Dodaj do ulubionych

ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, prosze!

06.03.09, 12:00
witajcie!
to moja druga ciaza, ale pierwsza w UK. mam juz niestety same
przykre doswiadczenia z tutejsza sluzba zdrowia (pewnie jak
wiekszosc z Was) i przeraza mnie mysl o 'opiece' jaka tu serwuja
kobiecie w ciazy...
tym bardziej, ze od lat lecze sie na tarczyce (choroba
autoimmunologiczna), przyjmuje hormony tarczycy, jestem pod kontrola
endokrynologa w Polsce (zawsze ide na wizyte jak jestem w PL, robie
badania, dr na biezaco dobiera mi dawki hormonow). w pierwszej ciazy
caly czas doktor monitorowala poziom TSH, FT4, FT3 i czegos tam
jeszcze i przez cala ciaze musialam miec stopniowo podwyzszane dawki
hormonow, zeby plod mogl sie prawidlowo rozwijac. druga sprawa to
taka, ze w trzecim miesiacu i potem pod koniec pierwszej ciazy
musialam lezec, bralam duphaston.
i teraz moje pytanie do Was (moze ktoras z Was tez to przechodzila,
moze jestescie tu dluzej, macie wieksze doswiadczenie): czy moge tu
liczyc na to, ze GP skieruje mnie do endokrynologa i ginekologa w
zwiazku z moim schorzeniem i faktem, ze w pierwszej ciazy musialam
bardziej uwazac niz normlanie? czy moge liczyc na skierowanie na
regularne badania specjalistyczne (mam na mysli te wszystkie hormony
tarczycy, TSH, itp. - samo TSH w moim wypadku nie wystarczy, a
slyszalam, ze tu w UK w razie choroby tarczycy w ciazy wszystko na
co ich stac, to wlasnie monitorowanie samego TSH)?? czy jesli GP
bedzie mi robil trudnosci, to ja mam jakies prawa, zeby sie tego od
niego domagac??
blagam, pomozcie, napiszcie, co o tym wiecie, jakie byly Wasze
doswiadczenia.
pozdrawiam wszystkie mamy i przyszle mamy na wyspach!
Obserwuj wątek
    • moncik32 Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 06.03.09, 14:14
      ej nie panikuj, i nie mama zlych doswiadczen zawiazanych z tutejsza sluzba
      zdrowia.
      a czy Twoj GP wie,ze masz chora tarczyce?
      a odpowiadajac na pytanie moja kolezanka ma problem z tarczyca (tu wykryty a
      nie w Polsce) i jest pod opieka poloznika ,lekarza . swoja polozna widziala raz
      a pozniej ona skierowala kolezanke do szpitala. ma co miesiac robilne usg i
      rozne badania.szczegolow nie znam ale czasmi co 2 tygodnie jest w szpitalu na
      roznych konsultacjach.
      jak bys miala pytania to moge ja podpytac . mam nadzieje,ze Cie uspokoilam .
    • kingaolsz Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 06.03.09, 14:40
      Tez uwazam, ze panikujesz :)
      Tutejsza sluzba zdrowia naprawde nie jest zla. Tylko trzeba miec zaufanego GP (
      dlatego polecam robic wywiad srodowiskowy zanim sie go wybierze). Ja przeszlam
      tu 2 ciaze, w kazdej bylam monitorowana, bo ciaze byly podwyzszonego ryzyka i
      jestem zadowolona.

      Czytajac Twoja historie jedno mnie uderzylo - skoro leczysz sie w PL, nie ma
      Twoich wynikow badan, pelnej historii choroby, branych lekow i reakcji na nie
      organizmu u Twojego GP to co on ma o Tobie wiedziec? Mysle, ze najpierw musisz
      sie zdecydowac gdzie chcesz podlegac pod sluzbe zdrowia.
      Probowalas w ogole kiedys rozmawiac o prowadzeniu Twojej choroby tutaj z Twoim
      GP? Czy przez strach wywolany przez poczte pantoflowa sobie taki zamet w zycie
      wprowadzilas?

      No i na leki na podtrzymanie ciazy nie licz, bo to tylko polski wymysl. One nie
      maja udowodnionego dzialania, a moga szkodzic.

      Pomysl na spokojnie i moze warto pogadac szczerze ze swoim lekarzem i polozna i
      zobaczyc co Ci maja do zaproponowania?

      Gratuluje ciazy i zycze powodzenia
      • myszczek Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 07.03.09, 21:55
        bardzo Wam dziekuje za slowa otuchy - troche mi ulzylo i przywrocilo
        wiare w ludzi...

        co do stosunku do NHS, to nie opieram sie na plotkach, tylko
        niestety na wlasnym doswiadczeniu i kilku innych bliskich mi osob. i
        zdania o tutejszej sluzbie zdrowia nie zmienie, zeby nie wiem, co.

        jesli chodzi o leczenie tu tarczycy, to owszem, w mojej surgery o
        tym wiedza, tez dostaje leki za darmo, ale recepte mialam od lekarki
        z PL i z ta recepta poszlam do GP i na jej podstawie GP wystawil mi
        recepte tutejsza i dal druczek na ulge. zawsze jak jestem w PL,
        robie badania i USG i konsultuje wyniki z moja endokrynolog i to ona
        dobiera mi dawki. za nic nie polegalabym na opinii GP - tarczyca i w
        ogole hormony to za powazna sprawa, nawet nie kazdy endokrynolog sie
        na tym zna jak trzeba (tej mojej tez dlugo szukalam) i zwykly GP po
        prostu nie jest w stanie poprowadzic tego jak trzeba.

        A w ogole to latem wracamy juz na stale do PL i ciaze bede tam
        prowadzic i tym bardziej rodzic. Chodzi mi tylko o te pierwsze
        miesiace tutaj - skadinad wlasnie najwazniejsze dla prawidlowego
        rozwoju plodu.

        Jeszcze raz ogromne dzieki za podtrzymanie na duchu i zagrzewanie do
        walki z GP ;D
    • jaleo Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 06.03.09, 14:40
      W UK w ramach NHS masz szanse na badania i procedury, ktorych
      skutecznosc jest udowodniona. To, ze cos robia w Polsce, nie
      oznacza, ze jest to przydatne lub skuteczne - dla przykladu, w
      Polsce wiekszosc ciezarnych jest rutynowo badana ginekologicznie
      przy kazdej wizycie, pomimo tego, ze wg badan porownawczych
      publikowanych w fachwej literaturze, wartosc diagnostyczna tego typu
      postepowania jest znikoma.

      GP czy konsultant powinien Ci wytlumaczyc, jaki jest "standard"
      postepowania z ciezarna z Twoja dolegliwoscia. Jesli to nie
      obejmuje szczegolowych badan, ktore mialas w Polsce, to powinni Ci
      wytlumaczyc, dlaczego. Jesli NHS nie oferuje tego typu badan, to
      lekarz powinien Ci tez poradzic, czy jest sens robienia ich
      prywatnie. Czyli jednym slowem - zadaj wyjasnien :-)
    • duende1 Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 06.03.09, 20:52
      ja mam niedoczynnosc tarczycy i jestem w 18 tygodniu ciazy.
      niedoczynnosc mialam zdiagnozowana w polsce, ale lecze sie tutaj, bo
      tutaj mieszkam. niedoczynnosc w anglii leczy GP, nadczynnosc
      kierowana jest do endokrynologa.
      ja mam regularnie robione TFT (thyroid function test - TSH i chyba
      FT3) i na podstawie wynikow dobierana dawke. tyroksyne dostaje na
      recepte za darmo, poniewaz niedoczynnosc jest choroba przewlekla.
      badania naturalnie tez sa za darmo, tak jak i spotkania z GP.
      na mysl o tym, ile kosztowaloby mnie leczenie w PL przechodza mnie
      dreszcze.

      teraz ciaza. zaraz po zajsciu w ciaze skontaktowalam sie z polozna z
      mojej przychodni i wytlumaczylam jej, ze ze wzgledu na niedoczynnosc
      chcialabym sie z nia spotkac tak wczesnie jak to mozliwe. i
      faktycznie, byla u mnie juz w 7 tyg. umowila mnie z pania doktor
      poloznik, ktora uczestniczy w prowadzeniu mojej ciazy. mam
      monitorowana tarczyce, dobre wyniki i wszysko gra.
      aha, zaraz po pozytywnym tescie zrobilam mala samowolke i odrobine
      podwyzszylam sobie dawke tyroksyny (o 25mg). pani doktor troche mnie
      zbesztala, ale potwierdzila, ze dawka, ktora sobie zaordynowalam ;)
      okazala sie byc ok.

      za tydzien mam kolejna wizyte u poloznej, na ktore bede miala badane
      hormony tarczycy.

      glowa do gory, na prawde nie ma powodu panikowac :)
      zycze spokojnej ciazy i dobrego samopoczucia.
    • winniethepuh Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 07.03.09, 00:14
      Witam, moja corcia ma teraz dwa lata, mam niedoczynnosc tarczycy i znam podejcie
      tutejszych lekarzy do tego schorzenia w ciazy. Musialam 'walczyc' z moim gp o
      skierowanie do konsultanta (na szczescie konsultant zajal sie mna doskonale-
      mialam testy i wizyty co miesiac- a dawka hormonow wzrastala sysyematycznie z 50
      do 150 pod koniec ciazy). Wracajac do gp- ja wydrukowalam strone z British
      Thyroid Association zawierajaca wskazowki dla gp wlasnie i informujaca, ze
      czesto ignoruja oni problem niedoczynnosci w czasie ciazy(, bo np badania na
      poczatku ciazy wyjda ok). Walcz o swoje, zycze powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!1
    • basiak36 Re: ciaza w UK i choroba tarczycy :( pomozcie, pr 07.03.09, 09:51
      Ja niestety polskiej sluzbie zdrowia az tak nie ufam, przed przyjazdem tutaj
      dlugo leczylam sie tam na nerki . Szczegolnie w opiece ciazowej, nie ma zadnych
      odgornych procedur, kazdy lekarz ma swoje widzimisie, nie polegaja na badaniach
      tylko na tym co np robili przez ostatnie 10 lat.
      Moja ostatnia ciaza (obie w UK), byla szczegolnie niefajna,(mam nadcisnienie i
      chore nerki) i okazuje sie ze w Polsce nawet pewnych badan ktore tutaj mialam,
      nie robia (jakies badanie jakiegos bialka).
      Przez NHS mialam usg co miesiac (przy lekach ktore bralam istnialo ryzyko ze
      dziecko bedzie slabo rosnac), wizyty co 2 tygodnie, wyjatkowo dokladne badania.
      W Polsce pewnie kazaliby mi lezec plackiem, tutaj moglam normalnie funkcjonowac.
      Wystarczy porownac tutejsza karte ciazy do tej w Polsce:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka