ewag12
04.07.08, 10:45
No i zaczelo sie...
W maju gdy urodzilam corke przyjechali do nas tesciowie, zeby
odciazyc mnie troche w opiece nad strszym synkiem i ogolnie w domu,
zobaczyc wnuki ale tez UK. Wracajac do Pl zabrali ze soba naszego
syna na wakacje w Polsce - ma wrocic na poczatku sierpnia z moimi
rodzicami. Zostana u nas do konca sierpnia. Chca wiadomo zobaczyc
wnuczke ktore widza tylko przez skypa i poprostu pobyc z nami.
Kilka dni temu odezwal sie 19letni syn kuzynki mojego meza i pyta
czy moze przyjechac do nas poszukac jakiejs pracy. Powiedzialam, ze
niebawem przyjezdzaja moi rodzice z synkiem i w ogole powiekszyla
nam sie rodzina i poprostu nie ma miejsca. Nie wspomnialam juz o
problemie drogich biletow na ostatnia chwile bo oczywista (dla moje
meza) jest sprawa, ze z bilety mamy zaplacic my.
Rozmawialismy juz o tym kiedy bylam jeszce w ciazy, ze nie ma
warunkow na to by zapraszac go do nas, jest za ciasno,naprawde nie
ma warunkow, mieszka z nami jeszcze moja siostra i jest
kilkutygodniowe niemowle itd.
Jednak maz zagail wczoraj rozmowe na ten temat ,ze moze by jednak,
ze nie bedzie przeszkadzal a nawet bez porozumienia ze mna pytal sie
swojego szefa o prace dla niego i ten sie zgodzil.
Nie bylo by dla mnie problemu gdyby mlody wczesniej wyrazil
zainteresowanie przyjazdem np w maju lub czerwcu chociaz i wbil sie
do nas na ten okres kiedy nie ma jeszcze moich rodzicow i syna czyli
na caly lipiec. Kupilibysmy wtedy bilety ktore nie byly jeszcze tak
drogie jak teraz...
Malo tego maz chce zeby ten przyjazd mu sie "oplacil" wiec chce zeby
zostal
do konca sierpnia, wiec kiedy bede juz moi rodzice i bedzie naprawde
juz ciasno...Widuje rodzicow 2 razy do roku i tez chcialabym spedzic
ten czas w jakims normalnym klimacie, bez obcych dla mnie ludzi z
ktorymi zamienilam w zyciu moze ze dwa zdania...
co wy na to?