o_andrzej
02.04.12, 18:03
Bylem, pojezdzilem. Z wyjatkiem jednego dnia z paskudna pogada, trafilem na slonce i dobre warunki sniezno-temperaturowe. Sporo ludzi, parkingi pelne, troche czekania na dolnej stacji, ale pozniej juz zle nie bylo. Pod wieloma wzgledami swietny osrodek, choc raczej nie dla poczatkujacych. Nawet niebieskie potrafia czasami zaskoczyc trudniejszym fragmentem.
Krotka relacje (dluzsza dopiero sie robi), filmiki i galeryjke mozna znalezc na innym forum, tu chcialbym wypunktowac kilka aspektow charakterystycznych dla tego forum.
1. Po kilku latach jezdzenia z biurami podrozy znow wrocilem do jazdy samochodem. Mieszane uczucia. Kazda z tych form ma swoje wady i zalety i doprawdy nie wiem, ktora bardziej mi odpowiada. Mysle, ze na dalsze wyjazdy, typu Val d'Aosta czy Francja, gdzie ze wzgledow bezpieczenstwa prosi sie nocleg posredni, lepsza jest jazda autokarowa, nie wspominajac o samolocie. Mimo wszystko w przyszlym sezonie, z kilku wzgledow, zamierzam powtorzyc wyjazd samochodowy w okolice Ischgl ze spaniem w Kappl lub Galtur. A moze Zillertal, w ktorym jeszcze nie bylem.
2. Austria czy Wlochy, Dolomity czy Alpy?... takie pytania czesto sie tu przewijaja. I znow nie wiem co odpowiedziec. Od wielu lat jezdzilem do Wloch: w Dolomity czy wysokie Alpy. Ischgl jest powrotem do Austrii. Na pewno duzo zalezy od ludzi, z ktorymi mamy do czynienia na miejscu. My trafilismy w Kappl (tu spalismy) fatalnie. Gburowaty, chytry gospodarz, wyklocajacy sie o rolke papieru toaletowego. We Wloszech mielismy zawsze do czynienia z bardzo sympatycznymi osobami. Mimo wszystko atmosfera wloska, z bombardino, pewnym luzem przechodzacym w luzactwo, blizsza jest nam Polakom, a juz mnie na pewno, od austraickiego, niekiedy przesadnego ordunku. Ale i w Kappl, malym miasteczku tyrolskim spotkalismy milych, nie tylko na pokaz, ludzi: wlasciciel pensjonatu, do ktorego zamierzamy sie wybrac w przyszlym roku, rzetelny i pomocny lekarz, ktory badal uszkodzone kolano zony, itd. Chyba blizej nam mentalnie do Wlochow (choc jestem rodzonym Galicjaninem), ale i w Austrii czujemy sie niezle.
3. Od strony przygotowania stokow, obslugi tras, itp. W Ischgl bez zarzutu, ale we Wloszech tez nie narzekalem.
4. Ktora najlepsza stacja? W zeszlym roku rozdraznilem tu co poniektorych smiac porownac Cervinie/Zermatt z Livigno. Tez nie dam jedznoznacznej odpowiedzi. Ischgl/Samnaun jest duzym osrodkiem, mysle, ze najwiekszym z dotychczas przeze mnie odwiedzanych. Trasy tu rozmaite. Ale z reka na sercu moge powiedziec, ze rownie dobrze czulem sie narciarsko w Cervinii, Livigno, Ischgl czy Solden. Wszedzie znajdowalem sobie kilka tras, ktore lubilem najczesciej powtarzac. Trasy na pograniczu czerwono-czarnym. Liczba km tras nie ma dla mnie wiekszego znaczenia, oczywiscie troche musi ich byc, wazny jest ich stopien podobania sie i pasowania do moich kryteriow. Znajdowalem takie wszedzie, nawet w malutkiej Isolatia niedaleko Bormio.