io.giovanna
25.01.13, 23:51
Od tygodnia miałam być w MdC - przetestować połączenie do Pinzolo, ale niestety z bólem serca musiałam odwołać ten długo wyczekiwany wyjazd (baby on board w zeszłym roku), bo w przeddzień planowanego wyjazdu zmarła ukochana Babcia. Swoją drogą Włosi byli na tyle wyrozumiali, że nie ściągnęli mi nic z karty.
Wracając do pytania z tematu - mam do wyboru albo w ogóle nie przypiąć desek, albo mam możliwość pojechania do Zakopanego w przyszłym tygodniu. Akurat będzie tam ciocia, która obiecała pobyć z Juniorem ze 3 h dziennie, żebyśmy chwilę mogli się oderwać. W PL zwykle jeździliśmy w Białce, na Czarnej Górze, na Zgorzelisku - bliżej z Murzasichla, gdzie mamy znajomych. Tym razem będziemy w Kościelisku. Żeby nie tracić cennego czasu na przemieszczanie się (synuś), najrozsądniej byłoby wyskakiwać gdzieś jak najbliżej. Czyli Szymoszkowa, Nosal, Harenda? Nigdy tam nie jeździłam, no może raz jako dziecko. Najbardziej przerażają mnie kolejki. W VdF czy VdS, jak się kiedyś zamienialiśmy przy córci, to przez 3-4 h można się było najeździć do upadłego. Boję się, że teraz przez tyle czasu zjadę ze 3 razy :(. No ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :). Planowałam wybierać się z samego rana, zaraz po otwarciu, może wtedy jest łaskawiej? Będę wdzięczna za porady, wskazówki, polecenie stoków w najbliższej okolicy.