ola
21.03.11, 13:36
... i wcale nie było tak źle, jak mi wieszczono na tym forum.
W kraju salzburskim pełna wiosna, kwitną przebiśniegi i bratki, na większości stoków nie daje się juz jeździć. Albo plucha po kolana i błoto, albo stok już dawno zamknięty.
A na Kitzu śnieg jak marzenie. Dzięki zakraterowaniu w Kaprun miałam do stoku blisko, co było ważne, bo z powodu braku śniegu zjeźdzali się tam narciarze z całej okolicy, i ok. 10.00 było juz ciężko dostać się do wagonika.
Wystraszyliście mnie tym, ze tam są same niebieskie trasy. Owszem - były. Góra jest ogólnie bardzo łatwa. Dzięki temu mój słabo jeźdzący maż mógł jeździć ze mna, a nie szukac innego stoku (którego, jak już wspomniałam, by nie znalazł). Ja w tym czasie miałam do dyspozycji całkiem fajnie freeride`y. Trasa X2 całkiem przyzwoita.
Po nartach ćwiczylismy Tauern Spa z dzieciakami i specery po miasteczku.
I najważniejsze - to tylko 6 godzin na dojazd, co przy małych dzieciach było dla nas podstawą.
Wniosek- nie było tak źle. Byłam, jeździłam, pewnie więcej nie wrócę (może latem). Ale urlop był całkiem udany.