Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie.

    15.02.11, 22:41
    Witajcie kumy! Przeglądam sobie właśnie forum i widzę, że co najmniej połowa forumowiczów gościła w Dolomitach w tym samym okresie na początku roku :) Czas na krótkie podsumowanie mojego wyjazdu w Dolomity z Panem Prezesem.
    Na początek muszę napisać, że Pan Prezes ma superluksusową willę, podgrzewane podłogi i inne szmery bajery, problem w tym, że w samym środku gór na końcu świata, skąd 20 minut jedzie się do Corvary z czego ponad 10 minut serpentynami po górskiej drodze, gdzie 2 samochody mogą się minąć tylko w wyznaczonych miejscach. Ale jest OK. Nasz pierwotny plan został trochę zmodyfikowany, ale po kolei:

    Dzień 1. Alta Pusteria.

    Jeździliśmy na Monte Elmo i Croda Rossa. Przy okazji pozdrawiam forumowego kuma, którego mieliśmy okazję spotkać. Muszę się pochwalić, że zgodnie z sugestiami kumów udało mi się namówić Pana Prezesa i Panią Prezesową na integrację z prostym ludem i pojechaliśmy skibusem! z Sesto do Moso. Rzeczywiście unikalne przeżycie. W obu ośrodkach jest 5 fajnych tras, 2 na Monte Elmo: czarna 14 i czerwona 13 (najbardziej podobała się Pani Prezesowej) i 3 na Croda Rossa: czarna 3 (najbardziej podobała się Panu Prezesowi) i czerwone 3 i 10, wszystkie z nich obsługiwane przez kolejki linowe. Resztę można sobie darować. Ogólnie nieźle, ale 5 dobrych tras i to bez połączenia obu ośrodków to trochę mało jak na jeden dzień. Jak udało mi się dowiedzieć od obsługi planowane jest połączenie Monte Elmo i Croda Rossa oraz wytyczenie 2 nowych czerwonych tras i wówczas to może być jeden z ciekawszych ośrodków.

    Dzień 2. Valle Isarco.

    Plose. Ludzi jak mrówek (niedziela), ale zapewne w tym dniu tak jest w całych Dolomitach? Jedna super trasa 9-kilometrowa Trametsch, niezła czerwona 4. Pozostałe trasy nie są takie złe, ale krótkie. Pan Prezes odkrył ewenement na skale światową, jedna z tablic informacyjnych jest postawiona odwrotnie do kierunku jazdy, chyba dla wchodzących pod górę lol :) Ogólnie średnio.

    Dzień 3. Trevalli.

    Pani Prezesowa jak wiadomo kobieta romantyczna, napaliła się więc na blisko 10-kilometrową trasę Innamorati. Jak się okazało trasa w wielu miejscach jest bardziej do narciarstwa biegowego a nie zjazdowego, więc się trochę namachaliśmy :) Poza tym jeździliśmy w Falcade, San Pellegrino i Alpe Lusia i wszędzie całej naszej ekipie się podobało. Nie wiem czemu kum Jeep tak krytykuje Alpe Lusia, ośrodek jest bardzo fajny a dodatkowo ma chyba najlepsze tablice informacyjne i oznaczenia w całych Dolomitach, chociaż są nazwy tras a nie numery. Ogólnie jeden z najlepszych ośrodków.

    Dzień 4. Cortina d'Ampezzo.

    Najpierw Tofane. Panu Prezesowi kilka razy zabytkowe krzesła chciały połamać nogi, nieco się zdenerwował, więc zjechaliśmy niżej bardzo fajną, ale niezbyt długa czarna trasą Forcella Rossa. Niżej infrastruktura była już znacznie lepsza, pojeździliśmy trochę po niezłych czerwonych trasach, Pan Prezes załatwił nawet, że wpuszczono nas na czerwona Olympia, która była zamknięta ze względu przygotowania do zawodów. Później przejechaliśmy na Rio Gere. Najpierw Cristallo, niestety tylko 1 super trasa czarna Staunies, znów zabytkowe krzesło chciało połamać naszego Pana Prezesa, ale trzeba przyznać krajobrazowo bajka jak na Marsie. Później Faloria: kilka fajnych czarnych tras i lepsza infrastruktura. Podsumowanie przy kolejnym dniu.

    Dzień 5. Plan de Corones.

    Dwie super czarne trasy Sylvester i Herrnegg, można jeździć bez końca. Na reszcie tras mnóstwo ludzi uczących się jeździć. Trzeba przyznać, że infrastruktura jedna z lepszejszych w Alpach. Ogólnie nieźle, nieźle kumy.

    Dzień 6. Alta Badia. Araba. Marmolada.

    Marmolada: chyba obsługa musiała się dowiedzieć, że przyjeżdża Pan Prezes, bo kolejki linowe były praktycznie puste :) Z góry świetna 12-kilometrowa trasa, chociaż ostatni jej odcinek to już dość płaski dojazd. Szkoda, że tylko jedna trasa z kilkoma wariantami. Araba i Alta Badia to już bardzo dobrze znane nam okolice. Jedyne co się zmieniło od ostatniego pobytu to jeszcze większe kolejki na Sella Ronda, ludzi jak mrówek. Czerwona 1 przez las do Corvary po opadach śniegu zauroczyła naszą Panią Prezesową.

    Dzień 7. Cortina d'Ampezzo.

    Pan Prezes postanowił, że musi mieć zdjęcie z Lindsey Vonn, nie było więc wyjścia i jeszcze raz udaliśmy się do Cortiny. Ja dostałem plakat :) Później wróciliśmy się na Passo Falzarego. W kolejce linowej na Lagazuoi taki tłum, że Panią Prezesową chcieli nam zgnieść. Powiedziała, że nigdy więcej. Ale trzeba przyznać, że trasa w dół czerwona Lagazuoi super. Następnie zjechaliśmy na Cinque Torri, ale tu znów Pani Prezesowa zaczęła marudzić na zabytkowa infrastrukturę, szczególnie to jednoosobowe krzesło. Najgorsze było przed nami bo Pan Prezes chciał namówić Panią Prezesową na jeszcze jeden wjazd kolejką linową na Lagazuoi. Dobry obiad jaki zafundował Pan Prezes w restauracji na Cinque Torri nieco ułagodził Panią Prezesową i dała się namówić. Ja zabrałem auto i miałem na nich czekać na Armentarola w Alta Badia przy orczyku. Jak się okazało to był strzał w dziesiątkę Pana Prezesa. Prezesowa jak zjechała na dół była w siódmym niebie, zachwycona trasą Armentarola, krajobrazami, wodospadami, i jeszcze jakieś konie ich ciągnęły na koniec. Ogólnie Cortina to dość dziwne miejsce, krajobrazy nieziemskie, niektóre trasy najlepsze w Dolomitach, ale infrastruktura to niestety muzeum.

    I to był koniec naszej jazdy na nartach, ale nie koniec przygód. Prezesowa stwierdziła, że zabiera nas na termy. Pojechaliśmy nad Jezioro Garda do miejscowości Cola di Lazise do Villa dei Cedri. Prawdę mówiąc byliśmy już z Panem Prezesem w różnych ośrodkach termalnych, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Tu się nie pływa w basenach, chociaż baseny też są, ale w prawdziwym, wielkim jeziorze z gorąca wodą termalną, grotą, fontannami, zainstalowanymi masażami, podczas gdy na dworze były minusowe temperatury. Rewelacja!!.

    Podsumowanie kumy mam krótkie: Dolomity uzależniają.
    Obserwuj wątek
      • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 15.02.11, 23:30
        No, całkiem ładna relacja. Opinie Jeepa o miejscach i trasach są z zasady tendencyjne, więc nie można brać ich całkiem serio ;) Najlepszy dowód: Psioczył na Val di Sole i MdC po zeszłorocznym pobycie, a w tym roku pojechał tam znowu ... dołować się.
        b-a-n-i-t-a napisał:
        > Podsumowanie kumy mam krótkie: Dolomity uzależniają.
        ----------------
        Wiem coś o tym ;)
        pozdro.
        • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 16.02.11, 11:17
          Nie chciałem tego pisać od razu, choć miałem na to ochotę, ale skoro się odezwałeś i brniesz dalej w zaparte, to napiszę. Twoje ocena tras jest też co najmniej mało obiektywna i podejrzewam, że ulegasz nastrojom jak kobitka ... podobnie jak Jeep ;)))
          W zależności od aktualnego nastroju, może także warunków na stoku i pogody oceniasz trasę i ośrodek. Jeśli czarna Valbona - Ronchi jest dla Ciebie nieciekawa i do dyskwalifikacji, to jest to nieobiektywne .... delikatnie mówiąc. Dla mnie to super trasa, o wiele ciekawsza i bardziej wymagająca niż Kamikadze w Zillertal.
          pozdro.
          • Gość: ec Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.abcdata.pl 16.02.11, 12:08
            nigdy nie ukrywałem, że moje oceny sa subiektywne, każda ocena jest z natury rzeczy subiektywna,
            niegdzie nie brnę tylko konsekwentnie trwam przy nielubieniu Lusii a uwielbieniu dla St Pellegrino/Falcade
            czarna mi nie podeszła i tyle, w Lusii byłem przy optymalnej pogodzie i w romantycznym towarzystwie, warunki sniegowe były bardzo dobre, jazda nie była zła ale drugi raz majac jak alternatywę Pielgrzyma albo Latemar nie bede sie zastanawiał
            PS. nie obrażaj kobiet sa nie mniej konskewentne niż mężczyżni
            • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 16.02.11, 14:57
              Gość portalu: ec napisał(a):

              > nigdy nie ukrywałem, że moje oceny sa subiektywne, każda ocena jest z natury rz
              > eczy subiektywna.
              ----------------------
              Oczywiście, że każda ocena jest z natury subiektywna. Jednak można przy tej subiektywnej ocenie stosować obiektywne kryteria. Niestety, tak chyba nie jest :)
              pozdro.
              p.s.
              W żadnym przypadku nie obrażam kobitek. One zmienne są i cały w tym urok :))
        • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 16.02.11, 11:54
          Zdjęcia jak zawsze robił Pan Prezes. Mogę zapytać Pana Prezesa, ale jak znam życie kumy to albo nie da wcale albo ze 2-3 sztuki. Nie to że Pan Prezes jest chytry, wręcz przeciwnie, jedynie jest uczulony na punkcie publikowania swoich zdjęć gdziekolwiek. Napiszcie mi tylko o jakie zdjęcia poprosić i jak tu się dodaje zdjęcia? Może z Alta Pusteria i Valle Isarco bo to chyba najmniej znane miejsca?
          Muszę obalić jeszcze jeden mit: w San Candido, Sesto, Brunico, Bressanone w miejscach publicznych jak sklepy czy obsługa wyciągów może nie wszyscy, ale ogromna większość mówi po włosku, nawet między sobą. Oczywiście znają też perfekcyjnie niemiecki. Natomiast na stokach słyszy się trochę więcej niemieckiego, ale nie wiem czy to turyści z Niemiec/Austrii czy tubylcy. Ogólnie wcale nie czuliśmy się jak w Austrii tylko zdecydowanie we Włoszech, zresztą ja po niemiecku to znam tylko guten morgen i danke więc miałbym problem z integracją z tubylcami :)
          Prawdę mówiąc to nie wiem do czego można się przyczepić w Alpe Lusia? Chyba tylko, że ośrodek nie jest zbyt duży i sporo tras jest dość łatwych. Ale nam wszystkim się podobało i jak widać jesteśmy w większości a większość zawsze ma rację :)
          • Gość: ec Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.abcdata.pl 16.02.11, 12:18
            zdjec nigdy dość,

            oczywiscie bardziej pożadane sa z Eisacktal i Hochpustertal ale chetnie obejrze po raz enty widoki marmoladowe
            oczywiscie mieszkańcy Sudtirolu sa dwujezyczni jednak wiecej pośród nich Manfredów i Manueli niż Giorgio czy Glorii
            ale fakt ze knajpie zamawiajac birre dostaje sie kieliszek 0,4 a kleine to jeszcze mniejszy kieliszek ;) to nie po austriacku

            pozdro
            ec
          • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 16.02.11, 14:40
            b-a-n-i-t-a napisał:
            > Muszę obalić jeszcze jeden mit: w San Candido, Sesto, Brunico, Bressanone w mie
            > jscach publicznych jak sklepy czy obsługa wyciągów może nie wszyscy, ale ogromn
            > a większość mówi po włosku, nawet między sobą. Oczywiście znają też perf
            > ekcyjnie niemiecki.
            ---------------------------------------
            Ehhh ... obalam ten mit już dobrych parę lat na tym forum, a zawsze znajdą się nowi odkrywcy rzeczywistości, którzy właśnie wrócili z Górnej Adygi i twierdzą, że byli w Austrii na Koronplatzu ... bo tam mówią po niemiecku i to kiedyś Austria.
            Baaa ... nawet w Trentino widzieli niemieckie nazwy ulic i miejscowości, a na gospodynie w Val di Fassa mówią Frau. Skąd w ludziskach ten zapał do fałszowania rzeczywistości? Czy może to tylko brak zmysłu obserwacji i powielanie opinii zasłyszanych opinii?
            Staram się jak mogę używać tylko włoskich nazw mając świadomość, że historia tego regionu była bardzo różna i pokrętna Jednak kto jak nie my ... Polacy możemy to lepiej zrozumieć. Dziś to jednak są Włochy i to czuć na każdym kroku. Byłem kiedyś części tego regionu w najbardziej wysuniętej na północ ... w Vale Aurina. Nawet tam, choć moi gospodarze mówili po niemiecku, w sklepach, barach i innych miejscach publicznych czuć Włochy wyraźnie.
            pozdro.
            • Gość: Koch Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.ghnet.pl 17.02.11, 14:05
              A ja darzę Sud Tirol dużym sentymentem i postępuję dokładnie odwrotnie. Używam tylko niemieckich nazw i porozumiewam się tylko po niemiecku /chociażby dlatego, że go dobrze znam/. Znam też dobrze historię tego regionu, dążenia ludności do szerszej autonomii i wiele wiem o niesłychanej wręcz "italianizacji" w latach 50 - 70, a więc w czasach nam współczesnych. Tylko że wtedy w Polsce był to temat tabu i mało kto u nas zna tragedię Tyrolczyków.
              • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 17.02.11, 17:06
                Coś chyba nie najlepiej u was Koch, Joch i sp. z historią :P
                Inaczej wiedzieli byście, że to właśnie za czasów Mussoliniego, a więc w latach 30tych prowadzono tam nieudolną italianizację, która była niczym wobec wcześniej prowadzonej na tych terenach germanizacji przez poprzednie stulecia. Po II wojnie przyznano regionowi Górnej Adygi autonomię i wprowadzono j. niemiecki jako równoprawny w szkołach i urzędach.
                Oczywiście ... komuś w Austrii to nie wystarczało i w latach 60-80 w skutek znanej na całym świecie niemieckiej tolerancji i poszanowania innych nacji "Tyrolczycy" inspirowani w Monachium, Insbrucku i Wiedniu wysadzili prawie 400 bomb w skutek czego zginęło lub zostało rannych kilkadziesiąt osób. Gdyby to Austria wygrała wojnę o te strategiczne tereny w 1918r to zamiast nieudolnej itaianizacji Mussoliniego, była by perfekcyjna germanizacja Hitlera. Bo według rasy germańskiej od zawsze prawda musi być zawsze po ich stronie jak nie ... to wojna. Teraz piszecie o tragedii Tyrolczyków, a za chwile napiszecie o tragedii narodu niemieckiego wypędzonego z Pomorza, Warmii, Mazur i Śląska.
                pozdrawiam was Koch Joch i spółka i zachęcam do nauki ... j. włoskiego
                • Gość: volksdeutsch ortodox mądrzejszy od wikipedii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.11, 18:02
                  en.wikipedia.org/wiki/South_Tyrol#Languages

                  ortodox to ma chyba jakiś uraz, za dużo w dzieciństwie oglądał 4 pancernych, albo jak się bawił z kolegami w wojnę to musiał być Niemcem,

                  przeczytaj sobie:
                  "German and Italian are both official languages of the province of Bolzano-Bozen. In some eastern municipalities Ladin is the third official language. A majority of the inhabitants of contemporary South Tyrol are native German speakers."

                  tłumaczenie: niemiecki i włoski są urzędowymi językami prowincji Bolzano-Bozen. W niektórych wschodnich miejscowościach ladyński jest 3 oficjalnym językiem. Dla WIĘKSZOŚĆ mieszkańców współczesnego Południowego Tyrolu językiem ojczystym jest NIEMIECKI"

                  poniżej masz procenty:
                  Language Number Percentage
                  German 290,774 69.15
                  Italian 110,206 26.47
                  Ladin 18,124 4.37

                  pewnie wzorując się na twoim ulubionym polityku Jarku K. stwierdzisz teraz, że jeśli fakty są przeciwko nam, to tym gorzej dla faktów
                  • ortodox volksdeutschu ... ? 17.02.11, 18:55
                    Co chcesz tym udowodnić? Chyba tylko to co napisałem wyżej, że nie było tam żadnej italianizacji jak pisał Joch i sp. ... a jedynie wcześniejsza skuteczna germanizacja.
                    Nacja germańska jest w tym najskuteczniejsza i gdy tylko trafi na podatny grunt realizuje swoje plany z takim właśnie skutkiem. Gdyby Austriacy wygrali wojnę w 1918 roku i następne, to w prowincji Bolzano nie mieszkałby żaden Włoch chyba, że w obozie ... a ty volksdeutschu byłbyś obywatelem drugiej kategorii i pilnował tych obozów.
                    pozdrawiam ... volksdeucha vel ????
                    • Gość: lelek Re: volksdeutschu ... ? IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 20:22
                      Abstrahując od procentów oraz faktów i spekulacji historycznych, mam wrażenie, że turystycznie na wielokulturowości ten region tylko zyskuje: łatwiej się dogadać, otrzymać odpowiedni standard usług, wreszcie: dobrze zjeść. Zupełnie inaczej, niż w ostatnio omawianym Beskidzie Śląskim, jak również w Żywieckim ...
                        • ortodox Re: volksdeutschu ... ? 17.02.11, 21:09
                          Z punktu widzenie korzyści ekonomicznych germanizacja może wydawać się korzystna. Szczególnie na krótkim dystansie. Jednak przy bliższym i dogłębniejszym spojrzeniu na dłuższą metę ... wcale tak nie musi być. Jednak włosi tez zarabiają ... także w Trentino i innych resortach, które z germanizacją nie ma nic wspólnego.
                          pozdro.
                    • Gość: volksdeutsch pisałem że i tak przeinaczy fakty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.11, 21:05
                      > Co chcesz tym udowodnić? Chyba tylko to co napisałem wyżej, że nie było tam żad
                      > nej italianizacji

                      Under the fascist government, huge efforts were made to bring forward the Italianization of South Tyrol. The German language was banished from public service, German teaching was officially forbidden and German newspapers were censored with the exception of the fascist Alpenzeitung. The regime massively favoured immigration from other Italian regions.

                      • ortodox volksdeutschu ... 17.02.11, 21:21
                        ... w dalszym ciągu potwierdzasz tylko to, co napisałem wyżej, że nieudolne próby italianizacji miały miejsce za czasów Mussoliniego. Chyba, że nie rozumiesz niemieckiego i nie wiesz co cytowałeś ... :P
                        pozdrawiam volksdeutscha vel? ... nadal nie wiem kim jesteś naprawdę.
                        • b-a-n-i-t-a Re: volksdeutschu ... 17.02.11, 22:00
                          Cała wielkość i unikalność Włoch polega właśnie na połączeniu przeróżnych kultur, tradycji, obyczajów, języków, dialektów w jedną całość, ale to zbyt trudne do zrozumienia dla twojego malutkiego ptasiego móżdżku drogi Kochu, Jochu czy inny volksdeutschu. Pisanie takich idiotyzmów w 150 rocznice zjednoczenia Włoch świadczy tylko o tobie. Nie będę tu opisywał jak jeden z naszych pracowników zatrudnił cię jako instruktora żeby oszczędzić ci dodatkowego wstydu. A od kuma ortodoxa się od...piernicz bo mu nawet do pięt nie sięgasz.
                          • Gość: Bolzano Re: volksdeutschu ... IP: *.48-82-r.retail.telecomitalia.it 18.02.11, 14:09
                            Oczywiście, pełna zgoda co do różnorodności Włoch. Ale właśnie dlatego zrozumienie pewnych mechanizmów tam występujących nie jest takie proste.
                            Bronienie "włoskości" Górnej Adygi w kontekście obchodów 150. rocznicy zjednoczenia Włoch jest ciekawe, choć świadczy albo o małej znajomości Włoch, albo przynajmniej nieświadomości najnowszych wydarzeń. Bo własnie prezydent prowincji Bolzano oficjalnie odmówił wzięcia udziału w jakichkolwiek obchodzach rocznicy zjednoczenia twierdząc, że mieszkańcy prowincji są "mniejszością austriacką mieszkającą na terenie Włoch”.
                            Co nie znaczy, że w Górnej Adydze nie da się porozmawiać po włosku. Da się- ale nie jest to dla większości mieszkańców język ojczysty.
                            • b-a-n-i-t-a Re: volksdeutschu ... 18.02.11, 15:10
                              Drogi Bolzano czy chcesz się wdawać w poważne tematy polityczne, to chyba jednak nie na tym forum?
                              OK to co piszesz to prawda, tylko dla pełnej jasności sytuacji napisz nam jeszcze przedstawicielem jakiej parti jest pan Luis Durnwalder i czyje interesy ona reprezentuje. Ale mnie dziwi coś zupełnie innego, mianowicie to że niektórzy niby-Polacy tak zaciekle bronią interesów akurat tej konkretnej grupy. Czyżby germanizacja naszego kraju w przeszłości przyniosła jednak jakieś wymierne efekty?
                              • Gość: Bolzano Re: volksdeutschu ... IP: *.48-82-r.retail.telecomitalia.it 18.02.11, 15:22
                                "Włoskość" Górnej Adygi - bądź nie - jest problemem społecznym i to się przekłada na politykę. A Luis Durnwalder reprezentuje partię, która jednak ma przewagę w radzie prowincji i niezłe wyniki wyborcze. To chyba świadczy o tym, że społeczność Bolzano popiera ich postulaty- ergo nie czuje się zbytnio "włoska". Ale mogę się mylić. :-)
                                I na tym koniec rozważań "politycznych" z mojej strony.
                                W temacie forum, pakuję się własnie na wyjazd weekendowy na PLAN DE CORONES. :-) Warunki po ostatnich opadach ponoć świetne.

                                Ps. To "niby-Polacy" to mam nadzieję, że nie do mnie. Bo nie chciałbym się obrażać. :-)
                                • b-a-n-i-t-a Re: volksdeutschu ... 18.02.11, 15:47
                                  To ja napisze dla jasności Luis Durnwalder jest przedstawicielem Sudtiroler Volkspartei, partii broniącej interesy mniejszości niemieckiej. Słowa mniejszość chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć :) Chociaż bywało już w historii, że mniejszość uzurpowała sobie prawo do rządzenia większością, szczególnie jeśli mówimy o mniejszość niemieckiej.
                                  Nie kumie to akurat nie do ciebie, przekonało mnie, że napisałeś Plan de Corones a nie Kronplatz. Pozdrów ode mnie i od Pana Prezesa Sylvestera i Herrnegga ;)
                          • Gość: Koch Re: volksdeutschu ... IP: *.ghnet.pl 18.02.11, 14:49
                            Nie wiem do kogo się zwracasz /wymieniłeś nicki 3 osób/, ale napisz - z ciekawością poczytam kto też mnie zatrudnił, gdzie i kiedy? Jakoś tak się składa, że od prawie 20 lat to ja zatrudniam ludzi na wyjazdy narciarskie /w różnym charakterze: trenerzy, instruktorzy, serwismeni, piloci wycieczek a nawet lekarze, itp/. Czekam, co wymyślisz.
                • Gość: Koch Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.ghnet.pl 18.02.11, 15:30
                  Historię bardzo lubiłem w szkole, ale ty jak widać na niej nie uważałeś. W skrócie:
                  - tereny Południowego Tyrolu od początku XII wieku należały do Bawarii, potem do Habsburgów i do Austrii. Do Włoch tylko w latach 1809-1814. Czyli przez okres ponad 800 lat były to tereny niemieckojęzyczne. Tyrolczycy zawsze mówili w tym języku.
                  - italianizacja zaczęła się oczywiście za Mussoliniego. Wg ciebie była mało skuteczna? Zlkwidowano wszystkie organizacje niemieckojęzyczne, zarówno społeczne jak i kulturalne. Zmieniano historyczne nazwy geograficzne, mieszkańcom nazwiska, a język niemiecki był zakazany. To mało?
                  - Po II wojnie italianizacja trochę osłabła, ale ludność tyrolska była dalej prześladowana. Dopiero w 1972 roku podpisano Pakt, w którym przyznano Płd.Tyrolowi autonomię. Dopiero wtedy pojawiły się dwujęzyczne nazwy miejscowości i język niemiecki odzyskał w pełni swój dawny statut.
                  I jeszcze kilka liczb: w czasach I wojny światowej 89% ludności była niemieckojęzyczna, włosko- tylko 3%. Od lat 60-tych do roku 2005 proporcje się oczywiście zmieniły, ale ludność niemieckojęzyczna utrzymuje się na poziomie 62-64%, a włosko spada 34-24%. Można też znaleźć niewielkie miejscowości / kilkuset mieszkańców/ w których aż 95% mówi po niemiecku.
                  Ciekawy jestem czy ty jadąc na Ukrainę używasz tradycyjnych, historycznych polskich nazw /Lwów, Stanisławów/ czy udajesz poprawnego politycznie i mówisz Lwiw i Iwano Frankowsk? To samo z Litwą - powiesz Wilno czy Vilnius, żeby broń boże nie obrazić miejscowej ludności?
                      • skynews Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 18.02.11, 22:11

                        Nie wiem czemu ma służyć ta tandetna opowieść o prezesie ale o jej autorze można się dużo dowiedzieć.
                        Argumentów to on nigdy nie miał i...jeszcze się zagrzebał w swoich wywodach.
                        Np. napisał "...ja po niemiecku to znam tylko guten morgen i danke więc miałbym problem z integracją z tubylcami :)" ale nie znając niemieckiego jednocześnie obala mit że "w San Candido, Sesto, Brunico, Bressanone w miejscach publicznych jak sklepy czy obsługa wyciągów może nie wszyscy, ale ogromna większość mówi po włosku, nawet między sobą. Oczywiście znają też perfekcyjnie niemiecki."
                        Jak ktoś nie zna j. niemieckiego i j. włoskiego to na jakiej podstawie stwierdza że "znają też perfekcyjnie niemiecki" ?
                        Włoskiego również nie zna bo by się dowiedział z pierwszego lepszego przewodnika w j. włoskim że np. San Candido to:
                        - 84,84% madrelingua tedesca
                        - 14,78% madrelingua italiana
                        - 0,38% madrelingua ladina...więc w końcu jakie mity obala i jaki język słyszał najczęściej ?

                        I niech nie próbuje argumentować że nie trzeba znać języków by je rozróżniać bo to będzie
                        kolejne kłamstwo przez półprawdę w tym wątku - j. niemiecki z Bawarii, z Austrii, Szwajcarii z południowego Tyrolu, etc. różnią się o literackiego niemieckiego nie tylko akcentem przy wymowie. To bardzo różniące się od siebie dialekty. To samo z j. włoskim: na północy mówią inaczej jak w Rzymie a o Sycylii czy Sardynii nawet nie wspominam...

                        Niemieckiego się nie nauczył bo nie dal się "zgermanizować", włoskiego nie wiem dlaczego się nie nauczył...może wolał budkę z piwem zamiast szkoły ale nie wiem więc nie będę spekulował.

                        Człowiek mieszkający we Włoszech napisał jak jest w tym regionie to zamiast mu podziękować to manipuluje, zarzucając politykowanie, nazywa niby-Polacy i kłamie: "Luis Durnwalder jest przedstawicielem Sudtiroler Volkspartei, partii broniącej interesy mniejszości niemieckiej." - LD jest premierem rządu Tyrolu Południowego i członkiem Sudtiroler Volkspartei ale ta partia politycznie reprezentuje wszystkich mieszkańców regionu, którzy na nią zagłosowali, w parlamencie włoskim a nie tylko mniejszość niemiecką.

                        Chcesz zaimponować patriotyzmem w podtekście z rasizmem ...człowieku, to zaścianek i ostoya żubra - w dzisiejszym zglobalizowanym świecie międzynarodowych koncernów mój np. patriotyzm kończy się na kibicowaniu polskiej drużynie narodowej, w której też niekiedy obcokrajowcy występują. Liczy się biznes, wydajność...a nie chrzanienie o germanizacji 66 lat po zakończeniu II wojny światowej.
                        Nie strasz ludzi prezesem.
                        Uważaj raczej żeby prezes się nie dowiedział bo 100% że następnym twoim zajęciem będzie pucowanie toalet...
                        • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 19.02.11, 01:48
                          Rozbawiłeś mnie skynews :) Co chciałeś osiągnąć czy udowodnić swoim długim, aczkolwiek pozbawionym jakiejkolwiek logiki wywodem? Chyba tylko wpisać się w forumową tradycję pisania nie na temat. Czy ty człowieku sam czytasz to co piszesz? Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia na temat nart w Dolomitach chętnie posłuchamy, ale jeśli tylko chcesz zabłysnąć wątpliwą wiedzą nie na temat zaczerpnietą z wikipedii to szkoda tego komentować, mogę ci tylko jeszcze raz zacytować słowa kuma ordodoxa do twojej szanownej osoby:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,380,117970284,118041227,Czlowieku_.html
                          O mnie martwić się nie musisz, sam wydrukuje twój wywód Panu Prezesowi, Prezes też lubi się pośmiać. Ale dziekuję za troskę ;)
                            • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 21:35
                              Kolejny pajac chciał zabłysnąć na forum, niestety mało, że głupi to jeszcze ślepy i nieumiejący czytać. Człowiek problem w tym, że ja nie pisałem nic na temat historii bo nie o tym jest ten wątek. Niestety kilku półgłupków nie jest w stanie tego pojąć i ładuje się z brudnymi butami tam, gdzie nikt ich nie zapraszał.
                              • vitmik Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 21:43
                                nie wiem kim jesteś dla Pana Prezesa (obciągaczem, pucybutem czy też kąpielowym od podawania ręcznika lub też schylania się po mydło) ale wiedz człowiecze, że pajaca to możesz poszukać sobie w swojej rodzinie lub też spojrzeć po prostu w lustro, wtedy go zobaczysz vel odnajdziesz
                                półgłupkiem możesz nazwać samego siebie, gdyż sam nie wiesz do czego się odnosisz pisząc swoje posty, cóż, myślenia Pan prezes nie wymaga, jedynie posłuszeństwa swojego pieska

                                    • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 22:04
                                      Zazwyczaj nie dyskutuję z niezrównoważonymi psychicznie przedstawicielami nizin społecznych, ale jak mawia Pan Prezes głupiemu trzeba ustąpić. Pokaż więc człowieku w którym konkretnie miejscu mijam się z prawdą. Chyba, że to co do tej pory tu napisałeś to szczyt twoich możliwości.
                                        • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 22:42
                                          To jeszcze poproszę o konkretny cytat gdzie napisałem, że ludność niemieckojęzyczna jest mniejszością w Południowym Tyrolu, bo mnie się wydawało, że przywołany przez jednego kuma pisałem jedynie czyje interesy reprezentuje pewna partia polityczna. A zupełnie nie przypominam sobie, żebym zabierał głos w temacie niemieckojęzycznej ludności Południowego Tyrolu, z prostego powodu: zupełnie mnie to nie interesuje i nie jest to dyskusja związana ani z wątkiem ani z tym forum.
                                    • vitmik Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 22:11
                                      a kolega myślał, że tylko arystokracja śmiga na deskach?
                                      pewnie, dorobkiewicze, potomkowie inteligencji pracującej miast i wsi też mają w pewnych kwestiach zdanie, nawet takich jak kultura i sposób prowadzenia dyskusji

                                      język kolegi widzę wyrobił się na salonach tak bardzo, że chyba trzeba zacząć brać z niego przykład i wprowadzać do codziennego użytku





                        • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 19.02.11, 12:21
                          Ja akurat znam niemiecki. Może nie tak perfekcyjnie, żeby odróżnić-niemiecki austriacki od niemieckiego-szwajcarskiego i niemieckiego-niemieckiego ;) Znam też nieco włoski, a już na pewno potrafię odróżnić te języki i z kontekstu rozmowy odróżnić, czy rozmawiają miejscowi czy turyści. Nie mam więc wątpliwości, że w omawianym regionie j.włoski jest powszechnie używany przez miejscowych, to znaczy żyjących w tym regionie. I o tym my tu rozmawiamy. Moja wiedzę jednak w przeciwieństwie do Ciebie skynews, czepia przede wszystkim z własnego doświadczenia i wielokrotnych pobytów w tym regionie. Wiedza ta jest o tyle pewna, że w przeciwieństwie do wielu innych narciarzy, zawsze mieszkam u ludzi i sam zajmują sie organizacja wszystkiego. Nie mieszkam hotelu na stoku i każdego dnia robię zakupy, przemierzam dziesiątki km autem, odwiedzam najróżniejsze miejsca, bary, szpitale i bywam w tym regionie także latem. Spotykam się wiec nie tylko z obsługą hotelu ale przede wszystkim ze zwykłymi ludźmi, którzy tam żyją i pracują. Tobie skynews radzę, żebyś swą wiedzą także starał się potwierdzać właśnie w ten sposób, a prawdopodobnie nie napisałbyś tak wielu głupich postów ... .
                          pozdro.
                          • skynews Re: 23.02.11, 13:20


                            "Moja wiedzę jednak w przeciwieństwie do Ciebie skynews, czepia przede wszystkim z własnego doświadczenia i wielokrotnych pobytów w tym regionie."

                            Nie widzę nic niewłaściwego w podawaniu adresów ciekawych stron.
                            Internet jest ogromnym źródłem wiedzy i jej uzupełnieniem co nie znaczy że nie ma błędów.
                            Zwróciłem uwagę że dużo opracowań w j. polskim jest niekompletnych lub b. ubogich w porównaniu do angielsko i niemiecko_języcznych np. o Południowym Tyrolu ale wnioski i komentarze jakie zaserwowałeś zwłaszcza o ludziach i strukturze regionu to idiotyzmy. Jedyna argumentacja: "przecież bylem i widziałem a nawet słyszałem"...

                            Długo przedtem zanim pojawiłeś się na tym forum relacjonowałem pobyt w Dolomitach i nie tylko od strony narciarskiej, uzupełniając opisy zdjęciami. Zdjęcia były na innych portalach bo gazeta.pl nie dawała wtedy takiej możliwości.

                            W Dolomity i do Austrii, w sezonie narciarskim nie jeżdżę od pięciu lat.
                            Napisałem również już dawno dlaczego: masówka, tłumy, walka łokciami przy wsiadaniu do niektórych wagoników, narciarze z wypożyczalni robiący do południa kartoflisko z każdej trasy, na której się pojawią, etc.
                            Zastąpiliśmy to Szwajcarią i Francją a ostatnie 3 lat dominuje Szwajcaria - im droższy frank szwajcarski tym lepiej...

                            Nie zrezygnowałem z regionu Dolomitów w lecie z tym że zamiast nart mamy liny, haki, karabinki, frindy...tamtejsze skały i klimat to oprócz Gorges du Verdon we Francji raje dla uprawiania wspinaczek. Od lat już spotykamy się tam regularnie w międzynarodowym towarzystwie.

                            Uważasz się za znawcę Dolomitów i może nawet całych Włoch, ba...nawet Austrii ale piszesz w kółko to samo ograniczając się do jednego regionu.
                            Dogadujesz się doskonale za granicą mimo że jak sam napisałeś języki znasz bardzo pobieżnie i znasz nawet restauracje, w których potrafisz zamówić "włoską" pizze
                            nie wiedząc że to niemiecki, chemiczny produkt firmy Dr.Oetker przygrzewany w mikrofalówce bo innych na stoku się tam nie sprzedaje... no ale jesteś we Włoszech więc wszystko jest również włoskie.

                            Te opowieści i wyciągane z nich co najmniej kontrowersyjne wnioski to nie jest jeszcze najgorsze - ludzie sami potrafią to ocenić a jak ktoś bezgranicznie wierzy to jego problem.
                            Najgorsza jest ta stereotypizacja i ocenianie całych narodów: sztywni Austriacy, pogodni Włosi, grube biuściate Helgi, Niemki z końskimi mordami, etc. To rasistowskie, seksistowskie
                            i przede wszystkim wrogie ludziom - statystyczny Polak, który nigdzie nie był i nic nie widział tak ma...
                            To wyklucza jakiekolwiek dyskusje z Tobą bo gdybyś nawet się nagle pozbył swojego wtórnego analfabetyzmu to...o czym ?
                            O Dolomitach napisano na tym forum już chyba wszystko.
                            Szkoda bo zdjęcia zrobiłeś fajne...
                            • b-a-n-i-t-a Re: 23.02.11, 17:44
                              skynews napisał:

                              > Zastąpiliśmy to Szwajcarią i Francją a ostatnie 3 lat dominuje Szwajcaria - im
                              > droższy frank szwajcarski tym lepiej...

                              To mam propozycję, zamiast pisać głupoty napisz coś na temat nart w Szwajcarii ;)
                              • skynews Re: 24.02.11, 00:28

                                "To mam propozycję, zamiast pisać głupoty napisz coś na temat nart w Szwajcarii;)

                                A możesz mi podać chociaż jeden jedyny powód, dla którego mam zdradzać na tym forum
                                miejsca wymarzonych tras i cudownych warunków do uprawiania narciarstwa ?
                                • jeepwdyzlu skynews poszukaj innego forum 24.02.11, 10:23
                                  W Dolomity i do Austrii, w sezonie narciarskim nie jeżdżę od pięciu lat.
                                  Napisałem również już dawno dlaczego: masówka, tłumy, walka łokciami przy wsiadaniu do niektórych wagoników, narciarze z wypożyczalni robiący do południa kartoflisko z każdej trasy, na której się pojawią, etc.
                                  Zastąpiliśmy to Szwajcarią i Francją a ostatnie 3 lat dominuje Szwajcaria - im droższy frank szwajcarski tym lepiej...
                                  -------------------------------------
                                  to zdanie jest tak małostkowe
                                  tak pokazuje jakim jesteś człowiekiem
                                  w dodatku - piszesz nieprawdę..
                                  Nawet w okolicach Selli nie ma tłumów
                                  trasy są świetnie przygotowane
                                  a jeżdżę w Dolomity niestety w szczycie sezonu....

                                  Kolejny Twój kwiatek:
                                  na propozycję konstruktywnej wypowiedzi piszesz:
                                  A możesz mi podać chociaż jeden jedyny powód, dla którego mam zdradzać na tym forum miejsca wymarzonych tras i cudownych warunków do uprawiania narciarstwa ?
                                  ---------------
                                  ok, Twoje prawo
                                  Ale to forum ludzi lubiących narty, wzajemnie sobie życzliwych, wymieniających się wrażeniami, piszących o destynacjach, stokach, sprzęcie...
                                  Nie chcesz i nie widzisz powodu do "zdradzania" "cudownych warunków"?
                                  To co robisz tutaj?
                                  Po co tu zaglądasz? Po co wchodzisz w polemiki przekraczając zresztą granice dobrego wychowania?
                                  Jedź do Szwajcarii, ciesz się kursem franka, nie zdradzaj swoich tajemnic, trzymaj się z daleka od nas - prostych ludzi robiących z tras kartofliska i rozpychających się w kolejkach..
                                  I piszących na tym forum.
                                  Smutne te Twoje wypowiedzi i dużo mówią o Tobie.
                                  jeep
                            • ortodox Re: 23.02.11, 21:29
                              Śmiem twierdzić, że bajki piszesz, a Dolomity znasz tylko z internetu. Co najwyżej z okien autokaru.
                              Nie przeczytałem żadnej napisanej twoimi rękami i podpisanej twoim nickiem wiarygodnej informacji o tym regionie.
                              Napisałeś za to całe mnóstwo bzdur, które tylko potwierdzają, że nie znasz tego miejsca.
                              Dla przykładu cytat z twojej wypowiedzi
                              "Val di Fassa/Fascia tylko administracyjnie należy do Italii. Dominuje ladyński a następnie niemiecki z zdecydowanym południowo_tyrolskim akcentem. Ulice, place, miejscowości..są oznaczone tablicami na, których nazwa jest napisana w trzech językach.To samo na drogowskazach..."
                              To zdanie wystarczy za cały dalszy komentarz o twojej znajomości tego regionu. Daruj więc sobie ocenę wiedzy innych. To po prostu nie wypada, bo przekraczasz granice już nawet nie tylko dobrego smaku, ale ocierasz się o chamstwo i bezczelność.
                              • b-a-n-i-t-a Re: 23.02.11, 22:05
                                ortodox napisał:

                                > Dla przykładu cytat z twojej wypowiedzi
                                > "Val di Fassa/Fascia tylko administracyjnie należy do Italii.
                                > Domi nuje ladyński a następnie niemiecki z zdecydowanym południowo_tyrolskim
                                > akcentem. Ulice, place, miejscowości..są oznaczone tablicami na, których nazwa jest na
                                > pisana w trzech językach.To samo na drogowskazach...
                                "
                                • b-a-n-i-t-a Re: 23.02.11, 22:10
                                  Niezły kabaret kumie ;)
                                  Co się ma 'niemieckiego ze zdecydowanym poludniowo-tyrolskim akcentem' w Val di Fassa to dziwi mnie, że nasz mentor nie zauważył wyraźnych burgenlandzko-chorwackich nalotów ha ha ha :)
                              • skynews Re: 23.02.11, 23:28

                                ortodox napisał:
                                "Śmiem twierdzić, że bajki piszesz, a Dolomity znasz tylko z internetu.
                                Nie przeczytałem żadnej napisanej twoimi rękami i podpisanej twoim nickiem wiarygodnej informacji o tym regionie."

                                To jest właśnie Twoja logika:
                                jak czegoś nie umiesz albo nie potrafisz znaleźć to tego nie ma...ja nie będę szukał.

                                La Val di Fassa (in ladino Val de Fascia e in tedesco Fassatal) - o co się chcesz znowu kłócić ?
                                Temat został już jednoznacznie i ostatecznie wyjaśniony.
                                Ok, extra & only for you: Das Fassatal (oder Fasstal, ital. Val di Fassa, ladinisch Fascia [ˈfaʃa]) ist ein ladinischsprachiges Tal in den Dolomiten am Oberlauf des Avisio in der Provinz Trient.
                                Tłumaczenie jest mniej więcej takie jak to co wyeksponowałeś tłustym drukiem.

                                Wystarczy więc, mimo że
                                upartością przypominasz agresywnego bullterriera, który jak raz coś złapał pyskiem to już nigdy tego nie wypuści dopóki...sam nie umrze.
                                • ortodox niezły tłumacz z ciebie ;) 24.02.11, 08:39
                                  Nie zamierzam się z tobą kłócić, bo prawdę mówiąc nie ma z kim :P
                                  Zarzucam ci kłamstwo i nieznajomość regionu. Na potwierdzenie podaję twój wpis, w którym piszesz, że w Vall di Fassa nazwy miejscowości, ulic i placów są napisane w trzech językach ... także w niemieckim, jako potwierdzenie rzekomej "niemieckości" tyj doliny.
                                  Twierdzę, że to nieprawda i wie o tym każdy, kto tam był!, bo tabliczek z niemieckimi nazwami ulic, placów i miejscowości tam nie ma!!!!
                                  A ty swoim sposobem podajesz jako dowód taki tekst z internetu, który w dokładnym tłumaczeniu brzmi :" Das Fassa tal( lub Fasstal, it. Val diFassa, po ladyńsku Fascia) jest ladyńsko-języczną doliną w Dolomitach w górnym biegu rzeki Avisio w prowincji Trentino"
                                  Jeśli to jest to samo cz napisałeś wcześnie, to gratuluję znajomości języka (niemieckiego)
                                  Totalna kompromitacja po raz kolejny. Nie masz umiaru w pisani bzdur. Tylko po co?
                        • Gość: malgosia skynews... IP: *.3-87-r.retail.telecomitalia.it 19.02.11, 12:54
                          nie wiem kto klamie. Skad Ty czerpiesz swoje informacie na temat Wloch? Wedlug Ciebie przewodniczacy prowincji zasiadaja we wloskim parlamencie i jeszcze reprezentuja tam czyjes interesy? SVP ma kilku swoich przedstawicieli w parlamencie tylko i wylacznie dzieki ordynacji wyborczej dajacej specialne uprawnienia dla partii reprezentujacych mniejszosci jezykowe, albo startujac z list innych partii, poniewaz sama nigdy nie przekroczylaby wymaganego progu wyborczego. SVP rowniez nie zdobyla wiekszosci glosow w ostatnich wyborach regionalnych w prowincji Bolzano. Oczerniasz czlowieka, ktory jak widac ma znacznie wieksze pojecie o sytuacji politycznej we Wloszech od Ciebie. Zamiast czytac przewodniki zapraszam przyjedz kiedys sam do nas do Wloch i sprawdz na miejscu.

                          skynews napisał:

                          > Człowiek mieszkający we Włoszech napisał jak jest w tym regionie to zamiast mu
                          > podziękować to manipuluje, zarzucając politykowanie, nazywa niby-Polacy i kłami
                          > e: "Luis Durnwalder jest przedstawicielem Sudtiroler Volkspartei, partii bro
                          > niącej interesy mniejszości niemieckiej."
                          - LD jest premierem rządu T
                          > yrolu Południowego i członkiem Sudtiroler Volkspartei ale ta partia politycznie
                          > reprezentuje wszystkich mieszkańców regionu, którzy na nią zagłosowali, w parl
                          > amencie włoskim a nie tylko mniejszość niemiecką.
                          • skynews Re: 23.02.11, 13:51

                            Małgosiu,
                            dziękuję za zaproszenie do Italii...moja żona ostatnie 4 lata miała w centrum Rzymu wynajęte służbowe mieszkanie z widokiem na Castel S.Angelo.
                            Od lutego tego roku została przeniesiona do Genewy (jesteśmy w trakcie przeprowadzki) co wcale jej nie pasuje bo wieczne miasto można rzeczywiście pokochać.
                            Niekiedy w każdy weekend lataliśmy do Rzymu ale i zdarzało się tak że 2 miesiące w ogóle nie opuszczaliśmy tego cudownego miasta - to jest prawdziwa Italia a nie jakieś tam Dolomity...
                            Możemy porozmawiać o Italii ale myślę że nie na tym forum.

                            Polityka interesuje mnie tyle ile jest mi to potrzebne do biznesu i egzystencji.
                            Nie wiem co to jest SVP i kim jest pan Alois Durnwalder: wpisałem to nazwisko google
                            i przeczytałem niemiecko_języczne opracowanie na jego temat. W j. polskim nic nie było o nim.
                            Uważasz że to nieprawda, możesz to jakoś udokumentować ?
                  • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 19.02.11, 11:53
                    Gość portalu: Koch napisał(a):

                    > Historię bardzo lubiłem w szkole, ale ty jak widać na niej nie uważałeś. W skró
                    > cie:
                    > - tereny Południowego Tyrolu od początku XII wieku należały do Bawarii, potem d
                    > o Habsburgów i do Austrii. Do Włoch tylko w latach 1809-1814. Czyli przez okres
                    > ponad 800 lat były to tereny niemieckojęzyczne. Tyrolczycy zawsze mówili w tym
                    > języku. - italianizacja zaczęła się oczywiście za Mussoliniego. Wg ciebie była mało sku
                    > teczna? Zlkwidowano wszystkie organizacje niemieckojęzyczne, zarówno społeczne
                    > jak i kulturalne. Zmieniano historyczne nazwy geograficzne, mieszkańcom nazwisk
                    > a, a język niemiecki był zakazany. To mało?
                    ----------------------------------
                    Na tym polega właśnie italianizacja. Gdyby nie było tych faktów, nie można by mówić o italianizacji w ogóle. Czy była nieudolna? To przecież wyraźnie widać po cyfrach jakie dalej cytujesz, a których obiektywność jest jednak delikatnie mówiąc wątpliwa, a przynajmniej w sensie rdzennej ludności. Nacja germańska jak już pisałem wyżej opanowała do perfekcji ekspansję na tereny sąsiednie i ich germanizację, a germanizacja trwa tam w dalszym ciągu, ale teraz w ramach UE odbywa się na zupełnie innych zasadach. Niemcy i Austriacy wykupują tam domy, gospodarstwa i ziemię. Faktycznie mieszkańcy Bawarii, Austrii ... ale maja tam swoje drugie domy i są tam pełnoprawnymi obywatelami. Stąd wzrost liczbowy w danych statystycznych ludności niemiecko-języcznej.Popatrz co dzieje w Hiszpanii na wybrzeżu śródziemnomorskim lub na Balearach. Tam j. niemiecki stał się w wielu miejscach bardzij popularny od hiszpańskiego, a właścicielami nieruchomości są mieszkańcy Berlina, Monachium, Hamburga ... . Czego to dowodzi ???? Na ulicach, w sklepach Tyrolu Południowego jednak tego nie widać i o tym właśnie pisał Banita, a ja to potwierdzam.
                    To dziś są Włochy i czuć to w miejscach publicznych. Wszędzie słychać włoski język. Oczywiście, pewnie są miejscowości, gdzie mówią wyłącznie po niemiecku i są to rdzenni mieszkańcy. Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu Tyrolu Południowego.
                    Dane statystyczne, podobnie jak historia pisana zależą niestety często od zamiarów i autorów, a fakty i liczby bywają bardzo różnie interpretowane, wiec "fakty", które przytaczasz o przynależności terytorialnej tego regionu, to tylko półprawdy. Zobacz jak wyglądała Italia w roku 1600 www.garwood-voigt.com/catalogues/H21290ItaliaQuad.jpg
                    ================================
                    > Ciekawy jestem czy ty jadąc na Ukrainę używasz tradycyjnych, historycznych pols
                    > kich nazw /Lwów, Stanisławów/ czy udajesz poprawnego politycznie i mówisz Lwiw
                    > i Iwano Frankowsk? To samo z Litwą - powiesz Wilno czy Vilnius, żeby broń boże
                    > nie obrazić miejscowej ludności?
                    --------------------------------
                    Świetny argument ... tylko czy on aby popiera zwolenników niemiecko-języcznych nazw na terenie państwa włoskiego. Dla mnie Polaka jest oczywiste, że używać będę nazw polskich.
                    Nawet jadąc do Paryża nie powiem, że jadę do Paris i nie ma to nic wspólnego z polskością
                    tych terenów, a tylko z używanym językiem.
                    Podobnie, nie zdziwi mnie gdy Niemiec jedzie na Koroplatz i do Bozen.
                    Jednak czy Niemiec albo Austriak powie Lwów, Wilno ... nawet wątpię, czy powie Wrocław i Szczecin? Jestem pewien, że nie ... i używać będzie nazw niemieckich, albo z braku takich użyje nazw jakich używa aktualna administracja tych terenów. To oczywiste.
                    Używając więc nazw niemieckojęzycznych na terenie administrowanym przez Włochy, zachowujesz się jak Niemiec lub Austriak, nie ja Polak. I nie ma tu znaczenia, że te nazwy są na tym terenie dopuszczone i również używane.
                    pozdro.
                    • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 19.02.11, 12:22
                      ortodox napisał:

                      > Używając więc nazw niemieckojęzycznych na terenie administrowanym przez Włochy,
                      > zachowujesz się jak Niemiec lub Austriak, nie ja Polak.

                      Ot i to jest kumie najlepsze podsumowanie tematu. A teraz proponuje powrócić do nart bo jakoś mało się o tym ostatnio pisze! Chyba, że kolejny pajac wpadnie na pomysł, że tym razem np. ważniejsza jest dyskusja na temat mniejszości słoweńskiej w Friuli-Venezia Giulia i przyłączeniu tego regionu do Słowenii :)
                      • Gość: mac Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.11, 12:56
                        Oczywiście!Obowiązkowo Triest MUSI wrócić do Słowenii!
                        Z przyjemnością czytałem Twój wątek do czasu, kiedy traktował o NARTACH,niestety oszołomstwo nie jest, niestety domeną polityków(a może to oni tak jątrzą występując pod róznymi nickami?)i wdało się na to szacowne forum.
                        Myślę, że tego typu treści, jako założyciel wątku, masz prawo potraktować jako spam, lub jak treści, które powinny być usuwane przez admina.
                        pzdr
                        • b-a-n-i-t-a Kumy! 20.02.11, 23:29
                          Gość portalu: mac napisał(a):

                          > Myślę, że tego typu treści, jako założyciel wątku, masz prawo potraktować jako
                          > spam, lub jak treści, które powinny być usuwane przez admina.

                          Nacisnąłem na kosz przy wszystkich wątkach nie na temat, łącznie ze swoimi gdzie zostałem sprowokowany do odpowiedzi przez zaśmiecających wątek. Kumy trzeba wreszcie coś zrobić z tymi szkodnikami zaśmiecającymi wątki innych swoimi mądrościami nie na temat, bo to zniechęca ludzi do pisania i czytania czegokolwiek. Kto mnie popiera niech zrobi tak samo. A jak osoby odpowiedzialne nie usuną tych pasożytniczych postów to będzie znaczyło, że zależy im na sianiu zamętu i pajacowaniu a nie dyskusji na temat i szkoda sobie zawracać głowę pisaniem kolejnych relacji i jeszcze prosić Pana Prezesa o zdjęcia.

                    • vitmik Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 21:26
                      to zobacz jak wygladala Polska w 1600 roku
                      www.rzeczpospolita.net23.net/litwa/historia.html
                      to ze w 1600 poludniowy tyrol jest na mapie jako wloski jest argumentem na to ze teraz jest on wloskim czy tylo lezy po wloskiej stronie granicy?

                      bo na podstawie mapy Polski z 1600 roku wynika ze:
                      - wroclaw,opole i katowice to Czechy
                      - stettin i okolice to branderburgia lub jej lenna

                      ciekawe jak polska mowa przetrwała na tych terenach...? ;)
                      • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 21.02.11, 00:12
                        Mapa z roku 1600 nie jest dowodem niczego więcej poza tym, że kolega Joch, Koch i sp. nie odrobili lekcji i manipulują historią. Czytaj uważanie! Nikt tu nie zamierza udowadniać, że Tyrol Południowy należał od zawsze do Włoch. Jednak nie jest tak, że od zawsze należał do Austrii, jak co poniektórzy próbują dowodzić i wywodzić z tego niby faktu niemieckość tego terenu. Ta mapa zadaje temu kłam. Jednak dla nas narciarzy najważniejsze są czasy współczesne, a od prawie 100lat są to Włochy i warto o tym pamiętać. Warto jednak sobie uzmysłowić też, że gdyby Polska zajmowała tereny z mapy 1600 roku, którą pokazujesz, to śmiem twierdzić, że mówiono by tam po Polsku. I to była by adekwatna sytuacja do omawianej. Jednak tak nie jest, więc porównanie raczej chybione :)
                        pozdro.
                        p.s.
                        Banito, nie denerwuj się tak na poboczne watki w Twoim ciekawym wątku, bo tak na forach już niestety bywa. Oczywiście należy zachować umiar i poszanowanie adwersarz, a osobiste wycieczki pozostawić poza.
                        • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 21.02.11, 12:54
                          ortodox napisał:

                          > Banito, nie denerwuj się tak na poboczne watki w Twoim ciekawym wątku, bo tak n
                          > a forach już niestety bywa. Oczywiście należy zachować umiar i poszanowanie adw
                          > ersarz, a osobiste wycieczki pozostawić poza.

                          Kumie jak mawia poeta 'Jeśli pajac uderzy cię w prawy policzek, wybij mu zęby'. I tego się trzymajmy ;)
                  • Gość: lelek Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 17:22
                    Koch napisał(a):

                    > Ciekawy jestem czy ty jadąc na Ukrainę używasz tradycyjnych, historycznych pols
                    > kich nazw /Lwów, Stanisławów/ czy udajesz poprawnego politycznie i mówisz Lwiw
                    > i Iwano Frankowsk? To samo z Litwą - powiesz Wilno czy Vilnius, żeby broń boże
                    > nie obrazić miejscowej ludności?

                    Mieszasz tu dwa różne zjawiska:
                    Sposób (język) użycia toponimów zagranicznych to akurat żaden argument w dyskusji o aspektach narodowych danych ziem. Toponimy mają albo nie swoją wersję w danym języku obcym, czyli EGZONIM, w zależności od szeroko rozumianego znaczenia danego miejsca zagranicznego dla użytkowników danego języka, czyli w zasadzie od częstotliwości użycia toponimu obecnie lub w przeszłości. Dawna, historyczna przynależnośc to tylko jeden z wielu czynników wpływajacych na istnienie egzonimu i kształtujących jego brzmienie. Lwów i Wilno funkcjonują w jęz. polskim podobnie jak Lipsk, Monachium, Kolonia, oraz Rzym, Florencja, Mediolam, Turyn czy Trydent, które nigdy przeciez do Polski nie należały. Wykształcony człowiek powinien w jez. polskim używać polskich egzonimów, jeśli one istnieją - mówiąc "keln", "firence", "milano", "torino", "trento", zdradza brak wiedzy o istnieniu polskich egzonimów, czyli ignorancję.
                    Zupełnie inna sprawa to wybór: Stanisławów zamiast Iwano-Frankowsk, będący kwestią sentymentu narodowo-historycznego, lub/i manifestacji braku akceptacji dla zmiany nazwy. Ta ostatnia, na szczęście, nie jest aż tak powszechną praktyką, ale gdy się zdarzy, praktyczne względy skłaniają raczej do używania nazwy najnowszej, o ile się faktycznie przyjęła: np. Stambuł zamiast Konstantynopol.
                    • Gość: Koch Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.ghnet.pl 21.02.11, 11:01
                      Nie nazwałbym tego ignorancją, po prostu pewne nazwy polskie się przyjęły, są popularne, inne nie. Np Monachium-Munchen, Lipsk-Leipzig itp. tak. Ale kto w Polsce wie / i mówi/ że Aachen to Akwizgran, Mainz to Moguncja albo Regensburg to Ratyzbona? W powszechnym użyciu są tylko nazwy oryginalne, niemieckie. Tak samo jest z Trento. Nazwa włoska jest dużo bardziej popularna w Polsce niż Trydent.
                      Poza tym nazewnictwo kształtują też np. polskie biura podróży, używając prawie zawsze nazw włoskich - w odniesieniu do Południowego Tyrolu - choć powinny zawsze podawać obie nazwy / bo niby dlaczego akurat włoskie?/.
                      Przyznam, że Corvara jest popularniejsza od Corvatsch, czy Costalunga od Karrerpass i wielu innych przypadkach też tak jest. Ale już np. Groeden jest na równi używana z Val Gardena, Sexten z Sesto. Ale np. Kronplatz zdecydowanie wyparł u nas włoską nazwę Plan de Corones. Tak samo jest z lodowcem Schnalstal. Mało kto w Polsce mówi Val Senales.
                      W środowisku kolarzy Stelvio funkcjonuje na równi ze Stilfserjoch - słynna przełęcz w Giro. Ale wśród polskich wspinaczy o znanej górze nad Cortiną mówi się Drei Zinnen, nigdy Tre Cime. U nas to tylko kwestia popularności. Faktem jest jednak, że miejscowa ludność Południowego Tyrolu używa prawie wyłącznie nazw niemieckich. Turyści przyjeżdżając do tego regionu mają wybór, gdyż obie nazwy są poprawne. Włoch z południa użyje oczywiście włoskiej, ale np . ja wybiorę niemiecką. I nie jest to żadna ignorancja.
                      • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 21.02.11, 12:46
                        Każda nazwa jeśli jest zapisana na mapie jest poprawna. Rzecz w tym, że wybierając określoną nazwę, określasz sam siebie. Czasem jest to wybór świadomy mający coś manifestować, a czasem robimy to nieświadomie i wtedy właśnie nazywamy ignorancją. Rozumiem, że manifestujesz solidarność z ciemiężonym ludem tyrolskim, bo przecież ignorantem nie jesteś ;)
                        pozdro.
                      • Gość: lelek Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.11, 00:06
                        Gość portalu: Koch napisał(a):

                        > Nie nazwałbym tego ignorancją,
                        A ja owszem - trzeba nazywać rzeczy po imieniu. 90 % nieuzycia egzonimu wynika z ignorancji. Reszta to kompleksy, częściowe wynarodowienie wprzypadku emigrantów, a już całkiem odosobnione są takie przypadki jak Akwizgranu, gdzie gotów jestem przyjać, że Aachen znacznie łatwiej wymówić.

                        Ale kto w Pol
                        > sce wie / i mówi/ że Aachen to Akwizgran, Mainz to Moguncja albo Regensburg to
                        > Ratyzbona?
                        Ja.:-)
                        I, na szczęście, jeszcze paru innych.

                        W powszechnym użyciu są tylko nazwy oryginalne, niemieckie. Tak sa
                        > mo jest z Trento. Nazwa włoska jest dużo bardziej popularna w Polsce niż Tryden
                        > t.
                        W powszechnym użyciu są też:
                        "poszłem", "rozumię" i "na ile ten winogron?". Zgadnij dlaczego. Dla ułatwienia podpowiem, że powód jest na literkę "i".

                        > Poza tym nazewnictwo kształtują też np. polskie biura podróży, używając prawie
                        > zawsze nazw włoskich - w odniesieniu do Południowego Tyrolu - choć powinny zaws
                        > ze podawać obie nazwy / bo niby dlaczego akurat włoskie?/.
                        Moze dlatego, że to leży na terenie Włoch?
                        Ale np. Kronplatz zdecydowanie wyparł
                        > u nas włoską nazwę Plan de Corones.
                        Włoską w sensie używania we Włoszech, ale nie brzmiącą po włosku (to raczej z ladino), poza tym "Kronplatz" jest 2,5 raza krótsze.

                        Włoch z południa użyje oczywiście włoskiej, ale np . ja wybiorę niem
                        > iecką. I nie jest to żadna ignorancja.
                        Nie jest, i nie mieszaj dwóch róznych zjawisk: Ignorancją by było używanie nazw niemieckich zamiast odpowiedników polskich, gdyby takie istniały. Ty zaś wybierasz nazwy niemieckie świadomie i, jak się zdaje, dla podkreślenia ich związku kulturowego z Austrią.

      • jabolkn Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 17:34
        b-a-n-i-t-a napisał:

        > skąd 20 minut jedzie się do Corvary z czego ponad 10 minut serpentynami po
        > górskiej drodze, gdzie 2 samochody mogą się minąć tylko w wyznaczonych miejscac
        ......
        > Jeździliśmy na Monte Elmo i Croda Rossa

        podziwiam samozaparcie - toż to z Corvary będzie conajmniej 70 km
        ile czasu traci się na dojazd?

        gdzie można tą super chate wynająć ?
        • b-a-n-i-t-a Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 20.02.11, 18:20
          Witaj Jabolak. Od willi Pana Prezesa to będzie około 50 km i jechaliśmy trochę mniej niż godzinę, z czego droga jest kręta tylko pierwsze 20 kilka kilometrów a dalej E66. Podobnie zresztą do Plose. Najdalej mieliśmy do 3 Valli, ale i tak jazda zajęła nam trochę ponad godzinę.
          Pan Prezes raczej willi nie wynajmuje dla narciarzy, ale mogę zapytać.
      • ewangelizator_carvingu Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 21.02.11, 00:04
        reprezentanci Włoch w ostatnich MS w narciarstwie alpejskim:
        Manferd Moelgg slalom brąz
        Christoph Innerhoffer złoto super gigiant, srebro super kombinacja , brąz zjazd / wypowiada sie w TV po niemiecku/
        Peter Fill brąz super kombinacja
        oprócz tego w reprezentacji Italii można znaleźć takie nazwiska jak:
        Manuela Moelgg, Johanna Schnarf, Werner Heel i pewnie jeszcze kilka by sie znalazło

        nie znam sie na włoskiej polityce i strukturze etnicznej ale takie nazwiska w squadra azzurra sie nie trafiaja ;)

        ps. pamietam, że moja nauczycielka włoskiego /pani Gloria z Mediolanu/ zawsze z dystansem odnosiła sie do Tirolesi i do Sycylijczyków
        • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 21.02.11, 00:22
          ewangelizator_carvingu napisała:

          > reprezentanci Włoch w ostatnich MS w narciarstwie alpejskim:
          > Manferd Moelgg slalom brąz
          > Christoph Innerhoffer złoto super gigiant, srebro super kombinacja , brąz zjazd
          > / wypowiada sie w TV po niemiecku Peter Fill ...
          ----------------------
          Evangelizer ;) wyluzuj ... Kamil Stoch też wypowiada się po niemiecku ( po angielsku także) i nazwisko też można by podciągnąć pod tamte strony ... i czego to dowodzi. Chcesz tym udowadniać, że Zakopane to Austria, a on jest Austriakiem? Gdyby czuli się Austriakami nie reprezentowaliby Włochów. Tak mi się wydaje.
          pozdro.
          • Gość: ec Ruch Poparcia dla Ladynów IP: *.abcdata.pl 22.02.11, 10:22
            na początek odp ortodoxowi: Innerhofer ma strone internetową, która wyświetla się defaultowo po niemiecku

            zapominacie o starożytnych mieszkańcach tych ziem: Ladynach, ktorych kraj został zajęty przez żywioł germański i italiański / a wczesniej rzymski a wiadomo do jakich korzeni nawiazują obydwie nacje/, zostali bezdusznie zgermanizowani i zitalianizowani bo te nacje nigdy nie odpuszczają
            w protescie przeciwko marginalizacji Ladynów ogłaszam, że od dzisiaj do odwołania używam na forum wyłacznie nazw ladyńskich:

            Urtijëi, Santa Cristina Gherdëina, Sëlva, Vich de Fascia, Poza di Fascia, Mazin, Ciampidél, Cianacei, La Val, San Martin de Tor, Marebum, Anpëz,

            wzywam wszystkich ludzi dobrej woli do przyłączania się do tego protestu


            • ortodox Re: Ruch Poparcia dla Ladynów 22.02.11, 11:10
              Gość portalu: ec napisał(a):

              > na początek odp ortodoxowi: Innerhofer ma strone internetową, która wyświetla s
              > ię defaultowo po niemiecku
              ------------------------------
              Widocznie ma takich fanów i do nich adresuje swoja stronę. Poza tym co by nie mówić o j. niemieckim ... jest z pewnością bardziej popularny od włoskiego. W Europie j.niem. jest najbardziej rozpowszechnionym językiem współczesnym. Gdyby jednak nie czół sie Włochem pewnie nie reprezentowałby barw najeźdźców Tyrolu Południowego ;)
              > zapominacie o starożytnych mieszkańcach tych ziem: Ladynach, ktorych kraj zosta
              > ł zajęty przez ...
              ------------------
              Nie zapominamy, ale j. ladyński jest niestety skazany na zagładę więc chyba nie warto tych nazw uczyć się. Masz jednak rację, że jeśli już mówimy o rdzennej ludności tych terenów to nie są nimi ani Włosi ani Tyrolczycy ( Austriacy) ale właśnie Ladynowie. Dotyczy to nie tylko Dolomitów ale całego obszaru Alp na południe od ludów germańskich. Jednak j. ladyński wywodzi sie z języków retroromańskich, a więc bliżej mu do włoskiego niż niemieckiego, a ludowi Ladyńskiemu bliżej do Włochów niż Austriaków ... no widać jak na dłoni kto ma tu rację więc nie germanizuj więcej ludności dolomickiej ;))
              pozdro.
        • Gość: Koch Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. IP: *.ghnet.pl 21.02.11, 10:23
          Podczas transmisji z MŚ komentatorzy eurosportu przy startujących zawodnikach zawsze podawali kraj: Francja, Niemcy, Szwajcaria. Nie wdawali się , czy jest z Sabaudii czy z Valloire, Bawarii czy Badenii-Wirtembergii, z Graubunden czy Vallis. Przy zawodnikach reprezentujących Włochy było inaczej. Giuliano Razzoli i Federice Brignone zapowiedział jako Włochy, a pozostałych - właśnie wyżej wymienionych - "z Tyrolu Południowgo".
          • ortodox Re: Z Prezesem w Dolomitach - podsumowanie. 21.02.11, 12:38
            Dopóki zwodnicy pochodzący z Tyrolu Południowego reprezentują Włochy, zapowiadanie ich jako przedstawicieli czegokolwiek innego jest manifestacja polityczną, lub zwykłą ignorancją.
            Sam wybierz sobie czy komentator Eurosportu był ignorantem, czy reprezentował czyjąś ( nie koniecznie własną) wizje polityczną. Nie wątpię, że tacy ludzie istnieją i w ten czy w inny sposób manifestują własne lub cudze interesy polityczne. Żeby reprezentować Włochy na zawodach sportowych trzeba mieć włoskie obywatelstwo i wolę reprezentowania tego kraju.
            Jeśli startują z włoska flagą na ramieniu, to mówienie o tym, że nie czuja się włochami nie ma najmniejszego sensu. Nie ma obowiązku reprezentowania Włoch na zawodach sportowych i żadna italianizacja do tego zawodników nie zmusi. Można jeszcze być dwulicowym i oficjalnie mówić co innego, a za plecami puszczać oko przeciwko reżimowi gwałcącemu ludność tyrolską, bo chyba do tego zmierzają Twoje wywody.
            pozdro.
            P.S.
            To by nawet zgadzało się z moja wizją TP ... na wierzchu Włochy i szeroki uśmiech, a w podziemiu ciemiężony lud tyrolski, który walczy z reżimem. Jednak na co dzień tego podziemia nie widać, bo jest podziemne ;)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka