Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Dolomity po raz kolejny ...

    15.03.10, 22:16
    ... jednak ponownie Val di Fassa. Wyjazd na szybko i miałem za mało czasu, by szukać kwatery gdzie indziej. Poza tym, zawsze chętnie tam wracam. Jazda przez Słowację ( nocleg w Bratysławie) ... dalej przez Eisenstadt, Wr. Neustadt, Kapfenberg, Knittelfeld, Murau , Tamsweg, Spital, Lienz, CdA, Canazei. Razem ok 1350km i 20 h jazdy podzielone na 2 dni. Zużycie paliwa średnio 6,5l/100 Vectra 1.6/16
    Trochę obawiałem się o warunki śniegowe ... że będzie za ciepło. Śniegu było bardzo dużo, także poza trasami, ale był nieco zmęczony i stary.
    Dzień 1. Rozgrzewka na Buffaure, Ciampak i Ciampedie. Pochmurno i dość ciepło. Z upływem dnia zaczyna padać śnieg, który pod koniec dnia przechodzi w deszcz. Rezygnujemy po 15 ...starczy na pierwszy dzień.
    Dzień 2. Passo Costalunga ( Cerezza), trochę zmobilizował mnie staruch, by w końcu tam pojechać.Piękne słońce, brak wiatru ... ale nadal powyżej zera. Prawie nie ma narciarzy.
    Wyciągów i tras niezbyt dużo, ale wyglądają ciekawie.
    Zaczynamy od Pora di Tori przy pierwszym parkingu od VdF. Nowy wyciąg z szybka kanapą. Jedna czarna dość stroma, prosta i niezbyt długa trasa, a obok łagodniejsza nieco zakręcona niebieska, całkiem przyjemna. Jeździ się świetnie wiec robimy kilkanaście zjazdów. Potem przenosimy się w kierunku centrum ... na Paolinę. Tu już więcej narciarzy i ekspozycja południowa. Miejscami beton, a na dole miękko. Po kilku zjazdach przebijamy się orczykami na przeciwny koniec do Laurinów. To trzy dość leciwe i długie krzesła, ale trasy boskie. Szczególnie przy Konig Laurin. Jesteśmy prawie sami na trasach i wyciągach,. Można poszaleć i jest na czym. Trasy sztruksowe mimo popołudnia, szerokie i świetnie wyprofilowane. Miejscami na dole zaczyna robić się mokro. Szczególnie przy Laurin I.
    Ekspozycja wybitnie południowa. Wracamy wiec ponownie na Pora di Tori gdzie dzięki północnej ekspozycji trasa jest nadal nienaruszona. Jeździmy do zamknięcia ( 17.00) Ogólnie bardzo pozytywne wrażania z Carezzy. Mało narciarzy, świetne trasy choć nie ma za dużo. Gdyby jeszcze nieco nowsze ( szybsze) wyciągi na Laurinach ... było by super.
    Dzień 3. Seceda ...Startujemy z Lupo Bianco. Zaczęło się nieco pochmurnie, ale potem już samo słońce. Temperatury nadal powyżej zera, ale trasy bez zastrzeżeń. Col Rodella, passo Sella, Pizz Sella, Monte Pana, Mont de Seura, Sassolungo, Seceda . Mokro jedynie na czarnej ściance na Col Raiser.
    Dzień 4. Arabba, start z Lupo Bianco ... kilka zjazdów na Balvedere w oczekiwaniu na rozluźnienie kolejki do Sass Bece. Potem już cały dzień na stokach Arabby z małym wyskokiem na passo Campolongo. Temperatuar ok. zera, brak wiatru i trochę chmur na niebie. Trasy w Arabbie zmrożone ale nie twarde. Super jazda.
    Dzień 5. Alta Badia, start z Lupo Bianco ... Col Rodella, passo Sella, passo Gardena, Corvara, Vallon, Col alto, La Villa, San Croce, Piz la Villa, Cherz, Arabba, Belvedere. Piękna pogoda ale temperatury nadal znacznie powyżej zera i ostre słońce. Miejscami, przy dolnych stacjach wyciągów błotko.
    Dzień 6. Latemar, Start z Predazzo ( parking przy skoczni). Zimno ok. –10st , słońce i silny wiatr. Trasy betonowe. Narciarzy na trasach b. mało. bary i schroniska zapchane. Na trasach tylko dobrze jeżdżący. Sporo dobrze jeżdżących carvingiem. Na niektórych trasach wiatr uniemożliwia jazdę.
    Dzień 7. Marmolada, specjalnie zaplanowana na sobotę. Wszędzie pusto. Na Marmoladę wjeżdżamy z marszu. Na górze silny wiatr Słońce i temp –16st. Wracamy do Arabby i dalej
    passo Campolongo, Corvara, passo Gardena, Ciampioni, Saaolungo, passo Sella , Coll Rodella.
    Dzień 8. Cortina d’Ampezzo, z VdF jedziemy ok 1.5h do parkingu Pocol. Piękne słońce, ale mroźno ok. –10st, bezwietrznie. Kierujemy się na Pomedes. Kilka zjazdów na dół do Rumelo.
    Potem wjazd leciwą gondolka na Tofanę ( właściwie tylko na 2 poziom). Pod Tofaną „skansen”. Stare wyciągi i obiekty pamiętające Olimpiadę 1956. Zjazd w dół Forcella Rossa hehe ...żonę pierwszy raz w tym sezonie zatrzymało, ale zjechała. Wracamy z powrotem na Pomedes i na Pocol. Autem dojeżdżamy na parking przy 5 wieżach. Z Pocol jedzie tam też skibus . Kilka zjazdów z 5 wież i przedzieramy się na passo Giau. Orczyk przy rif. Averau nie chodzi. Trzeba trochę podejść pod górę i zjazd do Fedare. Potem nowym krzesełkiem przez Averau na Falzarego. Zjazd z Lagazuoi i powrót niebieska na parking przy 5 wieżach.
    Stare krzesła psują nastrój i dobry humor. Trochę zniechęcają do tego miejsca, tym bardziej, że pod koniec dnia zrobiło się naprawdę zimno. Są jednak urokliwe widoki, to wielki plus tego miejsca.
    Dzień 9. Civetta, Dojazd do Aleghe zajmuje nam 50min. Piękna pogoda ... Słońce i spory mróz ( ok. –10) Sporo narciarzy, ale tłoku nie ma i kolejek brak. Pra della Costa, Monte Fertazza i zjazd od Pescul. Potem z powrotem na Pra Della Costa i na Palafavera i Pecol i Crep di Pecol. Świetne trasy do Zoldo. Prawie nikogo na trasach, ale znów nieco leciwe krzesło i orczyk. Wracamy na Pra della Costa i już do końca pracy wyciągów zjazdy na Piani di Pezze, a na koniec do Aleghe na sam parking ... niemal do samochodu.
    Dzień 10. Alpe di Siusi, start z Lupo Bianco ... Col Rodella, passo Sella, Piz Sella, kilka zjazdów z Mont de Seura i skibusem do Saltri. Tam głównie Florian i Punta d’Oro.
    Mało narciarzy, świetnie przygotowane i zachowane trasy przez niemal cały dzień. Nadal słonecznie i b. zimno. Pierwszy raz tak zmarzłem w Dolomitach, choć przeważnie
    jeździliśmy w styczniu. Nie obyło się więc bez kilku szklanek rozgrzewających napojów ;) Powrót przez Mont de Saura, i Piz Sella. Na koniec kilka zjazdów na Col Rodella.
    Dzień 11. Wreszcie spadł śnieg, W VdF niewiele, ale im dalej w kierunku Moeny tym było go więcej. Mieliśmy pojechać na S. Pelegrino, ale kawałek za Ronchi zrezygnowałem.
    Nie chciało mi się zakładać łańcuchów. Zostaliśmy na Alape Lusia. Śnieg walił cały dzień i trasy z godziny na godzinę stawały się coraz cięższe. Świetne warunki do wyjeżdżania poza trasy. Po 13 na stokach zostali tylko nieliczni. Wytrzymaliśmy do 16 ... a to był już 11 dzień jazdy.
    Dzień 12. San Pellegrino-Falcade, nasypało ok. 40cm świeżego śniegu. Trasy ciężkie i pomuldzone. Nogi już mocno zmęczone i do tego niski pułap chmur. Ogólnie bardzo ciężkie warunki do jazdy. Zaczynamy od Col Margherita ( kilka zjazdów na dół do gondoli) ... widać coraz gorzej. Przedzieramy się do Falcade. Czarna trasa na dół zatłoczona, ale widać lepiej. Wracamy na San Pellegrino. Chmury schodzą jednak coraz niżej. W końcu odpuszczamy i po 15 koniec jazdy.
    Dzień 13.( ostatni) Alta Badia, od rana piękna pogoda, Słońce i lekki mróz, bez wiatru. Na trasach tłumy, po kilku dniach gorszej pogody wszyscy ruszyli na trasy. W Selvie kolejka
    zaczyna się już na schodach na przejście nad ulicą. Podobne tłumy są dalej ... do gondolki na Dantercepies i na poziome krzesła przy Colfosco. Zaczynam żałować wyboru trasy ...po 10 min. stania do każdego wyciągu. Rozluźnia się nieco w Corvarze , a my uciekamy w Alta Badię ... Boe, passo Campolongo, Cherz, Pralongia, San casiano, Piz Sorega, Piz la Villa, La Villa i ponownie San Croce. Na San Croce niemal pusto i znakomite warunki do jazdy.
    Po godzinie 14 wracamy ... La Villa , Piz la Villa, Cherz, Arabba,. Załapujemy się niemal na sam koniec …przed 17 wjazd na Belvedere. Zjazd na Lupo Bianco ... i koniec.
    Szkoda wracać, choć nogi mówią dość. Ogólnie wyjazd oceniam na 4,5 (w skali 1-5) głównie za sprawą raczej "austriackiej pogody" w Dolomitach ;)
    Powrót identyczną droga w identycznym czasie. W drodze powrotnej jak zwykle padało już od Słowacji. W domu o 18.00 ... prawie o widoku.
    pozdro.
      • staruch5 Re: Dolomity po raz kolejny ... 15.03.10, 22:26
        milo sie czytalo.:-)
        "podejść pod górę i zjazd do Fedare. Potem nowym krzesełkiem
        przez Averau na Falzarego. Zjazd z Lagazuoi i powrót niebieska na
        parking przy 5 wieżach."


        Wlasnie o to sie dopytywalem jakies 2 miesiace temu. Ponad rok temu
        czytalem na stronach DSS, jako o nowosci, ale nikt nie chcial tego
        potwierdzic. na mapach go nie znalazlem.
        skad startuje to krzeslo? ja go nie widze na aktualnych mapach CdA w
        DSS.
        Pzdr
        • ortodox Re: Dolomity po raz kolejny ... 15.03.10, 22:43
          Wiedziałem, że o to zapytasz :)
          Pamiętam to pytanie i specjalnie o tym napisałam.
          Do tego krzesła zjeżdża się z trasy Averau-Fedare. Gdzieś po przejechaniu ok 300m jest wąska trasa w lewo ( ok 100m)i dość strome krzesło: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2193270,2,1,Wlochy--Dolomity.html Za nim jest śmieszna (czerwona?) trasa, na której trzeba mocno odpychać się kijami w kilku miejscach. Na nowych papierowych mapach CdA już wszystko jest.
          pozdro.
          • ortodox korekta 15.03.10, 22:45
            Nie w lewo, tylko w prawo od trasy Averau-Fedare.
      • Gość: Jozzo Re: Dolomity po raz kolejny ... tuz przed wyjazdem IP: *.tor.primus.ca 16.03.10, 06:50
        z nadzieja na puch i na powaznie.
        To co piszesz jest jak dla mnie szokujace. Jest to niesamowicie impress [brak mi
        slowa rodzimego] Staram sie zrozumiec wasze wyjazdy w Alpy jako ze sam sie
        pzymierzam do wypadu alpejskiego. Nie mniej trudno mi to jakos wchlonac
        zwlaszcza to co piszesz o kolejnych przenosinach z miejsc na miejsce w cigu
        jednoego dnia [ to co tzn ze zjezdzacie ze stokow wsiadanie w w auto i jedziecie
        w inne miejsce ?] Trudno mi to pojac i zrosumiec jak mozne z tego miec tzw
        po polaku fun? :)
        Moje narciarstwo raczej opieralo sie o wypad w jedno miejsce i atakowanie tego
        co bylo w okolicy nawet w PL np w Samotni jak sie rano wstalo to mozna bylo
        zaliczyc bezkolizyjnie z ochroniazami rozne zleby nad Malym Stawem a potem juz
        normalka zycia towazyskiego na stoku i pod koniec dnia kolejan loteria zlapia
        czy nie i jakis zlebik .
        Chce sie wybrac kiedys w Alpy ale jak pomysle ze ma dojezdzac do wyciagu a potem
        w cigu dnia przejzezdzac na jakie inne miejscie to
        odkladam wyjazd w nieskonczonosc. Moim celem jest wyjechac i byc z dala od aut i
        calego szumu cywilizacji poprostu sie wylaczync.
        w Pl dawlay to schroniska Ornak, choolwoska,Miziowa itp nawet Kondratowa, czy
        Murowaniec a nawet Samotnia czy pod Labskim.
        Tu jest wiecej zakamrkow ktore zachowam dla siebie a jeli juz to bardziej mam
        cos pokazac to rzuce linkiem do szumnego np
        www.skibanff.com/trail_map/main.html Zaliczysz Delirke potem dobijesz sie
        na paru czarnych reanimacja koniakiem pod koniec dnia i nie wiedze potrzeby
        przjezdzania z miejsca na miejsce. Pare dobrych miejsc na snowcat tez mam nie
        wymaga to ciaglej jazdy tu i tam.
        Wytlumacz mi Orto o co chodzi w tych Alpach moze sie w koncu na nie zalapie,
        Z podzekowaniem
        • ortodox Re: Dolomity po raz kolejny ... tuz przed wyjazde 16.03.10, 09:46
          Nie mam awersji do auta ;)
          Traktuję je jako wygodny środek transportu i przemieszczania się z miejsca na miejsce. Przejazd autem w ciągu dnia podczas tego wyjazdu był tylko jeden raz. Z Pocol w CdA do 5 wież. To bardzo bliskie ośrodki, jednak nie mające połączenia trasowego. Do CdA z VdF jechaliśmy jak napisałem 1,5h. Ośrodek 5 wież leży po drodze więc pozostał tylko problem zdjęcia butów i to tylko dla kierowcy. Nie chcieliśmy wracać tam podczas tego wyjazdu ponownie przez przełęcze, więc zrobiliśmy te miejsca podczas jednego dnia. Też nie przepadam za takim łączeniem, ale w tym wypadku miało to mocne uzasadnienie.
          Co do pozostałych dojazdów ( rano na stok i z powrotem) to normalka.
          Nie ma najmniejszego sensu korzystać tylko z najbliższego ośrodka, gdy w promieniu krótkiego dojazdu autem są dziesiątki innych. W ciągu dnia w tych ośrodkach przemieszczaliśmy się już tylko na nartach ( ew jakiś skibus do Saltri). Jazda przez 2 tygodnie wciąż tymi samymi trasami byłaby dla mnie bardziej męcząca niż dojazd autem do innych ciekawych miejsc w okolicy.
          Tak robi zdecydowana większość narciarzy w Alpach, choć są i tacy, którzy mieszkając przy wyciągu korzystają tylko z tej jednej opcji. To kwestia potrzeb i preferencji.
          pozdro.
          • Gość: agatulka Re: Dolomity po raz kolejny ... tuz przed wyjazde IP: *.180-80-r.retail.telecomitalia.it 16.03.10, 13:03
            Ciekawa relacja ortodoxie ;)
            Jozzo, zawsze masz druga opcje wybrac taki osrodek, gdzie na tydzien mozesz
            calkiem zapomniec o aucie np. Les 3 Vallees, Paradiski, Via Lattea, Les 4
            Vallees, Zermat-Cervinia.
            Jesli dobrze pamietam to takie Paradiski nawet po polaczeniu obu stron w
            Whistler jest powieszchniowo ok 9 razy wieksze ;)

            • Gość: Jozzo Re: Dolomity po raz kolejny ... tuz przed wyjazde IP: *.tor.primus.ca 16.03.10, 13:55
              Dzieki, musze kiedys do tego podejsc i pewenie zadam wam jakies pytnia
              Jak na razie nie mam odwagi a moze zbyt wiele czasu na daleki wyjazd
              w nieznane, wiesci od ludzi bedacych tam nie sa tez zbyt optymistyczne.
              Co do Whistler - nie bywam tak ja nie bywalem w Wisle czy Szczyrku - za tloczno
              noe i sedzenie na dole gonienie do kolejki rano - Nie dziekuje za taki areobic
              na poczatku dnia.
          • Gość: Jozzo Re: Dolomity po raz kolejny ... tuz przed wyjazde IP: *.tor.primus.ca 16.03.10, 13:49
            z podzeikowaniem - Rozumiem ze tak tez mozna.
            Dla mnie wyjazd to tam gdzie [najchentiej nie ma samochodow nie ma tloku i
            wychodze rano przypinam narty i jade.
            Nie nudze sie nawet na prosym stoku w koncu mozna go przejechac na diesiatki
            sposobow. Tak czy inaczej dzieki za info
      • jeepwdyzlu Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 14:36
        fajna relacja
        orti - czy dobrze zrozumiałem, że cortiną byłeś jednak rozczarowany?

        jeep
        • ortodox Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 16:34
          Nie zjeździłem całej Cortiny, a tylko zachodnią stronę (Tofana) i 5 wież z Lagazuoi. Rozczarowany, to zbyt wiele powiedziane, ale zaskoczyła mnie infrastruktura. Myślę, że w takim znanym kurorcie powinni wymienić b. stare krzesła i wagony na coś nowszego. Infrastruktura, w części którą poznałem jest chyba najgorsza ze wszystkich znanych mi ośrodków w Dolomitach. W zamian za to są jednak piękne widoki i dobre trasy. Rzeczywiście, spodziewałem się jednak więcej. Pod tym względem MdC (równie znany kurort) bije CdA w każdym miejscu. Tam takich zabytków już się nie spotyka.
          pozdro.
          • staruch5 Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 16:52
            to co jest na Tofanie to skansen! dziwie sie, ze to jeszcze trwa.
            Czy byles na Forcella Staunies na gorze? Bo ze zona lekko wymiekla
            na Rosie to juz wiemy :-)
            • ortodox Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 22:22
              Może nie wymiękła, ale miała lekkie zawahanie :)
              Kiedyś zdarzało się to częściej, ale od jakiegoś czasu było już znacznie lepiej. Na tej trasie musiałem ją nieco pogonić, co sprawiało pewien kłopot, bo przeważnie zostawała nieco bardziej u góry ;) Na Forcella Staunies nie byliśmy. Podobnie jak na Tondi.
              Zostawiliśmy to sobie na następny raz.
              pozdro.
      • Gość: agatulka Re: Dolomity po raz kolejny ... IP: *.180-80-r.retail.telecomitalia.it 16.03.10, 15:11
        ortodox napisał:

        > Szkoda wracać, choć nogi mówią dość. Ogólnie wyjazd oceniam na 4,5 (w skali 1-5
        > ) głównie za sprawą raczej "austriackiej pogody" w Dolomitach ;)

        Co do austriackiej pogody to ja mniej wiecej w tym samym terminie mialam w
        Austrii wszystkiego po trochu, 1/3 dni piekne slonce i zero chmur, 1/3 pol na
        pol troche slonca troche zachmurzenia i 1/3 calkowite zachmurzenie i niewielkie
        opady sniegu. Tym razem najgorzej z pogoda okazalo sie we Wloszech, w Solda na
        lodowcu odczuwalna temperatura byla chyba z -30 stopni, do tego lekki wiatr, ale
        przy takiej temperaturze nie dalo sie przez to wrecz oddychac.
      • Gość: o_andrzej Re: Dolomity po raz kolejny ... IP: *.cyf-kr.edu.pl 16.03.10, 17:27
        No tos sobie pojezdzil. Pogratulowac i troche pozazdroscic, ale nie pozawiscic.
        :) W zeszlym roku alpejskie nartowanie odpuscilem, ale moja zona z moja siostra
        udaly sie na jezdzenie po Sella Ronda. Od kilku lat to ja wymyslam cel
        aplpejskiego nartowania i pomysl z Sella takze byl moj. No wiec panie wrocily
        mocno zniesmaczone. Ba, powiedzialy: nigdy wiecej. Glownie z powodu tlumow na
        trasach. Dopiero w ostatnim dniu jezdzily w jakiejs mniejszej stacji, w ktorej
        bylo niezle, ale do reszty sa zrazone. Szkoda, bo chetnie bym Selle zaliczyl, a
        zdaje sie, ze w tym zyciu juz nie bedzie to mozliwie. :)
        • staruch5 Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 17:40
          wystarczylo przed ich wyjazdem poczytac troche relacji z SR (nie
          tylko moich) i mozna bylo tak zaplanowac wycieczki, zeby jak
          najmniej wpadac w tlumy, a dobrze pojezdzic.
          • Gość: o_andrzej Re: Dolomity po raz kolejny ... IP: *.cyf-kr.edu.pl 16.03.10, 18:55
            One sa malo internetowe, a mnie zabraklo. W tym roku zaznalismy smaku wielkich
            Alp i Dolomity nam jakos zmalaly. W przyszlym roku bardzo chcialbym wybrac sie
            do ktorejs z wielkich stacji francuskich.
            • zolviu Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 19:22
              Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

              > W przyszlym roku bardzo chcialbym wybrac sie
              > do ktorejs z wielkich stacji francuskich.

              :)

              bo te cukierkowe dolomity to dla lalusiów ;)

              ja jeszcze nie wrocilem z jednego wyjazdu, a juz mi sie marzy nastepny. o ile
              autokar mnie nie zamorduje w tym tygodniu ;) to tak sobie czytam o avoriaz w les
              portes du solei. 12 miejscowosci bez odpinania nart na granicy
              szwajcarsko-francuskiej, 650 km, wszystko bez odpinania nart - tak pisza, a
              jesli to prawda to to bedzie moj nastepny cel :) (o ile ten autokar w tym
              tygodniu... :/ )
              • Gość: agatulka Re: Dolomity po raz kolejny ... IP: *.180-80-r.retail.telecomitalia.it 16.03.10, 19:35
                zolviu napisał:

                > portes du solei. 12 miejscowosci bez odpinania nart na granicy
                > szwajcarsko-francuskiej, 650 km, wszystko bez odpinania nart - tak pisza, a
                > jesli to prawda to to bedzie moj nastepny cel :) (o ile ten autokar w tym
                > tygodniu... :/ )

                Niestety Zolviu bez odpinania nart sie nie obedzie, gdyby tak bylo to bylby
                najwiekszy na swiecie osrodek z polaczonymi trasami. Mimo to jest to moj
                ulubiony osrodek po 3 Dolinach. Chociaz te moje rankingi to sa dosc ruchome raz
                mi sie bardziej podobaja 3 Doliny raz Bramy Slonca :) Do tego jeszcze po nartach
                baseniki termalne w Val d'Illiez albo Aqua Parc w Bouveret - marzenie.
                Wiec jak widzisz koniecznie musisz tam jechac.
                • Gość: agatulka Re: Dolomity po raz kolejny ... IP: *.180-80-r.retail.telecomitalia.it 16.03.10, 19:39
                  A przy okazji w tescie agatulki mozesz wygrac kupon na 25% znizki w Chatel - Portes du Soleil hehe :)
                  W sumie to moge dac nawet kilka kuponow, ale sa na sezon 2009/2010, wiec musisz sie spieszyc :)
        • ortodox Re: Dolomity po raz kolejny ... 16.03.10, 20:31
          Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

          > No wiec panie wrocily mocno zniesmaczone. Ba, powiedzialy: nigdy
          > wiecej. Glownie z powodu tlumow na trasach. Dopiero w ostatnim
          > dniu jezdzily w jakiejs mniejszej stacji, w ktorej
          > bylo niezle, ale do reszty sa zrazone. Szkoda, bo chetnie bym
          > Selle zaliczyl, a zdaje sie, ze w tym zyciu juz nie bedzie to
          > mozliwie. :)
          --------------------------
          Cały problem w tym, że prawie wszyscy chcą zaliczyć SR.
          To jakieś nieporozumienie. Jeśli dokładnie przeczytasz moją relację, to dojdziesz do wniosku, że na tłok na SR trafiliśmy tylko raz. Było to w ostatnim dniu narciarskiego tygodnia (w piątek) i to po kilku dniach "austriackiej pogody". W dodatku tłok panował tylko w godzinach przedpołudniowych. Gdy wracaliśmy z S.Croce nawet w najbardziej wąskich gardłach ( passo Campolongo, Arabba, i oststnie wyciągi przed Belvedere) gdzie tradycyjnie ustawiają się kolejki, było pusto. SR to magistrala komunikacyjna i trzeba ja tak traktować, a nie jak coś do zaliczenia. Trzeba nieco poznać panujące tam zwyczaje i miejsca, które lepiej omijać. Tak jak w każdym w miarę ruchliwym miejscu. W razie problemów zrezygnować w odpowiednim momencie i uciec do spokojniejszych miejsc, których dookoła nie brakuje. Nie powinno się planować SR na konkretny, sztywno wyznaczony dzień bez alternatywnego planu. Niestety, większość narciarzy podchodzi do tego w inny sposób i stąd te problemy, dla mniej zorientowanych w ruchu na SR. Frycowe trzeba czasem zapłacić, szczególnie gdy jak pisze staruch, nie czyta się rad bardziej doświadczonych ;)
          pozdro.
          • staruch5 Re: Dolomity po raz kolejny ... 21.03.10, 10:54
            ortodoxie,
            mam pytanie o Marmolade. napisales, ze robilicie ja z marszu.
            Czy korzystaliscie z krzesla na przeleczy Fedaia? czy ono chodzilo?
            Co z orczykiem? bo w styczniu mialem wrazenie, jak by go juz nie
            chcieli uruchamiac.
            To z marszu to bylo w Malga Ciapella, prawdaz?
            • ortodox Re: Dolomity po raz kolejny ... 21.03.10, 11:44
              Tak, wjeżdżaliśmy gondolą z Malga Ciapella. To była sobota ... zero kolejek. Dlatego z marszu. Krzesło nie chodziło, podobnie jak kilka innych razy, gdy przejeżdżałem passo Fedaia. Zwracałem na to zawsze uwagę.
              pozdro.
    Pełna wersja