Dodaj do ulubionych

angielskie wychowanie

01.05.09, 10:57
mam 5 miesieczne dziecko i chwile kiedy wszystkiego mam dosyc. bylam nawet u
GP ostantio, fajny jest, nasz ulubiony, zna nasza cala rodzine.
po wysluchaniu moich zalow i jekow powiedzial miedzy innymi: a czy ty swoje
dziecko nosisz na rekach caly czas? poloz go i niech troche poplacze, nic mu
nie bedzie, poplacze i przestanie, od placzy jeszcze nikt nie umarl. w tym
kraju tak sie dzieci wychowuje.
no i ja juz nie wiem tak na prawde, czy tulic, nosic na rekach i rozpieszczac,
czy dac sie wyplakac.
wiem, ze co czlowiek to opinia. wiem, ze w polsce raczej sie dzieciom nie
pozwala plakac, przynajmniej z tego co obserwuje to takie sa ogolne tendencje.
a jak to jest tutaj? czy faktycznie dzieci sie zostawia na wyplakanie?
wczoraj bylam na spacerze i moj syn po pol godziny zaczal marudzic a w koncu
krzyczec. od kiedy zaczelam go nosic w chuscie nie lubi wozka. no i w koncu
wyjelam go i wlozylam do chusty i zaczal radosnie gugac. tak sobie
obserwowalam inne dzieci i wszystkie albo spaly w wozkach albo sie rozgladaly
wokolo i tylko ja z dzieciem w chuscie w dodatku pchajaca wielki trzykolowy wozek.
to jak to jest z tym angielskim wychowaniem?
Obserwuj wątek
    • bibba Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 11:01
      nie wiem. znam cale spektrum matek angielskich, od nadopiekunczych,
      poprzez czule az do 'wyluzowanych' i obojetnych.

      nie porownuje sie i nie szukam wzorcow ani tu ani w pl, staram sie
      byc dobra mama i odpowiadac na potrzeby moich dzieci.
        • drosophila.melanogaster Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 11:34
          Nie mam jakiegos ogromnego porownania ale angielskie matki,ktore mialam okazje
          poznac,byly znacznie bardziej wyluzowane niz polskie.Tzn pozwalaly sie dzieciom
          wyplakac itd.Ja rowniez uwazam,ze nie ma potrzeby biec ,,na leb na szyje'' do
          dziecka,ktore ledwo co zakwili.Dzieci czasem musza sobie poplakac(w koncu mowic
          nie potrafia wiec placza;) ) i nie sadze zeby dziala im sie z tego powodu
          krzywda.Oczywiscie nie chodzi mi o to zeby ignorowac dziecko,ktore placze od 10
          min.Trzeba znalezc zloty srodek.Od poczatku staralam sie nie przyzwyczajac
          synka(rowniez 5 miesiecznego),ze jest brany na rece za kazdym razem,gdy
          zaplacze.Jesli np zaczyna marudzic lezac w lozeczku,to najpierw daje mu
          chwile,jak sie nie uspokoi to podchodze,glaszcze po glowie,mowie do niego lub
          podaje zabawke.Dopiero jesli to nie dziala to biore go na rece.Na spacerze tak
          samo,chociaz rzadko placze w wozku.
      • kingaolsz Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 11:13
        Ja sie podpisze pod Bibba - nie ma sensu patrzec na to jak jaki narod dziecmi
        sie zajmuje, ale robic tak jak czujemy, ze dziecko potrzebuje.
        Moj pierwszy syn tez byl mega placzliwy, czasem robilismy rodzinne spacery,
        mlody w gondoli, pogoda superancka, wszystko OK, a on wyl. No i na rece, tyle,
        ze najczesciej on dalej wyl. W ktoryms momencie poprostu mu przeszlo i polubil
        obserwacje swiata z wozka, moze wtedy kiedy zaczal jezdzic na siedzaco... nie
        pamietam dokladnie.

        No a czytajac Twoj opis mysle, ze Twoj maluch poprostu uwielbia chuste i to, ze
        jest blisko mamy. W tym wieku nadal jestes najwazniejsza osoba dla niego i chce
        byc blisko Ciebie. Ja bym malucha trzymala blisko siebie, a w ktoryms momencie i
        tak zainteresuje sie swiatem i sam naturalnie zacznie byc bardziej samodzielny -
        a wtedy przyjdzie moment, ze jak Ty bedziesz miec ochote na przytulanie to synek
        zacznie sie wyrywac, bo cos mega ciekawego zobaczy ;)

        Powodzenia i cierpliwosci zycze

        p.s. 5-ciomiesieczniak to jeszcze maluszek
    • pyza_uk Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 11:10
      Zadna z moich angielskich psiapsiolek (a znamy sie od szkoly rodzenia, czyli
      ponad 4 lata) nie zostawiala dzieci na 'wyplakanie'. Wszystkie typy 'placzace'
      byly caly czas przytulane, noszone itp. Jesli nic maluchowi nie jest to musisz
      niestety zaakceptowac, ze masz typ 'przytulajacy' w przeciwienstwie to typu
      'samodzielnego' :)
      Ja rowniez mam przytulaka - wciaz pamietam poczatki i moje bolace ramiona (nie
      znosila chust, nosidelek, tylko rece i pozycja stojaca, ew. cycus na siedzaco);
      jedyna zaleta - w 3 tyg po porodzie wrocilam do wagi przedciazowej i ciagle
      chudlam (teraz niestety sie wyrownalo). Raz probowalam zostawic na 'wyplakanie'
      - wytrzymalam 10 min (!) i do tej pory mam moralniaka.
      Mojej siostrze, ktora mieszka w Oz, tez polozna doradzala pozostawienie na
      wyplakanie, wiec to nie tylko tutejsza praktyka.
      Nie wiem, co ci poradzic... To minie, ma pewno. Jak ci serce nie peknie to
      mozesz sprobowac, jak nie jestes przekonana do tej 'metody' - daruj sobie.
      Jeszcze kilka mies. i zacznie ci raczkowac, wtedy noszenie stanie sie nudne (dla
      niego)!.
    • eutyfrona Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 11:15
      Ja też mam 5-cio miesięcznego synka. Róznica jest taka, że to jest moje 3. dziecko, a Twoje chyba pierwsze. Pierwsze dziecko urodziłam w Polsce i, faktycznie, niewiele płakała, bo nie miała za bardzo możliwości, jak tylko zaczęła, to brałam ją na ręce i do cycusia, bo dziecko nie powinno płakać.
      Pozostałą dwójkę urodziłam tutaj. Już nie było (nie ma) podnoszenia na każde zapłakanie. Nie sądze, że to dlatego, że jesteśmy tutaj, a tu się inaczej wychowuje, po prostu przy drugim maluchu zmieniłam podejście, bo miałam doświadczenie z pierwszym, bardzo męczące doświadczenie. Jeżeli wiem, że nic mu nie jest w stylu głodny, mokry, coś boli, to zostawiam, chwilkę popłacze i się uspokoi.
      Oczywiście, dużo też zależy od dziecko, niektóre są bardziej, inne mniej spokojne.
      • evian5 Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 11:40
        no tak to moje pierwsze dziecko ;) on nie jest placzacy o ile ja sie nim
        zajmuje, nosze, bawie sie z nim itd. jak tylko go zostawie, zeby sam sie pobawil
        to placz. z tatusiem sie bawi jak mam jest na widoku, jak ja odejde z pola
        widzenia to tez placz ;)
        jestem ta sytuacja zmeczona, niewyspana, zdolowana. i mysle, ze nie jestem
        pierwsza matka w histori, ktora przechodzi kryzys i ma watpliwosci i ktora szuka
        porady, wsparcia, zachety i zrozumienia..
          • eutyfrona Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 12:22
            Musiałam połaskotać mojego dwulatka :).

            To, że dziecko płacze, nie znaczy, że jesteś złą matką. Jeżeli wiesz, że nic mu nie jest, to możesz go zostawić płaczącego na chwilę, szczególnie z tatusiem, nic mu się nie stanie. Może jak mu dasz czas, to się uspokoi i nauczy się bawić z tatą, a nawet sam choć przez chwilę. Wiem, że to jest bardzo trudne słuchać, jak płacze własne dziecko, ale spróbuj, może sie uda. Ty przecież też potrzebujesz trochę czasu dla siebie.
            Możesz porozmawiać ze swoją HV, albo z pracownikami Sure Start, powinni dać Ci wsparcie.
            • evian5 Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 12:31
              Moim HV nie ufam, daja takie ksiazkowe rady i jakos nie mam do nich przekonania.
              Ale moj GP jest swietny i osatnio jak sie u niego poplakalam w gabinecie to
              powiedzial, ze zawsze moge przyjsc do niego nawet chocby po to zeby sie wygadac
              czy wyplakac. Sam ma trojke dzieci i choc nie on pierwszy mi powiedzial, zebym
              pozwolila dziecku czasem poplakac i nie biegla od razu, to poniewaz jest dla
              mnie pewnym autorytetem, jego rady jakos tak do mnie przemowily i pomogly mi
              psychicznie stanac na nogi. Powiedzial, ze mam dbac o siebie, bo inaczej to
              niedlugo moj maz bedzie mial dwie osoby do opieki.
              Wlasnie staram sie mojego syna przyzwyczaic do spedzania czasu ze swoim tatusiem
              sam na sam i czasami wyprawiam ich razem na spacer, zebym ja tez mogla odetchnac
              swobodnie. I choc jak wracaja to slysze wrzaski juz z daleka, to wierze jednak,
              ze z czasem to sie zmieni. Wiem, ze skoro syn jest ze swoim ojcem, jest
              nakarmiony i przewiniety to krzywda mu sie nie dzieje.
              Pozdrawiam i dzieki eutyfrona za wsparcie ;))
              • golfstrom Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 14:05
                Hej, 5 miesięcy to jest właśnie taki okres, kiedy wydaje się, że
                największy hardcore ma się już za sobą i organizm powoli zaczyna
                odreagowywać ciągły stan podwyższonej gotowości i chroniczne
                zmęczenie. Stąd mniej cierpliwości, wyrozumiałości (do siebie i
                dziecka). Przynajniej ja tak miałam. Więc GP ma racje - zadbaj o
                siebie.

                Bardzo dobrze, że przyzwyczajasz dziecko i tatę do siebie. Jeśli
                mogę Ci coś podpowiedzieć, to tylko tyle, żebyś nie traktowała roli
                ojca jako pomocnika - on musi mieć swoje obowiązki, musi umieć
                zrobić pewne rzeczy przy dziecku tak samo jak Ty (no, może oprócz
                karmienia persią). Bo wtedy i dziecko będzie go traktowało trochę
                inaczej.
    • tuti Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 13:31

      > wokolo i tylko ja z dzieciem w chuscie w dodatku pchajaca wielki
      trzykolowy woz
      > ek.
      jak juz wyslesz meza z dzieckiem na spacer, i przypadkiem znajdzie
      sz chwile na forum
      moze moglabys mi napisac jaki masz wozek?

      Ja wlasnie sie rozgladam, i chce trojkolowca
      Mezowi sie podoba polski x lander x run,
      ale on ma nieskretne przednie kolo, i nie wiem czy to bardzo zle
      pewnie jestes obeznana w temacie - jak sama przez to rpzechodzilas,
      i moglabys cos poradzic.
      2) nie chce gondoli, czy ty kupilas tylko spacerowke, czy z gondola?
      • evian5 Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 13:37
        ja nie kupilam poniewaz dostalismy od znajomych uzywany i zostalismy przy tym.
        mothercare bez gondoli rozkladany do spania i z podnoszonym siedzeniem do
        siedzenia w komplecie z fotelikiem samochodowym ktory mozna zamontowac na wozku.
        skladany.
        dobry na spacery po polach i lasach ale dosc duzy i ciezki, zajmuje duzo miejsca
        w samochodzie i w autobusie.
        • w_iika Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 14:09
          Wiesz co, mam takie same watpliwości, z tym że ja mam dwójke dzieci, a wciąż nie potrafię znaleźć złotego środka. Generalnie staram sie reagować na płacz, bo to przeciez oznacza, że dziecko coś mi chce powiedzieć... Przy córce tak nie robiłam i do dzis mnie to gryzie.
          A co do przywiązania dziecka do mnie - córka zaczęła zauważac tatę w wieku około 8 m-cy, syn, roczniak, poza mamą świata nie widzi. Z domu wyjśc bez niego nie mogę, ale czekam aż sam zrozumie, że swiat jest fajny,a mama,hmmm, do mamy zawsze bedzie można przyjść:)
          PS: córka była mniej chustowa niz synek, może to tez ma wpływ?
        • tuti Re: off t-wozek 01.05.09, 18:01
          Dzieki!

          nomen omen, zajrzalam dzis do mothercare i bardzo mi sie tamtejszy trojkolowiec
          spodobal!
          bagaznik mam duzy, autobusem az tak duzo nie bede jezdzic..bardziej 'offroad'.

          Moze sie przejde jeszcze raxz przyjzec, zobacze jak to siedzenie sie rozklada
          (calkiem na plasko dla niemowlaka (+jakistam spiworek czy wkladka na pierwsze
          miesiace)
          I Maxi Cosi siedzonko samochodowe bylo obok wozka w sklepie, wiec domyslam sie
          ze to taki zestaw.
          o to by mi wlasnie chodzilo..
      • murasaki33 tuti-wozek 01.05.09, 15:14
        Hej, od siebie powiem - trojkolowiec ma sens tylko ze skretnym
        kolem. Gdy masz je sztywne, jezdzenie jest mordega. Mam maclarena
        mx3 - polecam (jest od 6 mies), podobny jest z mamas and papas(model
        03 sport-od urodzenia). Jak masz wiecej pytan, chetnie pomoge.
    • izabelski Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 13:50
      pierwsze dzieck onosi sie wiecej
      potem nie ma juz tak duz oczasu :-)

      trudno doradzac na odleglosc

      jedno co zauwazylam, ze czasami mamy robia jeden blad
      jesl idzieck osie czyms zainteresuje to one go podnosza
      jakby obawaaijac sie,ze powinny to zrobic

      pamietam moja pierworodna
      jak uwielbiala ogladac migajace swiatelka na takim polkolu z
      bateriami

      i wcale sie nie nudzila tym
      czy twoj synek ma jakies rzecz yw ktore lubi sie wpatrywac?

      my mielismy tez kartke z reklamami - omal ja nie oprawilam w plastik
      byl oduz ociemnego fioletu i czerwieni
      i mala uwielbiala sie w nia wpatrywac jak sie jej ta kartke
      postawilo przed twarza :-)

      lubial siedziec w kacie sofy oblozona poduszkami i przygladac sie
      jak ja sie krzatalam wokol niej

      lubila byc noszona tak,ze widiala co sie z przodu przed nia dzieje
      no zeby z nia tanczyc :-)
      byly takie 2 plyty CD do ktorych rytmu zawsze usypiala u taty ktory
      z nia tanczyl
      jedna to byla salsa a rduga cajun dancing

      czy potrafisz rozpoznac rozne rodzaje placzu w zaleznosci od tego co
      mu dolega?

      no i jak bym teraz miaal dziecko to na pewno poszlabym na kurs
      jezyka migowego z niemowlakiem :-)
      • evian5 Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 16:21
        moj synek do konca 4 mies. lubil siedziec w bujaczku i patrzec sie co ja robie,
        mogl tak siedziec godzine gdy ja np. gotowalam i sprzatalam. lubil tez wozek,
        rozgladal sie albo spal. ale jak skonczyl 4 mies. to juz chce poznawac swiat z
        'wyzszej perspektywy' stad tez od paru dni szukam mu wysokiego krzesla do
        kupienia, moze mu sie spodoba.
        poza tym jak go nosze w chuscie to nigdy nie placze i potem jak go wyjme to tez
        jakis czas potrafi sam sie soba zajac.
        mial taki okres, ze wpatrywal sie w zaslony na oknie, albo w laznience lubil
        lezec na podlodze jak ja sie mylam i patrzec sie na rozne ozodoby. ale juz
        wyrosl ze tego, teraz ma faze brania wszystkiego w raczki, dotykania, wkladania
        do buzi. niektore placze potrafie rozroznic, a niektorych nie. caly czas sie ucze.
    • basiak36 Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 14:01
      Czym innym jest jesli dziecko sobie placze, a my jestesmy obok. Czym innym jest
      pozostawianie dziecka samego zeby sie wyplakalo.
      To drugie to niestety sygnal dla dziecka ze w sytuacji trudnej gdzie nie radzi
      sobie z czyms, jest pozostawione samo sobie.

      Co do noszenia, dzieci sa male wlasnie po to zeby je nosic:) Malpki niby glupsze
      od nas a wiedza o tym swietnie:) Dzieci maja instynktowna potrzebe bycia przy
      nas bardzo blisko, ktora jesli zaspokojona odpowiednio, z czasem robi sie coraz
      mniejsza i dziecko powoli wyrusza poznawac swiat:) Najpierw na krotkie chwile, z
      czasem coraz bardziej. Zmuszanie dziecka zeby pozostawalo samo na etapie kiedy
      nie jest gotowe przynosi efekt wrecz odwrotny, czyli nie dziala
      usamodzielniajaco, a raczej pozostawia u dziecka strach i niepewnosc.

      I nie uwazam ze angielskie wychowanie ma cos tutaj wspolnego, po prostu wszyscy
      mamy inne podejscie. Jesli nas rodzice od malego trenowali ze nie mamy nic do
      powiedzenia, nasze uczucia nie sa brane pod uwage, to pewnie podobny model
      bedziemy przekazywac w swojej rodzinie.
      I w UK wlasnie jest tez sporo literatury o tym, z jednej strony teorie
      treningowe G. Ford, z drugiej np Dr Sears i inny autorzy i attachment theory.
    • rzenia2 Re: skoki rozwojowe 01.05.09, 14:02
      A może Twój maluch przechodzi skok rozwojowy?
      www.babyboom.pl/forum/dzieci-urodzone-w-lipcu-2007-f127/skoki-rozwojowe-12723/

      jezyk migowy
      www.tobeparents.org/pl/montessori-w-domu/bobomigi-czyli-jezyk-migowy-dla-niemowlat-jak-rozmawiac-z-dzieckiem-zanim-potrafi-ono-mowic/
      a tu bobo miga:
      www.youtube.com/watch?v=7gSZfW4gVhI
      • murasaki33 Re: skoki rozwojowe 01.05.09, 15:42
        Nie kieruj sie odczuciami innych, tylko szukaj swojej drogi.
        Jesli czujesz, ze placz dziecka nie jest informacja o glodzie czy
        mokrej pieluszce, to pozwol mu czasem po marudzic. Ale nie ignoruj
        go, powiedz cos, poglaskaj, niekoniecznie bierz na rece od razu,
        odwroc jego uwage, zainteresuj czyms. Jesli sama czujesz, ze chcesz
        go przytulic to zrob to, ale zachowaj wlasna niezaleznosc, Ty tez
        istniejesz, swiat nie konczy sie ma Maluchu. Twoje dobre
        samopoczucie to dobry nastroj dziecka. Budujcie rytualy z mezem,
        niech beda sprawy z tata i sprawy z mama; u nas w domu tylko maz
        kapal corke, to byl ich czas.
        Tak jak dziewczyny pisza, wnet zapewne bedzie ciekawie rozgladal sie
        po swiecie, gdy juz usiadzie w wozku, bo co za frajda lezec i gapic
        sie w chmury:)
        Byc moze chustowe dzieci sa bardziej przylepne do mamy, moja
        kolezanka miala tak samo - cora tylko z nia i z nia. Choc czytalam,
        ze te chustowe sa bardziej niezalezne, bo dostaja wiecej bliskosci.
        No ale to teoria a praktyka sobie.
        Czy chodzisz na zajecia na maluchcow, pioseki itp, playgroups? To
        swietna sprawa, bo dzieci tam obserwuja sie wzajemnie, maja duzo
        nowosci i mama nie jest juz taka niezbedna.
        Wszystko przyjdzie z czasem, choc Maluch moze da Ci wiecej wolnosci
        dopiero za rok, a moze pozniej. Jednak co dzien jest starszy i
        wchodzi w coraz ciekawsze doznania i interakcje ze swiatem.
        Moja od zawsze byla z tych zajetych sama soba, nie placzliwych, nie
        nosilam jej za wiele na rekach, ale z drugiej strony uczestniczyla
        we wszystkim, co robilam. Kuchnia polaczona z pokojem ulatwiala mi
        to bardzo. Szlam wziac prysznic, to bawila sie w lazience, obieralam
        ziemniaki - turlala je i analizowala skorke. Wieszalam pranie -
        podawala spinacze. Moze bez jej pomocy szybciej bym wszystko
        zrobila, ale chyba warto bylo dac jej uczestniczyc w codziennosci,
        teraz nadal tak jest. Myje naczynia, plucze szpinak, miesza ciasto i
        jest zadowolona jak diabli. Byly momenty, ze nagle z dnia na dzien
        stawala sie przylepa i tylko mama istniala, ale po czasie to mijalo.
        Potrzebujesz czasu dla siebie, zadbaj o to, oczywiscie dziecko jest
        stala i znaczna czescia Twojej codziennosci, ale musi tam byc i czas
        tylko dla Ciebie.
        • evian5 Re: skoki rozwojowe 01.05.09, 18:50
          dzieki dziewczyny za wszsytkie porady i wsparcie.
          nie, nie chodzilam na zadne playgroups bo uwazalam, ze jeszcze za wczesnie. moje
          malenstwo jeszcze dobrze nie siedzi nawet, ale niedlugo o tym pomysle.
        • basiak36 Re: skoki rozwojowe 01.05.09, 19:01
          murasaki33 napisała:


          > Byc moze chustowe dzieci sa bardziej przylepne do mamy, moja
          > kolezanka miala tak samo - cora tylko z nia i z nia. Choc czytalam,
          > ze te chustowe sa bardziej niezalezne, bo dostaja wiecej bliskosci.
          > No ale to teoria a praktyka sobie.

          Rzeczywiscie sa, sila rzeczy, bo sa noszone w chuscie. Moja coreczka byla
          noszona od poczatku, i zaluje teraz ze pierwszego dziecka nie nosilam. Tak
          bardzo jak byla do mnie przyklejona, tak bardzo teraz sie odkleja:) Nadal ja
          czasem w chuscie nosze (ma 19 mcy), karmiona jest piersia (bez mojej ingerencji
          stopniowo redukuje sobie karmienia). Jednak tata od poczatku jest bardzo
          zaangazowany w opieke, od momentu kiedy wraca z pracy dzieci sa jego (w dni
          kiedy ja pracuje wiecej wieczorem sa ze mna), mala uwielbia byc z nim, i czasem
          juz jest tak ze mnie odpycha bo chce byc z tata. Tata potrafi ja swietnie uspac
          i uspokoic.
          Na kolanach juz nie usiedzi, woli odkrywac swiat.
          Porownujac moje niechustowe i chustowe dziecko - to drugie zdecydowanie jest
          odwazniejsze w odkrywaniu swiata:) Nie umiem tego nazwac, ale jest w niej taka
          spokojna pewnosc siebie. I widze teraz skad to sie bierze.
          • evian5 Re: skoki rozwojowe 01.05.09, 19:23
            no wlasnie tak jak basiak36 pisze, czytalam o tych chustowych dzieciach, ze z
            czasem wyrastaja na bardziej pewne siebie i niezalezne. widze, ze jak go troche
            ponosze w chuscie to potem jest spokojniejszy i bardziej radosny i chetniej sie
            bawi sam ze soba.
            jak wychodzimy na spacery cala trojka to przewaznie bierzemy wozek i chuste, jak
            sie malemu znudzi w wozku i chce na raczki, to wkladam go w chuste a tatus pcha
            wozek.
            ja mysle, ze to wynika z tego, ze on nigdy nie lubil lezec. nie lubil maty, jak
            go na niej polozylam to od razu byl placz, zaczal sie bawic mata dopiero jak sie
            nauczyl stac i moze sobie na nia patrzec z gory trzymajac sie poreczy. najlepsza
            zabawa w tej chwili to jakakolwiek byle na stojaco. oczywiscie ja go musze
            podtrzymywac troszeczke, ale wyrywa sie do stania jak tylko moze. wiec mysle, ze
            jak zacznie chodzic to zapomni o mamie ;))

    • liley11 bolloks 01.05.09, 19:25
      czy jak to sie pisze

      ja tez z Ela biegalam wszedzie w chuscie, co w moim malym miasteczku
      budzlo powszechne zainteresowanie - chusta w dodatku byla
      pomaranczowa! :)

      Wyplakac to mozna dac dopiero , jak dziecko wchodzi w trudna faza
      dwulatka 9 zaczyna sie wczesniej ta faza ) i placze z emocji,
      marudzi, chce pomanipulowac..itp. Mlodsze dziecko placze tylko
      wtedy , kiedy nie ma zaspokojonej jakiejs potrzeby i ja zawsz
      ereagowalam od razu. Moja Ela nie plakala. Moze cale 5-10 minut na
      dobe, przed cycem a wszyscy 9zwlaszca stare babcie co ja uwielbiaja)
      podziwiali jakie to jest "contented baby".

      Gina Ford bodajze czy Tracy Hogg nie pamietam ktora pisze ze dziecko
      z reguly nie powinno plakac wiecje na dobe niz 15 minut i to bzdura
      ze nie ktorzylekarze twierdza z ejest inaczej, ze moga plakac nawet
      po 4 godziny dziennie. jesli zostawisz dziecko aby sie wyplakala,
      straci do Ciebie zufanie i bedzie wiedzialo,z e nie moze w kadej
      sytauajzo na Ciebie liczyc, bedzi esie czulo opuszczone...
    • mama5plus Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 21:23
      Wiesz podejscia sa rozne, szkoly rozne i to nie jest tak ze `w tym kraju tak
      sie wychowuje` Zam polskie mamy w PL odkladajace dzieci do wyplakania czym sie
      szczyca z reszta, wdrazaja samodzielne usypianie juz w przypadku
      kilkumiesieczniakow i tubylcze noszace, tulace. I vice versa. Od przypadku
      zalezy, podejscia i od dziecka jego potrzeb jesli ma sie je na wzgledzie. Jednak
      jesli matka jest na skraju wyczerpania, na krawedzi depresji albo juz ja
      przechodzi i istnieje ryzyko ze albo rzuci tym dzieckiem za chwile, albo odlozy
      je takie wrzeszczace, wyjdzie do drugiego pokoju i stopery w uszy zeby choc
      uslyszec wlasne mysli i uporzadkowac je nieco... to owszem, taka rada wydaje mi
      sie byc sensowna jak najbardziej i nawet w przypadku matki przytulajacej bedzie
      tym mniejszym zlem niz noszenie na sile.
      Zwlaszcza jesli nie masz nikogo do pomocy, maz wraca np pozno, nikt kto by Cie
      wyreczyl na chwile zeby chociaz prysznic wziac spokojnie....
      Mi sie trafily raczej typy spokojne, bezkolkowe, dobrze spiace i dajace sie
      odlozyc na troche. Poza tym nie spedzalam nigdy calego dnia od switu do nocy
      sama, maz pomagal wiec tak naprawde tylko z ksiazek wiem jak to jest byc na
      takiej krawedzi i miec dosc.
      Ale tez zdarzaly sie sytuacje gdy pozostawienie dziecka w stanie krzyczacym bylo
      jedynym rozsadnym wyjsciem. Np najmlodszy mial szczegolna awersje do fotelika
      choc jezdzil w nim od urodzenia.
      Szczegolnie na nieco dluzszych trasach. I co mialam zrobic? Oczywiscie
      ograniczalismy wyjazdy do minimum (przez co nawet mamy na pienku z rodzina z
      powodu niestawienia sie na slubie pewnym ;-P) ale te inne byly koniecznoscia i
      kiedy juz zabawianie, nie dzialalo, przerwy tez nie, to jechalismy przy
      akompaniamencie wrzaskow choc owszem, serce sie sciskalo ale przeciez wyjmujac
      go z tego fotelika nie tylko zlamalabym prawo ale i ryzykowala zycie dziecka.
      Podobna sytuacja z tym odlozeniem przy skrajnym wyczerpaniu. Lepiej i dla
      dziecka i dla Ciebie. Co innego gdybys lepiej to znosila, czy miala pomoc ale
      jesli to noszenie jest tak wyczerpujace(gdyby nie bylo, nie poszlabys do lekarza
      pewnie) to GP dobrze radzi.
      No po prostu niektore dzieci tak maja i co mozna zrobic?
      Przeciez nie przepisze nic dziecku na uspokojenie.
      • basiak36 Re: angielskie wychowanie 01.05.09, 23:13
        mama5plus napisała:


        > Mi sie trafily raczej typy spokojne, bezkolkowe, dobrze spiace i dajace sie
        > odlozyc na troche.

        A mi odwrotnie, moje dzieci byly kolkowe, budzace sie co chwile, potrzebujace
        bliskosci caly czas. I wlasnie dlatego uwazam ze tak dobrze dziala po prostu
        zaufanie dziecku, ze wie czego potrzebuje. Nie trenowanie odkladania, tylko po
        prostu od poczatku noszenie i przytulanie ile sie da. Wtedy mamy o wiele
        mniejsze prawdopodobienstwo sytuacji ze dziecko wrzeszczy tak ze mamy ochote
        wyjsc z domu i nie wracac. Dzieci noszone w chustach niezmiernie rzadko tak
        robia:) O wiele rzadziej tez maja kolki.
        Dziecko ktore od poczatku ma zaspokajana potrzebe bliskosci, o wiele szybciej
        uspokaja sie przy mamie czy tacie. Widze te roznice u mojej dwojki,bo pierwsze
        dziecko niestety wlasnie bylo na poczatku wychowywane z odkladaniem, treningiem
        spania itp. Maluch ktorego sie odklada na sile, po prostu sie boi, bo na tym
        etapie ma silny instynkt ktory mowi ze tylko przy mamie i tacie jest
        bezpiecznie. Zwierzeta tez tak maja, nic nowego. I taki maluch po prostu
        instynktownie domaga sie tej bliskosci, jak sie ja ogranicza, domaga sie jeszcze
        bardziej. Jesli sie zostawi takie dziecko aby sie wyplakalo, z czasem po prostu
        pojawi sie rezygnacja i apatia.

        I wyczuwanie tych potrzeb dziecka, wychodzenie im na przeciw, wcale nie oznacza
        rezygnacji z siebie i swoich potrzeb:) Ale zaangazowanie taty jest niezbedne,
        zeby mama na przyklad mogla w weekend do kosmetyczki wyskoczyc:)
        • eutyfrona Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 00:25
          > I wyczuwanie tych potrzeb dziecka, wychodzenie im na przeciw, wcale nie oznacza
          > rezygnacji z siebie i swoich potrzeb:) Ale zaangazowanie taty jest niezbedne,
          > zeby mama na przyklad mogla w weekend do kosmetyczki wyskoczyc:)

          Albo żeby mogła pójść do ubikacji.
          Pierwsze dziecko zdarzyło mi się zabrać ze sobą do ubikacji, bo ciągle płakała, jak ją odkładałam, a ja z różnych powodów nie pozwalałam sobie na to, żeby dziecko płakało. I to miałam na myśli pisząc gdzieś wcześniej o zmianie podejścia - teraz pozwalam sobie na to, że dziecko może czasami płakać, a ja nie mogę go wziąć, bo muszę zrobić coś innego, np. zająć się drugim dzieckiem, albo sobą samą, a jestem w domu sama. I zdarza się, że jak już mogę go wziąć i przytulić, to już śpi.
          • basiak36 Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 00:30
            eutyfrona napisała:

            I to miałam na myśli pisząc gdzieś wcześniej o zmianie podejścia
            > - teraz pozwalam sobie na to, że dziecko może czasami płakać, a ja nie mogę go
            > wziąć, bo muszę zrobić coś innego, np. zająć się drugim dzieckiem, albo sobą sa
            > mą, a jestem w domu sama.

            No wiadomo, ja caly czas mam na mysli takie zostawianie zeby sie wyplakalo, po
            prostu. To ze chwile pobeczy bo ja jestem w ubikacji czy chce sie ubrac to nie
            jest chyba problem:) Nie probowalam sie ubierac z dzieckiem na rekach:))
        • mama5plus Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 00:38
          Basia, alez ja sie z tym zgadzam. :)
          Tym bardziej ze podzielam taki styl i attachment i intuicyjne wychowywanie
          zawsze do mnie przemawialo.
          Tylko ze jest roznica pomiedzy sytuacja gdy matka chce i moze ( nie pada ze
          zmeczenia fizycznego czy/i psychicznego) a przypadkiem gdy jest na skraju
          wyczerpania czy jej cierpliwosc sie ma ku koncowi.
          Wtedy zaleca sie odlozenie tego dziecka na chwile i wyjscie z pokoju a nawet
          usuniecie sie z zasiegu wrzaskow. Jako mniejsze zlo.

          Owszem, zrozumienie ze to( noszenie, bliskosc) dziecku sluzy i jest stanem
          przejsciowym na pewno pomaga ale takie tlumaczenie w sytuacji w/w gdy wyczerpuja
          sie poklady sily i cierpliwosci moze sie skonczyc i tragicznie.

          Trudno mi mowic co ma ktos inny zrobic bo tylko ten ktos wie jak sie czuje i
          jakie mysli mu po glowie lataja.

          Tym bardziej ze sama `mialam lekko` wiec nawet pojecia nie mam jak to jest byc w
          butach autorki(ewidentnie majacej problem) czy innej matki ktora przez to
          przechodzi.
          Kazdy tez jest inny. Bardziej lub mniej cierpliwy, wrazliwy, odporny, zdrowie
          fizyczne tez nie jest bez znaczenia.

          Moje dzieci mialy najwyrazniej litosc nad moim kregoslupem ;) bo nawet przy
          probie noszenia na rozne sposoby( z mojej inicjatywy) szybko mi sie dawal we
          znaki, zwlaszcza ze drobinki mi sie nie rodzily wiec mialabym co dzwigac gdyby
          chcialy ;)
          Mialam na wyposazeniu roznej masci nosidla, szmaty na wypadek gdyby dziecie mi
          sie trafilo z tych `przytulnych` i w nadziei ze ktoras z tych opcji sie sprawdzi
          gdyby zaszla potrzeba. No akurat nie zaszla.
          Acz tak poza tym to dopominaly sie towarzystwa czy okresowo bardziej
          intensywnego karmienia i to dostawaly. Rowniez spaly z nami i rzeczywiscie
          przychodzil moment gdzies w okolicy roku ze sie wyprowadzaly bez problemu i z
          wlasnej inicjatywy.
          Wiec doskonale zdaje sobie sprawe z zalet takiego postepowania, z tym ze akurat
          mialam warunki stosowne ku temu. Gdyby np moj maz palil, zazywal czy byl
          kiedykolwiek po spozyciu, juz ten noworodek w rodzicielskim lozu nie bylby takim
          dobrym pomyslem.
          Ale sytuacje zyciowe sa rozne. Niekoniecznie idealne w stosunku do metod ktore
          chcialoby sie wcielac w zycie. Podobnie ww osobiste predyspozycje.
      • evian5 Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 11:21
        ano nie mam do pomocy nikogo.jeszcze do niedawna moj maz pracowal od 8 do 8,
        wiec dziecie widzial tylko pol godziny rano i teraz choc maz jest od paru
        tygodni bezrobotny i w domu to moj syn histeryzuje jak zostaje z nim sam. musi
        miec zawsze mame na widoku bo do tej pory to bylam tylko ja 24/7. wczoraj ich
        wyprawilam na godzinny spacer i znow slyszalam potworny krzyk juz na ulicy jak
        wracali. coz robic, probuje ich przyzwyczaic do siebie powoli jakos.
        juz mi troche kryzys przeszedl choc dalej nie mam serca zostawic syna
        placzacego. jak juz mam dosc to zostawiam go z tatusiem i choc placze to wiem,
        ze nic mu nie jest i ze jest w dobrych rekach.
        • mama5plus Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 11:47
          evian5 napisała:

          > ano nie mam do pomocy nikogo.jeszcze do niedawna moj maz pracowal od 8 do 8,
          > wiec dziecie widzial tylko pol godziny rano i teraz choc maz jest od paru
          > tygodni bezrobotny i w domu to moj syn histeryzuje jak zostaje z nim sam. musi
          > miec zawsze mame na widoku bo do tej pory to bylam tylko ja 24/7. wczoraj ich
          > wyprawilam na godzinny spacer i znow slyszalam potworny krzyk juz na ulicy jak
          > wracali. coz robic, probuje ich przyzwyczaic do siebie powoli jakos.

          Evian, a probowalas dac mezowi jakis swoj ostatnio noszony podkoszulek czy inna
          czesc garderoby kiedy zostaje z synkiem?
          Nie wiem w jakim wieku jest maluch ale noworodki, niemowleta najbardziej
          kieruja sie zapachem, rowniez dzwiekiem ale to na drugim miejscu.
          Pamietam jak moj maz spanikowal i stracil wiare w siebie ;) kiedy na pol
          godziny zostal z nakarmiona, przewinieta, kilkutygodniowa nasza pierworodna i
          ona caly ten czas przekrzyczala.
          Gdyby spojrzenie zabijalo to na progu padlabym chyba trupem ;)
          A moj maz wtedy studiowal, duzo czasu spedzal w domu, czynnie uczestniczyl od
          poczatku we wszystkim i dziecie go znalo jak najbardziej i bylo przyzwyczajone
          do jego widoku, glosu, obecnosci.

          Jednak przy kolejnych okazjach zostawialam ich z czyms do wachania dla dziecka
          bo taki maluch czuje sie bezpiecznie gdy ma pod nosem zapach mamy. Wiec ten
          zuzyty ;), pachnacy mlekiem i mama podkoszulek czy inna szmata naprawde cuda
          potrafia zdzialac.
          Noworodki, niemowleta rowniez niezbyt dobrze reaguja na rozne basy i tenory.
          Lepiej na wyzszy ton glosu czyli wlasnie kobiecy wiec moze byc problem gdy tato
          ma szczegolnie niski.
          Na wyjscie mozesz sie np nagrac i niech maz puszcza synkowi jakas kolysanke w
          Twoim wykonaniu czy uspokajajace rozne teksty.
          Dobrze tez dziala znajoma dziecku melodia, dzwieki z pozytywki np, muzyka
          ktorej sluchalas w ciazy, no wszyelkie znajome,m ulubione dzwieki bo tod aje
          poczucie bezpieczenstwa.
          Zdarzylo sie ze kilkudniowa trzecia corke musialam zostawic pod opieka
          bratowej. Mialo byc tez na pol godziny a przedluzylo sie do chyba 2 czy wiecej
          bo czekalismy na wizyte.
          Po powrocie spodziewalismy sie piekla a zastalismy szczesliwe, spokojne dziecie
          i ciocie chodzaca z nia na rekach i z pozytywka (ktorej sluchaly do snu starsze
          corki wiec i ona w okresie plodowym przy okazji ;) )
          I ta pozytywka naprawde dzialala jak magia jeszcze dlugo dlugo ;)

          A jesli masz meza w domu to probujcie jak najbardziej. Synek przywyknie powoli
          choc oczywiscie nie ma jak mama ktora sie kojarzy z jedzeniem, ale tato to tez
          wspaniala czesc jego swiata :)
        • izabelski Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 12:05
          takie zostawianie to musi byc trening od kilku minut
          np 5 min
          potem 10 i tak dalej

          moja corka bardzo wczesnie bala sie obcych - to co ksiazkowo opisuje
          sie u 8 miesieczniakow to ona miala w wieku 4 miesiecy
          moze to jest to wlasnie?

          to jest normalny etap przez ktore przechodza dzieci - jesli twoj
          synek ma tak moja miala, to czeka was troche pracy :-)

          a gdzie mieszkasz?

          no i te wysokie tony:)
          dlatego do dziecka sie "tiutja" :-)
          • evian5 Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 13:02
            no wlasnie moj syn zmienil sie jak skonczyl 4 miesiace, wczesniej dawal sie brac
            na rece kazdemu, w weekendy jak moj maz byl w domu to moglam zostawic ich samych
            na pare godzin i pojsc sie zdrzemnac, albo wyjsc sama z domu. syn zasypial u
            mojego meza na rekach, albo z nim w lozku. lubil siedziec w lezaczku i sie
            rozgladac. jak skonczyl 4 mies. to wlasnie zrobil sie taka przylepa i taki
            'mamusiowy'. lubi sie bawic ze swoim tata ale oglada sie co chwila, czy aby na
            pewno ja jestem w poblizu. moze faktycznie to taki wczesny 'lek separacyjny'.
            no i fakt faktem, ze moj maz ma bardzo donosny glos i jak czasami 'guga' do syna
            to ja az podskakuje bo tak glosno.
            probowalam tej metody dr.Ferbera (5 min., 10min., 15 min.) i pierwszy dzien byl
            ok, ale na drugi dzien to byla histeria, az w koncu nie dal sie uspokoic nawet
            tulac, bujajac i noszac po domu. plakal przez 2 godz. bez przerwy, dopiero jak
            wlozylam go w chuste i poszlam gotowac kolacje to sie uspokoil. po tym
            doswiadczeniu stwierdzilam, ze moze jeszcze za maly jest na takie nauki i
            poczekamy troche. zasypia bez bujania ani lulania ani piersi. klade go, daje
            smoczek, spiewam cicho kolysanke i siedze przy nim albo leze obok i zasypia w 5
            min.
            mieszkam w orpington.


            izabelski napisała:

            > takie zostawianie to musi byc trening od kilku minut
            > np 5 min
            > potem 10 i tak dalej
            >
            > moja corka bardzo wczesnie bala sie obcych - to co ksiazkowo opisuje
            > sie u 8 miesieczniakow to ona miala w wieku 4 miesiecy
            > moze to jest to wlasnie?
            >
            > to jest normalny etap przez ktore przechodza dzieci - jesli twoj
            > synek ma tak moja miala, to czeka was troche pracy :-)
            >
            > a gdzie mieszkasz?
            >
            > no i te wysokie tony:)
            > dlatego do dziecka sie "tiutja" :-)
            >
            >
            • mama5plus Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 14:10
              probowalam tej metody dr.Ferbera (5 min., 10min., 15 min.) i pierwszy dzien byl
              > ok, ale na drugi dzien to byla histeria, az w koncu nie dal sie uspokoic nawet
              > tulac, bujajac i noszac po domu. plakal przez 2 godz. bez przerwy, dopiero jak
              > wlozylam go w chuste i poszlam gotowac kolacje to sie uspokoil. po tym
              > doswiadczeniu stwierdzilam, ze moze jeszcze za maly jest na takie nauki i
              > poczekamy troche.

              a probowalas odlozyc inne sprawy na bok? Takie ktore moga poczekac czy ktos
              inny moze Cie wyreczyc?
              Wiem, nie tak latwo.
              Na mnie np destrukcyjnie wplywa balagan wokol i nie wytrzymam dopoki nie ogarne
              ale to juz moje zboczenie ;) Nie kazdy tak ma na szczescie.
              Podobnie z kolacja. Moze da sie przygotowac kiedy maz jest pod reka. Przez
              niego czy przez ciebie gdy on sie w tym czasie w zasiegu wzroku dzieckiem zajmuje.
              Rowniez jedzenie dla Ciebie na nastepny dzien bo cos jesc musisz a nie zawsze
              da sie przygotowac w momencie gdy jestes glodna bo dziecko nie wspolpracuje
              wcale albo da sie jedynie z nim to zrobic co moze nie byc a moze i byc meczace.
              Kiedy maly spi, odpoczywaj zamiast sprzatac. Spedzaj czas w sposob ktory Cie
              relaksuje. Poczytaj ksiazke czy co lubisz.
              Kiedy sie bawi, mozesz z nim siedziec czy caly czas wymaga noszenia?
              (zrozumialam ze nie).
              Jesli mozesz usiasc to korzystaj z tego.
              Wierze ze samo siedzenie i zabawianie dziecka moze byc meczace wiec dobra
              lektura w miare mozliwosci, moze ebooki jakies, wygodny fotel przed monitorem
              czy ciekawe DVD doraznie, dziecku z pewnoscia szkody nie wyrzadza i nie ograbia
              go z calego potencjalu plynacego z owocnej dyskusji z rodzicielka ;) a dla
              Ciebie moga sie okazac zbawienne.
              Poszukaj tez ciekawych ksiazeczek, zabaw, rymowanek, w ktore mozna juz tego
              malucha wlaczyc a i dla Ciebie ten czas bedzie ciekawszy.

              Masz prawo na tym etapie byc nietowarzyska i mocno asertywna i nie musisz byc
              idealna pania domu, gospodynia przyjmujaca gosci w wymuskanym mieszkaniu czy
              meza z 2daniowa kolacja swiezo przyrzadzona ;)
              To prosta droga do frustracji nawet z duzo mniej `przytulnym` dzieckiem do
              towarzystwa.

              I jesli nie daje rady by maz czy ktos inny zastapil Cie przy dziecku to w miare
              mozliwosci korzystaj z ich pomocy w kazdej innej sytuacji i nie odmawiaj gdy Ci
              te pomoc ktos proponuje.
              Hehe, napisala ta ktora sie stosuje ;)
              • evian5 Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 14:38
                'Na mnie np destrukcyjnie wplywa balagan wokol i nie wytrzymam dopoki nie ogarne
                ale to juz moje zboczenie ;) Nie kazdy tak ma na szczescie.'

                ja tez cierpie na te przypadlosc ;) jak moje dziecie spi to albo sprzatam, albo
                gotuje albo czasami siedze w necie jak np. dzisiaj. bede chodzic rozdrazniona
                dopoki nie posprzatam.

                no nie jest az tak zle, jak sie bawimy to czesto na siedzaco, poza tym na
                szczescie on jeszcze dosc duzo spi w dzien (2-4 godz.) wiec mam czas odpoczac
                fizycznie. zmeczona jestem raczej psychicznie tym ciagly przywiazaniem do
                malucha. czasami mnie frustruje jak maz wychodzi wieczorem do pubu a ja w domu.
                jak goscie do nas przychodza wieczorem albo my razem wychodzimy do znajomych to
                on imprezuje a jak z dzieckiem w sypialni.

                dobra wiadomosc to taka, ze kolezanka kupuje dom po sasiedzku i juz zaoferowala
                swoja pomoc.

                dziewczyny, ogromnie dziekuje za tak wiele odpowiedzi, porady i zachete. tak
                naprawde to jakos daje sobie rade, dziecie chyba tez w miare zadowolone z zycia,
                czesto sie usmiecha przez sen ;)
                a ja wiem, ze musze czasami wyrwac sie z domu sam na sam, albo wyslac meza z
                synem i zostac sama, wlaczyc glosno muzyke i chwile odetchnac swobodnie bez
                nasluchiwania placzu za sciana ;))
                pozdrawiam wszystkie forumowiczki i jeszcze raz dziekuje za odpowiedzi !!
    • agg3 Re: angielskie wychowanie 02.05.09, 00:16
      to nie chodzi o to czy angielsdkie czy polskie czy jeszcze jakies.
      wszystko zalezy od tego jak chcesz je wychowywac. jesli masz ochote
      na dziecko 24h przy sobie to ok, jesli wolisz bardziej samodzielne
      to tez ok. nigdy nie bedziesz zla matka!

      moja corka od narodzin "nauczona" samodzielnosci. po cesarce czulam
      sie fatalnie przez kilka tygodni. nie bylo mowy o noszeniu czy
      bujaniu 5 kilowego dziecka. najbardziej balam sie nocek kiedy maz
      pracowal. na szczescie udalo mi sie "zapanowac" nad sytuacja i
      wszystko bylo tak zorganizowane, ze dziecko samo zasypialo, nie bylo
      placzkow bez powodu. byl czas na przytulanie, trzymanie w ramionach,
      bliskosc, ale tez na samodzielne lezenie w lozeczku, lezaczku czy
      zasypianie.
      nigdy sie tyle nie wyspalam, jak wtedy kiedy urodzila sie Minia!
      oczywiscie kiedy zabkowala, miala 3 dniowke trzeba bylo "lulac".
      Jednak nigdy nie usypialam Jej.
      Mialam doswiadczenie od kolezanki. Duzo pomagalam Jej w wychowywaniu
      Jej synka. Ona codziennie lulala go do snu. Wygladalo to tak, ze
      przyciemniala swiatlo, wlaczala radio i przez godzine na rekach
      bujala. Nie daj Boze zapukalam do Niej nie w pore to Maly sie
      wybijal i byl cyrk. Trzeba bylo chodzic na palcach, a Ona byla na
      kazde mrukniecie dziecka. Nie dalabym rady.
      Jestem dumna z tego w jaki sposob wychowuje Dominike. Sama zasypia,
      moge za sciana "imprezowac" i nie ma problemu. Mamy czas na bliskosc
      ale takze na samodzielnosc. Mala jest pewna siebie i "lgnie" do
      otaczajacego Ja swiata.
      ale sie rozpisalam, sorki ponioslo mnie :p

      takze wychowuj jak mowi Ci instynkt. pamietaj, ze wrazie jakis
      problemow pretensje bedziesz mogla miec tylko do siebie ;)
      • murasaki33 Re: angielskie wychowanie 03.05.09, 12:24
        Moze rzeczywiscie Twoj maluch wczesniej zaczal etap obawy przed
        innnymi niz mama, ale skoro maz teraz jest w domu, to powinno to
        zaprocentowac wzmocnieniem ich kontaktow. Najpierw z mama w tle a
        potem bez mamy:)
        Mysle, ze przechodzilo przez to wiele matek i sama znam takie osoby.
        Jednak trzeba zadbac o siebie, idz do kina czy na zakupy, do
        fryzjera.
        A na pewno duza odmiana bedzie Twoja kolezanka, ktora pojawi sie w
        okolicy. Nie ma to jak ktos do wygadania i posmiania "na zywo". Moze
        ona tez zostanie zaakceptowana prze Twoje dziecko i z czasem bedzie
        mogla byc pomocna, zostajac z nim, gdy Wy pojdziecie razem na
        kolacje, bez obaw, ze dziecko zaplakuje sie bez mamy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka