Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu

28.01.09, 13:25
Moj maz jest brytyjczykiem ,na poczatku wydawalo mi sie ze mam cud
tesiowa,ale pozniej problemy zaczely naplywac jak urodzil sie moj
synus. Probuje lekcewazyc jak za kazdym razem mnie poucza z
grzecznosci,jednak pozniej po jej wizytach czuje sie jak wyrodna
matka.Zazwyczaj sa to drobne sprawy ostatnio np.pilnowala mi synka
jak bylam u dentysty ,pozniej jeszcze zakupy itp. po powrocie do
domu rozpakowywalam zakupy i na chwilke zostawilam reklamowke , a
ona juz ja dorwala i zaczela panikowac ze trzeba ja schowac ,po czym
grzeczne oznajmilam ,ze wlasnie to robie ,a pozatym on i tak sie tym
nie bawi.I caly czas mi mowi ,ze niepowinien jesc winogron bo sie
zakrztusi. Jak z tym zyc ,czy ja przesadzam ? Czasami mi sie wydaje
ze juz mam paranoje ?Dzieki za pomoc ,naprawdw mnie to
gnebi.Pozdrawiam Ala
    • migotka_bober Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 13:50
      moim zdaniem jest upierdliwa
      ale taka sama jest moja mama , nie tesciowa
      tylko rodzona matka
      -
      Nasz kochany cud Maxiu urodzony 19 pazdziernika 2007 o godzinie 8.18
      czasu londynskiego
      rano :)) Boze dzieki Ci!!!
    • gosiash Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 14:00
      Dziekowac Bogu, ze masz taka tesciowa co Ci synka przypilnuje i jak
      wynika z Twojego opisu jest przesadnie opiekuncza, wiec sie mozesz
      nie bac o to, ze Go zostawi samemu sobie.
      Z drugiej jednak strony, rozumiem Twoja frustracje. Najwazniejsze,
      to nie czuj sie jak wyrodna matka, kazdy ma swoje metody wychowacze
      i tyle. Ona tam swoje niech mowi, a Ty rob po swojemu i tyle.
      Wiadomo, babcie sa nieco nadopiekuncze i rozpuszczaja wnuki, ale
      takie ich prawo :)
      Z Tojego postu wynika, ze nie mieszka z Wami, wiec chyba nie truje
      Ci 24 godziny na dobe? Przede wszystkim to na prawde wyluzuj i
      przybiez postawe 'tak, tak' 'ok,ok' a rob to co uwazasz. Twoja
      wlasna mama tez by Cie do szalu doprowadzala, bo kazda mama/tesciowa
      ma cos innego do powiedzenia w sprawie wychowania.
      Co do winogron, to kurcze sie z nia zgadzam. Sama jak juz podaje
      winogrona to przekrawam kazde na pol, zeby nie bylo okragle i nie
      moglo utknac w przewodzie oddechowym. A taki stosunek do winogron to
      mam po tym, jak tu juz nie raz czytalam o dzieciach, ktore
      zakrztusily sie na smierc winogronem. I byly to dzieci w
      przedszkolu, w supermarkecie, reanimowane przez przeszkolonych
      pracownikow! Nie wiem, jak to jest, w Polsce nigdy o tym nie
      slyszalam, a tu juz parokrotnie, wiec Twoja tesciowa akurat tu
      zupelnie rozumiem. I czasami sie zastanawiam po cholere oni te
      winogrona dzieciom w przedszkolach podaja jak to takie niebezpieczne?
      Podsumowujac: korzystaj z pomocy tesciowej jak tylko sie da, bo dla
      dziecka to zawsze frajda z babcia sie bawic. A sama po jej wyjsciu
      zrob sobie kawe, wez kawalek czekolady i regeneruj nerwy ;)) A
      przede wszystkim nie przejmuj sie tym co mowi :)
    • mama5plus Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 14:20
      Moja tesciowa jest akurat absolutnym przeciwienstwem.
      Chwali mnie nieustannie jaka to jestem swietna matka :-}
      jak to ona karmila piersia kazde ze swojej dwojki tylko przez 3 dni,
      jak sobie radze, robi nawet zdjecia roznych przedsiewzice
      artystycznych ;) ktore z dziecmi popelniamy i chwali sie kolezankom
      w pracy i znajomym oraz po rodzinie rozsyla i opowiada :->>
      Nie wiem czy tak ma po prostu, czy zadecydowala jedna dawna
      sytuacja....
      Mysle ze raczej to kwestia charakteru i pewnie tez czuje sie
      spelniona jako matka. Nie ma potrzeby wychowywania synowej i wnukow.
      Jest bardziej wyluzowana ode mnie. Pewnie takiej reklamowki by nawet
      nie zauwazyla ;)
      U niej w domu jest kominek ktory dlugo nie byl zabezpieczony, byly
      tez swieczniki wokol niego i zapalone swiece przy raczkujacym
      dziecku. Wazony z kwiatami. Mi glupio bylo zwracac uwage wiec
      pilnowalam dzieci w czasie wizyt i uznawalam to za stan normalny.
      Dopiero gdy jej corka urodzila pierwsze dziecko i zaczela
      przyjezdzac w odwiedziny, poruszyla ten temat jak rowniez kilka
      innych (schody, kuchnia, ogrodek, ornamenty rozne :) itd)

      A propos sytuacji... w czasie tygodniowych wakacji u tesciowej...
      wtedy z dwojka dzieci. Ja karmilam mlodsza corke na gorze a maz
      zszedl ze starsza na sniadanie.
      Starsza (16mies wtedy)zwykle pila mleko na pierwszy rzut. Pozniej(1-
      2h) dopiero cos jadla wiec przy stole wypila troche zimnego mleka i
      nie sprobowala sniadania ktore babcia przygotowala. Chyba tak jakos.
      Niesmiala (jak ja znam) uwage tesciowej ze moze jednak warto by
      mala namowic do spozycia wiekszych ilosci, maz (moze nieco zbyt na
      wyrost ale chyba z zamiarem zduszenia w zarodku ;) ) jako ten lew
      rodziny ;) odparl haslem ze "B jest wspaniala matka i wie dobrze co
      robi" :-}
      Tesciowa zaczela sie wycofywac tlumaczac ze jej zamiarem absolutnie
      nie bylo krytykowanie mnie i ze oczywiscie ona wie....
      Na sama mysl rumieniec mnie oblewa :->... ale....
      ale mysle ze moze cos w tym jest.
      W sensie ze jesli Twoj maz ktory zna Cie i widzi na codzien i wie
      doskonale ze nie potrzebujesz kurateli i ciaglego przypominania, ze
      jestes odpowiedzialna osoba i troskliwa matka, uswiadomi to swojej
      mamie, to ona przestanie Cie upominac na zapas.

      Moze byc tez tak ze to jest silniejsze od niej. Jakis lek o wnuka,
      obawa ze Was jako rodzicow wyobraznia zawiedzie a doswiadczenia czy
      wiedzy teoretycznej jeszcze nie nabyliscie.
      A mzoe i niezaspokojony instynkt macierzynski.

      W tej sytuacji pozostaje tylko chyba podchodzic do tego z dystansem
      i przeswiadczeniem ze to jest problem samej tesciowej, nie Twoj i ze
      absolutnie nie w Ciebie wymierzony. I dobrze ze dziecko ma jeszcze
      jedna dodatkowa osobe ktora sie o nie troszczy i je kocha.
      I lepiej ze przypomina o tej foliowce na zapas niz gdyby TFU TFU,
      miala umknac w pospiechu Waszej uwadze.
      Wiem ze pewnosc siebie w roli rodzica nabywa sie z czasem, wiekiem
      dziecka i iloscia potomstwa tez moze i ze przy pierwszym dziecku,
      zwlaszcza na poczatku, latwo ta pewnoscia zachwiac komus, ale wierz
      mi, z czasem, zwlaszcza gdy ma sie wiecej na glowie, czlowiek
      zaczyna byc wdzieczny za dodatkowa pare oczu i uszu i dodatkowa
      glowe na karku w okolicy ;)
      Zwlaszcza gdy dziecko robi sie coraz bardziej mobilne i
      pomyslowe. :)
      I nie strach tez zostawic je z taka babcia. :)
      Podczas gdy z moja tesciowa w jej domu swego czasu bala bym sie na
      to odwazyc. ;) Z moja mama tym bardziej.

      I jeszcze taki przyklad... moja wyluzowana tesciowa podczas
      wspolnych wycieczek np wzbudzala u mnie ( niezamierzenie jak sadze)
      poczucie winy swoim wyluzowaniem akurat.
      Na moscie zwodzonym puszczajac luzem 3latka ktory wychylil sie
      podziwiajac karpie i maz w ostatniej chwili go przytrzymal, tegoz
      samego 3 latka i 5latke podczas wspinaczki po ruinach rozpietych na
      wysokosci nastu metrow nad ziemia pomostow gdzie ja siebie i starsze
      kurczowo trzymalam, nad wbudowana w podloge pradawna studnia-
      chlodnia gdzie nie bylo zadnej barierki czy przechodzac przez ulice
      na plac zabaw kiedy to wychwycilam ruszajacego na przod idacego
      luzem obok babci 3latka swojego.
      Troche dziwnie na mnie patrzyla ale pewnego razu ;) przyznala mi
      racje przytaczajac wydarzenie o ktorym nie wiedzialam a ktore w
      miedzyczasie mialo miejsce. Otoz szla na plac zabaw w swoim
      miasteczku z synkiem siostry meza. Swoim zwyczajem puscila go luzem
      bo niby spokojna uliczka i chodnik. Zanim sie zorientowala, on
      dobiegl do skrzyzowania z uliczka wjazdowa do domow z ktorej akurat
      wyjezdzal samochod. Szczesliwie kierowca go zauwazyl i zdazyl
      wyhamowac bo maly nie zareagowal absolutnie na jej krzyki i
      przebiegl tuz przed maska. Gdy ostatnio bylismy u niej i szlismy na
      plac zabaw, przytoczyla mi te historie tlumaczac dlaczego kurczowo
      tym razem trzyma 3letniego juniora idac po chodniku `spokojnej
      uliczki` ;)
      Coz, widocznie mamy w roznym stopniu rozwinieta wyobraznie ;)
      • ala.71 Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 16:02
        moja tez mnie chwali niby ,troche mi sie wydaje ze roznica kultur
        tez robi swoje, nie lubie przesadnej nadopiekunczosci bo te jest
        chore i wcale nie taki dobre dla dzieci
      • teerly Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 01.02.09, 17:02
        Na samym poczatku chcialbym sie z wami przywitac. Chcialem założyc
        swoje forum o tesciach i tesciowych ale mi nie dali.

        To co robi moja tesciowa przechodzi ludzkie pojecie i dlatego
        chialem sie z wami tym podzielic na osobnym forum no ale mysle ze tu
        tez bedzie dobrze :)

        Moja żone poznalem w maju 2007 przez internet. Byla ona wtedy w
        zwizku z islandczykiem ale ten zwiazek wtedy juz trudno bylo nazwac
        zwiazkiem. Żona nigdy nie chciala z nim byc. Jej matka nigdy sie nie
        wtracala miedzy nich i na sile robila wszystko zeby tylko byli
        razem. Moja zona ma corke z tego zwiazku i tesciowa trakuje ja jak
        wlasna corke a nie wnuczke i tak jak by odwraca ja od zony, ale po
        kolei.

        Poczatki naszej znajomosci ograniczaly sie tylko do kontaktow
        meilowych i pogaduszek na czacie. Żona wtedy mi sie baaardzo
        skarżyla ze jest jej w tym zwiazku żle. Zona mieszkala w islandii 9
        lat bo wywiozla ja tam matka jak byla mloda. Od kąd pamieta to
        tesciowa zawsze sie wcianala w jej zwiazki z polakami a jak byla z
        islandczykiem to nic nie mowila. Zona zostawiala tego islandczyka w
        marcu 2007 a wyprowadzila sie od niego po uplywie okolo 4 miesiecy.
        Tesciowa na poczatku o niczym nie wiedziala bo byla by awantura.
        Zona nigdy nic jej nie mogla powiedziec bo ona odrazu zaczynala
        prawic jej swoje racje. Koles byl podbno do bani. Nie potrafil nic
        zalatwic. Wysylal moja zone do urzedow aby zalatwila co kolwiek, byl
        kiepski w lozku i gadal tylko o swojej pracy i o tym jak bylo na
        treningach karate. Uczyl sie dniami i nocami i nie dbal o dom.
        Weekendy wykorzystywal na popijanie piwa z kolegami uzasadniajac to
        tym ze musi sie odstresowac po szkole i tak non toper. Zona jak
        zaszla z nim w ciaze to wpadla w szal i poszla z tym do matki.
        Szukala kogos kto jej pomoze. Zaproponowala matce ze moze zamieszka
        u niej i razem wychowaja dziecko,a matka mowiac w skrucie kazala
        jej wcic do domu i z nim byc.

        W 2003 roku zona pracowala w szpitalu dla umyslowo chorych i to na
        noc i pracowala tam caaala ciaze bo on oczywiscie sie uczyl i nie
        mogl pracowac. Jego rodzina im pomogla raz finansowo i potem i tak
        musieli oddac. Oczywiscie moja zona musiala oddac bo on nie pracowal.


        Urodzila im sie corka. On w dalczym ciagu nic nie robil tylko sie
        uczyl. Kupki i zupki byly w ajecji mojej zony a on smigal na balety
        a w tygodniu sie uczyl zamykajac sie w swoim pokoju.


        Jak juz pisalem wyzej zona w koncu sie go pozbyla. On do niej zaczol
        wydzaniac i prosic zeby wrocila ale prawie 4 lata jakie z nim
        spedzila stawaly jej przed oczami i mowila ze nie wroci. Pamietam
        jak mi pisala meile i mowila co sie dzieje.

        W lutym 2008 zona do mnie przyjechala. Ja od 3 lat mieszkam w UK.
        Spodobalo sie jej w UK i postanowila zabrac corke z Islandi i sie
        przeprowadzic. W naszych planach oczywiscie bylo to zeby jego mimo
        tej udolnosci w opiece nad corka nie odpychac od dziecka bo to w
        koncu jego. W maju tego samego roku zona sie przeniosla to UK i
        zamieszkalismy razem. Od tego tez mometu zaczely sie cale problemy i
        perypetie z (wtedy nie doszla) tesciowa. W sierpniu 2008 pobralismy
        sie. Wesla jako takiego nie bylo bo to tylko slub cywilny. Tesciowa
        z tesciem przyjechali i nie powiem pomogli nam finasawo ale tesciowa
        swoje i tak zrobila. Nie szczedzila sobie głupich tekstow ze ja
        jestem pijak i ze i tak bede zone bił. Jak tylko wrocilismy z urzedu
        do domu to tesciowa odrazu sie przebrala w "domowe" ciuchy i
        zachowywala sie tak jakby nic sie nie stalo, jak by nie bylo zadnego
        slubu. Temat rzeka wiec nie bede pisal wszystkiego ale uwierzcie mi
        byle tego troche. 3 dni po slubie tescie wrocili do islandi bo tam
        jest ich dom. Tydzien po slubie tesciowa dzwoni do mojej zony (zona
        w 3 miesiacu ciazy) i pyta kiedy zlorzy pozew o rozwod bo tamten
        islandczyk ja kocha i kocha ich corke no i ze jeszcze nie jest za
        pozno.Tesciowa podpuscila tego islandczyka zeby poszedl do sadu i
        pozbawil zone praw do dziecka a on tak zrobil. Okolo 8 dni po slubie
        przyszla brytyjska policja do domu i zabrala paszporty. 4 dni
        pozniej mielismy sprawe w sadzie najwyzszym w ladynie i kazali nam
        wracac do islandi i razwiazac ta sprawe tam. On oskarzyl moja zone o
        porwanie JEGO corki i koniec. Rząda alimetow i ograniczenia jej
        jakich kolwiek praw do opieki nad corka. Pojechalismy do islandii.
        Zamieszkalismy u tesciowej w trojke. Przez pierwsze dokladnie 8 dni
        bylo spoko. Tesciowa nawet powiedziala do mnie "synu" i byla mila.
        Duzo pytala co bedziemy mowili w sadzie i co chcemy dalej robic.
        Potem w domu wybuchl koszmar. Robote mial mi zalatwic tesc, ale sie
        nie udalo.Pracy na wlasna reke tez nie dalem rady znalesc bo jak
        zapewne wiecie w islandii jest kryzys i to taki jakiego nigdy nie
        widzialem. Tesciowa powiedziala do mojej zony ze ona zrobi wszystko
        zeby zonie zabrali corke i zeby cora byla z tym islandczykiem i ze
        bedzie jej klody pod nogi rzucala zeby nigdy nie wyjechala z
        islandii. Tesciu sie w nic nie mieszal (Tesc to ojczym mojej zony).
        Od naszego przyjazdu do islandi do mojego prwrotu do UK tesciowa
        zdazyla jeszcze powiedziec ze dlaczego zona jest w ciazy ze on jej
        teraz nie zechce i ze zrobilismy jej na zlosc ta ciaza i tym slubem.
        Starala sie zonie wmowic ze zona wyszla za mnie po to zeby zrobic
        tesciowej na zlosc i ze napewno zona mnie nie kocha. 3 dni przed
        wigilia wrocilem do islandii bo zona wynajela mieszkanko i kupilismy
        auto. Odcielismy sie od tesciowej i zylismy tylko tym nieszczesnym
        sadem. On w swoich zeznaniach naklamal ze on sie corka interesowal
        caly czas i ze to zona pila.Zrobil z siebie najlepszego tatusia pod
        sloncem. Zarzyczyl sobie badan u psychologa i psycholog powiedziala
        ze on sie mści. W chwili obecnej czekamy na wyrok sadu. Tesciowa
        nadal nie daje nam spokoju i pisze do zony smsy. Wiemy tez ze
        utrzymuje z tym islandczykiem kontakt i ze sie z nim spotyka.
        Wszystko co jej powiedzielismy o swoich planach i co chcemy zrobic
        powiedziala jemu bo podopisywal to w swoich zeznaniach w sadzie.
        Paranoja na maxa. Rece nam opadaja. Tesciowa wzasadnia swoje
        dzialania tym ze ja jestem po zawodowce a on po wyrzszych studiach
        medycznych a zona, coz tylko po podstawowce bo tesciowa nie
        dopilnowala jej szkoly tylko wywiozla ja za granice.

        Duzo rzeczy nie napisalem bo to naprwde temat rzeka,ale to co
        napisalem jest prawda - niestety :(
    • aniakloska Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 14:36
      a moja teściowa w ogóle nie utrzymuje ze mną kontaktu , to co że jest w Polsce
      (jest telefon i internet), nie interesowała się tym jak się czuje w ciaży i
      wnukiem też się nie interesuje z jednej strony to dobrze bo mam spokój (potrafi
      być upierdliwa) a z drugiej trochę przykro
      • ala.71 Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 15:58
        To jest przykre , ja to bylam rozpieszczana a pozniej to juz nawet
        nikt nie pytal jak sie mam ?dzieki za odpowiedz ,powinnam sie
        cieszyc tym co mam super meza i syna , a tesciowa tolerowac
        • mysz2006 Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 28.01.09, 16:16
          podobnie jak z winogronami tak i z torbami plastikowymi wydarzylo sie kilka tragedii o ktorych brytyjczycy dobrze pamietaja. Nie wazne, ze dziecko sie do tej pory torbami nie bawilo - dziecko moze sie w kazdej chwili zainteresowac czyms kolorowym, szeleszczacym i na przyklad wlozyc sobie na glowe jak czapke - dalej sie domysl co sie moze stac. A wiec brawo dla tesciowej, ze jest uwazna. Najwieksze tragedie dzieja sie przez moment nieuwagi.
          • murasaki33 Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 29.01.09, 17:47
            Jestem swiezo po powrocie z ferii w Polsce i lapie oddech po 2
            tygodniach dobrych rad tak mamy jak i tesciowej. Zawsze babcie beda
            przeczulone na punkcie wnukow, nawet te wyluzowane, bo wnuk to cos
            innego niz dziecko o czym przekonamy sie w przyszlosci:)
            Czasem rzeczywiscie nadmiar uwag i rad zaczyna przytlaczac i trudno
            spokojnie ich sluchac, ale ostatecznie babcie maja wnuki na chwile
            (no cyba ze babcia mieszka z nami...) i moze warto sie pohamowac,
            puscic mimo uszy te wszystkie "zlote mysli". Tak jak pisze jedna z
            nas najlepiej wysluchac rad a robic swoje, unikac konfliktowych
            tematow. Hmmm a te winogrona, to i u nas temat sie pojawil:)
    • teerly Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 01.02.09, 17:20
      nic innego tylko RASIZM. Ja tez mieszkam w UK i znam ta metalnosc.
      Angole nie pomagaja razwyczaj swoim dziecom. Dzieciaki sa zmuszone
      samym sobie radzic. Powiedz o tym mezowi i niech ja pogoni i juz a
      jak nie to ty odejdz i juz
    • teerly Re: Pomozcie tesciowa doprowadza mnie do szalu 01.02.09, 17:21
      ala.71 napisała: nic innego tylko RASIZM. Ja tez mieszkam w UK i
      znam ta metalnosc.
      Angole nie pomagaja razwyczaj swoim dziecom. Dzieciaki sa zmuszone
      samym sobie radzic. Powiedz o tym mezowi i niech ja pogoni i juz a
      jak nie to ty odejdz i juz

      > Moj maz jest brytyjczykiem ,na poczatku wydawalo mi sie ze mam cud
      > tesiowa,ale pozniej problemy zaczely naplywac jak urodzil sie moj
      > synus. Probuje lekcewazyc jak za kazdym razem mnie poucza z
      > grzecznosci,jednak pozniej po jej wizytach czuje sie jak wyrodna
      > matka.Zazwyczaj sa to drobne sprawy ostatnio np.pilnowala mi synka
      > jak bylam u dentysty ,pozniej jeszcze zakupy itp. po powrocie do
      > domu rozpakowywalam zakupy i na chwilke zostawilam reklamowke , a
      > ona juz ja dorwala i zaczela panikowac ze trzeba ja schowac ,po
      czym
      > grzeczne oznajmilam ,ze wlasnie to robie ,a pozatym on i tak sie
      tym
      > nie bawi.I caly czas mi mowi ,ze niepowinien jesc winogron bo sie
      > zakrztusi. Jak z tym zyc ,czy ja przesadzam ? Czasami mi sie
      wydaje
      > ze juz mam paranoje ?Dzieki za pomoc ,naprawdw mnie to
      > gnebi.Pozdrawiam Ala
Pełna wersja