Gość: renia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.02.12, 13:32
Witam,
pytanie brzmi jak w temacie: gdzie wybrać się na weekend narciarski w okolicach Krakowa?
Wymagań jest kilka i boję się, że usłyszę, że "takie rzeczy to tylko w erze", ale może jednak coś polecicie;)
1. w miarę blisko Krakowa (dlatego np. odpada Słowacja czy Krynica)
2. urozmaicone, dobrze przygotowane stoki najlepiej bez dzikiego tłumu (dlatego z uwagi na tłum odpada Białka, z uwagi na braki w przygotowaniu najbliższe mi Myślenice)
3. stok czynny dłuuuugo (dlatego odpada np. Szczyrk, Korbielów)
4. trasa dla początkującego narciarza, ale taka 'rozwojowa' -załapał szybko, po niebiskich jeździ dobrze, przydałoby się coś czerwonego, by w ciągu dnia ćwiczyć na czymś trudniejszym i trasa dla narciarza zaawnasowanego, tak by sobie wyskoczyć na kilka porządnych zjazdów, gdy towarzysz będzie w knajpie;)
Żeby nie było, że nie szukałam i liczę tylko na Was, podaję kilka własnych typów:
1. Kluszkowce (byłam dawno temu, ale widzę, że w tym roku jest kolejne krzesło 4 os., więc może nie będzie strasznego tłoku)- no i w razie czego na drugi dzień można się przenieść na Palenicę (jest sens czy tłumy tej zimy tam są?)
2. Hawrań w Jurgowie- wiem tyle, ile widzę na stronie www. Trasy odrobinę krótsze niż w Kluszkowcach ale może ciekawsze? Może ludzi mniej?
3. Witów Ski, Małe Ciche- wszystko fajnie, ale dwa dni na jednej trasie po 10 godzin to chyba można umrzeć z nudów? (jestem rozpieszczona alpejskimi ośrodkami, więc może stąd to wrażenie)
4. Śnieżnica- nie lubię osobiście, byłam dwa razy i mam złe wspomnienia, ale może warto się przełamać?
Z góry dziękuję za jakieś rady:)