rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej niz wP

25.08.08, 16:44
W sobote przyszlali list z wiadomoscia o wzroscie opaty za prad.
Niedawno wzrosly ceny gazu. Obecnie oszczedzamy miesiecznie ok £400
miesiecznie. To jest 1600 zloty. Zaczelam to porownywac z tym co
zarabia moja przyjaciolka. Jest nauczycielka w malym miescie miedzy
Gdanskiem a Bydgoszcza. obecnie zarabia 1350 zl. Podjela jednak
dodatkowa prace po szkole i z tego ma okolo 800 zl. Zarabia wiec
£550 miesiecznie. Ja zarabiam £780. Obecie pracujemy mw. tyle samo
godzin miesiecznie. Wydaje mieiecznie ok£60 na autobus, bo na metro
mnie nie stac. Moja przyjaciolka wydaje na PKS ok £23 miesiecznie.
Jej rachynki to ponad polowa tego co ja wydaje na gaz i prad.
Zalamalam sie bo nie dosc ze mniej oszczedzam to jeszcze trace ponad
godzine dluzej w jedna strone na przejazdy ale co najgodrsze
mieszkam z obcymi ludzmi. Wynajmujemy 4 bedroom z druga para. W
Posce mieszkalibysmy z rodzicami ale cala gora bylaby nasza. Zadnych
obcych ludzi zadnych myszy i grzybow na scianach. Maz zarabia £1800
miesiecznie w Posce patrzylam na jedgos tstanowsisku w naszym
miescie placa min 3000 zl czyli praktycznie £1000 a nie trzebaby
bylo wyrzucac £1000 na wynajem mieszkania. Prosty rachunek mowi mi
ze czas wracac
    • gypsi Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 25.08.08, 21:50
      Jesli motywy wyjazdy byly glownie finansowe, to rzeczywiscie - rachunek mowi sam
      za siebie. Powodzenia gdziekolwiek:)
    • izabelski Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 25.08.08, 23:12
      piszesz - oszczedzamy pk £400, czyli 1600 zl

      potem - maz by zarabial 3000 zl = £1000

      najpierw prrzyjmij ten sam przelicznik, potem dopiero porownuj

      nastepnie przygladnij sie grzybom i myszom w obu krajach i zadecyduj
      gdzie lepiej :-)
    • dag78 Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 26.08.08, 10:40
      moim zdaniem dla wysylajacych do PL i oszczedzajacych juz dawno
      skonczyly sie dobre czasy. Ceny zywnosci, pradu+gazu, council tax-u
      podskoczyly juz daaaawno.
      tak jak napisala Gypsi zalezy co kto czego oczekuje i na co sie
      nastawia przyjezdzajac.
      My nastawilismy sie na normalne zycie, oszczedzanie ale na tzw
      czarna godzine a nie na dom z basenem w PL :P.
      Nie narzekam - nie mieszkamy z 20 obcymi osobami, nie jadamy ogorkow
      gotowanych nad oparami z kielbasy(hehehe kilka lat temu slyszalam ze
      tak wlasnie robil nasz daaaaleki znajomy, wynajmowal oczywiscie
      lozko w pokoju wieloosobowym lagodnie powiedziawszy).
      Polska..hmmmm nie wiem jak to jest ale moi znajomi tzn czesc ktora
      zdecydowala sie wrocic do Pl powoli zbiera sie do ponownego wyjazdu
      do...UK:) albo innego kraju. Polska jest po prostu droga!

      Mam pytanie napisalas ze wynajmujesz z inna para...i nadal kosztuje
      cie to £1000?? gdzie to?
      Przeprowadz sie do mniejszego sama, z partnerem..
      Poki nie mielismy dzieci mieszkalismy w studio potem z 1 dzieckiem w
      1 bed a teraz mamy 3 bed dom z 2 living i oplaty za sam dom to £1050
      a mieszkam w lond.
      Jednego nie zrozumiem nigdy...w Pl mieszkania tez nie sa tanie moja
      ciocia przy rencie 540 za mieszkanie placi 400 w bloku bez oplat!
      gdyby nie wujek byloby cieeeezko ale nigdy nie przyszlo by jej do
      glowy mieszkac z kims!! a tu wszyscy sie usprawiedliwiaja i
      mieszkaja jak sledzie. Czy w PL bylabys w stanie tak mieszkac?
      wiekokrotnie slyszalam 'ciasne ale wlasne' moze warto by i w UK
      zastosowac to przyslowie?

      • liley11 Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 26.08.08, 13:23
        Poki kurs funta slaby, to rzeczywiscie finansowo lepiej w dla Was w
        Pl, jesli wolicie mieszkanie z rodzicami niz z obcymi ludzmi. Ale
        kurs ma to do siebie, ze nie jest staly (przynajmniej w tym
        ustroju).
        Mi liczy sie tutaj jeszcze tolerancja, ekologia, mniejsza
        biurokracja i pozytywne nastawienie ludzi, sposob uczenia w
        szkolach, zajecia dla mam i niemowlat (darmowe), i ...wiele by tu
        jeszcze wymieniac.
        • aga.l.a.m Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 12:26
          Sposób uczenia w szkołach? A co konkretnie? Bo patrząc generalnie na
          TO społeczeństwo, sądzić można, iż niewiele wynieśli ze szkoły. Więc
          pytanie :czy ten sposób nauczania napewno jest skuteczny?
          • gypsi Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 13:04
            Zamiast poslugiwac sie subiektywna ocena (BTW: jaki przekroj spoleczny UK masz
            do dyspozycji oceniajac?), spojrz na dane (z 2006 i 2007), z TYM spoleczenstwem
            jeszcze nie jest najgorzej:

            PISA 2006. Średnie wyniki w punktach uczniów z krajów OECD
            Nauki Pryrodnicze Matematyka Czytanie
            Finlandia 563 548 547
            Kanada 534 527 527
            Japonia 531 523 498
            Nowa Zelandia 530 522 521
            Australia 527 520 513
            Holandia 525 531 507
            Korea 522 547 556
            Niemcy 516 504 495
            Wielka Brytania 515 495 495
            Republika Czeska 513 510 483
            Szwajcaria 512 530 499
            Austria 511 505 490
            Belgia 510 520 501
            Irlandia 508 501 517
            Węgry 504 491 482
            Szwecja 503 502 507
            OECD średnia 500 - -
            POLSKA 498 495 508
            Dania 496 513 494
            Francja 495 496 488
            Islandia 491 506 484
            Stany Zjednoczone 489 474 -
            Słowacja 488 492 466
            Hiszpania 488 480 461
            Norwegia 487 490 484
            Luxembourg 486 490 479
            Włochy 475 462 469
            Portugalia 474 466 472
            Grecja 473 459 460
            Turcja 424 424 447
            Meksyk 410

            salq.blox.pl/2007/02/Czytelnictwo-w-Polsce-a-wtorny-analfabetyzm.html
            • aga.l.a.m Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 14:03
              Jak zawsze-riposta przygotowana
              • gypsi Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 14:24
                Zaraz tam przygotowana, wystarczy w google wrzucic odpowiednie pytanie, wyniki
                same wylatuja;)

                Dla mnie dyskusja jest dyskusja jesli dyskutanci posluguja sie rzeczowymi
                argumentami a nie tekstami typu :"wszyscy mowia, ze...", "patrzac na to,
                widac..." itp.
                Pokaz mi argumenty uzasadniajace Twoja opinie o tutejszym spoleczenstwie i tym
                co wynosi ze szkoly, prosze, chetnie sie zapoznam z innymi danymi, niz
                znalezione przeze mnie.
                • aga.l.a.m Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 15:02
                  Wydaje mi się, że forum powstało, aby dzielić sie spostrzeżeniami,
                  przemyśleniami i doświadczeniami a nie operować wciąż suchymi
                  faktami. Jeżeli ktoś chce danych to wrzuci hasło w google i ma, tak?
                  Moje pytanie ponadto było do liley11 i wcale nie miało negatywnego
                  zabarwienia. Jestem ciekawa co jej się w szkolnictwie podoba, bo
                  moje dzieci niebawem zaczynają szkołę, a to moja branża. Ocena
                  społeczeństwa oczywiście, że subiektywna. Fajnie, że jesteś tak
                  zaangażowana w to forum, bo wielu dziewczynom pomagasz, ale jeżeli
                  Twoje posty wciąż bedą takie kąśliwe, to niedługo mało kto zechce TU
                  zaglądać. Pozdrawiam!
                  • edytataraszkiewicz Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 15:23
                    Popieram...popieram...
                    • carmelaxxx Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 16:46
                      przesada, walenie prosto z mostu jest kasliwe?
                      co do edukacji to zalezy jaka szkola i dzieci jakich rodzicow do niech chodza ot
                      tyle, jedna gorsza druga lepsza, jeden zadowolony inny nie a jak ktos tuman to i
                      najlepsza szkola nie pomoze.
                      • aga.l.a.m Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 16:57
                        Walenie prosto z mostu, a przy okazji obrażanie kogoś i szydzenie z
                        niego jest poprostu nie na miejscu. Dzieci nie rodzą się "tumanami",
                        tylko środowisko je takimi czyni, a czasami dobra szkoła pomoże.
                        Pozdrawiam
                        • gypsi Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 17:07
                          Tu sie pozwole nie zgodzic - niestety, niektore dzieci rodza sie jak to
                          okreslilas "tumanami" i nawet najlepsza szkola niewiele z tym moze zrobic.
                          Owszem, majac szczescie trafienia do troskliwych, zainteresowanych, jeszcze
                          majacych srodki rodzicow, maja znacznie wieksze szanse na lepsze zycie niz
                          wychowywane (a raczej zostawione na pastwe losu) w rodzinie z tzw. marginesu.

                          Czyli srodowisko owszem, swoj wplyw ma. Ale genow nie przeskoczysz, majac jakas
                          podstawe przez nie zakreslona, mozna poruszac sie tylko w granicach od-do.
                          • aga.l.a.m Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 18:00
                            Tuman to określenie poprzedniczki, dlatego moje było ubrane w
                            cudzysłów ;)Osobiście nie lubię tego typu zwrotów zwłaszcza pod
                            adresem dzieci. A co do genów to racja, ale wyobraź sobie, że w
                            Polsce prowadziłam takie Pogotowie Rodzin Zastępczych. Trafiały do
                            mnie dzieci z najróżniejszysz rodzin, domyślasz się, że
                            patologicznych...To niewiarygodne, co potrafiły osiągnąć dzieci np.
                            obojga rodziców upośledzonych w stopniu lekkim lub umiarkowanym. A
                            można było ich skreślić na starcie, bo geny...pozostawiały wiele do
                            życzenia
                            • gypsi Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 18:23
                              Ale ja nie jestem za skreslaniem na starcie z powodu genow rodzicow tylko za
                              niemoznoscia przeskoczenia wlasnych genow.

                              Geniusz i debil (moze niepoprawne politycznie okreslenie, ale prawdziwe) to dwa
                              konce tej samej skali, wiec mozliwe jest zdolne dziecko uposledzonych rodzicow
                              tak samo jak uposledzone zdolnych - dzieki mutacjom lub roznym sztuczkom z
                              chromosomami.
                              Ale jesli dziecko samo w sobie jest solidnie uposledzone, to nie ma co liczyc na
                              wybitne osiagniecia, trzeba sie skupic na nauce samodzielnosci i takich tam, co
                              lepiej ode mnie wiesz.

                              Mialam kiedys okazje obserwowc tak probe "przeskoczenia" genow - bo jak to,
                              nauczycielskie dziecko i do szkoly specjalnej?!? toz to wstyd na cala okolice! -
                              i wepchnietego po znajomosci do technikum, potem szybko spuszczonego do
                              zawodowki, gdzie tez sobie nie mogl poradzic, bedac na poziomie 5-6 klasy
                              podstawowki wciaz.
                              Na szczescie rodzina wyjechala do kraju, gdzie fochy rodzicow nie mialy zadnego
                              znaczenia i dzieciak zostal zakwalifikowany do nauki zawodu. Dzis jest dorosly,
                              ma zawod dzieki ktoremu sie sam utrzymuje i pomoc od sprawnie dzialajacej opieki
                              spolecznej, wiec rodzice nie musza sie zamartwiac, jak sobie poradzi, kiedy ich
                              nie stanie.
                              • aga.l.a.m Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 19:53
                                Jeśli mowa o upośledzeniu to inna kwestia. Podejmowanie prób "walki"
                                z tym jest jak najbardziej zdrowe, tylko musi ona być adekwatna do
                                niepełnosprawności. Odbieranie dziecku szansy na godziwą przyszłość
                                i wrzucanie go do "normalnej" szkoły jest nieporozumieniem i
                                dodatkowym skrzywdzeniem dziecka. Niestety dosyć często spotykanym.
                                Mam nadzieję, że autorka wątku nie ma nam za złe żeśmy tu troszkę
                                namieszały ;). Pozdrawiam :)
                  • gypsi Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 16:56
                    Nie bardzo moge sie doszukac kasliwosci w moich postach pod tym akurat watkiem,
                    ale z ich Twoim subiektywnym odbiorem polemizowac nie bede.
                    Owszem, chetniej posluguje sie ironia niz wyzwiskami, ale skoro obawiasz sie, ze
                    moze to wyplaszac czy powstrzymywac od zagladania inne forumowiczki, to OK,
                    sprobuje sie powstrzymac od ironii i kasliwosci dla dobra forum.

                    Skoro jednak forum powstalo, w celu jaki przytoczylas, to moja proba polemiki z
                    Twoja opinia o tutejszym spoleczenstwie, choc zawarta w pytaniu do kogo innego,
                    tez chyba jakims wielkim uchybieniem nie byla:)
                    • liley11 Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 27.08.08, 21:18
                      ...jesli moge sie wtracic w potyczke...i odpowiedziec na zadane mi
                      pytanie: To podoba mi sie sposob uczenia dzieci poprzez zabawe.
                      Corka kolezanki 5-ciolatka ladnie pisze i czyta. I nauka nie
                      polegala na przymusowym siedzeniu w lawce i kaligrafowaniu literek,
                      w kolko macieju, ta sama literka na cala strone zeszytu (ja tak to
                      pamietam ze szkoly). Moze teraz w PL tez sposoby uczenia sie
                      zmienily? Nie wiem? Ale raczej 5-ciolatki jeszcze nie pisza i nie
                      czytaja, chyba ze rodzice przylozyli sie do tego. Sposob uczenia
                      poprzez zabawe zacheca dzieci do samodzielnego czytania i nie jest
                      czyms wymuszanym. Dzieci nie traktuja tego jako obowiazek. Wczesna
                      nauka tez jest uzasadniona. Umysl dziecka jest najbardziej chlonny
                      wiedzy do 6-tego roku zycia. Pozniej uczymy sie juz coraz wolniej i
                      wkladamy w nauke coraz wiecej wysilku. Skad to wiem, ano stad:
                      www.nieznany.pl/Naucz-male-dziecko-myslec-i-czuc-pbi-801.html?zenid=46ce8cec86eaccdb024c62fcab1f8bd2

                      Oczywiscie sa rozne szkoly w roznych dzielnicach. Coreczka kolezanki
                      chodzi do publicznej szkoly - nie prywatnej. To tyla ode mnie.
                      Pozdrawiam.
                      • basiak36 Co do szkol.... 27.08.08, 21:53
                        Liley, podpisuje sie pod tym, wlasnie tak jest z moim 5 latkiem. A przede
                        wszystkim uwielbia szkole, gdzie nauczyciele go szanuja, gdzie nie uslyszy ze
                        jest np glupi bo nie wie jak cos zrobic, nie kaza mu siedziec w lawce caly
                        dzien, uczy sie przez zabawe, zachecany do nauki jest przez pochwaly a nie
                        krytyke. A dokuczanie w szkole jest czyms co eliminuje sie od razu.
                        Jak dostalam raport od nauczycielki pod koniec 'reception', bylam zaskoczona ze
                        byla w stanie napisac tyle kartek papieru o moim dziecku, zwracajac uwage na
                        pewne szczegoly jego osobowosci ktore ciezko jest dostrzec nie poswiecajac
                        dziecku indywidualnej uwagi.
                        Nawet jesli mialby pod koniec takiej edukacji miec mniej wykutej na pamiec
                        wiedzy niz ja z Polski - nie problem. I tak mu zazdroszcze takiego podejscia
                        nauczycieli w szkole. Ja takiego nie doswiadczylam.
                        • anda2006 Re: Co do szkol.... 28.08.08, 15:58
                          zgadzam się primary school są rzeczywiście bardzo przyjazne i w młodszych
                          klasach dzieci robią bardzo szybkie postępy. Jednak później gdzieś to ginie. Jak
                          zauważyłam, przez kolejne lata "wałkują" niemalże ten sam materiał nieco go
                          rozszerzając. Państwowe secondary zadawalają się jedynie obecnością ucznia,
                          postępy w nauce są sprawą drugorzędną. Jeżeli uczeń nie chce to może się nie
                          uczyć. Mam pewne doświadczenie w pracy z młodzieżą i uważam, że tak naprawdę
                          tylko nieliczni nastolatkowie mają świadomość potrzeby uczenia się. Bardzo
                          często brakuje też wsparcia ze strony rodziców, którzy nie mają nad tym żadnej
                          kontroli, bo kontakty ze szkołą są sporadyczne. Rodzice ktorych stać posyłają
                          dzieci do szkół prywatnych bo im zależy im na tym by od dzieci wymagano. Szkoły
                          w Polsce to już inny temat. Mają wiele wad(zbyt rozbudowany program) ale też i
                          zalety, w Polsce od dzieci się wymaga.
                          • gypsi Re: Co do szkol.... 28.08.08, 16:58
                            Mam zupelnie inne doswiadczenia z publiczna secondary, wiec moze nie jest tak
                            dramatycznie zle, ze tylko prywatne szkolnictwo gwarantuje edukacje na
                            odpowiednim poziomie?
                            Poza tym z niezdolnego lub lenia, ani prywatna ani publiczna szkola geniusza nie
                            zrobi - akurat mam przyklady w bliskim otoczeniu, jak to po super prywatnej
                            szkole, okolo 40. miejsca w pierwszej setce prywatnych "secondary" jeden
                            delikwent odpadl z lepszych uczelni na medycyne, a drugi siedzial rok w domu, bo
                            tak slabo zdal A-levels, ze musial cos tam dorobic i poprawic, zeby w ogole o
                            studiach myslec.

                            Absolwenci "naszej" szkoly nie maja problemow z dostawaniem sie na uniwersytety,
                            jakie tylko sobie zamarza, musza tylko polaczyc zdolnosci z naprawde ciezka
                            praca, jesli mysla o topowych uczelniach. I madrze wybrac przedmioty na GSCE i w
                            college'u, bo potem nie wszystkie sa punktowane tak samo przez uniwersytety -
                            np. ekonomiczne, artystyczne i spoleczne nizej niz "klasyczne" nauki glowne czy
                            jezyki.

                            Kontakty ze szkola sa bardzo czeste, a dla chcacych czy potrzebujacych
                            nauczyciel jest dostepny w kazdej chwili, wystarczy zostawic swoj nr i oddzwoni.
                            Pytanie czy kontakt z rodzicami, to obowiazek szkoly jedynie, czy obustronny?
                            Wymagania wobec ucznia sa bardzo inywidualnie okreslane, biorac pod uwage jego
                            mozliwosci i predyspozycje. Na poczatku roku kazdy ma okreslone "grades to beat"
                            i aktualne postepy sa na biezaco sprawdzane, a jesli uczen sie zaczyna obsuwac,
                            to szkola natychmiast kontaktuje sie z rodzicami. Jesli zas stopnie sa lepsze
                            niz wyznaczone, to nauczyciel proponuje sprawdzian/egzamin dodatkowy lub na
                            wyzszym poziomie.
                            Regularnie sa rowniez dokonywane zmiany w "setach" - najlepsi z nizszego maja
                            szanse znalezc sie w wyzszym, najgorsi z wyzszego spadaja do nizszego. I tak co
                            najmniej 2x w roku, wiec jesli uczen obsunie sie okresowo, to ma szanse sie
                            poprawic.

                            Gdyby nastolatki mialy swiadomosc potrzeby uczenia sie, myslenia o przyszlosci,
                            itp. to rodzice nie byliby potrzebni;)
                            • yoskaiga Re: Co do szkol.... 28.08.08, 22:38
                              Prawda jak zawsze leży pewnie pośrodku. Powiem z własnego podwórka. Mój starszy
                              syn zdał własnie maturę w UK razem ze swoim kolegą Polakiem. Obydwaj 6 X A .I
                              były to jedyne osoby , które zdawały tyle przedmiotów w BARDZO DOBREJ szkole.
                              Miał to szczęscie ,że był stypendystą, bo nas nigdy by nie byłoby stać na taką
                              renomowaną szkołę. Z tego też powodu mój młodszy syn, który w zeszłym roku
                              przyleciał do UK i nie dostał się do szkoły katolickiej przechodził ten rok do
                              publicznej secondary. Wyboru nie miał żadnego, ponieważ w naszym mieście jest
                              tylko jedna taka szkoła do której w porywach uczęszcza 1400 dzieci.
                              Już po tzech miesiącach było wiadomo, że Młody przeskakuje kolejne stopnie
                              "wtajemniczenia" z taka łatwoscią, że znając swoje dziecko zaczęło nas to
                              napawać niepokojem. Tumanem nigdy nie był ale piątka w Polsce była zawsze bardzo
                              wypracowana, o szóstkach nie marzylismy. Tutaj mimo pocztkowo słabej znajomosci
                              angielskiego był od razu we WSZYSTKIM najlepszy. Zaczęlismy bacznie przygladać
                              się jego edukacji i niestety po pół roku stwierdzilismy, że dalej do tej szkoły
                              chodzić nie może ABSOLUTNIE i jeśli sie nie uda przenieść go w tym roku do
                              katolickiej to musimy go zacząć uczyć sami ( co i tak robiliśmy, aby nie stracił
                              tego co już umiał ). Na całe szczęście z odwołania, bo z odwołania ( pisałam o
                              tym na tym forum ) szkoła katolicka w ośiennym mieście przyjeła go. Zadecydowały
                              o tym: nasz upór i REWELACYJNE osiagniecia jakie zdaniem naszej secondary
                              poczynił ( sic! ).Jedno na pewno nie ulega zaprzeczeniu nauczył się przez ten
                              rok bardzo dobrze mówić ( z gamatyką już gorzej ).
                              Nie wiem jak tam będzie,w tej jego nowej katolickiej szkole.W rankingach szkoła
                              zajmuje bardzo wysokie miejsce w kraju, więc jest nadzieja, niemniej jednak
                              patrzę bardzo sceptycznie na tutejsze szkolnictwo. Gwoli sprawiedliwosci dodam,
                              że ze szkołą mieliśmy obopólny kontakt cały czas. Wszyscy chcieli nam od
                              poczatku pomóc i w przyjeciu Młodego, i w jego zaaklimatyzowaniu się. Była nawet
                              Pani z counsilu, która w każdy poniedziałek przyjeżdżała na jakąś lekcję i
                              pomagała. Tutaj wszystko bez zarzutu. Nawet jak pojawił sie drobny problem na
                              lekcji wf-u ( chłopcy przepychali się w walce o piłke ) i poszły obrazliwe słowa
                              po adresem polskiej narodowosci zaraz po południu zadzwoniono do nas do domu ze
                              szkoły z przeprosinami i na apelu była lekcja poglądowa o rasizmie i braku
                              przyzwolenia na takowy w tej szkole. Wszystko było ok tylko... takiej prawdziwej
                              nauki niestety w tej szkole nie był.
                              Jesli więc uda Wam sie trafić na dobra szkołę , taką jaką ma Gypsi, to
                              trzymajcie się jej rekami i nogami , bo to pózniej procentuje, chociażby dobrymi
                              wynikami na maturze, które otwierają drogę na najlepsze brytyjskie uczelnie. Cos
                              o tym wiem :)!Jesli zaś zamierzacie za jakis czas do Polski powrócić i dziecko
                              będzie musiało zmierzyć sie z polską szkołą to albo należy jej posyłac do
                              szkółki niedzielnej albo uczyć samemu, bo nie będzie mu łatwo. Takie jest
                              przynajmniej moje zdanie i zdanie moich dzieci.
                              • gypsi Re: Co do szkol.... 28.08.08, 23:34
                                Gratulacje dla syna, z takimi wynikami to moze wszedzie:)


                              • izabelski Re: Co do szkol.... 29.08.08, 00:58
                                gratulacje dla chlopakow :-0
                                no i dla was, za wytrwalosc
                                tutaj niestety wielu rodzicow uwaza, ze nastolatek powinien sam
                                decydowac o wszystkim wlacznie z tym czy uczy sie i chodzi do szkoly

                                a jaki kierunek wybral syn - jesli to nie tajemnica
                                • yoskaiga Re: Co do szkol.... 29.08.08, 09:52
                                  Dziękuję Wam w imieniu chłopaków za uznanie. Kierunek nie jest tajemnicą:
                                  Filozofia , Logika i Metody Naukowe, a kolega wybrał Ekonomię
                                  • izabelski Re: Co do szkol.... 01.09.08, 18:53
                                    Filozofia , Logika i Metody Naukowe - to chyba nie jest PPE?
    • monika_i Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 29.08.08, 00:30
      dziwne jakieś te twoje rachunki :/

      Nie przyjechałam do UK żeby oszczędzać, tylko żeby żyć. Mieszkam sama w
      dwupokojowym bliźniaku, ani mi do głowy nie przyjdzie dzielić z kimś dom. Jest
      jak jest, raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze na swoim. No, prawie.
      A oszczędzam na depozyt, bo ze 20 tysięcy nam będzie trzeba.
      • carmelaxxx Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 29.08.08, 12:22
        wlasciwie wystarczy wybajac one bedroom flat i juz masz taniej i bez obcych na
        karku.
        • monika_i Re: rosna ceny pradu-i juz oszczedzamy tu mniej n 29.08.08, 12:50
          Ale za to bez ogródka, w jednym pokoju z dzieckiem. Nie, ja lubię przestrzeń i
          wygodę, a że domek wynajmuję od naszego klienta, to i bardzo tanio go mam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja