Mity o karmieniu piersia.....

28.07.09, 15:37
dziecko.onet.pl/30484,6,9,mity_o_karmieniu_piersia,2,artykul.html

Hmmm, co Wy na to??
Ja sama tez czesto czuje presje-karmie dziecko piersia, ale b rzadko-
nigdy sie nie najadalo- zasypia przy karmieniu i ma nietolerancje
laktozy= b. czeste biegunki, a zewszad zasypuja mnie informacjami,
jakie to karmienie piersia niezastapione i konieczne. Z drugiej
strony ja bylam karmiona sztucznym mlekiem i wszystko ze mna ok-
zadnych chorob (fizycznych i psychicznych), a i z intelekterm
niezle:)...
    • gypsi Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 20:20
      Ten artykul wyglada na sponsorowany przez producentow mieszanek, a napisany
      przez jedna z tych kobiet, co to "mnie sie przede wszystkim nalezy, a z
      dzieckiem jakos to bedzie".

      Gdyby nie byla to najlepsza metoda, czy kobiety produkowalyby mleko? Gdyby nie
      bylo roznicy miedzy mlekiem krowim a ludzkim, czy producenci mieszanek
      wkladaliby tyle wysilku, zeby upodobnic ich sklad do mleka kobiecego? Po co w
      ogole je produkowac - mozna dac po prostu rozcienczone mleko krowie i tyle,
      jesli nie ma roznicy.

      Presja? Dlaczego w przypadku zmiany pieluch nie mowimy o presji - w koncu
      dziecko moze lezec z obfajdana pupa, wystarczy raz dziennie przetrzec przeciez i
      tez przezyje.

      Dla mnie roznica miedzy karmieniem piersia a butelka jest porownywalna z roznica
      miedzy usypianiem dziecka do snu tulac je i spiewajac, a zostawianiem w lozeczku
      z wlaczona plyta. Niby to samo, a jednak nie do konca.
      • yoskaiga Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 20:25

        Gypsi napiasał
        Dla mnie roznica miedzy karmieniem piersia a butelka jest porownywalna z roznica
        miedzy usypianiem dziecka do snu tulac je i spiewajac, a zostawianiem w lozeczku
        z wlaczona plyta. Niby to samo, a jednak nie do konca.

        Gypsi!!! jak Cie lubię to chyba przesadziłaś :(
        • cichajakomysz Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 21:01
          laczego gypsi przesadziła? Mogła napisac o usypianiu dzieci
          paromiesiecznych poprzez zostawianie ich samych w łóżeczku,
          płaczących rozpaczliwie z samotności i tęsknoty za mama bo tylko w
          ten sposób naucza się zasypiac same. Jako porównanie dała inny
          przykład duzo delikatniejszy i z mojego punktu widzenia porównywalny
          troszkiem z problemem co lepsze cycek czy butelka.
        • gypsi Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 21:23
          Yoska, jesli chodzi o dzieci, to ja w ogole przesadzam.
          Na przyklad uwazam, ze skoro sie juz powiedzialo "A" i dziecko do zycia
          powolalo, to trzeba konsekwentnie powiedziec "B" i wypelniac role inkubatora,
          mleczarni, przytulanki, pocieszycielki, itd. na 100%, nie na 60 czy 80. Nie ma,
          ze nie moge, nie dam rady, nie lubie, nie chce. Jest male dziecko - matka i jej
          potrzeby schodza na dalszy plan. Taka kolej rzeczy.
          Bardzo niemodne wspolczesnie to podejscie, zdaje sobie sprawe.
          • yoskaiga Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 22:00
            Gypsi ,a która matka nie przesadza jeśli chodzi o jej własne potomstwo? Jak wiesz mam dwoje dzieci. Pierwszorodny :) urodził się w czasach bezprzymusowych, jak ja to mówie . Karmiłam go piersią 9 miesięcy. Mleka miałam tyle ,że jak on spał to ja nic tylko odciągałam. Chodziłam ze stanikiem wyładowanym podkładkami , bo inaczej jak z pod prysznica. Hektolitry mleka. Jak poszłam na matury , bo byłam w komisji i moja wychowawcza klasa zdawała ,to nieprzepisowo dwa razy musiałam opuścić egzamin, żeby móc odciągnąć pokarm i zmienić bluzkę. Na trzecie wydojenie mąż przywiózł mi dziecko. Po 9 miesiącach powiedziałam dosyć. Jak Pierwszorodny miał trzy lat mnie nadal wydzielał się pokarm. Poszłam do lekarza, a on za głowę się złapał i powiedział ,że to na pewno nie pokarm tylko jakaś sprawa nowotworowa. Okazało się jednak ,ze to najzwyklejsze mleko. Wylądowałam w szpitalu. W końcu udało się ten mlekotok pohamować. Chciałam mieć drugie dziecko ale najbardziej bałam się karmienia, które kojarzyło mi się z czymś totalnie obrzydliwym . Sorry, bo zaraz się zaczną wszystkie głosy oburzenia jak tak można powiedzieć, ale takie miałam właśnie odczucia i potrafię się do nich przyznać, chociażby sama przed sobą. Po tym powiedziałam sobie nigdy więcej! Wiem , bo spotkam się nie raz z takim samymi odczuciami innych kobiet, które po prostu przestają karmić mówiąc,ze nie miały pokarmu. Na drugą dziecko zdecydowałam się po 7 latach i jak mój lekarz potwierdził ciążę ucieszyłam się ale powiedziałam od razu - panie doktorze nie karmię, proszę o zastrzyk.
            Był rok 1995 totalna nagonka na naturalne karmienie. Totalna, do zwariowania. Mój lekarz (bardzo znany ginekolog, profesor ) powiedział nie ma problemu, dobrze ale dam pani go po kryjomu, nikt nie może wiedzieć. Wie pani jak u nas jest, nienormalny kraj za chwilę opcja się zmieni i butelki będą na topie.
            Po porodzie gehenna. Siostry jak dawały mi dziecko to mówiły - to jest mały tej, co nie chce karmić! Na cały głos, z oburzeniem. Byłam taktowna jak trędowata. Jak płakał to mówiły ,z eto moja wina. Nie chciały dać Młodemu butelki, mówiły ,że brakuje mleka w proszku i takim sposobem próbowano na mnie wymusić karmienie. Płakałam cały czas. Myślę ,ze to miało gorszy wpływ na mnie i na moje dziecko niż moje niekarmienie. Mąż się wkurzył przytargał do klinki 3 -słownie trzy, ogromne kartony Bebiko, po 50 paczek w każdej i rzucił siostrom do dyżurki. W szpitalu niestety byłam długo , bo to była moja druga cesarka z komplikacjami.
            Odżyłam domu. Młody wyrósł na butelce na takiego samego mądrego chłopaka jak jego 21-letni brat, z tą różnicą ,że już teraz w wieku 14 lat jest od niego wyższy. Nigdy nie był gruby, nigdy nie chorował poważnie . Ma lekką alergię ale wszyscy mamy więc tutaj zaważyła genetyka. W porównaniu z bratem cyckowym -okaz zdrowia.
            Nie sadzę ,ze w jakikolwiek sposób jestem gorsza matką tylko dlatego ,że jedno dziecko wykarmiłam naturalnie ,a drugie sztucznie. Jak się karmi butelką to też się dziecko tuli i tez się mu śpiewa. Również wieź miedzy matka a dzieckiem jest niezachwiana i równie głęboka czego codziennie doświadczam:)))
            • golfstrom Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 22:35
              Ja mysle, ze kazda z nas czytala juz tyle bezcelowych dyskusji na ten temat lub
              nawet uczestniczyla w nich, ze wniosek jest tylko jeden.
              To jest kwestia osobistego wyboru a robienie z karmienia piersia kwestii
              ideologicznej przynosi efekty przeciwne do zamierzonych.

              W zasadzie to dwa wnioski :)
            • gosiash Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 22:44
              To pomysl jaki bylby inteligenyny gdyby byl piersia karmiony ;) A na
              powaznie, to fakty sa faktami. Nikt nie twierdzi, ze dzieci karmione
              mlekiem przerobionym, wszystkie choruja non stop, sa alergikami a
              ich IQ jest ponizej przecietnej. Ale mleko matki jest najwlasciwsze
              dla dziecka i tyle. Pewnie, ze nikt nikogo nie powinien sila
              zmuszac, ani potepiac. Ale ta 'nagonka' na karmienie piersia jest
              tylko drobna przeciwwaga do nachalnej i czesto nieuczciwej (bo
              mijajacej sie z prawda) reklamy producentow mleka modyfikowanego.
              Kazdy ma jakies tam przyklady na potwierdzenie swoich racji. Szkoda,
              ze mialas takie niefortunne doswiadczenie z pierwszym karmieniem.
              Zdazaja sie wyjatki i Ty pewnie do takiego nalezysz. Ale jak tak
              slucham mam, ktore mowia ze nie moga karmic, bo maja malo mleka, to
              widze jak bledne jest to mniemanie. Czesto jest to po prostu
              niewlasciwa technika karmienia. I moge to powiedziec z wlasnego
              doswiadczenia. Nawet przy drugim dziecku, ja doswiadczona
              karmicielka, skorzystalam z rady pielegniarki i odrobine zmienialam
              pozycje, co mialo duzy wplyw na komfort karmienia. U Ciebie w druga
              strone - nadmiar pokarmu. Szczerze - to troche sie dziwie, ze
              drugiego dziecka nie karmilas piersia, bo dla mnie to cale
              wyparzanie, wstawanie w nocy zeby przygotowac mleko, nie mowiac juz
              o wygodzie w podrozy to juz sa powody, zeby karmic piersia, a jak
              sie do tego doda korzysci dla dziecka to juz nie ma konkurencji.
              Pamietaj, ze jestes wyjatkowa, a wiekszosc kobiet produkuje tyle
              mleka ile dziecko potrzebuje, a wybierajac butelke robia to z
              niewiedzy i braku wsparcia. Te ktore robia to z egoizmu, bo nie beda
              sie dla dziecka 'poswiecac' to juz w ogole mnie zadziwiaja, ze
              wzgledow wspomnianych wyzej, czyli wygody i uniwersalnosci karmienia
              piersia.
            • gypsi Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 00:52
              Rozumiem Twoje motywy i nie potepiam.

              Mysle, ze klucz lezy w tym:
              "najbardziej bałam się karmienia, które kojarzyło mi się z czymś totalnie
              obrzydliwym" - skoro potrafisz sie przyznac, ze tak wlasnie to odbierasz,
              potrafilabys tez dotrzec do sedna, zadajac kolejne pytania "dlaczego?", a
              najlepiej, zeby zadal je ktos z zewnatrz - niektore odpowiedzi moga zaskoczyc,
              inne sie nie spodobac.

              I pewnie sedno byloby jedno;) - gdybysmy nie musialy wracac do pracy (z roznych
              wzgledow) majac kilkumiesieczne dziecko, gdybysmy sie nie baly o trwalosc
              zwiazku (z roznych powodow, np. leku przed utrata partnera z powodu wlasnej
              obnizonej atrakcyjnosci), gdybysmy mogly skupic sie tylko na sobie i przezywaniu
              macierzynstwa... to te przesiakniete bluzki nie bylyby zadnym problemem.
              Ale musimy, boimy sie, nie mozemy. I tak to.
              • yoskaiga Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 11:06
                gypsi napisała:



                > I pewnie sedno byloby jedno;) - gdybysmy nie musialy wracac do pracy (z roznych
                > wzgledow) majac kilkumiesieczne dziecko, gdybysmy sie nie baly o trwalosc
                > zwiazku (z roznych powodow, np. leku przed utrata partnera z powodu wlasnej
                > obnizonej atrakcyjnosci), gdybysmy mogly skupic sie tylko na sobie i przezywani
                > u
                > macierzynstwa... to te przesiakniete bluzki nie bylyby zadnym problemem.
                > Ale musimy, boimy sie, nie mozemy. I tak to.

                Teraz z kolei to mnie Gypsi rozbawiłaś :). Nie musiałam wracać do pracy.
                NIGDY powtarzam NIGDY nie bałam się o swój związek, bo do miłości nikogo nie można zmusić :). Mój mąż jest wspaniałym facetem i moim największym przyjacielem od 23 lat i gdybym kiedykolwiek pomyślała ,że z powodu karmienia mogę być dla niego nieatrakcyjna oznaczałoby to ,że wyszłam za mąż za nieodpowiedniego i nieodpowiedzialnego faceta. Aktywnie cały czas uczestniczy w wychowaniu naszych synów i jak sama powiedziałaś o sobie tak ja mogę powiedzieć o nim ,ze wielokrotnie nawet w tym przesadza. Mam to szczęście ,ze moje małżeństwo jest trwałe , udane i szczęśliwe:) No niestety wiem ,że nie wszystkim się tak udaje, szkoda.
                A przesiąknięta bluzka jest dla mnie problemem i zawsze będzie , bo jestem estetką i przywiązuje duża wagę do schludnego wyglądu.
                Pozwalam sobie wypowiadać na temat karmienia, bo przy dwójce dzieci doświadczyłam karmienia i nie karmienia, a to oznacza, że znam obie strony medalu. I zawsze boje się wszelkiego zacietrzewienia w jedna stronę. Moja znakomita pani doktor pediatra zawsze powtarzała, ze dzieci kocha się sercem ,a nie cyckiem :)))

                • gypsi Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 12:09
                  Yoska, ja nie podaje Twoich powodow, podaje przyklady, ktore na wlasne uszy
                  slyszalam w odpowiedzi na pytanie "dlaczego".
                  Oczywiscie, ze dzieci kocha sie sercem, a nie cyckiem i kazdy dokonuje wlasnych
                  wyborow, ktore powinny zostac uszanowane przez wszystkich, rowniez przez polozne
                  w szpitalu, pediatrow, itd.

                  Tyle ze wiekszosci kobiet nie stac na takie postawienie sprawy jak to zrobilas
                  Ty (podajac uczciwie swoje powody) i potem mamy artykuly, w ktorych usiluja
                  udowodnic, ze mleko mleku rowne. Po co? Skoro wybor dokonany, uzasadniony w
                  jakikolwiek sposob, to po co probowac sie dodatkowo usprawiedliwiac? Tlumaczenie
                  sie presja otoczenia jest troche naciagane - dla mnie.

                  Tez (czesciowo) znam obie strony medalu - z pierwszym dzieckiem przeszlam przez
                  2 miesiace droge przez meke, az sie wszystko ulozylo (az za bardzo i tez moglam
                  trojaczki wykarmic;)
                  Jestem najlepszym przykladem, ze nie ma czegos takiego jak brak pokarmu, pokarm
                  za rzadki, popekane brodawki nie dajace karmic.
                  I nie jestem fanatyczka karmienia piersia - jesli ktos, jak Ty, powie - nie
                  karmie, bo... to rozumiem i nie potepiam. Ale nie rozumiem tych, co probuja
                  swoje powody przykryc pseudonaukowym wywodem, zeby... no wlasnie, co tak
                  naprawde probuja te kobiety uzyskac?
                  • golfstrom Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 13:40
                    Gypsi, ale czy ten artykul nie probuje przypadkiem zakwestionowac tych pseudonaukowych argumentow drugiej strony, typu "szybciej odzyskasz figure" i takie tam?

                    Kazda ze stron prowadzi swoisty marketing, co najlepiej widac na przykladzie stwierdzen, ze np. karmi sie piersia z lenistwa.
                    Tyle ze znajdujemy sie akurat w takim historycznym momencie, kiedy to matki karmiace butelka sa poddawane presji i czesciej odczuwaja potrzebe tlumaczenia sie/bronienia swojego stanowiska/'dawania odporu'. Jakies 30 czy 40 lat temu, to matki karmiace piersia byly wytykane palcami i to one "probowalyby swoje powody przykryc pseudonaukowym wywodem".

                    To jest zwykla psychologia tlumu. Wejdz sobie na forum o karmieniu piersia a zobaczysz, ze wytykanie palcami jest jedna z wiekszych przyjemnosci przecietnej uczestniczki.
                    Oczywiscie, gdyby takie forum istnialo 30 czy 40 lat temu i dotyczylo butelek, zaloze sie, ze sytuacja bylaby identyczna.

                    Na forum o karmieniu butelka dominuje natomiast syndrom wielblada. Tylko tyle udaje sie tym kobietom uzyskac. Bo historia matki z powodzeniem karmiacej piersia jest zawsze autentyczna, prawdziwa i szczera.
                    Historia matki karmiacej butelka jest zawsze zwyklym kretactwem, racjonalizowaniem oraz oklamywaniem siebie i otoczenia.

                    Co zreszta, wybacz, ale widac na przykladzie Twojego komentarza do yoski. Mimo ze uznajesz jej szczerosc, nadal doszukujesz sie glebszych, zapewne nieuswiadomionych przez yoske, powodow, dajac do zrozumienia, ze jednak wybor przy drugim dziecku jest pewnego rodzaju porazka.

                    Rozumiem, to jest Twoje osobiste zdanie i nikogo chlostac nie bedziesz. Tyle ze Ty masz na tyle kultury osobistej, zeby w ten sposob postepowac i dyskutowac. Polozne ze szpitala, w ktorym yoska rodzila, nie mialy.
                  • basiak36 Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 13:44
                    jesli ktos, jak Ty, powie - nie
                    > karmie, bo... to rozumiem i nie potepiam. Ale nie rozumiem tych, co probuja
                    > swoje powody przykryc pseudonaukowym wywodem, zeby... no wlasnie, co tak
                    > naprawde probuja te kobiety uzyskac?

                    Dokladnie. Ja osobiscie mam to w nosie czy ktos karmi czy nie. Jesli ktos
                    potrzebuje pomocy i pyta, chetnie pomagam. Jesli ktos nie chce karmic, nie moja
                    sprawa, nie moje dziecko. Wiem ze roznie bywa, wiem jak to jest kiedy sie chce
                    karmic a wokolo wszyscy sa anty.
                    Nie widze jednak sensu w argumentacji ze skoro mi nic nie jest a piersia nie
                    bylam karmiona, to w sumie nie ma znaczenia, bo przeciez dzieci karmione
                    mieszankami tez sie maja dobrze. I cale szczescie ze tak jest, ale to nie jest
                    argument za tym aby piersia nie karmic:)

                    -
                    ------------------------------------------
                    "Adults always have their way, and children always get the
                    blame" C.Gonzales
            • beamek8 Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 13:44
              Jeśli odciągałaś jak on spał to może sama ten nawał prowokowałaś. Podaż
              dostosowuje się tu do popytu. Fajny był kiedyś wątek na emamie pt. 'Dlaczego
              wasze matki nie karmiły piersią'. Aż trudno uwierzyć, że tak prostą, naturalną
              czynność, z którą sobie każdy chomik czy koza poradzi, ludzie tak skomplikowali
              i tyle bzdur nawymyślali żeby ją utrudnić. Ja to zwalam na dominację mężczyzn w
              medycynie, którzy wszystko wiedzą lepiej i na wszystko znajdą sposób.
              • gypsi Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 23:04
                Aż trudno uwierzyć, że tak prostą, naturalną
                > czynność, z którą sobie każdy chomik czy koza poradzi, ludzie tak skomplikowali
                > i tyle bzdur nawymyślali żeby ją utrudnić. Ja to zwalam na dominację mężczyzn w
                > medycynie, którzy wszystko wiedzą lepiej i na wszystko znajdą sposób.

                Zaraz padne na twarz ze smiechu - doskonale podsumowanie:)
                Z tymi mezczyznami w medycynie cos jest na rzeczy - rodz na plecach, bo im
                wygodniej odebrac, lez potem 2 godziny na nerce, bo z wkladki nie umieli ilosci
                utraconej krwi ocenic, nie karm piersia, bo obrzydliwe...
          • moni761 Re: Mity o karmieniu piersia..... 30.07.09, 10:47
            podpisuje sie na 100% :)
            mamy dziecko -mamy wszystko inne co zwiazane z dzieckiem :)
        • mama5plus Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 23:10
          no moze ja stronnicza jestem ale jakos nigdzie tej przesady nie widze.
          Mam nadzieje ze nie dojdzie do tego ze PC bedzie zabraniala wyrazic swoje
          zdanie w takim np temacie. Wszak to jest wlasnie indywidualna opinia i kazdy ma
          do niej prawo podobnie jak do wyboru.
          Tak ktos kto karmic nie chce i juz jak i ktos kto wrecz przeciwnie i np
          pierwszego wyboru nie rozumie.
    • eutyfrona Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 22:35
      Ja karmię piersią trzecie dziecko, głównie dlatego, iż uważam, że jest to wygodniejsze od karmienia butelką, czyli karmię piersią z lenistwa :).
      • yoskaiga Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 23:26
        Jak zawsze prawda, a może racje leży pośrodku. Ja niestety z racji wieku, nie ma
        się czym chwalić :) jestem ze starej szkoły karmienia. Co trzy godziny. Tak
        karmiłam piersią i tak karmiłam później Młodego, butelka czyli sprawa wygody
        odpada , bo dla mnie wygodniejsze było oczywiście butelkowanie ponieważ w
        międzyczasie nie odciągam pokarmu jak przy karmieniu piersią. A mleko już w 1995
        roku było tylko do potrząśnięcia butelką, bez gotowania. Wyjaławianie butelek w
        mikrowelli czyli praktycznie sekundy.
        Ja w żaden sposób nie zaprzeczam ,że pokarm matki jest najlepszy , bo pewnie
        jest. Mnie chodzi o ten brak tolerancji dla nie karmienia.
        W jaki sposób ta matka która karmi przez trzy miesiące dziecko i wraca do pracy
        Malucha oddaje opiekunce, albo babci albo, no generalnie wiadomo o co chodzi
        jest lepszą matką tylko poprzez trzymiesięczne karmienie i nawiązała większy
        kontakt emocjonalny z dzieckiem, niż ta co nie karmiła ale prze trzy lata
        została w domu, często i gęsto kosztem wielu wyrzeczeń , kosztem własnej
        kariery, pieniędzy itd ,żeby tylko moc przez ten najważniejszy okres rozwoju
        zostać z własnym dzieckiem? Co takiego jest w mleku matki przez tak krótki
        okres ,że pozwala na takie lekceważące traktowanie matek butelkowych? Ja nie wiem.
        • abri Re: Mity o karmieniu piersia..... 28.07.09, 23:44
          U mnie przewazyl argument "ze to dobre dla dziecka", argument lenistwa byl
          nastepny :)

          Nie potepiam mam butelkowych. Nie mialam wielkich problemow z karmieniem na
          poczatku, bardzo latwo tez nie bylo. Ale dzieki dyskusjom takim jak ta
          dowiedzialam sie przed porodem, ze wszystkie te historie o braku pokarmu badz
          slabym pokarmie to mity. I szkoda mi tych matek, ktore chcialy karmic, ale z
          niewiedzy ich badz ich matek i mezow nie bylo dane im karmic piersia w ogole
          albo dluzej.

          Mialam czasami serdecznie dosc tych 20 godz na dobe wiszenia na cycku. Ale
          uslyszalam piekne zdanie: kiedy mialabym poswiecac najwiecej czasu swojemu
          dziecku jesli wlasnie nie teraz. Za dwadziescia lat bedzie studiowac/ pracowac/
          biegac na randki a do mnie zadzwoni moze dwa razy w tygodniu. Wiec jesli mamy
          checi i mozliwosci celebrujmy te chwile z naszymi maluchami
          • dru.ga Re: Mity o karmieniu piersia..... 29.07.09, 15:29
            Wiecie co dla mnie ta dyskusja jest dowodem na to ze media robia ludziom w
            glowach sieczke. Czy ktoras z Was slyszala ze proteza jest lepsza od wlasnej
            reki? Pokarm sztuczny to pokarm sztuczny i nigdy nie osiagnie doskonalosci
            pokarmu naturalnego - taki jest fakt a z faktami sie nie dyskutuje.
            Czy ktos chce karmic mlekiem swoim czy mieszankami to jest jego indywidualna
            decyzja a ocenianie ze wzgledu na ten jeden czynnik ktora jest lepsza matka jest
            bez sensu.
Pełna wersja