przedszkolne klopoty

11.09.08, 19:15
Moja corka od 3 dni chodzi do przedszkola,jest jedynym
dzieckiem,ktore nie mowi po angielsku.Pierwszego dnia panie
zadzwonily do mnie po 30 min,ze mala placze.Wczoraj wytrzymala cala
2,5 h sesje,ale dzis byl tel.po 2h,ze placze.wszelkie tlumaczenia,
sa nieskuteczne.Mala powiedziala,ze wie jak zaplacze to mama
przyjdzie i dlatego placze.W poniedzialek zaczynam zajecia i przed
poludniem mala bedzie przez 2h z opiekunkami,a po poludniu 2,5 h w
przedszkolu.zaczynam sie bac,ze nie podolam tej sytuacji.Jak
przekonac tego malego uparciucha?
    • aznar33 Re: przedszkolne klopoty 11.09.08, 20:11
      Odpowiedź na Twoje kłopoty masz podaną jak na dłoni przez własną córkę:

      > Mala powiedziala,ze wie jak zaplacze to mama
      > przyjdzie i dlatego placze.

      Nauczyłaś ją, że płacz przynosi chciany efekt i dlatego mała będzie to
      wykorzystywać (na przykład wymuszając płaczem zabawki w sklepie). Dziwne, ze
      opiekunki nie potrafią sobie z tym poradzić.
      • moni73 Re: przedszkolne klopoty 11.09.08, 21:15
        Dziwne dla mnie jest nie to ze mala placze, ale za panie po Ciebie
        dzwonia. Kobiety ktore zajmuja sie zawodowo niejako malymi dziecmi,
        powinny umiec sobie poradzic w takich kryzysowych sytuacjach.

        Moj synek ma 2,5 roku, nie mowi po ang i tez placze w zlobku jak
        wychodze. Panie jednak daja sobie z tym rade. Ma jedna ulubiona
        ciocie Elizabeth, ale i inne sobie radza. Kiedys jak wychodzilam
        zaczal plakac. Wtedy pani wziela go na rece i przytulia. Powiedziala
        zebym si enie martwila bo on zapewne zaraz przestanie. Poprosilam by
        zadzwonily jak by caly czas plakal. Przytaknely ale sobie poradzily
        widac bo nikt nigdy do nas nie dzwonil.
        Same na poczatku poprosily o liste slow po polsku ktorych on moze
        uzywac, Zapytaly czym sie lubi bawic, co lubi jesc, czy woli by
        karmic czy sam ma jesc i td. Od poczatku szukaly sposobu na niego.

        Domama problemem nie jest moim zdaniem Twoja cora ale podejscie
        kobiet ktore sie nia zajmuja.

        Ja jeszcze w Polsce mialam takie jazdy z moja corka i nie pociesze
        Cie - wyla 3 miesiace! Tzn nie caly dzien w przedszkolu , ale jak ja
        zostawialam. Ale panie tez dawaly rade i nikt po mnie nie dzwonil.
        Przeszlo jej wlasnie po ok 3 mies i nagle zaczela kochac
        przedszkole ;)

        Badz konsekwentna, tlumacz ze tam musi zostawac bo Ty
        pracujesz/studiujesz, ze szybko wrocisz po nia. Niech zabiera swoja
        ulubiona zabawke. W nagrode jak ja odbierasz przynies drobna
        pierdole za to ze byla dzielna. I mysle ze w koncu bedzie ok.
        • benignusia Re: przedszkolne klopoty 12.09.08, 14:36
          ja poslalam core-2 i pol rokiu bez miesiaca do little rascals,na 3
          godziny dziennie.wlasnie dlatego zeby nauczyla sie jezyka.pierwszy
          tydzien dawala mi od siebie odejsc jak powiedzialam ze ide do wc,ale
          po kilkunastu minutach placz,caly tydzien siedzialam na korytarzu.i
          wchodzilam co chwile.po tym tyg panie powiedzialy ze myslá ze od
          nast tyg bede pod telefonem bo myslá ze juz dajá se z nia
          rade.znalazly na niá kilka sposobow.teraz nie chce mnie puscic,nie
          chce bym wyszla,jak wychodze to ryk i lament,babka já bierze
          zagaduje,zaczynajá sie bawic i....i jest super.jak robi sie smutna
          majá na nie sposoby,ksiazeczka,lalka wozek .
          znalazly na nia sposow,potrzebowaly tygodnia zeby jej nie
          zrazic,zeby zrozumiala ze mama zawsze po niá przyjdzie.
    • domama Re: przedszkolne klopoty 12.09.08, 16:04
      Dzis bylismy na rozmowie i prosilismy aby "przetrzymali"mala,ale
      przedszkolanka odpowiedziala,ze tak nie mozna,bo dziecko zbyt mocno
      sie stresuje(a my to niby nie?),corka wie,ze chodzic musi,chetnie
      idzie i zostaje,ale po godzinie juz ryczy,podobno na granicy
      spazmu.Z przedszkola jej z pewnoscia nie zbiore,a jak przychodze to
      co chwile podbiega i mnie caluje.Poczekamy,zobaczymy.Dziekuje Wam.
      • mysz2006 Re: przedszkolne klopoty 12.09.08, 17:55
        a dlaczego nie uczycie dzieci przynajmniej podstawowych wyrazen po angielsku? Przeciez wiedzialyscie co najmniej kilka miesiecy temu ze dziecko bedzie do przedszkola isc.

        Pierwsze rozstanie z matka i pozostanie w obcym miejscu jest wystarczajacym stresem dla dziecka. Po co jeszcze im dokladac dodatkowych niespodzianek umiejscowiajac je gdzies gdzie nie maja pojecia co sie do nich mowi ani co one mowia.

        Jesli przedszkolanki moga sie nauczyc paru wyrazen po Polsku z kartki ktora dla nich przygotujecie - tym latwiej dziecku nauczyc sie paru wyrazen. Nie akceptuje wymowek typu 'nie chce zeby dziecko mowilo z ciezkim/polskim akcentem' - akcentow w UK jest wiele i ludzie umieja sie porozumiec. Doroslym to nie przeszkadza ze mowicie z akcentem - a dziecku nie bedzie przeszkadzac tym bardziej. Moim zdaniem wyrzadzacie swoim wlasnym dzieciom krzywde. Nie wiem z lenistwa, bezmyslnosci czy co?
        • domama Re: przedszkolne klopoty 12.09.08, 18:08
          Mysz2006,nasze dziecko zna podstawowe zwroty anglojezyczne,rozumie
          znaczenie zdan,ktore wymawia np.chce pic itp.przygotowalismy ja do
          tego juz w czasie wakacji,a sprawa akcentu nie przyszla mi nawet do
          glowy.
          Przedszkolanka postanowila,ze zaczniemy przyprowadzac mala na 1h i z
          czasem wydluzymy czas pobytu.
          • moni73 do Mysz2006 12.09.08, 18:36
            Mysz a skad ta pewnosc ze nie uczymy ? "Uwielbiam" takie
            podsumowania jak Twoje ...;)
            Oczywiscie swietnie kiedy dziecko jest dwujezyczne, zna angielski.
            Ale jak niby to "zalatwic" jak sie mieszka w Polsce, a oboje rodzice
            sa Polakami? Ja przyjechalam tutaj w czerwcu, komunikuje sie po
            angielsku jedynie najstarszy 10 letni syn. Mial w Polsce 3 lata
            prywatnych lekcji, mial ang w szkole na dobrym poziomie. Ale tez
            nie mozna powiedziec ze ZNA ANGIELSKI. Corka nie zna jezyka wcale.
            Miala w przedszkolu przez 2 lata, ja ja uczylam zwrotow niezbednych
            typu chce do toalety, chce pic, zimno mi i tp. jak potrzebuje w
            szkole to ich uzywa, ale jezyka nie zna. Niby w jaki sposob moglam
            ja nauczyc wiecej ??? Umie nazwac lalke, psa, ale to wciaz nie
            znajomosc jezyka! I nie zmienia faktu ze niewiele rozumie jak sie do
            niej po ang mowi.
            Najmlodszy syn umie liczyc po ang, nazwac psa, wie co znaczuy chcesz
            jesc i td. ale wez mi powiedz jak mam go nauczyc mowic po ang w"
            warunkach domowych" jesli on zaczyna po polsku mowic? Pomijam poziom
            plynnosci z jaka ja uzywam angielskiego.

            Mam 3 dzieci, chodzily w Polsce do przedszkola, szkoly, zlobka.
            Kazde inaczej reagowalo na nowe otoczenie. Corka jak pisalam
            wczesniej wrzeszczala 3 miesiace przy rozstaniu. Syn wcale.

            Domama trzymam kciuki.
            Mnie tez one potrzebne bomaly placze przy rozstaniach . I nie sadze
            ze powodem jest fakt iz on nie zna jezyka.
            • mysz2006 Re: do Mysz2006 12.09.08, 19:02
              pewnosci nie mam co twoje dziecko umie i czego i jak go uczysz, dlatego wypowiadam sie opierajac, miedzy innymi na tym co sama napisalas. Pozwole sobie przytoczyc:

              moni73 napisała:
              ......Moj synek ma 2,5 roku, nie mowi po ang i tez placze w zlobku jak wychodze.....

              ....Same na poczatku poprosily o liste slow po polsku ktorych on moze uzywac,....


              dodatkowo moja wypowiedz nie odnosi sie tylko do Ciebie i autorki watka, pare dni temu byl zblizony temat i matka sama doszla do podobnych konkluzji - ze niespokojne dni w przedszkolu mialy wiele wspolnego z tym ze dziecko nie rozumialo co sie do niego mowi.

              Dlatego tez nawoluje zeby chociaz podstawowych wyrazen dzieci uczyc. A jak to drogie matki zrobicie - wierze w to, ze dla dobra dziecka wypracujecie sobie system wlasciwy dla waszej rodziny. W dziesiejszych czasach to nie powinien byc problem, trzeba sie tylko troche przylozyc.
              • moni73 Re: do Mysz2006 12.09.08, 19:32
                Mysz racja ze placz moze byc zwiazany z tym ze dziecko nie wie co
                sie do niego mowi ale sadze ze to tez od dziecka zalezy.
                My swoje dzieci uczylismy podstawowych zwrotow, jednak nie moge
                powiedziec (poza najstarszym) ze rozumieja co sie do nich mowi.

                Najmlodszy wie co to jest a car ale na pytanie What is this zawsze
                odpowiada autko. I to chyba normalne.

                Wciaz placze przy rozstaniu, ale widze ze jest coraz lepiej. Jak
                odbieramy go ze zlobka, po ang pytam (ja czy maz) czym sie bawil, z
                kim , czy jego ukochana ciocia brala go na kolana. I mowiac szczerze
                nie wiem czy on rozumie . Mam wrazenie ze nie. Odpowiada mi
                zawsze : fajnie bylo ;)

                Ja uwazam ze sporo tez zalezy od kobiet pracujacych w przedszkolu,
                od ich podejscia.

                Ale masz racje, napewno warto uczyc dziecko chocby podstawowych
                zwrotow.
                • dag78 Re: do Mysz2006 12.09.08, 22:30
                  no to ja jestem jedna z tych leniwych i glupich:))
                  nie uczylam i do tej pory nie ucze i nie dlatego ze nie potrafie,
                  wynika to z tego ze nie chce zeby moje dziecko nie wiedzialo w jakim
                  jezyku sie do mnie zwracac.
                  Nie chcialam zeby miksowalo w zdaniu jezyki...a zdaza sie to bardzo
                  czesto u dzieci ktorych rodzice 'ucza'.
                  Za to nie mamy tv polskiej tylko angielska:)
                  Jesli byly slowa ktorych chcialam mala nauczyc to prosilam
                  anglojezyczne osoby o powiedenie jej czy pokazanie. Chodzi o to zeby
                  osoby kojarzyly sie z jezykiem.
                  Dziecko i jezyk...jesli jest otwarte na innych i troszke pewne
                  siebie to znajdzie sposob na komunikowanie sie z innymi i swoich
                  potrzeb.
                  czy zrobilam jej krzywde??jak najbardziej nie!!
                  a dziecko placze bo zostaje samo, bo czuje sie niepewnie, bo sie boi
                  i jest to cos zupelnie naturalnego.
                  nauczycielki mojej corki wrecz przekonywaly mnie i obstawaly za nie
                  mieszaniem:)
                  juz kiedys pisalam jak bylo u mnie, zabieralysmy ukochana zabawke
                  przez pierwsze 1/2 roku i powolutku wspolnie praacowalismy nad mala
                  i jej strachami:), przez jakis czas odbieralam ja jako pierwsza
                  czasem 1/2 godz wczesnie niz inne dzieci, stale zapewnialam ze
                  przyjde, czasem jakies prezenciki niespodzianki bo niby panie
                  dzwonily ze myszka jest baardzo grzeczna, prosilam tez panie zeby
                  czasem daly jej jakas naklejke.

                  • moni73 Re: do Mysz2006 12.09.08, 23:41
                    Dag, ale sadzisz ze to co piszesz ma tez zastosowanie do dzieci
                    starszych?
                    Ja mam np 6 latke w domu - jakbym jej nie wyjasnila jak powiedziec
                    ze chce do toalety, bylby klops :)

                    Najmlodszy ma 2,5 wiec juz mowi po polsku, dlatego tez podejrzanie
                    na mnie patrzy jak mowie do niego po ang :)
                  • mysz2006 Re: do Mysz2006 13.09.08, 11:52
                    mysle ze nie doceniasz swoich wlasnych dzieci/dziecka jesli chodzi o rozdzielnosc jezykowa. Nawet jesli dziecku jezyki by sie mieszaly, z biegiem czasu i przy twojej konsekwencji dziecko bedzie wiedzialo w jakim jezyku sie do ciebie zwracac.

                    Ja nie szukalam porad u pan przedszkolanek, tylko robilam tak, zeby moje dzieci w zadnym srodowisku nie czuly sie wyalienowane, bo pamietam sama czasy kiedy nie mowilam jeszcze angielskim plynnie.

                    Sama pomysl - dziecko nagle idzie w obce miejsce, w nieznajome srodowisko, obraca sie wsrod osob z ktorymi sie nie moze porozumiec. Nie wydaje ci sie ze moznaby dziecku choc jeden element, ktory doklada sie na trudnosci w adaptacji wyeliminowac? Nie zaprzeczysz chyba ze byloby latwiej i dziecku i wychowawcom?

                    Z tym ze ty piszesz, ze to ty chcesz zeby dziecko wiedzialo jak sie do ciebie zwracac. Dziecku byloby to zupelnie obojetne. No wiec czyje potrzeby my tutaj mamy jako priorytet?

                    dag78 napisała:
                    > Dziecko i jezyk...jesli jest otwarte na innych i troszke pewne
                    > siebie to znajdzie sposob na komunikowanie sie z innymi i swoich
                    > potrzeb.

                    Z tym ze chodzenie do przedszkola, w wieku 2 i pol lat nie polega tylko na komunikowaniu podstawowych potrzeb ale tez na nauce, podazaniu za instrukcjami i _wspolnej_ zabawie, integracji ze srodowiskiem i wielu innych. No chyba ze przedszkole ma byc tylko przechowalnia, z ktorej dziecko nic nie wynosi.

                    Nie mialam problemow z zostawianiem swoich dzieci w przedszkolu, nie bylo placzow, histerii, zabierania ze soba zabawek ani prezencikow przy odbiorze - jestem pewna, ze fakt, ze rozumialy co wychowawczynie do nich mowily i vice versa mialo ogromne znaczenie.
                    • mama-123 Re: do Mysz2006 13.09.08, 20:39
                      Kontynuujac mysl Myszy2006 dodaa, ze dziecko ktore nie zna
                      angielskiego rzeczy sila potrzebuje dodatkowej opieki, pomocy.
                      Opoznia nauke innych dzieci. Zdaje sie, ze na tym forum pisala mama,
                      ktorej corka tak sobie upodobala inna kolezanke(rowniez nie znajac
                      j. angielskiego), ze przez dosyc spory czas nie nauczyla sie za
                      wiele z angielskiego.
                      Moim zdaniem powinnismy przygotowac dzieci na przedszkole takze w
                      sensie jezykowym. Nie jest w porzadku to, ze przez nasze dzieci,
                      inne otrzymuja mniej zainteresowania i czasu nauczycielek. Dlatego
                      kazde z moich dzieci szlo do przedszkola z wiecej niz podstawowa
                      znajomoscia jezyka ang.
                      • dag78 Re: do Mysz2006 14.09.08, 01:07
                        nie, przepraszam rzeczywiscie nie pomyslalam o starszych dzieciach
                        ale ich juz w mniejszym stopniu dotyczy mieszanie i nie odroznianie
                        odmiennosci jezykowej.

                        mama 123, czy ty piszesz o reception czy nursery? przepraszam ale o
                        jakim zabieraniu czasu piszesz?dzieci nie ucza sie siedzac i
                        wkuwajac tylko w trakcie zabawy.
                        To moze trzeba by dzieci uposledzone takze pozabierac z takich szkol
                        i klas bo ograbiaja zdrowe dzieci....
                        Dzis zapisalam mala na balet, jest zielona! dostala przydzielona
                        starsza dziewczyne zeby jej pomagala czy to fair bo przeciez traci
                        swoje godziny??a moze powinnam ja wypisac?:)

                        O nie mieszaniu jezykow i 'przyklejeniu'sie chociaz jednego rodzica
                        do jednego jezyka wiem od przyjaciolki germanistki ktora przerabiala
                        wielojezycznosc. Nie jest to latwe aczkolwiek poniewaz mieszkamy
                        poza granicami i dzieciaczki nasze na codzien maja konakt z jezykiem
                        obcym nie widze najmniejszego problemu...

                        Choc...i tu niektore z was mnie zjedza ale takie jest moje zdanie i
                        obserwacje wsrod znanych mi mam, wiekszosc zrobila sobie swoja mala
                        polske w uk! polska tv, polskie radio, prasa, sklepy, znajomi z
                        dziecmi i generalnie angielski przez przypadek! jak tu nie plakac?
                        dorosly glupieje po wyjsciu a co dopiero dziecko! i w tej sytuacji
                        wcale sie nie dziwie ze uczycie podstawowych zwrotow, moja mala je
                        znala a przynajmniej wczesniej slyszala i kojarzyla.
                        Nie generalizuje ale na zeszloroczny zbior mam z przedszkola mojej E
                        ( a bylo 5 polskich dzieci) tylko my nie mielismy polskiej tv, a
                        dzieciaki oczywiscie ze bawily sie tylko ze soba!
                        Oczywiscie rowniez i my czasem ogladamy wiadomosci czy bajeczke z
                        inernetu ale na codzien jest ta 'inna' tv a pl w
                        ramach 'rarytasku':))

                        Kochane moje, jak kazda z nas wie(bo zakladam ze kazda obrala jakas
                        droge nauki jezyka 2)metod jest wiele i nawet tegie glowy nie wiedza
                        co jest lepsze mieszanie czy nie mieszanie, szanujmy wiec swoje i
                        innych decyzje o trybie nauki nie oceniajmy tylko sprobujmy pomoc i
                        podpowiedziec!!!
                        • dag78 Re: do Mysz2006 14.09.08, 01:25
                          chce jeszcze powiedziec ze moja E plakala i to baaardzo, rzucala sie
                          na drzwi, rwala wlosy a na dzwiek przedszkole zaczynala sie
                          trzasc..nie wiem co to bylo, probowalam sie dowiedziec ale E byla za
                          mala zeby powiedziec a panie..no przeciez na siebie nie powiedza!
                          zmienilam przedszkole, nowe panie rewelacyjne. Plakala, ale
                          pracowalismy nad tym z 2 stron i po 2 tyg bylo ok, do pol roku jej
                          misiek zostawal i obserwowal ja podczas zabawy:)) az ktoregos dnia
                          zostal w lozeczku..
                          Teraz mala jak jest przerwa swiateczna/wakacyjna to placze-na
                          zakonczenie zeszlego semestru zrobila dla pan kotka na przywitanie
                          zagonila mnie do zrobienia ciastek:)

                          Chce powiedziec ze to nie dziecko i nie Ty, to prawdopodobnie
                          miejsce i osoby w nim pracujace sa nie takie jak powinny:)
                          Glowa do gory i probujcie dalej, zycze powodzenia i wytrwalosci.
                          Moja rada, nie zostawaj na korytarzu wyjdz na zewnatrz a najlepiej
                          idz do domu, sklepu badz po prostu kraz w okolicy jesli cie to
                          uspokoi i badz pod telefonem:)
                          dzieci wyczuwaja obecnosc, czasem wystarczy rzut oka na skrawek
                          torebki i juz wiedza ze to Mama:) a ty oszczedzisz sobie sluchania
                          placzu od ktorego serce sie kraja:(
                          Pozdrawiam Dag
                          • mama-123 Re: do Mysz2006 14.09.08, 09:17
                            Nie no, dzieci z roznymi problemami czy to wychowawczymi czy to z
                            nauka maja dodatkowa pomoc i szkoly czy przedszkola maja na to
                            dodatkowe fundusze.
                            Wyobraz sobie przedszkola czy szkoly, w ktorych wiekszosc dzieci
                            przychodzi z zerowa badz niewielka znajomoscia angielskiego. Zapewne
                            ogladalas o tym programy i wiesz, ze jest to szalony problem.
                            Wszystko rozbija sie o pieniadze. JEsli takich dzieci jest dwojka,
                            to jakos to sie po kosciach rozejdzie i nikt tego nie wyczuje. Jesli
                            tych dzieci jest sporo, to jest to bardzo duzy problem. CHyba
                            rozumiesz, ze wtedy nauka jezyka u wszystkich jest spowolniona. I
                            tak pozniej szkola musi zatrudnic dodatkowe osoby, ktore pomoga
                            wyrownac dzieciom poziom, ale wszystko zaczyna sie juz w
                            przedszkolu. Tak, dziecko, ktore nie mowi po angielsku, ma dodatkowy
                            problem, a ale przedszkole moze tez miec.
                            • moni73 Re: do Mysz2006 14.09.08, 11:29
                              Mamo123 masz racje z tym ze dzieci nie znajace jezyka obnizaja
                              poziom, niestety. Zanim moje dzieci poszly do szkoly juz mialam tego
                              swiadomosc.
                              Min dlatego znalezlismy im szkoly w ktorych polskich dzieci nie ma
                              praktycznie wcale. I syn i corka sa jedynymi polskimi dziecmi w
                              swoich szkolach

                              Moje dzieci urodzily sie w Polsce, wyjazd tutaj zaczelismy planowac
                              jakies 9 miesiecy wczesniej. Najstarszy syn mial juz wtedy lekcje
                              ang. I on faktycznie sobie radzi w szkole zadziwiajaco dobrze. Ma
                              kolegow, komunikuje sie "jakos".

                              Corka jednak nie miala lekcji w Polsce z kilku powodow- jednym byly
                              niestety finanse, to nie jest wcale tania sprawa. Ja nauczylam ja
                              podstawowych zwrotow, jakis slow nauczyla sie w przedszkolu.
                              Czy mozna bylo zrobic wiecej ? Pewnie mozna bylo, ale brak
                              znajomosci przez nia jezyka nie byl jedynym problemem jaki wtedy
                              mielismy.

                              Najmlodszy nie mial 2 lat jak podejmowalismy decyzje wiec ciezko tu
                              mowic o nauce jezyka przez matke ktora plynnie jezyka nie zna.

                              My do konca czerwca mieszkalismy w Polsce , tam zylismy , tam dzieci
                              chodzily do szkoly i przedszkola oraz zlobka. Ciezko samemu w takich
                              realiach uczyc dziecka jezyka, jak samemu plynnie sie nie mowi. No
                              niestety , taki jest fakt. Ja sie caly czas ucze, "dogadam" sie,
                              zalatwie sobie wiele, rozumie wiele z tego co do mnie mowia ale nie
                              mowie swobodnie. W poniedzialek zaczynam na szczescie szkole
                              jezykowa.

                              I prawda jest taka ze tak w zycie sie nam ulozylo ze tutaj
                              przyjechalismy, bo ja na dzien dzisiejszy wolalbym byc w Polsce.

                              A jesli chodzi o poziom to jeszcze taka rzecz przyszla mi do glowy,
                              ze te dzieci z Polski ktore na poczatku poziom obnizaly w szkole ,
                              potem go podnosza ;) To sa slowa wychowawczyni mojego syna . I to
                              jest pocieszajece dla mnie ;)


                              • mama-123 Re: do Mysz2006 14.09.08, 15:13
                                Moni73,
                                zgadzam sie z Toba. Na poczatku moze polskie dziecko,(bez
                                znajomosci ang) obnizac poziom. Potem bedzie podnosic. Pelna zgoda.
                                Z drugiej strony nie tylko polskie dzieci nie znaja ang i problem
                                jest kontynuowany. My Polacy zazwyczaj dbamy o wyksztalcenie dzieci,
                                ale problem mysle jest ogolnonarodowosciowy.
                                Opisalas swoja sytuacje. Zrobiliscie ile mogliscie zeby przygotowac
                                dzieci. Sa natomiast rodzice, ktorzy swiadomie i celowo nie robia
                                nic, liczac na to, ze dziecko wszystkiego nauczy sie w szkole. Tak,
                                ich dziecko wczesniej czy pozniej nauczy sie, ale bedzie to ze
                                szkoda dla innych dzieci, bo z pewnoscia mogly nauczyc sie wiecej.
                                Znam angielskie realia doskonale, wiem z jakimi problemami szkoly
                                sie tu borykaja.
    • domama Re: przedszkolne klopoty-ciag dalszy:( 16.09.08, 21:47
      sytuacja w przedszkolu jest znacznie trudniejsza niz sadzilam-mala
      godzine przed wyjsciem zaczyna plakac,potem w przedszkolu przy
      rozstaniu,ja wychodze za ogrodzenie i czekam godzine,potem wracam i
      znow odbieram ryczace dziecko.czekajac widze jak inne dzieci
      biegaja,a moje stoi za raczke z pania i placze.serce mi sie
      kraje,ciagle tlumacze malej,opowiedam o przedszkolu rozne
      historyjki,ale powoli zaczynaja puszczac mi nerwy.Jak przetrwac to
      bledne kolo?PomoZcie.
      • ju8 Re: przedszkolne klopoty-ciag dalszy:( 17.09.08, 00:33
        Ja miałam taki duży ścienny kalendarz. Razem z dzieckiem zaznaczałam na zielono
        dni przedszkolne a na żółto dni wolne, codziennie patrzyłyśmy ile jeszcze dni
        zostało do "żółtego". Trochę pomagała świadomość, że niedługo zostanie w domu.

        U mojej problemem była oczywiście nieznajomość języka (jedyna Polka w nursery),
        choć podstawowe zwroty znała, jednak w stresie zapominała jak i co.

        Panie miała rewelacyjne, zdecydowałyśmy, że dziecko będzie przychodziło do
        przedszkola ze swoim pieskiem-maskotką. Jak małej było smutno to się przytulała
        do niego, często prosiła abym go skropiła swoimi perfumami wtedy miała namiastkę
        mamusi.....
        Po jakiś dwóch miesiącach piesek lądował w szufladzie, choć zaliczył z córką
        cała przedszkolna edukację:)

        Teraz mała chodzi do reception i czasami płacze ale w weekend, że musi zostać w
        domu, bo jak sama mówi, swoja szkołę kocha:)

        A tak na marginesie, nie róbcie problemu tylko językowego, angielskie dzieci
        potrafią płakać tak samo, z moja córą chodzi chłopczyk, który jak płakał w
        przedszkolu tak płacze (choć już mniej) w reception.
      • gosiarom05 Re: przedszkolne klopoty-ciag dalszy:( 18.09.08, 11:18
        Moja córka też zaczęła przedszkole. Na razie chodzi tylko we wtorki i czwartki (panie twierdzą, że tak jest lepiej na początek). Pierwsze trzy razy zostawała bez problemu, ale jak przychodziłam po nią to siedziała u pani na kolanach i płakała. Teraz zaczyna płakać już w domu, jak tylko się obudzi, pod przedszkolem muszę ją brać na ręce, bo nie chce iść, a gdy wejdziemy do środka pani bierze ją prawie siłą, ona krzyczy, a ja wychodzę. I tak płacze przez całe trzy godziny. Jest jedynym dzieckiem, które nie zna angielskiego. Mówi mi, że dzieci nie chcą się z nią bawić i jest nudno. Na podwórko nie chce wychodzić, bo "jak przyjdziesz po mnie i mnie nie będzie, to mnie nie znajdziesz". Nie wiem jak będzie dalej, ta sytuacja jest trudna i dla mnie i dla dziecka. Płakać mi się chce jak widzę te zapłakane oczka mówiące "nie zostawiaj mnie mamusiu".......
        • carmelaxxx Re: przedszkolne klopoty-ciag dalszy:( 18.09.08, 13:10
          to moze ja pociesze nieco , syn w szkole jest klasa 3 i jest z nim w klasie
          dziewczynka ktora chodzila tam od poczatku i ciagle rano zaplakana i mamusinego
          rekawa sie trzyma zanim mama nie pojdzie. a coby nie bylo to juz duza
          dziewczynka. Z nowym rokiem zmienil sie nauczyciel i teraz maja pana a nie pania
          ale jedna z asystentem jest ta sama co mieli w zeszlym roku, zresza pozostale sa
          naprawde fajne i troskliwe.
          Moim zdaniem jesli zrezygnujesz z przedszkola to niewiele zmieni a raczej
          pogorszy sprawe przy ponownym zostawieniu jej np w szkole. Chyba ze zmienisz
          przedszkole ale kto wie czy w innym jej gorzej nie bedzie?
Pełna wersja