Agresywny kolega w przedszkolu

28.04.08, 22:53
Witam,

Postanowiłam napisać tutaj, nie na 'wychowaniu", poniewaz problem
dotyczy angielskiego kolegi. Byc może tu maja inne podejście, inne
zasady, a Wy drogie mamy jakies podobne doświadczenia za sobą.

Otóz, moj synek chodzi od września na tzw. pół dnia do przedszkola.
Jest w grupie 3-4 rolatków. Jest to grupa poprzedzająca reception.

Synek jest w Anglii 2 lata, ale wcześniej bywał w przedszkolach raz
w tygodniu, lub 2. Nie mowi po angielsku, ale sporo rozumie.

Ale w czym problem. W grupie jest pewien agresywny chłopiec. Juz w
pierwszych dniach kiedy, 2 pierwsze dni chodziłam z synkiem do
przedszkola, owy chłopiec zdecydowanie sie wyrózniał. (zabierał
dzieciom zabawki, rozwalał, dokuczał).
Dziecko wyróznia sie równiez wyglądem - choc gdyby nie jego agresja,
nic by mnie to nie obchodziło, jak dla mnie może i z rózowym
irokezem chodzić. Ma wygolona wzorzyście głowe i kolczyka (wiec
nasuwają mi sie pewne wzorce)

Jakies 2 tygodnie temu, młody wbił mojemu flamaster w policzek, po
czym synak miał skaleczenie. Wezwano mnie i matke chłopca. Na uwage
pani w przedszkolu, młody rozesmiał sie matce w twarz. Ja nie
powiedziałam nic, młody na prośbe pani przeprosił.

Dziś sytuacja sie powtórzyła, odebrałam synka z rysa na policzku,
młody wojownik go podrapał.

To nie jest konflikt miedzy moim dzieckiem a agresorem. Problem
dotyczy wszystkich dzieci. Tzn agresor "psoci" sie wszystkim.

Dziś matki młodego nie było, była opiekunka, mama jest na wakacjach
w Hiszpani.

Dzis pusciły mi nerwy i postanowiłam przy pani zwrócic uwage
młodemu.

powiedziałam cos w tym stylu:

Zobacz co M... ma na policzku, to juz drugi raz, jestem bardzo zła.
M... nie chce chidzic do przedszkola, bo Ty jestes niegrzeczny. Na
to agresor: powiedziałem "sorry', Ja na to, a co to znaczy, ostatnio
tez powiedziałes "sorry"...

Potem rozmawiałam z paniami. Powiedziały ze młody bedzie miał jakis
program naprawczy, ze mają tez z nim kłopot.

Moze nie powinnam, nagadac młodemu, ale mnie poniosło.

Na spokojnie o tym myslac , doszłam, ze może agresor, jest
oddracony, moze ma złe wzorce w domu, a moze poprostu to trudny
dzieciak. Mozeby tak zaprosic agresora do nas?

Ale mowie po angielsku z bładami, to delikatna sprawa, a mamusia nie
wyglada zachęcajaco.

Jakie sa tu zwyczaje? Jak myslicie, jak moje "emocje" odebrały
nauczycialki. Widzicie jakies rozwiązanie problemu?

pozdrawiam


    • basiak36 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 28.04.08, 23:42
      Osobiscie bym zrobila wiecej zamieszania w zwiazku z tym co piszesz. Szczegolnie
      po wlasnych doswiadczeniach. Moj synek mial wtedy 2.5 lata, agresor mial prawie
      5 (tuz zanim zaczal szkole). Ugryzl mojego synka dwa razy, panie spisaly co sie
      stalo, matka wezwana, maly mial kary itp. Angielski poza temat, bo jest
      pierwszym jezykiem mojego synka, polskiego sie uczy.
      A moje dziecko, dzisiaj 5.5 letnie, do dzis to pamieta... Zastanawiam sie
      chwilami czy nie isc pogadac z psychologiem, on tak co jakis czas wspomina o
      tamtym chlopcu, i o dziwo mowi o tym w czasie terazniejszym, o tym ze tamten go
      gryzie i jest niedobry dla niego, miewa czasem sny o tym.
      Martwi mnie to. Nie widzial tego dzieciaka od 3 lat i dalej tak to pamieta.
      Ja bym na Twoim miejscu zapytala jak mozna interweniowac wyzej w tej sprawie.
      Jesli dziecko nie potrafi z jakichs powodow przebywac z innymi dziecmi bo robi
      im fizyczna krzywde, to nie powinno sie innych maluchow narazac. Niestety wiele
      dzieci w ten sposob nauczy sie tez kopiowac takie zachowania.
    • mama-123 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 00:37
      Tak jak Basia pewnie nie poprzestalabym na tym. nie jest wskazane
      rozmawiac z tym dzieckiem, moze nawet paniom tez sie to nie
      podobalo, zwlaszcza jesli bylo to na oczach innych rodzicow. Z
      drugiej strony dobrze, ze czuwasz i ingerujesz. JEsli ten chlopiec
      nie potrafi sie zachowac, to moze powinien chodzic do innej szkoly
      albo wcale nie chodzic do zadnej. Niestety w UK wiekszosc dzieci
      chodzi do zwyczajnych szkol, ale jesli to dziecko nie bedzie umialo
      sie dostosowac, to moze zostanie wykluczony ze szkoly. Czasem to
      dopiero otrzasa rodzicow z blogostanu i uwielbienia dla swojego
      dziecka, ktore az takie super nie jest.
      • eballieu Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 09:21
        Jakie tu sa zwyczaje? To chyba malo ma do rzeczy. W Polsce tez
        bylabym niezadowolona, gdyby jakis rodzic w ten sposob i w takim
        miejscu porozmawial z moim dzieckiem.
        A tu to jest po prostu ponizej krytyki. Wylalas na dzieciaka zale do
        jego rodzicow, nazwalas "niegrzecznym" w miejscu, w ktorym
        przebywaja jego rowiesnicy, byc moze inni rodzice/opiekunowie i
        nauczyciele. Wyobraz sobie tez inna sytuacje - w przedszkolu jest
        kilkoro dzieci z roznych kregow kulturowych. Pewnego dnia Twoje
        dziecko dostaje "uwagi" od rodzica z zupelnie innego kregu
        kulturowego niz Twoj i niz angielski, obrywa mu sie za to co zrobil
        niepoprawnie, lamanym angielskim, z zachowaniem zwyczajow robienia
        uwag w innym kraju. Co ty na to? Chociaz co ty na to, to malo mnie
        interesuje, co na to Twoje dziecko, bo to dotyczy dziecka, ono
        zostalo postawione w tej trudnej sytuacji.
        Nie wiem, jakie zwyczaje panuja w tym przedszkolu, ale nie
        podjerzewam, aby w ten sposob zwracano sie do dzieci.
        Odbieralam juz raz podrapane dziecko z przedszkola. Pani bylo bardzo
        niezrecznie, ale dosc szybko rozladowalam cala sytuacje, bo nie
        oszukujmy sie, nawet jesli pani ma pod swoja opieka 3 dzieci (tak
        jest w naszym przypadku) to dodatkowo mase papierkowej roboty i nie
        zawsze uda jej sie w odpowiednim momencie wskoczyc w "akcje". A
        dzieci szybkie sa;-) Syn chodzil dumny ze swojego zadrapania, takie
        jego przedszkolne trofeum chyba to bylo, nazmyslal wokol tego jaki
        to on byl dzielny jak ambulans przyjechal.
        I tak, bywa, bo pytam sie codziennie jak minal pobyt dzieciakowi -
        chce znac kilka hasel z danego dnia, aby wiedziec co kontynuowac w
        domu i co sie dzialo, chociaz teraz dzieciak mowi juz zdecydowanie
        wiecej i sam opowiada, uslyszec, ze syn mial male nieporozumienie z
        dzieckiem. Jak rozmawiano z dzieciakami o tym, jak zareagowaly.
        Standardowo podpisalam, ze wiem o malym wypadku i obrazeniach.

        Czasami mam wrazenie, ze Polki posiadaja monopol na wiedze o
        wychowywaniu dzieci.
        • mama-123 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 12:01
          NIe przesadzaj ebalieu. W koncu mama slusznie sie pyta o tutejsze
          zwyczaje, bo wie, ze moze byc tu inaczej.
          • eballieu Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 12:45
            Ale tez slusznie zaniepokoila sie swoja reakcja.
            Ja zanim poszlam z dzieckiem na probe do zlobka, to dokladnie
            poczytalam o zasadach jakie tam panuja.
            I uwagi slowne pod adresem innych dzieci, to jest cos co nie nalezy
            do naszych obowiazkow.
            O takich problemach rozmawia sie z przedstawicielami przedszkola.
            Czasami potrzeba kilku rozmow, absolutnie nie w obecnosci dzieci.
            Czyli umawiamy sie na spotkanie z pania, bierzemy pod pache kogos
            kto zajmuje sie w tym czasie naszym dzieckiem - bierze go na spacer,
            a sami gdzies w oddzielnym pokoiku rozmawiamy o tym co nas trapi.
            A nie probujemy dzialac na wlasna reke - uzywajac sformulowan z
            naszego kregu kulturowego "jestes niegrzeczny" i metod o jakich ja
            nie slyszalam w tutejszych instytucjach tego typu (a ksiazeczek z
            zasadami czytalam kilka zanim wybralismy z mezem miejsce dla naszego
            szkraba). Skandaliczne jak dla mnie jest to, ze mama z tego watku
            pozwala sobie na taki monolog do dziecka z przedszkola, w obecnosci
            wlasnego dziecka i moze jeszcze innych osob.
            • joolka4 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 13:31

              szczerze mówiąć, jak czytam takie wypowiedzi jak eballieu to aż mną
              trzęsie - mam w nosie kręgi kulturowe i inne tego typu bzdury - jak
              ktoś krzywdzi moje dziecko to działam a nie staram się być poprawna
              politycznie, spolecznie i Bóg wie jeszcze jak...
              Oczywisćie zostawiam to na początku paniom z przedszkola ale jak nie
              zadziała - to do szturmu
              jak słusznie zauważyła basiak36, nie dopuszczę by moje dziecko było
              krzywdzone - nie i jeszcze raz nie
              a jeżeli moja młoda napsoci, oczywiście poważnie napsoci i trzeba ją
              upomnieć - przeżyję i ja i ona, nawet jak jakiś inny rodzic to zrobi,

              a poniżej krytyki jest wypowiedz powyższym tonie
              i 'święte" oburzenie na polską "dzicz", która się do cywilizowanych
              angielskich standardów dopasować nie potrafi -
              a, fe
              i mało mnie obchodzi, że pani w przedszkolu ma papierkową robotę -
              nie za to płacę tylko własnie "skroczenie" w odpowienim momencie
              i to sporo płacę
              a co do monopolu - na wychowanie - oczywiscie, posiadają go tylko i
              wyłącznie pesudo-Angielki
              Ludzie, nie dajcie wbić się do końca w te śmieszne formy,
              niech żyje polska ułańska fantazja,
              hura
              -
              pozdrawiam:)))
              londek.redblog.nto.pl
            • basiak36 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 13:43
              Ja sprawe pogryzienia mojego synka przez starsze dziecko zalatwialam wylacznie z
              paniami w przedszkolu. Tego chlopca ignorowalam, to znaczy nie zwracalam sie do
              niego bezposrednio, jego mama osobiscie mnie przepraszala za jego zachowanie.
              Mi jakos nie pasowalo zwracanie sie do tego dziecka, gdyby jednak nie bylo pan i
              jego mamy, ktorych rola jest interweniowac i sprawe zalatwic, na pewno bym
              zwrocila uwage, np na placu zabaw, widzac malego agresora bez opiekuna. Ale wole
              przez rodzicow/panie w przedszkolu.
              • joolka4 ja rozumiem 29.04.08, 14:12
                i też generalnie jestem za takim załatwianiem spraw
                ale potrafię tez zrozumieć, że kogoś poniesie
        • smok9691 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 14:31
          Witam,

          Dzieki i za te słowa krytyki... Sama równiez gdy ochłonełam nie
          byłam pewna swego. Dla sprostowania, dodam, ze mówiłam stanowczo,
          ale nie krzyczałam, nie obraziłam go...Niestety to było pod wpływem
          chwili.

          A co istotne to nie jest żadna sprzeczka, czy konflikt, miedzy moim
          dzieckiem a tamtym. To jest długofalowy problem. W całej grupie.
          Agresor jest nieprzystosowany i nie mowimy tu o 2 latkach u ktorych
          takie zachowania moga byc powszechne ale o 4 latkach, ktore nieźle
          sie porozumiewają.

          Agresor ma tylko jednego kolege, bo inni przed sie go boją. Agresor,
          bije, rozrzuca, zabiera i niszczy. Wiem to z obserwacji z pierwszych
          dni, oraz od rodziców i pań. Panie mają miec dla niego psychologa.

          A ja mam czekać, az ktoregos dnia agresor weźmie ołówek i coś mu sie
          nie spodoba i wbije mojemu dziecku w oko. Ja bedzie przyzwolenie na
          takie zachowania teraz to co będzie w starszych klasach?

          Chyba jestem naładowana złością, i muszę wylać to tu, aby nie
          naładować nią mojego dziecka. Narazie M... jest otwarty na
          zaproszenie agresora do nas w celu pokazania mu jak fajnie mozna sie
          bawić...

          pozdrawiam
          • smok9691 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 15:01
            Przespałam sie z tym problemem i zamierzam porozmawiac jeszcze raz z
            paniami.

            Nie mam tego komfortu "wysłania dzieci" (mam jeszcze niemowle) na
            spacer, bo jestem z nimi sama od rana do 19.

            Nie jestem też "nieokrzesanym dzikusem" i wiele czytałam nie tylko
            angielskiej literatury, ale i polskiej o metodach wychowawczych.

            Przy wybarze przedszkola odwiedziłam z dzieckiem i 8-miesięcznym
            ciazowym brzuchem 4 placówki, sprawdziłam rankingi w internecie.

            Przyznaje, nie powinnam mowić nic moze do dzieciaka, ale nie do
            końca tego załuję. Czasem dzieciak ma wiekszy respekt do obcych. Za
            pierwszym razem, gdy wezwano mnie matke i moje dziecko, agresor, na
            uwagę pani co zrobił mojemu dziecku rozesmiał sie mamusi w twarz...

            Problem jest złożony, może agresor domaga sie uwagi, moze ma
            problemy w domu, moze ma taki przykład????

            Ale czemu kosztem innych dzieci?

            To ja muszę patrzec,że mojemu dziecku pozostał slad po pierwszym
            incydencie, a juz ma ryse przez cały policzek i nos.

            I co mam powiedzieć mojemu dziecku. It is not very kind? Bo mam być
            miła i grzeczna na pokaz. Staram sie nauczyć go radzic sobie smemu,
            bez agresji, ale narazie nie jest w stanie wyrazic słownie
            wszystkiego co chce. Z relacji wiem, ze powiedział
            agresorowi "przestań", ale z marnym skutkiem.

            I wcale zadnym wzorcem dla mnie nie jest angielskie wychowanie, na
            pokaz miło i grzecznie, a za sciana dziecko wyje co noc od kilku
            miesięcy po 1-2 godzin, w dzień dziecko wyje, a mamuska z
            papieroskiem siedzi w oknie i plotkuje z przyjaciółką... Nie
            generalizuje, ale wiele widze podobnych zachowań. Dla mnie to zimny
            hów.

            Rozważam zaproszenie młodego agresora do nas. Agresji nie mozna
            zawalczac agresją, moze młody "krzyczy" swoim zachowaniem zauważcie
            mnie jestem ważny.
            Musze tylko ochłonąc i troche przeraza mnie kontakt z mamuśką.

            Przedyskutuje to wczesniej z przedszkolanką.

            pozdrawiam i dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

            Ps Rozmowa zawsze odbywała tylko w obecnosci matki dziecka, dziecka
            i przedszkolanki, nie przy innych dzieciach i rodzicach.
          • eballieu Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 15:05
            Duzo za opieke nad dziecmi, to tu sie placi wszedzie.
            Malo sie placi podatkow.
            Wiec chyba jasne dlaczego.
            Problem tego typu powinien byc rozwiazywany w inny sposob.
            Absolutnie matka forumowiczka nie powinna dzialac w imieniu innych
            rodzicow, jesli problem istnieje, to trzeba meic odwage o nim
            mowic,ale nei pod bramka przedszkola w ramach sensacji dla
            siedzacych w domu pan. Trzeba rozmawiac o tym z nauczycielami.
            Grupowo, jesli pojedyncze rozmowy nie daja rezultatu.
            Oficjalnie autorka watku poinformowana byla o dwukrotnej sprzeczce
            miedzy dziecmi, czy tez zaatakowaniu jej dziecka.
            Tym czasem pisze: "Ale mowie po angielsku z bładami, to delikatna
            sprawa, a mamusia nie
            wyglada zachęcajaco." i atakuje dziecko w momencie, kiedy ono nie ma
            przy sobie matki, tylko opiekuna. O czym to swiadczy - wedlug mnie o
            slabosci, o tym, ze ktos nie potrafi normalnie porozumiewac sie z
            doroslym. Bo przeciez mozna odczekac na to, az spotkamy sie pod
            brama przedszkola z mama, i porozmawiac z nia, kiedy juz dzieci beda
            w sali, o tym, ze byla taka sytuacja, na pewno zostala poinformowana
            przez nauczycielki.
            Ale ejsli w jednym poscie ktos pisze o tym, ze:
            "Dziecko wyróznia sie równiez wyglądem - choc gdyby nie jego
            agresja,
            nic by mnie to nie obchodziło, jak dla mnie może i z rózowym
            irokezem chodzić. Ma wygolona wzorzyście głowe i kolczyka (wiec
            nasuwają mi sie pewne wzorce)"
            i chwile pozniej o matce, ktora wyglada niezachecajaco, to ja
            autentycznie mam tylko skojarzenia z jednym - Polakami, ktorzy sa
            naj, swietnie wygladaja, tak "normalnie", maja wiedze o spolecznych
            normach i tym jak reagowac w kazdej sytuacji.
            A jesli wiedzy nie maja, to zasiegna porady na forum, wsrod swoich,
            ktorych opinie sa w stanie przewidziec, przy okazji wyrzuca z siebie
            frustracje na kraj, w ktorym przyszlo im zyc.
            • smok9691 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 15:28
              Dzieki eballieu,

              Widzę, ze i wszem ja wysawiam opinie mamie i dziecku, ktore
              obserwuje przez poł roku, ale nie kusze sie na opinie osoby na
              podsatwie jednego watku na forum.

              Tak jak napisałam targają mną emocje, bo chodzi tu o moje dziecko.
              Staram sie je wychowac, przekazać mu pewne wzorce i nauczyc życ w
              cywilizowany sposób. Byc moze zbyt bardzo przejełam sie tą rolą.

              Naprawdę wiem i przyjmuje za normalne sprzeczki dzieci. To normalny
              etap w rozwoju i nauka funkcjonowania w grupie.

              Ale NIE BĘDĘ tolerowała agresji juz od przedszkola.

              Z moim angeilskim nie jest źle, potrafię sie porozumiewać, nawet
              lepiej z dorosłymi niż z dziecmi. Ale nawet w moim ojczytym jezyku,
              jeśli sprawa jest delikatna wymaga doboru odpowiednich sformuowań,
              aby nie zostać źle zrozumianym.

              Przykład mamy tu na forum. Kiedy w kilku zdaniach trzeba strescic
              dosc duży jak dla mnie i skomplikowany problem.

              Nie jestem pewna jaki problem ma dziecko, ale pewna jestem,ze go ma.

              Jesli dzieciak, odbiega zachowaniem od normy, jest zagrozeniem dla
              innych, a dodatkowo, mama posługuje sie dośc wulgarnym językiem,
              serwuje 4-rolatkowi image młodego gniewnego.... To siła rzeczy mam
              takie, a nie inne odczucia, choc podkreslam, jestem otwarta i
              chetnie oswoję problem, nie nastawiam mojego dziecka negatywnie, a
              wręcz przeciwnie.

              Moje dziecko powiedziało dzis "J...musi tesknic za swoją mamą, moze
              J... nie ma fajnych zabawek i dlatego sie tak złości...

              A złosci i frustracje wolę wylewać na forum, niz przekazywac je
              mojemu dziecku.

              Nie boje sie rozmawieć z paniami w przedszkolu i zamierzam to
              uczynic. Nie poruszałam tematu z innymi rodzicami, słyszałam tylko
              urywki zdań na temat niegrzecznego zachowania agresora.

              pozdrawiam
              • smok9691 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 15:39
                Przepraszam za wszystkie błędy i literówki, ale pisze w "doskoku" i
                pod wpływem emocji.
                • mama-123 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 15:44
                  Spokojnie. Kazdemu czasem sie to zdarza. Wiemy o tym swietnie.
                  Na razie moze nie nastawiaj sie wojowniczo ( pisze o tym dziecku:
                  agresor). Pomysl tez, ze to dziecko skoro jest takie agresywne, to
                  pewnie widzi agresje w domu. Moze tez jest bite albo matka wychowuje
                  sobie takiego malego cwaniaczka. Nikt tego nie wie.
                  Natomiast czuwaj nad sytuacja i zawsze rozmawiaj z paniami w szkole.
    • carmelaxxx Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 14:55
      sprawa w pierwszej kolejnosci jest do zalatwiania z opiekunka przedszkolna. Ale
      prawda jest taka ze jak dzieciak ma jakies problemy ze soba to niewatpliwie jest
      porezebna pomoc i nieco zrozumienia od innych rodzicow. A zdecydowanie juz nie
      nalezy robic wielkiej afery przy samym dziecku, sprawa powinna dotyczyc rodzicow
      i opiekunki. To ze ty mu powiedzialas ze byl niegrzeczy podejrzewam na nic sie
      zdalo poniewaz bycie nigrzecznym u niego to norma.Jesli uwazasz ze tpo cdzecko
      jest wielkim problemem w przedszkolu, zaproponuj zebranie rodzicow i opieki
      przedszkolnej zeby przedyskutowac problem.
    • smok9691 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 29.04.08, 22:31
      No to wychodzi na to, że intuicja mnie nie zawiodła.
      Przy odbiorze synka z przedszkola, poprosiłam o rozmawe z pania
      przedszkolanką, oczywiście na osobności.

      Zaczełam od tego,że nie powinnam była zwracać uwagi tamtemu
      dzieciakowi i pociągnełam temat dalej.

      Pani ku mojemu zaskoczeniu, stwierdziła,że bardzo dziekuje mi za ta
      reakcję, ze była ona jak najbardziej na miejscu i że jest z tego
      bardzo zadowolona. Mowi,że dzieciak jest bardzo trudny i z
      problemami, nie czuje respaktu do NIKOGO.
      Maja codziennie z nim przejscia i musza wkładac ogromna w niego
      pracę, bez efektów.
      Nawet dzis agresor był w konfrontacji z innym dzieckiem w podobnej
      do mojej sprawie.
      Co istotne, to mają problem z mamą dziecka.
      Wspomniałam,że zdaje sobie sprawę, ze dzieciak moze mieć jakies
      kłopoty i w ten sposób zabiega o uwagę.
      Powiedziały,że dają mu najwiecej uwagi z całej grupy.
      No ale rola wychowawcza nalezy głównie do rodziców, a przedszkole i
      inni moga pomóc, jeśli ktos na ta pomoc jest otwarty.
      Wspominałam o pomysle, zaproszenia do nas dzieciaka, to pani (ku
      mojemu zdziwieniu), odradziła mi stanowczo.
      Wierzę, że wie co mowi, bo zna matkę i srodowisko lepiej niż ja ze
      swoich obserwacji. Wiec cieszę sie,że nie musiałam tego testowac na
      własnej skórze.
      Pytałam o reakcje mojego synka, bo istotne jest to, aby nie dawł
      przyzwolenia na takie zachowania.
      Tu mnie tez uspokoiły, bo robił to co mu wczesniej powiedziałam.
      (Krzyczał, mowił "uspokuje sie" itp)
      Wiec czuje sie w porzadku. Mam nadzieję,że agresor nie wybierze
      sobie mojego dziecka w późniejszych latach jako obiektu
      zainteresowania.
      Ja mam zamiar mieć na to oko, ale w późniejszych latach mój dzieciak
      musi umiec sie sam bronić.

      Na marginesie szkoda agresora, bo z pewnością jego zachowanie jest
      wynikiem czegos niedobrego, na co ja juz wpływu nie mam.

      pozdrawiam i dzieki za wszystkie wpisy.
      • carmelaxxx Re: Agresywny kolega w przedszkolu 30.04.08, 09:37
        widac u dzieciaka cos sie zlego w domu dzieje. Moze warto by zasugerowac po
        rozmowach dziecka z psychologiem jakas pomoc dla tego dziecka w domu, cos w
        rodzaju kurateli. Fakt ze mlody jest taki to nie mozna go skreslac z zycia
        spolecznego i izolowac od dzieci ale zdecydowanie powinien miec pomoc a jesli
        pani po pol roku dopiero sprowadza psychologa to troche czas chyba marnuje bo
        maly juz powinien dawno byc opd opieka fachowca.
        • smok9691 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 30.04.08, 13:10
          Można tak przypuszczać. Przyczyn moze byc wiele. Też sądzę,ze
          nalezałoby znaleźć powód takiego a nie inego zachowania.

          Ale nie jestem pewna czy leży to w mojej gestii, takie sugerowanie,
          doradzanie. Nie chciałabym, aby odebrano mnie jako madrząca sie lub
          wścipską. Panie w przedszkolu mogłyby też odebrac to jako podważanie
          ich kompetencji.
          Mogłam to powiedzieć przy okazji tej rozmowy, ktorą odbyłam, ale nie
          wszystko przyjdzie do głowy, czas naglił, bo było po zamknieciu
          przedszkola...

          No nic, nie na wszystko mamy wpływ. A za dobre chęci i nadgorliwość
          juz kiedyś oberwałam.

          Napewno postaram sie to obserwować.

          pozdrawiam
          • krecik Re: Agresywny kolega w przedszkolu 04.05.08, 11:37
            Przeczytalam caly watek, ale chyba przegapilam informacje, czy to panstwowe czy
            prywatne przedszkole. Zakladam, ze panstwowe, bo z prywatnego raczej by takie
            dziecko usunieto zanim zaczeloby byc az tak destrukcyjne.

            Tak czy inaczej, doradzam trzymac reke na pulsie i dopytywac sie 'z doskoku' o
            postepy przedszkola w poradzeniu sobie z problemem. Gdybym ja byla na twoim
            miejscu, to po kolejnym wybryku poszlabym z tym wyzej i wniosla oficjalna skarge
            wyzej. A do czegos takiego przedszkole po prostu musi sie odniesc i wykazac, co
            zrobilo i jak rozwiazalo problem.

            Ag
            • mama-123 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 04.05.08, 15:57
              Nie rozumiem Twoich rad. Panie przeciez robia juz, co moga i
              trzymaja reke na pulsie i oczywiscie mama jest z nimi w stalym
              kontakcie.
              P.S.
              Tak, to prawda w UK jest taka selekcja, ze do szkol prywatnych nie
              przyjmuje sie nieinteligentnych dzieci, podobniez moze byc z
              przedszkolami. Taki to kraj, ze jak sie jest niezbyt inteligentna
              rodzina, to tylko wiatr w oczy. Uwazam, ze to nie jest dobre.
              • gypsi Re: Agresywny kolega w przedszkolu 04.05.08, 17:18
                Wydaje mi sie, ze aby poslac dziecko do szkoly/przedszkola prywatnego to
                najpierw trzeba miec za co. I to jest pierwsze kryterium, nie inteligencja -
                jeszcze nie slyszalam, zeby tutaj komukolwiek testy na inteligencje przed
                przedszkolem robili.
                Natomiast jesli chodzi o szkoly prywatne - nie maja obowiazku przyjmowania
                kazdego jak leci, moga ustalac wlasne kryteria (jesli tylko nie dyskryminuja za
                kolor skory czy pochodzenie np.) Taki obowiazek ma panstwo w odniesieniu do
                szkol publicznych i lepiej czy gorzej, ale go realizuje.

                Ze stwierdzeniem, ze "nieinteligentnym rodzinom" (choc to troche dziwne, bo
                mozna i w takiej znalezc geniusza, a wsrod intelektualistow glaba) to tylko
                wiatr w oczy, tez trudno sie zgodzic - tyle benefitow, co tutaj, to naprawde
                dosc. I zapewniam, ze moi niektorzy pacjenci, co to z podpisaniem sie i
                przeczytaniem paru slow maja klopot, calkiem niezle sobie radza.

                A ze inteligencja nie rozklada sie po rowno? Coz, nikt nie obiecywal, ze zycie
                jest sprawiedliwe.
                • mama-123 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 04.05.08, 17:28
                  Gypsi, w UK piedziadze nie daja gwarancji przyjecia do szkoly
                  prywatnej. Moich znajomych corka zdawala egzaminy do trzech i tylko
                  w jednej ja przyjeli, wlasnie w tej, gdzie bardziej patrzyli na
                  osobowosc, a nie inteligencje.
                  gdybys poslala dziecko do szkoly prywatnej icos mu sie nie daj Boze
                  stalo i juz nie moglby sie tak dobrze uczyc jak przed tem, to jazda
                  ze szkoly. Takie realia. Niestety. I Twoje pieniadze niewiele by
                  pomogly. Ja o takich przypadkach slyszalam. Moze sa inne osoby,
                  ktore wiedza, ze moze tez byc inaczej.
                  • gypsi Re: Agresywny kolega w przedszkolu 04.05.08, 18:26
                    Ale jak patrzyli na inteligencje? Sprawdzali czy oparli sie na wynikach w nauce?
                    Bo jesli na wynikach, to nie sama inteligencja sie je osiaga, przeciez sredni
                    uczen, ale pracowity, moze zajsc wyzej niz inteligentny len.

                    Szkole, ktora usuwa dziecko za to, ze cos mu sie stalo i nie moze sie uczyc jak
                    dawniej, mozna i trzeba zaskarzyc. Jesli oczywiscie powodem nie jest obsuniecie
                    sie ucznia w wynikach, bo mu sie uczyc nie chce.

                    Jesli tu rzeczywiscie w szkolach prywatnych nie mozna kupic dobrych ocen, to mi
                    sie bardzo takie szkoly podobaja.
                    A moje pieniadze nie pomoglyby w zadnym przypadku, bo dla swoich dzieci wole
                    przyzwoita szkole publiczna niz super prywatna;)
                    • mama-123 Re: Agresywny kolega w przedszkolu 04.05.08, 20:28
                      Kazda z trzech szkol organizowala testy i na podstawie wynikow
                      tychze przyjmowala badz nie. W taki wlasnie sposob prywatne szkoly
                      pozbywaja sie nie tylko problemow ze zlym zachowaniem, ale i
                      przyjmuja zdolne dzieci. Samo posiadanie pieniedzy na czesne nie
                      wystarcza.
                      Szkoly prywatne moze kieruja sie swoimi prawami, wiec pewnie wiele
                      im uchodzi. Podobniez szkoly religijne maja dosc duza swobode choc
                      nie az tak duza. Zycie.
Pełna wersja