katarzynka-z
20.11.08, 23:54
Tydzien temu urzadzilam sobie ze znajoma wypad na Kensington,
zajrzalysmy do TkMax-u. Niby niz wielkiego sie nie stalo ale ,kogos
to bedzie oj , slono kosztowac. Wychodzac ze sklepu zatrzymal nas
ochroniarz i 'kazal' nam sie cofnac.Konkretnie chodzilo o znajoma.
Zaprowadzil nas na zaplecze, do pomieszczenia monitoringu. Czulysmy
sie jak zlodzieji, wiedzac ze nic nie zrobilysmy.Okazalo sie moja
kolezanka otworzyla blyszczyk, zamknietym w 2 pudelkach i po prostu
go dotknela palcem. Pan z ochronchy to wypatrzyl i grzecznie kazal
wypelnic wszelkie formularze, dodajac ze jesli nawet chcialaby kupc
produkt juz za pozno i poniesie kare-stwierdzil ze to bedzie ok 30 L
(10L blyszczyk-ktorego niedostala). Zaczyl grozic policja, my szare
myszki ulegle sie zgodzilysmy na wszytko, bo szczerze mowiac to wina
byla po jej stronie .Ps. angielski kolezanki troche kuleje. Dzis
przyszedl list, bo wtedy nic nie placila, miala czekac na druk ile i
kiedy ma zaplacic. I tu niespodzianka- 90 L
:) Plakac mi sie chce, bo czuje sie winna i po czesci
odpowiedzialna, bo mialam jej pomoc-slownie a mi wrecz mowe odjelo,
braklo argumentow, i teraz .... Macie jakies porady dla
ciapciakow...........? Ps.nauczka na cale zycie