Stracone pokolenie

25.03.09, 22:46
Przeczytałam sobie właśnie, że jesteśmy pokoleniem straconym....
Jakoś tak nie czuję się "stracona" ale może to dlatego, że rzadko
myślę o sobie w pierwszej kolejności jako o emigrantce albo może
dlatego, że nie wróciłam.

"Jak wynika z przeprowadzonych ostatnio w pięciu polskich miastach
lecz niepublikowanych jeszcze badań, emigranci, którzy wrócili do
Polski, dzielą się na dwie grupy: tych, co wrócili, bo zarobili oraz
tych, którzy wrócili, ponieważ ponieśli życiową porażkę."

Zastanawia mnie jaką jeszcze można mieć opcję: albo się udało albo
nie ale to takie chłopskie rozumowanie a nie profesorskie ;)

Czy faktycznie z nami aż tak źle, żeby całe pokolenie na straty
spisywać?

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6423167,Prof__Iglicka__Emigranci_sa_straconym_pokoleniem.html

    • koruska1 Re: Stracone pokolenie 25.03.09, 23:12
      Też przeczytałam artukuł i nie czuję się jak pokolenie stracone ...

      Zawsze jest tak, przy jakimkolwiek zjawisku społecznym, tu emigracją, że są tacy
      co odniesli sukces czy to na obczyźnie czy po powrocie w kraju, i tacy którzy
      ponieśli porażkę!!!

      Nie trzeba daleko szukać tych naszych polskich emigracyjnych porażek - jęśli
      ktoś nie radził sobie w pl, to co dopiero tutaj!!!Zreszta Iglicja tu mówi o
      bezrobotnych z polski lub o absolwentach masowych kierunków bez przyszłości!!
      Ilu jest Polaków którzy tutaj pracują w swoim zawodzie???

      No ale nie trzeba nas na straty spisywać, bo jeszcze jesteśmy młodzi - wszystko
      przed nami :)))
    • golfstrom Re: Stracone pokolenie 25.03.09, 23:19
      Rozmawiałam na ten temat ostatnio ze swoim szefem. Ciekawiło go, czy
      generalnie Polacy chcą zostać, czy wracać itd.

      Bardzo go zdziwiło, gdy mu powiedziałam, że w Polsce obecna
      omigrację uważa się za nieudaczników, którzy musieli wyjeżdżać, bo
      nie radzili sobie w Polsce.

      Na końcu stwierdził, że jemu to nawet pasuje, bo przynajmniej jest
      jeden czynnik działający na jego korzyść, a na który nie ma za
      bardzo wpływu.

      Za straconego mogę uważać kogoś, kto przez cztery lata studiował
      zarządzanie, administrację lub marketing i nie potrafił zaadapować
      się do nowych warunków (nawet po okresie przejściowym).
      Natomiast zwalanie wszystkiego na nieudaną reformę szkolną to chyba
      jakas pomyłka.
    • gypsi Re: Stracone pokolenie 25.03.09, 23:34
      Przeskanowalam tylko artykul, ale zrozumialam tyle, ze to jest pokolenie
      stracone dla kraju, ktory nie umial wykorzystac tego potencjalu.
      W jakiejs czesci tez dla siebie, bo emigracja i praca ponizej kwalifikacji po
      powrocie nadal znaczaco ograniczaja mozliwosci.
      • carmelaxxx Re: Stracone pokolenie 26.03.09, 15:33
        gypsi masz zupelna racje , mysle ze swiat polityki zdal sobie z tego sprawe ale
        nadal umywa rece...
    • panixx Re: Stracone pokolenie 26.03.09, 14:19
      Uwazam,ze kazdy z nas wyjechal z innego powodu i nie mozna
      generalizowac. Ja wyjechalam, bo chcialam przygody.
      My chcemy wrocic, ale nie bedziemy sie zaliczac, do zadnej z dwoch
      grup. Tutaj pracujemy w swoich zawodach, awansujemy, wiec raczej
      sukces niz porazka. Co do zarobkow - hmmm dobre sa, ale tutaj
      wydajemy na zycie, przyjemnosci, wakacje itd i oszczednosci nie
      nazwalabym wielkim dorobkiem. Pobyt w UK zaliczam jako tymczasowy,
      okazja do nauki, poszerzenia horyzontow.
      Ale jesli nie wroce - to zalicze siebie do 'pokolenia straconego
      przez Polske'

      • gobisha Re: Stracone pokolenie 26.03.09, 14:42
        kazdy mierzy swoja miara, a wiec dla kazdego sukces i porazka moga
        oznaczac cos zupelnie innego. Moim zdaniem Polska na powracajacej
        emigracji bardzo duzo zyskuje - wracajacy przewaznie jednak wracaja
        albo z pieniedzmi, albo z doswiadzczeniem zawodowym lub z wiedza
        zdobyta na tutejszych uczelniach, tudziez ze wszystkim co
        wymienilam.
    • velvet35 Zgadzam sie. 26.03.09, 14:58
      Niestety, troche w tym prawdy jest. Wiele lat temu piszac moja prace
      magisterska na temat emigracji, kiedy nie snilo mi sie sama kiedys
      bede ja tworzyc, pisalam o tym, ze pierwsze pokolenie emigracji jest
      stracone zarowno dla starej jak i nowej ojczyzny. Dlaczego? Bo musi
      wszystko zaczynac od zera, od poczatku. Rodzine tez tworzy od
      poczatku i przy odrobinie szczescia ma szanse "stworzyc kilka
      pokolen" zyjacych w nowym kraju. Maly jest procent emigrantow
      pracujacych od poczatku w swoich zawodach. Ogromna wiekszosc zaczyna
      od prac manualnych i spora grupa wykonuje te prace do konca zycia.
      Gdyby teraz wrocila do PL tez musialabym zaczynac od zera. Ale
      trzeba byc optymista, uczyc sie i podnosic kwalifikacje. Innej
      szansy nie widze.
    • jaleo Re: Stracone pokolenie 26.03.09, 16:16
      Nie czytalam artykulu, bo szkoda mi czasu, wystarczyl mi sam cytat -
      dychotomia zyciowa: "zarobic" kontra "odniesc zyciowa porazke". Co
      za materialistyczne podejscie do swiata!
      • liley11 Stracone chyba dla Polski 26.03.09, 22:54
        ...bo stracila (i nie pierwszy raz w swojej historii) wielu
        wybitnych ludzi, pracowitych ludzi, ..)
        ...ja bym powiedziala, ze jesli ktos nie poradzil sobie tutaj, to
        tym bardziej nie poradzi sobie w Polsce, bo tam jest o wiele
        trudniej - jak juz upadniesz, to lezysz...tutaj jednego dnia lezysz
        a drugiego juz dalej maszerujesz do przodu - jest po prostu latwiej,
        wiecej mozliwosci, nie rzuca sie klod pod nogi na kazdym kroku
        komus, kto chce wiecej niz przecietny X-sinski
        ...skonczylam studia w Polsce i mozna to tak nazwac, ze poradzilam
        sobie, bo utrzymywalam sie sama. Marne to jednak bylo zycie od
        pierwszego do pierwszego z marnymi perspektywami na jakies
        szalenstwo, wolnosc, szczescie, na przygode, na godne zycie, na
        godne traktowanie w pracy przez szefa gdzie na moje miejsce bylo co
        najmniej 20 innych chetnych, na godne traktowanie na poczcie przez
        pania w okienku...
        ... zdecydowalam sie przedluzyc wakacje (jak narazie o 6 lat) i
        zlapalam za szmate i bylam z tym szczesliwa, bez mobbingu w pracy, z
        wystarczajacymi zarobkami na podstawowe potrzeby i jeszcze na cos, z
        mozliwosciami. Po pewnym czasie zmienilam prace na biurowa a pozniej
        na stale zatrudnilam sie we wlasnej firmie, jestem szczesliwa,
        materialnie tez nie narzekam. I co tutaj straconego? Powiedzialabym,
        ze stracilam te kilka lat po studiach w PL, zamiast od razu tutaj
        przyjechac bylibysmy wtedy o te 5 krokow bardziej do przodu... ale
        czlowiek zawsze doswiadczenia zbiera, ktore sie przydaja kiedys tam.
        • nsc23 Re: Stracone chyba dla Polski 26.03.09, 23:01
          Liley, w UK nie kazdemu jest latwiej. Zalezy po co kto przyjechal. Mi bylo
          trudniej, przynajmniej w porownaniu z tym, jak moi rowiesnicy opowiadali mi o
          Polsce - i matura i studia moim zdaniem sa tu trudniejsze niz w PL.
          Moze i na rynku pracy jest latwiej, ale na studiach raczej nie.
          • liley11 Re: Stracone chyba dla Polski 27.03.09, 12:14
            Nie mam porownania studiow, bo skonczylam UMK w PL. Jedne egzaminy
            byly latwiejsze, drugie trudniejsze. Tutaj robilam natomiast kursy
            specjalistyczne - i uwazam ze sa one o niebo mniej meczace niz w Pl
            i mniej wymagajace. PO prostu wiedza jest wkladana lopata jasno i
            logicznie i samemu nie trzeba sleczec nad ksiazkami. Przygotowanie
            sie do egzaminu polega na przypomnieniu sobie tego, co bylo na
            zajeciach i zajmuje smieszna ilosc czasu. Ale to jest moja
            indywidualna opinia.
            Na pewno jest trudniej, jesli chodzi o przestawienie sie z jednego
            systemu nauczania na inny - jak np przenoszenie dziecka w trakcie
            nauki z jednego panstwa do drugiego. Tego chcemy z mezem uniknac
            jesli chodzi o nasze dzieci.
            • nsc23 Re: Stracone chyba dla Polski 27.03.09, 13:18
              Liley, no niestety ja nie moge tego o swoich studiach powiedziec. Studiuje
              biotechnologie i owszem, wyklady sa super, ale sa tylko takim wyznacznikiem i
              drogowskazem, co mamy w domu przeczytac. Niby zajec mamy w tygodniu malo, ale
              wiecej niz drugie tyle spedzam w domu czytajac artykuly i ksiazki. Na szczescie
              niedlugo koniec :)
              Porownanie mam jezeli chodzi o liceum - skonczylam w PL pierwsza klase, tutaj 2.
              i 3. i po prostu poziom byl duzo wyzszy niz w PL i duzo wiecej oczekiwano ode
              mnie samodzielnosci i nauki w domu - w ogole nie bylam do tego przyzwyczajona i
              przez pierwsze pol roku nie umialam sie w ogole odnalezc. Nie wspominajac o
              zmianie z systemu typowego polskiego liceum na IB.
              • liley11 Re: Stracone chyba dla Polski 27.03.09, 14:02
                Biotechnologia, medycyna...to inna bajka. Tam trzeba duzo sie
                uczyc - czego Ci teraz wspolczuje - ale i gratuluje, bo to w
                przyszlosci zaowocuje. W Polsce moi rodzice tez nieszczegolnie
                wspominaja studia medyczne, zwlaszca ze nie zaowocowaly w tamtych
                czasach PRL-u.
                Ja chodzilam do takiego liceum w PL, ze studia przy nim byly pestka.
                Dalo mi w kosc i nauczylo uczyc sie i lawirowac strategicznie miedzy
                nauczycielami, aby nie wpasc w anemie (co sie zdarzylo mojej
                kolezance z klasy, ktora chciala byc przygotowana na kazda lekcje -
                nie maial czasu na sen ani na jedzenie) i miec dobre oceny i nie
                zwariowac. Pierwsze polrocze pierwszej klasy bylo koszmarne -
                kazdego popoludnia plakalam w domu. Po ukonczeniu tego liceum nawet
                chlopacy przyznali sie, ze plakali. Rodzice proponowali mi ze mnie
                przeniosa, ale ja nie chcialam, bo wiedzialam, ze to liceum daje mi
                mozliwosc dostania sie na dobre uczelnie.
          • 7oz Re: Stracone chyba dla Polski 27.03.09, 13:41
            Wydaje mi się, że jest Ci trudniej bo przyzwyczaiłaś się do polskiego
            systemu edukacji. Chodziłam do liceum w PL z chłopakiem, który przez
            prawie 10 lat mieszkał w Niemczech i nagle rodzice stwierdzili, że
            wracają, żeby syn polską maturę zdał. Było mu makabrycznie trudno się
            przestawić mimo masy korepetycji, dodatkowych lekcji itp. Maturę zdał
            ale myślę, że szczerze nienawidził naszej szkoły.
            Znam bardzo dobrze dwie osoby, które studiowały w Polsce i w UK i
            bardzo im się podobało, to na co ty narzekasz czyli mało zajęć a dużo
            indywidualnego studiowania. Po prostu zależy co komu pasuje.
          • kingaolsz Re: Stracone chyba dla Polski 27.03.09, 13:47
            > Polsce - i matura i studia moim zdaniem sa tu trudniejsze niz w PL.
            > Moze i na rynku pracy jest latwiej, ale na studiach raczej nie.

            studiowalam i w PL ( tez UMK ) i studiuje teraz tutaj ( z dodatkowym
            obciazeniem, bo teraz robie to przy akompaniamencie dzieci) i jakbym nie
            patrzyla na to to w UK studiuje sie o NIEBO lepiej.
            • nsc23 Re: Stracone chyba dla Polski 27.03.09, 14:08
              Kingaolsz, pewnie zalezy co komu pasuje i co kto studiuje :) Ja swoje studia
              bardzo lubie i mi sie szalenie podobaja, natomiast jak porownuje wrazenia z
              kolezanka z Polski, to mam wrazenie, ze jej jest latwiej - ale wiadomo, wszedzie
              dobrze, gdzie nas nie ma :)
    • basiak36 Re: Stracone pokolenie 27.03.09, 14:21
      Zalezy w jakim celu ktos wyjechal:)
      Jak ja pierwszy raz przyjechalam jeszcze za czasow z wizami, do UK, majac 17
      lat, nie bardzo wiedzialam czego chce:) Jak pozniej przyjechalam na studia majac
      lat 20cia, myslalam ze postudiuje i wyjade dalej. I tak minelo prawie 16cie lat.
      Inna sprawa ze dla mnie wyjazd ktory nie dalby mi czegos wiecej (edukacyjnie,
      zawodowo, swiato-poznawczo) albo przynajmniej tyle samo co w Polsce, nie mialby
      sensu.
      Ja wyjezdzalam zeby postudiowac, nie za pieniedzmi, bo taki mialam dobry uklad
      ze mojego tate bylo stac na zfinansowanie moich studiow i utrzymania wtedy.

      Zastanawiam sie czasem jaki sens ma emigracja tam gdzie jedynym zyskiem jest to
      ze np kupuje sie lepsze jedzenie i lepsze ciuchy, sprzet jakis, niz w Polsce?
      Nie mowie ze nie ma sensu, tylko sie zastanawiam.. Tzn dlugoterminowo jaki ma sens?
      Bo gdybym miala w wieku 50ciu lat nadal bedac w UK, nie miec wlasnego
      domu/mieszkania, jakiejs w miare dobrej emerytury, to wolalabym juz chyba w
      Polsce byc, przynajmniej wsrod rodakow:))) Bo emerytura panstwowa w Anglii jakos
      do mnie nie przemawia:))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja