Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm?

    16.03.10, 18:53
    czyli – co przeszkadza narciarzom.

    Dla koneserow i wyjadaczy to, co tu napisane jest „oczywista
    oczywistoscia”. Ale mysle, ze moze kiedys jakas mlodziez to
    wygoogla, a moze jakowys „narciarze gastronomiczni” dowiedza sie,
    co traca (jak sie jezdzi), kiedy oni siedza w knajpie.


    Jest sporo zjawisk, ktore przeszkadzaja w odczuwaniu przyjemnosci
    jazdy na nartach. A to:

    - opad, zwlaszcza deszczu lub mokrego sniegu
    - wiatr
    - mroz
    - mgla, czyli bardzo niska podstawa chnmur
    - tlum ludzi


    Opad nieduzy i w niskiej temperaturze nie przeszkadza prawie
    wcale. Troche laskocze po twarzy. Opad mokrego sniegu to juz
    dosc przykra sprawa, ale najgorzej jest z opadem deszczu.
    Zabiera nam szybko pokrywe sniezna, snieg szybciej sie topi w
    kontakcie z woda. Mamy wszystko mokre. Moze jakies supermembrany
    chronia, ale jak jest mokrutkie krzeselko, to zaraz mam zawsze mokre
    spodnie, kurtke, a dodatkowo rekawiczki, kask. Gogle trzeba juz
    ubrac i wnet sa cale zamoczone, nie pomaga przecieranie. Czesto poca
    sie od wewnatzr i na to juz w ogole nie ma rady.
    Bardzo mecza sie okularnicy, ktorym wszystkie warstwy szkla i
    plastiku pokrywaja sie para wodna.

    Wiatr. Tak do 30 km/h nie jest duzym problemem. Potem juz
    jest gorzej. Przede wszystkim dlatego, ze zaczyna sie wylaczanie
    kolejek i wyciagaow, zwlaszcza wysoko. Pojawiaja sie klopoty
    komunikacyjne, zwlaszcza, gdy jestesmy w duzym osrodku i trzeba sie
    przemieszczac miedzy dolinami. To szybko moze okazac sie juz
    niemozlwe. Jak to jest tylko kwestia zjazdu na dol, to pikus. Choc
    bywa taki watr, ze jazda na dol jest utrudniona lub nawet bardzo
    trudna. Dodatkowo wiatr powoduje silne zamiecie, pogarsza sie
    widocznosc. Kiedys na Duex Alpes na 3600 m npm, nagle tak dmuchnelo,
    ze z mojego 9-letniego syna zrobil sie latawiec :-)
    Przy bardzo silnym wietrze widzialem kiedys w Cervinii narciarke,
    ktora wypadla z dobrych kilku metrow z krzeselka. Tak wialo, ze
    krzeselko „wisialo” calkiem poziomo.
    Na jednej z przeleczy w Pirenejach w Andorze zerwal sie wiatr,
    wracalismy juz w dol i temu sammeu synowi wiatr porwal kijki; dosc
    daleko je potem znalazlem.

    Mroz. Tak do -10 C jest bardzo komfortowo. Ponizej - coraz
    mniej. Raz jezdzilem przy -23 C, na szczescie bez wiatru. To juz
    jest bardzo zimno i wowczas jazda jest co najmniej malo przyjemna.
    Poza tym czasem nie wytrzymuje sprzet. Kiedys mi sie zdarzylo, ze
    calkiem przyzowite Koflachy-buty pekly przy -15 C.
    Polaczenie mrozu z wiatrem jest bardzo nieprzyjemne i
    niebezpieczne. Pare lat temu na jednym z lodowcow w takich
    warunkach (-18 C i 50 km/h) odmrozilem sobie policzki i slady
    zostaly juz na zawsze.

    Mgla. To chyba najgorszy wrog. Bardzo malo ludzi jezdzi we
    mgle. Mgla, to inaczej bardzo niska podstawa chmur. Generalnie
    jezdzimy w nasyconej parze wodnej. Widocznosc spada do 50, czasem 20
    m. Wszedzie jest bielutko, dookola nas. W ogole nie widac faktury
    sniegu pod nartami. Praktycznie nie widac dokad sie jedzie.
    Oddech dosc szybko zamienia w szron na wasach, brodzie, (kobiety
    maja lepiej :-)). Latwo sie pogubic. Na szerokich trasach ciezko sie
    zorientowac, gdzie sie jest. Na waskich warto wiedziec, jakie w
    danym osrodku/kraju jest oznakowanie tras na mgle. Sa rozne zasady
    oznakowania tyczek „lewych” i „prawych”. Wtedy okazuje sie, ze to
    tez warto bylo wiedziec... Czesto w takiej mgle mozna przejechac
    obok dolnej stacji wyciagu, czy knajpy, do ktorej chcielismy wstapic.
    Jazda jest dosc trudna. Latwo wypasc poza trase - nieprzyjemne, bo
    niespodziewane. Sa problemy z rownowaga. Blednik sie gubi. Nie
    bardzo wiemy, gdzie pion i czy jedziemy, czy stoimy. Dosc latwo sie
    przewrocic, myslac, ze juz sie zatrzymalo.

    W takich warunkach czesto osrodki wylaczaja prawie wszystkie
    wyciagi, zostawiajac jakis jeden. Kazdy powod jest dobry, zeby isc
    do domu, albo „konserwowac” sprzet. To sie nazwya, ze oni to robia
    dla nas, bo jest niebezpiecznie. A zeby nie musieli oddawac kasy, no
    to zostawiaja jakis jeden wyciag chodzacy. Np w Cervinii przy bardzo
    silnym wietrze zostawiaja jedna „gasienice” na dole i nie mozna
    wowczas powiedziec, ze sie nie dalo jezdzic!


    Tlum to osobna sprawa. Tlum na wyciagu to pikus, ale tlum na
    trasie to zupelna katastrofa. Brak przyjemnosci z jazdy. Nie my
    decydyujemy, ktoredy pojedziemy, latwo o kolizje, a tlum palaczy
    przy wyciagu, to juz inny watek pt. „jak przetrwac w stadzie” na
    formu Psychologia.

    To tak po krotce te zjawiska, ktore przeszkadzaja narciarzom w
    osiagnieciu wspomnianego orgazmu.

    Jak napisalem na wstepie, dla wielu to nic nadzwyczajnego, ale dla
    poczatkujacej mlodziezy moze to byc nowe(?).
    No to teraz juz mozemy jechac na narty :-)
      • Gość: agatulka Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? IP: *.180-80-r.retail.telecomitalia.it 16.03.10, 23:34
        Ladnie to opisales.
        Dwa razy mgla napedzila mi niezlego stracha. Raz na czerwonej 52 w Lenzerheide (dobrze, ze nie jechalam 51) nagle zeszla na stok chmurka tak, ze prawie nie bylo widac konca nart. Drugi raz w St. Anton na S4 bylo piekne slonce a na S3 tak niesamowita mgla, ze od jednej tyczki nie bylo widac kolejnej. Zjechalam nawet z trasy, ale w pore sie zorientowalam. Najlepsze, ze na drugi dzien jadac ta samo trasa dopiero zobaczylam, ze w jednym miejscu, gdzie trasa jest dosc waska i bez zadnych zabezpieczen mozna spasc w dol ladne kilkadziesiat metrow czego absolutnie nie bylo widac we mgle.
      • Gość: O2 Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? IP: 83.101.55.* 17.03.10, 11:11
        Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma. Trzeba mieszkac w gorach, by miec orgazm kilka razy w tygodniu. Chociaz jest to niezupelnie prawda, znam takich co mieszkaja w gorach i jazda na nartach im sie przejadla, czasem tylko dolaczaja do towarzystwa.
        Urlop planuje sie na kilka miesiecy z gory, trafienie na idealne warunki to prawie wygrana w totolotka. Jak juz sie nizinny czlowiek dorwie do nart, to tak jak marynarz, ktory wplywa do portu po kilku miesiacach zeglugi. Kazda kobieta jest piekna, wiec nie ma znaczenia, deszcz, wiatr, czy mgla, orgazm zapewniony.
      • Gość: Jozzo Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? IP: *.tor.primus.ca 17.03.10, 14:02
        za pare godzin frune ale w sumie w tak istotnej sprwie nie moge sie oprzec przed
        stuneiniem w kalwiture
        No wiec tak

        Chyba w kontekscie orgazmu najtragicniejszym wydaje sie byc opad.

        A na powaznie masz racje ja bym odwrociel ptyanie co jest konieczne
        i tu odpowiedz jest jasna o bystarczy tylko tak ze 2 stopy puchu pod narta i
        troche slonca oczywiscie brak wiatru i ~7stopni Cencjusza ponad 35% spadku na stoku

        Dorzucajac do twojej listy dodalbym lodoszren z tzw. mocno przewianym zlezalaym
        sniegiem kiedys zwnaym gipsem [ no ale przy dzisiejszych sztrukswoych
        natrostradach kto to widzial
        ba!? kto to jest w stanie pojechac
        Napewno poranny mocno zmrozony sztuks jest dosc silna tragedia na stoku.

        No i na zakonczenie z seri jak sie nie ma tego co sie lubi ...
        W zwiazdku unikalnoscia warunkow zapewnajacych narciaski orgazm jak to ujales
        zalecam bardziej tradycyjny np o pranku np w ramach rozgrzewki przed
        wyruszeniem na stoki narciarskie.
        Cheers

        • Gość: Jozzo Co jest wystarczajace zeby: IP: *.tor.primus.ca 17.03.10, 14:37
          > A na powaznie masz racje ja bym odwrociel ptyanie co jest konieczne
          > i tu odpowiedz jest jasna o bystarczy tylko tak ze 2 stopy puchu pod narta i
          troche slonca oczywiscie brak wiatru i ~7stopni Cencjusza PONIZEJ ZERA ponad 35%
          spadku na stoku

          No i namolnie powtorze to:
          www.youtube.com/watch?v=HGd4jatccUM&feature=related
          Z niustajacym Cheers
          A teraz juz czas na moj wypad wiec so long kochani
          • jeepwdyzlu starzejecie się 17.03.10, 15:40
            To nie Wy wtswaliście o 4 żeby na piechotę zdążyc do kolejki w
            Kużnicach?
            To nie Wy z całym sprzetem na plecach szliście na piechotę na
            Goryczkową?
            To nie Wy spaliscie w 20 osób w jednej sali na Chochołowskiej a
            potem NA PIECHOTĘ nie właziliście na Grzesia?
            To nie Wy w schronisku pod Strzechą patrzyliście w jedyne dostępne
            danie czyli fasolke po bretońsku????
            A dziś popijając grappę w najpiękniejszych górach świata narzekacie
            na brak orgazmu...... Śniło się Wam, że będziemy sie tu spierać do
            ostatniej kropli krwi czy lepiej jest w selvie czy w ischgl?
            Znaliście te nazwy w ogóle? To nie Wy cieszyliście się z trzasku
            wpięcia waszych kasprowych w wiązania beta? Dziś nawet nie wiecie
            jaka jest nazwa waszych wiązań...

            To nie mróz Wam (nam, nam) przeszkadza Panowie..
            To latka lecą...
            ciał
            jeep
            • staruch5 Re: starzejecie się 17.03.10, 15:52
              no pewnie, ze leca, ale Ty z kolei zazdrosisz nam tego co bylo.:-)

              Tu jest jakies nieporozumienie. Gdyby ten moj wpis potraktowac tak
              pesymistycznie (jak Ty sugerujesz), to natutralna konsekwencja
              byloby zrezygnowanie z jezdzenia na nartach. A tak nie jest.
              • jeepwdyzlu Re: starzejecie się 17.03.10, 15:57
                ee
                sam z siebie się śmieję
                i o własnych pisałem wspomnieniach
                :-)
                jeep
                • Gość: Jozzo Re: starzejecie się No nie, bo ... IP: *.tor.primus.ca 03.04.10, 15:42
                  Jak mawia moj stary przyjaciel to nie proces starzenia sie to poprostu tyko
                  efekt uboczny globlanego ocieplenia. I glownie dlatego juz ni wchodzimy ze
                  sprzetem na Goryczkowa nie sypiamy w 20 osobowych pokojach, odpuszczamy sobie
                  Grzesia czy Rakon, ...
                  Ot co sie narobilo w tym siecie narciarskim.
            • Gość: Maciej Re: starzejecie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.10, 12:36
              > To nie Wy wtswaliście o 4 żeby na piechotę zdążyc do kolejki w

              A kto pamięta jeszcze PKS Kraków - Zakopane o 5:25 ?
              Wstawałem 3:55, chyba o 4:40 był pierwszy tramwaj, którym można było zdążyć na
              ten autobus i przed 8:00 być w Kuźnicach.

              > To nie mróz Wam (nam, nam) przeszkadza Panowie..
              Ale dla mnie najgorszych wrogiem dziś jest mróz. Wolę jeździć nawet w deszczu
              (wtedy przynajmniej odpada inny wróg nr 1 - tłum na trasach) niż mróz połączony
              z lodowatym wiatrem. Latka lecą...
            • Gość: Jozzo Re: starzejecie się - onie tak my NIE [tak szybko] IP: *.tor.primus.ca 28.03.10, 18:11
              No z ta klejka 0 4 rano przesadziels wystarcyzlo byc w kozniach o po 8:00 i
              spoko zjesc sniadanie czesta z wkadka potem spacerkiem ok 40min [nawet w butach
              narciarskich typu np Elbrus ] wpisac sie naliste na krzeslo na goryczkoewj.
              Zgadam sie ze warro bylo sie zerac rano na pierwszy autobus zeby wjechac na
              przelcz krowiarki potem spcerkime na Markowe szczwiny - sniadanko i dalej na Babia.
              Tak napewno warto bylo sie zerac rano zeby zlaiczyc jakis zlebik zanim
              straznicy sie pojawia alw jak zlusznie mowisz to nie my.
              Ze co ? Ze sapcerki z Z chocolwoskej na Gezisa, Rakon czy z Mizowej na Pilsko to
              w sumie jestestwo narciarstwa No wlasnie to nie my.
              My dzisaj - hmm zakceptowalismy postep techniczny i np snowcat + jazda
              kontrlowana z prowadzacym z radiami przy uchu itp itd - no coz starzejemy sie Bo
              przeciez to ne my w totalna zaymke noislismy pelne plecaki parowatu [ wlacznie z
              zytkiem] dla calego schronika nie czesto zjzezdajac od gornych stacj wyciagow z
              plecakami pelnymi ladunku o ktorym lepiej nie wspomnac. W tatalna sniezyce
              gnalismy samochodami tam gdzie zew gor nas wzywal. Bez cienia watpliwosci
              przerywalsmy sielanke goracych porankow by ciply dotyk .. zamienc w
              brutalne samgniecia silnego wiatru gdzes tam gdzie nas jeszcze nie bylo a zew
              gor byl jedynym glosem ktory docieral do naszej swadomosci. To nie my mielsmy
              tyle funu w wiloosobowych pokojach w schorniskach gdzie jako tako lenia woda
              byla luksusem 5-cio gwazdkowym, funu o ktry dzis nie jest tak latwo nawet w
              lususowych
              pensonatach
      • Gość: o_andrzej Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? IP: *.cyf-kr.edu.pl 17.03.10, 14:30
        > - opad, zwlaszcza deszczu lub mokrego sniegu
        > - wiatr
        > - mroz
        > - mgla, czyli bardzo niska podstawa chnmur
        > - tlum ludzi

        Ano. Wszystko to prawda, a w mojej ocenie dochodzi jeszcze kilka:

        [b]Twardo[b] Bardzo nie lubie twardych tras i warunkow. Zdjezdzac zjezdam, nawet
        sobie niezle radze, ale przyjemnosci wielkiej nie odczuwam, a do orgazmu to ho,
        ho. W czasie ostatniego wyjazdu, w ostatnim dniu pobytu w Monte Rosa, pomimo
        ladnego slonca i ogolnie dobrych warunkow, i duzej wysokosci, trasy byly bardzo
        twarde. Nie mam mowy o swobodnej jezdzie. Czlek jakis przykurczony, miesnie
        napiete, technika jazdy nieokreslona typu zeslizgowo-zsuwanego.

        [b]Journees blanches[b] czyli "biale dni", na ogol swiezo po opadzie, z lekka
        mgla (bo gdy duza mgla, to podpada pod staruchowy punkt o mgle), szarawo, bez
        slonca. Wszystko wokol jest jednolicie biale, pomimo dobrych gogli nie widac
        faktury, nie wiadomo czy jezdziemy po utwardzonej trasie z niewielkim narzutem
        swiezego sniegu czy po metrowej off piste. Takie cos przezylem ostatnio w
        pierwszym dniu w Valtournanche. Fatalnie sie w tym jezdzi, troche lepiej niz w
        silnej mgle, ale bywa jeszcze bardziej zdradliwie. Moje panie (zona i siostra)
        dzieki temu niezle zakopaly sie w glebokim sniegu. Prze 30 min sie nie mogly
        wyzbierac. A nazwe "journees blanches" zapodala mi siostra, ktora nauczyla sie
        jej od jednej swietnej narciarki - Szwajcarki z Lozanny.
      • ortodox Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? 17.03.10, 18:41
        Dla mnie najgorszą z tych wszystkich plag narciarskich jest mgła (niski pułap chmur). Nic w zasadzie nie da się z tym zrobić, a jeździć jest bardzo ciężko. Wszystkie inne plagi mogę przeżyć. Na mróz jestem dość odporny, a od wiatru można się jakoś schować. Zawsze jakiś stok jest zawietrzny i przeważnie można znaleźć jakiś kryty wyciąg. Jak już jest bardzo zimno, zawsze można wstąpić do jakiegoś schroniska na coś rozgrzewającego. Nawet co pół godziny ;) Opad mi w zasadzie nie przeszkadza (poza deszczem). Nawet lubię gdy pada śnieg. Trasy robią się przyjemnie miękkie i z reguły puste. Padający śnieg czyni wspaniałą atmosferę, jak zawsze kojarzyła mi się z nartami. To mnie niesamowicie nastraja do jazdy, a nawet uszczęśliwia. Byle było coś widać. Jeździ się wolno, ale niesamowicie. Często wyjeżdżam wtedy poza trasy. Tłumy też mi specjalnie nie przeszkadzają, chyba że jest bardzo długa kolejka do kolejki. Nie przeszkadzają mi nawet twarde (betonowe)trasy, choć też ich nie lubię specjalnie. Bardziej wkurzają mnie rozmięknięte od słońca place, kiedy narty wyraźnie w nich hamują. Jednak najgorsza jest mgła. Tego nie lubię najbardziej. Nie ma to jak słoneczny dzień, gdy widać każdą górkę i fałdkę na trasie. Dlatego m/i tak cenię Dolomity. Tam zawsze jest na taka pogodę największa szansa.
        pozdro.
        • staruch5 Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? 17.03.10, 18:54
          przeszkoda, o ktorej nie napisalem sa jeszcze lawny. Bardzo
          malo to dotyczy narciarstwa sztruksowego, bardziej pozatrasowego, a
          szczegolnie zlebowego. Nie mam doswiadzcenia w lawinach. Raz
          zdarzylo mi sie zjechac z mala lawina (dosc plasko bylo) i nawet to
          nie bylo straszne a przyjemne.
          Ilekroc zdarzylo mi sie jezdzic poza trasa po swiezym opadzie, to
          obawialem sie lawin. Twardo zadzieralem glowe w gore stoku,
          wypatrujac zagrozenia.

          Generalnie, jak czytam Wasze uwagi, to stwierdzam, ze jestescie
          wyjatkowo mili i poprawni, bo trzeba napisac, ze to nic dziwnego, ze
          staruch ma klopoty z orgazmem.
          Pzdr.
      • robak_58 Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? 18.03.10, 07:42
        - Co do opadu, to akurat najbardziej nie znoszę śniegu z deszczem. Deszczu też
        nie lubię ale jakby mniej :)) choć skutecznie i szybko niszczy pokrywę śnieżną.
        - Wiatr, nawet jeśli bardzo mocny ale stały to można sobie ustalić pewne
        parametry jazdy, gorzej gdy jest porywisty, wtedy niespodzianki murowane, czasem
        w bardzo trudnym miejscu może być wielce niebezpieczny.
        - Mróz, do - 10, to zależy też jaka jest wilgotność i czy słońce jest czy go nie ma.
        - Mgła, tu na pewno nie ma fanów jazdy po omacku. Najgorszym jest dla Mnie
        zatrzymywanie się na stoku w takiej totalnej mgle na poniżej 20 m widocznośći.
        Zauważyłem że tu występują trzy etapy. Najpierw zatrzymujemy się, tzn. tak się
        Nam wydaje, po czym stwierdzamy że jednak się poruszamy. To etap pierwszy, drugi
        następuje wtedy że kiedy już wiemy że się poruszamy, a nie stoimy, to musimy
        wpierw ustalić czy poruszamy się do przodu czy do tyłu ???. Dopiero ustalenie
        tego parametru pozwala na w miarę pewne zakotwiczenie na stoku czyli zakończenie
        etapu drugiego i realizację trzeciego czyli faktycznego zatrzymania :)).
        - Tłum ludzi ?, zależy od wielu czynników, np. jeśli stan trasy jest świetny, to
        zupełnie to nie przeszkadza, gdy zdecydowanie fatalny, to trzeba bardzo uważać i
        bywa to męczące, właśnie dlatego że trudno pojechać swoim torem jazdy tylko
        przez sytuację wymuszonym.
        • staruch5 Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? 18.03.10, 10:10
          Robaku, wybitnie celny opis zatrzymywania sie we mgle :-)
          Pzdr.
        • jabolkn bo jaja wam chyba poobcinali 18.03.10, 10:30
          albo zbyt długo na nich siedzicie
          cóż to za rozpacz?
          - za twardy śnieg
          - za zimno
          - za mokro
          - za miękko
          - za mglisto
          - za ludno
          - za..........
          nie macie biedne misie już przyjemności ???
          to qrwa do Tajlandii jedzćie i dajcie sobie porządnie wymasować

          może jestem zboczony ale na nartach mam rozkosz zawsze,
          już nawet przed wyjazdem kiedy w piwnicy wdycham opary topionego
          smaru
          • ortodox Re: bo jaja wam chyba poobcinali 18.03.10, 10:44
            Naprawdę jest ci wszystko jedno czy jest mgła, czy świeci słońce?
            Czy pada i co pada?
            Czy wieje?
            Czy jest lód?
            Czy jest błoto?
            Może nawet nie musisz mieć śniegu?
            Wystarczy igielit w hali?
            Prawdę mówiąc nie zazdroszczę, to jest rzeczywiście zboczenie.
            ( nieważne z kim, nie ważne gdzie nie ważne jak)
            pozdro.
            • staruch5 kupmy mu lalke w sex-shopie:-) 18.03.10, 10:47
              taka hala ze sniegiem (sa chyba 2 w RFN), to jak lalka z sex-shopu :-
              )
              • jabolkn Re: kupmy mu lalke w sex-shopie:-) 18.03.10, 10:58
                staruch5 napisał:

                > taka hala ze sniegiem (sa chyba 2 w RFN), to jak lalka z sex-
                shopu :-
                > )
                wnioskuję staruchu że ani nie byłeś w hali ani nie miałeś takiej
                laleczki- osobiście wolę tajlandzkie masażystki - żywe, mogą być z
                kutasem
                • staruch5 tak, tak 18.03.10, 11:07
                  zgadles! Ja juz jestem tradycjonalista. Na narty nadal bede jezdzil
                  w gory, a sex uprawial z (zywa) kobieta.
            • jabolkn Re: bo jaja wam chyba poobcinali 18.03.10, 10:55
              ortodox napisał:

              > ( nieważne z kim,
              - byle na drzewo nie uciekało

              a w hali owszem, bywam przynajmniej kilka razy w roku poprostu nigdy
              nie mogę się oprzeć jak widzę takiego architektonicznego potwora na
              niemieckich albo holenderskich nizinach, i najlepiej latem przy
              30stopniowym upale


          • robak_58 Re: bo jaja wam chyba poobcinali 18.03.10, 14:17
            nie macie biedne misie już przyjemności ???
            ależ skąd :))
            używanie idzie na wszystkich frontach, możliwych :))
      • Gość: dobry narciarz Re: Dlaczego na nartach tak trudno o orgazm? IP: *.pools.arcor-ip.net 28.01.11, 20:37
        dobremu narciarzowi nic nei przeszkadza
    Pełna wersja