Co o tym sadzicie??

18.12.08, 19:37
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37418
    • kingaolsz Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 20:38
      Co sadzimy o forum Matki Polki w UK? ;)
    • johnuska Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 21:21
      Ale gafa, upsss, sorki, mialo byc to:

      www.polacy.co.uk/index.php?str=forum&mod=post&id=4924
    • gypsi Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 21:37
      Sadze, ze to jest list napisany pod wplywem ogromnych emocji po stracie dziecka,
      zreszta sama autorka pisze - SAMA NIEWIEM CO JEST JAWA A CO SNEM.
      Dlatego wstrzymalabym sie z jakakolwiek ocena i jej i poloznych, zwlaszcza, ze
      nie ma zadnej opinii drugiej strony.
    • mamakostka Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 21:46
      Straszna histria, bardzo wspolczuje....
      rozumiem tez, ze autorka jest zrozpaczona i nie dziw ze chce
      ukarania winnych smierci jej dziecka.
      TYlko nie mozna generalizowac, ze angielski NHS jest do bani,
      polozne niedouczone....nie ma po co straszyc przyszlych Mam, ktore
      to czytaja.Mnostwo moich znajomych rodzilo tutaj i sa bardzo
      zadowolone. Ja w tym roku mialam cesarke i nie wyobrazam sobie
      rodzenia gdzie indziej niz w Anglii (mile , kompetentne polozne,
      super sprzet , warunki itp).Drogie przyszle mamay- potraktujcie to
      jako TRADICZNY, BEzmyslny, niepotrzebny incydent (ktory tak samo
      mogl sie zdazyc tutaj, w Polsce w Mongolii czy na ksiezycu) bo jak
      bedziecie sie tym nakrecac to zwariujecie. Jak bylam w 8 mies ciazy
      to moja pacjentka opowiedziala mi podobna historie sprzed kilku
      lat "3 siostra, bylego meza tez rodzila w tym szpitalu i dziecko
      umarlo z niedotlenienia..."kilka nocy mialam nieprzespanych,
      widzialam juz najczarniejsze wizje....bez sensu....po co to?

      Jeszce raz goraco wspolczuje.
      • m0nalisa Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 22:13
        faktycznie straszna historia i bardzo wspolczuje.
        Niestety straszne rzeczy dzieja sie wszedzie.
        Ja urodzilam dwoje dzieci w uk i jestem bardzo zadowolona z angielskiej opieki.
        • marcia113 Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 22:38
          niesamowicie smutna historia! Ale macie racje piszac ze nie ma co straszyc
          przyszlych mam, bo tez wydaje mi sie ze to przypadek ktory mogl zdazyc sie
          wszedzie. Rodzilam swojego syna w UK, byl chory po porodzie, lezal w
          inkubatorze, mial zakazenie krwi, przezylam straszne chwile martwiac sie o
          niego! A polozne i personel? byli niesamowici, pocieszali, glaskali, pomagali,
          nosili na rekach gdy płakał a ja nie mialam siły wstać z łóżka. nie wyobrazam
          sobie zebym w Polsce otrzymała taka pomoc i wsparcie od personelu szpitala!
          • asiek1975 Re: Co o tym sadzicie?? 18.12.08, 22:49
            Ja niestety przezylam bardzo podobna historie i tez skonczylo sie to tragicznie
            dla mojej pierwszej coreczki- pisalam juz kiedys o tym na tym forum ...
            Najgorsze jest to, ze jeszcze niejedna matka bedzie musiala przez to przejsc i
            nawet konsekwencje dla poloznych, ktore zaniedbaly swe obowiazki nie zwroca
            zycia dziecku :(.
    • izabelabp Re: Co o tym sadzicie?? 19.12.08, 09:55
      ja moze z innej strony, ale mam nadzieje, ze matka jest pod jakas
      opieka psychologiczna, baaardzo jej teraz potrzebuje. mam wrazenie,
      ze zamyka sie w swoim bolu a ma przeciez starsze dziecko, ktore na
      pewno tez cierpi z powodu rozpaczy matki i bardzo jej teraz
      potrzebuje.
      nie mowie ze mam zapomniec,, czy czas leczy rany, ale mam nadzieje,
      ze ktos kompetentnt pomaga jej i jej rodzinie przejsc przez ta traume
      • gypsi pomoc psychologiczna ciza-porod-adopcja 19.12.08, 12:00
        National Helpline 0800 028 2228

        - crisis pregnancy counselling
        - pre-abortion counselling
        - post-abortion counselling
        - miscarriage and baby loss
        - adoption support
    • mama5plus Re: Co o tym sadzicie?? 19.12.08, 11:37
      Coz tu sadzic?
      Podpisze sie pod poprzedniczkami ze bledy czy nieszczescia zdarzaja
      sie wszedzie. Ze znanych mi (bardzo blisko zreszta) przypadkow w
      Polsce moge wymienic co najmniej 5. Dziecko mojego kuzyna zmarlo bo
      zadusilo sie pepowina. Polozne nie tylko nie monitorowaly ale nawet
      zadnej przy porodzie nie bylo. Dziecko kolezanki zmarlo w wieku 2
      tyg- tez efekt dlugiego porodu i infekcji po nim. Dziecko corki
      znajomej...
      W UK zadnego w najblizszym otoczeniu choc to oczywiscie taka
      pseudostatystyka ale te oficjalne tez na korzysc UK wypadaja.
      Urodzilam tu szostke wlasnych dzieci, w tym duze(pon 4.5 kg) , z
      dystocja ramion i moge o opiece i poloznych mowic tylko w samych
      superlatywach. Rowiesnik juniora, nieco mniejszy ale tez z dystocja
      urodzil sie w strasznym stanie i z uszkodzonym splotem barkowym
      wymagajacym dlugiej rehabilitacji. Bo ciagneli na wariata zamiast z
      pomyslem. Matka pokrojona od dolu. Z trauma.
      Moje dziecko urodzone tutaj, i jak wspomnialam, wieksze i tez z
      dystocja, nie mialo zadnych problemow a ja najmniejszego ciecia czy
      pekniecia.
      A o CC to w czasie porodow kilka razy prosilam :-> ale to typowe.
      Wspolczuje matce ogromnie ale niestety nieszczescia i czasem w
      wyniku bledow, zdazaja sie i zdazac pewnie beda wszedzie :(
Pełna wersja