Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      bylem w Cervinii-Zermatt - relacja

    03.05.04, 21:26
    Bylem w Cervinii.
    No nie byl to dlugi pobyt, bo taki mial byc. Pol soboty (po prawie dobowej
    podrozy samochodem) spedzilem tylko w Cervinii, zeby sie rozjezdzic i oswoic
    z wysokoscia.
    Jazda z 2500 na 3500. Warunki zupelnie zimowe. Trasy tylko dwie dostepne : 6
    i 7. Niezle, ale bez rewelacji.
    Na drugi dzien atak nastapil raniutko. O 8mej bylem pod wyciagiem. Pelne
    zachmurzenie, zima, swiezy opad sniegu (zgodnie z prognozami). Poniewaz to
    ostatni dzien sezonu, wiec Makaronom strasznie nie chcialo sie pracowac!
    Chcieli w ogole nie wlaczac wyciagow! Pretekst – zla widocznosc. No bylem
    wsciekly. Wszystko ustawione na ten jeden dzien, a tu taka wpadka. Okolo 9tej
    zdecydowali sie puscic pare wyciagow, ale nie do samej gory. Zermatt chodzil,
    Szwajcarom jakos sie chcialo pracowac. Musialem zaryzykowac spora kase
    (40euro) i kupilem billet na obie strony. Mialem szczescie – zaraz wlaczyli
    (Wlosi) wyciagi. A wiec przeskok na strone szwajcarska i jazda do Trockener
    Stegu. Jazda po lodowcu z odpychaniem sie kijami. Z Trockener Stegu nie warto
    bylo jechac na Klein Matterhorn, bo nie bylo widocznosci. Pojezdzilem troche
    na krzesle Furggsatel i do Furri. No niezle. Nie super, ale niezle. Przede
    wszystkim jezdzilem po SWIEZYM sniegu. To niesamowite, zeby 2 maja jezdzic po
    20cm swiezego sniegu! No pewnie dla bywalcow lodowcow to nie jest takie
    niesamowite. Ale ja mowie o swiezym sniegu na wysokosci od 2000 mnpm!

    Odwiedzilem Klein Matterhorn, nic nie widzialem.
    Pochwale sie, ze nie zauwazylem zadnych problemow tlenowo-wysokosciowych (w
    sobote czulem sie troche zmeczony po pierwszych 100m z Platea Rosa 3500). Byl
    to moj record wysokosciowy (na nartach)
    Po przepytaniu obslugi (bardzo slabo sie orientowali) dowiedzialem sie, ze
    czarna trasa z Furgg do Furri nie chodzi (zagrozenie lawinowe – zarty!). No
    wiec pojechalem czynna rzekomo 15ka do Furri. To juz jest nisko i mialem
    obawy. I slusznie. Na koncu jechalem po trawie i blocie. Skandal! To powinno
    byc albo zamkniete albo przynajmniej oznajmione! Trudno. Chcialem pojechac
    20b – dluga trasa z Trockener Stegu do Furgg pod Matterhornem. Niestety, tez
    zamknieta! To tez chyba przesada. Ona nie byla nagle zamknieta z powodu
    opadu. Byly zdjete tyczki trasowe, wiec po prostu zdecydpowali juz zamknac
    sezon.
    Obsluga szwajcarska bardzo cienka. Na pytanie o konkretne trasy (czy
    otwarte) - nie wiedza, dzwonia, pytaja sie. Na pytanie o orczyk na samej
    gorze (na 3900) mowia, ze on chodzi tylko w lipcu. To brednie! Moj kolega tam
    jezdzil na Wielkanoc. Itd.

    Udalo mi sie zobaczyc Matterhorn – przez chwile.

    Mialem tez problem z powrotem. Tego sie zreszta obawialem. Ostatnia kolej na
    Klein Matterhorn miala chodzic o 16.25 a ostatni orczyk o 16.15 (tak tez bylo
    na nim napisane!). W stacji zas (Trockener Steg) poinformowano mnie, ze
    ostatni wjazd na Klein Matterhorn jest o 15.50! Czemu – wzruszaja ramionami.
    Ja sie czuje nabijany w butelke. Celuje w ten jeden dzien, place spora sume,
    najlepsze trasy zamkniete, a czas pobytu sie ni stad ni zowad ogranicza!
    Nie chcialem “przeginac” I zdecydowalem sie na orczyk. Nie chcialem tez
    przyjezdzac na ostatnia chwile, chco czesto tak robie. Ale powiedzialem
    sobie, ze zachowam sie rozsadnie. Bylem pod orczykiem o 16.05. I co? Wlasnie
    go zamykaja! To normalne chamstwo I swinstwo! Facet z obslugi cos pieprzyl i
    polecil mi isc do kolejki na Klein Matterhorn. Tlumacze mu, ze za pozno, ale
    on swoje. Poszedlem. Wpuscili mnie bokiem, ale facet z obslugi kolejki robi
    awanture i opieprza mnie w wulgarny sposob!!!! Wyobrazacie sobie cos takiego
    w Szwajcarii!?!?!? Ja to znam, ale z Podhala!
    Napisze zazalenie do koleji w Zermatt.

    Ogolnie o okolicy.
    Widokowo przepieknie, wysokosciowo super.
    Trasowo – mizernie. To nie sa trasy dla lubiacych szybka jazde narciarzy.
    Wiekszosc tras to odpychanie sie kijami. Lodowiec, jak to lodowiec – spore
    pastwisko w stylu Polany Szymoszkowej.
    Cervinia-Zermatt jest doskonala na kwiecien, bo nie ma alternatywy. Na lato,
    jak ktos musi, to moze byc,ale chyba lepszy Tux. A w zimie, to na pewno nie
    warto. Jazda kiepska, a przy takich wysokosciach to na gorze moze byc
    ponizej –20C I wiatr.
    Warto byc i zobaczyc, ale na tydzien na pewno nie warto. Poza tym drogo i w
    kasach, I w apartamentach, a powierzchnia tychze szokujaco mala.
    Pozdrowienia.
      • Gość: klawesynista Re: bylem w Cervinii-Zermatt - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 20:28
        Miałeś pecha i tyle. Orczyki na K. M są naprawdę otwarte dopiero w lipcu. Twój
        kolega mógł jeżdzić na orczykach przy Plato Rosa. Na lodowcach z reguły jest
        łagodnie - po prostu takie są lodowce.
        Ps jeśli musiałeś odpychać się kijkami to zmień narty.
        • pikus5 Re: bylem w Cervinii-Zermatt - relacja 17.05.04, 08:48
          Moja relacja nie jest obiektywna. Jezdzielm w ostatnim dniu sezonu w Vervinii.
          Ominela mnie piekna trasa nr 1 do Valtournenche.
          Po szwajcarskiej stronie tez widzialem tylko okolice Klein matterhornu. A to
          przeciez jeszcze ladna kolej na Gornegrat i dalej sporo ladnych terenow,
          zwlaszcza pozatrasowo. tak wiec ogolna ocena tego rejonu na pewno jest wyzsza,
          nizby to wynikalo z mojej relacji.

          Odpychanie sie kijami: na lodowcu tak bylo doslownie. Takie sa lodowce i nie ma
          sie co dziwic. inni tez sie odpychali.
          Natomiast napisalem to tez w znaczeniu niedoslownym. czesto zdarzaja sie
          czerwone trasy, na ktorych jedzie sie i czeka sie na osiagniecie jakiejs
          sensownej predkosci i... nic. To jest TAK ZWANE odpychanie sie kijami. I tak
          jest wzdluz krzesla Furggsattel.Pzdr.
          • Gość: klawesynista Re: bylem w Cervinii-Zermatt - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 15:34
            Trasę do Valtournenche zamykają w połowie kwietnia. Zawsze. Nigdy nią nie
            jechałem, bo zawsze byłem w II-giej połowie. Jeżdziłem tylko na sympatycznej
            huśtawce należącej do Valtournenche - między Cime Bianche a salette.
            Mimo wszystko pomyśl o nartach, jeśli muszisz się odpychać. Na lodowcu po
            szwajcarskiej stronie wzdłuż orczyka ze Strockner rzeczywiście mnóstrwo ludzi
            uprawia "narciarstwo biegowe". A da się tam jechać - wolno, bo wolno, ale
            zawsze lepsze to niż człapanie i odpychanie kijami.
            Pierwszy odcinek z Furgsttatel jest całkiem ostry, więc nie wiem o jakie
            prędkości ci chodzi, ale jak ktoś chce to może się zabić. Potem jest
            rzeczywiście łagodnie zwłaszcza na trasie u podnóża Matternhornu. Ale trasa
            jest przepiękna więc nawet dobrze, że łagodna. można się pogapić.
            Nigdy nie byłem na Gornegatt, bo musiałbym zjechać aż do Zermatt, a wtedy gdy
            tam jeżdże jest już za późno - za dużo fatygi by się dostać. Do Furi śnieg
            jeszcze jest, ale niżej już tylko błoto.
            tak czy owak na późny sezon Cervinia zdecydowanie warta polecenia.
            • Gość: m.kania@zermatt.pl Re: bylem w Cervinii-Zermatt - relacja IP: 5.1R2D* / *.tiscalinet.ch 22.05.04, 22:08
              zapraszam ponownie ale tym razem na szwajcarska strone!!!! u nas mozesz jezdzic
              356 dni w roku!!!!!!! www.zermatt.pl
              • pikus5 Re: bylem w Cervinii-Zermatt - relacja 24.05.04, 08:42
                Witaj nasz Czlowieku w Zermatt!
                ja nie jestem takim fanatykiem narciarstwa, zeby jezdzic w lecie (na lodowcach
                lub na poludniowej polkuli).
                natomiast w zimie chetnie przyjade - dzieki za zaproszenie - pojezdzic u Was,
                natomiast spac(mieszkac) wole na poludniu... Pzdr.
    Pełna wersja