i splatalismy sobie figla bo za kilka
        tygodni rodze drugie dziecko. jeszcze jak maly byl maly planowalam isc do pracy-
        nie do starej bo to nie byla dobra praca- tymczasowa dobra na ciaze- mam wieksze
        ambicje i chcialam na powaznie zaczac kariere zawodowa. teraz bedzie drugie
        dziecko miedzy nimi rok roznicy wiec korzysc dla synka bo bedzie ze mna dluzej,
        cora ktora przyjdzie na swiat bylaby tylko rok. i zaczelam sie zastanawiac czy
        jednak nie zostac w domu, niestety korzystac z socjali po macierzynskim, maz
        zarabia dobrze ale nie rewelacyjnie.
        wlasnie, czy benefity jak working tax kiedy zostaje sie w domu pozostaja takie
        same? czy sa wieksze? czy w ogole sie nalezy? orientujecie sie?
        a mysle ze do pracy poszlabym jak starszy skonczy 3 lata a mala 2.
        zamierzam oczywiscie prowadzic dziecko na rytmiki, ulatwiac kontakt z innymi
        dziecmi.
        Nie marzylam o takim wyjsciu jestem typem pracoholika ale tu nie chodzi o mnie
        tylko o dzieciaki, chyba lepiej bym "zostala" w domu.
        • carmelaxxx Re: przede mną podobna decyzja 09.06.08, 08:43
          Ja jestem tutaj niespelna rok, i wlasnie sie lada dzien biore za prace, po
          oplaceniu niani ktor syna bedzie odbierac ze szkoly i do niej prowadzac zostanie
          mi ok 600 L miesiecznie. Nie duzo ale co tam na waciki wystarczy.
    • sassicaia Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 11.06.08, 00:35
      Witam,

      Ja dodam tylko, ze moj synek tez ma prawie rok, a ja nie wrocilam po
      macierzynskim do poprzedniej pracy, tylko przekwalifikowalam sie jeszcze przed
      narodzinami Mlodego i obecnie pracuje wiekszosc wieczorow i soboty, i czasami
      niedziele. wtedy Mlodym opiekuje sie ojciec. Nie zamierzam korzystac ze
      zlobka/przedszkola, do czasu kiedy Franek bedzie mial przynajmniej 3 lata. W tej
      decyzji umocnilo mnie tez kilka ksiazek, ktore przeczytalam o wychowywaniu
      chlopcow. Drugi pozytyw to brak oplat za opieke - Malym zajmuje sie Maz, wiec
      zarobione pieniedze laduja w mojej kieszeni, a oni maja czas, zeby sie soba
      nacieszyc. Fakt, jestem zmeczona i nie spedzam wiele czasu z Mezem, ale za to
      doceniamy kazdy wolny wieczor. Generalnie, rozwiazania sa rozne i zawsze mozna
      cos robic jak sie tylko chce;). No i ja sie nie martwie o jezyk, bo Mlody slucha
      Ojca po angielsku, a mowie do niego po polsku, a i wszyscy znajomi sa
      anglojezyczni. Tez chodzimy do grup i widujemy sie z rowiesnikami Franka, wiec
      wszytko mozna pieknie pogodzic:)
      • a.hysa Re: do mam ktore nie wrocily do pracy 11.06.08, 15:10
        I ja dodam od siebie, tez nie wrocilam do pracy, finansowo moze
        troche gorzej ale teraz naprzyklad szukam pracy jako opiekunka, wiec
        dochody zawsze beda jakies
Pełna wersja