Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamiast

    IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.11.09, 21:25
    Włoch.Dodam,że wyjazd na przełomie stycznia i lutego.

    Od kilku lat jeździmy do Włoch
    -super trasy
    -dobre jedzenie
    -duuuuże apartamenty dobrze wyposażone w niezłej cenie
    -bombardino
    -grappa

    no i kiedy w tym roku mówimy o wyjeździe na narty, mąż mówi... może Austria,
    bo jednak bliżej....no i to właściwie jest jedyny argument "za", ale czy warto?

    p.s.


    W Austrii byliśmy raz na przełomie marca i kwietnia
    Obserwuj wątek
      • ortodox Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 18.11.09, 21:46
        Dawniej jeździłem na przemian ... raz Austria raz Włochy, ale od jakiegoś czasu liczą się już tylko Włochy i tak chyba już zostanie.
        Brak mi jakiegokolwiek argumentu, żeby przekonywać kogoś na Austrię zamiast Italii. Odległość hmmm ... najbliżej jest w nasze Tatry.
        Atmosfera we Włoszech jest niedościgniona i rekompensuje te parę kilometrów z nawiązką.
        pozdro.
          • ortodox Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 18.11.09, 22:32
            Ceny w Austrii są porównywalne, choć wydaje mi się, że jednak nieco wyższe. Przede wszystkim inni są ludzie. Brak Austriakom tego entuzjazmu, ciepła i serdeczności z jaką witają nas we Włoszech.
            To między innymi tworzy atmosferę pobytu. Dla mnie dodatkowo jest to kwestia języka, piękna Dolomitów i słońca, na które tam można prawie zawsze liczyć.
            pozdro.
            --
            Żeglarstwo w obiektywie
            • Gość: oranjefanka Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia IP: 77.222.246.* 18.11.09, 23:45
              znam nienajgorzej oba te kraje, nie tylko z narciarskich wyjazdow (tzn. austrie
              znam zupelnie nie z narciarskiej strony);

              napisze ci jedno: jedz do wloch;
              atmosfera,
              ludzie,
              kulinaria
              sa nieporownywalnie lepsze;

              mniemam ze akurat warunki do szusowania to sa fajne i tu i tu;

              mi sie osobiscie w austrii nie bardzo podoba tak ogolnie, ich stosunek do
              polakow (byc moze w kurortach narciarskich gdzie zostawiamy troche pieniedzy
              jest inaczej) pozostawia wiele do zyczenia (i nie opieram tego na jednorazowym
              doswiadczeniu);

              absolutnie jedz do wloch:)
                • jeepwdyzlu bliżej? to iluzoryczne 19.11.09, 15:07
                  Dolomity są blisko Brennero. Do val gardeny czy val di fiemme
                  dojeżdza się szybko autostradą i stosunkowo krótkie odcinki bocznymi
                  drogami..
                  Oczywiście - resorty przy granicy francuskiej czy szwajcarskiej są
                  trudniejsze do osiągnięcia..
                  Ale Dolomity są naprawdę blisko
                  :-)
                  absolutny fan Włoch - jeep
          • robak_58 Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 19.11.09, 15:59
            belika napisała:

            > Odległość hmmm ... najbliżej jest w nasze Tatry.
            >
            > Chyba od Ciebie.... z Gdyni do Zakopanego nigdy nie dojechaliśmy
            > szybciej niż w ok 13h

            No sorry ale z Gdynii w stosunku do Gdańska może byc najwyżej pół
            godziny różnicy a Ja tę trasę Gdańsk- Zakopane pokonuję w 10 godzin
            +- 0,5 godziny. Czyli wyjazd o 7 rano na miejscu jestem o 17. Wyjazd
            najczęściej w niedzielę coby6 weekendowców ominąć jak najszerszym
            łukiem a i powrót w sobotę rano do domu i tu co ciekawe zawsze
            godzinę dłużej jadę, choć tempo takie samo. Samochód to stare
            Berlingo, więc nie ma mowy o jakimkolwiek ciśnięciu garów do dechy.
            • belika Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 20.11.09, 09:27
              Którą trasą jeździsz?
              Ja nie żartuję, NIGDY nie dojechaliśmy szybciej niż 13 h, zawsze gdzieś
              wpadniemy w jakiś koras...szlag mnie trafia. Ostatnie jechaliśmy na
              koniec sierpnia - wyjazd 03.00 - meta Zakopane 16.15 i do tego wcale
              nie jechaliśmy zakopianką! Fakt, był wypadek, stażaki i worki na
              drodze, słabo to wyglądało - ruch zblokowany na ok 1 godz.
              Nie wiem, nam krócej nie wychodzi, a nie poruszamy się malym fiatem....
              • robak_58 Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 20.11.09, 09:55
                Muszę przyznać że ostatni raz jechałem w marcu 2008 ale
                standardowo "jedynką" i do tego jeszcze nie A1 do Nowych Marzy,
                rogatki Łodzi to ok. 11.40, przejazd 20-30 minut, wjazd na bramki A4
                ok. 15 zjazd 20 minut później na "zakopiankę" która w kieruku "tam"
                nie jest jakoś zapchana. Tak jak pisałem, wyjeżdżałem z reguły w
                niedzielę rano równo punkt 7.00 i dojeżdżałem na miejsce, tu albo
                Zakopiec albo Bukowina albo Stołowe ale przez Bukowinę a nie wprost
                z Białego Dunajca (no różne kwaterki się trafiały) w okolicach
                godz.17-tej, dosłownie raz pół godziny szybciej a raz później. Ale
                ostatni Mój wyjazd to był marzec 2008 a jeździłem tą trasę co rok
                albo i dwa razy przez siedem lat. Znajomy zaś wyjeżdżał ok. 4 i np.
                w Gliczarowie był na obiad o 13 ale trochę szarżował.
      • robak_58 Raczej się nie da przekonać 19.11.09, 15:25
        Ciebie bowiem sama już odpowiedziałaś troche wcześniej że Włochy i
        już. Nawet w Schladming, mimo że było fajnie i nawet słonecznie, to
        jednak wolisz Włochy. To pytanie z tej samej kategorii (to tylko
        przykład), czy lepiej się opalać w Tunezji czy Egipcie ?.

        ... by minusy nie przesłaniały plusów ...
        • Gość: kasia Re: Raczej się nie da przekonać IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.09, 15:56
          ja nie napisałam,że tylko Włochy i nigdzie indziej za nic na świecie,
          "...sama już odpowiedziałaś troche wcześniej że Włochy i
          > już"
          napisałam tylko,że do tej pory jeździłam do Włoch i że wiele rzeczy mi tam
          odpowiadało, a ty czytasz więcej niż napisałam:(
          Chętnie pojadę do Austrii tylko z dotychczasowych wpisów tylko jeden wyraźnie
          odpowiada na tak, więcej nikt nie podejmuje próby przekonania mnie,że warto, a
          ja wbrew temu co piszesz jestem otwarta...
          • robak_58 Re: Raczej się nie da przekonać 19.11.09, 17:51
            No właśnie, już jakieś zdanie o Włoszech masz, Ja niczego absolutnie nie sugeruję i wcale nie twierdzę że to złe.
            Prosta odpowiedź jest taka, Im więcej zobaczysz sama tym bardziej będziesz mogła zrobić własne porównanie, tyle że najczęściej bywa problem w ... zasobności kieszeni.
            Mogę Ci napisać że jest świetny ośrodek w Austrii, tuż przy granicy z Włochami i nazywa się Nassfeld, to albo Mi uwierzysz albo nie a jak pojedziesz tam osobiście, to stwierdzisz, jest gicio albo do bani. Napiszę że to ośrodek z mnóstwem słońca ale trafisz na ciągłą mgłę albo opady (jak to w górach) i ... masakra. Rozumiem, że suma opinii da jakieś tam rozeznanie ale i tak każdy Ma swoje upodobania itd. które się czasem mogą drastycznie od własnego punktu widzenia, różnić. Opinia zatem cudza, niekoniecznie jest miarodajna. Mnie np. podobają się trasy na Ainecku, A1 czy obie 11-ki ale sam ośrodek w całości to już nie bardzo a np. Turracher Hoehe niewielki ośrodek bez powalających tras, zdecydowanie bardziej Mi leży. Dodatkowo są tam stare wyciągi (na Ainecku, ma się to teraz zmienić w części) a dodatkowo na buli szczytowej niemal zawsze wieje. Czyli nie mogę Ci polecić tego ośrodka, bo to są warunki które Mnie nie przeszkadzają, natomiast z fragmentów Twego wpisu wynika (oczywiście Moja interpretacja) że nie takich oczekujesz. Austria ma swoje tam plusy a i minusy by się też znalazły ale chodzi o to ...
            • ortodox Re: Raczej się nie da przekonać 19.11.09, 18:33
              robak_58 napisał:

              > Austria ma swoje tam plusy a i minusy by się też znalazły ale ch
              > odzi o to ...
              ------------------------
              No właśnie. Chodzi o te plusy i poza odległością jakoś nic więcej nikt nie może o Austrii powiedzieć "na plus" ... w stosunku do Włoch.
              pozdro.
            • artie40 Re: Raczej się nie da przekonać 20.11.09, 12:24
              robak_58 napisał:

              > Mogę Ci napisać że jest świetny ośrodek w Austrii, tuż przy
              granicy z Włochami i nazywa się Nassfeld, to albo Mi uwierzysz albo
              nie a jak pojedziesz tam osobiście, to stwierdzisz, jest gicio albo
              do bani. Napiszę że to ośrodek z mnóstwem słońca ale trafisz na
              ciągłą mgłę albo opady (jak to w górach) i ... masakra.


              Nassfeld rzeczywiście jest fajne, świeży ośrodek, nie czuć takiej
              fabryki jak w innych miejscach w Austrii, 100 km tras też na 6 dni
              wystarczy. Nawet można skoczyć na nartach na włoską stronę gór ;-).

              Ale jeśli ktoś chce np. wyczynu, to np Zillertal czy Stubai jest
              lepszy.
          • belika Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 19.11.09, 15:57
            Nie znam Italii zimowej i nie mam porównania, natomiast w okresie sty-
            lut nigdy nie nastałam się kolejkach w Austrii.

            W sumie ja powinnam odwrócić pytanie - nigdy nie jeździłam we
            Włoszech...ale odpowiedzi na nie znalazłam juz powyżej :)
            Jednak po raz kolejny wybraliśmy Austrię :)
            • ortodox Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia 19.11.09, 17:02
              Nie wiem skąd ta teoria ;) ... że w Austrii jest luźniej.
              Wszystko zależy od miejsca, okresu, a nawet godzin.
              Mógłbym, wykorzystując teorię momo napisać, że narciarze ciągną tam gdzie lepiej, ciekawiej itd. Jednak to nieprawda. Są oblegane miejsca i we Włoszech i w Austrii. Czy to są ciekawe miejsca?
              Niekoniecznie. Ja zazwyczaj unikam takich miejsc i we Włoszech nie ma z tym żadnego problemu. Można znaleźć niemal wszędzie stok, gdzie
              długo nie zobaczy się na trasie innych narciarzy i cały wyciąg jest do osobistej dyspozycji. Takie miejsca są tez w Austrii.
              pozdro.
              • Gość: alienski Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.09, 20:49
                "Można znaleźć niemal wszędzie stok, gdzie długo nie zobaczy się na
                trasie innych narciarzy i cały wyciąg jest do osobistej dyspozycji.
                Takie miejsca są tez w Austrii."

                Jak najbardziej sie zgadzam!
                Rowniez co do pogody, bo jak sie ma szczescie to i przez caly
                tydzien lampa i mrozik.
                Ponadto serdecznosc gospodarzy, ktorzy dumni ze swojego regionu,
                otaczajacej ich natury i trybu zycia, chca pokazac gosciom z tego
                jak najwiecej.
                Pamietam wieczorne wedrowki z pochodniami na Alm i opowiesci
                gospodarza o regionie. I absolutnie zadnych uprzedzen co do
                narodowosci gosci.
                No i oczywiscie ten ich swojski Obstler....Grappa moze sie schowac.
                Do tego wspaniala organizacja. Pamietam, jak w zeszlym roku w
                regionie w ktorym przebywalem zamknieto ze wzgledu na wiatr i mgle
                lodowiec.
                Na drugi dzien podstawiono autobusy i rozdawano zastepcze karnety,
                na osrodek sasiedni.
                Pisze o Austrii w superlatywach ale nie sadze, ze zagorzalych
                zwolennikow Wloch to przekona, ale tez nie musi.
                Pzdr.

      • Gość: xyz weźcie się nie ośmieszajcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.09, 23:26
        praktycznie żaden mieszkaniec Dolomitów nie powie, że jest Włochem
        dla większości językiem ojczystym jest Niemiecki, mieszkałem we Włoszech jakiś
        czas i wiem jakie z tego powodu są konflikty, dużo poważniejsze niż u nas ze
        Ślązakami. Podobnie może nieco w mniejszym stopniu tyrolscy górale też nie
        przepadają za Austriakami z Wiednia, jak spytasz mieszkańca np. Zillertalu o
        narodowość to odpowie że jest Tyrolczykiem.
        Alpy to właściwie osobne państwo z własną kulturą, kuchnią i klimatem, granice
        narodowe nic tam nie znaczą!
        Chcecie zobaczyć prawdziwą Italię to jedźcie na południe od Rzymu, tylko
        niestety może spotkać was rozczarowanie.
        • ortodox Re: weźcie się nie ośmieszajcie 19.11.09, 23:45
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > praktycznie żaden mieszkaniec Dolomitów nie powie, że jest Włochem
          > dla większości językiem ojczystym jest Niemiecki, mieszkałem we
          > Włoszech jakiś czas i wiem jakie z tego powodu są konflikty,
          ------------------------------------
          Taaak ... żaden mieszkaniec Dolomitów nie jest Włochem, jak żaden mieszkaniec Śląska nie jest Polakiem. Nie dziwię się, że podpisałeś się xyz. Jest tu jakiś Niemiec z Wrocławia?
          Twoja znajomość Dolomitów mnie poraziła i chyba zacznę jeździć na narty na Sycylię. Podobno tam, na Etnie dopiero można spotkać prawdziwych Włochów. Bo prawdziwy Włoch, to ciemny, niewysoki mafiozo w kapeluszu i ciemnych okularach ;))
          pozdro.
        • jabol_z_www.kochamnarty.pl Re: weźcie się nie ośmieszajcie 20.11.09, 00:03
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          konflikty, dużo poważniejsze niż u nas ze
          > Ślązakami.

          ty się anonimie od Ślązaków odstosunkuj
          - jakie macie problemy ?
          - gdze to jest u was ?
          - na Ślązku Ślązak jest u siebie i raczej roboty po wschodniej
          stronie Przemszy nie szuka
          - problemy to ty jeszcze możesz mieć

          niepozdrawiam Janusz
          • belika Re: weźcie się nie ośmieszajcie 20.11.09, 09:37
            Panowie, jemu/jej chyba nie o to chodziło, ja przynajmniej odebrałam
            to inaczej.

            Prawdą jest, że mieszkaniec Bawarii, mowi o sobie "Jestem
            Bawarczykiem, nie Niemcem",a mieszkańcy np Kielu ze śmiechem pytają
            "To Monachium ciągle należy do Niemiec?!", mieszkaniec Tyrolu nie
            nazwie siebie Austriakiem, tylko Tyrolczykiem - tak jest.
            Przykład Śląska jest dla wielu drażliwy i chyba niefortunnie został
            użyty - to taki granat z opóźnionym zapłonem :)

            Nie wypowiem się na temat Dolomitów - nie byłam, ale o silnym
            podobieństwie do Tyrolu austriackiego już słyszałam.

          • Gość: Muchor Przewaga Bożego Narodzenia nad Wielkanocą IP: *.gts.pl 20.11.09, 15:13
            Austria ma jedną ważną przewagę nad Włochami (a przynajmniej nad Dolomitami) -
            śnieg jest wcześniej i częściej jest go zwyczajnie więcej. Wynika to z
            cyrkulacji - powietrze polarno-morskie znad północnego Atlantyku trafia nad Alpy
            właśnie w Austrii i tam zostawia wilgoć w postaci śniegu. Dlatego w kiepskie
            zimy to właśnie w Austrii jest szansa na dobre warunki. W zachodnich Włoszech
            (Bormio, Livigno) to już zdaje się jest inaczej, ale zasadniczo śnieg w Austrii
            jest pochodzenia atlantyckiego a ten w Dolomitach - raczej śródziemnomorskiego.
            Nie wiem, czy to dlatego w Dolomitach jest (podobno) znacznie wyższy procent
            naśnieżanych tras.

            Kolejną zaletą Austrii są zniżki dla dzieci. Karnet dla dzieci kosztuje
            zazwyczaj 50% ceny karnetu dla dorosłego - w Dolomitach to tylko 33%. W dodatku,
            chyba w Austrii jest nieco taniej - 6-dniowy karnet na cały Zillertal kosztuje
            193 euro, a DolomitiSuperSki to 225 euro. Również mam wrażenie, że łatwiej
            znaleźć nieco tańszy apartament w Austrii niż we Włoszech, chociaż to może być
            subiektywne wrażenie - bo ja już wiem jak szukać.

            Nie byłem jeszcze na nartach w Dolomitach ani w ogóle w Italii, więc nie wiem,
            wybieram się dopiero teraz - natomiast w Austrii byłem sporo razy, testowałem
            różne fajne napitki, gościnność może nie powala ale organizacja, jakość
            przygotowania tras itp. jest świetne. Chyba najbardziej podoba mi się w
            Dolomitach możliwość przemieszczania na duże odległości tylko na nartach.
            • robak_58 jak nie kijem to pałką ;) 20.11.09, 18:36
              Wcześniej pisałem że cała dysputa to jak wybór czy opalać się w Egipcie czy Tunezji ale skoro dalej ciągniesz wątek na rzecz Włoch to oki lubisz i już.
              To może z innej parafii bym walnął, bo Ja z kolei słyszałem od wielu osób, że jak się Ktoś chce poczuć naprawdę eksluzywnie, to winien się udać do Szwajcarii, zaś jeśli Komuś zależy naprawdę na super trasach, to Francja jest tu liderem, choć się mieszka w superblokowiskach. Ot i teraz dylemat, co wybrać Włochy, Austrię, Szwajcarię, Francję :)). I jeszcze jedno, możliwości finansowe oraz dostępność czasowa. Ile dni spędziłeś w zeszłym sezonie, ile zużyłeś urlopu (nie jest z gumy) i ile wydałeś na narty we Włoszech. Policzmy więc skipassy, dojazd, ubezpieczenie i noclegi, bez jedzenia i dodatkowych atrakcji bo gusta są różne a ww to po prostu najniezbędniejsze wydatki.
              To może być ważny argument w sporze jaki czynisz, Austria vs Włochy.
              Ale żeby nie było to tamto, to podam swoje wydatki za miniony sezon: dni na nartach 29, 17 dni urlopu, karnet sezonowy 460E, dojazdy 1750 PLN, ubezpieczenie 250 PLN, noclegi 330 E czyli razem (kurs Euro różny, bom kupował latem po 3,10-3,30 na karnet, zaś na początku zimy dużo więcej nawet do 4,70) czyli 4930 PLN czyli 170 PLN za dzień. Porównując do obecnego poziomu ceny Euro, wyszłoby 5350 czyli 184 PLN/dobę.

              Zatem do dziełą !!! może Mnie przekonasz :))
              • ortodox Re: jak nie kijem to pałką ;) 20.11.09, 20:17
                Ależ ja nawet nie zamierzam przekonywać zwolenników Austrii. Szwajcarii i Francji nie mieszałbym do tego wątku z powodów merytorycznych. Choć ekskluzywnie może być wszędzie, a ocena tras to zawsze kwestia poziomu odniesienia, zastanych warunków, pogody, samopoczucia i własnych preferencji. Nieważne. Nie ma znaczenia czy lubię czy nie. Jednak nie można tworzyć mitów, posługując się określeniem "słyszałem". Chcesz porównać wydatki? Osiągnięcia narciarskie? Czy ilość dni którą możemy poświecić na narty?
                Co ma to pokazać i do czego prowadzić? Nie będzie to żadnym argumentem, bo porównywać można tylko porównywalne rzeczy. Jak porównać Twoje mieszkanie z moim, albo z mieszkaniem Ala9, który wydał na nie ponad 1000 euro jak pamiętam. Jak porównać skipass sezonowy do dolomitisuperski na 13 dni. Ktoś (Muchor) pisał, że w Zillertalu skipass jest tańszy, bo kosztuje na 6 dni 193 a dolomitisuperski 225. To tylko półprawdy, a nawet cwierć. Bo w Zillertal cena jest taka sama w grudniu, styczniu i lutym, a dolomitisuperski może kosztować za 6 dni 180 ( w grudniu) i 198 w (styczniu) . Już za 13 dni w Zillertal masz 356 a dolomitisuperski w styczniu 344. No ... więc opłacalność zależy od miesiąca wyjazdu.
                I jeszcze jedna rzecz. W Zillertal masz za te 193 euro 645km tras a w Dolomitach ponad 1200! Jeśli chcesz coś tu liczyć i dzielić to podziel sobie ile wynosi cena jednego km trasy na tym samym karnecie w Zillertal i Dolomitach. Co nam wyjdzie jak to policzymy? W styczniu ( ja tak zazwyczaj jeżdżę) w Zillertal zapłacisz za 1 km tras przy karnecie 13 dniowym ( 365/654=0,55euro ... a w Dolomitach 344/1200=0,29euro. nadal twierdzisz, że w Austrii jest taniej?
                Zillertal, nawiasem mówiąc, to akurat bardzo dobre( jeśli nie najlepsze) miejsce na narty w Austrii i chętnie tam kiedyś pojadę ponownie. Jak się trochę znudzę Dolomitami.
                pozdro.
                • Gość: web Re: jak nie kijem to pałką ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 12:22
                  Ort, znowu nie trafione porównanie.
                  Zillertal możesz objeździć w trakcie wyjazdy tygodniowego. Wszystko jest w
                  jednej dolinie. Ewentualnie proponuje ominąć Spiljoch i Ahorn:)
                  Dolomity to olbrzymi rejon.Jak jezdzisz w val di fiemme, to nie pojedziesz na
                  dzień do Cortiny czy na Kronplatz. Nawet na Civette za daleko, prawda?
                  Jeżeli zamieszkasz w val di fassa, to możesz dojechać na nartach do St.
                  Christina i wrócić druga stronę
                  naprawdę kupujesz 13 dniowy karnet dolomiti superski i jeździsz autem po
                  wszystkich dolinach? :)
                  ściemniasz:)
                  • ortodox Re: jak nie kijem to pałką ;) 21.11.09, 12:52
                    No chwila! Kto tu zaczął coś wyliczać?
                    Jeśli moje porównanie jest (znowu?) nie trafione, to co powiesz o robakowym porównaniu?
                    Ja jeżdżę dokładnie tak jak napisałaś.
                    To żadna ściema, to na maxa wykorzystany karnet. Startując z Val di Fasa mam do dyspozycji cały obszar dolomitisuperski. Dlatego mam w głębokim poważaniu mieszkania przywyciągowe. To dla mnie nieporozumienie. Chyba,że w Białce ;). Nie oznacza to, że zawsze objeżdżę wszystko. Mam wybór i wybieram to, na co mam ochotę, albo gdzie warunki są najlepsze. Jakby na to nie patrzyć, to żaden ośrodek w Austrii nie daje takich możliwości jak dolomitisuperski.
                    To jest fakt nie do podważenia. Czy to ktoś wykorzysta ... to nie ma żadnego znaczenia.
                    pozdro :P
                • robak_58 Re: jak nie kijem to pałką ;) 23.11.09, 09:34
                  Ortodox, mam wrażenie że dużo piszesz dla samego pisania :(.
                  Co do wyliczeń jakie podałem, była to informacja ile wyniósł Mnie
                  koszt jednego dnia spędzonego na nartach ... akurat w Austrii,
                  choćby jako przeciwwaga do twoich stwierdzeń że Austria jest ..
                  droga !!!. Piszesz że się nie da porównywać cen karnetów do
                  wielkości areałów itd. a Ja sądzę że lekko przeginasz. Cóż z tego,
                  że jak piszesz, za cenę karnetu otrzymujesz 1200 km areału. Jesteś w
                  stanie zjeździć 1200 km w te dni na jakie opiewa ten skipass?, to
                  wychodzi po ok. 90 km dziennie, to naprawdę bardzo dużo. Moim
                  zdaniem to jest mało realne, bo na narty jeździ się dla przyjemności
                  a nie na zawody "stachanowców". To jest tylko opcja możliwości
                  wyboru, zresztą dla Kogoś Kto po raz pierwszy jedzie w Alpy, niemal
                  każdy ośrodek o niebo albo i dwa !!!, przebija ośrodki w Polsce,
                  nawet taki jak Turracher Hoehe z niecałymi 50 km tras.
                  Kwaterki trafiają się różne ale najważniejszy parametr, by były
                  ciepłe, było wygodne łóżko, była łazienka z gorącą wodą, by dało się
                  zrobic posiłek i aby było miejsce odrębne na sprzęt aby ten nie
                  walał się w miejscu odpoczynku. Wszystkie kwaterki spełniały ten
                  warunek, więc cóż można tu wymyśleć innego. Wisi Mi, czy jest tam
                  np. telewizor (a jest) bo nie jadę w Alpy by Tv oglądać. Widzisz,
                  jest też tak, że jadąc na narty kieruję się odmienną filozofią jak
                  dajmy na to np. Ty. Nie bez kozery wspomniałem o tych dniach
                  urlopowych. Cóż z tego że nawet forsy by stykło na wyjazdy, jak
                  brakłoby dni wolnych na ten rodzaj uzależnienia, jakim jest
                  narciarstwo. Jadąc w cyklach 4-o dniowych, tracę dwa czasem trzy
                  dni. Jeśli w miesiącu wyjadę dwa razy, to raptem nie będzie Mnie
                  tylko przez 4-5 dni a do tego w każdym tygodniu w pracy będę, więc
                  nie zostawiam ani bałaganu ani tygodniowych zaległości. Oczywiście
                  można stwierdzić, to nie dla Mnie, ale Ja piszę to nie dla Ciebie a
                  jako informację że i tak też można. Wybór pozostawiam innym.
                  Na koniec co do określenia "słyszałem", być może nie dostrzegłeś tu
                  ironii, bo sam w tymże wątku pisałem o tym że najlepiej samemu
                  doświadczać. Tyle że, na tym forum i na każdym innym jest mnóstwo
                  zapytań, jak jest tu czy tam ?, i co nie odpisujesz na takie
                  zapytania?! , no nie bądź hipokrytą !!!.
                  • ortodox Jak nie pałką, to pałą ;) 23.11.09, 10:59
                    I Ty twierdzisz, że to ja pisze dla samego pisania?
                    Jakie znaczenie dla meritum sprawy mają Twoje wydatki, ilość dni urlopu, ilość Twoich wyjazdów i ich długość, Twoja praca ... teściowa i pies. I Ty piszesz coś o hipokryzji? Koń by sie uśmiał ;)
                    pozdro.
      • Gość: wszedzie_fajnie to może ja spróbuje... IP: 193.27.6.* 23.11.09, 16:31
        Skoro byłaś juz parę razy we Włoszech to może pora na jakąś odmianę?
        Na poznanie nowych tras? Kontenplację nowych widoków, skosztowanie
        nowych potraw? Wydaje mi się, że zawsze warto poznać nowy region
        narciarski, susować po nowych trasach, zwiedzić inną okolicę
        zobaczyć jak żyją tam ludzie...

        W Austri chyba jest lepszy porządek, np oznakowanie tras bardziej
        czytelne, skibusy lepiej zorganizowane. Nawet jak są kolejki przy
        poczatkowych wyciągach/gondolkach to potrafią zorganizować kaowca,
        który animuje wspólną zabawę w rytm muzyki, konkursy itp. Naprawdę
        warto popatrzyć jak dbają o klienta! I jak potrafią się bawić!
        Zresztą tzw apres ski to chyba ich specjalność. Wystarczy popatrzyć
        co dzieje się w barach przy dolnych stacjach kolejek, po zakończeniu
        szusowania.

        W Austri generalnie są chyba bardziej urozmaicone trasy pod wzgledem
        skali trudności. W większości dużych ośrodków łatwo znależć coś dla
        wyczynowca pragnącego ostrych zjazdów jak i dla narciarza
        preferujacego rodzinne trasy o niewielkim nachyleniu. I proporcje w
        tym wzgledzie rozkładaja się mniej więcej po połowie.
        W Dolomitach (bo w innych regionach włoskich nie byłem) jednak
        wiekszość tras ma tą łatwiejszą, tzw rodzinną charakterystykę.

        No i Austryjacy mają lepszą golonke i piwo ;-)
        • ortodox Re: to może ja spróbuje... 23.11.09, 17:10
          Z większością niestety muszę się zgodzić. No, może poza tym większym zróżnicowaniem tras. To akurat zależy od regionu. Popatrz na Plan do Corones. Tam zróżnicowanie tras jest tak niesamowite, że naprawdę zadowoli każdego.
          pozdro.
      • Gość: Za... Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia IP: *.bruck.dyn.salzburg-online.at 25.11.09, 01:38
        Jedz do Wloch. Co bdziesz nam obciach w Austrii robila, najlepiej za
        daarmo 5 gwiazdek hotel ale za cenE przyczulku niby w miejsowosci
        Bzykzymaly jeszcze napewno . Wstyd, wstyd, wstyd.
        Nie dla psa kielbasa, nie dla byle polaczka Alpy. Jakze bylo pieknie
        gdy te alpy byly tylko dla tych ktorych na to bylo stac.
        Won z alp dusigrosze, aroganccy polaczkowie ktorym sie wydaje ze sa
        pempkiem swiata.
        Jestem, widze ale do bilii nie biegam na wzakupy wodki
        przedewszystkim.
        O zgrozo. Tanio, za darmo, to oni sa jednak zli.
        Zostan w domu.
      • Gość: hb Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia IP: 188.33.199.* 27.11.09, 23:37
        Jeździłem i we Włoszech i w Austrii i nie tylko.
        Osobiście wolę zdecydowanie Austrię może bo znam niemiecki. ;-)
        W sumie to kwestia gustu.
        We Włoszech faktycznie lepsze jest jedzenie i ludzie czasem
        entuzjastyczni.
        Ale Austria ma sporo plusów:
        -jest tańsza (nie wiem skąd teoria ze jest inaczej, najłatwiej
        porównać benzynę ale to samo dotyczy moim zdaniem wyciągów, depotów
        i apartamentów)
        -szkoły narciarskie są serio (polecam początkującym oraz nieletnim)
        -lepsze oznaczenia tras
        -lepsze i większe parkingi
        -apartamenty z moich doświadczeń są zdecydowanie lepsze w Austrii
        -i co dla mnie było szokiem fajniejsza muzyka w knajpach na stokach
        a czasem fajne imprezy na górze

        Grappy nie lubię, bombardino jest ok.
        • jeepwdyzlu ale grappa 28.11.09, 11:26
          Grappy nie lubię, bombardino ok
          -----------
          Nie lubisz bo nie próbowałeś grappy figowej
          :-)
          Biała grappa jest nieporozumieniem, smakowe - owocowe są lepsze a
          figowa, podawana z świeżą figą......
          :-)

          A wrzucając swoje dwa zdania do dyskusji - Włosi mają uśmiech i luz.
          Inaczej się tam wypoczywa. Jest nienerwowo a Polacy są lubiani.. A
          Austryjacy.....
          jeep
          • belika Re: ale grappa 29.11.09, 19:58
            Co do grappy się nie wypowiadam (kiedys różne próbowałam...bleeeee), bo i tak
            lubię tylko whisky...ale jezeli chodzi o Austriaków, to jak pragnę zdrowia, nie
            wiem ....NIGDY nie spotkałam się z oznakami nielubienia nas, naprawdę nigdy. W
            słonecznej Italii zresztą też nie :)
            • ortodox Re: ale grappa 29.11.09, 20:25
              Może nie lubienie, to przesada, ale wyczuwalny dystans niestety jest
              Było o tym nie raz na forum, teraz Ci wszyscy pokrzywdzeni przez Austriaków milczą ;)) Austriacy są zbyt wyrachowani, by okazywać niechęć, ale z tego dystansu można wiele wyczytać. Nie ma tego w Italii :)
              pozdro.
              • belika Re: ale grappa 30.11.09, 11:49
                Widocznie mam kłopot z powonieniem, bo nigdy nie wyczułam żadnego
                dystansu...albo też to takie nasze szczęście, że mam wrażenie, że nas
                (Polaków) wszędzie lubią :) Gdzie nie pojadę..."O! Z Polski, super!
                Lubimy Polaków!"...gdziekolwiek.

            • Gość: o_andrzej Re: ale grappa IP: *.ghnet.pl 29.11.09, 23:39
              > Co do grappy się nie wypowiadam (kiedys różne próbowałam...bleeeee), bo i tak
              > lubię tylko whisky...ale jezeli chodzi o Austriaków, to jak pragnę zdrowia, nie
              > wiem ....NIGDY nie spotkałam się z oznakami nielubienia nas, naprawdę nigdy. W
              > słonecznej Italii zresztą też nie :)

              Za grappa tez nie przepadam, nawet ta owocowa. :) Lubie wino i piwo. Tez nigdy
              nie spotkalem sie z nielubieniem w Austrii. Zreszta nigdzie indziej tez nie. Z
              Austriakami mialem wiele roznorakich kontaktow zawodowych, ale nie moge o nich
              zbyt wiele powiedziec, bo po prawdzie ich nie znam. Mimo, ze pochodze i mieszkam
              w Galicji. :) Ale znam ludzi, ktorzy ich dobrze znaja. No wiec cos w tym jest,
              ze maja o nich, czyli Austriakach, hmm... specyficzna opinie. Jeden z moich
              przyjaciol, zreszta tez narciarz, zna ich bardzo dobrze, spedzil tu kilka lat, a
              przez prawie 10 lat pracowal w firmie autriackiej w... Afryce. Biegle mowi po
              niemiecku. Ba, ma wielu przyjaciol wsrod Austriakow. I wlasnie on potwierdza, ze
              cos jest nie tak z ta nacja. Wg. jego teorii, to wynik kompleksow. Nie
              zapominajmy, ze jeszcze nie tak dawno, Austria byla wielka, ze Wieden byl jednym
              z najwazniejszych miast w Europie, promieniowal, nie tylko muzyka. To byla
              potega, oswiecona, raczej dobrotliwa i troche sklerotyczna, ale potega. Moje
              ciotki, ktore opowiadaly mi w dziecinstwie o swojej mlodosc w Krakowie,
              wspominaly te czasy jak najlepiej. Moze dlatego, ze byly mlode. :) A teraz?
              Austria to malutki, gorski kraj, z wielka historia i malym terytorium, ktory
              wciaz nie do konca odnalazl sie w dzisiejszym swiecie. Nie calkiem pozbyl sie
              pietna Anshlussu, ktory przyjal z entuzjazmem, za bardzo chce wszystkich
              przekonac, ze Hitler byl Niemcem, a Beethoven Austriakiem.

              Ot, takie luzne rozwazania o nieodleglej nam nacji. Nie zapominajmy przy tym, ze
              w naszym osadzie innych, i osadzie nas przez innych, wiele jest falszywych
              stereotypow, ze wszedzie sa wspaniali ludzie, podli i falszywi, a przede
              wszystkim tacy sobie. :)
              • ortodox Re: ale grappa 30.11.09, 00:44
                Ja też osobiście nie zaznałem żadnych przykrości ze strony Austriaków. Nie zaznałem też jednak jakiś szczególnych sympatii. Za to będąc wielokrotnie w Italli w najróżniejszych miejscach spotykałem wiele serdeczności właśnie dlatego, że jestem Polakiem. Było to w okresie kiedy mieliśmy naszego Papierza. Może to było przyczyną, ale czasem byłem wprost zażenowany sytuacjami, gdy okazywano sympatie do mnie tylko dlatego, że jestem Polakiem. Z podobnie ciepłym przyjęciem (choć chyba jednak nie aż tak ciepłym) spotykałem się tylko na Węgrzech.
                pozdro.
                • belika Re: ale grappa 30.11.09, 11:58
                  Nasz Papież cały czas w wielu miejscach na świecie budzi ogromną
                  sympatie, która przekłada się na Polaków. Tak było i 20 lat temu we
                  Włoszech i tak jest dziś np. na Dominikanie czy Kanarkach.
                  Dlatego też nie wiem do końca czy italiański uśmiech do nas jest do
                  końca szczery i jest wynikiem zwykłego lubienia Polakow....ot tak po
                  prostu jeden człowiek lubi innego, ale całych nacji bym pod wspólną
                  kreskę nie podciągała, żadnej nacji jako całości.
                  Osobiście piszę tylko o własnych doświadczeniach i odczuciach :)
                  • ortodox A jednak ... 30.11.09, 13:08
                    ja również piszę o własnych doświadczeniach i odczuciach.
                    Trudno jest czasem ocenić szczerość uśmiechu, jednak szczerość konkretnych sytuacji nie budzi już tych wątpliwości. Kiedyś już o tym pisałem na forum, ale było to ładnych parę lat temu, wiec przy okazji powtórzę. To tylko jedna z sytuacji. Apeniny lata 90-te, upalne lato, godziny sjesty ... na resztach paliwa mylę drogę i wjeżdżam w do małej wioski. Rozmawiam ze spotkany starszym mężczyzną( prosty rolnik) okazuje się, że do najbliższej stacji jest 15km, ale do czynnej o tej porze 25km. Wiem, że mogę nie dojechać. Włoch, bez chwili wahania proponuje, że jego córka pojedzie po paliwo dla nas do najbliższej czynnej stacji 25km. W miedzy czasie przestawiam auto w cień i podczas tego gubię zostawiony na dachu korek wlewu paliwa :). Przez wiele czasu starszy Włoch pomaga nam szukać tego korka. Córka przywozi paliwo i nie chce słyszeć o zapłacie. Zapłacie nie tylko za dowóz, ale i za przywiezione paliwo( 4l o ile pamiętam). Podobnych zdarzeń, gdzie na ogół prości ludzie ofiarowali nam bezinteresowną pomoc było więcej. Jakież tu można mieć wątpliwości w szczerość uśmiechu, intencji.
                    Oczywiście, nie można generalizować, jednak pewne wnioski można wyciągnąć. Mieszkałem wielokrotnie u Włochów i u Austriaków i choć znam znacznie lepiej niemiecki niż włoski, to prawie nigdy rozmowa z Włochem nie kończyła się na boungiorno. Z Austriakiem rzadko kiedy nie kończyła się na Guten Morgen ... ale nie można generalizować ;)
                    pozdro.
              • siejest Re: ale grappa 30.11.09, 06:50
                Grappa to przecierz "zwykły" sznaps ale nie o tym.
                Mam super przyjaciół w Polsce, mam jednak również niesamowitych
                wśród austryjaków. Sorry, to jednak "Wasze komplesy" co do nich
                tworzą może jakaś dziwną atmosferę.
                Począwszy od moich dzieci (austriaków pełną gębą) po 80-cio letniego
                faceta wszyscy są normalnie normalni.
                To młoda historia (jumy na terenie Austrii trwające po dzień
                dzisiejszy "gości" z dawnego bloku wschodniego), medialne
                nagłośnienia, że Polak to wciąż przekręt wywołują ten w pewnym
                stopniu dystans, kiedy to się skończy pyta taki przeciętny austriak.
                We Włoszech, hmmm... czy jakiś austryjak sciągnął polaków w celu
                wyzysku na gdzieś tam jakąś plantację?
                Lubię włochów (mam też kumpli) ale według mnie ogólnie śmieją się
                fauszywie, poprostu dla uśmiechu.
                Austriak..., od dwudziestu lat czyta w gazetach codzienie jaką mamy
                złodziejską żyłkę (ostatnio modny jest numer z Polski "na wnuczka"
                niby). Jedzie ktoś na złodziejstwo do Włoch? Raczej nie. To może
                taki obustronny dystans raczej.
                  • siejest Re: ale grappa 30.11.09, 12:59
                    To dla mnie też zagadka bo jak Polak (polski język) może przekręcić
                    językowo niemiecko-języcznych ludzi, że niby jest ich
                    wnukiem/wnuczką; (telefon: "halo babciu/dziadku, jestem w kłopocie
                    finansowym wyłuż mi XXX ojrasów, kolega odbierze tą kasę tu czy tam).
                    No ale media pisząc coś takiego nie wyjaśniają tego szczegółu. Dla
                    mnie więc według medii albo polscy oszuści mówią z dialektem lepiej
                    po niemiecku niż ja albo ci oszukani rozumieją język polski.
                    Tak powstaje dystans wywołany medialnie (chyba, bo w kontaktach
                    bezpośrednich mam super (normalnych) przyjaciół i znajomych wśród
                    austriaków. Policjanci przewodnik, ski nauczyciele i wypożyczający,
                    kwaterodawcy/hotelarze, sprzątaczki, ludzie z firm usługowych, facet
                    z brodą po piersi mijany na ulicy, którego (nie znam) a który zawsze
                    kapelusz przedemną zdejmuje gdy się mijamy, ekspedientki
                    uśmiechnięte, facet w tym biurze albo innym, który jest gotowy
                    zrobić wiele aby moje egzaminy wyszły jak najlepiej. Ech..., polak,
                    włoch, austriak..., chodzimy po tej samej ziemi,... granice budujemy
                    raczej my sami, najlepiej poprostu być sobą).
      • Gość: narc Re: kto mnie przekona do wyjazdu do Austrii zamia IP: 62.22.31.* 03.12.09, 11:55
        Austria zdecydowanie, byłem tu i tam, co mnie przekonuje do Austrii
        to organizacja. Po przyjeździe zamykam auto i otwieram w dniu
        wyjazdu. Wszędzie dojedziesz skibusami. Nawet spotkałem bar, gdzie
        można było siedzieć do wieczora, bo po 20 właściciel knajpy odwoził
        ludzi gratis swoim samochodem. Narty i buty zostawiasz w depo (1-1,5
        Euro za dzień) i zjeżdżasz na dół w "cywilnych" butach. Co do
        goscinnośći - jeżdżę zawsze z grupą znajomych i chcę z nimi spędzać
        czas, a nie szczerzyć zęby w głupim uśmieszku podczas dyskusji z
        gospodarzami. Super miejscem jest Zilletal, gdzie masz tyle
        ośrodków, że nie masz możliwości zwiedzić je w ciągu jednego
        tygodnia. Przy każdej stacji miejsce dla początkujących i uczących
        się. Co do pogody - to OK, jest pewne ryzyko, ale w Dolomitach też
        nie zawsze jest słońce. Jeżeli natomiast jest słońce to na
        Hintertuxie jest przepięknie. A zamiast grappy polecam Williamsa z
        kawałkiem gruszki :)
          • jeepwdyzlu po tej dyskusji widać 03.12.09, 13:15
            że nie ma jak dwa wyjazdy w sezonie:
            jeden do Włoch, drugi do Austrii
            A na deser jeszcze trzeci do Francji
            czego wszystkim forumowiczom i sobie życzę :-)
            jeep

            ps. ja bym 3 razy pojechał w Dolomity :-))
            • Gość: o_andrzej Re: po tej dyskusji widać IP: *.cyf-kr.edu.pl 03.12.09, 14:25
              > że nie ma jak dwa wyjazdy w sezonie:
              > jeden do Włoch, drugi do Austrii
              > A na deser jeszcze trzeci do Francji

              Dobrze piszesz, chcialoby sie, ale... I tu zaczyna sie dluga lista watpliwosci.
              Nawet nie finansowych, zakladam, ze stac mnie na czeste i dlugie wyjazdy, ale
              innej natury. Gdy jestes mlody, typu studia, wtedy nie stac cie na czeste
              wyjazdy, masz sesje, egzaminy. Konczysz studia, zaczynasz zycie zawodowe i
              najczesciej rodzinne w sensie zona/maz + dzieci. I tu z oczywistych powodow
              musisz ograniczyc swoje wyjazdy. Jesli nie masz jeszcze dzieci tez masz
              ograniczenia urlopowe. Potem dzieci dorastaja, usamodzielniaja sie, masz wiecej
              czasu, ale znow ogranicza Cie dlugosc urlopu (lato tez ma swoje plusy), nie
              mowiac np. o bawieniu wnukow. I wreszcie przychodzi emerytura. Masz wiecej
              czasu, zakladam, ze masz pieniadze. Ale czy wciaz masz zdrowie? Niekoniecznie,
              niestety. ;)

              I tak wychodzi na to, ze na dluzsze narty mozesz wyjechac raz, najwyzej dwa razy
              w roku. Szczesliwcy, tacy jak ja, zamieszkali w poblizu gor, moga jeszcze
              wypadac na narciarskie jedno a nawet poldniowki. Kilka, w najlepszym wypadku,
              kilkanascie razy w sezonie. Ot i cale nasze narciarstwo. ;(
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka