siusiak-pomocy.....

11.03.09, 19:34
dziewczyny doedukujcie mnie,kiedy powinno sie zaczac tzw. sciaganie skorki z
penisa?
moj synek ma rok, gdzies wyczytalam ze po roku powinno sie zaczac ale nie
jestem pewna czy to prawda:)
dzis w kapieli probowalam cos z tym zrobic ale nie wyszlo wiec 'ciagnelam
temat' po kapieli...najdelikatniej jak potrafilam zaczelam 'zabieg',rezultat
byl taki ze skorka ani drgnela a siusiak malego urosl do niewyobrazalnych
rozmiarow...(poczulam sie jak pedofil) i szybko zakonczylam akcje
powiedzcie prosze czy to normalne ze siusiak'staje'i czy mam sie martwic tym
ze ta skorka nie schodzi?
przed pojsciem do gp chcialam poznac wasze opinie
dzieki
    • karolkowa1 Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 20:34
      Nic nie robic!!!!Nie sciagac skorki bo mu krzywde zrobisz!!!
      Dbac tylko o higiene synka.Jezeli bedzie cos sie dzialo
      np.zaczerwienione lub problem z sikaniem to do GP.Jak synek bedzie
      starszy to sam sobie z tym poradzi i nigdy na sucho tylko podczas
      kapieli.Mojemu synowi zeszla skorka jak mial 8 lat.Sam sobie z tym
      poradzil :)))
      • laam Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 21:13
        Ja odciagam delikatnie, nic na sile, aby umyc mu ten brud co sie tam
        zbiera. Poczytaj sobie tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=567&w=91054125&v=2&s=0
    • golfstrom Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 21:33
      > ...(poczulam sie jak pedofil)

      Nie no, nie dajmy sie zwariować :/ Mali chłopcy miewają erekcję i to
      jest całkiem normalne. Nie ma potrzeby wyrabiać sobie wiktoriańskich
      odruchów.

      Szkoły jak zwykle są swie - odciągać i nie odciągać. Ta, która
      mówi "nie odciągać" argumentuje, że skórka sama się odkleja
      naturalnie podczas wspomnianych erekcji. A jak sie coś nie odklei,
      to chłopak sam sobie da radę, kiedy zacznie się tym siusiakiem
      intensywnie bawić.


      • migotka_bober Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 21:50
        ja na poczatku nie robilam z siusiakiem syna nic
        mial okolo 6 miesiecy i lekarz w pl stwierdzil ze zmierza do
        stulejki juz, i zebym probowala w kapieli delikatnie odciagac
        maz sie tym zajal i nawet szybko poszlo ale jedna strona jest nadal
        przyczepiona, lekrz mowi ze to ok bo siusiak stopniowo i w
        pozniejszym wieku bedzie sie odkrywal z napletka

        odciaganie skorki w kapieli daje ten komfort ze ladnie mu wszystko
        wymyje spod spodu

        a faktycznie siusiak rosnie jesli np,po kapieli podrazniam go
        recznikiem czy dziecko sie nim bawi,to normalne jest
        • golfstrom Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 22:19
          > mial okolo 6 miesiecy i lekarz w pl stwierdzil ze zmierza do
          > stulejki juz,

          Migotka, wiem, że nie ufasz tutejszym lekarzom ;) ale mnie taki
          argument polskiego (czy jakiegokolwiek) lekarza nie przekonuje, bo
          sklejona skórka jest zupełnie normalna, naturalna i prawidłowa do
          około 5 roku życia a nawet i dłużej.

          Natomiast odciągając ją teraz można doprowadzić do mikrouszkodzeń,
          które doprowadzą do prawdziwej stulejki. Więc ja bym jednak nie
          majstrowala.
        • mama5plus Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 22:20
          >
          > odciaganie skorki w kapieli daje ten komfort ze ladnie mu wszystko
          > wymyje spod spodu

          a wymywanie takie ani konieczne nie jest ani nawet zdrowe.

          Dziecko po roku ok. chocby z zainteresowania przy kapieli sobie
          odciaga i nie ma obawy ze przeholuje i krzywde sobie zrobi. Osoba
          trzecia natomiast latwo moze a nawet najmniejsze uszkodzenie
          powoduje zrosty w efekcie czego mnoza sie inne problemy.


          A nieco starsze dziecko juz i umyc potrafi, acz dlugo jeszcze bez
          koniecznosci wymywania.


          Gdzies juz byl watek w ktorym cytowalam caly wywod na temat
          nie/odciagania i skad sie wziela ta szkola o odciaganiu ;-P
          • mama5plus Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 22:23
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37418&w=90108250&a=90122479
    • basiak36 Re: siusiak-pomocy..... 11.03.09, 22:57
      Nie wolno nic ciagnac. Skorka ma sobie z czasem sama spokojnie sie rozciagac.
      Normalne jest ze nie schodzi przez ladnych kilka lat.
      Zerknij tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37418&w=90108250&v=2&s=0
      opisalam tam jak u nas bylo, wizyty u specjalistow tylko potwierdzily to zeby
      nic nie robic. Odciaganie i mieszanie w calej sprawie zwykle powoduje problemy,
      niestety.
      • gypsi Re: siusiak-pomocy..... 12.03.09, 17:29
        A tu na poparcie Twoich slow - z www.stulejka.com:

        STULEJKA U DZIECI

        Stulejką nazywa się zwężenie napletka uniemożliwiające jego zsuwanie poza
        żołądz. Jednak za stulejkę powinno się również uważać zwężenie takiego napletka,
        który daje się ściągnąć, chociaż z dużymi trudnościami, lecz przy tym pęka,
        czasami krwawi, powodując ból i niepokój dziecka, stwarzając duże problemy przy
        myciu żołędzi. Ta druga postać stulejki jest nawet częstsza a niewłaściwe jej
        leczenie (forsowne ściąganie powodujące pękanie i w następstwie tworzenie się
        mało rozciągalnych blizn w miejscach pęknięć) może prowadzić do nasilania się
        zwężenia. Powodowanie bólu przy badaniu lub przy forsownym wykonywaniu ściągania
        zwężonego napletka (przez niektórych lekarzy traktowane jako lecznicze) ma
        bardzo poważne następstwa psychologiczne, gdyż powoduje niepotrzebne cierpienie
        dziecka oraz ogromny stres u rodziców, którzy często są przy tym obecni. Dziecko
        na wiele lat zachowuje w pamięci bolesne zabiegi a bezpośrednio po nich - co
        jest bardzo częste - wstrzymuje oddawanie moczu, ze względu na obawę przed
        bólem. Wstrzymywanie oddawania moczu i doprowadzenie do przepełnienia pęcherza
        moczowego już samo w sobie może powodować ból. Powstaje więc 'błędne koło',
        bardzo bolesne dla dziecka i niezwykle denerwujące dla rodziców. Takie objawy
        mogą trwać kilka dni, do czasu gdy pęknięcia napletka się wygoją, a oddawanie
        moczu stanie się niebolesne lub dziecko o tym zapomina.
        • aanes Re: siusiak-pomocy..... 13.03.09, 11:39
          Mialam podobny problem. W Polsce chirurg powiedzial zeby obserwowac,
          delikatnie sciagac, a starsze dziecko zachecac zeby samo to robilo.
          W dniu 5 urodzin synkowi udalo sie samemu sciagnec skorke, ku
          ogolnej radosci (balam sie ze sie skonczy na zabiegu). Wiec nie ma
          sie co spieszyc, ale uwazam, ze 3-4 latki moga w kapieli lub po byc
          zachecane zeby delikatnie sciagac skorke.
          • basiak36 Re: siusiak-pomocy..... 13.03.09, 14:40
            Tylko po co?
            Jak bylam z moim dzieckiem (4-5 lat) u specjalisty w UK, powiedzial ze
            najwiekszym problemem jest robienie problemu z tego ze skorka nie schodzi w
            wieku 3, 4, 5 itp lat. Bo dziecku niestety przekazujemy informacje o tym ze
            'jest problem' - i psychiczne konsekwencje tego sa o wiele powazniejsze niz ciut
            za waska skorka ktora z czasem sie i tak rozejdzie. Zastanawia mnie dlaczego
            tylu lekarzy chce ingerowac w cos co jest calkowicie normalne?

            Aha lekarz dosc dobitnie zaznaczyl zeby nie nakazywac dziecku aby skorke
            sciagalo. Ma zostawic w spokoju i juz. I dobrze ze w koncu do specjalisty
            trafilismy, mielismy za soba pare lat stosowania masci, zachecania dziecka aby
            delikatnie skorke odciagal itp. Na szczescie teraz juz koniec z tym, temat nie
            istnieje:)
            • mama5plus Re: siusiak-pomocy..... 13.03.09, 19:02
              Zastanawia mnie dlaczego
              > tylu lekarzy chce ingerowac w cos co jest calkowicie normalne?

              Bo lekarze nie maja pojecia co jest w tej kwestii normalne.
              W USA od lat ( i chyba juz obecnie w kolejnym pokoleniu)
              praktykowane jest obrzezanie ( ot tak po prostu bo ktos 100 lat temu
              na pomysl wpadl ze to bardziej higienicznie tak jak dlugo musiano
              odchodzic ( i jeszcze nie wszedzie odeszli)od golenia okolic pochwy
              przed porodem i dezynfekowania kilkakrotnego samej pochwy juz
              podczas porodu-tez praktyki XIX wieczne)

              A poniewaz hamerykanscy lekarze tu akurat pojecia nie maja ( z
              autopsji) jak nalezy normalnie sie z tym napletkiem obchodzic a
              jednoczesnie medycyna w wiekszosci zamerykanizowana, to wniosek
              wysunieto ze skoro juz jest ten paskudny napletek i wredni rodzice
              potomka tuz po narodzinach go nie pozbawili, to trzeba chociaz
              pomeczyc, poodciagac, wyszorowac tam dokladnie bo brodem
              zarosnie...albo tak juz na zawsze zostanie.
              Bo natura to glupia jest i stworzyla takie cos po to zeby tylko
              klopot byl, nie?
              Ciekawe ze mastki dziewczynkom nikt z gornej pochwy nie wymywa a
              przeciez tam tez sie zbierac moze i potencjalnie stan zapalny
              rozwinac.
              Nawet sie o tym nie mowi a i czesto dorosle kobiety pojecia nie
              maja ze sa w posiadaniu w/w (czasem biorac to za uplawy)

              A bardziej swiadomi amerykanscy lekarze powoluja sie na
              kontynentalnych, glownie brytyjskie zrodla gdzie nacisk kladziony
              jest na to o czym Basia pisala, mianowicie zeby nie grzebac i w
              ogole problemu nie robic.
              Jakie granice wiekowe? Rok? 5 lat???
              Mam w domu dorosly egrzemplarz u ktorego to nastapilo w wieku ok 8
              lat i zadnych problemow nie mial ani nie ma. Z higiena rowniez.
              I to statystycznie dosc wczesnie, bo oficjalne zrodla mowia bodajze
              o wieku 10 czy 12 lat a i u nastolatkow czesciowe przytwierdzenie
              patologia nie jest.
              Serio, czasami mysle ze to jakies chore skrzywienie lekarzy
              niektorych z tym pedem do sciagania i odklejania.
              Kurcze, mam 2 braci,w tym 1 duzo mlodszy i nie pamietam zeby to
              bylo praktykowane 20pare lat temu. Az musze mame zapytac.
              I jak sie oni wychowali bez tego odciagania? :-}}}}
              • promyk260 Re: siusiak-pomocy..... 13.03.09, 22:03
                Ja też słyszałam aby nic nie robić. Naszczęście mam córeczke i
                problem z głowy:)
                • edytataraszkiewicz Re: siusiak-pomocy..... 13.03.09, 22:48
                  Jak mozna dziecku juz od malego taka krzywde robic? Przeciez to boli
                  i grzebanie wlasnie doprowadza do infekcji(peknieta skorka+bakterie)
                  Wiekszosc chlopcow to ma i w czasie erekcji(nawet niemowlakow) za
                  kazdym razem skorka sie samoistnie rozciaga.
                  Codzienna higiena zapobiega stanom zapalnym w tych okolicach.
                  • basiak36 Re: siusiak-pomocy..... 13.03.09, 23:31
                    > Wiekszosc chlopcow to ma i w czasie erekcji(nawet niemowlakow) za
                    > kazdym razem skorka sie samoistnie rozciaga.

                    Dokladnie, wlasnie te nieswiadome erekcje u chlopcow powoduja ze skorka z czasem
                    sie rozciaga. Dlatego nie trzeba nic z tym robic.
                    Problem jest tylko wtedy jesli np sa problemy z sikaniem, u mojego synka w wieku
                    2 lat robil sie balonik, i masc (bez zadnego odciagania) problem wyeliminowala.
                    Po co w ogole cokolwiek ruszac jesli dziecku nic sie nie dzieje.
                    • laam Re: siusiak-pomocy..... 14.03.09, 10:21
                      Jestem zywo zaintresowana tym tematem i szczerze mowiac w tym
                      momencie juz sama nie wiem jak mam dobac o higiene mojego synka.
                      Problem u nas jest tego rodzaju, ze ma on jakby za krotka skorke na
                      siusiaku i czesc zoledzi jest zwyczajnie odkryta (jakby byl
                      naturalnie obrzezany). Przez pierwsze kilka miesiecy nie
                      dotykalismy, nie robilismy nic, siusiak byl zaczerwieniony non stop,
                      odkad lekarka w Polsce poradzila aby jednak wymywac to ca tam sie
                      zbiera, a zebralo sie, az mi slabo sie zrobilo jak to zobaczylam,
                      (delikatnie, skorki nawet nie musielismy odklejac, tylko troszeczke
                      naprawde minimalnie odciagnac). Od tego momentu problem z
                      zaczerwienionym siusiakiem minal jak reka odjal. Sama juz nie wiem
                      drogie mamay czy dobrze robimy.
                      • mama5plus Re: siusiak-pomocy..... 14.03.09, 12:19
                        laam napisała:

                        > Problem u nas jest tego rodzaju, ze ma on jakby za krotka skorke
                        na
                        > siusiaku i czesc zoledzi jest zwyczajnie odkryta (jakby byl
                        > naturalnie obrzezany).

                        Moj mlodszy tez tak ma. Zaczerwienienie powstawalo tylko przy
                        dluzszym kontakcie z moczem czyli trzeba go bylo przewijac czesciej
                        niz normalnie dziecko sie przewija ( normalnie napletek wlasnie jest
                        ochrona w okresie pieluchowym ) No i nie lubil w foletliku zbyt
                        dlugo podrozowac ale nie wiem czy to akurat mialo zwiazek.
                        Kapany byl normalnie w wannie, bez specjalnego wymywania nigdzie?
                        Nadmiar niezawodnie sam sie wydobywal (wszak droge mial otwarta)
                        Oprocz zaczerwienienia od kontaktu z moczem czy kalem, nie bylo
                        zadnych powaznych infekcji. Zaczerwienienie bylo ewidentnie
                        powodowane czynnikami zewnetrznymi.
                        Odkad nie nosi pieluchy, nigdy sie to nie zdarzylo. A myje sie sam.
    • anieska1 Re: siusiak-pomocy..... 14.03.09, 14:46
      Tak, szkoły są dwie: odciągać i nie odciągać. Nasz Mati przez pierwszy rok
      swojego życia miał non stop infekcje dróg moczowych i e.coli. Musieliśmy mu
      nawet zrobić cystografię, bo było podejrzenie jakiejś wady, ale okazało się, po
      wizycie u urologa, że całym problemem było okropne zanieczyszczenie pod
      napletkiem - po odciągnięciu napletka nie było nawet widać żołądzi - taka była
      "zarośnięta" brudem. Od kiedy regularnie czyścimy siusiaka (teraz Mati robi to
      sam), problem zniknął jak ręką odjął. Ale zaznaczam - każde dziecko jest inne.
      My mieliśmy akurat problem i znaleźliśmy przyczynę. Jesli u Was to tylko problem
      higieniczny a nie infekcje, to tez proponuję nie ruszać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja