Nursery-proszę o radę

05.06.09, 23:48
Spędziłam dzis z moją dwuletnią córką kilka godzin w prywatnym
nursery.Był to nasz pierwszy dzień. Córka na wejsciu popędziła do
dzieci nie oglądając się na mnie. Po 5 minutach wyszłam z budynku.Po
45 minutach telefon-córka płacze. Wczesniej wytłumaczyłam jej
oczywiscie gdzie idziemy i co ja tam spotka. Oczywiscie nie zadawala
sobie ze wszystkiego do konca sprawy, ale nie chcialam tez jej robic
w konia, czyli zwyczajnie klamac. Panie z nursery powiedziały mi, że
po tych 45 minutach, zorientowała sie dopiero, że mnie nie ma.
Płakała, staneła przy drzwiach, nie pozwoliła nikomu siebie dotknąć.
Gdy wróciłam oczywicie wczepiła się we mnie. Po kilkunastu minutach
znowu była wesoła i pobiegła z dzieciakami na dwór. Obserwowałam ją
przez okno. Była strasznie radosna, smiała się w głos. Niestety
upadła na beton i rozcieła sobie wargi, znowu płacz i tym razy też
krew, dużo krwi. Znowu dzielnie to zniosła i po krótkim czasie
wróciła do zabawy.
Moja prosba. Poradzcie proszę jak zniesc te trudne początki, jak
wyglądały wasze doswiadczenia w tej kwestii i jak pomóc dziecku w
przejsciu tego trudnego okresu. Będe bardzo wdzięczna za wszelkie
sugestie, bo troche ciążko mi na sercu :-)
    • murasaki33 Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 09:03
      Moja cora pierwszego dnia nawet nie zauwazyla ze wyszlam i wrocilam,
      tak byla zajeta dziecmi i zabawkami. Tak bylo przez kilka pierwszych
      dni, potem nastapila zmiana. Placz, przyklejenie sie do mojej nogi i
      ogolna rozpacz. Im dluzej sie z nia zegnalam, tym bylo gorzej. Za
      sugestia pan z ciezkim sercem calowalam ja na pozegnanie i
      wychodzilam od razu, bez zbytniego ociagania, nawet jesli plakala.
      To najlepsza metoda, moze serce sie sciska, ale dziala, widze to tez
      po innych dzieciach, gdy mama wychodzi szybko, latwiej sie
      uspakajaja i nie nakrecaja. Pomogla nam tez i to, ze szybko corka
      upodobala sobie jedna z pan i zawsze szukala "cioci" wzrokiem po
      wejsciu do budynku. Sympatia z wzajemnoscia:) Na jej rekach
      uspokajala sie szybko, jeszcze nie zamknelam drzwi a jej placz
      ustawal. Potem bylo jeszcze gorzej, plakala na widoku budynku i
      udawala, ze spi, nie chciala wyjsc w wozka. W koncu wszystko minelo
      i gdy byl half term, pytala kiedy idzie do przedszkola. Nigdy nie
      zostawalam z nia w przedszkolu dluzej niz 5 minut, nigdy nie
      siedzialam z nia, raz zrobil to maz (1h) i bylo gorzej niz zwykle,
      ciagle sie skupiala na nim.
      Czesto sprawa przedszkola jest ciezkim przejscie dla mamy a nie dla
      dziecka:)
    • kingaolsz Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 09:38
      Dziwie sie, ze kazali Ci wrocic. Do mnie zadzwonili, ze placze, ale
      uzgodnilysmy, ze nie mozna odpuszczac, bo jak sie raz odpusci to wiecznie beda
      szlochy. Nie cackalismy sie, mlody byl przejmowany przez pania, dostawal ode
      mnie buziaka i wychodzilam. Chyba po 3 czy 4 razach juz bylo OK.
      • violus73 Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 11:26
        Przechodzilismy to pare miesiecy temu, uzbroj sie w cierpliwosc, u nas to trwalo
        6 tygodni, niestety. Na poczatku tez zostawienie go i wyjscie po 5 minutach, ale
        niestety ryk, i trwal przez 2 godziny wiec w koncu jednak dzwonili do mnie
        dziecko bylo zbyt upset, pozniej zostawalam pare razy z nim, niestety tak jak
        ktos pisal wyzej siedzial tylko ze mna i nie chcial sie bawic. Wiec znowu
        zostawialam go, plakal ale za kazdym razem troche mniej. Po 6 tygodniach w koncu
        udalo sie, dal buzi, pomachal bye bye i od tej pory jest dobrze. Patrzac z
        perspektywy czasu, to nie radzilabym zostawac z dzieckiem w przedszkolu, lepiej
        jednak zostawic mala i wyjsc, i wiem jak ciezko jest na sercu. To moje 3 dziecko
        a wychodzilam ze lzami, ale uda sie napewno!
    • kasiaka77 Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 11:57
      Ja tez przez to przechodzilam rok temu i tak samo jak u dziewczyn
      piszacych wyzej rozwiazaniem bylo jak najszybsze wyjscie. Moja mala
      dosyc szybko sie zaklimatyzowala (trwalo to niecale 2 tyg.) i z
      perspektywy czasu widze,ze chyba bylo to trudniejsze wyzwanie dla
      mnie a nie dla niej ;)
    • golfstrom Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 14:12
      Podstawowa zasada - nigdy nie wychodzę bez pożegnania. Zawsze
      mówię "papa, mama po Ciebie wróci". Zawsze wyjasniam, co się będzie
      działo. Czasem dorzucam jakąś atrakcję ;) typu "będziesz się mogł
      cały dzień bawić z chłopcami". Chocbym zostawiała małego z tatą,
      babcią. U opiekunki było tak samo.

      Nie przedłużam pożegnań.

      Ta zasada jest najlepsza z możliwych, o czym przekonałam się
      ostatnio na wakacjach u rodziców, gdy ją złamałam. Często sie
      zdarzało, że wychodziłam gdzieś, gdy mały zasypiał i zostawał z
      babcią. Gdy sie budził, mnie nadal nigdzie nie było.
      W pierwszym tygodniu nie zauwazyłam żadnych zmian, w drugim juz tak
      się skumulowały, ze mały odmawiał nawet pójścia spać w dzień, bo
      rytm i sens wydarzeń był dla niego nieprzejrzysty.
    • 7oz Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 14:42
      Też uważam, że bardzo, bardzo ważne jest tłumaczenie dziecku co się
      dzieje i upewnianie, że mama wróci po nie za kilka godzin. Trzeba
      się zawsze z dzieckiem pożegnać - szybko i bez rozczulania ale musi
      wiedzieć, że ty wychodzisz i wrócisz. Tobie nie wolno się rozklejać
      przy wyjściu bo Mała pomyśli, że coś jest nie tak i im krótsze
      pozegnanie tym lepiej.
      Najgorsze chyba dla dziecka gdy pójdzie się bawić, myśli, że mama
      jest z nim a mama nagle znika. Dziecko nie wie o co chodzi i czuje
      się oszukane i porzucone bo mama poszła sobie gdzieś sama i mie
      zostawiła i nie wiem czy wróci. Wtedy dzieci często wpadają w panikę
      i płaczą. A jak się pozegnasz powiesz że wracasz za kilka godzin to
      nawet jak się dziecku później zrobi smutno to pani zawsze może
      przypomnieć, że mama obiecała, że niedługo po ciebie wróci - no a
      jak mama obiecała to musi wrócić:)
    • liley11 Re: Nursery-proszę o radę 06.06.09, 19:56
      Niestety dzieci do drugiego roku zycia potrzebuja mamy aby czuc sie
      bezpiecznie - lub jej "zamiennika" do ktorego sa przyzwyczajone i
      traktuja jak mame (niania).
    • elenama Re: Nursery-proszę o radę 07.06.09, 22:04
      Dziękuję za wszystkie rady. Jutro mamy drugi próbny dzień w
      przedszkolu. Mam zamiar zrobić tak,że w chwili gdy będę wychodziła
      powiem o tym córce i bez względu na jej reakcję wyjdę. Chciałabym
      również umówić się z paniami, że mają do mnie zadzwonić jesli tylko
      córka będzie płakała non stop, powiedzmy przez godzinę. Trochę mi
      ciężko bo liczyłam na doswiadczenie tych kobiet w tej kwestii,
      spodziewałam się jakis rad czy sugestii, a tu sama muszę obmyslać
      strategię.
Pełna wersja