evian5
01.05.09, 10:57
mam 5 miesieczne dziecko i chwile kiedy wszystkiego mam dosyc. bylam nawet u
GP ostantio, fajny jest, nasz ulubiony, zna nasza cala rodzine.
po wysluchaniu moich zalow i jekow powiedzial miedzy innymi: a czy ty swoje
dziecko nosisz na rekach caly czas? poloz go i niech troche poplacze, nic mu
nie bedzie, poplacze i przestanie, od placzy jeszcze nikt nie umarl. w tym
kraju tak sie dzieci wychowuje.
no i ja juz nie wiem tak na prawde, czy tulic, nosic na rekach i rozpieszczac,
czy dac sie wyplakac.
wiem, ze co czlowiek to opinia. wiem, ze w polsce raczej sie dzieciom nie
pozwala plakac, przynajmniej z tego co obserwuje to takie sa ogolne tendencje.
a jak to jest tutaj? czy faktycznie dzieci sie zostawia na wyplakanie?
wczoraj bylam na spacerze i moj syn po pol godziny zaczal marudzic a w koncu
krzyczec. od kiedy zaczelam go nosic w chuscie nie lubi wozka. no i w koncu
wyjelam go i wlozylam do chusty i zaczal radosnie gugac. tak sobie
obserwowalam inne dzieci i wszystkie albo spaly w wozkach albo sie rozgladaly
wokolo i tylko ja z dzieciem w chuscie w dodatku pchajaca wielki trzykolowy wozek.
to jak to jest z tym angielskim wychowaniem?