Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Tuning desek/deski - może coś o tym?

    04.11.09, 06:17
    Poznając sportowców zauważyłem, że poprawiają deski czyli tuningują
    jak znamy to np. z aut albo motorowerów. Nie piszę tutaj o tuningu
    zewnętrznym a "wewnętrznym" (w tym wypadku poprawa struktury włókna
    na przykład).
    Wiecie coś na ten temat?
    Jest taka firma,... no "poprtawiłem nartę" korzystając z wiedzy
    jak "manipulują" sportowcy i syn przejechał przedemną (mierzyłem
    czas w jakim mnie minął) prawie 100 km/h !.
    Interesuje Was ten temat? Koszt poprawy 25 Euro.
      • Gość: Sky Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? IP: *.fornfyndet.se 04.11.09, 09:00
        Na ten temat wylalem moze atramentu,ale nikt nie sluchal gdyz nie wierza.Dlatego
        uwazam za temat zakonczony i nie warto robic tego ze wzgledu na bezpieczenstwo
        na stokach.Wez Sie jest i zamknij temat.
        Poprawiajac deski zwykle to tak samo jak dajac do samochodu seryjnego silnik
        1000KM.O wypadek juz naprawde bardzo lekko.
        Robia to zawodnicy od zarania ale tamn walka jest o setne czesci sekundy.Na
        stoku wystarczy tolerancja minutowa.
        Pzdr.Sky.
        • siejest Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 10:14
          Pozdrawiam. Temat zamykam.
        • robak_58 Będzie ostro i prowokacyjnie 04.11.09, 10:42
          Takie pytanko mam, co dzisiaj brałeś ???
          siejest zaproponował byc może coś ciekawego a Ty ni z gruchy
          ni pietruchy, wylałeś od razu dziecko z kapielą. W imieniu swoim i
          zapewne wielu forumowiczów Serdeczne :(( dzienksy .
      • jeepwdyzlu chwila chwila 04.11.09, 10:28
        sky
        wylałeś morze atramentu ale kiedy?
        napisz cos proszę i nie uważaj, że na lepszych nartach jeździ się
        mniej bezpiecznie..
        jeep
        • Gość: Sky Re: chwila chwila IP: *.fornfyndet.se 04.11.09, 10:45
          Witaj Jeepiewdyzlu,
          Bylo to pare lat temu;2005,2006,2007.
          Pisz na privat do mnie to sobie popiszemy (Skyddad).
          Pzdr.Sky.
      • ortodox Chwila siejest ... 04.11.09, 11:07
        ... może nie zamykaj zbyt wcześnie :)
        Mam pytanko. Czy chcesz sobie z nami o tym pogadać. To znaczy uchylić rąbka tajemnicy takiego tuningu? Czy może jest to tylko propozycja wykonania usługi za 25eurasów?
        pozdro.
        • siejest Re: Chwila siejest ... 04.11.09, 11:39
          Hej Orti, nie, to nie moja usługa, chciałem o tym pogadać. Jak bym
          miał mieć jakieś zyski z tego to napisałbym powiedzmy 30 ojrasów i
          już piątkę może miałbym w kieszeni ;)
          • ortodox Re: Chwila siejest ... 04.11.09, 11:43
            Oki, to pogadajmy, bo mnie zawsze takie tajemnice interesowały.
            Zacznij ... to znaczy daj jakiś wstęp do tego.
            Co z czym i jak?
            pozdro.
      • siejest Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 13:00
        Przyznaję sky rację, tyci wychyliłem się z tym tematem. To nie jest
        narta na poprostu zabawę z zimą. Jak sky napisał ewentualnie
        prywatnie może on udzielić jakiś informacji (sky, podaj mi mailem
        linki do tego co o tym napisałeś już wcześniej). Ja niezależnie od
        tego jadę zaraz do firmy się tym zajmującej bo mam odebrać sprzęt
        trenujących. Mam setki pytań do nich.
        • ortodox Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 13:06
          No jak to siejest? Coś Cie wystraszyło ? ;)
          hahaha pozdro.
          • siejest Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 13:45
            ortodox napisał:

            > No jak to siejest? Coś Cie wystraszyło ? ;)
            > hahaha pozdro.

            (?) co mnie miał wystraszyć? Temat rozpoczełem,"czy wiecie coś na
            ten temat?", nie wiem wiele więc pytałem. Bądąę jednak wiedział.
            Pozdrówek
            • ortodox Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 13:57
              Myślałem, że coś wiesz i chcesz o tym pogadać, ale wystraszył Cię Sky, że niby zdradzasz wiedzę tajemną ;)
              pozdro.
              • siejest Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 14:46
                Fakt, przestraszyło mnie po wypowiedzi sky, znaczy dotarło szybko do
                mnie, że co by to było gdyby nagle wszyscy śmigali około 100 km/h na
                stokach powiedzmy. Początkujący, początkujący zaawansowani,
                zaawansowani mniej czy bardziej.
                Zamknijmy ten temat i przenieśmy go raczej na eksperskie.
                • ortodox Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 17:39
                  Odezwałem się, bo choć temat wydaję się interesujący, gruncie rzeczy myślę, że niewiele można zyskać w ten sposób. Dobre dla zawodników, walczących o dziesiąte części sekundy. Rozpędzić się do 100km /h można na zwykłych nartach, to kwestia górki, odwagi i umiejętności ... no i ewentualnej fantazji. Bardziej interesowało mnie jak można ingerować na. w strukturę włókna ;) i jak do pa się przekładać na osiągi :) No ... ale ok. Niech to zostanie wiedzą tajemną wtajemniczonych. W PS nie zamierzam startować.
                  pozdro.
                  p.s.
                  Forum eksperckie chyba już umarło i wcale się nie dziwię.
                  • siejest Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 20:13
                    Oj Orti, przecież pisząc o poprawie struktury włókna nie miałem na
                    myśli jakiejś warstwy ponad "podeszwą". Deska składa się jak wiesz z
                    kilku warstw, przecież to kurcze jasne ;) że takiej dechy nikt nie
                    przycina na pół i nic tam nie wstrzykuje. Mi chodziło o włókno
                    warstwy poślizgowej, znaczy jej adaptację do rodzaju śniegu. Nie
                    ważne, w międzyczasie wiem o co chodzi, to jak z oponami np w F1 itd.
                  • skyddad Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 20:17
                    Witajcie,
                    To tak bedzie jak z samochodami.Motoryzacja na 4 fajerki a wypadki do
                    szescianu.Powodow jest pare pijanstwo,nieumiejetnosc jazdy na zlych
                    drogach,nieposzanowanie przepisow. Dlatego uwazam ze nie nalezy ludzi za bardzo
                    podniecac.
                    Dlaczego? Prawdziwy narciaz nigdy nie bedzie "tuningowal" narty taka dobierze
                    jaka sie nalezy do warunkow i przez niego obranej dziedziny lub rodzaju narty.
                    Narta tania podrasowana jest zagrozeniem dla otoczenia.
                    Zawodnik ktory rasuje narte ma doczynienia z zamknietym torem i nikomu
                    praktycznie nie zagraza poza niesfornym kibicom.Narta zawodnicza zniesie
                    wszystkie tuningi i nadaje sie do tego gdyz jest ciezka.Normalnym nartom brak
                    wagi.Koniec.
                    Pzdr.Sky.
                    • skyddad Re: Tuning desek/deski - może coś o tym? 04.11.09, 20:21
                      Natomiast zachecam do wykonania solidnego servisu nawet we wlasnym zakresie.Od
                      tego tez zalezy bezpieczenstwo na stoku.
                      Pzdr.Sky
                      • jeepwdyzlu serwis tak, ale nie samemu 05.11.09, 08:51
                        Natomiast zachecam do wykonania solidnego servisu nawet we wlasnym
                        zakresie.Od
                        tego tez zalezy bezpieczenstwo na stoku.
                        -----------
                        serwis co sezon - jasne - obowiązkowo..
                        Ale SAMEMU?
                        Chyba jednak nie.
                        Pewnie - niektórzy maja i smykałkę i warsztat, pilniki a przede
                        wszystkim - odpowiednia wiedzę.
                        Wiekszość ludzi jednak - nie wie jakie maja być zachowane kąty
                        krawędzi.
                        Moim zdaniem - samemu można narobić poważne szkody. Dlatego raczej
                        niezbędny jest serwis, możliwie doświadczony (np w północnej Polsce
                        takich jest niewiele)

                        Pozdrawiam
                        jeep
                        • siejest Re: serwis tak, ale nie samemu 05.11.09, 10:35
                          Jeepwdyzlu, ja już nic pisał nie będę bo nie traktuaję nikogo jakby
                          mu jakiejś klepki brakowało. Sam Ty i nie tylko Ty zauważasz sam, że
                          przygotowana DOBRZE narta poprawia przedeszystkim nasze
                          bezpieczeństwo (i tylko o to mi chodzi kurcze!, może dopiero mój
                          wnuk pojawi się na stokach w PS ;), przecież to nie są żadne
                          tajemnice, poprawiają się technologie itd. i to nie jest naszym
                          zadaniem porawiać nam sprzęt na którym jeździmy a firm produkujących
                          te dechy i serwisów znających te technologie aby nam tą nartę jak
                          najlepiej przygotować/udostępnić/poprawić. Ach te kilka euro,
                          trudno, tak drogie to nie jest. W porównaniu do cen skipasów to
                          pryszcz.
                          • siejest Re: serwis tak, ale nie samemu 05.11.09, 10:45
                            Nie wiem jak długo jest ta reklama na dole tego wosku: "kto smaruje
                            ten jedzie", haha, jasne ale jak jedzie ;) haha. Przecież prowadzone
                            studia przed wprowadzeniem "bezpiecznej" narty nie są prowadzone dla
                            jaj.
                            Jestem za, wychyliłem się z nieodpowiednim wątkiem, niestety
                            eksperski umarł (też się zgadzam, że szkoda) serwis jest bardzo
                            ważny i przyznaję rację, że najlepiej oddać nartę fachowcom. Nie
                            potępiam głaskania narty samemu przed wyjazdem ale,... ach na
                            sztachecie z płotu też zjadę ;).
                            Sorry za nieodpowiedni temat ale jak wniesie on coś w Wasze
                            bezpieczeństwo pośrednio to kto wygrał, ja? Nie. Do d..y z
                            popołudniem w szpitalu.
                            • skyddad jak wykonac servis samemu? 05.11.09, 11:03
                              Dajcie mi czas do jutra zbiore material i tak uloze aby wszystkim
                              pasowal.Niestety trzeba bedzie poniesc koszty przy zakupie niezbednych paru
                              rzeczy,ale pozniej co za przyjemnosc i mozna cos komus doradzic.
                              Wszystko w zakresie bezpieczenstwa na stoku.
                              Pzdr.Sky.
                              P.S Raz w zyciu oddalem do servisu narte wyczynowa i ja zniszczono.Po prostu
                              ludzie nie mieli pojecia jaka jest roznica w wyczynie a normalnych uzytkowych
                              deskach.Oni szlifuja narty na szlifierkach o zgrozo,zerzneli wszystkie katy i
                              narte do miesa.
                              Narta nie nadawala sie do jezdzenia poszla do smieci.
                        • ortodox Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 11:41
                          Są dwie ( może trzy) grupy narciarzy i związane z nimi dwie szkoły ;)
                          Jedni należą do takiego "gatunku", że nie potrafią wymienić żarówki w samochodzie, wymienić uszczelki w kranie itp. Ta grupa powinna oddawać narty do serwisu i liczyć, że będzie dobrze zrobiony. Pozostali, czyli mający sprawne ręce i odrobinę oleju w głowie mogą, a nawet powinni robić to sami. Oczywiście wymaga to nieco wiedzy i sprzętu, ale to niewielka inwestycja w siebie i warsztat. Opłaci się to nie tylko finansowo, ale przede wszystkim jest wygodniejsze i z czasem okaże się, że samodzielnie przygotowane narty są przygotowane lepiej. Mam tu na myśli oczywiście podstawowe zabiegi jak :) ostrzenie krawędzi, smarowanie, ewentualnie konserwacja i regulacja wiązań. Jest jeszcze jedna grupa, tacy którzy mogliby, ale im się nie chce ... cóż oni maja wybór. Ich sprawa.
                          pozdro.
                          • siejest Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 19:45
                            > Są dwie ( może trzy) grupy narciarzy i związane z nimi dwie
                            szkoły ;)
                            > Jedni należą do takiego "gatunku", że nie potrafią wymienić
                            żarówki w samochodz
                            > ie, wymienić uszczelki w kranie itp.

                            - nikt z nas maluchem już nie jeździ, padnie mi żarówka to najpierw
                            pytam dlaczego padła. Przy dzisiejszej elektronice w autach...,
                            ok, zmieniaj sam. Ta którą wkręcisz nie tyle, że znowu może paść to
                            jeszcze omijając bezpiecznik z auta szrot zrobi. Nie ma problemu,
                            przecież LPG sam doprowadziłeś, nartę sam pomażesz, nie ma problemu -
                            oszczędniej, fachowcy są niepotrzebni, to tylko taki wymysł z ich
                            strony, że coś mniej czy baredziej potrzebnego oferują.

                            Wymienić uszczelkę w kranie!!! Tylko tyle? Ale dlaczego ją
                            wymieniać? Znowu wczesniej czy później padnie bo przy konieczności
                            wymiany tej uszelki zapomnisz spytać dlaczego właściwie była
                            nieszczelna? A co z ciśnieniem w rurach? Może rureczki chcąc coś
                            oszczędzić niestety za cienkie "zamówiłeś"... Tak, puszczę dzieciaka
                            gdzie już przy "normalnej "narcie" 70km/h jest normalką. Jasne, sam
                            taką nartę mogę przeprasować...
                            Panowie i Panie, 50, ach, 40 km/h na stoku, niech sobie nawet 30
                            km/będzie... oszczędzajcie na serwisie, nie ma problemu ale to
                            powinno być zabronione. Na dzień dzisiejszy na deski dla wszystkich
                            trzeba patrzeć jak na auta F1. Jasne, są też podróby w Lidlu haha,
                            no dzięki..., 60 km/h, na samemu "zwulkaniowanej oponie" (polak
                            potrafi wszystko sam zrobić, taki pan Słodowy w genach), bez
                            pomyślunku o różnicach w ciśnieniu pod "obcasem". Kochani, życzę
                            naprawdę zimy bez wypadku a jeszcze bardziej życzę logiki;
                            oszczędzajcie na kwaterze ewentualnie, albo zamiast palety piwa
                            tylko jej połowa ale nie na bezpieczeźstwie na stoku.
                            Jak ktoś mi napisze co mnie to obchodzi, nie ma sprawy - nic ale
                            szkoda by było.
                            • ortodox Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 20:18
                              Wyżej napisałem są dwie, może trzy grupy narciarzy. Okazuje się, że Polak potrafi i siejet utworzył czwartą ... narciarz filozof, który robi problem z najprostszych rzeczy, jak wymiana żarówki
                              czy uszczelki. Siejestku miły, tak się zdarza, że żarówki świecą i przepalają się, bo "nadejszła" ich pora (na każdego nadejdzie). Doszukiwanie się przyczyn tego nadzwyczajnego zjawiska jest zajęciem dla tych, co zajęć innych nie mają. A nie lepiej to w tym czasie pośmigać na nartach, na rowerze, czy też ostatecznie na żaglach?
                              Kto następny?
                              pozdro.
                              p.s.
                              Zdziwiłbyś się jacy ludzie pracują w serwisach. Nie tylko niestety w tych narciarskich, ale np. w samochodowych.
                              • siejest Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 20:25
                                Orti pupiku haha, powoli mam dosy
                                • siejest Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 20:29
                                  Powoli mam dosyc wystajacych kosci z rekawa juz na poczatku sezonu
                                  i "pytam" poprostu "dlaczego"? Problem jest w narcie czy naszych
                                  umiejetnosciach?
                                  • ortodox Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 21:33
                                    Siejest, dlaczego Ty mnie o to pytasz. Ja jeszcze w tym roku na nartach nie byłem. Jeszcze nawet ich nie odkurzyłem. O co zona ma do mnie coraz większe pretensje. Na razie tylko sobie tu pitu pitu rozmawiamy. Może napisz na forum eksperckim ;)
                                    pozdro.
                                    • siejest Re: serwis tak, ale???? 05.11.09, 21:46
                                      Orti pupilku (błąd wcześniej). Tak, masz rację, nie lepiej coś
                                      innego robić? Moja żona też pyta dlaczego tak się angażuję, ja
                                      odpowidam - zima się rozpoczeła, nie widać (?)Kość spod kurtki w
                                      luterku wstecznym a ile przy tym bólu..., oj, oj, oj.
                                      Sam "świata" nie zmienię, Ty też nie.
                          • hovie Re: serwis tak, ale???? 05.01.10, 23:57
                            Ja od ostatniego sezonu korzystam z serwisu ( tego http://www.serwisnarciarski.com/ ) . Jest łatwiej , a takiego efektu który dostajemy nigdy sami nie uzyskamy . Narty doskonale radzą sobie , jest większa przyjemność z jazdy :)
                            • skyddad Re: serwis tak, ale???? 06.01.10, 05:28
                              hovie,
                              poczytalem o nich troche.Firma faktycznie wie co robi na duza skale.
                              No dobra dla poprawy bezpieczenstwa na stoku;
                              Po ostrzeniu odtluszczamy slizg.Jest to jedna z najwazniejszych
                              funkcji.Nakaadamy smar na goraco.Mozna to wykonac swoim zwyklym zelazkiem.
                              Uzywac temperatury jakiej nakazuje producent i uwaga uzyskac temoperature
                              podobna jaka jest na slizgu opo drugiej stronie narty.UWAGA:Firma Rossignol nie
                              lubi za wysokiej temperatury.-
                              Reszta sie spisuje bez nagany,W ,momencie przegrzania narty na wyklot wystepuje
                              poprawa struktury wlokiem czyli przywrocenie im sprezystosci fabrycznej.Servis
                              sie nie bawi wtakie niuanse.
                              Zycze powodzenia i ostroznie,wykonyuwqac te operacje powoli jezdzic zelazkiem po
                              slizgu z smarem.Temperatura 120C do max 140C.
                              Narta po wystygnieciu wyglada jak luk wygieta i sprezysta. Taka narta ma swietna
                              przyczsepnosc.
                              Kto sie nie czuje na sile wykonac te operacje niech odda narty do servisu.
                              Koszt pilnika do szlifowania kantow jest dosc drogi i zamyka sie w cenie okolo
                              27€.katownik i docisk ok. 20€.
                              Smary sie kupuje na koniec sezomnu w Wloszech sa najtansze.
                              osobiscie posiadam wszystkie na wszystkie temperatury. Koszt zakupu na koniec
                              sezonu okolo 50€.
                              Szczotki z brazu do strúkturowania ok. 10€.szczotki zwykle nylonowe miekkie do
                              czyszczenia okolo 2€.
                              Specjalny plastik do cyklinowania i usuwania z kantow nadmiaru smaru
                              ok.3€.Trzeba miec pare sztuk.
                              Mozna miec rolki na wiertarke do strukturowania ale koszt jest wysoki.
                              Zelazko do nagrzewania narciarskie dokladnym ustawieniem temperatur
                              okolo 60€.
                              Aby wyjsc na swoje trzeba wykopnac pare servisow dla sasiadow.
                              Nigdy smarow nie oszczedzamy.Normalnie w sezonie to zloto za gram jest tansze
                              niz 1gram smaru.sa smary tylko do wyczynu ale koszt ich jest malutka "cudo
                              tubeczka" to koszt jej ponad 100$,starcza na pare zjazdow ale setki sekundy
                              zarabiasz oczywiscie nakladana na narte po normalnym servisie .
                              Pzdr.Sky.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja