dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic....

05.08.08, 18:48
Witam, historia dotyczy opieki na dziećmi po rozwodzie i jest dosyc skomplikowana. Pisze tutaj bo nie wiemy juz co robic....czy kontaktowac sie z adwokatem...czy moze zalatwic to jakos w anglii....

mojego obecnego meza poznalam w 2001 roku. Wtedy byl jeszcze żonaty i mial 2
dzieci. Byla to zwykla niezobowiązująca znajomość. Malzenstwo mojego meza
zaczelo sie sypać z powodu internetu, zona siedziala 24 na dobe zajmujac sie
dziecmi sporadycznie. Poznala jakiegos faceta przez internet i pod koniec
2001r wyjechala do stanów zostawiajac dzieci mojemu obecnemu mezowi.
Zamieszkalismy razem z dziecmi. Jego malzonka nie miala nic przeciwko. W
stanach byla pol roku. Jak wrocila nie zabrala dzieci do siebie, mieszkala u
kolezanki albo u swojego obecnego chlopaka. Dzieci odwiedzala średnio raz na 2
tyg.w 2003 urodzila sie nasza corka. dzieci byly u nas juz ok 2lat i chodzily
juz do szkoly. Moj obecny mąż postanowil uporzadkowac sprawy formalne i zlozy
pozew o rozwod. Matka dzieci jak tylko dowiedziala sie o rozwodzie zabrala
dzieci do swoich rodzicow gdzie czasami mieszkala 2-3 dni w tygodniu. Reszte
czasu spedzala u swojego chlopaka niedaleko w innym miescie. Na rozprawie
rozwodowej dzieci po opini psychologa zostaly warunkowo! przyznane matce
poniewaz psycholog stwierdzila ze jej wogole nie znaja i musza ja poznac.
Warunkowo dlatego ze matka nastawiala je przeciwko nam mowiac ze "tata mieszka
z dziwka" i takie podobne. Psycholog stwierdzila tez niszczy ich psychike w
ten sposob i po pol roku zobaczymy jakie sa ich relacje. Dzieci wciaz
mieszkaly z dziadkami i tam chodzily do szkoly. Matka dzieci nie miala dobrych
kontaktow ze swoja matka bo ta jej wciaz zarzucala ze nie zajmuje sie dziecmi
i dzieci nie raz byly swiadkami klótni ze zdaniami typu ze to nie jest dom ich
matki i ma si wynosic itp. w 2005 z powodu braku pracy wyjechalismy z nasza
corka do Anglii. Ulozylismy sobie zycie tutaj czesto odwiedzajac dzieci w
polsce. Do nas pierwszy raz przyjechaly na wakacje w 2007roku poniewaz mama im
powiedziala " ze nie moga jechac bo tata ich nie odda". W tym roku mieli
przyjechac na ferie w lutym. 2 tyg przed feriami do meza zadzwonila zaplakana
corka ze dziadek wyrzucil mame z domu a oni staneli w jej obronie i tez
mieli sie wyprowadzic. Matka dzieci stwierdzila ze najlepiej bedzie jak
dzieci beda mieszkac z nami w Anglii. Zostali zabrani ze szkoly i czas do
ferii mieszkali z babcia mojego meza ktora miala z nimi przyjechac na ferie do
nas. Po feriach okazalo sie ze corka zostaje z nami a syn wraca do polski
skonczyc szkole i przyjedzie w lipcu. Corka lat 12 chodzila tutaj do szkoly i
czula sie w niej swietnie. Syn lat 10 konczyl szkole w polsce. W lipcu matka
dzieci przyjechala do anglii na kilka dni i przekonala corke ze ma wrocic do
polski. potem jednak stwierdzila ze uszanuje jej decyzje i jak chce zostac to
moze zostac w Anglii. Corka pojechala na wakacje do dziadkow z ktorymi
wczesniej mieszkala i wczoraj dowiedzielismy sie od matki ze corka juz nie
wraca, bo bardzo potrzebuje matki i zaczyna znowu szkole w polsce. Nadal
bedzie mieszkac z dziadkami, a matka ze swoim chlopakiem przy kontaktach z
corka srednio raz na 2 tyg. Syn na razie zostaje, za pelna zgoda matki i ma
zaczac szkole tutaj, tylko nie wiemy jak dlugo, kiedy znow matka zachce go
miec. Dzieci sa zagubione, u nas maja normalna rodzine. Specjalnie wynajelismy
wiekszy dom ze mieli miejsce dla siebie no i maja tu siostre. W polsce
mieszkaja z dziadkiem i babcia.
nie wiemy co mamy robic, isc do sadu? znane przyslowie mowi ze do sadu idzie
sie po wyrok nie po sprawiedliwosc i zawsze w lepszej sytacji jest matka.
dzieci nie wiedza gdzie jest ich dom i nie maja swojego miejsca. Podejrzewamy
ze matka zabrala corke dlatego ze boi sie ze bedzie placic alimenty, a my nie
chcemy od niej pieniedzy chcemy tylko zeby dzieci mialy normalny dom. boje sie
ze za pol roku ona znowu cos wymysli albo pokloci sie z rodzicami i znow beda
mieszkac gdzie indziej. Traktuje ich jak rzeczy i sa dla niej tylko do
przytulania, wogole nie interesuje sie ich wychowaniem. Dodam tylko ze dzieci
nie mieszkaja z matka bo jej chlopak ich nie akceptuje. czy mamy jakies
szanse?????? minusem napewno jest to ze mieszkamy w anglii
czy ktos zna jakies przypadki o przyznaniu dzieci ojcu jak matka "nie pije i nie bije"?
pozdrawiam
    • lalota Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 05.08.08, 19:44
      Nie potrafie pomoc ani doradzic, ale trzymam kciuki. Najwazniejsze chyba to zeby
      dzieci wiedzialy, ze je kochacie i ze jestescie ta "stala" w ich zyciu. Trudna
      sprawa. Super kobieta z ciebie (macoszka a nie macocha :) )
      • zuzana03 Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 05.08.08, 20:20
        A ja na twoim miejscu zaciagnelabym porady adwokata
    • vierablu Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 06.08.08, 00:58
      Moze tutaj uzyskasz porade:
      www.prawaojca.org/index.php
      • misi24 Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 06.08.08, 07:26
        Moi znajomi mieli podobna sytuację zwrócili się o pomoc do adwokata w PL i
        aktualnie to ojciec ma opiekę nad dzieckiem.
        Pozdrawiam
        3mam kciuki
        • kalpa Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 06.08.08, 08:15
          Wiesz Misi, to naprawdę żadko się zdara, żeby kolejna kobieta ojca dzieci
          potrafiła tak pieknie zadbac i pokochac dzieci z wcześniejszego związku swojego
          meża. I zawalczyc o ich dobro.
          Chyle czoła, zyczę powodzenia i pomyslności.
          I jakoś cieplej mi się zrobiło na sercu, że sa takie madre i dzielne kobiety jak
          Ty:))))
          Od strony prawnej nie mam zielonego pojęcia co zrobic.
    • mamumilu Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 06.08.08, 09:09
      Pozostaje nam trzymać kciuki za Waszą walkę i dzieci, aby ta sytuacja nie odbiła
      się na ich psychice - chociaż i tak trudno sobie wyobrazic ich przeżycia.
    • karola2422 Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 06.08.08, 09:47
      Hej. W znam taką sytuacje ale ona wydarzyła sie całkowicie w polsce.
      Facet mojej siostry (oboje po rozwodzie) dostał opiekę nad synem, bo
      jego żona zaraz po porodzie przestala interesować się dziećmi, nie
      gotowała, nie sprzątała tylko przed telewizorem. po 2-3 latach
      poszedł po rozum do głowy i ja zostawił, wystąpił o opiekę. Wiem, ze
      musiał miec swiadków potwierdzajacych jej karygodne zachowanie. Sad
      nie miał wątpliwosci, ojciec dostał opiekę. Z własnego doswiadczenia
      wiem, że istotne też jest na jakiego sędziego sie trafi bo u nas w
      polsce sprawedliwosc sprawiedliwością a i tak robią co chcą
      (pracowałam w sądzie).Myśle, że powinniście wziać sie za ta sprawę
      jak najszybciej, udać się do adwokata i złożyc pozew o ograniczenie
      opieki, bo do odebrania jej praw to nie ma podstaw z tego co
      piszesz. Szkoda mi tych dzieciaków, bo przerzucane są jak piłeczki,
      dizś mamusia je chce a jutro nie - chore. Życze wam powodzenia bo to
      troche nerwów i zachodu bedize was kosztowało. Pozdrawiam.
      • novalee1 Re: dluuuuugie...ale nie wiemy juz co robic.... 06.08.08, 13:57
        Jestem po Twojej stronie i rowniez mocno trzymam kciuki!
Pełna wersja