Jestem wyrodną żoną???

28.03.09, 15:05
Hej dziewczyny już sama niewiem co mam robić i myśleć.Przyjechałam
do Anglii 4 lata temu do męża,tutaj rodziłam córeczkę,i od czasu
narodzin,a to już 2,5 roku siedzę w domu,pewnie tak jak większość z
was.Długo myślałam i chciałabym już wrócić do Polski,do rodziny,iść
sobie do pracy-kurcze jakoś normalnie żyć! Ale jak komuś o tym
mówie to opinie są takie- Ja to bym męża samego nigdy nie
zostawiła,jesteście rodziną,dziecko potrzebuje ojca itp.itd. I
kurcze sama niewiem czy to zły pomysł faktycznie,czy powinnam robić
tak,żeby mi i dziecku było dobrze?! Jestem w dużej kropce......?!
    • mama-123 Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 15:17
      a nie chcialabys miec i meza i calej rodziny i pracy? Czyli pojsc do
      pracy tu, gdzie obecnie Twoja rodzina?
      • rene41 Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 15:27
        Niewiem jak ty ale ja mam swoja rodzine i to z nia chce zyc a dalsza rodzina(mama siostra brat)sa na 2 planie :)moge do nich latac jak chce ich zobaczyc ale napewno niezostawilabym meza samego . Nie dlatego ze mu nieufam ale dlatego ze umarlabym z tesknoty za nim.

        Ps.Maz polecial pierwszy do uk a po 6 miesiacah dolecialam z dziecmi teraz jestesmy juz 9 miesiecy. Tesknie zarodzina ale to inny rodzaj tesknoty :) Wystarczy mi rozmowa przez telefon co kila dni co innego z mezem.
    • velvet35 Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 16:19
      Maja racje: rozbita rodzina na dwa kraje = kiepska rodzina. Poszukaj
      pracy w UK albo oboje wracajcie do PL.
      • promyk260 Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 16:22
        Przecież możesz pracowac w Angli Ja również jestem żebyś męża nie
        zostawiała bo jaką będziecie wtedy rodzinną?
        • natina0 Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 18:27
          a czy mogę spytać jakie jest stanowisko męża?czy rozmawialiście?szukaliście
          rozwiązań?
          ja nie zgodzę się z przedmówczyniami i nie powiem "Twoje miejsce jest przy mężu
          więc musisz się poświęcić i zostać"
          bo Twoje potrzeby i szczęście też się tu liczą i trudno jest doradzić nie znając
          dokładnie Was i sytuacji.Czy dalibyście radę w Polsce?jak do tego podchodzi mąż?
          czy inne rozwiązania są brane pod uwagę.czy tylko "wóz albo przewóz"?
          oczywiście że najważniejsze jest to żebyście byli razem,ale co mężowi po
          nieszczęśliwej i niespełnionej żonie,a dziecku smutna mama?tak czy siak związek
          ucierpi.
          myślę że rozmowy i jeszcze raz rozmowy no i kompromis.powodzenia
          • promyk260 Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 19:11
            No jesli razem wrócą do Polski to co innego. Musicie porozmawiać i
            razem dojść do kompromisu choc pewnie to nie łatwe ale na tym polega
            małżeństwo.
      • benignusia Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 23:40
        hmm,dziwny masz system wartości...uważasz ze zostawić męża tutaj
        samego,to nie znaczy rozbić rodziny??dziecko tate bedzie widywało
        raz na kilka m-cy,i dziwią Cię takie opinie??
        Ja tez tęsknie za rodziną,ale MOJA RODZINA-mąz i dzieci są mi
        najblizsi,i chyba tak przewaznie jest;) Wracajcie wszyscy do
        Polski,albo poszukaj pracy tutaj...
    • golfstrom Re: Jestem wyrodną żoną??? 28.03.09, 20:56
      Pytanie brzmi, dlaczego tutaj nie możesz mieć normalnego życia?

      Czy masz znajomych, których lubisz i cenisz, czy tylko takich, co to
      akurat są Twoimi znajomymi, bo są z Polski?
      Czy masz jakąś odskocznię od codziennej rutyny domowej?
      Czy masz choć trochę niezależności (np. prawo jazdy i dostęp do
      auta)?
      Jeśli tego nie masz, to dlaczego?

      Na pewno musisz sobie zdawać sprawę z tego, że jeśli Ty zdecydujesz
      się wrócić, a mąż zostać, to faktycznie bierzecie rozwód i Wasza
      rodzina (która dla Twojego dziecka jest znacnzie ważniejsza, niż
      Twoja mama, siostra czy wujek) się rozpada.
    • vierablu Re: Jestem wyrodną żoną??? 29.03.09, 01:00
      1. Zastanow sie, ktora rodzina jest dla Ciebie wazniejsza -
      a) ta, w ktorej sie wychowalas,
      b) czy ta, ktora sama zalozylas?

      2. W przypadku wyboru
      a) wroc do Polski
      b) zastanow sie, co bys mogla zrobic, zeby normalnie zyc nie rozbijac
      rodziny, ktora zalozylas.

      Kazdy z nas ma chyba czasem tesknoty i potrzeby sprzeczne z
      potrzebami swoich bliskich. Nie ma w tym nic dziwnego. Wazne jest
      jednak, by pamietac, jaki jest nasz GLOWNY cel, jak ma sie go caly
      czas na oku, latwiej o rezygnacje z tesknot, ktore do tego celu nie
      prowadza.

      Napisalas 'dlugo myslalam', 'jak o tym komus mowie'. Nie wspomnialas,
      czy rozmawialas na ten temat z mezem? Jezeli tak, co on na to? Jezeli
      nie - to dlaczego nie podjelas z nim tego tematu? Troche Twoja
      wypowiedz zabrzmiala tak, jakby maz zupelnie nie mial dla Ciebie
      zadnego znaczenia. Zdarza sie i tak. Moja rada - najpierw szczerze
      sie sama przed soba przyznaj, o co naprawde chodzi. Bedzie Ci latwiej
      zmierzyc sie z problemem.
    • alicjaap5 Re: Jestem wyrodną żoną??? 15.04.09, 00:01
      hm...jezeli wrocisz do polski sama a meza zostawisz tutaj to licz sie z tym ze zapoczatkujesz rozpadowi...wiem ze sa malzenstwa zyjace na odleglosc ale jedno pytanie jak dlugo mozna tak zyc???ja osobiscie wytrzymalam 6 m-cy osobno i powiem tobie ze gdybym nie podjela decyzji z dnia na dzien ze przylatuje tutaj do mojej poloweczki to naprawde nie wiem co by bylo...nie wazne ze maz nie mial konkretnej pracy,ze mieszkal na pokoju w jednym domu z 3=ma rodzinami.poprostu spakowalam dzieciaki i wciagu 3 dni wyladowalam w luton.jednym slowem czuje sie bohaterka bo uratowalam rodzine...pomysl czy to warto dla rodzicow i rodzenstwa poswiecac kochana osobe i najlepszy skarb mam na mysli twoja corke.a co do twojej drugiej nie pewnosci to i tutaj mozna normalnie zyc...dla mnie np.uk to jest moj dom a nie polska.doszlam do takiego stwierdzenia w marcu jak bylam na krotkim urlopie w polsce po 2 latach pobytu tutaj...zycze tobie powodzenia i mam nadzieje ze podejmiesz sluszna decyzje...pozdrawiam...
    • gosiash Re: Jestem wyrodną żoną??? 15.04.09, 14:33
      Przede wszystkim pamietaj, ze jak wrocisz do Polski to moze i Tobie
      bedzie dobrze, ale Twojemu dziecku to raczej nie. Ja jak moja mala
      nie chodzila jeszcze do szkoly to jezdzilam do Polski na dluzsze
      wakacje. Raz to nawet 2 miesiace mi zeszlo, bo akurat maz szukal
      nowego domu do wynajecia i troche to trwalo zanim cos sensownego
      znalazl. I wiesz co, po pierwszej euforii - babcia, dziadzio i cala
      masa rodziny, super warunkow, ogromnego ogrodu i kur ;), to moja
      mala predzej czy pozniej pytala, gdzie tata i ze ona chce do taty.
      Im starsza tym w zasadzie szybciej. Teraz to juz po tygodniu chce do
      Anglii wracac. I tylko dlatego ze za tata teskni.
      Ja tez mam tylko takie porownanie - Polska: praca, wolnosc, swoboda.
      Anglia - siedzenie z dziecmi w domu (tez praca tylko duzo
      trudniejsza niz najdluzszy tydzien w biurze ;). I doskonale
      rozumiem, ze moze Ci byc ciezko, ale faktycznie moze czas zaczac
      rozgladac sie za mozliwoscia jakiejkolwiek pracy, ale tutaj. Teraz
      masz jeszcze szanse, wiec moze wyjedz do Polski na nieco dluzsze
      wakacje, ale pamietaj, ze potrzeby Twojego dziecka nie sa rowne z
      Twoimi. I to ze matka szczesliwa nie zawsze oznacza szczesliwego
      dziecka. Kazde dziecko potrzebuje obojga rodzicow, to jest dla niego
      sytuacja idealna.
Pełna wersja