Pomorzcie bo juz nie daje rady

27.05.08, 20:34
Moja corka ma prawie 4 latka. Ostatnimi czasy zachowuje sie po prostu okropnie. Mam wrazenie ze mam w domu mala terrorystke. Kiedy jej czegos zabronie lub powiem np.ze juz za duzo bajek, wpada we wscieklosc. Zaczyna plakac i wrzeszczec. Potrafi tak nawet przez 15 minut. Powtarza wciaz jedno slowo: mama, mama, mama albo wymysla, ze chce siku. Kiedy jej mowie, zeby poszla do ubikacji to mowi, ze nie wie gdzie to jest i to powtarza w kolko. Albo wrzeszczy, ze ma katar i to powtarza w kolko.
Najpierw prosilam, zeby przestala, potem straszylam, ze jesli sie nie uspokoi to pojdzie do lazienki odbyc swoja kare. Kiedy nie przestawala zanosilam ja do tej lazienki, a ona tam kopala w drzwi i wrzeszczala jeszcze glosniej po czym i tak z niej wychodzila, a ja nie mialam ochoty sie z nia silowac trzymajac klamke bo to dla mnie jakies zbyt okrutne. Postanowilam wiec ignorowac jej zachowanie. Kiedy sie tak zachowuje nie zwracam na nia uwagi, zajmuje sie czyms innym albo ide do innego pokoju, a ona w tym czasie wrzeszcy, krzyczy, placze, rzuca zabawkami. Potem jak sie juz uspokoi i tlumacze jej ze to bardzo brzydko sie tak zachowywac to przeprasza, ale kiedy znow jej czegos zabronie to sytuacja sie powtarza. Juz nie wiem co mam robic. Psychicznie jestem wykonczona. Wstydze sie sasiadow ktorzy pewnie nie raz slysza jak mala sie wydziera i mysla, ze pewnie ja krzywdze, bo ona tak potwornie wrzeszczy jakby sie jej krzywda dziala. Zalamuje rece bo nie moge sobie z nia poradzic.
Dzisiaj na przyklad byla awantura bo chciala zjesz jajko niespodzinke. Powiedzialam, ze owszem, dostanie jak zje zupe, bo wlasnie byla pora obiadu. Ona oczywiscie bunt bo chce teraz i tak sie rozkrecila awantura. Teraz ma kare i przez tydzien nie bedzie ogladac Cbeebies, moze to poskutkuje. Potem po poludniu pozwolilam jej na 10 minut pograc na komputerze i zaznaczylam, ze tylko tyle bo to niezdrowe dla jej oczek. Oczywiscie kiedy skonczyl sie czas znow afera i wrzaski przez 15 min. Dostala kare i nie przeczytalam jej bajki na dobranoc. Poradzcie, moze ja cos robie zle juz sama nie wiem.
    • olimpia_b81 Re: Pomorzcie bo juz nie daje rady 27.05.08, 20:48
      ja mam co prawda dwulatke i udalo mi sie jako okielznac ew tantrums i nie mam z tym problemu wiekszego ale jak sie pojawia to ja ja...olewam.
      ide np do innego pokoju ogladac tv,kiedy chce zwrocic na siebie moja uwage mowie jej,ze z nia nie gadam poki sie nie uspokoi i nie przeprosi i u nas to dziala.
      • kaska099 Re: Pomorzcie bo juz nie daje rady 28.05.08, 13:16
        hej mam to samo z 5,5.potrafi sie sama ladnie bawic ze mna czyta sobie ( bo zna
        na pamiec) ...ale sa chwile ze wlasnie tv i szal...pisk i kzryki i czasem jak
        juz ma wybuchnac to uderzy mnie jesli jestem pzry niej.tez mi jest ciezko ale te
        sytuacje nie mijaja.pzreprosi i dalej jest to samo.probuje ja ignoroqwac i dawac
        kart np. nie je lodow lub bajek nie czytam lub nie oglada.co jeszcze mozna
        zrobic? kto wie niech napisze ...
    • hillroad Re: Pomorzcie bo juz nie daje rady 28.05.08, 14:21
      saladdressing witaj i na wstępie powiem że nie jestes sama:) myślę
      że w relacjach z córą chodzi o "próbe sił", a jej zachwanie jest
      następstwem tego że kiedyś nie byłaś konsekwentna. wiesz jak jest,
      jak dziecko jest małe i płacze bo coś chce to się ulega i ulega- nie
      myśli o przyszłości;)... jak wtedy tak było to i teraz pewnie tak
      będzie, ale nigdy nie jest za późno.
      po pierwsze ja stosuję metodę olewania i odstawienia w jedno miejsce
      (schody, mało atrakcyjne). nawet jeżeli płacze(tzn. udaje i
      zawodzi;)), to udaję że mnie to nie rusza (a wierz mi ze wcale tak
      nie jest). po drugie ostrzegam przed kosekwencjami takiego
      zachowania i jak nie pomaga to "kara" musi być. wydaje mi sie, że
      stosujesz zbyt długi czas trwania kary- tydzień, już na drugi dzień
      mała nie będzie pamiętać za co to było.
      ja najczęściej tylko mówię i gdy dochodzę do trzeciego ostrzezenia
      jest spokój, ale kiedy nie- to wiadomo, odebranie przyjemności.
      najważniejsze to nie pokazywać że też się denrwujesz, totalny
      spokój:)))
      po drugie stosuję metodę odwracania uwagi, od "źródła buntu" np;
      zobacz jaka ciekawa historia jest w tej gazecie, przeczytamy? i nie
      czekam na odpowiedz tylko czytam... to zawsze pomaga:)))
      czasami jest tak, że pomimo wyznaczonej kary ulegamy dziecku, bo
      teraz jest takie grzeczne i przymilne i zaczyna się błędne koło.
      pozdrawiam i życzę cierpliwości
    • mamaliv Re: Pomorzcie bo juz nie daje rady 28.05.08, 19:25
      Kary jakie zastosowalas sa wg mnie niestosowne dla 4 latki.
      Moj synek tez bardzo lubi odstawic histerie kiedy mu czegos
      odmowie. Najpierw staram sie z nim pokojowo zalatwic sprawe,
      kucam przy nim, pytam dlaczego jest zly itd. Kiedy to nie pomaga
      to wtedy mowie, ze bede z nim rozmawiac dopiero jak sie uspkoi
      i wychodze do drugiego pokoju albo poprostu cos robie w kuchni
      zupelnie nie zwracajac uwagi na jego popisy. Ignorowac takie
      zachowania to wg mnie najlepsze co mozna w takiej sytuacji zrobic.
      Zamykanie w lazience moze tylko poglebic histerie. U nas to
      skutkuje, bez widowni wrzaski traca na atrakcyjnosci. Synek
      potem przychodzi i przeprasza.
      U nas tez skutkuje tabelka kar i nagrod. Podzielilam kartke
      papieru na pol. Kiedy zrobi cos fajnego np. zje obiadek,
      posprzata zabawki, sam sie ubierze - wpisujemy seduszko. Kiedy
      jest niegrzeczny np. zabiera siostrze zabawki, nie chce zjesc,
      ubrac sie - wtedy wpisujemy krzyzyk. Jesli pod koniec tygodnia
      jest wiecej serduszek, wtedy w nagrode idziemy np. na lody, do
      zoo, na karuzele, poogladac koniki. Jesli wiecej krzyzykow to
      wtedy nie czytamy bajki na dobranoc, nie ogladamy bajek, nie
      idziemy na karuzele.
      Najwazniejsze zeby zachowac spokoj jesli dziecko wpada w taka
      furie. To bardzo ciezko nie dac sie wyprowadzic z rownowagi.
      4 latki to takie nieznoszace zakazow kochane gaduly,
      nie donca radzace sobie ze swoimi emocjami, to do nas nalezy by
      pokazac im jak sobie z nimi radzic.
Pełna wersja