Dodaj do ulubionych

Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek w UK

07.10.08, 13:58
Musze sie wygadac, bo fakt ten siedzi we mnie od wczoraj. Bylam
na "Music for babies". Bylo kilkoro dzieci w wieku do roku czasu i
jedno 3-miesieczne. Dziewczynka. Mamusia tejze dziewczynki trzymajac
ja pod paszki, posadzila na wykladzinie. Dziecina ta ledwo jeszcze
glowke trzymala. Glowka jej sie hitala od czasu do czasu albo
zadrzala. Dziecko to nie mialo absoltunie zielonego pojecia, co sie
dzieje, za to mamusia bawila sie przednio gapiac sie w prowadzaca
jak ciele w malowane wrota! Wlozyla jej nawet do raczek grzechotki i
probowala nimi potrzasac. Nie wytrzymalam i spytalam sie ile ma
miesiecy jej cora i zapytalam ze zdziwieniem : O i juz siedzi? Na co
mamusia odparla, ze nie, jeszcze nie siedzi. Noz Kurka wodna! Zal mi
tejze istotki bylo strasznie. I nie wiedzialam, co zrobic, bo
przeciez nie bede mamy umoralniac i uczyc, ze na sile nie wolno
sadzac i ze dziecko w tym wieku powinno lezec na plask na twardym
materacyku!
Wiele jest tutaj kontrowersyjnych widokow i sytuacji, noworodki w
nosidelkach przodem i pionowo z dyndajaca glowka, albo przerzucone
przez przedramie, z sinymi konczynami... ehhhh chyba wczorajsza
sytauacja zawazyla na mojej wytrzymalosci. Dlaczego w tym kraju nie
ma jakiejs edukacji na temat: jak obchodzic sie z niemowlakiem??? OK
niby takie edukacje sa, a gdzie HV, a gdzie midwifes i uswiadomienie
spoleczne? Fakt, ze lepiej tu niz w PL, gdzie kazdy co krok czepia
sie, ze dziecko nie tak ubrane, itp. ale tutaj jest to przegiecie w
druga strone! Uwazam, ze czasami nalezy jednak zwrocic uwage!
Przeciez te niewinne istoty cierpia! I same nie moge o tym
powiedziec!
Na play group przyszla kobieta z 10-ciodniowym niemowlakiem! I
zadowolona mamusia wreczala dziecko kazdemu, kto chcial potrzymac....
(ja moze przesadzalam, ale nikomu nie dawalam do potrzymania dlugo a
nie chodzilam na play groups zanim nie miala 6 miesiecy i poczatkow
swojego ukladu odpornosciowego, nie mowiac juz o sadzaniu noworodka)

Albo mamusie na playgroup - dziecko ledwo co wyszlo z macicy,
nakarmione butelczyna i siedzina kolanie mamy, aby sie odbilo.
Mamusia sie zagadala i tak dziecko spalo z glowa przewieszona na bok
przez 25 minut (patrzylam na zegarek), I czy w takich przypadkach
tez nie nalezy zwracac uwagi mamom!

Zauwazylam tez, ze niemowlaki angielksie sa jakies takie mniejsze,
chude i sino - blade. Z zasmarkanymi nosami, widoczna "egzema".
Polskie maluszki z reguly sa pulchne, rumiane. Czy to efekt
pochodzenia, czy jednak sposobu troszczenia sie o dzieci?

Pamietam, jak Ela miala ok 6 miesiecy i zaczelam z nia "wychodzic do
ludzi" do kazdy mowil, ze jest "contented i happy" i ze mama dobrze
dba o nia. Fakt, usmiechnieta, rumiana, pulchna (tylko na cycu)
rozgladala sie ciekawie. Wygladala, jak lasuch po dobrym niedzielnym
obiedzie.

Z tego wynika, ze tradycja polska w wychowaniu dzieci, chyba lepiej
sie sprawdza, niz zabieranie tygodniowego noworodka do restauracji,
supermarketu czy na playgroup.

Cos tutaj jest nie tak, jak powinno byc.

Obserwuj wątek
      • golfstrom Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:33
        Patrzyłaś na zegarek obserwując co robi obca kobieta ze swoim
        dzieckiem? Rozglądałaś się, co robią inne matki, komu i ile razy
        pozwalaja dotykac swoich dzieci? A co wtedy robiło Twoje dziecko i
        jak skorzystało z playgroup albo Music for babies? Uczyło się, że
        mamusia gdziekolwiek pójdzie, musi zlustrować, ocenić a potem
        obsmarować innych ludzi?

        Szczerze mówiąc zbulwersowałaś mnie.
        • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:45
          Tak i robilam notatki, w kieszeni mialam dyktafon a w oprawkach
          okularow minikamere.
          Moja Ela natomiast siedziala w wozku przypieta pasami z nakazem
          uczenia sie od mamy zawodu szpiega.


          golfstrom napisała:

          > Patrzyłaś na zegarek obserwując co robi obca kobieta ze swoim
          > dzieckiem? Rozglądałaś się, co robią inne matki, komu i ile razy
          > pozwalaja dotykac swoich dzieci? A co wtedy robiło Twoje dziecko i
          > jak skorzystało z playgroup albo Music for babies? Uczyło się, że
          > mamusia gdziekolwiek pójdzie, musi zlustrować, ocenić a potem
          > obsmarować innych ludzi?
          >
          > Szczerze mówiąc zbulwersowałaś mnie.
          • golfstrom Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 15:07
            Ale dlaczego teraz sprowadzasz całą rzecz do aburdu? Moje "pytania"
            to było de facto powtarzanie tego, co sama napisałaś. Ostatnie
            pytanie było czysto retoryczne.

            Nie powinnaś sie obrażać, bo w końcu to Ty wychodzisz z założenia,
            że należy obserwować, oceniać i rozliczać obce osoby ze sposobu, w
            jaki zajmują się dziećmi.
              • benignusia Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 09.10.08, 23:48
                to ja dodam,mnie dziwi ze wiekszosc dzieci ubieranych dziwnie,gole
                stopy,glowy tez,ale sama rygorystycznie nie ubieram czapek wiec nie
                bede sie czepiac.bardzo czesto ludzie z noworodkami w hipermarketach
                spotykamy-3 dni temu moja sasiadka urodziala i dzis spotkalam já w
                tesco,,mala zaczela plakac wiec wyciagla mleko i gada dalej;)no i
                fakt ze noworodki w parasolkach jezdzá,jak widze kobiete z gondolá
                okazuje sie ze to polka;))dziwiá mnie tu te i inne rzeczy ale
                dystansuje sie.mozna sie czepiac ze zle ubierajá,ze nie karmiá
                piersiá,ze te dzieci jakies takie....zdaniem mojego méza-blado
                przezroczyste-cokolwiek to znaczy...;)
    • gypsi Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:23
      Nie ma zadnych dowodow na to, ze male dzieci powinno sie izolowac do
      jakiegokolwiek momentu - dzieci sa chronione naturalnie przeciwcialami od matki
      w ciagu pierwszych kilku miesiecy zycia. A jesli karmione piersia to nawet dluzej.
      Nie wiem czy polska tradycja - w tym przegrzewanie, przemedykalizowywanie
      banalnych infekcji, itp. jest lepsza. Trzeba by siegnac po porownanie parametrow
      zdrowotnych dzieci i mlodziezy (tudziez poborowych, bo to zawsze dobry wskaznik
      byl) i zobaczyc jak to wyglada w obu krajach i na tle Europy.

      Mysle ze po prostu zdrowy rozsadek i brak przesady w zadna strone jest najlepsze.

    • mama-123 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:43
      Liley, pulchne dziecko wcale nie jest zdrowsze niz polskie dziecko z
      walem tluszczu. W Francji zwlaszcza bardzo duzo sie mowi o tym, zeby
      dzieci juz jako niemowleta nie byly otyle.
      Poza tym wg mnie przegiec jest wiele, ale polskie matki czy w UK czy
      w Anglii wcale nie sa lepsze niz tutejsze. (Obserwacje wieloletnie)
      • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:50
        Zgadzam sie, ze zdrowy rozsadek to podstawa i wiem, ze ja przeginam
        w druga strone w kazdej dziedzinie zycia - jestem asekurantka.
        Staram sie przeginac jednak, jak najmniej potrafie i np Ela cala
        zime spala na dworze (urodzila sie w listopadzie).
        Trzymalam ja przez pierwsze 6 miesiecy z dala od innych dzieci, po
        to ze jakby juz zachorowala, to z pozytkiem dla siebie (umocnienie
        wlasnego systemu odpoernosciowego)
        Nie mniej jednak podstawy obchodzenia sie z niemowleciem powinny byc
        dostepne szerszemu ogolowi matek w UK, dotyczy to Angielek i Polek,
        ktore biora z nich przyklad.
      • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:58
        Na cycu podobno nie mozna przekarmic dziecka?


        mama-123 napisała:

        > Liley, pulchne dziecko wcale nie jest zdrowsze niz polskie dziecko
        z
        > walem tluszczu. W Francji zwlaszcza bardzo duzo sie mowi o tym,
        zeby
        > dzieci juz jako niemowleta nie byly otyle.
        > Poza tym wg mnie przegiec jest wiele, ale polskie matki czy w UK
        czy
        > w Anglii wcale nie sa lepsze niz tutejsze. (Obserwacje wieloletnie)
    • mama-123 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:48
      No poza tym, co co Ty robilas na tej playgroup i Twoje dziecko tez?
      Przeciez poszlas zeby dzieco poznalo inne dzieci, bawilo sie, a Ty
      po prostu obserwowalas. Jakie zalosne jest nasze polskie osadzanie
      innosci :(
      Niedawno jak w zeszla niedziele rozmawiala ze mna jedna mama. W
      szkole jej synka jest polski chlopiec, ktorego mama nie chciala.
      Mieszka teraz w domu dziecka i panicznie sie boi wszystkiego, nie
      rozmawia z nikim. Pewnie mial wspaniala polska mame, ktora tak go
      kochala, ze az nie mogla sie nim zajmowac:(
      No przykre jest to, co piszesz. Zauwaz Liley, ze zadna matka nie
      jest idealna. Przegiecia sa i tu i tu. Tylko chciej to zauwazyc.
      • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 14:52
        j.w. poszlam na przeszpiegi, bo w domu nie mam co robic i nie mam
        Polsatu.


        mama-123 napisała:
        > No poza tym, co co Ty robilas na tej playgroup i Twoje dziecko
        tez?
        > Przeciez poszlas zeby dzieco poznalo inne dzieci, bawilo sie, a Ty
        > po prostu obserwowalas. Jakie zalosne jest nasze polskie osadzanie
        > innosci :(
        > Niedawno jak w zeszla niedziele rozmawiala ze mna jedna mama. W
        > szkole jej synka jest polski chlopiec, ktorego mama nie chciala.
        > Mieszka teraz w domu dziecka i panicznie sie boi wszystkiego, nie
        > rozmawia z nikim. Pewnie mial wspaniala polska mame, ktora tak go
        > kochala, ze az nie mogla sie nim zajmowac:(
        > No przykre jest to, co piszesz. Zauwaz Liley, ze zadna matka nie
        > jest idealna. Przegiecia sa i tu i tu. Tylko chciej to zauwazyc.
        • liley11 Moze zbyt krytuczny byl ten post w stosunku do mat 07.10.08, 15:06
          do matek angielskich i ostatnie zdanie @(co sie najbardziej pamieta)
          przesadzilo o charakterze wypowiedzi a nie o to mi chodzilo. Nie
          jestem przekonana, ze polskie matki sa lepsze.

          Co do zabawiania Eli na playgroup - to ja jej tam jestem malo
          potrzebna - idzie sobie zwykle na drugi koniec sali zaraz ktos
          przypnie, ze ma racje, ze ucieka od takiej matki) i po 20 - 30
          minutach sprawdza, czy jestem i dalej sie bawi.

          Kiedys w Pl byla tradycja, ze dziecka sie nie pokazywalo obcym do 40
          stego dnia po narodzinach. Ta sama tradycja jest w bylej Jugoslawii,
          Ciekawe co ona oznacza i dlaczego tak jest?
          • mama-123 Re: Moze zbyt krytuczny byl ten post w stosunku d 07.10.08, 15:09
            U nas na Wielkopolsce z kolei zwyklo sie mowic, ze z dzieckiem nie
            wychodzilo sie az do chrzcin. (ale po co?)
            Pamietam, gdy moja mama urodzila moja mala siostre, to wszyscy w
            domu musieli byc cicho, bo ona spala (a spala duzo). Ja z kolei
            wyczytalam, ze sen dzienny dziecka rozni sie od nocnego i warto
            nauczyc dzieko, ze w dzien jakis tam halas jest i tyle. Wnioskuje z
            tego, ze to nasze bycie cicho, bo moja siostra spala, bylo zupelnie
            niepotrzebne.Moja mama natomiast uwazala, ze tak musi byc.
            • liley11 Re: Moze zbyt krytuczny byl ten post w stosunku d 07.10.08, 15:15
              Moja mama tak samo robila i pozniej mialam problem, aby zasnac w
              innym miejscu, a zwlaszcza pierwsze noce byly zarwane) na szczescie
              szybko sie przestawilam


              mama-123 napisała:

              > U nas na Wielkopolsce z kolei zwyklo sie mowic, ze z dzieckiem nie
              > wychodzilo sie az do chrzcin. (ale po co?)
              > Pamietam, gdy moja mama urodzila moja mala siostre, to wszyscy w
              > domu musieli byc cicho, bo ona spala (a spala duzo). Ja z kolei
              > wyczytalam, ze sen dzienny dziecka rozni sie od nocnego i warto
              > nauczyc dzieko, ze w dzien jakis tam halas jest i tyle. Wnioskuje
              z
              > tego, ze to nasze bycie cicho, bo moja siostra spala, bylo
              zupelnie
              > niepotrzebne.Moja mama natomiast uwazala, ze tak musi byc.
            • mama5plus Re: Moze zbyt krytuczny byl ten post w stosunku d 08.10.08, 02:38
              Pamietam, gdy moja mama urodzila moja mala siostre, to wszyscy w
              > domu musieli byc cicho, bo ona spala (a spala duzo). Ja z kolei
              > wyczytalam, ze sen dzienny dziecka rozni sie od nocnego i warto
              > nauczyc dzieko, ze w dzien jakis tam halas jest i tyle. Wnioskuje
              z
              > tego, ze to nasze bycie cicho, bo moja siostra spala, bylo
              zupelnie
              > niepotrzebne.Moja mama natomiast uwazala, ze tak musi byc.

              Ot co! Gdy urodzila sie pierworodna, znajoma ktora przyszla nas
              odwiedzic ( starsza pani-Polka zreszta) poradzila nam : `nie
              chodzcie przy niej na palcach`. Do tej pory jestem jej wdzieczna za
              te rade. :)

              Natomiast inna starsza pani-Polka rowniez, poradzila swojej synowej
              (Walijce i naszej owczesnej GP :) ) by dziecku swemu kladla
              pieniazek na pepku z racji przepukliny ;) albo plasterek
              przylepiala. Pieniazka nie bylo, plasterka tez nie i przepuklina
              sama sie wchlonela ( podobnie jak i mojemu i pewnie tysiacom-
              milionom innych niemowlakow) ktorym czy bez plasterka/pieniazka czy
              pomimo niego ;)


              A propos wkurzajacych zaniedban... jestem dosc swiezo po obejrzeniu
              fotosow przyslanych przez znajoma mi dumna mame blizniat a moja
              szkolna kolezanke. Foto
              pstrykniete w samym srodku upalnego, polskiego lata, wtedy gdy
              temperatury oscylowaly w okolicach 30-35 st.
              Dzieci odziane cieplutko. Na glowach czapki z nausznikami,
              bynajmniej nie letnie kapelusiki a dzianinowe cos_tam wiazane pod
              broda.
              Przykryte do tego polarowymi kocykami i.... w spiworach typu
              footmuff (o poduchach wsunietych do tychze nie moge nie wspomniec).
              A wozek pcha wyletniony tato. :->
              No i fakt. Trudno tego nie widziec i jezor mnie swedzi nadal by
              czegos nie powiedziec bo w ktorym miejscu sie konczy tolerancja a
              zaczyna znieczulica (albo troska o dobro bezbronnego w koncu
              dziecka) no ale nie wiem czy odwagi mi brak, czy rozwaga
              przemowila...koniec koncem nie skomentowalam.
              Choc temat mnie gryzie bo dla mnie to takie jakby....niezamierzone
              okrucienstwo :-?
              Przy czym matka raczej doswiadczona juz bo jedno dziecko mocno
              ochowane. Najwyrazniej taka wyznaje zasade dotyczaca opatulania
              niemowlakow.
              To juz ta matka zatykajaca moze 2 latke cala czekolada w poczekalni
              przychodni tubylczej jakos tak bardziej byla dla mnie do przelkniecia

              Ale obydwa przypadki potwierdzaja tylko fakt ze ludzie i taborety
              sa po roznych stronach granic. A i ludziom zdarzaja sie potyczki.
              Ja nie wiem do ktorej grupy sie zaliczam ale tez mam pare wpadek
              macierzynskich na koncie :-}
              Pamietam jak kolezanka bardziej doswiadczona na mnie popatrzyla
              kiedy wypalilam ze pierworodnej pewnie pierwszy zabek wychodzi... z
              tylu :->
              Miala dziewczyna na tyle taktu ze cos tylko grzecznie zagaila `O,
              zawsze myslalam ze najpierw te przednie wychodza` ;-P a ja sie
              krwawym rumiencem oblewam na kazde wspomnienie tej rewelacji ;)
              Coz, na usprawiedliwienie mam tylko swoj brak doswiadczenia
              osobistego, jako i dostepu do netu, obecnosci kompetentnej i
              doswiadczonej babci,cioci czy innej hybrydy powyzszych oraz kilka
              dzieciowych lektur na polce-fakt ze przewertowanych solidnie ale
              zadna z nich akurat nie poruszala tematu zabkowania zdaje sie ;-)
          • golfstrom Re: Moze zbyt krytuczny byl ten post w stosunku d 07.10.08, 15:14
            W Polsce jest tez tradycja przypinania czewonych kokardek (
            Tutaj link do słynnej dyskusji )

            Założę się, że nie tylko w Polsce. Ciekawe, co to oznacza.
            Kiedyś w Polsce, kiedy dziecko było już na tyle duże, że mogło się
            samo sobą zajmować, było zostawiane samo sobie, żeby się sobą
            zajmowało. Kiedy było na tyle duże, że mogło się opiekować młodszym
            rodzeństwem, opiekowało sie młodszym rodzeństwem. A kiedy było na
            tyle duże (około 10 lat), że mogło w ręce utrzymać widły albo
            grabie, to zaczynało pracować w polu. Mówię Ci, stara polska
            tradycja.
            • liley11 Re: Moze zbyt krytuczny byl ten post w stosunku d 07.10.08, 15:18
              A ja zakladalam malej cos czerwonego, jak wychodzilysmy z domu. W
              czerwonym jej do twarzy, z widlami - nie sadze. Nie mieszkamy na
              razie na wsi i trzody nie mamy obok domu.


              golfstrom napisała:

              > W Polsce jest tez tradycja przypinania czewonych kokardek (
              > Tutaj link do słynnej dyskusji )
              >
              > Założę się, że nie tylko w Polsce. Ciekawe, co to oznacza.
              > Kiedyś w Polsce, kiedy dziecko było już na tyle duże, że mogło się
              > samo sobą zajmować, było zostawiane samo sobie, żeby się sobą
              > zajmowało. Kiedy było na tyle duże, że mogło się opiekować
              młodszym
              > rodzeństwem, opiekowało sie młodszym rodzeństwem. A kiedy było na
              > tyle duże (około 10 lat), że mogło w ręce utrzymać widły albo
              > grabie, to zaczynało pracować w polu. Mówię Ci, stara polska
              > tradycja.
    • pyza_uk Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 15:12
      Liley - a gdzie ty wyczytalas takie rewelacje, ze jak sie dziecko trzyma przez 6
      mie. w izolacji (pisze, ze dopiero po 6 mies. zaczelas corke zabierac do ludzi),
      to sie uodporni na choroby? Mi sie wydawalo, ze to dziala wrecz odwrotnie - im
      wiecej kontaktu z innymi tym wieksze prawdopodobienstwo, ze dziecko sie uodporni
      i organizm nauczy sie zwalczac zarazki. Musze powiedziec, ze ja bylam b.
      nieodpowiedzialna, bo spotykalaysmy sie z dziewczynami ze szkoly rodzenia zaraz
      po porodzie, dawalysmy sobie nasze dzieci do trzymania, chodzilysmy razem na
      zakupy, po prostu normalnie funkcjonowalysmy.
      Podobnie z tym 'biednym maluszkiem', co musial siedziec na zajeciach z muzyki -
      przez cale pewnie 20 min, podtrzymywane przez mame. Skad wiesz, moze potem lezy
      plasko przez kolejne 8 godz? Latwo jest oceniac na podstawie 30 min, prawda?
      Wyluzuj troche, bo moze sie to skonczyc nerwica jakos lub deprecha.
      • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 15:25
        Nie wyczytalam, tylko starsze czarownice mi powiedzialy. Juz zaczne
        prozak lykac, tak na wszelki wypadek, moze dzieki temu unikne
        depresji.

        Dlaczego tylko moje angielskie kolezanki, te co chodzily na
        playgroups od kilku tygodni zycia swoich pociech, narzekaja, ze ich
        dzieci chorowaly od samego poczatku?

        Nowy czlowieczek i tak ma duzo wrazen na tym swiecie w obrebie domu
        i podworka, spacerow w parku - dlatego uwazam ze na dodatkowe bodzce
        jest w wieku kilku tygodni i pierwszych nmiesiecy zycia jest o duzo
        za wczesnie. Tak samo uwazam, ze zdrowy szkrab zajety poznawaniem
        otoczenia, mamy, taty nie musi tracic energii na walke z
        przeziebieniami, a wykorzystac ja do rozwoju i "przyzwyczajenia" sie
        do tego nowego dla niego swiata. Ela nie maial kolek i godzin placzu
        z nie wiadomo - jakiego powodu.
        • pyza_uk Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 15:46
          "Ela nie maial kolek i godzin placzu
          z nie wiadomo - jakiego powodu." - moja Helena tez nie, mimo ze poznawala nowe
          otoczenie, wlaczajac 'kolegow', ich rodziny itp, a nie tylko dom i mame i tate :)
          To, ze ty tak robisz (trzymalas dziecko pod kloszem), nie znaczy ze jest to
          jedyne sluszne i dobre rozwiaznie. Powinnas sie z tym pogodzic, bo potem
          niepotrzebny stres, krew z nosa itp.
          A tak z ciekawosci - twoj partner, ojciec corki, nie pracuje nigdzie? nie
          wychodzi 'do ludzi'? nie przynosi do domu zarazkow? Ciekawa jestem, czy jak jest
          przeziebiony (lub ty) to macie zakaz zblizania sie do dziecka? czy moze wasze
          wlasne bakterie, wirusy sa lepsze od tych dziecka sasiadow? To pytanie
          retoryczne, nie oczekuje odpowiedzi, bo opinie na powyzsze mamy rozne, jak
          widac, i dobrze, bo nudno by bylo.
          • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 02:50
            pyza_uk napisała:

            > "Ela nie maial kolek i godzin placzu
            > z nie wiadomo - jakiego powodu." - moja Helena tez nie, mimo ze
            poznawala nowe
            > otoczenie, wlaczajac 'kolegow', ich rodziny itp, a nie tylko dom i
            mame i tate
            > :)

            I moja szostka cala tez nie, pomimo traktowania jak u pyzy :)
            Ba, nie chorowaly tez specjalnie i mam nadzieje ze tak im tez
            zostanie.
            No pierworodna przy zmianie klimatu w wieku 3-4 mies. kaszel
            zlapala. Po, niech policze, chyba pon 12h locie z przesiadka i 10
            dniach pobytu w innym klimacie gdzie kazdy ja bral na rece (bo tam
            taki zwyczaj). Nastepnie zaliczyla wyjazd do Polski i walesania sie
            tam po rodzinie, a wczesniej tygodniowy z mlodzieza oraz 2 tyg w
            domu znajomych gdzie opiekowalismy sie ich starszakami. Pozniej
            tydzien na obozie mlodziezowym znowu.
            No moze takiego maratonu to juz bym nie powtorzyla, ale to z innych
            powodow akurat niz rzeczona sprawa odpornosci. Z odpornoscia to
            akurat bylo u niej git. I kolek tez nie miala ;)

        • panixx Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 16:01
          I w Polsce i w UK zdarzaja sie matki 'wypadki'.
          Ja jednak mysle, ze gorzej jest w Polsce z przechuchaniem,
          przegrzaniem maluchow i wielkim poswieceniem Matki Polki.

          Tutaj zauwazylam, ze mamy sa bardziej wyluzowane i z usmiechem same
          przyznaja, ze nie sa perfekcyjne.
          Bardzo podoba mi sie idea play groups. Ja i synek regularnie
          uczesczamy odkad ukonczyl 6 tyg zycia. Tylko ze na poczatku te
          spotkania byly dla mnie: moglam pogadac z innymi mamami, poradzic
          sie, poplotkowac, a maluch w tym czasie spokojnie ssal mojego cyca.
    • jaleo Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 16:11
      liley11 napisała:

      Hmm, "dziecko w tym wieku powinno lezec na plask na twardym
      materacyku" - to jest chyba tylko jedna z teorii, a nie prawda
      objawiona, bo wielu ekspertow sie skladnia obecnie do metod
      stosowanych np. w Afryce, czyli noszenie niemowlat, a nawet
      noworodkow, w chuscie, gdzie dziecko moze sie naturalnie ulozyc w
      pozycje plodowa.

      Ja bym sama dziecka trzymiesiecznego nie "posadzila" na podlodze, bo
      nie byloby w stanie utrzymac sie w tej pozycji, ale sa dzieci, ktore
      i w tym wieku potrafia trzymac rownowage.

      Ale ja tez jestem "matka nieuswiadomiona", bo i niemowlaki
      przerzucone przez ramie nosilam (moje wrecz uwielbialy byc tak
      noszone), i w drugi dzien po porodzie!! mialam w domu z dziesiec
      osob rodziny, z ktroych kazdy noworodka na rece bral :-)))

      Co do tego, ze dzieci w UK sa mniejsze, to chyba tez mylne wrazenie,
      bo z tego, co czytalam, to wagowo w UK dzieci sie rodza jedne z
      najwiekszych w EU. Czy to jest dobrze, to tez nie do konca
      powiedziane, bo ma to duzo wspolnego z ogolna postepujaca otyloscia
      spoleczenstwa.
    • tuti Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 17:13
      Kurcze, liley, mama jeszcze nie jestem, ale w mojej rodzinie wiele
      jest dzieciakow, I niby wszystkie te bratowe wyedukowane,
      kulturalne, a dokladnie, zasmarkane dzieciaki, takie jakies.. nie,
      niedoposzczone, bo na pewno kochane, ale jakies takie – no u nas
      sie poswieca dziecku czas, bawi sie, o, przed roczkiem chodzi sie
      zeby samemu tych pare kroczkow na ouerwsze urodziny zrbilo…
      A tu kruszynki ledwo co wyszly z macicy a juz na zakupach w
      supermarketach, gole nogi, z sausage w lapce w wieku 10-cy.
      Przeginaja czesto!
          • eballieu Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 17:55
            Liley, gdybym ja izolowala moje pierwsze dziecko do 6-go miesiaca
            zycia, to mnie by wsadzili do izolatki oddzialu psychiatrycznego:-(

            W Belgii "uspolecznianie" zaczyna sie juz w szpitalu;-)
            Dziecko do 14 odwiedzaja - neonatolodzy, polozne, fizjoterapeuci,
            pielegniarki srodowiskowe, mame dziecka tez kilku specow od zycia po
            porodzie.
            Po 14 zaczynaja sie odwiedziny i trwaja do godziny 20. Wszedzie
            strzelaja korki od szampanow. Usmiechneite polozne zabieraja przy
            okazji dostawienia dzieciaka do cycka puste butelki po szampanie do
            kontenera na szklo, a w informatorze oddzialu polozniczego napisane
            jest, ze maszyna do robienia lodu do coolera jest na korytarzu
            przy "dyzurce" poloznych.
            Jeszcze siedzisz Liley, czy juz lezysz;-)
            I szczesliwie sie sklada,ze kazdy ma swoj wlasny pokoj po porodzie,
            wiec eliminuje sie zdziwone - zgorszone spojrzenia.

            • mmolek Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 18:28
              Droga Liley - strasznie przykre to ze tak sie ciebie czepiaja, ale
              niestety wydaje mi sie ze poglady mojej babci nie znajda uznania na
              forum czytanym przez 20 - 40 latki (tak na oko);
              Ja tez jestem "wyrodna matka" - chusta zamiast twardego materacyka,
              podroz 1500 km samochodem w 8 tyg zycia (uwaga - caly czas w
              foteliku samochodowym!!!) i do tego prom,wiatr,spaliny, samolot od 3
              miesiaca zycia, srednio raz na miesiac (bo tak nam sie zycie
              ulozylo) i cale mnostwo znajomych przewalajacych sie z zasmarkanymi
              dzieciakami przez nasz dom od ok 2 tyg po porodzie, o i jeszcze
              przedszkole od 14 miesiaca zycia, aha!!! basen od 6 miesiaca zycia i
              wiele takich tam od ktorych moim babciom i mamie wlosy sie jeza na
              glowie...
              No i co - zadnych antybiotykow,szpitala,wizyty u GP tylko na
              szczepionki. Cora co prawda nie pulchna i dorodna wrecz przeciwnie -
              chuda i dluga (bo takie ma geny...) ale za to szczesliwa,
              usmiechnieta, dosyc inteligentna jak na swoje 4,5 roku ,
              dwujezyczna, nie choruje (oby tak dalej) i uwaga - drugie zamierzam
              wychowywac identycznie ku utrapienia mojej mamy i babci - ale takie
              zycie - poglady na wychowanie dzieci zmieniaja sie z czasem i roznia
              sie miedzy pokoleniami, krajami takze (moim zdaniem USA przebija UK
              pod kazdym wzgledem o ktorym piszesz), a wyrodne matki sa wszedzie i
              beda niestety niezaleznie od kraju i kultury - tylko wyrodna matka
              to dla kazdego cos innego jak widze...
              Jak mowie szkoda mi tej nagonki na Ciebie, bo pewnie tak jestes
              wychowana i takie masz wzorce i oczywiscie masz prawo wychowac swoje
              potomstwo tak jak uwazasz za stosowne - tylko dla kogos innego Twoje
              poglady moga byc delikatnie mowiac dziwne (choc dla mojej tesciowej
              bylabys idealna synowa - jesli cie to pocieszy...)
              Powodzenia i pozdrawiam.
              M
              • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 18:41
                Dzieki mmlonek:) Wystarczy mi jedna tesciowa:)) ktora zreszta jutro
                przyjezdza. Ja tez wychowuje na przekor mojej mamie i babci. One
                maja jeszcze bardziej skrajne poglady. Ten watek traktuje, jako
                wymiane pogladow, a nie jako nagonke na mnie, chociaz tak to
                niekiedy wyglada.

                mmolek napisała:

                > Droga Liley - strasznie przykre to ze tak sie ciebie czepiaja, ale
                > niestety wydaje mi sie ze poglady mojej babci nie znajda uznania
                na
                > forum czytanym przez 20 - 40 latki (tak na oko);
                > Ja tez jestem "wyrodna matka" - chusta zamiast twardego
                materacyka,
                > podroz 1500 km samochodem w 8 tyg zycia (uwaga - caly czas w
                > foteliku samochodowym!!!) i do tego prom,wiatr,spaliny, samolot od
                3
                > miesiaca zycia, srednio raz na miesiac (bo tak nam sie zycie
                > ulozylo) i cale mnostwo znajomych przewalajacych sie z
                zasmarkanymi
                > dzieciakami przez nasz dom od ok 2 tyg po porodzie, o i jeszcze
                > przedszkole od 14 miesiaca zycia, aha!!! basen od 6 miesiaca zycia
                i
                > wiele takich tam od ktorych moim babciom i mamie wlosy sie jeza na
                > glowie...
                > No i co - zadnych antybiotykow,szpitala,wizyty u GP tylko na
                > szczepionki. Cora co prawda nie pulchna i dorodna wrecz
                przeciwnie -
                > chuda i dluga (bo takie ma geny...) ale za to szczesliwa,
                > usmiechnieta, dosyc inteligentna jak na swoje 4,5 roku ,
                > dwujezyczna, nie choruje (oby tak dalej) i uwaga - drugie
                zamierzam
                > wychowywac identycznie ku utrapienia mojej mamy i babci - ale
                takie
                > zycie - poglady na wychowanie dzieci zmieniaja sie z czasem i
                roznia
                > sie miedzy pokoleniami, krajami takze (moim zdaniem USA przebija
                UK
                > pod kazdym wzgledem o ktorym piszesz), a wyrodne matki sa wszedzie
                i
                > beda niestety niezaleznie od kraju i kultury - tylko wyrodna matka
                > to dla kazdego cos innego jak widze...
                > Jak mowie szkoda mi tej nagonki na Ciebie, bo pewnie tak jestes
                > wychowana i takie masz wzorce i oczywiscie masz prawo wychowac
                swoje
                > potomstwo tak jak uwazasz za stosowne - tylko dla kogos innego
                Twoje
                > poglady moga byc delikatnie mowiac dziwne (choc dla mojej
                tesciowej
                > bylabys idealna synowa - jesli cie to pocieszy...)
                > Powodzenia i pozdrawiam.
                > M
              • m0nalisa mmolek przybij piatke!!! 07.10.08, 20:32
                w pelni zgadzam sie z toba, tez mi zal liley bo po prostu widocznie takie ma wzorce.
                Ja tez jestem wyrodna, w dzien wyjscia ze szpitala bylam z dzieckiem po pampersy
                w tesco!!! tak, pojechalismy od razu po drodze potem nie byloby jak bo w domu
                czekala na nasz 8 osobowa rodzina. wprawdzie krotko byli ale byli a ile zarazek
                przyniesli- o 10 minutach w sklepie nie wspomne.
                Michal majac 17 dni byl na wycieczce w londynie calodniowej.
                teraz ma 3 miesiace i jest zdrowiutki (odpukac) - raz biedulek mial katar, wtedy
                akurat nigdzie nie jezdzilismy to ja sie przeziebilam i synow zarazilam.
                tak samo bylo ze starszakiem- 15 miesiecy ma, chorowal 2 razy- kiedy wychodzily
                mu pierwsze zeby i pol roku pozniej byla trzydniowka. bylo minelo- takie
                infekcje sa nieuniknione.
                nie uwazam by izolowanie dziecka bylo wlasciwe.
                istnieja przegiecia w druga strone ale tak jest wszedzie w kazdym kraju.
    • emicyb Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 18:05
      Ja po czesci zgodze sie z autorka.Wiekszosc angielskich matek nie
      podtrzymuje glowek noworodkow, te glowki wisza i lataja dzieciaczkom
      w kazda strone.My z kolei zaczelysmy chodzic na playgroup od kiedy
      mala miala 2 mies.ale chodzilysmy nieregularnie.Nie izolowalam
      jej.Wiem, ze przegrzanie jest niedobre dlatego nie lubie do Polski
      jezdzic zima(te komentarze na temat ubioru mojej malej) ale nieraz
      wzdrygalam sie kiedy na miescie w zimny,wietrzny dzien widzialam
      bose niemowle.
      • chestnutflower Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 18:39
        Nie lubie wtykac nosa w nieswoje sprawy ale czasem dziwi mnie jak mama naubierana w kozakach maszeruje a dziecko z sinymi stopkami siedzi w wozku, taka ponoc tu moda;)

        Co do izolacji od innych dzieci to w naszym przypadku nawet nie mozna bylo o tym pomarzyc.
        Corka urodzona w The Heart Hospital i przeniesiona zaraz po porodzie na Dzieciecy oddzial noworodkow pare ulic dalej ode mnie juz w 4 dobie zycia czekala ponad godzine z tata w korytarzu wsrod masy innych dzieciakow na szanownego pana ortopede na zbadanie bioderek.
        Ponoc jakbym to miejsce zobaczyla to moglabym sie zalamac.
        Nastepnie 2 miesiace wycia z kolek.
        I tu sie nie zgodze, ze to co jem mialo na to wplyw.
        Na 5 msc wyelimnowalam praktycznie wszystko co szkodzi. Zylam o ryzu, marchwii i paru innych rzeczach. Bardzo chcialam karmic piersia.
        Corce malo to pomagalo, darla sie dalej, nie spala na dobe po 12 godzin. Jechalismy taksowka na pogotowie gdzie spedzielismy w pokoju 2 metry na 2 czekajac 3 godziny na pediatre. Bylo tam sporo innych dzieciakow, kontkatu uniknac sie nie dalo.
        Zreszta jak jest jak idziesz do GP. Czekasz z dzieckiem wsrod innych kichajacych osob, niekomu nie zalezy. A my juz nie wiedzielismy co robic, czy to kolki czy cos innego bo corka tak strasznie krzyczala calymi dniami ze martwilismy sie bardzo.
        Kolki przeszly samoistnie po 2,5 miesiacach, prawie z dnia na dzien bez zadnej zmiany mojej diety.

        Na zajecia z music in the rucksack pierwszy raz poszlysmy jak miala 3 miesiace i fajnie bylo:)Na basen jak miala 5 miesiecy (chcielismy szybciej ale ze wzgledu na bioderka nie moglismy)
        Nie slyszalam o czym takim jak izolacji dziecka od innych dzieci na 6 miesiecy ale slyszalam o niedojrzalym ukladzie nerwowym i immulogicznym. Ale i tak np. szczepi sie wtedy dzieci nie zbaczajac na to:/
        Podoba mi sie tutaj ze nikt sie nie wtraca jak wychowywac dziecko, nie pokazuje palcem ze ma ubrany TYLKO sweterek jak to nam sie zdarzylo w Polsce i ze mimo wszystko klimat jakis taki fajniejszy.
        Nie strasza mnie chorobami itp, ale my jestemy raczej wyluzowani i chcemy zeby corka miala kontakt z rowniesnikami.
        Umiar i zdrowy rozsadek najwazniejsze.
        Ja nie mam misji zeby uswiadamiac inne mamy. Kazdy mam wrazenie musi sobie z tym radzic sam. Zadne lekcje nie pomoga:)

    • basiak36 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 20:00
      W duzej czesci sie zgadzam, ale nie uwazam ze to dotyczy tylko angielskich matek
      czy jakos matek ogolnie:) Jedne matki szukaja informacji, dopytuja sie,
      sprawdzaja, inne nie. Ja tez swego czasu swoje bledy popelnilam. Zalezy tez na
      jaka pomoc trafia wsrod lokalnych HV. W Polsce jest tak samo, niby tacy wszyscy
      dbali sa o dzieci, a ciagle gdzies czytam o 3 miesiecznych niemowlakach
      dostajacych zupki czy herbatki slodkie w wieku 2 tygodni. To samo z wysadzaniem
      niespelna rocznych dzieci na nocniki, przykladow jest wiele.
      W UK bywa podobnie, tylko na inne sposoby:) Tez ciagle widuje mamy ktore na
      zajeciach z muzyki na przyklad, sadzaja dzieci ktore siedziec nie potrafia. Nie
      wiem czy krzywda sie tym dzieciom dzieje?
      No i nie wiem jak pod innymi wzgledami jest w Polsce bo juz za dlugo tam nie
      mieszkam, ale tutaj zdecydowanie najwazniejsza jest wygoda matki.
      Prowadzilam kilka lat wypozyczalnie laktatorow szpitalych (dla lokalnego
      szpitala) i tylko niewielka czesc przydawala sie wczesniakom i dzieciom ktore
      naprawde nie mogly byc karmione piersia. Wiekszosc czasu byly to mamy ktorym sie
      nie miescilo w glowie ze parotygodniowy noworodek potrzebuje mamy i potrzebuje
      czesto ssac, wiec koniecznie trzeba dac butelke i smoka. Troche poodciagac
      pokarm laktatorem zeby sie nazywalo ze sie probowalo dawac mleko swoje i po
      sprawie. Bo najwazniejsze zeby mamie bylo wygodnie, drobne, niewielkie
      poswiecenia dla malego dziecka sa uwazane za cos dziwnego, ma byc wygodnie i
      juz. To samo z nauka samodzielnego spania dzieci, na sile, mimo placzu dziecka.
      Mam tylko pare kolezanek tutaj ktore widzialy to inaczej. W Polsce chyba jednak
      jest podobnie czy nie?
      • gypsi Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 20:28
        W Polsce na pewno jest podobnie, caly swiat idzie w kierunku wygody.
        Stad potem pytania co robic z goraczka, co trwa JUZ 3 dni czy biegunka JUZ od
        tygodnia (nie mowie o nikim indywidualnie, taki przyklad tylko), a czasem mama
        jedna z druga wprost powie, ze jest niedospana, zdenerwowana i nie wytrzymuje.
        Ale to dziecko jest chore i to dziecka potrzeby maja byc na pierwszym miejscu,
        zwlaszcza malenkiego dziecka. Idealnie powinno byc karmione piersia przez mame
        kiedy zachce, noszone i tulone kiedy placze. A nie "ustawiane" pod jej wygode.
        Coz, taki urok macierzynstwa, nerwy i nieprzespane noce, czy nie tak?
        • basiak36 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 20:41
          Gypsi, dla mnie tez wydaje sie oczywiste ze jak rodzi sie maly czlowiek to robie
          co moge zeby maluchowi ulatwic start, przytulam ile chce, karmie ile chce - w
          koncu mi jest latwiej, ja rozumiem i wiem ze z czasem bedzie latwiej. A jest
          dokladnie na odwrot. Ostatnio scena z jednego z centrow zabaw dla dzieci, mama z
          malutkim noworodkiem (maluch mial gora 1-2 tygodnie), wyraznie szukajacym mamy
          tym charakterystycznym odruchem ssania i krecenia glowka, dziecko nie zostalo
          nawet wyjete z wozka, zatkane smokiem, a po chwili butelka z na poczekaniu
          wlanego kartonika, bez podgrzania. Po czym na odleglosc nakarmione ta butla,
          zero przytulenia nawet. Pod koniec juz nie moglo wiecej zjesc, wiec matka wyjela
          z wozka i meczyla dziecko tak dlugo az wypilo cala butelke, z maluszka sie
          niezle wylewalo.
          Jak dla mnie scena po prostu pelna grozy, plakac mi sie chcialo :( A sceny z
          karmieniem butelka bez wyjmowania dziecka z wozka widze czesto, podobnie jak
          podpieranie butelki poduszka, tak ze niemowle na pol lezaco pije, a mama moze
          robic zakupy.
        • ukasia Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 16.10.08, 00:25
          Idealnie powinno byc karmione piersia przez mame
          > kiedy zachce, noszone i tulone kiedy placze. A nie "ustawiane" pod
          jej wygode.
          > Coz, taki urok macierzynstwa, nerwy i nieprzespane noce, czy nie
          tak?

          Dokładnie tak!
          I tak sobie zawsze myślę, szczególnie gdy jestem
          zmęczona/niewyspana/poirytowana, że to przecież maksymalnie tylko
          kilka lat. I czymże jest te kilka lat w porównaniu do całego
          długiego życia tego Małego Człowieka. A przecież ten początek jest
          najważniejszy, determinujący późniejsze życie.
          Więc zrobię wszystko żeby moje dzieci miały dobry start i mamę w
          domu, która jest gotowa spełniać najważniejsze w tym wieku potrzeby
          dziecka, nawet kosztem tego, że nie mają super wypasionych ubranek
          czy zabwek. Nie to jest najważniejsze a niestety usłyszałam kiedyś z
          ust kogoś z rodziny zarzut, że nie pracuję i tym samym nie poprawiam
          bytu rodziny (który nota bene nie jest wcale zły). Wolę przeczekać
          te kilka lat z mniejszymi dochodami, ale szczęśliwymi dziećmi.

          Tak mnie jakoś wzięło na te przemyślenia.
          • mama-123 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 16.10.08, 10:41
            Pewnie, ze mozna i tak, ale trzeba miec granice wg mnie. Gdy moje
            dziecko idzie spac o okreslonej porze, to mam czas dla siebie, czas
            na posprzatanie, nauke itp. Balans jest we wszystkim wskazany.
            Kiedys dokladnie myslalam, ze powinnam (i bylam) na kazde zawolanie
            dziecka. Po dluzszym czasie jednak okazalo sie, ze nie wyrabialam
            sie np ze sprzataniem (a przesadna nie jestem) i innymi rzeczami i
            chodzilam zla.
            SYstematycznosc natomiast pozwolila mi na wiecej tzw quality time z
            moim dzieckiem. I ten system nam pasuje, czyli jestem na prawie
            kazde zawolanie, robie duzo dla moich dzieci(np 6 razy w tygodniu
            basen), ale zeby to zrobic wiele rzeczy musi byc ustalonych, nie
            tylko dla mojej wygody, ale tez i dla moich dzieci i calej rodziny.
            • ukasia Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 16.10.08, 11:38
              > Pewnie, ze mozna i tak, ale trzeba miec granice wg mnie. Gdy moje
              > dziecko idzie spac o okreslonej porze, to mam czas dla siebie,
              czas
              > na posprzatanie, nauke itp. Balans jest we wszystkim wskazany.

              Oczywiście, że tak. I ja nie jestem wielbłądem. Mam czas na swoje
              zajęcia i zajęcia domowe. I nie latam na 'każde zawolanie'. Pisząc o
              potrzebach miałam na myśli bardziej te psychiczne właśnie: poczucie
              bezpieczeństwa chociażby.
            • gosiash Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 16.10.08, 11:48
              Ale jedno z drugim wcale sie nie kloci. Stopniowo mozna wprowadzac
              pewna rutyne w zycie dziecka. Chodzenie spac i to dosc wczesnie,
              jest dla niego jak najbardziej wskazane. Dzieci lubia ustabilizowany
              tryb zycia i bardzo szybko przyzwyczajaja sie do tego, ze o tej poze
              to sie chodzi spac a o tej pobutka. Tylko my tu mowimy bardziej o
              metodach, bo co innego jakis tam ustalony rytual usypiania, ze np.
              bajeczka, mleczko, poglaskac, posiedziec, itp. A co innego odlozyc
              dziecko do lozeczka o 7.30, zamknac drzwi i ma spac. A jak wrzeszczy
              to trudno po tygodniu sie nauczy i bedzie zasypialo o 7.35. A jak
              sie nie nauczy to jeszcze tydzien przetrzymamy.
      • edytataraszkiewicz Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 20:35
        Ja wlasnie tutaj nauczylam sie byc ''luzara'',czyli teraz widze
        inaczej niz kilkanascie lat temu,no i jestem juz doswiadczona a
        takze nie potrzebuje sluchac rad,mamusi ,tesciowej,itp.

        Moj syn ,teraz 18-latek,gdy mial miesiac przechodzil zapalenie
        oskrzeli,corka teraz 13-latka w wieku 2 miesiecy dostawala w pupe
        antybiotyki.
        Oczywiscie wtedy mieszkalismy w Polsce,czapeczki,ciepelko,puch i
        miod....
        Dzieci musialy siusiac do nocniczka po skonczeniu roczku,bo TRZEBA
        UCZYC! No i oczywiscie spac w lozeczkach,zadnego tam NOSZENA I
        TULENIA ,bo sie przyzwyczai! No i niech placze!- szybciej usnie

        Widzac to z perspektywy czasu (dlugiego,nie ma co ukryc),czasami
        wydaje mi sie,ze bylam wyrodna,bezuczuciowa matka...

        Moj najmlodszy synek,(19 miesiecy)chodzl z nami do
        supermarketu,basen, ''do ludzi'' itp. Zrozumialam,ze nawet trzymanie
        pod kloszem NIE MUSI uchronic dziecka.
        Wszedzie go zabieralismy,raz w tygodni chodzimy do playgroup i
        czesto tam zalapuje jakies infekcje,ale musi miec kontakt z dziecmi
        i sie uodparnac na choroby.

        Nie popelniam bledow przeszlosci.czyli:
        -na nocniczek jak ma ochote,
        - jak placze to tule,
        -nosilam na rekach ile sie dalo,
        -mam zawsze czas na dziecko I SIEBIE !

        Nazwalam synka-Nosidelko,bo wszedzie go zabieralismy od maluskiego,z
        bosymi stopkami tez...ja tez lubie bose:-)
        • velvet35 Do Edyty! 07.10.08, 21:33
          No Edyta, musimy chyba jakis klub zalozyc: ja mam corke 14 lat i
          synka 8 miesiecy. I myslalam, ze jestem jedyna na tym forum z tak
          duza roznica wieku u dzieci. Strasznie sie ciesze, ze Cie tutaj
          spotkalam. Ja mieszkam w Londynie, a Ty?
      • mamakostka Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 22:25
        > Prowadzilam kilka lat wypozyczalnie laktatorow szpitalych (dla
        lokalnego
        > szpitala) i tylko niewielka czesc przydawala sie wczesniakom i
        dzieciom ktore
        > naprawde nie mogly byc karmione piersia.

        A robilas ankiety w tym kierunku? Trzeba bylo wyporzyczac tylko tym
        ktora jak piszesz "naprawde nie mogly byc karmione"....sorki ale dla
        mnioe to po prostu terror laktacyjny. I nie na miejscu jest dla mnie
        ocenianie matki po tym czy karmi piersia czy nie. Ja od urodzenai
        synka, po kilku nieudanych probach, wlasnie zaczelam karmic
        sztucznie dla WYGODY swojej i dziecka. Karmie tak samo, co rowniez
        potepilas, dziecko na lezaco, w wozku, w lozeczku- i nie mam potem
        placzu przy odkladaniu (coz WYGODA).A nawet powiem Ci, ze zdarzylo
        mi sie w upalna pogode, w czasie wycieczki dac malemu mleko prosto z
        kartonika, bylo w temperaturze pokojowej..ale to tez ta WYGODA.I
        powiem Ci na dodatek, ze sposob karmienia dziecka nie jest dla mnie
        wyznacznikiem DOBREJ MATKI POLKI, moge na tysiac roznych sposobow
        okazac dziecku milosc a nie tylko przy cycu.
        Nota bene nie jest to etraz pean na czesc sztucznego karmienia.
        W mojej miejscowosci nie ma zbyt duzo toodlers group wiec swojego
        czasu z mamami dzieci w podobnym wieku robilysmy spotkania w parku.
        ROBILYSMY.... Odechcialo mi sie bo na kazym pikniku sluchalam...ze
        moje dziecko ma na pewno udar bo nie ma czapeczki (lekkie slonce,
        kocyk w cieniu), ...ma krzywice bo nie daje wit D (ta sama mama
        ubiera dziecku rajtki, dlugi rekaw w upal, zeby zadna czesc nie byla
        narazona na promienie sloneczne)....ma zapalenie oskrzeli przy
        leciutkim katarku.Na dodatem glownym tamatem takich spotkan to
        wymiana adresow polskich pediatrow, wyliczanie chorob ktore ODKRYLI
        Ci lekarze i sprowadzanie lekow z Polski (bo tu angielskie doktory
        sa do nieczego, tylko Paracetamol daja).Szczytem wszystkiego byla
        wizyta mojej szwagierki z 3 latka. Przy temperaturze 37.5 chciala
        jechac z dzieckiem na ostry dyzur. Jak jej powiedzialam, ze czeka ja
        kilka godzin w kolejce i pewnie Calpol wpadla w histerie, ze jej
        dziecko umiera....
        Tylko kilka przykladow. AAAAAA jeszce bo nie wytrzymam, z wywiadu z
        ang polozna
        Po czym poznac na porodowce kobiete ze wschodu?
        Ze jej dziecko ma spiochy, sweter, 2 czapki, 3 kocyki i becik :-))))
        Wiec reasumujac , nieuswiadomienie dziala w dwie strony :-)))
        Pozdrawiam
        • m0nalisa hehe to sie dyskusja zrobila 07.10.08, 22:43
          moja kuzynka jest w ciazy, rodzi za 3 miesiace, mieszka tu dluzej niz ja.
          przezywa ta ciaze strasznie wiec nie ominely mnie pytania czy jadlam sałate w
          ciazy :PPP no ale troche dziewczyne wyprostowalam.
          ale....
          do dzis oburzenie wzbudza fakt ze wyszlam ze szpitala dobe po porodzie bo w
          POLSCE!!!..... no wlasnie.
          na nic tlumaczenia ze czulam sie dobrze, dziecko zdrowe to po co mam siedziec??
          ona chce zostac ze 3 dni- i niech robi jak chce, mowilam jej ze nikt jej nie
          wygoni jak sie nie bedzie czula na silach niech sobie zostanie - bedzie miala
          pomoc blisko. a ja? no wyrodna! malo tego ludzie nie sluchaja moich argumentow i
          przyczyn tylko dalej uparcie twierdza ze mnie do momu wyproszono bo w
          POLSCE!!.... to 3 doby minimum. co tez nie jest prawda bo siedze na forum
          dzieciowym juz kilka lat (minely nam ciaze dzieci maja po 1,5-2 lata i rodzimy
          nastepne) wiec rozeznanie mam.
          ech....
          • moni73 Re: hehe to sie dyskusja zrobila 07.10.08, 23:04
            eee, jakie 3 doby, tez Cie teraz w Polsce gonia do domu tak szybko
            jak sie da ;) Kasa Chorych to "oszczedna " instytucja wiec nie chca
            placic jak nie trzeba ;)
            Ja z ostatnim dzieckiem mialam cesarke i po 3 dniach kazali isc do
            domu. Po naturalnym, jak wszystko ok idziesz po dobie nawet.

            Co do tutejszych metod wychowawczych- mnie sie wiele a nich podoba,
            ale wiele nie jestem w stanie zaakceptowac nawet wizualanie.
            Ja tez mialam ochote plakac jak w centrum handlowym pewna mamusia
            laczacego noworodka, zapychala butelka z mlekiem, mimo ze sie
            krztusil. Oczywiscie nawet nie wyjela z wozka. Ona byla "zajeta"
            rozmowa przez tel komorkowy.
            Ja tez z tych co to uwazaja ze nie na tym macierzynstwo polega by
            byc niewolnikiem niemowlecia dzien i noc , ale sa granice...
            I nie chodzi tutaj o kramienie piersia czy butelka. Kazdego sprawa i
            tyle. ja swoje 3 sztuki karmilam cycem po roku bo uwazalam ze tak
            trzeba i juz. To dla nich moim zdaniem bylo najlepsze i tak tez
            robilam. Ale jak ktos nie chce karmic, ok, jednak dlaczego
            zwyczajnie dzieciatka podczas karmienia nie moze przytulic na
            chwile? Obojgu byloby milo :)
            No ja zwyczajnie nie lubie takich obrazkow bo mi sie serce kraje.

            Czasem tez sie zastanawiam czemu ma sluzyc obdzieranie malucha z
            ubran przy temp 8 st, kiedy mamusia jest ubrana w ciepla kurtke i
            buty? Ma byc odporniejszy przez to? I nie mam na mysli tutaj braku
            czapki na glowie bo to jestem w stanie "przezyc"

            Ale oczywiscie takie skrajne sytuacje zdarzaja sie i w Polsce tylko
            w druga strone- mamunia w krotki rekawie a dzidzia czapka i kurtka
            bo sie zapewne przeziebi. To tez malo rozsadne
          • eballieu Re: hehe to sie dyskusja zrobila 08.10.08, 10:29
            Monalisa kochana. Po porodzie naturalnym w Belgii zostajesz w
            szpitalu 5 dni. Chociazby dlatego, ze uwazaja, ze lepiej potrzymac
            dluzej i nauczyc dobrze karmic, przejs np. nawal w szpitalu niz w
            domu, gdzie czesto nie ma kto i jak pomoc. Owszem 12 wizyt darmowych
            poloznych od karmienia 24na 24 sie ma 7 dni na 7, ale zanim polozna
            w ciagu godziny do domu dojdzie, to w ruch moze pojsc butelka i
            czarne mysli.
            Po cesarskim cieciu pobyt w szpitalu trwa standardowo 10 dni.
            Po pierwsze dlatego, ze to bardzo niebezpieczna operacja. Po drugie,
            jesli np. ktos tak jak ja mial drugie csarskie ciecie, to zasady
            postepowania sa tez inne. Przez pierwsze 3 doby podnosza dziecko i
            podaja, kiedy tylko chcesz. Ale tez i polozne przychodza i same
            doczepiaja ssaka do piersi. Do konca pobytu w szpitalu prosza cie,
            abys dzwonila po nie jak juz sama nauczylas sie dostawiac do piersi,
            bo chca sprawdzic czy dobrze. I czesto rzucaja historiami typu -
            kiedy ja bylam pacjentka tego oddzialu, to tez nie wiedzialam jak
            sie zabrac za karmienie, pomagalam juz kilka lat innym, ale sama nie
            wiedzialam jak sie do tego zabrac.

            Uwierz mi, nie tylko Polacy sie dziwuja, jak mozna komus najpierw
            dac przed operacja typu cesarskie ciecie kartke do podpisania, ze
            zdajesz sobie sprawe z ryzyka, a pozniej wypisac do domu 2 i pol
            doby po operacji.
            Ginekolog, ktora prowadzila tu w Belgii koncowke mojej ciazy i
            robila operacje ma kilka lat pracy zawodowej w Anglii, tez do dzis
            sie nie moze nadziwic.
            Ciesze sie, ze mialam druga operacje poza Anglia, ze moglam zostac w
            szpitalu do momentu, kiedy juz sama umialam obslugiwac siebie i
            dziecko. OCzywiscie dziecko z zakresu dostawiania do piersi.

            Przy pierwszym cieciu cesraskim w kilka godzin po operacji przyszla
            pani polozna i trenowala mnie, jak unosic dziecko z lozeczka bez
            uzywania miesni brzucha, a z uzyciem jedynie miesni klatki
            piersiowej. Kiedy w formie anegdoty opowiedzialam to pani z oddzialu
            fizjoterapii tutejszej, to powiedziala, ze normalny czlowiek nie
            jest w stanie czegos takiego zrobic. Ona po latach pracy w zawodzie
            mialaby problemy.
            • m0nalisa Re: hehe to sie dyskusja zrobila 08.10.08, 11:53
              czyli co kraj to obyczaj. Ja taka zielona juz nie byłam bo to moje drugie
              dziecko takze sie nie bałam wcale. Pozjiej jak zółtaczka sie dlugo utrzymywala
              to nawet gypsi podpytalam czy tak ma byc bo mial ja z 8 tygodni.
              przy pierwszym dziecku bylam dluzej ale to byly inne okolicznosci, maly urodzil
              sie 2 miesiace wczesniej bylismy w innym miescie w szpitalu wiec na trzeci dzien
              jak go postanowiono przeniesc do mojego miasta do szpita ja wyszlam do domu. to
              tam nauczylam sie przewijac , w drugim szpitalu uczylam sie karmic (byl tam
              miesiac) , a w ostatnia dobe przed wyjsciem dzioecka do domu mamy mogly spac w
              osobnym pokoju z dzieckiem.
              Nie wyrywalam sie do domu przy drugim bo jestem hej do przodu, po prostu
              wiedzialam co robic. i nikt sie temu nie powinien dziwic.
            • pyza_uk Re: hehe to sie dyskusja zrobila 08.10.08, 13:38
              O matko - wszyscy tak maja, czy tylko wybrancy losu, co placa prywatnie?
              Pamietam jak mi kiedys tlumaczylas, jak tam wyglada system opieki zdrowotnej,
              ale przyznam, ze nie pamietam? Po w UK prywatnie tez mozna sobie chyba polezec,
              jak ktos lubi (zreszta ze szpitala nhs tez nikt na sile nie wygania). Moja
              siostra rodzila prywatnie w Sydney i tez lezala 5 dni po porodzie w szpitalu (a
              wlasciwie w czyms na ksztalcie hotelu) i wszyscy kolo niej biegali, mimo, ze
              porod naturalny i trwal 3 godz.
        • basiak36 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 23:16
          Pomine dodatki napisane wielkimi literami, nie trzeba krzyczec chyba?

          Ja tylko wyjasnie ze laktatory szpitalne mialam w ilosci bardzo ograniczonej i
          mialam odgorne zalecenie aby przede wszystkim dawac tam gdzie potrzebuja tego
          male wczesniaki a matki nie maja mozliwosci kupic wlasnego laktatora.
          Co do wygody dziecka przy karmieniu butelka, tutaj akurat dziecko nie ma wiele
          do powiedzenia bo decyduje matka, interpretujac zachowania dziecka w taki a nie
          inny sposob. I przyznam szczerze ze nie obchodzi mnie to jak ktos karmi swoje
          dzieci, ile czasu spedza przytulajac je i jesli jestes pewna ze postepujesz
          wlasciwie, nie musisz sie tlumaczyc przeciez? :)
    • dag78 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 07.10.08, 23:14
      Albo mamusie na playgroup - dziecko ledwo co wyszlo z macicy,
      > nakarmione butelczyna i siedzina kolanie mamy, aby sie odbilo.
      > Mamusia sie zagadala i tak dziecko spalo z glowa przewieszona na
      bok
      > przez 25 minut (patrzylam na zegarek), I czy w takich przypadkach
      > tez nie nalezy zwracac uwagi mamom
      :) od prawie 4 lat chodze z dziecialkami po roznych M&T grupach i
      czasem rzeczywiscie mozna zobaczyc taki obrazek ale jeszcze nigdy mi
      sie nie zdarzylo zeby mama byla nieprzyjemna albo obrazona jak sie
      jej podpowie ze maluszek usnal czy podda lezaczek..
      Moj synek tez zasypia w roznych pozycjach a odkad obrocilam gondolke
      przodem do kierunku jazdy zdaza mu sie spac przewieszonym przez
      barierke:))

      Mysle ze po prostu musimy sie pogodzic z roznicami wychowania czasem
      cos podebrac, zmienic i dostosowac do siebie, czasem
      podpowiedziec..uczmy sie od siebie a nie krytykujmy!
      Moje M&T prowadzi wiele sesji dla mam gdzie mozemy porozmawiac
      podzielic sie doswiadczeniami, wiadomosciami..jesli nie macie czegos
      takiego sprobujcie same i zobaczycie co wyjdzie:) ja dowiedzalam sie
      ze Nigeryjczycy- a przynajmiej plemie z ktorego pochodzi moja
      psiapsiola- urzadzaja jakby przetarg na imie dziecka:) przyjaciele
      rodziny daja koperty z propozycja imienia wraz z wkladem:) a rodzice
      maja tydzien na wybor imienia w tym czasie nikomu nic nie mowia 7
      dnia urzadzaja olllbrzymie przyjecie i uroczyscie przedstawiaja
      dziecine oglaszajac nadane imie:)
      z kolei Kenijczycy nadaja imiona po swoich rodzicach nie pamietam w
      jakiej kolejnosci zaczynaja od rodzicow mamy czy taty ale imiona sie
      utrzymuja przez dluuugi czas te same:)

      Leczenie, stosuja w wiekszosci srodki naturalne i 'babcine'sposoby
      np masaz maslo shea + czosnek..a na lekarzy takze narzekaja:))



      • agazat Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 09:29
        No to i ja sie pochwale :)jaka wyrodna jestem.
        Moja corka urodzila sie dzien przed Wigilia, na kolacje wigilijna
        bylysmy juz w domu. Kolecja przygotowala moja mama - byla smazona
        ryba, bigos, pierogi z grzybami i kapusta. Jadlam az mi sie uszy
        trzesly, a mama patrzyla z przerazeniem, no bo co bedzie dziecku ...
        Dziecku nigdy nic nie bylo. Oh pardonsik, raz zaprotestowala po tym,
        jak zjadlam na miescie jacket potato z curry i popilam cola. Po tym
        dalam sobie spokoj z cola (pijam w ogole baaaardzo rzadko).
        Na zajeciach muzycznych bardziej draznia mnie mamy, ktore maja
        gdzies co sie dzieje wokol i radosnie ucianaja sobie pogawedki. Nie
        zwracaja uwagi na to, co robia ich dzieci, uwazajac zapewne, ze
        prowadzaca sama wszystko ogarnie. Przeszkadzanie innym i zero
        zaangazowania - to mnie wkurza.
    • gobisha Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 10:42
      Pomijajac aspekty ubierania dzieci za lekko lub za grubo, wiek kiedy
      zabieramy je na pierwsze play-group etc – czyli wszystko to na co
      jednak nie ma sztywnych norm i moznaby dyskutowac bez konca o tym,
      ktory wariant jest lepszy, to niestety, ale brytyjskie matki czesto
      nie maja swiadomosci lub nie cha jej miec, ze alkohol i palenie w
      ciazy szkodza. Podobnie z karmieniem piersia – nie zdaja sobie
      sprawy lub nie chca znac korzysci jakie to niesie.
      Nie opieram sie teraz na konkretnych danych,ale programach tv
      (tutejszych) i artykulach w tutjeszej praise, ktore zawieraly dane
      liczbowe i bily na alarm. To jest prawdziwy dramat – te hektolitry
      alkoholu wypijane w ciazy i papierosy przez ciezarne palone. To jest
      dopier nieuswiadomienie!
      Przy czym chce zaznaczyc, ze nie twierdze,ze polskie matki sa
      mniejszymi ignorantkami – nie mieszkam w Polsce juz od ponad 6 lat,
      a znane mi polskie (jak rowniez hiszpanskie, bulgarskie, hinduskie,
      francuskie) matki mieszkajace w GB byly tematem wystarczajaco
      zainteresowane, zeby wiedziec czym palenie i picie w ciazy grozi.
      • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 12:10
        Ale czy tylko brytyjskie?
        O-ho, przyklady moglabym mnozyc.
        Taka kwestia karmienia np.
        Mam wrazenie ze w Polsce przybiera to tylko nieco inny charakter bo
        jest duza presja spoleczna (albo z jakowegos innego powodu) i sie
        nazywa `tak bardzo chcialam a nie moooglam` albo `a bo mleka nie
        mialam ( w dzien po porodzie BUAHAHA)`
        Podczas gdy z zachowan tejze matki( zaznaczam- mowie o konkretnych,
        znanych mi przypadkach, zeby nie bylo ze uogolniam) ewidentnie
        wynika ze tak naprawde albo nie chciala, albo popelnila kardynalne
        bledy wynikajace z...nie wiem... ignorancji? Zamieszania
        wprowadzonego przez babcie,ciocie albo personel ktory powinien umiec
        fachowo doradzic.
        Nie mowie ze wszystkie ale te o ktorych mowie nie pozostawily mi
        ku temu zadnych watpliwosci.
        Ja rozumiem ze nie kazdy musi sie w tym odnalezc ale jasne
        postawienie sprawy to naprawde rzadkosc.
        Ostatnio mialysmy taki przypadek w rodzinie i siostra glupio sie
        czula nie wiedzac czy ma jakos pomoc rodzicom uzalajacym sie ze `sie
        nie udalo` czy trzymac z daleka bo przeciez ewidentnie widac ze
        dziewczyna nie ma ochoty karmic, a tatus, gdy polozne zachecaly do
        karmienia i nie przybiegly z kolejna butla, popedzil do apteki po
        butle i mieszanke `bo nie bedzie ich sie klanial`.
        Niesmiale propozycje siostry kontaktu z poradnia laktacyjna
        skwitowal czyms w stylu: `Aaaa tam! Teraz to i tak nie ma co. A maly
        sie najadl i w koncu spi zadowolony to spokoj` ;)

        No i ich sprawa. Tylko ze bez normalnej szczerosci na dobra sprawe
        kazdy z otoczenia ryzykuje ze albo dostanie latke `terrorysty
        laktacyjnego` ;) albo kolejnego takiego co to nie pomogl ( bo sie
        nie odezwal- fakt, czesto w obawie zeby nie rozdraznic swiezej matki
        i terrorysta nie zostac ;)

        Moze czasem po prostu trzeba pozwolic ludziom popelnic wlasne
        bledy? Moja szwagierka od miesiecy rozglaszala ze pewnie wczesnie
        urodzi a ja wiedzialam ze tym samym prawdopodobnie rozge na siebie
        struga no ale przemilczalam.
        Rzecz jasna nie urodzila, zwlaszcza z miesiecznym wyprzedzeniem tak
        jak przepowiadala i teraz termin za pasem a ona ma piane na ustach i
        sluchawka rzuca bo wszyscy krewni i znajomi krolika dzwonia i pytaja
        czy to JUUUUZ? I dlaczego jeszcze nie??? ;)
        Chcialoby sie powiedziec ` a nie mowilam?` no ale nie mowilam nic
        wtedy, nie powiem i teraz ;)

        Gorzej jesli te bledy dziecku ewidentna krzywde wyrzadzaja.
        Akurat palenie nie tylko w ciazy ale i przy dzieciach jest dla mnie
        totalnym hardcorem ale niestety nie karalne wiec wolno mi jedynie
        ochraniac wlasne dzieci. To samo z alkoholem i reszta szkodliwa.
        • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 12:40
          Rany! 5 dni w szpitalu!! Ja bym oszalala. ;o)
          Ja ktora ze wskazaniem wypisywalam sie na wlasne zadanie po jednym.
          A po 10ciu!!! to chyba by mi przeszla ochota na karmienie ;-) i na
          kolejne dzieci rowniez ;)
          Fakt, 5 raz spedzilam kiedy praktycznie wyjscia nie bylo (wysoka
          goraczka, kroplowki itede) ale i tak ewidentna poprawa nastapila
          dopiero w domu. No i dzieci mi sie po tym odechcialo ;)
          Coz, ja pewnie ewidentnie nieszpitalne stworzenie ;)
          Co dla kogo, co kto lubi...
            • eballieu Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 14:04
              Jaelo, dla uscislenia, ten Benelux, w ktorym rodzi sie w domu, to
              Holandia. Tam tez w marcu brakuje budzetu i konczy sie leczenie
              zebow. Tam tez czeka sie kilka miesiecy od diagnozy do leczenia, np.
              raka. Smutne prawda. Ale o takiej Holandii sie nei slyszy, jak sie
              mowi o opiece zdrowotnej, bo Holandia to prawie Skandynawia, co nie
              ;-)

              Pewnie, ze mozna wyjsc wczesniej na wlasne zyczenie. Nikogo nikt na
              sile nie trzyma. Tak samo jak nikt na lancuchu nie prowadza do
              fizjoterapeuty po porodzie. Jest taka mozliwosc, bardzo to tu
              popularne, wliczone w pakiet opieki, jak chcesz skorzystaj.
              Prywatnych szpitali nie ma, wiec Pyza lezalam w publicznym.

              Nie wspominam pobytu w szpiatlu jako niewygodnego w sensie nie
              widzialam potrzeby tam zostania. Mialam cesarskie ciecie plus inny
              zabieg, ja 3 doby po dopiero pierwszy raz zostalam podniesiona z
              lozka.
          • liley11 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 13:38
            W szpitalu po cesarce zostalam wypisana po 2,5 dniach. W zasadzie
            mialam juz isc do domu po dwoch dniach rano, ale przesiedzialam caly
            bozy dzien czekajac na dopelnieie formalnosci i jak byla juz 8
            wieczorem - do zaczelam sie glosno domagac przyspieszenia sprawy.
            Fakt, ze juz drugiego dnia po cesarce nie moglam sie doczekac,kiedy
            bede mogla isc do domu, jakos niewygodnie bylo mi w szpitalu - bylam
            tam bardzo zmeczona a tam nie dalo sie odpoczac.

            Co do karmienia cycem - to wszystkie polozne zachwycaly sie, ze tak
            dobrze karmie i pytaly czy to oby na pewno moje pierwsze dziecko.
            Jak sie okazalo po 5 tygodniach (!!!) - zle przystawialam i
            meczylam sie tak dlugo... az poszlam do kliniki laktacyjnej -
            wystrczylo inaczej glowke trzymac...i nie poprawiac,jak juz sie
            przyssala.

            NIkt mi nie pokazal, jak przewijac ani robic inne czynnosci. W ogole
            pierwszy raz Ela miala zmieniona pieluche po ...hmm (urodzila sie o
            8 rano, ) po poludniu a kolejna na nastepny dzien (!!!!). Ja bylam w
            takim amoku i anemii, ze nie pomyslalam, ze trzeba dziecku zmienic
            pieluche! Jak zawolalam pielegniarke aby jej pokazac Eli pupe, ze
            cala czerwona - ona powiedziala, ze to normalne i nic z tym nie
            robic! Na szczecie byli juz moi rodzice i oni powiedzieli mi, ze to
            raczej nie wyglada normalnie i potraktowalam pupe sudokremem. Na
            szczescie pomoglo. Ela nie zrobila tez smolki przez ten czas, tylko
            na drugi dzien na pieluszce wieczorem byla pomaranczowa plamka. Mimo
            to zostalysmy wypisane do domu... Ja na szczescie szybko stanelam na
            nogi i moglam sie nia zajmowac. Mna zajmowali sie maz i moi rodzice
            (nic sie nie wtracajac co do opieki nad dzieckiem). A smolke Ela
            zrobila dopiero po 3 dniach (!!!) i robila ja przez 3 dni (raz na
            dzien) placzac przed tym glosno przez godzine (normalne). Wydaje mi
            sie, ze przez to ma problemy z nietolerancja pokarmowa i ze skora -
            troche poharatalo jej przewod pokarmowy...

            w ogole powinni mnie pociac przynajmniej o 12 godzin wczesniej a nie
            w ostatbiej chwili, jak juz dziecku tetno spadalo i nie wzrastalo...
            ale nikt mna sie nie przejmowal, bo nie krzyczalam. Dopiero zaczelam
            krzyczec na pomoc, jak nikt nie przyszedl, gdy naciskalam na guzik,
            a wskazniki wskazywaly spadek tetna do 40 i sie nie podnosilo....
            wtedy im sie ruchy zagescily. Kolo mnie przez caly czas porodu, bylo
            ze 20 poloznych i bylam ju zserdecznie zmeczona opowiadaniem kazdej
            po kolei akcji porodowej... echhh.

            Dobrze, ze wszytsko to dobrze sie skonczylo i Ela jest silna, zdrowa
            i szczesliwa. I wiem juz jak postepowac przy kolejnym porodzie (oj
            bede sie drzec i domagac !!!)
      • mama-123 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 14:12
        GObisza,
        ja mam wrecz przeciwne spostrzezenia. Moja wlasna siostra (nota
        bene lekarz, mieszka oczywiscie w Polsce)palila w kazdej ciazy. Moja
        mam (tez wyksztalcona osoba) palila rowniez. Maz mojej siostry (tez
        obyty i wyksztalcony czlowiek) pali i przy mojej siostrze (ktora
        wlasnie w ciazy kolejnej jest) i przy swoich dzieciach. A to Polska
        wlasnie.
        Co do Anglii to rozne rzeczy mozna zobaczyc. Nalezy jednak zauwazyc
        jak bardzo jest zroznicowane spoleczenstwo bryryjskie. W nizinach
        spolecznych rozne rzeczy zobaczych, na wyzynach jest znacznie
        lepiej. Jesli sie oglada Trisha's show czy temu podobne, to przeciez
        wylacznie margines spoleczny tam sie pojawia. Poza marginesem to
        wydaje mi sie, ze mamy sa takie jak na calym swiecie kochaja swoje
        dzieci, poswiecaj sie dla nich i tez bledy popelniaja. Taki life.
        • gusia260 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 15:46
          Dziewczyny każda młoda mama popełnia jakieś błędy. Ja też nie raz
          nie wiedziałam jak mam ubrać córeczke na dwór, zdarzyło mi się
          pozniej na dworze ją rozbierac bo się pociła chciałam dobrze, a
          wyszło zle. Myśle że nie ma podziału, ze matki polki są takie a
          angielskie sa takie.
        • gobisha Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 15:53
          mama-123 napisała:

          > GObisza,
          > ja mam wrecz przeciwne spostrzezenia. Moja wlasna siostra (nota
          > bene lekarz, mieszka oczywiscie w Polsce)palila w kazdej ciazy.
          Moja
          > mam (tez wyksztalcona osoba) palila rowniez. Maz mojej siostry
          (tez
          > obyty i wyksztalcony czlowiek) pali i przy mojej siostrze (ktora
          > wlasnie w ciazy kolejnej jest) i przy swoich dzieciach. A to
          Polska
          > wlasnie.

          Tyle, ze mi wlasnie chodzilo o to, ze ja nie mam wlasciwie
          spostrzezen z Polski, bo tam nie mieszkam od ponad 6 lat.
        • jaleo Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 08.10.08, 16:29
          mama-123 napisała:

          > GObisza,
          > ja mam wrecz przeciwne spostrzezenia. Moja wlasna siostra (nota
          > bene lekarz, mieszka oczywiscie w Polsce)palila w kazdej ciazy.
          Moja
          > mam (tez wyksztalcona osoba) palila rowniez. Maz mojej siostry
          (tez
          > obyty i wyksztalcony czlowiek) pali i przy mojej siostrze (ktora
          > wlasnie w ciazy kolejnej jest) i przy swoich dzieciach. A to
          Polska
          > wlasnie.

          Statystycznie Polska wyprzedza daleko UK jesli chodzi o procent
          palaczy (zarowno kobiet jak i mezczyzn), wiec statystycznie tez
          pewnie duzo wiecej polskich kobiet w ciazy pali. Z tym, ze moze nie
          robia tego na widoku, np. na ulicy - bo by ludzie sie przyczepili.
    • gosiash rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 01:19
      -Przegrzewanie: Corke urodzilam w Polsce zima, w sypialni bylo ok.
      25 stopni (bo sama lubie cieplo), gosci jak najmniej, do Anglii
      przyjechalam pozna wiosna, wiec bylo juz cieplo. Generalnie mozna
      powiedziec mala przegrzewana, wychuchana - prawie w ogole nie
      chorowala (odpukac). Syn urodzil sie tez zima, ale juz tutaj. Tez
      ubierany cieplo ale do przegrzewania to mu daleko. Czesty kontakt z
      dziecmi, no i niestety przeziebienia non stop. Owszem dzieci sa
      rozne, ale ja jestem jednak zwolenniczka teori, ze dziecko ma miec
      cieplo i byc wychuchane. Zastanawia mnie kto i jak sprawdzil, ze
      dziecko zimna nie czuje (??!!) i jak widze mame opatulona, a dziecko
      zielone z zimna to sie we mnie gotuje.
      - Karmienie piersia: jak ktos mowi, ze nie karmi bo nie mial
      pokarmu, albo dziecko nie potrafilo ssac, no i generalnie lepiej ze
      dostalo butelke, bo sie przynajmniej najadlo, a tak to bylo caly
      czas glodne, to niestety wniosek taki, ze matke nie nauczono
      karmic, a i jej sie karmic nie chcialo. I nie obrazajcie sie
      dziewczyny, ale taka jest prawda. Ja gdyby nie to, ze bylam od
      poczatku przekonana, ze bede dlugo karmila i ze mialam wsparcie
      mamy, to bym pewnie tez nie karmila. Przeszlam, przez zle
      przystawianie dziecka, krwawiace (a wiec okropnie bolace) sutki i
      jak mi sie wydawalo brak pokarmu. Nawet przy drugim dziecku HV
      podpowiedziala mi jak przystawiac dziecko, bo okazalo sie, ze
      zapomnialam jak sie niemowlaka przystawia.
      - Wkurza tez mie jak ludzie mowia, ze czegos tam nie beda robic, bo
      w koncu dlaczego maja sie dla dziecka poswiecac. Wiec na przyklad
      nie beda karmic piersia, beda palic, pic, zostawiac dziecko z
      babcia/opiekunka bo przeciez trzeba wyjsc i sie zabawic, zostawiaja
      dziecko placzace w lozeczku, niech sie jak najszbciej nauczy spac
      samo, itd. To jest to po prostu egoizm. Niestety dziecko wymaga od
      nas poswiecenia i czesto trzeba robic rzeczy na ktore nie mamy w
      danej chwili ochoty.
      Niestety nie jestem matka idealna, popelniam mnostwo bledow i tez
      mam momenty kiedy mi sie nie chce.
      • agazat Re: rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 09:44
        Wedlug mnie uczenie dziecka zasypiac samemu to nie egoizm rodzicow -
        choc to zdecydowany plus dla nich - ale raczej uczenie dziecka
        niezaleznosci, ktora kiedys mu sie przyda. Nie wiem, czy moje dzieci
        akurat takie po prostu sa, czy nasze umiejetnosci rodzicielskie sa
        takie dobre hehe, ale od malego uczone byly zasypiac same i nigdy
        nie mielismy z tym problemu. Wystarczy wsadzic je do lozeczka z
        night-nights (pielucha tetrowa, ktora obydwoje uzywaja jako
        comforter), i ukladaja sie do snu. Mamy wieczorny rytual, jest duzo
        przytulania i czytanie ksiazeczki (jednej, a nie w nieskonczonosc),
        poswiecamy dzieciom duzo czasu w ciagu dnia, wiec nie widze nic
        zlego w takim sposobie. Dzieki temu mamy oczywiscie wiecej czasu dla
        siebie wieczorem.

        Jedna zmoich tutejszych kolezanek niestety nie dawala sobie rady z
        usypianiem syna i przez kilka lat przechodzila koszmar co wieczor.
        Maly ja terroryzowal, a ona sie poddawala, bo szkoda jej go bylo jak
        plakal. Przez pierwsze 3 lata spala z synem, proces usypiania trwal
        2-3 godziny (czytanie ksiazeczek, rozmawianie itp). Maly zasypial w
        koncu ok 10-11 wieczorem. Czy to jest ok?? W koncu udalo sie jej
        przeniesc go do wlasnego lozeczka, ale trwalo to dlugo i bolesnie.
        • edytataraszkiewicz Re: rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 10:38
          Ja nie karmilam piersia i nie bede sie tlumaczyc,ze cycki
          male ,pokarm za slaby itp.Takze nie uwazam,ze karmienie buteka jest
          dla dziecka tragedia-a niby dlaczego? Moje dziecko jest
          najszczesliwsze na swiecie poniewaz oprocz mnie - kochajacej nad
          zycie mamy ,ma przekochanego tate,ktory daje mu tyle milosci,aby
          czuc sie bezpieczne i kochane.
          • liley11 Re: rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 21:02
            Sa wyjatki, ktore uniemozliwiaja karmienie, sa takze wybory wlsane
            ludzi i usprawieldiwienia. Moje male cycki poddaly sie mojemu
            uporowi i ladnie urosly po porodzie i zrobily sie pelne mleka - moze
            tez dzieki 24/7 dzieciu na cycu przez pierwsze 6 tyg?
        • basiak36 Re: rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 11:29
          > Wedlug mnie uczenie dziecka zasypiac samemu to nie egoizm rodzicow -
          > choc to zdecydowany plus dla nich - ale raczej uczenie dziecka
          > niezaleznosci, ktora kiedys mu sie przyda

          Dziecko tylko wtedy potrafi sie naturalnie i stopniowo usamodzielniac kiedy od
          poczatku dostaje tyle ciepla ile potrzebuje, a nie trenowania i odsuwania do
          pokoju obok kiedy nie jest na to gotowe.
          Poza tym usypianie przy zabawce, smoczku, pieluszce, nie jest przeciez
          samodzielnym usypianiem, tylko zastapieniem mamy ta wlasnie rzecza:)
          Ja z pierwszym dzieckiem tak robilam, dostawal smoczka a ja nazywalam to
          samodzielnym spaniem, zamiast piersi zaczal dostawac wode, w koncu sie poddal i
          spal. Przyuczony swietnie.
          Teraz robie zupelnie inaczej, pozwalam dziecku decydowac kiedy jest gotowe na
          kolejne etapy i uwazam ze takie cos o wiele lepiej dziala. Do niczego nie
          przyuczam, bo maluch sam swietnie sie uczy kolejnych etapow, uczy sie zasad
          panujacych w domu itp. Mimo ze usypiam przy piersi a coreczka spi z nami, mamy
          wieczory dla siebie z mezem calkowicie, bo dopiero w nocy zabieram ja do nas.
          Dziecko to nie wrog ktory pojawia sie aby nas terroryzowac. To wlasnie taka
          interpretacja sprawia ze naturalne potrzeby dziecka staja sie czyms, z czym
          trzeba walczyc.
          • gypsi Re: rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 11:40
            Tez mam takie porownanie, choc zaledwie po 2.5 rocznej przerwie miedzy dziecmi -
            przy mlodszej corce po prostu uwaznie obserwowalam, nie starajac sie niczego na
            wyrost i na sile zrobic, kiedy nie byla jeszcze gotowa.
            I wszystko szlo plynniej, spokojniej, swoim torem, bez nerwow.

            Hehe, widze, ze Ty tez masz takie staromodne i niepopularne podejscie nie
            przeciwstawiania potrzeb dziecka potrzebom kobiety;)
              • basiak36 Re: Gypsi i Basiak... 12.10.08, 20:28
                Dobrze wiedziec ze jeszcze sa takie inne staroswieckie matki:)
                Szczegolnie tutaj w UK gdzie tak popularna jest idea 'hands-off' parenting,
                czyli im wczesniej dziecko odseparowane, w osobnym pokoju, nie wiszace na mamie,
                tym lepiej to swiadczy o rodzicach.
                Czytam wlasnie fajna ksiazke pt 'Unconditional parenting', i ciekawa mam burze w
                glowie:)
                Tak samo duzo dala mi do myslenia ksiazka J. Liedloff, 'Continuum concept', po
                koszmarnych zaleceniach Giny Ford to prawdziwa przyjemnosc czytac cos takiego.
                • liley11 Basia 12.10.08, 21:07
                  ZAciekawily mnie tytuly tych ksiazek. Czy sa one o niemowlakach czy
                  o starszych dzieciach? Swoja droga ksiazki Giny Ford cenie sobie, bo
                  dzieki nim mamy rutyne i Ela jest w niej "contented" - fakt ze
                  rutyna dopasowana do nas, a nie my dopasowani do zalecen Giny Ford.
                  Sporo dobrych wskazowek wzielam od GF.
                  • basiak36 Re: Basia 12.10.08, 21:19
                    Liley, ksiazke Jean Liedloff na pewno polecam, ale ostrzegam, mozna emocjonalnie
                    sie za bardzo przejac. Ja w pewnym momencie sie rozplakalam, a do placzliwych
                    nie naleze:)
                    Co do Giny Ford, owszem, jej uwagi o tym zeby np klasc dziecko spac w spokojnej
                    atmosferze, itp sa pozyteczne ale dosc oczywiste. Piszac 'koszmarne' mialam na
                    mysli wtlaczanie noworodka w rutyne, podczas gdy dla noworodka jedyne miejsce
                    gdzie czuje sie bezpiecznie i dobrze, jest przy mamie. To samo z tekstami o
                    przesypianiu nocy itp. Dzieki temu wmawia sie matkom ze dziecko ktore placze
                    odlozone do lozeczka tak naprawde nie wie co dla niego dobre a my musimy mu to
                    pokazac za wszelka cene.
                    Ksiazka ta pozbawia dziecka jakichkolwiek uczuc, traktuje je jak tobolek w ktory
                    wlewa sie mleko a tobolek ma robic to co sie od niego oczekuje, wmawiajac
                    rodzicom ze tak bedzie dla dziecka najlepiej, no bo szczesliwa mama to
                    szczesliwe dziecko itp. Nigdzie nie wspomni o tym ze to dziecku naleza sie
                    szczegolne prawa i wzgledy, bo to ono pojawia sie na calkiem nowym swiecie,
                    gdzie musi nauczyc sie jesc, funkcjonowac jakos, i tak naprawde powinno byc caly
                    czas przy swojej mamie... az samo zacznie sie czuc na tyle pewnie ze zacznie sie
                    powoli separowac i usamodzielniac.
                    • gypsi Re: Basia 12.10.08, 23:45
                      Szczesliwe jestescie - kilkanascie lat temu w Polsce to tylko Spock (jeszcze
                      przed nawroceniem) i Kitzinger byli na polkach.
                      Mame mialam nie karmiaca piersia, tesciowa tez nie, zadna nie umiala doradzic
                      przy problemach. Obie byly produktem epoki, kiedy butle co 3 godziny, antybiotyk
                      an byle katar, a dziecko odlozone do lozeczka "musi sobie poplakac, zeby zasnac".
                      Jeden jedyny Dziadek (moj dziadek, nie moich dzieci) podczas kilkugodzinnej
                      wizyty u nas, kiedy mala wytracona z rytmu obcymi nie mogla zasnac, najpierw
                      rzucil "co to jest, zeby dziecko samo w lozeczku plakalo", potem wyciagnal ja
                      zaryczana z lozeczka, przytulil i zaczal spiewac "Jada, jada dzieci droga".
                      Usnela w sekunde, a on popatrzyl na mnie z tryumfem. I od Babci tez sporo
                      bezcennych, a prostych rad dostalam, raczej dotyczacych pielegnacji niz
                      psychologii, ale dobre i to.
                    • gosiash Re: Basia 13.10.08, 12:19
                      Rekami i nogami sie pod Twoja wypowiedzia podpisuje, choc od razu
                      sie przyznaje (juz nie pierwszy raz), ze idealna matka nie jestem i
                      czasami to czekam z utesknieniem kiedy to sie moje dzieci
                      usamodzielnia wreszcie ;)
                      • basiak36 Re: Basia 13.10.08, 18:26
                        hoc od razu
                        > sie przyznaje (juz nie pierwszy raz), ze idealna matka nie jestem i
                        > czasami to czekam z utesknieniem kiedy to sie moje dzieci
                        > usamodzielnia wreszcie ;)

                        To tak jak ja:) Do idealu mi daleko i nie staram sie nim byc, mam dni ze
                        wspominam czas kiedy moglam spac w sobote do 12 a potem isc do kafei i czytac
                        gazete przy kawie przez godzine:)))

                        Gypsi, ale ksiazka Liedloff byla opublikowana po raz pierwszy wlasnie w latach
                        70tych? A to przeciwienstwo odkladania, rutyny itp?
                • mama5plus Re: Gypsi i Basiak... 13.10.08, 13:45
                  basiak36 napisała:

                  > Dobrze wiedziec ze jeszcze sa takie inne staroswieckie matki:)
                  > Szczegolnie tutaj w UK gdzie tak popularna jest idea 'hands-off'
                  parenting,
                  > czyli im wczesniej dziecko odseparowane, w osobnym pokoju, nie
                  wiszace na mamie
                  > ,
                  > tym lepiej to swiadczy o rodzicach.

                  No to Japonczycy bodajze, z tego co czytalam, wyznaja taka zasade
                  ze dziecka sie nie odsuwa a pozwala mu samemu odejsc, we wlasnym
                  tempie, bez popychania co buduje silne podstawy poczucia
                  bezpieczenstwa np. Wiec maluchy spia z rodzicami ( to nazywa sie
                  chyba rzeka- rodzice to jej przegi a dziecko plynie pomiedzy
                  nimi ;) ) i nabiera w ten sposob pewnosci siebie. I rzeczywiscie,
                  kiedy obserwuje mlodych, znajomych Japonczykow ktorzy w wieku nastu
                  lat juz podrozuja po swiecie, wyjezdzaja do szkol za granice i sa
                  bardzo samodzielni, niezalezni w tym wszystkim i maja takie jakies
                  poczucie bezpieczenstwa, to to mi tylko potwierdza slusznosc tej
                  teorii.
                  Nasze dzieci tez wszystkie spaly z nami (no nie jednoczesnie ;) )
                  albo obok nas w kolysce czy koszu.
                  W okolicy roku pierwsza corka przeprowadzila sie do lozeczka w
                  naszej sypialni i nie bylo problemu z tym przejsciem. Pozniej juz z
                  siostra wyprowadzily sie do swojego pokoju. W pewnym momencie po
                  przeprowadzce dostaly wlasne pokoje ale i tak wyladowaly w jednym i
                  teraz tez sypialnie (ktora sluzy im glownie do spania) dziela(
                  wszystkie cztery ;) )
                  Nawet lozka pietrowe zsunely a wczesniej zdarzalo im sie rozkladanie
                  materacy na podlodze. Wszak dziecko to tez istota spoleczna :) Ja
                  tez nie lubie spac sama ( i nie spie) to czemu dzieci mam zmuszac?
                  Nie bez powodu pewnie sleepover parties ciesza sie taka
                  popularnoscia wsrod dzieci :)

                  Co do metod przyuczajacych do samodzielnego zasypiania, ja wierze
                  ze czasem jest to jedyne mozliwe rozwiazanie w specyficznych
                  sytuacjach czy gdy mama sama/rodzice naprawde nie daja rady ale
                  przypomina mi sie nieodmiennie przypadek mamy blizniat ktora byla
                  zagorzala zwolenniczka tej metody i dosc agresywnie na jej temat
                  dyskutowala uznajac ja za jedynie sluszna i twierdzac ze jej dzieci
                  w ten sposob nauczyly sie samodzielnosci w wieku bodajze kilku
                  tygodni i zrozumialy ze nie moga matki terroryzowac( co ktos
                  skomentowal ze byc moze zrozumialy iz nie moga po prostu na nia
                  liczyc w momencie gdy im zle, czuja sie samotne, potrzebuja
                  bliskosci i jedyna metoda sygnalizowania tego jest wlasnie placz).
                  Coz, po paru latach, w podobnej dyskusji przyznala sie do swej
                  porazki. Otoz dzieci, odkad nauczyly sie wychodzic z lozeczek to nie
                  ma sily by je w nich zatrzymac i dosc dlugo jeszcze spaly z
                  rodzicami :o)
                    • mama5plus Re: Gypsi i Basiak... 13.10.08, 14:09
                      Nooo :)
                      A propos tego barlogu... wlasnie wczoraj wyjechali dlugoweek-endowi
                      goscie nasi z Holandii dla ktorych mielismy king size materac
                      rozlozony w goscinnym i zanim jeszcze przyjechali to trwaly debaty
                      kto bedzie na nim spal po ich wyjezdzie (a najlepiej przed zeby
                      `wyprobowac czy dobry` :D

                      Cos musi byc w tym spaniu na podlodze. Bedzie trzeba czesciej pod
                      namiot sie wybierac :)

                      Ja pamietam ze kiedy bylismy mali to do pokoju dzielonego jeszcze
                      wtedy z siostra na materac rozlozony na podlodze wprowadzali sie
                      nasi bracia - maluchy i to dopiero byla frajda
      • pyza_uk Re: rozne przemyslenia na temat 12.10.08, 10:52
        "Zastanawia mnie kto i jak sprawdzil, ze
        dziecko zimna nie czuje (??!!) i jak widze mame opatulona, a dziecko
        zielone z zimna to sie we mnie gotuje" - ja mam podobnie, ale w PL, jak widze
        wiosna/jesienia mamy rozebrane (temp. ok 18 st) a dziecko w kombinezonie, czapce
        -uszatce i przykryte kocem w wozku :0)
          • gusia260 Re: rozne przemyslenia na temat 13.10.08, 15:53
            gosiash napisała:

            > Z tym tez sie zgadzam, dziecko czuje w obie strony. I zimno i
            > cieplo :) Ja na cieplo tez uwazam, zwlaszcza z synkiem bo mozna mu
            > to i tamto przegrzac co do nieplodnosci prowadzi.


            Podobno przegrzanie dziecka jest grozniejsze. Ale teraz przy tej
            pogodzie to ja nie bardzo wiem jak małą ubrać. W słoncu jest gorąco
            ale powietrze jest zimne.
    • honorcia77 Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 13.10.08, 01:13
      Kurcze długi ten wątek...

      liley11 napisała:
      >I nie wiedzialam, co zrobic, bo
      > przeciez nie bede mamy umoralniac i uczyc, ze na sile nie wolno
      > sadzac i ze dziecko w tym wieku powinno lezec na plask na twardym
      > materacyku!

      Wg wybitnej francuskiej pediatry Julien Cohen-Solal trzy miesiące to
      jest właśnie wiek, w którym można sadzać się niemowlę. "A to jest
      właśnie wiek, w którym można sadzać dziecko, najpierw trochę
      wychylone do tyłu, dobrze podparte. Są po temu przynajmniej dwa
      powody po pierwsze dziecko doskonale potrafi utrzymać pozycję
      półsiedzącą podparte z obu stron, po drugie, nudzi się w pozycji
      leżącej. (...) Między trzecim, a szóstym miesiącem można już sadzać
      je w pozycji bardziej wyprostowanej, choć wciąż ma tendencję do
      przewracania się na boki."
      • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 13.10.08, 14:01
        Wg wybitnej francuskiej pediatry Julien Cohen-Solal trzy miesiące
        to
        > jest właśnie wiek, w którym można sadzać się niemowlę. "A to jest
        > właśnie wiek, w którym można sadzać dziecko, najpierw trochę
        > wychylone do tyłu, dobrze podparte.

        No i dzieci sa tez rozne.
        Moj syn np raczkowal w wieku 3 miesiecy (czasem samej nie chce mi
        sie w to wierzyc- gdybym nie miala zdjec z oznaczona data to bym
        pewnie myslala ze mi pamiec splatala jakiegos figla ;-) )
        Wczesniej sporo lezal na brzuszku, na plecach. A ze jako pierwszy z
        naszych dzieci wychowal sie z psem ktory wiernie strozowal przy nim,
        to sobie tak glowkuje ze to go zachecal w jakis sposob do poruszania
        sie na czterech lapach ;)
        Szybko musielismy zakladac bramke na schodach kiedy radosnym
        piskiem nam obwiescil zdobycie 3go schodka ;) )
        Rodzenstwo te umiejetnosci posiadlo w wieku bodajze 5-6 mies.
          • gypsi Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 13.10.08, 23:15
            Liley, szybki rozwoj nie zawsze jest blogoslawienstwem - wyobraz sobie chodzacy
            (a raczej biegajacy) 9.5 miesieczny koszmar. Dziecko, ktore po prostu nie
            rozumie slowa "nie". Ktore np. wyzera ziemie z doniczek (to jeszcze na
            pelzajaco-raczkujaco probowala robic) albo zakrada sie po cichutku do kuchni i
            probuje napic goracej kawy - czyli moja mlodsza corke.
            Ten bardzo wczesny rozwoj chodzenia nie dal niestety ani lepszej sprawnosci
            fizycznej, ani gracji - do tej pory jest nieco "clumsy" ;)
            • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 14.10.08, 00:04
              > Ten bardzo wczesny rozwoj chodzenia nie dal niestety ani lepszej
              sprawnosci
              > fizycznej, ani gracji - do tej pory jest nieco "clumsy" ;)

              A i wieksza sprawnosc tez nie zawsze gwarantuje te gracje czy
              harmonie. Moj brat, zapalony sportowiec, swego czasu 10ty w kraju
              gracz w tenisa stolowego, koszykarz i co tylko, jest chyba
              najbardziej wypadkowa osoba jaka znam. Z tego powodu z reszta
              musial przerwac studia na AWFie. Przy czym jego wypadki nie mialy
              nic wspolnego z samym sportem a juz nie wiem z czym...pechem???
              Poczynajac od omdlenia przy oltarzu (jako maloletni ministrant i
              rozwalenia sobie brody przy tej okazji a konczac na wypadku
              samochodowym z ktorego wyszedl cudem z rokowaniem na wozek a w
              najlepszym wypadku utykanie (skonczylo sie na srubach w nodze ale
              chodzi normalnie), poprzez wszelkiej masci kontuzje niesportowe
              ktore niejednokrotnie modyfikowaly mu wybor drog zyciowych,
              pogryzienie przez psa przyblede w dziecinstwie... odpukac, teraz
              jest spokoj, ale to byl naprawde ewenement :)
          • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 13.10.08, 23:50
            Liley :)
            On co prawda wspina sie po framugach i w tym dorownuje znacznie
            bardziej atletycznej starszej siostrze, ktora raczkowala chyba w
            calkiem zwyczajnym wieku ale poza tym to mlodszy brat odziedziczyl
            (po mocno usportowionym wujku zreszta ;) i dosc usportowionej babci)
            cale zamilowanie w tym kierunku. Wlacznie z pasja kapania pilki
            ktore to praktykuje od czasow gdy tylko ledwo co utrzymywal sie w
            pionie. Brat raczkowal tez w normalnym wieku i chodzil jak
            przecietniak czyli 11miesiac.
            Natomiast wczesnie raczkujacy Archieno vel Alpino kocha miloscia
            niepodzielna wszelkie robale i inne pelzajace stworzenia oraz im
            podobne. Sport specjalnie go nie pasjonuje. No moze milosc do
            wspinaczek mu pozostala a wiec lazenie po drzewach i rzeczonych
            framugach przez ktore przybylo mi nieco siwych wlosow. Ale znacznie
            wiecej mi ich przyspozylo jego lapanie pszczol i os golymi rekami :-P
      • edytataraszkiewicz Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 14.10.08, 10:22
        Ja tam sie nie wstydze,ze nasz synek spi z nami,chociaz ma juz rok i
        8 miesiecy.Jest madrym dzieckiem i jak bede pewna ze jest gotowy na
        przeprowadzke,to nie bedzie problemow.
        Juz sa postepy,bo nie budzi sie w nocy na mleko i przesyia bez
        przerwy 12 godzin!!!Wszystko pomalu,bez stresu i dziecko jest
        spokojne,grzeczne a najwazniejsze ma poczucie bezpieczenstwa.

        Nawet teraz jak pisze to jeszcze spi!!!!
        • mama5plus Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 14.10.08, 10:52
          Juz sa postepy,bo nie budzi sie w nocy na mleko i przesyia bez
          > przerwy 12 godzin!!!Wszystko pomalu,bez stresu i dziecko jest
          > spokojne,grzeczne a najwazniejsze ma poczucie bezpieczenstwa.
          >
          > Nawet teraz jak pisze to jeszcze spi!!!!

          To w tym momencie poraz kolejny chyba wyznam ze jako matka pol
          tuzina nie wiem co to bezsenne noce (seryjne bo okazyjnie sie
          zdarzalo z powodu choroby dziecka np czuwac) I smiem twierdzic ze w
          duzym stopniu dzieki temu ze mielismy dzieci przy sobie. Wysypialy
          sie i one i my przy okazji. :)
      • syso Re: Jestem zbulwersowana nieuswiadomieniem matek 14.10.08, 22:03
        Nie ma sie co wstydzic, moj siedmiolatek do tej pory przychodzi do nas w nocy,
        nad ranem lub o 1 w nocy. Ja to lubie, a on potrzebuje sie przytulic, widac tak
        musi byc ;-)) Starszy o rok braciszek natomiast lubi spac sam i ma wtedy spokoj,
        ale jak byl mniejszy to tej przylazil w nocy i spalismy w 4 na Super King Size.:-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka