Dodaj do ulubionych

ciekawostki przeczytane

04.03.08, 15:51
Eva Wong "Feng-shui":
"Powiadano, że Chu-kuo Liang potrafił manipulować wiatrem i
żywiołami oraz mógł wywoływać mgły, żeby ukryć ruchy armii swego
władcy Liu Pei. Chu-kuo Liang, mistrz sztuk mantycznych, przyczynił
się do wprowadzenia systemu chi-mun tun-chia do wróżbiarstwa
ziemskiego, jak i niebiańskiego. Chi-mun znaczy "tajemnicze
otwarcia", a tun-chia - "ukryty ruch". Pierwotnie system
przeznaczony był do ukrywania ruchu armii poprzez manipulowanie
tajemniczymi portalami w ziemi, które w określonym czasie w roku
otwierały się i zamykały. Jedne portale są dobroczynne, inne
niszczycielskie. Wkroczenie w nieodpowiedni portal mogło oznaczać
śmierć. Taoistyczni magowie, tacy jak Chu-kuo Liang wiedzieli, gdzie
znajdują się te wejścia oraz jak je otwierać i zamykać."

ma to związek z kwadratem lo-shu i podobnymi ustawieniami trigramów
względem kierunków świata w odpowiedniej porze roku, miesiąca, dnia,
lub nocy.
pozdro
ES
Obserwuj wątek
    • jasnygrom monogamia? 31.03.08, 00:03
      :)
      Wilhelm (str.192), przypis do h.54 Kuei-Mei. Dziewczyna Wychodząca Za Mąż:

      "1) W Chinach formalnie panuje monogamia: każdy mężczyzna ma tylko jedną
      oficjalną żonę. Związek ten zawierany jest raczej za sprawą rodzin małżonków niż
      ich samych i ściśle przestrzega się przy nim wszelkich form. Jednakże mężczyzna
      zachowuje prawo pójścia za głosem bardziej osobistych skłonności. Jest
      najwdzięczniejszym obowiązkiem dobrej żony być mu pomocną w tym względzie.
      Dzięki temu ich związek jest czymś pięknym i otwartym. Dziewczyna wybrana przez
      mężczyznę, wchodząc do rodziny, skromnie podporządkowuje się pani domu wzorem
      młodszej siostry. Rozumie się, że chodzi tu o nader delikatne i drażliwe sprawy,
      wymagające wiele taktu z każdej strony. A przecież, o ile okoliczności są
      sprzyjające, osiąga się tu rozwiązanie pewnego problemu, którego nie udało się
      osiągnąć w kulturze europejskiej. Nie trzeba jednak dodawać, że chińska kobieta
      naprawdę równie rzadko odpowiada ideałowi, co przeciętne małżeństwo w Europie -
      europejskim ideałom".

      --------
      na wskroś monogamiczne pozdro :) RP
      • krzysiek.wa_wa Re: małżeństwo w dawnych Chinach 16.07.08, 15:09
        Kazimierz Imieliński – „Sekrety seksu”
        ******************************************************************
        Przez kilka tysięcy lat Chińczycy mieli pogodne i beztroskie
        nastawienie do seksu. W kraju nie istniał kult seksu ani propaganda
        tej dziedziny życia. Wprawdzie były tablice z pozycjami przy
        stosunku, ale rozpowszechniano je potajemnie. Około tysiąc lat przed
        naszą erą panowała także w Chinach pełna swoboda seksualna. Istniała
        zupełna wolność stosunków płciowych między mężczyznami i kobietami —
        również w najbliższej rodzinie. Do błony dziewiczej Chińczycy nie
        przywiązywali wagi. Było to tak, jakby się w ogóle orientowali, że
        ona istnieje. Nauka Konfucjusza zmieniła to. Spowodowała też, że
        pierwsza noc poślubna Chińczyków nie była beztroska, harmonijna.
        Małżonkowie wybierani przez rodziców często oglądali się po raz
        pierwszy w dniu ślubu. Zupełnie nie uświadamiani w zagadnieniach
        seksualnych obydwoje zdani byli na metody empiryczne, czyli
        zdobywanie doświadczenia seksualnego na drodze własnych badań, prób
        i omyłek.

        Konfucjonizm, który obok taoizmu i buddyzmu stanowi z trzech
        głównych religii rozpowszechnionych w Chinach, głosił kary za
        przestępstwa. Konfucjusz, założyciel tej religii, był twórcą
        porządku społecznego i w tym państwie. Ustanowił on różne zasady
        moralne dla mężczyzny i kobiety. Kobiecie nakazał czystość i
        obowiązek jako cnotę oraz podporządkowanie się mężczyźnie, którego
        te przykaza¬ła nie dotyczyły. Konfucjusz wprowadził również surowy
        rozdział wychowania według płci. Już dziesięcioletnie dziewczęta
        musiały się bawić oddzielnie - bez rówieśników - chłopców. Zakaz ten
        dotyczył zwłaszcza krewnych.

        Przez tysiące lat małżeństwo w Chinach było prywatną umową zawieraną
        między dwiema rodzinami i nie rejestrowaną przez władze. Tylko
        siedem powodów upoważniało mężczyznę do rozwodu: niepłodność
        kobiety, niechlujność, zazdrość, gadulstwo, kradzież,
        nieposłuszeństwo wobec teściów i trąd. Przyczyny te nie były ważne,
        gdy rodzice żony zmarli. Kobieta była zobowiązana do wierności
        seksualnej mężowi. Gdy mąż schwytał żonę z kochankiem, mógł go zabić
        lub też kochanek dawał okup, a mąż albo darował żonie winę, albo
        sprzedawał ją do domu publicznego. Czasem wiązano kochanka z
        wiarołomną żoną i topiono (po osądzeniu ich przez starszyznę wsi).
        Gdy zaś kochankiem okazał się służący, to otrzymywał karę powolnej
        śmierci. Przywiązywano go do słupka i poddawano wymyślnym torturom.
        Na przykład odcinano kawałeczki ciała dotąd, aż zmarł.
        (…)
        W seksie chińskim dużą rolę odgrywała wiara w magię i czary.
        Chińczycy przez długi czas nie mogli pojąć, dlaczego kobieta
        zakochuje się w tym, a nie innym mężczyźnie - i odwrotnie.
        Tłumaczyli to istnieniem magii.
        (…)
        Małżeństwa w Chinach były poligamiczne. Zasadą ich utrzymania były
        dwa czynniki: tolerancja i surowo przestrzegane zasady zachowania
        się, zmuszające do wzajemnej grzeczności. W małżeństwach tych nie
        istniała zazdrość erotyczna, lecz zazdrość o pozycję socjalną. Jeśli
        jedna z konkubin - które Chińczyk miał oprócz żony głównej i żon
        pobocznych - zdradziła pana z jakimś nic nie znaczącym młodzieńcem,
        żony wymyślały jej i biły ją za to, że śmiała to zrobić z
        takim „nędzarzem". Żony pozwalały mężowi mieć stosunki
        pozamałżeńskie, ale z kobietami niższego stanu, niższej pozycji
        socjalnej - o takie kobiety nie były zazdrosne. Wdowa w Chinach,
        zwłaszcza z zamożnej sfery, nie mogła powtórnie za mąż. Nie
        zezwalało jej na to ani prawo, ani zakazy religijne. Czasem, aby
        uzyskać majątek bogatej wdowy, po prostu gwałcono ją na ulicy lub w
        jej domu. Zgwałcona kobieta stawała się własnością gwałciciela lub
        musiała popełnić samobójstwo.
        W Chinach estetyka odgrywała dużą rolę w seksie. Ideałem piękności
        kobiety były płaskie piersi (może dlatego, że kobiety z takimi
        piersiami ładniej wyglądały w obcisłym kimonie). Najsilniejszymi
        bodźcami seksualnymi dla mężczyzny była jej kunsztowna fryzura oraz
        stopy, a głównymi stymulatorami nastroju erotycznego - zapach i
        kolor czerwony (kolor biały w Chinach jest kolorem żałobnym).
        Niewątpliwie właśnie dlatego kobiety chińskie przywiązują do fryzury
        bardzo wielkie znaczenie. Często przyozdabiają kwiatami lub złotymi
        i srebrnymi szpilkami. Nakrycia głowy noszą bardzo rzadko. (…) Gdy
        kobieta wychodziła za mąż, wyrywano jej - w dość bolesny sposób –
        włosy z okolicy czołowej. To „podwyższa" czoło - co również jest
        ideałem piękności w Chinach.

        Od tysięcy lat Chińczycy przywiązywali wielkie znaczenie do
        wielkości stopy. Mała stopa była bowiem jednym z najsilniejszych
        bodźców seksualnych dla Chińczyka. Chinki sznurowały je sobie już w
        wieku dziecięcym, aby nie rosły. W wyniku tego miały nogi
        okaleczone, prawie niezdolne do pełnienia swej funkcji. Mała stopa
        uchodziła jednak za oznakę świetnego pochodzenia, była widzialnym
        dowodem, że kobieta nie musi pracować. Przed ślubem przesyłano bucik
        narzeczonemu. Im mniejszy był bucik — tym więcej darów winien on
        złożyć za żonę, gdyż tym więcej była ona warta. W czasie ślubu pan
        młody i krewni oglądali stopy panny młodej. !m mniejsze - tym
        większy budziły zachwyt. Dopiero w 1665 roku cesarz Kang Hi wydał
        zakaz kaleczenia stóp, ale nie dało to spodziewanych wyników,
        ponieważ mężczyźni nadal uważali małą stopę za ideał piękna.
        *************************************************************
        Tak sobie myślę, że:
        1) małe piersi jako ideał piękna były w Europie w Średniowieczu
        2) wiara, że czary są związane z miłością – była w Europie w
        Średniowieczu (może i trochę dłużej) niejedna
        atrakcyjna „czarownica” spłonęła przez to na stosie
        3) osobne wychowywanie dziewczynek i chłopców – też w Europie było
        4) osobne normy moralne dla mężczyzn i kobiet – też
        5) aranżowanie małżeństwa przez rodziców – też było
        6) małżeństwo jako prywatna umowa dwojga ludzi była w Europie do
        roku 1545 (Sobór Trydencki to zmienił)
        7) mała stopa jako coś atrakcyjnego u Chińczyków – przypomina nasze
        powiedzenie „mała stopa = mała „grota” ” i bajkę o Kopciuszku
        **************************************************************
        A swoją drogą ten tekst wyjaśnia, dlaczego w heksagramie 54 „Panna
        Młoda” nie ma nic o miłości, za to jest sporo o statusie społecznym
        panny młodej.

        --
        polskie nazwisko Kopernik = „koper” + „nik”
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=56801&w=82171359
    • jasnygrom Re: ciekawostki przeczytane 31.03.08, 00:17
      :)
      Ewa pisze:
      Chu-kuo Liang, mistrz sztuk mantycznych, przyczynił się do wprowadzenia systemu
      chi-mun tun-chia do wróżbiarstwa ziemskiego, jak i niebiańskiego. Chi-mun znaczy
      "tajemnicze otwarcia", a tun-chia - "ukryty ruch". Pierwotnie system
      przeznaczony był do ukrywania ruchu armii poprzez manipulowanie tajemniczymi
      portalami w ziemi, które w określonym czasie w roku otwierały się i zamykały.
      --------
      Te portale to były naturalne, czy sztuczne urzadzenia? Jeśli chodzi o kwadrat
      lo-shu (został połączony z układem trygramów króla Wen - tzw. Późniejszego
      Nieba) to wkrótce coś o nim zapodam :)
      Natomiast nie bardzo rozumiem pani E.Wong. Skoro system służył do otwierania
      tajemnych przejść, to co miał wspólnego z wróżbiarstwem (ziemskim czy
      niebiańskim)? Prędzej ze sztuką wojny :)

      zdziwione pozdro :) RP
      • transwizje Re: ciekawostki przeczytane 31.03.08, 08:49
        portale naturalne. o takich specjalnych ukształtowaniach ziemi
        przebąkuje się również w Europie (okolice Rennes-le-Chateau). Pewnie
        ma to związek z magnetyzmem, promieniowaniem kształtu, położeniem
        względem kierunków świata i gwiazd, oraz porą doby i roku. Stąd
        wróżbiarstwo (obliczanie kiedy).
        Ten fragment pochodzi z książki o feng-shui i właściwie tej sztuce
        jest poświęcony. Ewa Wong jest pół-Chinką i ma wgląd w kulturę i
        literaturę tematu po chińsku. Sądzę, że ów szaman-wróżbiarz-spec-
        dozorca opierał się na sztuce układania trigramów, bo w Chinach
        wszystko wylęgło się z ICing. Tai-chi też pewnie jest przetworzonym
        na ruch kwadratem lo-shu i Porządkiem Nieba.
        Pozdro
        Ewa
    • jasnygrom inne I 07.04.08, 20:51
      :)

      Inne przemiany

      1.
      wg "I-Cing" Wilhelma (str.24):
      Osiem trygramów bardzo wcześnie spotyka się w różnych zestawieniach. Wymienia
      się dwa zbiory istniejące w starożytności: pierwszym była "księga przemian"
      dynastii Sia (2205-1766 pne), zwana "Lien-szan", która miała się zaczynać od
      heksagramu Ken, Trwanie w Spokoju; drugim "księga przemian" z czasów dynastii
      Szang (1766-1150 pne), zatytułowana "Kuei-c'ang", zaczynająca się od heksagramu
      K'un, Biorczość. O tej drugiej okazjonalnie wspomina sam Konfucjusz jako o
      fakcie historycznym. Czy istniały już wówczas nazwy sześćdziesięciu czterech
      heksagramów, a jeżeli tak, to czy były takie same jak we współczesnej Księdze
      Przemian, trudno powiedzieć.

      2.
      wg "Numerologii I-Cing" (str.78):
      gdy król Wen ułożył 64 gua I-Cing w taki porządek, w jakim znamy je obecnie, nie
      zrobił tego przypadkowo. Po pierwsze, porządek ten oparty był na jego
      politycznym doświadczeniu oraz filozofii życiowej, która głosiła, że cele Nieba
      i cele istot ludzkich powinny pozostawać ze sobą w harmonii. Ta zasada znana
      jest jako Zasada Jedności Niebios z Ludzkością. Celem istnienia człowieka jest
      posłuszne wypwłnianie woli Nieba i służba rodzajowi ludzkiemu. Król Wen
      ukształtował tę filozofię podczas siedmiu lat, gdy pozostawał uwięziony przez
      tyrana Shang, ostatniego cesarza z dynastii Shang. Spędził ten czas na głębokich
      studiach nad ośmioma prymarnymi gua Fuxi, a także nad dwoma innymi systemami I,
      "Lian shan I" oraz "Gui zang I" oraz na kontemplacji historii i doświadczeń
      własnego życia.

      --------
      oto dwie Księgi Przemian starsze od słynnej "Zhou I" ("Przemiany Czou" - znane
      współczesnym jako "I-Cing"). Mamy prawo przypuszczać, że rózniły się one nie
      tylko układem znaków, ale i orzeczeniami.

      nocne pozdro :) RP

      PS.różnice tytułów wynikają z nowej pisowni.
    • jasnygrom są analogie? 16.11.08, 18:29
      :)
      Na stronie:
      www.astrolog.exporter.pl/pliki/klub_archiwum1.html
      znalazłem taki oto fragment:

      Witam,
      Ja moze napisze w ten sposob. Ludzie czesto przychodza do astrologa, w ogole nie
      majac pojecia, co astrologia okresla, a czego nie.
      Widzialem juz tutaj sporo takich pytan-ogloszen, i dziwie sie skad bierze sie
      czasami taki upor.
      Po pierwsze, wyjasnie mam nadzieje raz na zawsze ta nie znana powszechnie w
      naszym spoleczenstwie kwestie. Astrologia przede wszystkim opiera sie na wolnej
      woli! Tak, to prawda. Glownie wszystko zalezy od decyzji, ktore dana osoba
      zechce przedsiewziac.
      Po drugie - astrologia wysnuwa raczej ogolne, niz szczegolowe wnioski. Moze
      powiedziec np., ze masz sklonnosci i predyspozycje do danego rodzaju pracy, ale
      wybor zawodu nalezy tylko i wylacznie do Ciebie.
      Po trzecie - ta dziedzina wiedzy zaklada, ze osoby sie rozwijaja - wiec nic nie
      jest przesadzone. A to oznacza nie mniej, nie wiecej, tylko ze osoby o tych
      samych horoskopach moga miec rozne doswiadczenie (ale identyczne potencjaly).
      Po czwarte - w gre wchodzi rowniez wychowanie, wplyw innych osob, ksztaltowanie
      sie charakteru - w jakim kierunku to wszystko bedzie zmierzac, zalezy rowniez od
      Ciebie (i od osob z otoczenia) i ma duzy wplyw na ostateczny efekt.
      Mozna by mnozyc wnioski, ale na tym poprzestane.
      (...)
      Aha, horoskopy nigdy niczego nie wykluczaja! Moga wskazywac na tendencje, ale
      nigdy nie beda wyrocznia ostateczna.
      Krotko mowiac, wszystko sie moze zdarzyc.

      --------
      ciekawym, czy do Księgi Przemian można by zastosować podobne zasady :)

      zadumane pozdro :) ryx
      • transwizje Re: są analogie? 17.11.08, 15:37
        jasnygrom, to podpuszczenie, czy rzeczywiste zainteresowanie?

        cytujesz popularne opinie tych, którzy z niewiedzy o rzeczywistym przeznaczeniu zrobili ideologię wolnej woli, a nieświadomość i ignorancję nazywają oświeceniem i nauką. to moja opinia. nie dlatego, że potrafię odczytać przeznaczenie z gwiazd czy heksagramu, bo tego nie potrafię, wiem jednak dobrze, że takowa wiedza jest dostępna i istnieje gdzieś w przestrzeni sub-naturalnej. i czasem spływa na człowieka jako oczywiste widzenie przyszłości, lecz w tym wypadku "duch wieje kędy chce i kiedy chce". Gdyby ta wiedza oświecona rzeczywiście Prawdą zwana była dostępna jak bułki w piekarni to do czego by doszło na tym najdziwniejszym ze światów?
        pozdro
        ES
        • jasnygrom Re: są analogie? 18.11.08, 21:53
          :)
          1.
          Ewa pisze:
          jasnygrom, to podpuszczenie, czy rzeczywiste zainteresowanie?
          --------
          Rzeczywiste. Chyba za głęboko się wgryzam w Przemiany.

          Wilhelm, s.89:
          18.4
          Tolerowanie tego, co przez ojca zepsute. Gdy czynić tak dalej, widać upokorzenie.
          --------
          Czyli można nie czynić tak dalej?

          2.
          Ewa pisze:
          Gdyby ta wiedza oświecona rzeczywiście Prawdą zwana była dostępna jak bułki w
          piekarni to do czego by doszło na tym najdziwniejszym ze światów?
          --------
          No właśnie, do czego? Czyżby przeznaczenie mogło ulec zmianie?

          pogubione pozdro :) ryx
        • jasnygrom ogólniki 19.11.08, 18:12
          :)
          Przypuszczam, że całe moje niezrozumienie przeznaczenia bierze się stąd, że za
          mało o nim podaje się szczegółów. Mi osobiście brak odpowiedzi na pytania:

          1.
          Czy tylko materia mu podlega, czy duch również?

          2.
          Jaką głębię czasoprzestrzeni przeznaczenie obejmuje?
          (tzn. czy wszystkie szczegóły świata mu podlegają, np. czy wiadomo, która mucha
          wpadnie mi latem do pokoju 12.lipca 2009? Czy konkretne atomy znajdują się w
          konkretnym punkcie czasoprzestrzeni?)

          3.
          Skąd brak wątpliwości u wierzących w przeznaczenie?
          (rozwój ludzkiej myśli to zwykle wynik wątpienia w dotychczasowy dorobek umysłów
          i pokusa kruszenia skostniałych murów)

          dociekliwe pozdro :) ryx

          PS. Nie gniewajcie się... To chyba moja obsesja (przeznaczenie?) :/
          • transwizje Re: ogólniki 19.11.08, 18:37
            jak dla mnie to wiele takich pytań zadają ludzie, którzy ignorują hierarchię nie tylko światów,, ale i poziomów świadomości. Czy ego jasia kowalskiego ma wolną wolę działając w świecie uwarunkowanym nie przez niego? jeśli jaś uważa, że coś osiągnął własnymi siłami i siłą własnej woli to czy to znaczy, że wolna wolna istnieje, czy tylko jaś ma takie subiektywne wrażenie?
            jeśli przestanie się mylić kwestię tożsamości, to można zacząć rozmawiać na ten temat. inaczej to jest stek nonsensów.

            Jasnygrom, fajnie jest przestudiować głęboko wiedzę na ten temat z ksiąg hinduistycznych.Bardzo polecam Śrimad Bhavatam, choć po polsku jest jedynie dostępne w przeokropnym tłumaczeniu guru Hare Kriszna, ale i tak daje się wiele wyrozumieć i po prostu poukładać sobie.
            nie jest to wiedza inna od buddyjskiej, czy np. mistyków chrześcijańskich, ale podana bardzo logicznie i łopatologicznie, dlatego odczytywalna dla umysłów zachodnich.
            pozdro
            ES

            ps. co do muchy to co za różnica która mucha wpadnie, zawsze jakaś tam trafi, a ta co nie trafi, wpadnie gdzieś indziej.
            • kozka1 Re: ogólniki 19.11.08, 20:09
              :)właśnie kupiłam parę dni temu tą książkę na allegro - ciekawa jestem czy przez nią przebrnę ;-).

              Rozumiem to tak (zaznaczam - tu i teraz ;-) - materia podlega przeznaczeniu - duch ma prawo do wzrostu.

              Parę lat temu nie dawało mi spokoju zrozumienie jak ludzie zajmujący się "wydostaniem na wolność", którzy osiągnęli wyższy szczebel zrozumienia niż przeciętnie, w życiu codziennym często zachowują się dosyć zwyczajnie. Nie stają się wolni od przywar.
              (Wtedy akurat interesował mnie Gurdżijew, choć to nie moja droga ani wtedy, ani teraz). Stosunkowo niedawno zrozumiałam - m. innymi dzięki Eliademu, choć nie przede wszystkim - człowiek dążący do wyzwolenia - poszukujący - wewnętrzenie staje się wolny (jest poza światem materii) natomiast "skorupa" - ciało dopełnia i podlega swojemu przeznaczeniu.

              Pozdro
              K.

              A swoją drogą znacie taką książeczkę "Tao psychologii" pani Bolen o zdarzeniach synchronicznych?
              • kozka1 Re: ogólniki 19.11.08, 20:20
                ... a jeśli chodzi o muchę co wpada do pokoju 12.lipca 2009 - jeśli jej przylot
                odegrał jakąś rolę w Twoim życiu, był ostatnią kropelką co dopełniła czegoś, to
                uważałabym, że to było Ci przeznaczone ;-).

                Być może przylatywała też wcześniej, ale jeszcze nie byłeś gotów ją zauważyć.
                Moim zdaniem los daje szanse na powtórki z egzaminu, jeśli uparcie je oblewasz
                no to repetowanie jest straszne... Przynajmniej dla mnie.
                Pozdro
                K.
            • jasnygrom mucha 19.11.08, 23:45
              :)
              kozka1 pisze:
              :)właśnie kupiłam parę dni temu tą książkę na allegro - ciekawa jestem czy przez
              nią przebrnę ;-).
              --------
              Czy to ta hinduska książka, o której wspomina Ewa?

              Ewa pisze:
              fajnie jest przestudiować głęboko wiedzę na ten temat z ksiąg
              hinduistycznych.Bardzo polecam Śrimad Bhavatam, choć po polsku jest jedynie
              dostępne w przeokropnym tłumaczeniu guru Hare Kriszna, ale i tak daje się wiele
              wyrozumieć i po prostu poukładać sobie.
              --------
              Mam w domu "Śrimad Bhagavatam. Canto Szóste" (format zbliżony do tradycyjnego
              Biblii). Całość zawiera Canto 1-6 (w sumie 8 tomów). Ten "mój" tom ma 676 stron
              (19 rozdziałów) samej treści, natomiast wraz z aneksem 762 strony. (A może masz
              na myśli inne wydanie, bo to moje zawiera tekst w sanskrycie, wymowę,
              tłumaczenie poszczególnych słów, złożenie z nich sensownego tekstu, a następnie
              znaczenie tego tekstu - coś jak komentarze w I-Cingu).
              Czy Ty, Ewo, nie tylko przeczytałaś, ale jeszcze głęboko przestudiowałaś te
              wszystkie 8 tomów? Szacun!

              kozka1 pisze:
              A (...) znacie (...) "Tao psychologii" pani Bolen o zdarzeniach synchronicznych?
              --------
              O synchroniczności czytałem u Junga, ale tej pozycji nie znam (na razie ;))

              Ewa pisze:
              co do muchy to co za różnica która mucha wpadnie, zawsze jakaś tam trafi, a ta
              co nie trafi, wpadnie gdzieś indziej.

              kozka1 pisze:
              ... a jeśli chodzi o muchę co wpada do pokoju 12.lipca 2009 - jeśli jej przylot
              odegrał jakąś rolę w Twoim życiu, był ostatnią kropelką co dopełniła czegoś, to
              uważałabym, że to było Ci przeznaczone ;-).
              --------
              Mucha może mieć podobne zdanie na temat ludzi. Czy obie uważacie, że
              przeznaczenie dotyczy tylko człowieka, a reszta świata (w tym muchy) jest od
              niego wolna?

              uwikłane po uszy pozdro :) ryx
              • transwizje Re: mucha 20.11.08, 10:25
                jasnygrom, tomów jest zdaje się ok. 12, w każdym razie przestudiowałam 10 z nich, bo tyle ich mam. to dawne dzieje, samych początków poszukiwań, ale to był bardzo dobry początek dla umysłu sfrustrowanej ateistki.
                czyta się to dość lekko.

                co do muchy i twojego ostatniego pytania zaskakuje mnie zawsze jakiś brak podstawowej logiki w nich. nikt tu nie twierdził, że muchy są wolne od przeznaczenia, a raczej przeciwnie (gdybyś przemyślał moją odpowiedź). Wszystko co żyje w świecie 3 wymiaru i niższych wymiarach, a także to co żyje w 4 wymiarze, choć jest wyższy od naszego i wolny od wielu niedogodności, podlega fatum i śmierci (końcowej przemianie w inny poziom i formę).
                pozdro
                ES
                • kozka1 Re: mucha 20.11.08, 13:04
                  ...No to mówimy o tej samej pozycji - choć ja mam Canto 1-2 :-).

                  Jeśli chodzi o Tao psychologii to autorka jest psychologiem, "jungistką" i w
                  swojej pracy z pacjentami wykorzystuje jego metody. W książeczce mowa i o
                  Ichingu, Wilhelmie, snach, archetypach Bhagawad-gidzie itp. Cieniutka, napisana
                  bardzo prostym , przystępnym językiem, do łyknięcia w jeden wieczór, bez
                  nadwyrężania zwojów mózgowych ;-). Na deser.
                  Pozdro.
                  K.

                  Ps.
                  Tak na marginesie to wg Gurdżijewa jeśli człowiek chyba do 45 roku życia nie
                  zacznie działać na rzecz przebudzenia, to następuje krystalizacja i już na amen
                  pozostaje człowiekiem-maszyną. Matrix się kłania. Niebieska czy czerwona tabletka?
                  • kozka1 Wolna wola 20.11.08, 13:38
                    Mam pytanie do Ewy. Jak Ty to widzisz? Osobie zostały stworzone warunki, które
                    ją ograniczają (bez wnikania czy to Karman, czy insza inszość) - ma doświadczyć
                    dużego kryzysu np. rozpadu małżeństwa.
                    I teraz pytanie - może to doświadczenie wykorzystać jako usprawiedliwienie
                    autodestrukcji, "zamrożenia" się poprzez uwiązanie do tego doświadczenia, czy
                    może, jeśli zacznie się mierzyć ze swoimi demonami, czegoś innego. Twoim zdaniem
                    w tym zakresie ma wybór, czy nie? No jednym słowem czy mamy wybór jeśli chodzi o
                    wykorzystywanie doświadczeń nam przeznaczonych.
                    Pozdro.
                    K.
                • transwizje Re: mucha 20.11.08, 14:32
                  kózko, ponieważ świat jest paradoksalny i trzeba się nauczyć myśleć paradoksalnie, żeby go pojąć, to odpowiem w zgodzie z paradoksem: jest to jej i nie jest przeznaczone...
                  ;-)

                  to co nie jest uwarunkowane w tym uwarunkowanym świecie to jedynie miłość człowieka do Boga (i vice versa, z czego biorą się cuda). Nie mylić z miłością do jakiegokolwiek z jego stworzeń, bądź rzeczy stworzonych. Gdyż takowe przywiązanie, najczęściej z miłością mylone, nie ma z powyższym nic wspólnego, jest\raczej uwiązaniem do świata i zniewoleniem duszy.

                  Człowiek zakochany w Bogu akceptuje totalnie warunki, w jakich żyje i los, który mu przypada w udziale, w żadnym razie nie zależy mu na jego złudnym polepszeniu, albo przeinaczeniu na własną modłę. (Tu wielu myli pojęcia, zaperzając się, że w ten sposób głosi się pochwałę powiedzenia: jakiegoś mnie Boże stworzył, takiego mnie masz", nic błędniejszego. Działanie i niedziałanie, radość i smutek, klęska i sukces naszych własnych wysiłków jest już w gestii przeznaczenia (wyznaczonego losu).
                  Wiem, brzmi to jakosik "kościelnie" może, ale takie są fakty.
                  pozdro
                  ES
                  • kozka1 Re: mucha 20.11.08, 14:53
                    No ale powiedz Ewo ile osób w ten sposób potrafi kochać? Tak kochać potrafią
                    jedynie przebudzeni - Ci którzy już nie utożsamiają się z materią, są wolni,
                    umarli dla świata. Co sprawia, że jednej osobie udaje się urzeczywistnienie
                    (mówię o tym prawdziwym stanie) - dąży do niego - a innej nie? Czy za tym
                    pragnieniem nie stoją właśnie dane nam doświadczenia?

                    Pozdro
                    K.
                    • transwizje Re: mucha 20.11.08, 18:14
                      to prawda, ze soli ziemi jest niewielka ilosc, ale potrafi zasolic ocean. moze
                      to tak dziala? w tym uwarunkowanym swiecie rodzi sie okreslona grupka wybranych,
                      ktora wchodzi tu swiadomie jak w wirtualna gre z zadaniem wprowadzenia programu
                      wyjscia, postawienia znakow drogowych niejako. kim oni sa? tymi, ktorzy wyszli
                      zupelnie w poprzednich cyklach przemian i jako wyzwoleni obejrzeli sie w tyl. to
                      ostatnie zadanie, po ktorym stana sie bogami. ;-))))
                      poki co przychodza na swiat jako osoby skromne, czasem madre, czasem glupie,
                      proste w kazdym razie i kiedy slysza takie "glodne kawalki" jak w moim powyzszym
                      poscie od razu strzyga uszami, bo wiedza o co chodzi, pojmuja intuicyjnie te
                      najprostsza sprawe pod sloncem.

                      zostawili sobie systemy rozpoznawcze, typu icing, tarot, ksiegi swiete, i mysle,
                      ze nie po to aby szukac sposobu na ominiecie klopotow przeznaczenia, ale na jego
                      uswiadomienie sobie na zasadzie: moje przeznaczenie to wola Boga wobec mnie,
                      jesli je wypelniam najlepiej jak umiem tym blizej jestem Ukochanego. I tyle.
                      zadnego strachu, zabobonu, porazenia nerwow, paralizu woli w tym nie ma. te
                      efekty plyna z iluzji przeciwnej, mianowicie: jesli jest wolna wola to wszystko
                      ode mnie (mnie - jasia kowalskiego) zalezy, ale jak mam panowac nad tym co
                      nieswiadome? ono zabija mnie z nieznanej strony, co bedzie gdy podejme zly
                      wybor? itditp. nieuchronnosc niczym czapa.
                      pozdro
                      ES
                      • kozka1 Re: mucha 20.11.08, 22:49
                        Opisujesz stan, o którym jeden z Urzeczywistnionych mówi: "Istotą świętości jest
                        całkowita akceptacja teraźniejszości, bycie w harmonii z tym co się zdarza.
                        Święty nie pragnie, aby cokolwiek było inne niż jest - wie, że to co jest jest
                        nieuniknione. Jest nastawiony przyjaźnie do tego co nieuniknione i w ten sposób
                        unika cierpienia. Zna ból fizyczny, ale nie jest przezeń rujnowany. Jeśli może,
                        czyni to co trzeba, aby odbudować utraconą równowagę - albo też pozwala, by
                        sprawy toczyły się swoim torem."...
                        " Gdy spotykasz człowieka wartościowego, kogo kochasz, ufasz mu i podążasz za
                        jego radą. Dawać innym przykład doskonałości, dla podziwiania i kochania - taka
                        jest rola ludzi wyzwolonych. Piękno życia i charakteru to ogromny wkład dla
                        wspólnego dobra."
                        Pozdro.
                        K.

                        ps.
                        a jeśli chodzi o gwóźdź, to chcę go odnaleźć w sobie i wydaje mi się, że do tego
                        krok po kroku docieram ;-)
                        • jasnygrom mucha, 2 cytay 21.11.08, 20:42
                          :)
                          1.
                          "Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę; daj mi cierpliwość, abym
                          zniósł to, czego zmienić nie mogę i daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od
                          drugiego." F.C.Oetiger
                          --------
                          ... daj mi siłę, abym zmienił przeznaczenie?

                          2.
                          kozka1 cytuje:
                          "(...) Święty (...) jeśli może, czyni to co trzeba, aby odbudować utraconą
                          równowagę - albo też pozwala, by sprawy toczyły się swoim torem."...
                          --------
                          Rozumiem to tak: jeśli tylko może, próbuje przywrócić równowagę (zapewne tylko
                          tam gdzie widzi jej brak).
                          Niejasne dla mnie, kiedy zostawia sprawy swemu biegowi: czy wtedy, gdy nie może
                          ingerować, czy też jako postępowanie alternatywne bez względu na okoliczności.

                          Z obu cytatów wynika, że jest możliwy wybór zachowania. Nie należy sądzić, że
                          wolny wybór jest w każdej sekundzie życia. Ale też nie wynika z powyższego, że
                          wszystko od początku do końca jest ustanowione i nie może podlegać żadnym zmianom.
                          Moim zdaniem nasz Wszechświat nie jest ogromnym zegarkiem (jak być może uważał
                          Kartezjusz), ale żywym organizmem. Widoczna zmiana następuje wtedy, gdy coś do
                          niej dojrzało. Natomiast niewidoczne, malutkie zmiany zachodzą nieustannie.

                          usiłujące zrozumieć pozdro :) ryx
                        • jasnygrom mucha pyta 21.11.08, 20:55
                          :)
                          jasnygrom pytał:
                          (..) Czy wiadomo, która mucha wpadnie mi latem do pokoju 12.lipca 2009?
                          --------
                          Nadal brak odpowiedzi. Gdyby w s z y s t k o(!) było ustalone, to do pokoju nie
                          wpadały by jakiekolwiek muchy, ale konkretne z góry wyznaczone do tego osobniki.
                          Podobnie od strony muchy: ta, co wpadła do pokoju była na to skazana przez
                          przeznaczenie. Podobnie z innymi istotami i rzeczami. Toż to mechanizm - gdzie
                          miejsce na zbieranie doświadczeń, naukę, błędy, żal, radość?
                          Z powyższego wynika, że raczej nie tędy droga.

                          błądzące pozdro :) ryx
                        • jasnygrom mucha woli 21.11.08, 21:10
                          :)
                          Większość ludzi pytana o przeznaczenie i wolną wolę niejako mechanicznie
                          przeciwstawia sobie te dwie możliwości światopoglądowe. Ale Świat jest bardziej
                          skomplikowany, niż nasze proste modele (lub, jak kto woli: prostszy, niż nasze
                          ludzkie myślenie).
                          Przypuszczam, że pewne rzeczy są nam przeznaczone (służące naszemu rozwojowi
                          przeżycie pewnych sytuacji, czy spotkanie pewnych ludzi). Czytałem gdzieś, że
                          mając przyjść na świat niektórzy mogą wybrać sobie np. rodzinę, gdzie sie
                          urodzą, czy doświadczenia do przeżycia.
                          Natomiast cała reszta zależy od nas.
                          Badacze przekonali się, że nieraz wynik doświadczenia zależy od nastawienia osób
                          biorących w nim udział. Światło ma naturę raz fali, raz materii. Próżnia
                          kosmiczna jest wypełniona energią potencjalną. Fizycy nie potrafią obliczyć
                          swobodnego ruchu trzech ciał w przestrzeni względem siebie (jakoś tak ;)).

                          Mój postulat: wolna wola w ramach ograniczeń.

                          swobodne pozdro :) ryx
                          • kozka1 Re: mucha woli 22.11.08, 13:26
                            jasnygrom napisał:
                            Natomiast cała reszta zależy od nas.

                            Nie chcę, żeby to zabrzmiało cynicznie - ale jak może zależeć od nas jak nie wiesz co się wydarzy za 5 min.? Jaki masz na to wpływ? Wkładając ciasto do piekarnika na 100% nie potrafisz przewidzieć czy zakalec nie wyjdzie, a cóż dopiero mówić o innych sprawach.

                            Człowiekowi nieprzebudzonemu rzeczy się wydarzają, a to, że ma na nie wpływ - to iluzja. Bez trudu po nie tak długiej obserwacji można przewidzieć jak dana osoba się zachowa, co powie, jak zareaguje, jaki guzik nacisnąć aby zachowała się zgodnie z przewidywaniem. Jesteśmy maszynami, słabo znającymi siebie, przywiązanymi do fałszywych opinii na własny temat, fałszywych opinii na temat innych - jak więc za takim bytowaniem, gdzie podwaliną jest fałsz, może stać kreacja?

                            Najpierw trzeba się wybudzić, zobaczyć sprawy takimi jakie są a nie jakimi nam się wydają.

                            Człowiek przebudzony (święty), działa bądź nie działa z pełną świadomością tego faktu - on po prostu to wie, kiedy ma działać a kiedy nie. Nie jest maszyną.

                            Pozdro.
                            K.
                            • kozka1 Re: mucha woli 22.11.08, 13:42
                              ...na mnie jak kubeł zimnej wody podziałała wiele lat temu książka Elen Palmer Eneagram - to mi uświadomiło jaką maszyną jestem. A jak zaprogramowana maszyna może mówić o wolności?

                              Matrix moim zdaniem to genialny film. Pytanie co stało/kto stał, za ideą zapłodnienia braci Wachowskich właśnie takim pomysłem, nadając jednocześnie tak atrakcyjne opakowanie aby trafił do mas. To ziarenko gdzieś tam sobie siedzi w ciemności i kiełkuje.

                              Pozdro.
                              K.
                              • jasnygrom Re: mucha woli 23.11.08, 02:41
                                :)
                                kozka1 pisze:
                                jasnygrom napisał:
                                Natomiast cała reszta zależy od nas.

                                Nie chcę, żeby to zabrzmiało cynicznie - ale jak może zależeć od nas jak nie
                                wiesz co się wydarzy za 5 min.? Jaki masz na to wpływ? Wkładając ciasto do
                                piekarnika na 100% nie potrafisz przewidzieć czy zakalec nie wyjdzie, a cóż
                                dopiero mówić o innych sprawach.

                                Człowiekowi nieprzebudzonemu rzeczy się wydarzają, a to, że ma na nie wpływ - to
                                iluzja. Bez trudu po nie tak długiej obserwacji można przewidzieć jak dana osoba
                                się zachowa, co powie, jak zareaguje, jaki guzik nacisnąć aby zachowała się
                                zgodnie z przewidywaniem.
                                --------

                                1.
                                Natomiast cała reszta zależy od nas.
                                --------
                                Sorki, niejasno(gromowo) się wyraziłem... "Od nas" oznacza, że od każdego
                                biorącego udział w procesie. Rzadko kiedy uczestnik jest jeden. Na dodatek każdy
                                może mieć swój cel, różny od zadanego. Na dobitkę każdy element ulega odmiennym
                                wpływom. Trzeba to wszystko jakoś zebrać do kupy aby pokierować procesem i
                                osiągnąć zamiar.

                                2.
                                powyżej kozka1 pisze:
                                (...) Wkładając ciasto do piekarnika na 100% nie potrafisz przewidzieć czy
                                zakalec nie wyjdzie, a cóż dopiero mówić o innych sprawach.

                                i dalej:
                                Bez trudu po nie tak długiej obserwacji można przewidzieć jak dana osoba się
                                zachowa, (...) jaki guzik nacisnąć aby zachowała się zgodnie z przewidywaniem.
                                --------
                                Czyli łatwiej przewidzieć zachowanie człowieka niż ciasta :)
                                Ciasto zależy od mąki, drożdży (są coraz gorsze, bo z "dodatkami"), temperatury
                                składników, wyrobienia, a nawet stanu emocji osoby gniotącej. Dochodzi do tego
                                temperatura piekarnika, jakość paliwa (węgiel, gazownia), czy ciasto nie załapie
                                przeciągu itd. Trudności są stąd, że za każdym podejściem do pieczenia mamy inne
                                warunki; przeważnie tylko człowiek i piec są te same. Czynników zatem jest
                                sporo, a jedyne spoiwo to wola piekarza. Aż dziw, że to wszystko daje sobą tak w
                                miarę gładko sterować.
                                Człowiek zawiera w sobie też sporo elementów, nawet nieco więcej niż ciasto.
                                Jednak u człowieka:
                                a) główne podzespoły są przeważnie te same;
                                b) są one opanowane jedną wolą jego umysłu.

                                3.
                                powyżej kozka1 pisze:
                                Człowiekowi nieprzebudzonemu rzeczy się wydarzają, a to, że ma na nie wpływ - to
                                iluzja.
                                --------
                                Sen ma kilka faz i nieprzebudzony nie zawsze znaczy to samo. Nie sądzę, że jest
                                to jak czarne i białe. Może być tak, że im mniej ktoś przebudzony tym bardziej
                                podlega emocjom. Natomiast im bardziej kieruje umysłem opanowując emocje i
                                myśli, tym bardziej się przebudza.
                                Co do iluzji, to przebudzenie może być jedną z nich ;)

                                śpiące pozdro :) ryx
                              • jasnygrom Re: mucha woli 23.11.08, 03:04
                                :)
                                kozka1 pisze:
                                (...) jak zaprogramowana maszyna może mówić o wolności?
                                (...) Matrix moim zdaniem to genialny film.
                                --------
                                W filmie Matrix te niby zaprogramowane maszyny walczą o wolność.
                                Co do pomysłu, to przed Wachowskimi byli np. Huxley, Zajdel, Wiśniewski-Snerg, a
                                nawet Seksmisja. Bracia W. poskładali różne pomysły i dołożywszy swoje stworzyli
                                ponurą wizję świata przyszłości(?). Jak dla mnie pierwsza część jest świetna,
                                kolejne słabsze.

                                Wg Elen Palmer (uczennica Uspienskiego?) byłem (pewno dalej jestem) 5. O
                                Enneagramie jest fajna strona: www.enneagram.pl/

                                idące spać pozdro :) ryx
                                • kozka1 Re: mucha woli 23.11.08, 12:33
                                  jasnygrom napisał:
                                  W filmie Matrix te niby zaprogramowane maszyny walczą o wolność.

                                  Pytanie co jest głównym przesłaniem tego filmu? Motyw walki, efektowne
                                  łubu-dubu, czy uświadomienie sobie przez głównego bohatera, ze całe jego życie
                                  to sen, iluzja, jego wewnętrzna potrzeba dotarcia do prawdy (poszukiwanie
                                  Morfeusza) poprzedzająca ten fakt. Przebudzenie.

                                  Parę lat temu znalazłam bardzo ciekawą dla mnie stronę o Matrix:
                                  www.wylfing.net/essays/matrix_reloaded_pl.html
                                  - gdybyś był ciekawy.
                                  Nie lekceważyłabym SF - kiedyś podobną rolę spełniały baśnie.

                                  Co do eneagramu ponoć Gurdzijew w swojej pracy z uczniami wykorzystywał swoją
                                  dogłebną jego znajomość - właśnie po to aby im uświadomić jakimi są maszynami.

                                  Napisałeś:
                                  "Może być tak, że im mniej ktoś przebudzony tym bardziej
                                  podlega emocjom. Natomiast im bardziej kieruje umysłem opanowując emocje i
                                  myśli, tym bardziej się przebudza."

                                  Czy Ty Jasny Gromie nie mylisz przebudzenia z dobrym wychowaniem ;-)?


                                  "Co do iluzji, to przebudzenie może być jedną z nich ;)"

                                  O stanie przebudzenia jest mowa od dawien dawna, m. in. w świętych księgach -
                                  nie myliłabym tego z Huxleya drogą na skróty.

                                  Pozdro
                                  K.
                              • jasnygrom mucha, enneagram 23.11.08, 12:45
                                :)
                                kozka1 pisze:
                                ...na mnie jak kubeł zimnej wody podziałała wiele lat temu książka Elen Palmer
                                Eneagram - to mi uświadomiło jaką maszyną jestem.
                                --------
                                Fragment przedmowy do "Enneagram" Helen Palmer:
                                (...) Musimy (...) pamiętać, że ani książka, ani kursy, ani indywidualna nauka
                                Enneagramu osobowości nie przekazują rzeczywistości, a jedynie pewne jej
                                koncepcje: jak przypomina nam stare porzekadło Zen: "Palec wskazujący księżyc
                                nie jest księżycem".
                                Poznawczo-emocjonalna struktura Enneagramu może stanowić użyteczny drogowskaz
                                (...), nie stanowi jednak Prawdy, (...) jest teorią osobowości (...)
                                przypominając nam wciąż, że nazbyt często (...) bierzemy nasze myśli o
                                rzeczywistości i uczucia w stosunku do niej za rzeczywistość samą w sobie.
                                Jeżeli będziemy o tym pamiętać (...) Enneagram może (...) być (...) znakomitym
                                narzędziem. Jeśli jednak potraktujemy go jako Prawdę, jako substytut
                                rzeczywistej obserwacji siebie i innych, (...) zdegeneruje się. Stanie się li
                                tylko kolejnym sposobem szufladkowania siebie i innych. (...)

                                dr Charles T.Tart, prof. psychologii,
                                Uniwersytet Kalifornijski w Davis
                                (Helen Palmer, Enneagram, Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza, Wa-wa 1992.
                                Przedmowa, str.14-15)

                                mokro ośnieżone pozdro :) ryx
                                • transwizje Re: mucha, enneagram 23.11.08, 13:10
                                  sądzę, ze zamiary i plany, tak samo jak ich realizacja bądz nie, są
                                  zaprogramowane. Mozna zawsze ustrzec się blędu przywiązania do efektów, bo to
                                  pozwala widziec swoje zycie jako plynny i stabilny proces przemian, dziejących
                                  sie poza falszywym ego jasia kowalskiego.

                                  Wracając jednak do kwestii przeznaczenia (jasnygrom rozumie go uparcie jako
                                  fatum, czyli tylko pech i nieszczęscie, a resztę przypisuje wolnej woli
                                  szczęsliwie dzialającego czlowieka, czy tak?) to warto przestudiowac role
                                  starozytnych wyroczni, chocby greckich czy rzymskich.
                                  Wrozacymi byly przewaznie kobiety, pytie, wieszczki, sybille, wpadajace w trans
                                  w trakcie specjalnych uroczystosci, i odpowiadajace na pytania zebranych ludzi.
                                  Kim byli? Pielgrzymami. Odpowiedzi byly czesto niezrozumiale, symboliczne, dla
                                  przypadkowych osob wybranych z tlumu. A jednak czesto zawieraly dane z
                                  przyszlosci, ktore okazywaly sie jasne dopiero gdy wydarzenie nastapilo (nie
                                  dalo sie mu zapobiec z racji zagadkowosci wyroczni).
                                  Podobnie pisal Nostradamus.
                                  Nawet gdy ktos chcial uniknac przepowiedni i robil cos, aby sie nie spelnila, to
                                  wlasnie tym dzialaniem ja wywolywal!
                                  w chinach taką role pelnili medrcy, poslugujacy się I-Cingiem, ale nie nalezy
                                  tego mylic z ludzmi wrozacymi z ICing na ulicach chinskich miast. To podobnie
                                  jak ze wszystkimi wrozbiarzami, czlowiek odczytujacy taota, czy icing, czy
                                  horoskop niekoniecznie trafi w bieg wydarzen, poslugujac sie jedynie mysleniem
                                  racjonalnym, czy nawet znajomoscia symboli. Aby wyrok byl zgodny z prawdą, musi
                                  przyjsc wizja odgorna, wszystko inne jest przypuszczeniem i prawdopodobienstwem.

                                  Jasnygrom, jak traktujesz funkcje ICing, ktore potrafi przepowiedziec czy ciasto
                                  sie uda jeszcze zanim wstawisz je do pieca, albo czemu nie wyjdzie, gdy jestes
                                  przekonany, ze wszystkiego dopilnowales (bo np. wylacza prad, albo cos sie
                                  zdarzy, co sprawi, ze zapomnisz wyjac ciasto w pore, itp.).
                                  Czy sa to wg ciebie prawdopodobne trafienia losowe?

                                  A propos przeznaczenia, Nostradamus wyroznial trzy jego formy, fortunę (sukces),
                                  los (w sensie przypadek) i fatum (klęska). Są jak trzy prządki Mojry w greckiej
                                  mitologii.

                                  pozdro
                                  ES
                                  • jasnygrom Re: mucha, enneagram 23.11.08, 17:36
                                    :)
                                    Ewa pisze:
                                    Wracając jednak do kwestii przeznaczenia (jasnygrom rozumie go uparcie jako
                                    fatum, czyli tylko pech i nieszczęscie, a resztę przypisuje wolnej woli
                                    szczęsliwie dzialającego czlowieka, czy tak?) to warto przestudiowac role
                                    starozytnych wyroczni, chocby greckich czy rzymskich.
                                    --------
                                    Otóż rozumiem fatum potocznie - jako przeznaczenie, a nie tylko pech i
                                    nieszczęście. Raczej jako więzy, ramy, ograniczenie.
                                    Podobnie z wolną wolą - wcale nie gwarantuje szczęścia, a czasem wręcz
                                    odwrotnie. Niektórzy by wręcz woleli, aby to ktoś za nich podjął ważną decyzję:
                                    rodzic, autorytet, wróżka. Odpowiedzialność to dla nich za duży ciężar.

                                    Ewa pisze:
                                    Wrozacymi byly przewaznie kobiety, pytie, wieszczki, sybille, wpadajace w trans
                                    w trakcie specjalnych uroczystosci, i odpowiadajace na pytania zebranych ludzi.
                                    (...) Odpowiedzi byly czesto niezrozumiale, symboliczne, dla przypadkowych osob
                                    wybranych z tlumu. A jednak czesto zawieraly dane z przyszlosci, ktore okazywaly
                                    sie jasne dopiero gdy wydarzenie nastapilo (nie dalo sie mu zapobiec z racji
                                    zagadkowosci wyroczni).
                                    --------
                                    1.
                                    Ja z kolei czytałem o nieco innym przebiegu wróżby. Poszukującego odpowiedzi
                                    przygotowywano do tego przez głodówkę, kąpiel, czasem zażycie specjalnych
                                    środków. W niektórych wyroczniach stosowano przeprowadzenie delikwenta przez
                                    podziemny tunel-labirynt. Wszystko to miało na celu wywołanie u klienta
                                    odpowiedniego stanu psychicznego, który by ułatwił zrozumienie-przyjęcie wróżby.
                                    Wyrok zwykle był wyrażony w sposób dwuznaczny właśnie w tym celu, aby niczego
                                    nie sugerować i pozostawić podjęcie decyzji samemu zainteresowanemu.
                                    Wyroczni w starożytnym świecie było sporo, ale na pewno były rzadsze niż dzisiaj
                                    apteki czy banki. Pielgrzym idąc po radę nie zawracał wyroczni głowy pytaniem w
                                    rodzaju "czy ona mnie na pewno kocha" lub "co mnie czeka w najbliższym czasie".
                                    Długa i trudna droga była podejmowana z życiowej konieczności, w ostateczności.
                                    Często były to sprawy życia lub śmierci: wyruszenia na wyprawę wojenną, ostatnia
                                    możliwość wyleczenia. Wiedzieli o tym kapłani i dbali o dobre imię swej
                                    wyroczni. (Oczywiście nie mówimy tu o wynaturzeniach lecz o normie).
                                    Trudno mi powiedzieć, czy częściej stosowana była forma opisana Ewo przez
                                    Ciebie, czy ta opisana przeze mnie (przytoczę źródła, gdy znów na nie trafię).
                                    Sądzę, że różnica jest podobna jak między prawdziwą astrologią a tzw. gazetową.

                                    2.
                                    Chińczycy mieli nieco inne podejście do Księgi Przemian. Odpowiedzi dotyczyły
                                    przeważnie władców, lub mędrców obcujących z nimi na co dzień. Jak było na
                                    prowincji, brak źródeł.
                                    Oto fragment komentarza do Orzeczenia heksagramu 04 Młodzieńcza Głupota
                                    (Wilhelm, s.46):
                                    Odpowiedź nauczyciela powinna być jasna i określona, tak jak odpowiedź, której
                                    oczekuje się od wyroczni. Musi zostać przyjęta jako rozwiązanie wątpliwości i
                                    rozstrzygnięcie.
                                    --------
                                    Widzimy tu oczekiwania wobec wyroczni inne, niż w europejskiej starożytności.
                                    Ale być może są to tylko postulaty Konfucjusza.

                                    Ewa pisze:
                                    Jasnygrom, jak traktujesz funkcje ICing, ktore potrafi przepowiedziec czy ciasto
                                    sie uda jeszcze zanim wstawisz je do pieca, albo czemu nie wyjdzie, gdy jestes
                                    przekonany, ze wszystkiego dopilnowales (bo np. wylacza prad, albo cos sie
                                    zdarzy, co sprawi, ze zapomnisz wyjac ciasto w pore, itp.). Czy sa to wg ciebie
                                    prawdopodobne trafienia losowe?
                                    --------
                                    Tego całkowicie wykluczyć się nie da. Jednak nie jestem całkowicie przekonany co
                                    do takiego akurat przeznaczenia Księgi Przemian. Wątpię, by pokolenia mędrców
                                    tworzyły to dzieło w celu odpowiedzi, czy ciasto się uda ;) Chyba nie jest to
                                    zagadnienie warte poświęcania mu aż takiej uwagi i nakładów środków. Aby
                                    otrzymać odpowiedź "tak" albo "nie" wystarczy raz rzucić 1 monetą. Gdy wyjdzie
                                    Orzeł to zaryzykować, gdy Reszka - odpuścić ;)

                                    wolno piszące pozdro :) ryx
                              • jasnygrom Re: mucha woli 23.11.08, 16:02
                                :)
                                kozka1 pisze:
                                [-]
                                "Co do iluzji, to przebudzenie może być jedną z nich ;)"

                                O stanie przebudzenia jest mowa od dawien dawna, m. in. w świętych księgach -
                                nie myliłabym tego z Huxleya drogą na skróty.
                                --------
                                Chodziło mi o ludzi, którzy myślą, że są przebudzeni. Zapewniam, że "Są tacy, to
                                nie żart..." ;)

                                [-]
                                Czy Ty Jasny Gromie nie mylisz przebudzenia z dobrym wychowaniem ;-)?
                                --------
                                Wychowanie owszem uczy panowania nad emocjami, ale posługiwanie się umysłem
                                każdy musi opanować sam.

                                [-]
                                Co do eneagramu ponoć Gurdzijew w swojej pracy z uczniami wykorzystywał swoją
                                dogłebną jego znajomość - właśnie po to aby im uświadomić jakimi są maszynami.
                                --------
                                "Gurdżijew na pewno używał Enneagramu do opisu osobowości w swej pracy z
                                uczniami choć, o ile mi wiadomo, nie nauczał studentów żadnych szczegółów tego
                                systemu." - pisze dr Charles T.Tart we wstępie do "Enneagramu" Helen Palmer
                                (str.12, op.cit.).

                                [-]
                                Pytanie co jest głównym przesłaniem tego filmu? Motyw walki, efektowne
                                łubu-dubu, czy uświadomienie sobie przez głównego bohatera, ze całe jego życie
                                to sen, iluzja, jego wewnętrzna potrzeba dotarcia do prawdy (poszukiwanie
                                Morfeusza) poprzedzająca ten fakt. Przebudzenie.
                                --------
                                Oraz wybór pastylki :) Paradoksalnie do przebudzenia doprowadza Morfeusz, Pan Snu...

                                [-]
                                Nie lekceważyłabym SF - kiedyś podobną rolę spełniały baśnie.
                                --------
                                Miałem na myśli, że:
                                (-) Aldous Huxley, Nowy wspaniały świat;
                                (-) Janusz A. Zajdel, Cała prawda o planecie ksi;
                                (-) Adam Wiśniewski-Snerg, Robot;
                                to niektóre źródła dla Matrixa braci Wachowskich.

                                W pierwszych klasach podstawówki przeczytałem wszystkie baśnie z biblioteki
                                szkolnej oraz miejskiej. Od drugiej klasy doszła do tego SF. Można rzec, że na
                                nich się wychowałem :)

                                długo piszące pozdro :) ryx
                                • kozka1 Re: mucha woli 23.11.08, 18:33
                                  Odpowiadam Jasnemu Gromowi "wezwana" - szybciutko - praca mnie wzywa ;-)

                                  jasnygrom napisał:
                                  "Chodziło mi o ludzi, którzy myślą, że są przebudzeni. Zapewniam, że "Są tacy,
                                  to nie żart..." ;)"

                                  Hmm, no są tacy, ale jaki ma sens dyskusja o nich? Nie musisz zapewniać, bo
                                  nietrudno ich znaleźć.

                                  "Wychowanie owszem uczy panowania nad emocjami, ale posługiwanie się umysłem
                                  każdy musi opanować sam."

                                  Człowiek aby posługiwać się umysłem potrzebuje nauczyciela - dowodem na to są
                                  tzw "dzikie dzieci", ale nie w tym rzecz.
                                  Człowiek przebudzony nie blokuje ani uczuć, ani umysłu - on się po prostu z nimi
                                  nie utożsamia.

                                  Jeśli chodzi o Gurdzijewa - a po co miałby swoich uczniów uczyć tego systemu?
                                  Jemu nie chodziło o naukę manipulacji, ale o spowodowanie "wstrząsu",
                                  uświadomienie ludziom jacy są przewidywalni, co nimi rządzi.
                                  Swoją drogą skoro rozpoznałeś siebie jako 5tke co to dla Ciebie znaczy? Jakie
                                  wyciągasz z tego wnioski?


                                  "Paradoksalnie do przebudzenia doprowadza Morfeusz, Pan S
                                  > nu"
                                  Za Panem Prokopiukiem ...Morfeusz — bóg snów — to motyw zaczerpnięty z
                                  psychologii głębi: do świata duchowego droga prowadzi przez świat tzw. psychiki
                                  nieświadomej, świat oniryczny...

                                  Nigdy nie podważałam twojego "oczytania". Co ma piernik do wiatraka? Natomiast
                                  stosunek to przeczytanych, czy obejrzanych dzieł jest sprawą dosyć indywidualną,
                                  nieprawdaż?

                                  Pozdro
                                  K.
                                  • kozka1 Re: mucha woli 23.11.08, 19:10
                                    ...acha, a pro po przewagi ciasta nad człowiekiem :) - to mnie ubawiło :-) -
                                    zakładając, że ciasto jest wolne od pragnień, pożądań, lęków, brzemienia
                                    doświadczeń i całego wora innej cholery, to ten wniosek nie jest tak absurdalny
                                    jak w pierwszej chwili mógłby się wydawać.

                                    Pozdro
                                    K.
                                    • kozka1 Re: mucha woli 23.11.08, 19:20
                                      a pro po Nostradamusa, to chciałam Ci Ewo zadać od dawna pytanie, ale kurde
                                      muszę teraz popracować pilnie, choć nie chce mi się jak cholera...

                                      A właściwie, mogę zapytać od razu. Czy fascynuje Ciebie jego osoba czy jego
                                      dzieło, czy i to i to? Czy jest Ci bliski? Czy go lubisz? Czy mu współczujesz
                                      (można zakładać, że był bardzo samotny). No jednym słowem dlaczego on - jeśli to
                                      nie jest zbyt osobiste pytanie.

                                      Pozdro
                                      K.
                                      Ps.
                                      Kozy są ciekawskie...
                                      • kozka1 Re: Czy ciasto się uda? 23.11.08, 19:37
                                        hmm, no kurde nie popracuje...

                                        a pro po "rangi" pytań - można chyba założyć, że dokonujesz osądu Jasny Gromie,
                                        co do rangi pytań, ściśle subiektywnie.
                                        Mam przykłady na to, ze Mędrzec nie zżyma się na "głupie" pytanie postawione
                                        szczerze - bo rządzi nimi miłość i współczucie. Widzi w człowieku zadającym
                                        takie pytanie (istotne tu i teraz dla pytającego) kogoś kim sam był, a zarazem
                                        kogoś kto stać się nim może.




                                        Pozdro
                                        K.


                                  • jasnygrom Re: mucha woli 23.11.08, 22:12
                                    :)
                                    kozka1 pisze:
                                    [-]
                                    Odpowiadam Jasnemu Gromowi "wezwana" - szybciutko - praca mnie wzywa ;-)
                                    --------
                                    No widzę, że szybciutko... Wyluzuj. Spoko, nie pali się. To nie chat. Jutro też
                                    jest dzień :)

                                    [-]
                                    Jeśli chodzi o Gurdzijewa - a po co miałby swoich uczniów uczyć tego systemu?
                                    Jemu nie chodziło o naukę manipulacji, ale o spowodowanie "wstrząsu",
                                    uświadomienie ludziom jacy są przewidywalni, co nimi rządzi.
                                    --------
                                    Sugerujesz, że ta nauka to sztuka manipulacji? Czyli te "wstrząsy" są sztuczkami?

                                    [-]
                                    Nigdy nie podważałam twojego "oczytania". Co ma piernik do wiatraka?
                                    --------
                                    Ani ja Twojego. No właśnie (z tym piernikiem) ;)
                                    Jeżeli do przebudzenia doprowadza Morfeusz, to nie jest to jednoznaczne. Może
                                    owo przebudzenie jest snem w śnie? Sugerowałyby to pastylki. (O Matrixie piszę,
                                    bo się na niego powołałaś.)

                                    [-]
                                    można chyba założyć, że dokonujesz osądu Jasny Gromie,
                                    co do rangi pytań, ściśle subiektywnie.
                                    --------
                                    Nie osądzam, tylko proponuję. Pytanie, na które odpowiedź brzmi "tak" albo "nie"
                                    nie wymaga użycia Księgi Przemian, ani Tarota, ani astrologii. Wystarczy jedna
                                    moneta, lub choćby kostka do gry, czy guzik. Sam tak robię w sprawach
                                    codziennych, gdy muszę zdecydować a brak danych. Chodzi o to, aby nie wytaczać
                                    armat przeciwko wróblom.

                                    [-]
                                    Człowiek przebudzony nie blokuje ani uczuć, ani umysłu - on się po prostu z nimi
                                    nie utożsamia.
                                    [-]
                                    Mam przykłady na to, ze Mędrzec nie zżyma się na "głupie" pytanie postawione
                                    szczerze - bo rządzi nimi miłość i współczucie.
                                    --------
                                    Jeśli "przebudzony" i "mędrzec" oznacza tego samego, to choć on się z uczuciami
                                    nie utożsamia - one nim rządzą? ;)

                                    kończące na dziś pozdro :) ryx

                                    PS.1 Praca najważniejsza, patrz z czego chleb jesz :)
                                    PS.2 Więcej luzu ;)
                                    PS.3 Zauważam znaczny odbieg od tematu postu ;)
                                    Natomiast na temat mogę dodać: Gwiazdy nakłaniają, ale nie zmuszają (jakoś tak
                                    to leciało) ;)
                                    • kozka1 Re: mucha woli 24.11.08, 10:33
                                      Sorki Grom , ale mam takie wrażenie, że "czepiasz" się słówek, skrzętnie
                                      omijając istotne pytania. Co to, test na popisy elokwencji?

                                      Jeśli chodzi o słowo "rządzi" - czy można powiedzieć, że Bogiem rządzi miłość i
                                      współczucie? Czy Bóg jest Wolny?
                                      Na bank można powiedzieć, że naszym światem nie rządzi ani jedno ani drugie -
                                      Mędrzec zaś uwalnia się właśnie od tego świata, a dzięki temu zbliża ku Bogu
                                      (niektórzy zaś twierdzą że staje się Bogiem - łączy się ze Źródłem.

                                      Pan Gurdzijew - jesli szczerze ;-) jesteś zainteresowany jego metodami pracy to
                                      szukaj " u źródła" - Pan Tilo Ulbricht opiekuje się grupą uczniów w Polsce
                                      (przynajmniej tak było parę lat temu).

                                      A jeśli chodzi o luz - po czym sądzisz, że go nie mam? Nie myliłabym pewnego
                                      rodzaju poirytowania z brakiem luzu.

                                      Pozdro
                                      K.



                                      • jasnygrom Re: mucha woli 25.11.08, 00:37
                                        :)
                                        kozka1 pisze:
                                        [-]
                                        Sorki Grom , ale mam takie wrażenie, że "czepiasz" się słówek, skrzętnie
                                        omijając istotne pytania. Co to, test na popisy elokwencji?
                                        --------
                                        Dla mnie słowa są istotne, aby można było zrozumieć rozmówcę. Ułatwiają
                                        porozumienie i dojście do konstruktywnych wniosków. Natomiast istotne pytania,
                                        to które są konkretnie?

                                        [-]
                                        Jeśli chodzi o słowo "rządzi" - czy można powiedzieć, że Bogiem rządzi miłość i
                                        współczucie? Czy Bóg jest Wolny?
                                        Na bank można powiedzieć, że naszym światem nie rządzi ani jedno ani drugie -
                                        Mędrzec zaś uwalnia się właśnie od tego świata, a dzięki temu zbliża ku Bogu
                                        (niektórzy zaś twierdzą że staje się Bogiem - łączy się ze Źródłem.
                                        --------
                                        Bladego pojęcia nie mam. Wątpię, czy jest wielu żyjących, znających odpowiedzi
                                        na te pytania. Natomiast myślę, że miłość i współczucie są do przeżycia na tym
                                        świecie. Ktoś, kto porzuca ten świat dla swej świętości być może porzuca też te
                                        uczucia.

                                        [-]
                                        Pan Gurdzijew - jesli szczerze ;-) jesteś zainteresowany jego metodami pracy to
                                        szukaj " u źródła" - Pan Tilo Ulbricht opiekuje się grupą uczniów w Polsce
                                        (przynajmniej tak było parę lat temu).
                                        --------
                                        Nie, dzięki. O Gurdżijewie wspomniałaś, to nawiązałem. Szczerze to interesuje
                                        mnie I-Cing :)

                                        [-]
                                        A jeśli chodzi o luz - po czym sądzisz, że go nie mam? Nie myliłabym pewnego
                                        rodzaju poirytowania z brakiem luzu.
                                        --------
                                        Sądzę właśnie po wyczuwalnym napięciu. A czymże jest prawdziwy luz, jak nie
                                        brakiem napięcia?

                                        śpiące pozdro :) ryx

                                        PS1. Dzięki za link.
                                        PS2. Moim zamiarem nie jest rozpalać emocje, ale odkrywać ciemną stronę Księżyca.
                                        PS3. Co do "głupich" pytań to pewno nie istnieją (w przeciwieństwie do
                                        odpowiedzi ;)). Ale co powiesz na to: Ile litrów waży metr?
                                        • transwizje Re: mucha woli 25.11.08, 09:08
                                          Jasnygrom, zadajesz więcej glupiutkich pytan, np a propos muchy:
                                          >Czyżby przeznaczenie mogło ulec zmianie?

                                          Zmiana jest wpisana w przeznaczenie. Jest przeznaczeniem samym. Istotą zycia. Na
                                          czym opiera się ICing? Na znajomosci procesu przemian, jednego w drugie,
                                          nieuchronnie.

                                          poniewaz mowisz, ze rozmawiasz po to, aby wyciagnac wniosek, to smiem zauwazyc,
                                          ze rozmawiasz po to, aby przedstawic swoj wniosek, ktory nijak zmianie nie
                                          ulega. cala dysputa to zbijanie argumentow przeciwnika. a najwyzszym twoim
                                          wnioskiem jest: nie wiem i nie przypuszczam, aby ktos na tej ziemi wiedzial.

                                          potwierdziles owszem moja uwage, ze rozumiesz fatum potocznie i to, ze wolna
                                          wola to odpowiedzialne dzialanie jasia kowalskiego. i dalej zero wnioskow, mur,
                                          niezmiennosc. moje uwagi na temat przeznaczenia pominiete zupelnie, zapomniane?
                                          wykasowane ze swiadomosci?

                                          co do funkcji wyroczni mowisz raczej o misteriach wtajemniczajacych, pewnego
                                          rodzaju drodze inicjacji w gnoze, ktorej korzenie nie sa wlasciwie znane. ja
                                          mowie o bardziej populistycznej funkcji wrozebnej, w ktorej uczestniczylam w
                                          wizji, a nawet dostalam wrozbe od pytii. ;-)))) byla kompletnie oszalala babą, uch.
                                          co do misteriow to prawdopodobnie ich tajemna sciezka trwa nadal, i z niej
                                          wyplynal w sredniowieczu tarot.
                                          z czasem przejely ryty ruchy masonskie.
                                          ale o to akurat mniejsza.

                                          mowisz, ze icing jest zrodlem wiedzy glebszej, niz tylko sluzacej
                                          przepowiadaniu, czy ciasto sie uda.
                                          owszem, to prawda.
                                          ty wiec nie wrozysz sobie, czy uda sie czy nie uda upiec ciasto, tylko rzucasz
                                          moneta i ona decyduje, tak albo nie zabierac sie do wypieku, bo liczy sie tylko
                                          sukces.
                                          No, coz, kiedy ja rzucam moneta zawsze wynik okazuje sie odwrotny do
                                          odczytanego. Nawet jesli umowie sie na odwrot, ze reszka to tak, a orzel nie, to
                                          tym nastepnym razem tez bedzie na odwrot do zdecydowanej odwrotnosci.
                                          Nie radze przy okazji zawierzac sie takim przypadkom osobom, ktore maja
                                          nieharmonijny aspekt Neptuna w horoskopie, bo on jest winien tego wyprowadzania
                                          na manowce.
                                          poza tym nie posluguje sie ksiega w procesie podejmowania decyzji. Swoja droga w
                                          ogole ich nie podejmuję. One same się dzieją. Wiem, biznesmeni muszą często to
                                          robić. Ale kiedy tak naprawdę przeanalizować sytuację i ją poczuć, to tez
                                          decyzja ostateczna okazuje sie ukierunkowana i zaprogramowana przez warunki
                                          zewnetrzne i wewnetrzne nastawienie do nich.
                                          Za to Ksiega spelnia swietnie role przygladania sie rzeczom, sprawom, przemianom
                                          w sposob niezaangazowany i w pelni swiadomy, lub zmierzający do swiadomosci.
                                          I to jest wlasnie jej glebsza funkcja, ksztalcąca filozofów, a nie biznesmenów.
                                          Zatem kiedy moneta powie ci: odpusc sobie pieczenie ciasta nie pieczesz? choc
                                          masz na nie apetyt?

                                          Ja pieke i obserwuję proces robienia się zakalca, albo wybucham smiechem, gdy
                                          wylączą prąd.
                                          Odpowiedzi księgi nie sluzą temu, aby robic im na opak.
                                          Zresztą uwazam przekonanie, ze mozna to w ogole zrobic za ignorancję i nonsens.
                                          Ksiega powie, ze ciasto nie wyjdzie i dlaczego, wtedy gdy masz je upiec.
                                          Powie tez, ze w ogole nie wezmiesz sie za pieczenie, bo zrezygnujesz przed
                                          startem i dlatego ciasto nie zaistnieje.
                                          Problem w tym, aby umiec odczytac odpowiedzi w zgodzie z Prawdą, a nie
                                          widzimisię odczytującego.

                                          Co do przebudzonego, który nie ulega emocjom, to w takim razie najglebiej
                                          przebudzonymi są psychopaci, gdyz oni nie maja zadnych emocji. i na pewno nie
                                          kierują się nimi w zyciu.

                                          no, i kózko, co do Nostradama to to pytanie jakos malo icingowe, choc moze na
                                          nie odpowiem, gdy dowiem sie czegos ciekawego na ten temat od Ksiegi (jakos nie
                                          przyszlo mi to do glowy do tej pory). dlatego co do takich pytan to chetnie
                                          odpowiem ale np. na prive.

                                          pozdro
                                          Ewa
                                          • kozka1 Re: Nostradamus 25.11.08, 15:48
                                            Ewa,
                                            Jeśli chodzi o mało ichingowe pytanie to podświadomość zadziałała (logiczniej
                                            byłoby zadać je na blogu )- szczerze to wraz z pojawieniem się pytania (jakiś
                                            czas temu) zaświtała też pokusa, żeby zapytać o to Iching zamiast Ciebie. Pokusę
                                            stłumiłam z przyczyn dosyć oczywistych - ale widać, że skojarzenie zostało -
                                            ładunek emocji - poczucie zawstydzenia - że przychodzi mi na myśl wchodzenie w
                                            czyjś osobisty świat, poza wiedzą i zgodą.

                                            Hmm, ja się zastanowię czemu to pytanie zadałam i na to rzucę monetami ;-), to
                                            chyba jest do przyjęcia?

                                            Faktem jest, ze analiza co stoi za zadanym pytaniem może być cenną lekcją.

                                            Pozdro.
                                            K.
                                          • jasnygrom Re: mucha woli 25.11.08, 23:00
                                            :)
                                            Kto sieje wątpliwości, ten zbiera gromy :)

                                            Ewa pisze:
                                            [-]
                                            Jasnygrom, zadajesz więcej glupiutkich pytan, np a propos muchy:
                                            >Czyżby przeznaczenie mogło ulec zmianie?
                                            --------
                                            Pytanie to było jeszcze przed muchą. Tak to leciało:
                                            "Ewa pisze:
                                            Gdyby ta wiedza oświecona rzeczywiście Prawdą zwana była dostępna jak bułki w
                                            piekarni to do czego by doszło na tym najdziwniejszym ze światów?
                                            --------
                                            No właśnie, do czego? Czyżby przeznaczenie mogło ulec zmianie?"

                                            Wg mnie głównie obawą o zmianę przeznaczenia można tłumaczyć, że proroctwa (np.
                                            Nostradamowe) pisane są celowo zawiłym językiem. I znowu paradoks. Jeśli
                                            wydarzenia i tak mają się wydarzyć, to co pomoże lub zaszkodzi wiedza o nich?
                                            Przecież wg tego poglądu i tak nie można ich uniknąć. W takim razie głoszenie
                                            lub pisanie proroctw może się przydać psu na budę?
                                            Ktoś powie, że wydarzenia są nieuniknione, ale nasz stosunek do nich może być
                                            zmieniony. Pytam: po co? Po co ma być zmieniony nasz stosunek, skoro nie ma to
                                            mieć wpływu na dalszy ciąg wydarzeń, który jest jak mur, a nasze próby jak groch
                                            o ścianę?

                                            [-]
                                            Zmiana jest wpisana w przeznaczenie. Jest przeznaczeniem samym. Istotą zycia. Na
                                            czym opiera się ICing? Na znajomosci procesu przemian, jednego w drugie,
                                            nieuchronnie.
                                            --------
                                            Nie wiem, na czym opiera się I-Cing, ale czytałem się jak powstawał. Po zadaniu
                                            pytania pod wpływem temperatury na kościach wywoływano serie pęknięć. Powstawały
                                            pod kątem prostym (nie) albo 60/120 stopni (tak). Pytanie oraz swoją
                                            interpretację uzyskanej odpowiedzi zapisywano na tej samej kości. Później
                                            dopisywano do tego faktyczny przebieg wydarzeń związanych z przepowiednią. Ta
                                            "kościoteka" była na bieżąco studiowana i uzupełniana. W ten sposób gromadzono
                                            doświadczenie i wiedzę na temat przemian. Ale czy uważano, że poznano
                                            nieuchronność przeznaczenia? Chyba nie za koniecznie, skoro do Księgi ciągle
                                            dopisywano komentarze. Jeśli teraz się ich nie dopisuje to jedynie z szacunku do
                                            tego starożytnego dzieła.

                                            [-]
                                            poniewaz mowisz, ze rozmawiasz po to, aby wyciagnac wniosek, to smiem zauwazyc,
                                            ze rozmawiasz po to, aby przedstawic swoj wniosek, ktory nijak zmianie nie
                                            ulega. cala dysputa to zbijanie argumentow przeciwnika. a najwyzszym twoim
                                            wnioskiem jest: nie wiem i nie przypuszczam, aby ktos na tej ziemi wiedzial.
                                            --------
                                            Każdy dochodzi do wniosków, jak potrafi. Ja dochodzę na podstawie analizy i
                                            syntezy. Stąd tzw. głupie pytania. Wyglądają na durnowate, ale zazwyczaj
                                            poruszają rzecz od całkiem innej strony, zwykle nie branej pod uwagę.

                                            [-]
                                            potwierdziles owszem moja uwage, ze rozumiesz fatum potocznie i to, ze wolna
                                            wola to odpowiedzialne dzialanie jasia kowalskiego. i dalej zero wnioskow, mur,
                                            niezmiennosc. moje uwagi na temat przeznaczenia pominiete zupelnie, zapomniane?
                                            wykasowane ze swiadomosci?
                                            --------
                                            Jeśli wnioski są identyczne z moimi, to przeważnie nie poruszam kwestii. Za to
                                            różnice zdań mogą wnieść coś nowego. Twoje Ewo uwagi przedstawiasz nieraz jako
                                            fakty, natomiast moje przemyślenia prezentuję jako możliwości. Za nic nie dałbym
                                            głowy (toż to tylko me osobiste poglądy, tym samym subiektywne).
                                            Co do wniosków, to nasuwa się jeden. Brak definicji przeznaczenia tudzież wolnej
                                            woli, mimo że nie od dziś próbuję je od rozmówców wydobyć. Bez tego dyskusja
                                            jest o niczym. Moje zdanie jest takie:
                                            <> Przeznaczenie to ciąg wydarzeń, które w życiu danej jednostki muszą
                                            zaistnieć. Uważam, że ważna jest istota tych wydarzeń, nie zawsze szczegóły. Ma
                                            to wpłynąć na rozwój osobowy (duchowy) jednostki. Jeżeli jednostka przekroczy
                                            pewien próg nauki, pozostała jej część przeznaczenia może zostać zmieniona.
                                            <> Wolna wola to możliwość podejmowania samodzielnych decyzji. Decyzje te mogą
                                            powodować zmiany przeznaczenia jednostki podejmującej te decyzje, a także innych
                                            jednostek. Tutaj przychylam się do poglądu Huny, że nadświadomości jednostek
                                            współpracują ze sobą, aby to wszystko odbywało się jak najefektywniej. Bardzo
                                            często decyzje możemy podejmować, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy.
                                            <> Przypadki pozostałe raczej nie istnieją. Mogą być najwyżej mniej znaczące z
                                            naszego punktu widzenia: oddychanie, sen, posiłki, czynności fizjologiczne itp.
                                            Jeszcze raz zaznaczam, że to mój pogląd.

                                            [-]
                                            co do funkcji wyroczni mowisz raczej o misteriach wtajemniczajacych, pewnego
                                            rodzaju drodze inicjacji w gnoze, ktorej korzenie nie sa wlasciwie znane. ja
                                            mowie o bardziej populistycznej funkcji wrozebnej, w ktorej uczestniczylam w
                                            wizji, a nawet dostalam wrozbe od pytii. ;-)))) byla kompletnie oszalala babą, uch.
                                            co do misteriow to prawdopodobnie ich tajemna sciezka trwa nadal, i z niej
                                            wyplynal w sredniowieczu tarot. z czasem przejely ryty ruchy masonskie. ale o to
                                            akurat mniejsza.
                                            --------
                                            Brak zdania.

                                            [-]
                                            mowisz, ze icing jest zrodlem wiedzy glebszej, niz tylko sluzacej
                                            przepowiadaniu, czy ciasto sie uda. owszem, to prawda. ty wiec nie wrozysz
                                            sobie, czy uda sie czy nie uda upiec ciasto, tylko rzucasz moneta i ona
                                            decyduje, tak albo nie zabierac sie do wypieku, bo liczy sie tylko sukces.
                                            --------
                                            Raczej wtedy rzucam, gdy mogę mieć wpływ na innych. Np. zwykle rzucam monetą,
                                            gdy mam gdzieś iść, a nie za bardzo mi się chce. Pytanie wtedy brzmi: Czy
                                            powinienem tam teraz pójść? Jeśli wypada Orzeł, to idę bez oglądania się na
                                            chęci. Gdy Reszka, to nie idę. Bywa też, że chcę gdzieś pójść (coś zrobić), ale
                                            moneta mówi "nie" i wtedy rezygnuję. Nie raz okazywało się, że gdy mimo chęci
                                            pójścia zostawałem w domu, to po jakimś czasie ktoś niezapowiedziany nas
                                            odwiedzał. Gdybyśmy poszli, nie zastałby nas w domu. Moneta "wiedziała" o jego
                                            przybyciu. Natomiast heksagramy losuję, gdy sprawa jest poważniejsza: zmiana
                                            pracy, kłopoty rodzinne, wyjazd do brata. Wtedy zazwyczaj w wydarzeniach bierze
                                            udział większa liczba ludzi i chcę wiedzieć, jak się zachować, aby mój wpływ na
                                            sytuację był pozytywny, a nie destrukcyjny. Jeśli pytam "co mnie czeka" to po
                                            to, aby zdecydować, czy brać udział, czy nie w danej sytuacji.
                                            Co do sukcesu, to nie wiem co masz na myśli. Cieszę się, gdy ludzie są weseli,
                                            praca (nauka) idzie im sprawnie i lubią swoje towarzystwo. Najbardziej lubię,
                                            gdy bliscy są sobie naprawdę bliscy. Natomiast nie lubię, gdy są nerwowi, w
                                            pracy są jakieś jazdy, czy też warczą jeden na drugiego.

                                            [-]
                                            No, coz, kiedy ja rzucam moneta zawsze wynik okazuje sie odwrotny do
                                            odczytanego. Nawet jesli umowie sie na odwrot, ze reszka to tak, a orzel nie, to
                                            tym nastepnym razem tez bedzie na odwrot do zdecydowanej odwrotnosci. Nie radze
                                            przy okazji zawierzac sie takim przypadkom osobom, ktore maja nieharmonijny
                                            aspekt Neptuna w horoskopie, bo on jest winien tego wyprowadzania na manowce.
                                            --------
                                            To jakim cudem wychodzą Ci heksagramy?

                                            [-]
                                            poza tym nie posluguje sie ksiega w procesie podejmowania decyzji. Swoja droga w
                                            ogole ich nie podejmuję. One same się dzieją. Wiem, biznesmeni muszą często to
                                            robić. Ale kiedy tak naprawdę przeanalizować sytuację i ją poczuć, to tez
                                            decyzja ostateczna okazuje sie ukierunkowana i zaprogramowana przez warunki
                                            zewnetrzne i wewnetrzne nastawienie do nich.
                                            --------
                                            Jeśli są wszystkie przesłanki to faktycznie nie warto losować. Ja losuję, gdy
                                            mam za mało lub brak danych. Nie mam takiego komfortu, że decyzje zawsze same
                                            się podejmują. Za to gdy muszę zdecydować o jakiejś sprawie, to staram się ją
                                            prześwietlić na wszelkie strony, również dzięki Księdze. Tak robiłem przy
                                            zmianach pracy, zmianie mieszkania, decyzji czy ingerować w kiepski związek mego
                                            dziecka.

                                            [-]
                                            Za to Ksiega spelnia swietnie role przygladania sie rzeczom, sprawom, przemianom
                                            w sposob niezaangazowany i w pelni swiadomy, lub zmierzający do swiadomosci. I
                                            to jest wlasnie jej glebsza funkcja, ksztalcąca filozofów, a nie biznesmenów.
                                            Zatem kiedy moneta powie ci: odpusc sobie pieczenie ciasta nie pieczesz? choc
                                            masz na nie apetyt?
                                            --------
                                            Gdybym zadał pytanie "czy mam teraz piec ciasto" i wyszłoby, że nie, to
                                            oczy
                                            • jasnygrom Re: mucha woli (dokończenie) 25.11.08, 23:04
                                              :)
                                              Kto sieje wątpliwości, ten zbiera gromy :)
                                              (ciąg dalszy, bo ucięło)

                                              Ewa pisze:
                                              [-]
                                              Za to Ksiega spelnia swietnie role przygladania sie rzeczom, sprawom, przemianom
                                              w sposob niezaangazowany i w pelni swiadomy, lub zmierzający do swiadomosci. I
                                              to jest wlasnie jej glebsza funkcja, ksztalcąca filozofów, a nie biznesmenów.
                                              Zatem kiedy moneta powie ci: odpusc sobie pieczenie ciasta nie pieczesz? choc
                                              masz na nie apetyt?
                                              --------
                                              Gdybym zadał pytanie "czy mam teraz piec ciasto" i wyszłoby, że nie, to
                                              oczywiście że odpuszczam ;)
                                              W moim przypadku ważna jest konsekwencja. Jeśli zadaję pytanie i czytam znaki
                                              (monetę), to znaczy że mi zależy na sprawie. Jeżeli pytam, to wypada posłuchać
                                              odpowiedzi. Jeśli sprawa nie jest istotna z mojego punktu widzenia (np. wstać
                                              lewą czy prawą nogą) to działam bez zadawania pytań. Raczej nie przedkładam
                                              własnych zachcianek ponad to, co powinno się zrobić w jakiejś sytuacji i nie raz
                                              miałem z tego powodu kłopoty ;)

                                              [-]
                                              Ja pieke i obserwuję proces robienia się zakalca, albo wybucham smiechem, gdy
                                              wylączą prąd. Odpowiedzi księgi nie sluzą temu, aby robic im na opak. Zresztą
                                              uwazam przekonanie, ze mozna to w ogole zrobic za ignorancję i nonsens. Ksiega
                                              powie, ze ciasto nie wyjdzie i dlaczego, wtedy gdy masz je upiec. Powie tez, ze
                                              w ogole nie wezmiesz sie za pieczenie, bo zrezygnujesz przed startem i dlatego
                                              ciasto nie zaistnieje.
                                              Problem w tym, aby umiec odczytac odpowiedzi w zgodzie z Prawdą, a nie
                                              widzimisię odczytującego.
                                              --------
                                              Jeżeli i tak mam zamiar piec, to po co pytać? Jeśli i tak mam piec a zapytam, to
                                              co to moje pytanie oznacza? Że sobie z Księgi bekę kręcę? Natomiast jeśli mam
                                              piec, bo mi tak przeznaczenie każe, to co to za różnica, czy odczytam odpowiedzi
                                              zgodnie z Prawdą, czy niezgodnie? Przecież i tak muszę piec...
                                              Nie za bardzo łapię zagadnienie...

                                              [-]
                                              Co do przebudzonego, który nie ulega emocjom, to w takim razie najglebiej
                                              przebudzonymi są psychopaci, gdyz oni nie maja zadnych emocji. i na pewno nie
                                              kierują się nimi w zyciu.
                                              --------
                                              Myślę, że człowiek targany emocjami nie osiąga przebudzenia, a raczej rozbudzenie ;)

                                              nocne pozdro :) ryx
                                        • kozka1 Re: mucha woli 25.11.08, 16:16
                                          Jasny Grom,

                                          posiłkując się Małym Księciem - "mowa jest źródłem nieporozumień" - ja mówię
                                          "miłość", Ty mówisz "miłość" - co znaczy dla Ciebie? Co dla mnie?

                                          Ja rozmowę prowadzę też sercem. Ważne są dla mnie intencje rozmówcy.

                                          Pozdro.
                                          K.



                                          • kozka1 Re: i jeszcze do Groma 25.11.08, 16:47
                                            ... nawiązując do definicji słowa LUZ...

                                            Widzisz i tutaj mamy rozbieżności - dla mnie słowo "luz" oznacza reagowanie w zgodzie ze sobą - coś/ktoś mnie nuży, irytuje, bawi, excytuje - okazuję to, bez względu na konsekwencje - to jest dla mnie luz...

                                            Natomiast przyklejanie ikonki uśmiechu do każdego zdania, zadawanie pytań w tematach jak okazuję się, zupełnie Ciebie nie interesujących, nie odbieram jako luz, tylko reakcje niejako z "automatu". Tak sobie wyobrażasz luz?

                                            Tak czy siak moje i Twoje wyobrażenia na temat luzu nie maja znaczenia - mogą ulec zmianie przy pierwszej lepszej sposobności ;-).
                                            Pozdro.
                                            K.
                                            • jasnygrom Re: i jeszcze do Groma 25.11.08, 23:19
                                              :)
                                              kozka1 pisze:
                                              [-]
                                              posiłkując się Małym Księciem - "mowa jest źródłem nieporozumień" - ja mówię
                                              "miłość", Ty mówisz "miłość" - co znaczy dla Ciebie? Co dla mnie?
                                              Ja rozmowę prowadzę też sercem. Ważne są dla mnie intencje rozmówcy.
                                              --------
                                              Miłość oznacza dla mnie to, co opisał św. Paweł (cytują na ślubach). Serce mam
                                              otwarte. Rozmowę prowadzę słowami. Intencji nie rozpoznaję gdy nie znam człowieka.

                                              [-]
                                              Widzisz i tutaj mamy rozbieżności - dla mnie słowo "luz" oznacza reagowanie w
                                              zgodzie ze sobą - coś/ktoś mnie nuży, irytuje, bawi, excytuje - okazuję to, bez
                                              względu na konsekwencje - to jest dla mnie luz...
                                              --------
                                              Ja rozumiem obrazowo: napięta lina, luźna lina. Dla mnie luz to brak napięcia.

                                              [-]
                                              przyklejanie ikonki uśmiechu do każdego zdania, zadawanie pytań w tematach jak
                                              okazuję się, zupełnie Ciebie nie interesujących, nie odbieram jako luz, tylko
                                              reakcje niejako z "automatu". Tak sobie wyobrażasz luz?
                                              --------
                                              Ikonka uśmiechu jest wtedy gdy się uśmiecham pisząc, a nie gdy się czuję luźny.
                                              Natomiast ikonka uśmiechu na wstępie oznacza powitanie, a na końcu pożegnanie.
                                              Jeśli mnie coś nie ciekawi, to nie pytam o to.

                                              Nie otrzymawszy odpowiedzi na moje pytanie poddaję się.
                                              zmęczone pozdro ;) ryx
                                              • transwizje Re: i jeszcze do Groma 29.11.08, 10:09
                                                masz racje, jasnygrom, ze ta dyskusja zrobila sie meczaca. z racji
                                                niezrozumienia z kazdej strony. moze lepiej skupic sie na konkretach, a nie
                                                pytaniach z gory skazanych na brak odpowiedzi?

                                                mam prosbe do ciebie, uzywaj funkcji cytatow jak najrzadziej, bo wyrywanie zdan
                                                z kontekstu calego postu dla czytajacej osoby bywa meczace i mylace, no i latwo
                                                sie juz po dwoch-trzech takich odpowiedziach zwyczajnie pogubic. Co w moim
                                                wypadku jest norma, gdyz cierpie na brak czasu oraz latwo zapominam to, co bylo
                                                w innym liscie, nie mogac go otworzyc w chwili odpisywania.

                                                Wiem, robisz to zapewne gwoli scislosci i przejrzystosci, ale w sumie wcale to
                                                nie jest przejrzyste i w dosc ciekawy sposob dziala na nerwy.
                                                to troche jak wyrywanie do odpowiedzi w klasie.

                                                kolejna sprawa, ciesze sie ze wreszcie opisales dosc szczegolowo swoje poglady,
                                                bo jak dotad glownie rozpytywales i bawiles sie w sofistyke wobec jasno
                                                zadeklarowanych pogladow innych. To pomaga zrozumiec intencje i usadowic
                                                czlowieka w jakiejs przestrzeni mentalnej, duchowej, a nie odpowiadanie pytaniem
                                                na pytanie itp.

                                                co do nich, wszystko wygląda lebsko i logicznie, poukladane cacy. jestes
                                                uranistą, zogniskowanym na nowej epoce.
                                                co do rzucania moneta w chwili decyzji jedna uwaga. Twoja metoda jest wzgledna,
                                                z tego powodu, ze jestes mezczyzną i reprezentujesz silę Jang. Moneta zastępuje
                                                ci drugą polkule mozgu, ew. związek zkobietą. Otoz kobietak, Jin nie potrzebuje
                                                rzucac moenta, zeby wyjsc z domu wtedy gdy trzeba, albo nagle w nim zostac, bez
                                                powodu, a potem sie okazuje ze... Rozumiesz?
                                                Co do ustalen reszka-orzelek to jest to samo jak w radiestezji.
                                                Rzucanie 3 moentami jest jednak nieco inne,
                                                pozdro
                                                ES
    • transwizje Re: ciekawostki przeczytane 29.11.08, 10:32
      a propos tematu rzuconego przez jasnegogroma kwestii 18.3 w kontekscie
      przeznaczenia.
      jest w tej linii mowa o mozliwosci.
      mozliwosc rowniez jest wpisana w przeznaczenie, wahania, ostrzezenia przed zlym
      biegiem wypadkow. w tej sprawie o tym, czy rada bedzie wykorzystana i przyniesie
      dobry skutek powie przemiana, a nie sama linia, ktora moze opowiadac fragment
      jakiegos wiekszego wydarzenia (kilka zmiennych).
      wciaz jasnygrom uwazasz, ze czlowiek wobec przeznaczenia jest jak bezwolna
      kukielka. owszem, moze nią byc, zwlaszcza, gdy z nim walczy (tzn. sprzeciwia sie
      prawdzie o sobie i swoim wlasnym wyborze, ktory podjąl przychodzac na ten
      swiat). Walka np. z falszywie rozumianym zlym przeznaczeniem (np. zla diagnozą
      lekarską, albo negatywnymi ocenami rodzicow, spoleczenstwa itp.) jest ok.
      Szkopul w tym, ze czlowiek bardzo rzadko ma wiedzę o swoim prawdziwym
      przeznaczeniu, choć często je przeczuwa (zwlaszcza jako dziecko). Orzeczenia
      wrozbitow, czy odczyty wyroczni mogą byc mylące. Wizje prawdy mają nieliczni.
      co do 18.3 to przemienia się na 4, wysluchanie z rady kogos mądrzejszego, pod
      wplywem wahania i niepewnosci, frustracji. moze dodatkowa konsultacja lekarska?
      kiedys jednak przychodzi upewnienie sie, a o tym juz moze powiedziec dopiero
      dalsza przemiana.
      pozdro
      ES
      • jasnygrom Re: ciekawostki przeczytane 09.12.08, 21:59
        :)
        jasnygrom pisał:
        <> Wolna wola to możliwość podejmowania samodzielnych decyzji. Decyzje te mogą
        powodować zmiany przeznaczenia jednostki podejmującej te decyzje, a także innych
        jednostek. (...)

        tymczasem Ewa:
        wciaz jasnygrom uwazasz, ze czlowiek wobec przeznaczenia jest jak bezwolna
        kukielka.
        --------
        Cały czas (na tym forum) uważam, że człowiek ma wpływ na swoje przeznaczenie
        poprzez podejmowane decyzje. Mimo, że może być tego nieświadomy.
        Takie jest moje zdanie. A jakie jest Wasze?

        dążące do wiedzy pozdro :) ryx

        PS.wyraźnie widać, że mimo cytatów moje pisanie jest zagmatwane... A co dopiero
        bez cytatów ;)
        • transwizje Re: ciekawostki przeczytane 12.12.08, 16:08
          jasnygrom, czepiam się jedynie slowa przeznaczenie. jesli bys napisal, ze
          jednostka podejmujac dzialanie, lub go zaniechawszy zmienia ewentualny bieg
          przyszlosci, a nie przeznaczenie (ktore jest niezmienne na tym najciasniejszym i
          najbardziej nieruchawym ze swiatow), to sie zgodze.

          co do zmiany przeznaczenie, taka mysl.
          jesli Nostradamus napisal w roku 1555, ze w dniu zamachu Napoleona na
          dyrektoriat bedzie mzawka, to ubieglo prawie 250 lat do tego czasu, i
          rzeczywscie rozpadal sie wtedy drobny listopadowy deszczyk, co odnotowali
          historycy. Ile razy motyle machaly skrzydelkami na calym swiecie, aby do tego
          nie doszlo? a moze zaden nie zamachal inaczej niz mial przeznaczone? i wszystkie
          muchy, ktore mialy wpasc do pokoju wpadly tam? zadna inna?
          pozdro
          E
          (nie blokuj sie, ale otworz umysl tam, gdzie myslisz, ze jest ciasno i ciemno,
          bywa ukryte najwieksze swiatlo), pozdro
          • jasnygrom psoty 16.12.08, 22:52
            :)
            Ewa sugeruje:
            (...) przeznaczenie (...) jest niezmienne na tym najciasniejszym i
            najbardziej nieruchawym ze swiatow (...)

            ...i dodaje:
            (...) tam, gdzie myslisz, ze jest ciasno i ciemno, bywa ukryte najwieksze
            swiatlo (...)
            --------
            ciasno, ale jasno :) więc na tym świecie nie całkiem tak źle...

            figlarne pozdro :) ryx
            PS. Dalsze wypowiedzi nt. przeznaczenia proponuję przenieść do osobnego wątku.
    • jasnygrom kto ciekaw... 14.05.09, 21:55
      :)
      Kto ciekaw dalszego wałkowania przeznaczenia (choć mi chodzi raczej o możliwość
      wpływu na nasz los) ten znajdzie je w wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37798&w=88648472&v=2&s=0

      porządkowe pozdro :) ryx

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka