spojrzenie z innej strony?

10.08.08, 16:53
Witam,
troche podczytywalam to forum a teraz prosze o rade moze o
spojrzenie z innej strony.
Do Anglii przyjezdzalam w czasie wakacji do pracy, poznalam
mezczyzne (obcokrajowiec, nie brytyjczyk).Strasznie sie zakochalam i
przeprowadzilam na stale.Zaszlam w ciaze.Synek ma juz 14 miesiecy.Na
poczatku sie nam ukladalo ale coraz czesciej dochodzi do
zgrzytow.Maz pracuje w fabryce, ja dorabiam w weekendy.Problemem
jest mieszkanie.Obecnie mieszkamy my, jeszcze jedna rodzina i 2 inne
osoby.Mieszkamy w jednym pokoju, niedlugo zwolni sie 2 i bedziemy
mieli 2.Przeniose tam synka.Sek w tym ze serce mi sie kraja .On
chcialby chodzic, biegac a ja trzymam go w 1 pokoju.Na dol tez nie
moge go puscic bo brudno.Kiedy mowie to mezowi to on sie obrusza i
mowi ze nie ma tyle pieniedzy zeby sobie pozwonic na mieszkanie
samemu w tym kraju!A swoje pieniadze wysyla do kraju pochodzenia,
tam inwestuje.A ja nie chce mieszkac tam gdzie on.I w ogole dla
niego anglia jest okropna i nie jest tu szczesliwy.Przacuje bardzo
duzo 12 godz.Niedawno dostal propozycje pracy jako contract manager
ale za ta sama stawke (£8)wiec zrezygnowal bo nie moglby miec
nadgodzin.Ile ja sie natlumaczylam zeby nie rezygnowal!Byl w anglii
nielegalnie i nigddy nie byl w Polsce.Z tego powodu mi
smutno.Oddalamy sie od siebie - ja mam polskie kolezanki on
znajomych ze swojego kraju ktorzy nie mowia po anglielsku.Wiec nie
odwiedzamy ich razem.Chcialbym zeby sie ukladalo, dla niego
rzyjechalam do anglii.Jestem juz tak zdesperowana ze wysylam cv do
Polski i mysle o powrocie.Ale czy to jest wystarczajacypowod zeby
pozbawiac dziecko ojca?Pelnej rodziny?Dodam ze ojcem jest troskliwym
i kochajacym.Mezem tez byl...
I prosze darowac sobie komentarze ze moglam myslec wczesniej...bo my
juz jestesmy rodzina i za pozno zeby cofnac czas
    • olimpia_b81 Re: spojrzenie z innej strony? 10.08.08, 18:22
      hmm,mysle ze porownujac to ile napisalas o jego wadach,o tym co was dzieli do tego co w nim dobre w swoim poscie sama sobie odpowiedzialas na pytanie,
      dziecko nie bedzie szczesliwe gdy rodzice ze soba nie sa szczesliwi,chcesz grac do konca zycia??UDAWAC?ZACISKAC ZEBY??
      czesc o mieszkaniu z kims i tym,ze was nie stac pomijam bo nie chce pisac co na ten temat mysle i jak on cie traktuje bo nie bedzie to mile sluchac takich slow o osobie ktora kochasz/kochalas...

      moja rada: rozstan sie,moze na jakis czas i zobacz-czy nie lepiej aby was laczylo dobro syna tylko i wylacznie
      • lalota Re: spojrzenie z innej strony? 10.08.08, 19:48
        Nie potrafie Ci chyba doradzic, bo po prostu nigdy nawet nie wyobrazalam sobie,
        ze moge byc z obcokrajowcem. Dla mnie bardzo wane sa dlllugie rozmowy, polska
        kultura i to, ze dorastalismy z mezem w podobnych warunkach. Za to moja siostra
        wychodzi za obcokrajowca i tez ma sporo obaw. Mam jednak wrazenie, ze tato
        twojego synka traktuje pobyt w Anglii tymczasowo (te inwestycje u siebie w kraju
        itd). Czy jestes pewna, ze nie traktuje tez tak waszego zwiazku? Nie chce ci
        robic przykrosci, ale znam facetow, ktorzy maja w swoich krajach rodziny, a
        tutaj zakladaja drugie i...tak zyja. Mysle, ze na poczatek musicie szczerze
        porozmawiac. Sprobuj mu wyjasnic, ze dobro synka jest dla ciebie najwazniejsze.
        A staraliscie sie o council flat? Zawsze to lepiej niz mieszkac z kims. Mysle,
        ze powinnas cos zmienic w tym ukladzie. I ze sama musisz zdecydowac co.
        Trzymam kciuki za wlasciwe decyzje
    • anajane Re: spojrzenie z innej strony? 10.08.08, 22:17
      Dzieki dziewczyny,
      lalota - wiesz dobrze to okreslilas ze zachowuje sie jakby byl tutaj
      TYMCZASOWO.Zony i dzieci raczej w swoim kraju nie ma.Wiem bo
      bralismy u niego slub,
      olimpia - wiem skoncentrowalam sie na wadach, co co napisalam stawia
      go w zlym swietle a on jest czlowiekiem dobrym, lubianym
      pomocnym...tylko ze mam juz dosyc...to co opisalam i moja chec
      odejscia
    • monika_i Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 00:02
      a ja mysle, ze powinnas zadac sobie pytanie, gdzie chcesz TY mieszkac, czy w UK,
      czy w Polsce, czy w kraju meza. Jezeli od traktuje pobyt Anglii tymczasowo, to
      pewnie bedzie chcial ktoregos dnia przeniesc sie do swojego kraju. Czy ty tez z
      nim pojedziesz?


      jezeli maz nie chce zyc w anglii a ty u niego w kraju , coz, zadne z was sie nie
      rozdwoi....
      • lalota Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 09:29
        Zgadzam sie z opinia moniki. A co do twoich rozterek dotyczacych wychowywania
        malego bez taty, to zakladajac, ze masz w Polsce rodzine, nie musialoby to byc
        takie straszne. Tzn nie twierdze, ze to super wyjscie i ze masz odejsc. Mozecie
        przeciez mieszkac w kraju meza, jesli myslisz, ze bedziesz tam szczesliwa. Jesli
        jednak zdecydujesz sie na powrot do Polski, maly bedzie mial mezczyzn w swoim
        zyciu (dziadka, wujkow, kuzynow). No ale to twoje, nielatwe decyzje. Jak ma
        maluch na imie, jesli wolno spytac.
    • edzior1 Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 09:48
      dodam tylko jedn0-jak to jest ze on swoje pieniadze inwestuje w u
      siebie w kraju- jakie swoje pieniadze? to sa wasze pieniadze -on je
      zarabia bo ty zajmujesz sie dzieckiem- ty na nie tez pracujesz bo
      jesli nie zajmowala bys sie dzieckiem on nie mogl by ich zarobic- w
      malzenstwie nie ma moje - twoje, to sa wasze pieniqdze ktore on
      wywozi gdzie ty nie wiesz gdzie a wy mieszkacie w brudzie z obcymi
      ludzmi a synek nie ma mozliwosci prawidlowego rozwoju, mysle ze
      sytuacja jest bardzo trudna, przychylam sie do opini- to nie jest
      dobry zwiazek
      • mummy6 Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 11:28
        wiem o czym piszesz...radze sie rozstac chociaz to nie bedzie
        latwe...

        zajrzyj tutaj forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=51319

        i daj znac czy zgadlam...

        pozdrawiam
      • realistka2008 Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 11:49
        tez mnie to wlasnie najbardziej uderzylo, ze on tak ciezko pracuje
        ale pieniadze nie ida na Wasza rodzine tylko wysyla je do siebie do
        kraju.
        Jesli byloby tak, ze oboje chcecie mieszkac w jego kraju i on tam
        inwestuje np w dom dla Was to ok- powiedzmy ze zrozumiale.
        Ale jesli Ty nie chcesz przenosic sie do jego kraju?
        Nie doradzam rozstania bo to powazna decyzja, ktora musisz podjac
        sama. Ale mysle ze zdecydowanie czas na powazna rozmowe.
        O tym w ktorym kraju bedziecie mieszkac.
        O tym, ze dziecko i rodzina ktora Twoj maz zalozyl ma potrzeby i te
        potrzeby powinny byc dla niego na pierwszym miejscu.
        Nie piszesz z jakiego kraju jest maz, ale niestety w niektorych
        kulturach priorytety sa inne i byc moze dla niego na pierwszym
        miejscu jest jego kraj, jego rodzina tam...
        A jesli tak jest to niestety Ty musisz podjac decyzje czy jestes w
        stanie tak zyc.
        • mama5plus Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 13:12
          > Nie piszesz z jakiego kraju jest maz, ale niestety w niektorych
          > kulturach priorytety sa inne i byc moze dla niego na pierwszym
          > miejscu jest jego kraj, jego rodzina tam...
          > A jesli tak jest to niestety Ty musisz podjac decyzje czy jestes w
          > stanie tak zyc.


          I w powyzszym chyba realistka (jak to realistka :) ) ujela sedno
          sprawy.
          Ciezko bedzie zyc w takim zawieszeniu, tym bardziej jesli Ty
          kompletnie nie wiazesz swojej przyszlosci z miejscem z ktorym on
          wiaze swoja.
          Co bedzie dalej? Kiedy on uzbiera dostatecznie duzo `swoich`
          pieniedzy by wrocic do tego kraju?
          Jesli nie planujesz wyjechac z nim to znaczy ze zostaniesz tutaj
          sama z dzieckiem... ma lodzie. Po latach poswiecenia i zycia w
          stresie, odmawiajac sobie i dziecku podstawowych rzeczy czyli
          godziwych warunkow dla zycia i rozwoju. A dziecinstwo synka ma
          miejsce tu i teraz. Nie za 5-10 lat i kto wie gdzie jeszcze. Szkoda
          tego dziecninstwa naprawde.
          I w imie czego? Bo rozumialabym jeszcze (acz tez z wielkim trudem)
          przez krotki okres i gdyby to byly Wasze wspolne plany. Ale to jest
          JEGO plan. Ty najwyrazniej go nie podzielasz wiec jedyne rozwiazanie
          jakie mi przychodzi do glowy (oprocz adieu juz teraz) to namawianie
          Cie do wyjazdu razem z nim kiedys tam.....
          A to ostatnia rzecz jakiej bym sie podjela.
    • anajane Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 12:53
      Ufff, jakie to trudne...
      W jego kraju nie chce mieszkac to jest pewne.
      Rozmawialismy wiele razy na ten temat i nie doprowadzilo to do
      niczego: on twierdzi ze nie chce tu spedzic reszty zycia na co ja mu
      odpowiadam zeby wracal - wtedy on milczy i kreci glowa.Ja jestem tu
      dla niego ale moge byc tu szczesliwa.Tylko mam juz dosyc tego
      narzekania na Anglie.Kraj z ktorego pochodzi jest daleki ale on
      zostal wychowany jako katolik
      • realistka2008 Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 13:41
        anajane napisała:

        > Ufff, jakie to trudne...
        > W jego kraju nie chce mieszkac to jest pewne.

        Tylko czy on o tym wie???
        Czy moze liczy na to, ze Cie przekona?
        A jesli wie to co on w takim razie proponuje?
        No bo jesli wie i dalej wysyla kase do swojego kraju nie troszczac
        sie o Wasz byt tu i teraz... to chyba wlasnie liczy na to, ze albo
        pojedziesz za nim w imie milosci i trwalosci rodziny. Albo on wroci
        do swojego kraju z Toba czy bez Ciebie.

        Rozumiem, ze on moze tu nie chciec spedzic reszty zycia. Ale sorry,
        jak on to sobie w takim razie wyobraza? Poki jest sie samemu to
        mozna sobie nie wiedziec. Ale on jest teraz odpowiedzialny za
        rodzine, za male dziecko wiec chyba czas najwyzszy sie jakos
        okreslic.
        No tak mi sie przynajmniej wydaje...

        nie chce Cie straszyc, ale sam fakt, ze on wysyla pieniadze do domu
        a nie przeznacza ich na poprawe Waszego bytu tutaj swiadczy o tym,
        ze on tak naprawde podjal decyzje, tylko niekoniecznie chce/potrafi
        Ci o tym wprost powiedziec.
        • natina0 Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 14:17
          trudna sytuacja,tym trudniejsza decyzja,ale czy Ty jestes na 100%
          pewna jego planow na przyszlosc?czy nie ma czegos w zanadrzu o czym
          nie wiesz?bo troche to mi podejrzane,a moze po prostu gra na
          zwloké...
          powiem szczerze ze ja nie wyobrazam sobie miec z moim mézem nie
          wyjasnionych i rozwiazanych problemow,nie moglabym czekac az sie
          kiedys same rozwiázá.
          zyczé Ci duuuzo sily,bo jaká decyzjé nie podejmiesz to i tak bédzie
          ciézko.czasem lepiej szybko podjác kroki niz zmarnowac
          najpiékniejsze lata.Twoj máz mysli o sobie(bynajmniej tak rozumeim z
          Twojego postu)czas zebys pomyslala o sobie i synku i Waszym
          szczésciu.
          • misi24 Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 14:56
            Masz pociechę o której powinnaś myśleć przede wszystkim. Ja rozumiem miłość,
            mężczyzna życia wszystko to też jest ważne w życiu, ale tylko wtedy kiedy to
            obie strony wnoszą coś od siebie kiedy jedna osoba dba o dobro drugiej i
            nawzajem..... Nie mówię, że każdy związek ma być sielanką, ale z tego co piszesz
            to czegoś mi tu brakuje... Przemyśl wszystko raz jeszcze, porozmawiaj z mężem,
            powiedz mu o swoich wątpliwościach o tym co "Cie boli". Może pomoże.
            Powodzenia.
    • izabelski Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 15:39
      a jak podjelas decyzje o tym, ze nie chcesz zamieszkac w jego kraju?
      czy mieszkalas tam jakis czas?
      Co cie zniecheca do przebywanai tam?
      czy on pomaga rodzinie, ktora jest biedna czy ajk glowa rodziny z "Brick Lane"
      Moniki Ali wysyla pieniadze na budowe swiatynii w swojej wiosce
      bo ty piszesz , ze inwestuje - tylko w co?

      jeli on inwestuje - to twoje imie powinno byc na dokumentach wlasnosci tej
      inwestycji - jesl ionie to fige z makeim mozesz zobaczyc

      jeli maz nei potrafi ci tego wytlumaczyc - to zanczy, ze cos ukrywa, bo wie,ze
      by cie to zdenerwowalo
      w sumie mozesz wiele zrobic zeby poprawic swoja sytuacje - maz natomiast
      postawil na tymczasowosc i prowizorke i najprawdopodobniej traktuje cie jakbys
      dokadnie znala uklady i zasady jego kultury

      a jak wygladaja relacje w jego rodzinie - czy sa tam kobiety, ktore pracuja i
      same decyduja o tym co sie z nimi dzieje czy tez sa w aranzowanych malzenstwach
      i musza podporzadkowac sie rodzinie?

      podaj z jakeigo jest kraju - latwiej bedzie nam powiedziec co wiemy a nie
      domyslac sie - bo katolik z Kerali, Brazylii czy Centlalnej Afryki lub Japonii -
      to sa zupelnie rozne zachowania i uwarunkowania
    • anajane Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 16:48
      Kolejna rozmowa do niczego nie doprowadzila.
      Tego ze w jego kraju nie chce mieszkac jestem na 100% pewna bo bylam
      tam.Bylo mi za goraco, jedzenie mi nie smakowalo, nie znam jezyka,
      co mialabym tam robic?Poza tym przeraza mnie ta odleglosc od kraju,
      tu z Anglii moge poleciec kiedy mi sie chce, sa Polacy, polskie
      produkty w sklepach...
      Celowo nie napisalam z jakiego kraju pochodzi powiem tyle : Ameryka
      Poludniowa.Jego siostry pracyja, ba nawet prowadza wlasne biznesy,no
      ale ja bym nigdy nie pracowala tak jak one, bylabym na utrzymaniu
      meza.Bedac tutaj jak maly podrosnie poszlabym do pracy.
      Jakos te argumenty do niego nie docieraja.
      Inwestycja czyli mieszkanie...po to zeby w nim mieszkac:/
      Nie rozumiem tylko po co wchodzil w zwiazek ze mna jezeli nie jest
      tu szczesliwy i chcial wracac do kraju.On nie potrafi mi
      odpowiedziec na te pytania:/
    • izabelski Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 17:33
      no to zacznij wysylac pieniadze, ktore zarabiasz w wekendy do Polski - albo
      przelewaj je na osobne konto
      musisz sie niestety przygotowac scenariusz, ze zostajesz sama - i co wtedy???
      zostaaniesz z pustymi kieszeniami i rozgoryczona, ze zmarnowalas kilka lat :-(((
    • gosiash Re: spojrzenie z innej strony? 11.08.08, 21:05
      No to moje spojrzenie bedzie calkowicie z tej innej strony.
      Przepraszam za brutalnosc, ale po co Ty w ogole z Polski
      wyjezdzalas? Nie, nie chce Cie atakowac, zycze Ci jak najlepiej, ale
      chce troszke tak ostrzej napisac, zebys moze inaczej na to wszystko
      spojrzala.
      Dlaczego piszesz: jest tam za goraco, nie znam jezyka, co bym tam
      robila, nie ma tam Polskich produktow, za daleko do Polski.
      Bylas krotko na powaznie jest to az tak okropny klimat? Nie
      przyzwyczaisz sie, nie ma klimatyzacji?
      Języka mozesz sie nauczyc - jak to Ameryka Poludniowa to pewnie jest
      jakis fajny hiszpanski, portugalski.
      A co bys robila w Anglii? To samo, albo jeszcze fajniejsze rzeczy
      mozesz robic w tamtym kraju.
      Nie ma Polskich produktow?! Ratunku! Ziemniaki z Ameryki pochadza i
      nie wierze, ze nie ma tam wieprzowiny, wolowiny, drobiu. Dziewczyno,
      otworz troszke szerzej oczy. Czy na prawde biegasz do Tesco po flaki
      w sloiku? Na swiecie sa takie super dania. Nie wszystko wszedzie
      musi Ci smakowac, ale w kazdym kraju mozna znalezc super smaczne
      potrawy, tylko trzeba troszke poszukac. Jak sie jest gdzies
      tydzien/dwa, to trudno tak od razu rozsmakowac sie w danej kuchni.
      Odleglosc od Polski - no to moze byc problem, ale Twoja rodzina to
      teraz Twoj maz, Ty i Wasze dziecko. Wy jestescie ta najwazniejsza
      rodzina. A wyglada mi na to, ze ten Twoj maz pracowity i zaradny i
      kto wie, moze i do Polski bedziesz w miare czesto latac.
      To takie inne spojrzenie, bo wydaje mi sie, ze sie totalnie na nie
      nastawilas. A mam takie pytanie, czy wychodzac za Niego za maz nie
      porozmawialiscie na temat tego, gdzie bedziecie mieszkac.
      A tak w ogole, to rzeczywiscie powinniscie porozmawiac i moze jednak
      uda wam sie osiagnac jakis kompromis, moze nie Polska, nie
      tajemniczy kraj Twojego meza (nie rozumiem dlaczego boisz sie
      zdradzic co to za kraj), nie Anglia, a jakies jeszcze inne panstwo,
      ktore bylo by posrednia pomiedzy Polska a krajem pochodzenia Twojego
      meza.
      Powodzenia i wiecej wiary w siebie i umiejetnosci przystosowawcze :)
      Ameryka Poludniowa naprawde brzmi niezle :)
      • vierablu Re: spojrzenie z innej strony? 12.08.08, 00:37
        Gosiash
        Zalozmy, ze anajane zmienia zdanie i chce wyjechac do Ameryki Poludniowej za
        mezem. Z jej opisu sytuacji wynika, ze oznacza to kilka lat (najwazniejszych w
        wychowaniu dziecka) spedzonych w ciasnocie, z obcymi ludzmi, w brudzie, jednym
        slowem w warunkach w ktorych nie powinno wychowywac sie dziecko.
        Moim zdaniem glownym problemem nie jest to, gdzie anajane i jej rodzina beda
        mieszkac a to, ze dla jej meza zona i dziecko nie sa wystarczajaco wysoko na
        liscie wartosci. Poswieca ich dla osiagniecia swojego celu. Z opisu wynika, ze
        ta inwestycja w mieszkanie, to nie jest ich wspolne przedsiewziecie.
        Zreszta - w takich warunkach rodzina i tak najprawdopodobniej sie rozpadnie.
        • mamumilu Re: spojrzenie z innej strony? 12.08.08, 01:33
          ...tak - i to nie jest kwestia narodowości, tylko człowieka. Znam takaą polska
          rodzinę - też tak mieszkali, on ciułał każdy grosz, ona nawet nie wiedziała na
          co, ile, gdzie i co planują a Anglii maiała powyżej dziurek w nosie - niedużo im
          brakowało do rozejścia i gdyby dziewczyna była w stanie sama sobie poradzić,
          pewnie by go zostawiła. Niestety jest na niego skazana i teraz mają o tyle
          lepiej, że wrócili do Polski, więc chociaż z tego jest zadowolona - ale mąż
          chyba nadal wszsytko trzyma przed nią w tajemnicy.
          Analogicznie - nie wiem na ile zmieniłaby się Toja sytuacja gdybyście razem w
          końcu wyjechali do jego kraju - myślę, że to są chyab takie typy, dla których
          żona i dziecko nie są na najważniejszym miejscu.

          Nie pocieszmy Cię za bardzo, ale niestety różowo to nie wygląda a życia szkoda :(
        • gosiash Co dla dziecka najwazniejsze 12.08.08, 13:50
          A ja sie i tak bede upierac, ze dla dziecka najwazniejsze jest zeby
          mialo obydwoje rodzicow. Brud, ciasnota? Czy na prawde myslicie, ze
          dziecku to przeszkadza, ze w jednym tylko pokoju mieszka? a ile to
          jest rodzin i tu i w Polsce, tkore mieszkaja w podobnych warunkach?
          Jasne, ze wszyscy chcemy zeby naszym dzieciom bylo jak najlepiej,
          ale to jak najlepiej to przede wszystkim utrzymanie rodziny w
          calosci. I tu zamiast namawiac dziewczyne, zeby jak najszybciej meza
          zostawiala, bo sobie i dziecku najlepsze lata marnuje, to moje
          zdanie jest sprobuj jednak popracowac nad zwiazkiem. W malzenstwie
          sa dobre, ale i baaardzo trudne chwile, zwlaszcza jak sie ma male
          dziecko. I takie ocenianie na odleglosc czyjegos meza to jest
          bzdura. Bo co my o nim wiemy. Tylko Ty anajane mozesz to tak do
          konca ocenic. Pewnie, ze jest Ci ciezko bo faktycznie masz okropne
          warunki, bo ciezko sie w iles rodzin mieszka. Juz by Ci lepiej bylo
          w kawalerce mieszkac, ale tylko Wy w trojke. A i jeszcze maz caly
          czas w pracy, a w perspektywie przeprowadzka do kraju, do ktorego
          nie chcesz wyjezdzac. Ale to bzdura, ze maz poswieca rodzine dla
          swoich celow. Jego punkt widzenia moze byc taki, ze to on sie
          poswieca, zeby zapewnic Wam lepsza przyszlosc. Jedyne rozwiazanie to
          proby rozmow i wzajemnej komunikacji, tak zebyscie mogli dojsc do
          jakichs kompromisow/porozumienia. Ale oczywiscie nie jest to proste
          i wymaga wielkiego wysilku. Bo b. czesto trudno jest sie opanowac i
          kulturalna dyskusja zamienia sie w awanture, bo czlowiek zamiast
          przedstawiac spokojnie argumenty nagle zaczyna naskakiwac na
          drugiego. Nie mowiac juz o tym, ze to co dla Ciebie jest proba
          spokojnej dyskusji dla meza moze w danym momencie byc zrzedzeniem.
          Tak wiec nie bedzie latwo, ale dla dobra dziecka ja bym tak szybko
          nie skladala wniosku o rozwod. W koncu zakochalas sie w Nim bez
          pamieci prawda? :)
          • monadame Re: Ja tez spojrze na to z innej strony... 14.08.08, 11:53
            Jestesmy w UK od listopada ubieglego roku. W tym czasie mieszkalismy w pieknym
            domu z moim kuzynem i jego rodzina. Od 4 miesiecy mieszkamy sami rowniez w
            pieknym domu. Pracujemy z mezem obydwoje w fabrykach. Ja pracuje w systemie 4 na
            4 w godzinach nocnych. Wszystko po to aby nasza corka nie byla oddawana pod
            opieke obcych ludzi. To tak w kwestii"dobra dziecka". Zarabiam na zwyklym
            stanowisku tyle samo ile twoj maz. Ale pracuje prawie z samymi Brazylijczykami.
            Moge zaobserwowac ich podejscie do rodzin ale przede wszystkim do "many" jak oni
            sami mowia. Pracuja wszystkie nadgodziny jakie sie da!!! Oprocz tego wszyscy
            pracuja na 2 etatach!!! Od rana sprzataja, potem ida do fabryki, spia zwykle po
            4 godziny na dobe i wszyscy zbieraja pieniadze na domy w Brazylii. Wszyscy sa tu
            na wloskich paszportach, dzieci zwykle pozostawione w Brazylii(bo najwazniejsza
            kasa), dzieci tych ktorzy zabrali je ze soba zostaja zwykle ze znajomymi bo oni
            ciagle pracuja. Nikt z nich nie chce tu zostac na stale choc jak opowiadaja w
            duzych miastach w Brazyli jest bardzo niebezpiecznie nawet dzieci chodza z
            bronia. Boze jesli tak ma wygladac system wartosci i to wspaniale Eldorado to ja
            nie chcialabym znalezc sie w takiej sytuacji. Rozumiem Cie, ze kochasz meza i
            chcesz utrzymac rodzine ale porozmawiaj co dla meza jest najwieksza wartoscia.
            Pewnie do kuchni mozna sie przyzwyczaic, do klimatu rowniez i do wielu innych
            rzeczy. Ale co jezykiem bedziecie dziecko uczyc angielskiego, portugalskiego czy
            polskiego??? A co jesli wyjedziecie i bedziesz chciala odwiedzic swoja rodzine w
            Polsce-bilet z Brazyli za £1000??? A co z Twoimi pieniedzmi jesli maz ma swoje i
            kiedy postanowi wrocic za co wy bedziecie zyc lub za co wrocicie do kraju???
            Ciezka decyzja i napewno zadna z nas nie powie Ci co masz zrobic bo ty najlepiej
            znasz swojego meza. Ja trzymam kciuki za Twoja decyzje:-)))
            • gosiash Brazylijczycy - Polacy.... 14.08.08, 23:52
              >Ale pracuje prawie z samymi Brazylijczykami. Moge zaobserwowac ich
              podejscie do rodzin ale przede wszystkim do "many" jak on i sami
              mowia. Pracuja wszystkie nadgodziny jakie sie da!!! Oprocz tego
              wszyscy pracuja na 2 etatach!!! Od rana sprzataja, potem ida do
              fabryki, spia zwykle po 4 godziny na dobe i wszyscy zbieraja
              pieniadze na domy w Brazylii. Wszyscy sa tu na wloskich paszportach,
              dzieci zwykle pozostawione w Brazylii(bo najwazniejsza kasa), dzieci
              tych ktorzy zabrali je ze soba zostaja zwykle ze znajomymi bo oni
              ciagle pracuja. Nikt z nich nie chce tu zostac na stale choc jak
              opowiadaja w duzych miastach w Brazyli jest bardzo niebezpiecznie
              nawet dzieci chodza z bronia.

              Wiesz co to samo niektorzy mogliby napisac o Polakach, no moze z
              drobna roznica, my mozemy pracowac na polskich paszportach, a dzieci
              nie nosza broni, ale generalnie caly czas sie narzeka jaka ta Polska
              okropna i beznadziejna.
              Sorry, nie mialam zamiaru Cie atakowac monadame, ani bronic meza, bo
              go nie znam. ale taka mnie smutna refleksja naszla, jak bardzo Twoj
              opis pasuje do wielu Polakow pracujacych w UK. Wiec nie zawsze nasz
              obraz jakiejs nacji jest sluszny.
              No i jeszcze nie poge sie powstrzymac, ale co do jezyka to dziecko
              calkiem spokojnie moze opanowac trzy jezyki w zasadzie od kolyski i
              tylko mu pozazdroscic wielokulturowosci :)
              • monadame Nie chce zasmiecac nieswojego watku 15.08.08, 02:54
                Byc moze mozna to powiedziec o wielu Polakach... Ja natomiast przyjechalam tu z
                rodzina z zamiarem zostania. Dlatego tez pracuje nie biorac nadgodzin. Uwazam,
                ze zycie jest zby krotkie i ulotne aby cale spedzic na ciaglej gonitwie za
                pieniadzem. Moj maz ma wolne wszystkie weekendy wiec kiedy i ja mam wolna sobote
                i niedziele chcemy spedzic ja razem z nasza corka. Wsiadamy w samochod i
                zwiedzamy. W Zyciu nie wyobrazam sobie sytuacji, gdzie ja jako rodzic -matka
                zostawiam swoj najwiekszy SKARB i wyruszam na kilka lat w pogon za pieniadzem!!!
                A, ze dziecko jest sie w stanie nauczyc 3 jezykow to sprawa oczywista. Chcialam
                tylko spytac jak teraz rodzice sie z nim komunikuja???
                • gosiash Re: Nie chce zasmiecac nieswojego watku 15.08.08, 10:09
                  No wiec widzisz, Ty masz takie priorytety w zyciu, ktos ma inne. Ale
                  nie da sie wystawiac opinii o narodzie na podstawie emigracji. Bo
                  gdyby ktos chcial oceniac Polakow na podstawie naszej emigracji do
                  UK to obawiam sie, ze wyszlo by na to samo co napisalas o
                  Brazylijczykach, dodajac do tego jeszcze, ze napopularniejszym
                  slowem w jez. polskim jest slowo na k...
                  Co do wielojezycznosci dziecka to na prawde nie rozumiem w czym masz
                  problem. Twoje dziecko tez bedzie dwujezyczne bo w szkole bedzie sie
                  poslugiwalo jez. angielskim. W rodzinach wielojezycznych, w idealnym
                  schemacie, kazdy rodzic mowi do dziecka w swoim jezyku, a miedzy
                  soba rodzice uzywaja jezyka wspolnego. Natomiast dzieci pieknie
                  lapia i odpowiadaja, a tu juz od sytuacji zalezy ;) Jak chcesz sie
                  wiecej dowiedziec to zerknij na forum Wielojezycznosc w rodzinie.
    • anajane Re: spojrzenie z innej strony? 19.08.08, 15:06
      Sluchajcie!
      Chyba cos dotarlo.
      Tak sie zlozylo ze wczoraj wieczorem maz musial zostac sam z
      synkiem.Jak wrocilam to cos tam sobie liczyl i liczyl.W koncu
      przestal i mowi ze nie mozemy tak dalej mieszkac.Na to ja sie
      zapytalam dlaczego, bo przeciez tyle razy mu to powtarzalam a on ze
      zobaczyl, ze maly nie ma miejsca, nie ma gdzie chodzic.I ze
      zostaniemy sami w tym domu, ewentualnie wynajmiemy najmniejsza
      sypialnie jednej osobie zeby bylo nam lzej placic.A jak nie to
      wynajmiemy cos mniejszego.
      ?????????????????????????
      Oczywiscie to nie rozwiazuje naszych problemow.
      Ale moze jest dla nas nadzieja?
      • lalota Re: spojrzenie z innej strony? 19.08.08, 16:55
        Ja mysle, ze jesli jest milosc, to zawsze jest nadzieja :) Super wiadomosc.
        Trzymam kciuki zebyscie sie dogadali i byli szczesliwi RAZEM
      • izabelabp Re: spojrzenie z innej strony? 19.08.08, 18:04
        dobra wiadomosc... Ciesze sie bardzo, bo sporo o Twojej sytuacji
        mysle. Moze nie rozwiazuje to problemu dalszej przyszlosci ale daje
        nadzieje na lepsze zycie tutaj. Postaraj sie, by ta decyzja nie
        rozplynela sie w zyciu codziennym - jak najszybciej zrobcie cos z
        mieszkaniem.
        Do tematu, gdzie bedziecie mieszkac musicie w pzryszlosci jednak
        niestety wrocic.

        I chyba czesciej zostawiaj meza samego z synem :-)

        pozdrawiam serdecznie
      • gosiash Re: spojrzenie z innej strony? 19.08.08, 21:22
        Mnie tez sie geba usmiecha na dobre wiadomosci :) Bo w malzenstwie
        to niestety czasami ciezko jest, ale jak tak czlowiek z perspektywy
        czasu patrzy na pewne problemy to sie okazuje, ze jak sie wszystko
        zsumuje to te nasze 'chlopy' nie takie najgorsze i ze warto razem
        byc :) Bo trawa to zawsze zielensza po drugiej stronie plotu, ale i
        ta nasza wydeptana jak sie podleje i sloneczko przyswieci to tez
        pieknie rosnie...
Pełna wersja