osdzkodowanie po wypadku.

21.07.09, 16:47
Pisalam we wczesniejszym watku o wypadku mojej corki.
Mamy wakacje z glowy,nie wiem jak sie zachowac w stosunku do
rodzicow przyjaciolki mojej corki...Dzisiaj byla przyniesc
rzeczy,ktore zostawila przed wypadkiem i mialam nadzieje,ze matka
chociaz wejdzie sie zapytac o samopoczucie itp...
Zastanawia i przeraza mnie,dlaczego corka nie miala kasku na glowie
w czasie jazdy qadem?

Szpital powienien wyslac zawiadomienie na policje o wypadku,smiem
twierdzic,ze tego nie zrobil,poniewaz matka przyjaciolki mojej cory
w owym szpitalu pracuje a ja dojechalam juz po wszystkich
formalnosciach.

Co o tym sadzic?
    • m0nalisa Re: osdzkodowanie po wypadku. 21.07.09, 17:30
      Edyta jesli ty bierzesz pod opieke czyjes dziecko bierzesz za nie pelna
      oiedzialnosc, tak samo uczynila tamta mama.
      Brak kasku u dziecka to oczywiste zaniedbanie.
      Nie wiem jak bym sie posunela dalej w tej sprawie- moze zasiegnelabym porady co
      robic w takim przypadku i jak wyciagnac konsekwencje. Nie chodzi o zemste
      oczywiscie ale duzy nietakt nie zapytac o zdrowie dziecka- a moze brak
      odpowiedzialnosci? ja bym w szpitalu o jakis protokol poprosila z przyjecia i
      zglosilabym sie na policje aby to wyjasniono.
      • lucasa Re: odszkodowanie po wypadku. 23.07.09, 16:09
        Edyta, przykro mi, ze Twoja corka miala wypadek. mam nadzieje, ze
        juz jest jej lepiej i ze nie odbije sie to na jej zdrowiu.
        I faktycznie dziwne, ze mama kolezanki sie nie zainteresowala
        zdrowiem corki.

        Nie mam pojecia nt odszkodowan, protokolow itd. a dopisuje sie do
        tego watku w odpowiedzi na post m0nalisy.
        O jakich konsekwencjach moze byc mowa?
        Jak przeczytalam Twoje pierwsze zdanie to niby sie z nim zgadzam,
        ale tak podskornie to cos mi nie pasuje. Gdybym ja tak uwazala to
        nigdy nie wzielabym niczyjego dziecka pod opieke. I nie pozwolilabym
        nikomu opiekowac sie moim dzieckiem. My mielismy 2 au pairki, moja
        rodzina tez opiekowala sie moimi dziecmi. I w przypadku
        jakiegokolwiek wypadku jakie konsekwencje mialabym wyciagnac?
        (wylaczajac skrajne przypadki, typu ze opiekunowie znecaja sie nad
        dzieckiem itd).
        Ja chyba jednak zawsze w sobie szukalabym winy, ze zaufalam, ze
        polegalam na czyims zdrowym rozsadku itd. ze moze nie do konca
        wyjasnilam co oznacza dla mnie bezpieczenstwo dziecka. ze to ja
        powinnam byc przy dziecku (no, wiem nie da sie byc non stop)

        Ze sama nie wytlumaczylam dziecku, ze nie wolno wybiegac na ulice, a
        skoro wiedzialam, ze moze wybiec to czemu nie ostrzeglam opiekuna,
        albo dlaczego nie wsadzilam opiekunowi dziecko w wozek czy nie dalam
        szelek itd... Ja mam raczej takie podejscie

        Nie wiem czy Edyta wiedziala, ze jej corka miala jezdzic. Czy to
        matka tej dziewczynki nie powinna sie spytac czy w ogole dziewczynki
        moga sie tak bawic? a jezeli spytala - czy Edyta przypomniala o
        kasku? Jej corka nie jest mala - czy ma wpojone, ze jak sie jedzie
        (na czymkolwiek, rolkach, rowerze itd) to powinnien byc kask?
        tak sie tylko zastanawiam...

        Tak luzno zapytuje, bo troche mnie ta "pelna odpowiedzialnosc"
        przestraszyla. Z jednej strony, to sie wydaje oczywiste, ale z
        drugiej...

        Czy ktos jeszcze probowalby wyciagac konsekwencje?
        pozdrawiam,
        A
        • carmelaxxx Re: odszkodowanie po wypadku. 23.07.09, 16:48
          no ok ale quad jak kazdy pojazd mechanicznuy powinien byc ubezpieczony? Warto
          sie skontaktowac w tej sprawie z prawnikiem wtedy udzieli informacjii co i jak.
          Wiele kancelarii oferuje uslugi w trybie: no win - no fee. Wydaje mi sie ze
          jaknajbardziej sprawa do poprowadzenia, zwlaszcza ze kobieta udostepnila pojazd
          dziecku ktore nie ma uprawnien.
        • igooska Re: odszkodowanie po wypadku. 23.07.09, 16:51
          No ja się zastanawiałam o jakie konsekwencje chodzi.Finansowe?Policyjne?Bo
          moralne to każdy normalny człowiek by miał w takiej sytuacji a zakładam ze skoro
          córka u koleżanki spędza czas to mniej więcej się znają.Ze się nie
          zainteresowała o stan dziecka(matka koleżanki) to faktycznie nie ładnie ale
          może im głupio ze bo była pod ich opieka a tu takie nieszczęście ale to nie
          tłumaczy bo to rodzice są dorośli i oni powinni robić wszystko żeby dzieci były
          bezpieczne.
          • edytataraszkiewicz Re: odszkodowanie po wypadku. 23.07.09, 17:54
            Dzieki dziewczyny za zainteresowanie...
            Na poczatku nie przyszlo mi nawet na mysl aby mylec o policji i
            jakims tam odszkodowaniu,bo bylam w szoku ogromnym,myslalam tylko
            aby corka byla zdrowa i wogole przezyla,poniewaz obrazenia sa duze a
            wygladalo i wyglada to o wiele gorzej niz jest faktycznie w srodku...
            Rozmawiajac z ludzmi,zadaja mi pytanie ,czy zglosilam wypadek na
            policje,wiec pytam Was...
            Cora byla u kolezanki z klasy z z piatku na sobote i miala zostac do
            niedzieli,w sobote pojechaly z jej rodzicami na farme,do koni i
            pojezdzic na qadzie.To,ze cora jezdzila na qadzie dowiedzialam sie
            jak zadzwonilam do niej na komorke,byla szcesliwa ,poiedzialam jej
            aby byla ostrozna ,ale na mysl mi nie przyszlo,ze jezdzi bez
            kasku,poniewaz tu na wyspach dzieci na rowerkach w kasku jezdza,tak
            jak moj dwulatek.Moim zdaniem jest to nieodpowiedzialnosc rodzicow
            kolezanki.
            Cora ma 14 lat.
            Matka kolezanki opiekowala sie cora do momentu mojego przyjazdu do
            szpitala i zostala jakis czas z nami,wiec nie mam do niej wiekszego
            zalu,tylko ten kask!!!
            Przy wypisie powod wypadku: jazda na qadzie bez kasku!

            Dla mnie jest to nieodpowiedzialnos,poniewaz byl to quad dla
            doroslych,rozwijajacy predkosc do 70m/h wiec kask to podstawa.
            A teraz cale wakacje z glowy:(


            Teraz cora ma wielkiego guza wielkosci sredniego jablka i dwie
            fioletowe wegierki tam gdzie oczy...Miala duuuzo szcescia tak
            powiedzial lekarz.
        • m0nalisa Re: odszkodowanie po wypadku. 23.07.09, 21:49
          mysle ze jakas kara powinna byc, jak to jakie konsekwencje, ja mam male dzieci
          ale moja kolezanka zabiera corki kolezanki na skleep over jezdzimy razem z nimi
          na basen, pilnujemu zeby im sie nic nie stalo. Nie wyobrazam sobie nie brac
          odpowiedzialnosci za dziecko ktore biore pod opieke (tak odbiera to moja
          kolezanka tak odbieralabym to ja).
          Ja nie mowie o sprawach finansowych, ja mowie chocby o upomnieniu dla mamy ze
          powinna dziecku zalozyc kask wsadzajac ja na quada. Bo niedopatrzono sprawy dzis
          a kobieta nie pomysli nastepnym razem i stanie sie cos gorszego.
          I nie robie tu afery po prostu tak bym ja myslala gdyby dotyczylo to mnie.
          • m0nalisa Re: odszkodowanie po wypadku. 23.07.09, 21:50
            chociaz po przemysleniu dlaczego nie finansowa- jesli ich wina to powinni placic
            koszty leczenia jezeli takie by byly.
      • steph13 Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 18:32
        Moim zdaniem, wypdek jest zdecydowanie wina rodzicow kolezanki i oni
        ponosza odpowiedzialnosc za obrazenia corki. Ja powiadomilabym
        policje bo, if nothing else, rodzice powinnie otrzymac warning na
        przyszlosc.
    • edytataraszkiewicz Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 18:00
      Nie wpomnialam,ze cala twarz podrapana i w strupach.Mam nadzieje,ze
      nie bedzie blizn.
      • igooska Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 18:27
        No to niewesoło:(Ja to szczerze powiedziawszy nawet w kasku bym dziecia nie posadziła na taka maszynę ale ja panikara jestem.Nie wiem czy dziecko twoje było ubezpieczone od wypadków ,bo pewnie odszkodowanie by się należało ale jak na wypisie stoi czarno na białym ze wina opiekuna a ubezpieczalnia to raczej wnikać nie będzie kto się opiekował dzieckiem wiec nie wiadomo jak to potraktuja.Mozna by domagać sie od tamtych rodziców jakieś formy rekompensaty ,oni nawet sami powinni zaproponować coś takiego.Ciężka sytuacja bo mogą cie posadzić ze chcesz na krzywdzie dziecka sie wzbogacić.
    • jaleo Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 20:04
      Jesli ten wypadek byl na farmie, gdzie udostepniaja quady jako dzialalnosc
      biznesowa, to bez wahania bym ich skarzyla. Firmy maja public liability
      insurance, i z tego bedzie odszkodowanie wyplacone. Z tym, ze trzeba im
      udowodnic negligence - ja sie nie znam na przepisach co do quadow, jesli kask
      jest obowiazkowy, to pozwalajac jej jechac bez kasku popelnili negligence jak
      najbardziej. Jedynie jesli corka np. zdjela kask samowolnie w trakcie jazdy, to
      juz nie bedzie ich odpowiedzialnosc.

      Natomiast jesli to sa prywatni ludzie (bo duzo farmerow na quady na wlasny
      uzytek), to juz jest delikatniejsza sprawa, bo musisz sie liczyc z calkowitym
      zerwaniem kontaktow z ta rodzina, jesli wchodzisz na droge sadowa. Ale z
      drugiej strony, ubezpieczenie domu zwykle zawiera rowniez public liability
      insurance, i to dosc spore - moje ma cos kolo mln funtow - to jest na wypadek,
      jak jakies osobie trzeciej sie stanie kuku na terenie mojej posesji - typu
      dachowka komus spadnie na glowe. Wiec bardzo mozliwe, ze wlasciciele tych
      quadow beda mogli wyplacic odszkodowanie z wlasnego ubezpieczenia.

      Ja bym sie na Twoim miejscu poradzila prawnika - jesli corka miala np.
      zarezerwowany wyjazd na wakacje, i musi z niego rezygnowac, to sa jakies koszty,
      o ktore moznaby zawalczyc.
      • edytataraszkiewicz Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 20:15
        To jest prywatna farma.Firmy udostepniajace qady kaski maja
        zapewnione,jako ze w razie wypadku zadna firma nie wyplacilaby
        odszkodowania.

        Co do kontaktow z rodzina,osobiscie ich nie mialam poza tym,ze corka
        sie przyjazni z ich corka,wiec pewnie cora niezrecznie by sie czula
        w razie wszczecia przeze mnie jakichs krokow.
        To mnie wlasnie powstrzymuje przed jakakolwiek decyzja.

        Nie maiala jeszcze wykupionego biletu,w tym roku z przyczyn
        niewyjasnionych nie kupilam go jeszcze i planowalam w tym tygodniu
        wyslac core na wakacje do dziadkow.
        Oczywiscie mowy nie ma o wyjezdzie bo cora jest obecnie w trakcie
        leczenia w eye clinic.
        • edytataraszkiewicz Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 22:25
          Moze niejasno opisalam...

          To byla prywatna farma rodzicow kolezanki i quad na ktorym jechala
          nalezal do nich.

          A tak do smiechu...Corka lezac w szpitalu bardzo przepraszala
          kolezanke,ze rozwalila jej quada:-D
    • m0nalisa Re: osdzkodowanie po wypadku. 23.07.09, 21:56
      aa to zmienia postac rzeczy, pomyslalam ze to quad rodzicow kolezanki, mysle ze
      winny jest po prostu ten kto pojazd udostepnia kto nie zabezpieczyl dziecka i
      osoba pod opieka ktorej byla. I tyle. Nie wieszajcie na mnie prow nie bylam w
      takiej sytuacji na miejscu wymyslam scenariusz.
      A tobie edyta wytrwalosci i szybkiego powrotu do zdrowia cory.
Pełna wersja