ciekawie o cesarce

09.10.08, 15:51
serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,5755694,Cesarskie_ciecie__Warto_dac_sie_pokroic_.html
    • velvet35 Uffff 09.10.08, 16:51
      Ja rodzilam dwa razy (przerwa miedzy porodami 13 lat!) i obydwa
      porody identyczne: zero rozwarcia i zero skurczow. Obydwa porody
      trwaly 38 godzin. Za pierwszym razem dziecko wycisnal mi w PL lekarz
      kladac sie na mnie. Za drugim razem mialam cudowna opieke w
      Londynie, moja ciaze prowadzila lekarka, ktora do konca wierzyla, ze
      urodzimy naturalnie, ale i ona poddala sie i przeciela moj brzuch i
      wyjela z niego syneczka. Sila wyrzsza. czy ja sie nie nadaje do
      rodzenia? Bez wzgledu na odpowiedz, probowac wiecej nie bede :-(.
      PS Oczywiscie uwazam, ze cesarka jest tylko i wylacznie ostatecznym
      rozwiazaniem, nigdy na tzw. zyczenie. Mam tu kolezanke z Brazylii,
      ktora jest przerazona, ze tu nie mozna po prostu wybrac cesarki, bo
      u niej w Brazylii tak wlasnie jest. Sprawdzilam w necie i faktycznie
      w Brazylii jest najwiecej na swiecie cesarek.
      • gypsi Re: Uffff 09.10.08, 17:18
        Dla mnie podejscie do cesarki jako procedury "na zyczenie" jest kolejnym po
        paleniu i piciu w ciazy, karmieniu butelka, podawaniu antybiotykow na banalne
        infekcje, itp. przykladem na podejscie niektorych (a coraz ich wiecej, niestety)
        ludzi do zycia - ze przede wszystkim ma byc wygodnie. Im wygodnie, reszta sie
        nie liczy.
        Coz, jesli nikt inny nie jest "affected" to OK, niech sobie robia co chca. Ale w
        momencie, kiedy w gre wchodzi konflikt interesow, do tego z kims zupelnie
        bezbronnym i calkowicie zaleznym, to juz nie jest tak rozowo.
        Zastanawia mnie po co ludzie, ktorzy nie chca/nie lubia wyrzeczen i poswiecen,
        maja dzieci w ogole? Opieka nad zdrowym dzieckiem to od poczatku ciazy przez
        pierwsze miesiace zycia dziecka glownie wyrzeczenia i poswiecenia - swoich
        potrzeb, swojego czasu, itp.
        Jesli sie nie jest na to gotowym, to po co?
        • ewmag Re: Uffff 09.10.08, 17:47
          Gypsi, czy w takim razie uwazasz, ze w przypadku, kiedy kobieta w
          ciazy boi sie porodu do tego stopnia, ze zaczyna wpadac w psychoze
          (ten przyklad byl tez podany), tez nie powinna miec prawa do
          cesarki "na zyczenie"?
          W zasadzie sie z Toba zgadzam, ale sa granice poswiecenia sie dla
          dziecka (i nie tylko) i te granice sa rozne dla roznych osob.
          Szkoda, ze jako lekarz tego nie widzisz (czy sie myle?). Dziecku
          lepiej ze zdrowa psychicznie matka, a nie matka zestresowana, w
          depresji i nie dajaca sobie z niczym rady, ale "poswiecajaca sie".
          To, czego bardziej nie trawie, to obludne udawanie, ze np. "chcialam
          karmic piersia, ale..." (poza przypadkami, kiedy z jakis przyczyn
          zdrowotnych pokarmu nie bylo), gdy widac wyraznie, ze matka nie
          karmi, bo jej tak jest wygodnie. Albo opowiadanie wszystkim wokol,
          jak to sie kocha dzieciaka, a jednoczesnie robienie wszystkiego,
          zeby tym dzieckiem sie nie zajmowac wcale i "niech inni to zrobia".
          Albo babszyle, ktore mijam rano odprowadzajac dziecko do
          przedszkola, z nieodlacznym petem w dloni (wyglad pomine),
          wydzierajace sie na dzieci na cala ulice nie wiadomo, o co. Chociaz
          moze nie powinnam sie wypowiadac, bo jak moje dziecko mialo 2.5 roku
          to wyjechalam na tydzien, a ono zostalo z tata, no i zostalam przez
          jedna znajoma uznana za wyrodna matke;-).
          A jesli chodzi o "gotowosc na wyrzeczenia", to chyba nikt go konca
          nie wie, jak to bedzie, bo to w glownej mierze zalezy od dziecka.
          Jesli sie kiedykolwiek zdecyduje na kolejne, to bede wiedziala, co
          robie, ale tez nie do konca.
          • gypsi Re: Uffff 09.10.08, 18:19
            Uwazam, ze kiedy kobieta w ciazy boi sie porodu tak, ze zaczyna wpadac w
            psychoze, to powinna byc skierowana do psychologow/psychiatrow i zdiagnozowana
            wlasciwie, a potem wlasciwie leczona.
            Rozumiem, ze sa granice poswiecenia sie rozne u roznych ludzi, ale sa tez
            minimalne wymogi dziecka, konieczne dla jego prawidlowego rozwoju - czy zdrowy
            tryb zycia w ciazy (a przez to rozumiem wyrzeczenie sie papierosow, alkoholu,
            powstrzymanie od brania lekow) a potem ciagla obecnosc matki i karmienie piersia
            przez pol roku to naprawde tak wiele? Czy to naprawde zaburza zdrowie psychiczne
            matek masowo? Dlaczego dawniej kobiety nie robily z koniecznosci zajmowania sie
            dziecmi az takiego problemu?
            Moze jestem dziwna, ale bylo mi niezwykle trudno wracac do pracy kiedy moje
            dzieci mialy odpowiednio 10 m-cy i pol roku, choc szlam na kilka godzin dziennie
            wtedy, a i karmienie piersia udalo sie utrzymac bez wiekszych problemow.
            Polecialy mi przez to zeby dramatycznie, ale czy mam to zaczac wypominac dzieciom?
            • ewmag Re: Uffff 09.10.08, 19:18
              > Uwazam, ze kiedy kobieta w ciazy boi sie porodu tak, ze zaczyna
              > wpadac w psychoze, to powinna byc skierowana do
              > psychologow/psychiatrow i zdiagnozowana wlasciwie, a potem
              > wlasciwie leczona.

              Tylko czy warto kobiete w ciazy obciazac stresujacym "leczeniem",
              ktore niekoniecznie moze przyniesc wlasciwy skutek? Szczegolnie przy
              ograniczonym czasie (zaledwie kilka miesiecy)? Unikanie stresu w
              ciazy to tez czesc zdrowego trybu zycia. Naprawde psycholog czy
              psychiatra to dla Ciebie wszystko jedno?

              > Czy to naprawde zaburza zdrowie psychiczne matek masowo? Dlaczego
              > dawniej kobiety nie robily z koniecznosci zajmowania sie dziecmi
              > az takiego problemu?

              Jaki problem i jakie "masowo"? Czy potrzeby kobiety, ktora jest
              jednoczesnie matka maja zawsze byc na drugim planie, niezaleznie od
              wszystkiego? Czy to, ze kobieta urodzi w znieczuleniu (co nie
              znaczy, ze nie czuje zadnego bolu) oznacza, ze bedzie zla matka, bo
              za malo cierpiala? Czy niemowlak potrzebuje naprawde ciaglej
              (nieprzerwanej?) obecnosci matki przez pol roku? Przy karmieniu
              piersia tez mozna wyskoczyc gdzies na 2h, a ojciec dziecka i dziecko
              tylko skorzystaja na tym, ze zostali sami. A co z kobietami, ktore z
              roznych powodow musza isc do pracy wczesniej, niz po uplywie pol
              roku? Na stos?
              I co to znaczy "dawniej"? "Dawniej" (jak bylam dzieckiem na
              przyklad) nikt nie mowil o depresji poporodowej, do tej pory wielu
              tzw. "specjalistow" uwaza, ze to "fanaberie jakies". Nalezysz do tej
              grupy? Czy to, ze sie o tym nie mowilo oznacza, ze tego nie bylo?
              Czy to, ze kobieta nie decyduje sie na kolejne dziecko (i kolejne,
              itd.) kilka miesiecy po porodzie tez jest takie nienormalne?
              Ja nie wrocilam do pracy po urodzeniu dziecka, podjelam te decyzje
              swiadomie, ale bez poswiecenia. Dla mnie bycie z dzieckiem w domu
              jest fajne, ale jestem w stanie zrozumiec, ze sa kobiety, ktore po
              kilku miesiacach "siedzenia" w domu sa na granicy wytrzymalosci. I
              ich dzieciom to nie robi dobrze.

              > Polecialy mi przez to zeby dramatycznie, ale czy mam to zaczac
              > wypominac dzieciom?

              Gdzie ktos cos wspomnial o wypominaniu czegokolwiek dzieciom? Chyba
              powinnas wypomniec dentyscie raczej?
              • gypsi Re: Uffff 10.10.08, 12:35
                Psycholog/psychiatra to dla mnie nie wszystko jedno, ale skoro piszesz o
                psychozie, to zakladalam, ze wiesz, ze psycholog nie ma tam nic do roboty.
                Albo wiec to tylko lek i stres, a wtedy psycholog, albo depresja - psycholog
                i/lub psychiatra, albo psychoza - tylko psychiatra. Zeby nie bylo watpliwosci -
                jestem jak najbardziej za farmakologicznym leczeniem depresji i psychoz w ciazy.
                Nieleczone moga doprowadzic do katastrofy.
                Nie naleze do grupy uwazajacej, ze depresja w ciazy i poporodowa to fanaberie,
                lecze kobiety i w ciazy i po porodzie, dlatego uwazam, ze Twoja znajoma powinna
                trafic w rece specjalistow, bo cesarka niczego tu nie rozwiaze. Jak wpadnie w
                depresje poporodowa to co - amputacja mozgu? ;)

                Jesli chodzi o potrzeby kobiety - tak, uwazam ze przynajmniej przez ciaze i
                pierwsze pol roku zycia dziecka kobieta jest glownie matka, a brutalniej mozna
                powiedziec, ze najpierw inkubatorem, a potem dostawca mleka i przytulanka. I tak
                chyba ma byc, skoro jakiekolwiek proby zmiany koncza sie zle dla dziecka?
                Oczywiscie wyskakiwanie na troche z dzieckiem zostawionym ojcu czy innej
                bliskiej osobie jest wszystkim potrzebne, ale to nie jest zaburzanie ciaglej
                obcnosci matki w zaden sposob.

                Kobiety, ktore z roznych powodow MUSZA, to musza, absolutnie nie na stos.
                Pytanie czy naprawde musza?
                Ale mnie i tak bardziej chodzilo o te, ktore po kilku miesiacach w domu sa jak
                to okreslilas "na granicy wytrzymalosci" - po co dziecko w takim razie? Bo
                wypada? Bo wszyscy juz maja? Obawiam sie, ze dziecku, ktorego matka po kilku
                miesiacach jest zmeczona, zniechecona, czy jakkolwiek to nazwac, nigdy nie
                bedzie dobrze.
                Naprawde bycie rodzicem nie jest obowiazkiem i niektorzy ludzie wrecz nie powinni.

                Rozumiem, ze system w Polsce jest be jesli chodzi o porody, znieczulenia, itp.
                ale czy dlatego mozna pomijac bezpieczenstwo i dobro dziecka?

                Jesli chodzi o dentyste, to nie mam czego wypominac, zeby polecialy pomimo
                wlasciwej opieki. Zreszta to nie chodzi o wypominanie, dzieciom chetnie oddam
                wiecej, jesli bedzie trzeba i nie bede tego traktowala jako zbedny ciezar -
                wiedzialam na co sie decyduje.
                A i nikt nie obiecywal, ze w zyciu bedzie latwo, lekko i przyjemnie, bo chyba i
                nie o to chodzi. Choc niektorym moze sie tak wydawac;)
                • golfstrom Re: Uffff 10.10.08, 15:16
                  > Ale mnie i tak bardziej chodzilo o te, ktore po kilku miesiacach w
                  domu sa jak
                  > to okreslilas "na granicy wytrzymalosci" - po co dziecko w takim
                  razie?

                  Ale czy naprawdę każda kobieta musi być siłaczką? Osoby o mniejszej
                  odporności na zmęczenie psychiczne nie powinny mieć dzieci? Nie
                  rozumiem takiego podejścia.

                  Owo magiczne "kiedyś" to najczęściej mit złotego wieku - jak
                  pamiętam kiedyś moi rodzice wysyłali mnie do mojej cioci na wieś na
                  2, 3 miesiące, mimo, że za nimi strasznie tęskniłam i bez przesady
                  mogę powiedzieć, że przypłaciłam to problemami psychicznymi. No ale
                  kiedyś tak się robiło. "Kiedyś" propagowało się zimny
                  wychów. "Kiedyś" nie przejmowano się potrzebami dziecka, uważając,
                  żepodmiotowość dziecka to nonsens, bo dzieci i ryby głosu nie mają.

                  Obecnie, czy nam się to podoba, czy nie, kobiety mają dużo większe
                  poczucie własnej indywidualności, prawa do własnych potrzeb i z tego
                  wygodnego świata przechodzą do , jak to określasz, inkubatorowania,
                  a potem chronicznego niedospania, nieraz poczucia bezsilności,
                  obolałych piersi i braku życia towarzyskiego. Po prostu nagle zdają
                  sobie sprawę, że z bycia podmiotem stają się bezwarunkowo
                  przedmiotem i koniec. A - jak widać - skarżenie się pociąga za sobą
                  ryzyko, że bądą napiętnowane.

                  Dziecko wiele wynagradza, ale nie przekonasz mnie, że wypieranie
                  własnych potrzeb jest właściwym podejściem do niwelowania frustracji.

                  Reasumując - o ile zgodzę się, że cesarka na życzenie nie jest
                  szczęśliwym rozwiązaniem, to naprawdę jest mi osobiście przykro, że
                  z tonu Twojej wypowiedzi przebija pogarda dla osób, które inaczej
                  przeżywają swoje macierzyństwo niż Ty.
                  • gypsi Re: Uffff 10.10.08, 15:45
                    Pogarda? Szkoda, ze tak to odczytalas.

                    Chcialam tylko uzmyslowic, ze wszyscy mowia o potrzebach kobiety, matki. Czy
                    ktos mysli o potrzebach dzieci, ktore - jakby nie bylo - na swiat sie nie prosza?
                    Oczywiscie wypieranie wlasnych potrzeb korzystne nie jest, ale moze nalezy sie
                    zastanowic wczesniej, czy jest sie w stanie zniesc wyrzeczenia?
                    Bo w momencie konfliktu potrzeb, ktos swoich wyrzec sie musi - dlaczego ma to
                    byc dziecko?
                    • golfstrom Re: Uffff 10.10.08, 18:02
                      Odczytałam to tak dlatego, że za wzór postępowania stawiasz siebie i
                      swoje poglądy na macierzyństwo. W jednym zdaniu stawisz obok siebie
                      palenie w ciąży i karmienie butelką, co jest moim zdaniem po
                      pierwsze grubym przerysowaniem, po drugie patologizowaniem karmienia
                      butelką z wyboru, z czym absolutnie nie moge się zgodzić. Chyba że
                      mi udowodnisz, że mleko modyfikowane jest tak samo szkodliwa jak
                      nikotyna.

                      Zastanawiasz się, dlaczego ludzie, którzy nie lubią/nie chcą
                      wyrzeczeń, decydują się na dzieci. Ja twierdzę, że ludzie z zasady
                      nie lubią wyrzeczeń, ale ponieważ świat nie jest zero-jedynkowy, to
                      sa ludize, którzy są skłonni do wyrzeczeń, ale też nie do wyrzeczeń
                      za wszelką cenę. I to jest znakomita większość.

                      Twierdzisz, że kiedyś odchodziło się do wychowywania dzieci właśnie
                      od strony wyrzeczeń, ja twierdzę, że to nieprawda - trend, by np.
                      nie pić lub nie palić w ciąży to kwestia może ostatnich 20 lat.

                      Dlaczego kiedyś kobiety nie robily z koniecznosci zajmowania sie
                      dziecmi az takiego problemu wyjasnilam juz wczesniej.

                      Bardzo nie lubie reglamentacji praw rodzicielskich i odsadzania
                      rodzicow od czci i wiary tylko dlatego, ze podejmuja inne wybory
                      zyciowe. W ten sposob nikt nie powinien miec dzieci, bo zawsze
                      znajdzie sie ktos, kto sie do czegos przyczepi.
                      • gypsi Re: Uffff 10.10.08, 19:25
                        Hmm... siebie za wzor? Tu sie chyba troche zagalopowalas?

                        Owszem, mam dosc zdecydowane poglady, a w obecnych czasach poprawnosci
                        politycznej nawet radykalne - nie tylko takie, ze porod naturalny, karmienie
                        piersia, itd. ale rowniez takie np., ze nastolatek nie siedzi przed kompem
                        dluzej niz 1.5 godz. dziennie, ze ma obowiazki w domu, ze makijaz albo
                        farbowanie wlosow i szkola sie wykluczaja, itd.
                        Oraz, ze cierpienie w zyciu jest naturalne i pozwala docenic szczescie.
                        Ale absolutnie nie wymagam, zeby ktokolwiek sie z tym zgadzal;)

                        • golfstrom Re: Uffff 10.10.08, 20:28
                          No ok, moze nadinterpretuję, ale ja, widzisz, mam znowuż takiego
                          fioła, że denerwuje mnie zalecanie jedynej słusznej recpety na
                          życie. Dlatego np. strasznie trudno mi się powstrzymać przed
                          polemiką, kiedy ktoś własny styl życia lub własne przekonania
                          próbuje przyłożyć do innych osób i dziwi się, że inni mają inny
                          system wartości. Bo inni nie maja obowiązku zycia wg naszych reguł.
                          Mają jedynie obowiązek nienarzucania swojego stylu życia całej
                          reszcie.

                          Ile chociażby dyskusji forumowych jest z tego powodu całkowicie
                          jałowych!
                          Matki karmiące piersią kontra matki butelkowe. Matki karmiące
                          piersią i butelkowe gotujące dla dzieci kontra matki podające
                          słoiczki. Matki podające słoiczki i śpiące z własnymi dziećmi kontra
                          matki podające słoiczki i nieuznające spania z dzeickiem. Ja po
                          prostu szału dostaję, kiedy widzę, że ktoś sobie poprawia
                          samopoczucie i samoocenę przyrównując się do innych, tych "gorszych".

                          A tak jeszcze a propos przemysliwania, czy człowiek aby jest gotowy
                          na macierzyństwo. Mimo że bardzo pragnęłam dziecka, było ono
                          zaplanowane i wyczekiwane, to kiedy już jako tako ochłonęłam po
                          porodzie i byłam w stanie przejść do trybu refleksyjnego, doszłam do
                          wniosku że nic, absolutnie nic nie jest w stanie przygotować
                          człowieka na zmianę, która dokonuje się w jego (a raczej jej) życiu.

                          :)
                          • gypsi Re: Uffff 10.10.08, 21:12
                            Nikt nie ma obowiazku zycia wedlug czyichs regul, ale problem w tym, ze wybory
                            rodza koniecznosc ponoszenia ich konsekwencji.
                            A ja sie na co dzien stykam z ludzmi, ktorzy najpierw dokonuja wyboru, a potem
                            tychze konsekwencji nie chca ponosic - w tym z matkami, ktore dokonaly wyboru
                            karmienia butelka, ale nie chca zaakceptowac zwiazku miedzy tym, a objawami
                            nietolerancji mleka u dziecka i domagaja sie cudownych remediow.

                            Mnie do macierzynstwa od strony glownie technicznej, ale nie tylko, przygotowala
                            pomoc mamie przy 11 lat mlodszej siostrze - jakos weszlo mi do glowy, ze dziecko
                            to nie zarty, tylko glownie obowiazki:)

                  • ewmag Re: Uffff 10.10.08, 16:24
                    Golfstrom, podpisuje sie pod tym, co napisalas. Szczegolnie pod tym:

                    > Ale czy naprawdę każda kobieta musi być siłaczką? Osoby o
                    > mniejszej odporności na zmęczenie psychiczne nie powinny mieć
                    > dzieci? Nie rozumiem takiego podejścia.

                    Widocznie Gypsi ma wyjatkowo odporna psychike i radzi sobie w kazdej
                    sytuacji. Pomimo niewatpliwej forumowej pomocy, jakiej udziela,
                    nieraz juz prezentowala skrajne opinie. Nie uwaza osob slabszych
                    psychicznie za godnych bycia rodzicami. Ciekawe, jakie osoby uwaza
                    za godne bycia lekarzem.
                    Swoja droga, Gypsi, tak niesamowicie krytykujesz to, ze ktos chce
                    zrobic cos dla swojej wygody, a popraw mnie, jesli sie myle, czy to
                    nie Ty wypowiadalas sie na temat tego, ze lekarze powinni duzo
                    zarabiac, zeby miec m.in. na pomoc domowa, bo inaczej moga byc zbyt
                    zmeczeni w czasie wykonywania swojej pracy. Komiczne, szczegolnie w
                    odniesieniu do GP. Chodzi przede wszystkim o wygode, czy to dotyczy
                    lekarza czy przedstawiciela jakiegokolwiek zawodu. Jednoczesnie
                    matka malego dziecka Twoim zdaniem nie ma prawa do zaspokajania
                    swoich potrzeb, dzieki czemu moze lepiej wypelniac obowiazki matki
                    wlasnie.

                    Sama nie bylam wprawdzie ofiara "zimnego chowu", ale od kiedy mam
                    dziecko widze wyrazniej pewne bledy, ktore moi rodzice popelnili i
                    staram sie ich nie popelniac. Popelniam inne, z niektorych zdaje
                    sobie szybko sprawe, niektore uswiadomie sobie pewnie za wiele lat,
                    a niektorych pewnie wcale. Mam dziecko, bo chcialam je miec, pewnie
                    tak jak wiekszosc kobiet, w wyniku egoistycznego zaspokajania
                    instynktu macierzynskiego. Nie jestem godna bycia matka?

                    Prosze Gypsi, wytlumacz mi jeszcze jedno. Z jednej strony
                    propagujesz nieuzywanie jakichkolwiek lekow w ciazy, z drugiej
                    popierasz farmakologiczne leczenie depresji. Mnie ciekawi, jak przy
                    hustawce hormonalnej, jaka jest w ciazy, mozna na 100% zdiagnozowac
                    depresje. Poza tym paniczny lek przed porodem to chyba niekoniecznie
                    wynik depresji? I osob, ktore maja z tym problem nie jest az tak
                    duzo. Gdyby mialy z tego powodu prawo do cesarki (nie pisze tu o
                    naduzywaniu tego prawa), byloby lepiej i dla nich i dla calego ich
                    otoczenia, wlacznie z dzieckiem.
                    • gypsi Re: Uffff 10.10.08, 17:31
                      Moze przestalybyscie z laski swojej wkladac mi w usta swoje interpretacje jako
                      moje opinie?
                      Ciagle nie rozumiecie, ze mnie wzburza tylko jedno - jak mozna robic cos dla
                      swojej wygody kosztem dziecka? Nie bardzo umiem sie z tym pogodzic, bo
                      postrzegam dziecko jako osobe bezbronna i zalezna. Moze sie myle i moze to blad,
                      moze dziecku krzywda sie nie dzieje wielka wcale, jesli matka realizuje swoje
                      potrzeby kosztem jego potrzeb.

                      Jesli chodzi o lekarzy, to probowalam wyjasnic, ze im lekarz bardziej wypoczety,
                      tym bezpieczniej dla pacjentow, wiec to nie o wygode chodzi.

                      Depresje w ciazy diagnozuje sie i leczy tak samo jak depresje poza ciaza - to
                      jedna z sytuacji kiedy ryzyko niezastosowania leku zdecydowanie przewyzsza jego
                      efekty uboczne. Paniczny lek przed porodem to oczywiscie niekoniecznie depresja,
                      ale czy to nie Ty pisalas o psychozie? A psychoza to powazna choroba wszakze.

                      Nadal uwazam, ze leczenie leku przed porodem u matki cesarka, to zadna korzysc
                      dla dziecka.
                    • golfstrom Re: Uffff 10.10.08, 20:37
                      O ile bardzo mi miło, że się ze mną zgadzasz :) to jednak musze w
                      jednej sprawie zaprotestować ;)

                      Moim zdaniem kobiety, które decydują się karmić butelką w ogóle nie
                      powinny się przed nikim tłumaczyć. Po pierwsze dlatego, że cokolwiek
                      powiedzą i tak zostanie to użyte przeciwko nim. Po drugie dlatego,
                      że to jest ich prywatna sprawa, jak karmią dziecko.

                      W życiu jeszcze nie spotkałam osoby, której udałoby się zapokoić
                      oczekiwania wszystkich innych: rodziny, przyjaciól, znajomych,
                      przypadkowo spotykanych osób w poczekalni. Więc dawno doszłam do
                      wniosku, że nie ma sensu robić czegokolwiek kierując się aprobatą
                      innych.
            • ewmag Re: Uffff 09.10.08, 19:29
              Zeby nie bylo watpliwosci, nie jestem zwolenniczka cesarek "na
              zyczenie", ale bez trudu moge sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej
              chcialabym miec tez taka opcje do wyboru.
              Za to przeraza mnie to "wyciskanie" dzieci za pomoca kladzenia sie
              rodzacej na brzuch, stosowane tez w prywatnych klinikach w Polsce
              (takich z dobra opinia...).
    • jaleo Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 18:32
      Ja nie wiem, dlaczego ten mit, ze "porod naturalny jest bardziej
      niebezpieczny dla dziecka niz cesarka" jest tak rozpowszechniony w
      Polsce. Przeciez wszystkie statystyki medyczne mowia, ze w
      przypadku zdrowej ciazy, cesarka jest niekorzystna nie tylko dla
      matki, ale i dla dziecka. Rowniez w krajach, gdzie jest duzy
      odsetek cesarek jest wieksza umieralnosc noworodkow.

      Obecnie coraz wiecej poloznikow, jesli jest cesarka ze wskazan
      medycznych, stosuje metode tzw "natural caesarean" czyli ciecie
      cesarskie, ktore stara sie "upodabniac" do porodu pochwowego, zeby
      choc troche odzyskac korzysci, jakie niesie dziecku przeciskanie sie
      przez kanal rodny - naciecie jest mniejsze, "ciasne", dziecko
      wyjmuje sie bardzo powoli, pozwalajac mu sie "przepychac" przez
      naciecie, tym samym zapobiegajac RDS i innym "cesarkowym"
      komplikacjom. Moja siostra w zeszlym miesiacu miala takie "quasi-
      naturalne" ciecie w tutejszym szpitalu.

      Oprocz udowodnionych bezposrednich zagrozen dla dziecka, ktore
      niesie za soba cesarka bez wskazan medycznych, sa rowniez inne
      posrednie skutki, typu problemy z ssaniem, wieksza zachorowalnosc na
      astme, cukrzyce i inne choroby.

      Interesujacy cytat o badaniach zakonczonych niedawno przez US Centre
      for Disease Conrol:
      The latest study of more than 6 million babies born alive in the US
      between 1998 and 2001 found the death rate within 28 days among
      those delivered by Caesarean was 1.77 per 1,000, compared with 0.62
      per thousand for babies born vaginally, a near threefold difference.

      Because the risks of both types of delivery are extremely low, the
      difference amounts to 358 excess deaths among the 311,000 Caesarean
      births.

      The researchers from the US Centres for Disease Control and
      Prevention selected only low-risk women for the study where there
      was "no [medically] indicated risk" for a Caesarean. These are
      elective - planned - Caesareans which may be carried out at the
      request of the motherand have risen by almost half in the US between
      1996 and 2001, the researchers say.

      Even after adjusting the results for social and medical differences
      among the women, babies born by Caesarean were still at more than
      twice the risk of dying in the first month of life.

      Writing in the journal Birth, the authors say one explanation could
      be that labour stimulates respiration and prepares babies for birth.
      Marian MacDorman, who led the study, said: "Labour is an important
      part of the birthing process because it gets infants ready to
      breathe air and function outside the womb."
      • jaleo Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 18:38
        Zapomnialam dodac, siostra te cesarke miala ze wskazan medycznych,
        bo dziecko bylo z hipotrofia ulozone posladkowo, wiec lekarze
        uznali, ze proba naturalnego porodu posladkowego przy tak malej
        wadze plodu bedzie zbyt ryzykowna.

        Dziewczynka (urodzona z waga 2200) ma sie dobrze i przybiera dobrze
        na wadze (na cycu).
    • gusia260 Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 18:58
      Ja również uważam że cesarka na życzenie to już przesada co innego
      jak nie ma innego wyjścia i cesarka pomoże dziecku przyjść na świat
      • alusia255 Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 19:09
        A ja uwazam, ze porody w Polsce niedorownuja niestety porodom w np.
        Anglii, wiec jesli ktokolwiek sie zaczyna wypowiadac na temat
        cesarek na zyczenie to najpierw powinien sie zastanowic dlaczego
        kobieta wybrala taka droge... Moze najpierw niech lekarze w
        wiekszosci szpitali przestana klasc sie na brzuchy, niech zaczna
        traktowac kobiete jak jednostke, niech beda znieczulenia do porodu
        darmowe, a pozniej niech sie wezma za zmniejszanie cesarek na
        zyczenie. Niestety w wiekszosci szpitali kobiety traktuje rodzace
        traktuje sie instrumentalnie i wedlog metod stosowanych 40 lat temu.
        Takze do roboty sluzbo zdrowia ale we wlasciwej kolejnosci.
        P.S. Zreszta o tym bylo w tym artykule.
    • emicyb Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 20:14
      Po przeczytaniu artykulu przychodzi mi na mysl ze wszyscy informuja
      o powadze i zagrozeniach cesarki a tak naprawde nie mowi sie nic o
      zagrozeniach jakie niesie ze soba porod naturalny.Przyjmuje sie,ze
      porod silami natury jest lepszy dla matki i dziecka a kwiestie
      np.nietrzymania moczu i nie tylko,problemowe naciecia i
      pekniecia,pozniejsze zwezania i plastyki
      pochwy,niedotlenienia,zlamania u dzieci.Ja rodzilam naturalnie tu w
      Anglii ale zostalam poinformowana, ze w nastepnej ciazy powinnam
      rozwazyc cesarke.
    • kingaolsz Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 20:25
      Zgadzam sie z Gypsi w calej rozciaglosci. Rowniez w kwestii tego, ze skoro juz
      zostajemy matkami to mozemy oddac sie dziecku i same stanac w cieniu przez te
      kilka miesiecy, moze nawet 2 lata jesli liczac ciaze. Z reszta dla mnie i
      pozniej bedzie dobro chlopakow wazniejsze niz moje, ale to inna historia ;)

      Co do tematu to ja mysle, ze caly problem wynika z niewiedzy. Kobiety nie wiedza
      o swoim ciele, o ciazy, o porodzie, o procesach jakie wtedy zachodza.
      Wyobrazenie kobiet ogranicza sie do brzydkiego, rozciagnietego, pocietego krocza
      vs. cieniutka blizna na brzuchu. Za to sluchaja ukoloryzowane opowiesci
      kolezanek, cioc, innych internautek i na tym bazuja. Kiedy zrozumie sie caly ten
      proces i sie do niego przygtuje to sprawa wyglada duzo lepiej. Z moich
      obserwacji wynika, ze kobiety, ktore rodza bardziej swiadomie, rodza spokojniej
      i bez histerii, strachu... ( no jakis strach zawsze jest, ale nie panika).
      Niestety wprowadzenie takiej edukacji oznacza kolosalne pieniadze, ale tez nie
      mozna nikogo zmusic do edukacji :/ no i otwarte umysly by sie przydaly ;)

      Ja osobiscie mam porownanie - pierwsza planowana cesarka, drugi bardzo dlugi
      (36h) i ciezki, kleszczowy porod. I jesli mialabym wybierac to bym wolala 5 razy
      powtarzac porod naturalny niz miec jedna cesarke. Ale do tego drugiego porodu
      bylam lepiej przygotowana, bardziej swiadoma i sama bardzo tego chcialam (
      lekarze mieli caly czas ochote kroic i bardzo mnie namawiali).

      Nie jestem w stanie pojac jak ktos moze wolec cesarke i okreslac to latwiejszym
      wysciem ( pewnie dla lekarza tak).

      Niestety problem cesarek bez wskazan i na "zyczenie" rosnie i rosnac bedzie.
      Ludzie sa coraz bardziej nastawieni na komfort, szybkosc i latwosc i z tym
      utozsamiaja cesarki ( akurat u mnie bylo na odwrot ;) taki fany byl porod SN).
      • kingaolsz Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 20:27
        Aha, co do powiklan - po cc mam znieksztalcony brzuch, otworzyla mi sie blizna w
        pare tygodni po operacji, bylam jak kaleka przez pol roku, a dziecko bylo
        niedotlenione ( byl problem, zeby go wyciagnac).
        Po sn - dziecko zdrowe, pomimo dlugiego porodu ( swietnie monitorowanego)
        calkiem wypoczete i spokojne, a ja nie ucierpialam ani troszke :)
    • basiak36 Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 20:40
      Ostatnio tez opublikowano badania ze cesarka oznacza o wiele wieksze ryzyko
      cukrzycy u dziecka, bo maluch pozbawiony jest przeciwcial ktore dostaje
      przechodzac przez kanal rodny. Nie na darmo natura wymyslila taki a nie inny
      sposob na przyjscie na swiat.
      Mialam pierwszy porod naturalny, bez nacinania, kleszczowy, a drugi to byla
      nagla cc w 38tc (choruje na nerki i nadcisnienie i leki przestaly dzialac). Mimo
      ze po cc doszlam do siebie bardzo szybko, to jednak porownania nie ma, operacja
      i ciecie brzucha to powazny zabieg.
      Zalowalam ze nie moglam rodzic naturalnie, no ale dobrze ze cc jest aby w takich
      sytuacjach jak moja, pomoc urodzic zdrowe dziecko.
    • mpthomas Re: ciekawie o cesarce 09.10.08, 20:43
      Może za 15 pokoleń nie będzie wysokich blondynek z wąskimi biodrami, bo takie
      mogą rodzić tylko cesarskim cięciem


      ehhhe to mnie niby czeka cesarka?
Pełna wersja