afennfan34
19.03.12, 23:02
Wyjazd miał być pierwotnie w inne tereny ale ze względu na panujące w Austrii upały, niższe regiony się wykruszyły i wybór padł na Mayrhofen. Zaraz po przyjezdzie szybki bieg z nartami celem ich odrdzewienia do najbliższego serwisu. Na rano stare poczciwe allroundy są gotowe i można atakować Mayrhofen Bergbahnen (Penken, Rastkogel może Eggalm jeśli warunki pozwolą). Start z centrum Mayrhofen - Penkenbahnem. Przy dolnej stacji kolejki temperatura plusowa i siąpi deszczysko. Przy wyjściu z gondolki totalna zmiana klimatu. Sypie śnieg, temperatura lekko ujemna. Pierwszy wjazd Penkenexpressem i zjazd trasą nr 11 i szok. Nowy snieg, całe mnóstwo nowego śniegu. Ubite podłoże na którym zalega 10-15 cm świeżego śniegu. Niestety takie warunki powodują ze po przejezdzie kilkudziesięciu narciarzy muldy zaczynają sięgać kolan, zwłaszcza na trasach na których obsługa odpuściła sobie ratrakowanie. Po przebiciu się na trasy w kierunku Finkenbergu wreszcie lepsze wrażenia. Trasy pozbawione w większości muld, czasem spod nowego śniegu wyłaniaja się pozostałości niedawnych upałów- fragmenty roztopionego w dzień a następnie wyratrakowanego i zmrożonego śniegu. Następnie czas na odwiedzenie tras na Rastokogel, oczywiście za pomocą wielkiej kolejki 150er Tux. Tu najlepsze warunki na zupełnie prawie zapomnianej przez ludzi czerwonej trasie nr 3, na samym skraju ośrodka. Może dlatego że obsługuje je stare dwuosobowe krzesło, z którego schodzi się przykrytym 1-2cm warstwą mokrego śniegu po każdym wjezdzie. Myśli o odwiedzeniu Eggalm odpływają, zwłaszcza że coraz mniej widać. Bo sypie cały czas, wręcz coraz mocniej. Prognozy na snow-forecast i j2ski mówiły o 4-6 cm, tymczasem przez cały dzień spadło około 20-25 sniegu. I jak tu ufac serwisom pogodowym :)? Śnieg jest mokry i ciężki, oblepia wszytsko ze szczególnym uwzględnieniem gogli co skutecznie obniża i tak nie najlepszą widoczność. Powrót z Rastkogel w jedyny możliwy sposób – czerwoną 16stką - w tych warunkach przypomina walkę o życie w tłumie. Trudno mieć tu jakiekolwiek pretensje do obsługi, trasa jest wypełniona ludźmi a śnieg sypie gęsto cały czas- muldy gwarantowane. Mimo tych niekorzystnych wrażeń , niebieską 8-ką będącą w zadziwiająco dobrym stanie, podjeżdżam pod wyciągi na Horberg. Na górze kiepsko, mały kontrast, za to spore już muldy, w dodatku chwila nieuwagi wystarczy by dostać się na „strefę głębokiego śniegu” – kolejna walka o życie :). Ale niżej warunki lepsze, można trochę pokręcić, nie zajmując się wyłącznie planowaniem skrętów tak aby nie trafić w muldę. Po powrocie na dół jeszcze tylko 2 kursy niebieską 8-ką i szybki powrót Penkenbahnem do bazy.
Dzień bardzo ciężki, ale mino totalnego przemoczenia od mokrego śniegu i parokrotnej walki o życie z muldami – udany. Paradoksalnie, mimo intensywnego opadu na większości tras był kontrast. Dzisiejszy spory opad z pewnością pozwoli, po użyciu ratraków, poprawić warunki na wygrzewanych i roztapianych wcześnej trasach. Jutro ma być już słońce- i trudny wybór Hochzilleral/Hochfugen czy długo wyiczekiwana topowa Arena.