Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Dziecko na nartach w uprzęży

    29.01.13, 14:48
    W tym roku mój syn "postawił" pierwsze kroki na nartach. był to trochę szalony pomysł, bo mały ma 2 lata i 9 m-cy, ale udało się. dziecku bardzo się spodobało. Pierwszy raz (ok. 2 godzin) to była jazda na kijkach, trzymanych przez juniora i tatusia. Drugi raz (również ok. 2 godzin) to już samodzielna jazda po oślej łaczce. Trzeci raz (tyle samo czasu)-na stoku szkoleniowym z podjazdem orczykowym. tyle chwalenia się:D, a teraz pytania.
    Zjazd dziecka polega na tym, ze ono jedzie, a ja albo mąż lecimy równo z nim, żeby złapać malucha, bo dzieć nie potrafi hamować. Takie bieganie za maluchem wyciska siódme poty i po kolejnym zjeździe/zbieganiu człowiek wypluwa już płuca. O niebo lepiej byłoby w uprzęży, ale jak to wygląda z technicznej strony? Przecież chcąc wyhamować dziecko spowoduję jego wywrotkę ( do tyłu albo na bok). czy uprząż jest przewidziana dla dzieci, które potrafią same wykonywać manewry i potrzebują tylko bodźca do wyhamowania lub skrętu? Jak się manewruje takim ustrojstwem?
    Czy może nieprawidłowo myślę o wykorzystaniu tej smyczy?
      • zolviu Re: Dziecko na nartach w uprzęży 29.01.13, 15:00
        daj sobie z tym spokoj, kupilem taka uprzaz przy starszej córce i po jednym uzyciu sprzedalem, to urzadznie jest zupelnie bez sensu
        teraz uczylem moje 4-latki dokladnie w ten sam sposob co Ty i to jest chyba najrozsadniejsze wyjscie. kazde dotkniecie takiego dzieciaka powoduje to ze on opiera sie na Tobie i gubi swoj punkt rownowagi. jak zapniesz go w uprzaz to caly czas bedzie w jakiejs dziwnej pozycji i z nauka nie bedzie to mialo za duzo wspolnego. zapewne dasz rade z nim tak jezdzic ale nie wiem jaki by to mialo miec cel
        male dzieci nawet jak umieja to nie chca hamowac bo szybka jazda to dla nich swietna zabawa, jak umie juz dobrze skrecac to po prostu wybieraj mu lagodne trasy z wyplaszczeniami na koncu, bedzie zapewne robil sobie slalom miedzy innymi uzytkownikami stoku
        z tymi szelkami najgorsze jest chyba to gdyby ktos wjechal miedzy Ciebie a dziecko - a na tlocznych latwiejszych trasach mysle o to nietrudno
        ogolnie zacisnij zeby i poczekaj az zacznie jarzyc ;)
        • sinusoidaa Re: Dziecko na nartach w uprzęży 29.01.13, 15:08
          Tak właśnie myślałam. najbardziej obawiam się, ze dziecko wjedzie w kogoś innego. Bo taki maluch, jak mój, nie patrzy, dokąd jedzie, po prostu jedzie, odwraca się. Upadając, raczej krzywdy sobie nie zrobi, jeździ na stoczku szkoleniowym, prawie płaskim, daleko nie poleci;-) Ale obawiam się o innych uczestników stoku, a takze o to, żeby poprzez częste kolizje nie zraził się do jazdy.
          Jednak ganianie za nim na stoku jest wyczerpujące, myslałam, ze da się jakoś ułatwić sobie życie;-)
          Nie muszę zaciskac też zębów. Cieszę się bardzo, ze w takim wczesnym wieku synek załapał jazdę, ze podoba mu się to. Ale też zdaję sobie sprawę, że to forma zabawy i nie ma co wymagać myślenia o bezpieczeństwie od niespełna trzylatka.
          • ma.ci.ej Re: Dziecko na nartach w uprzęży 29.01.13, 16:13
            A według mnie bardzo dobry sposób na pierwsze kroki - tak uczyłem moje dzieci. Co więcej - uprzęży wcale nie musisz kupować. Bierzesz szelki z wózka (pewnie masz) i do tego gruba taśma (doskonale sprawdza się taka do mocowania bagażu w samochodzie).
            Dziecko jedzie swobobnie, Ty z 2-3 m za nim i możesz go hamować. Musisz go hamomować cały czas powoli, a nie gwałtownie na koniec, bo faktycznie spowodujesz wywrotkę.
          • Gość: ec Re: Dziecko na nartach w uprzęży IP: *.lanet.waw.pl 29.01.13, 16:33
            może rozwiązaniem jest znalezienie miejsca gdzie stoczek jest tylko dla maluchów?
            widziałem taki np. w zeszłym roku w Dorfgastein przy dolnej stacji

            pewnie sa tez w innych miejscach ale zaczeły mnie interesowac takie tematy dopiero jak sam zostałem rodzicem
      • bazylea1 Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 09:42
        przy pierwszych krokach dziecka na nartach jechałam przed nim pługiem tyłem - tak robią instruktorzy. ale miało 5 lat, ogólnie jestem przeciwna jezdzeniu maluchów młodszych niz 4 lata chocby ze względów ortopedycznych. a dziecko które nie rozumie że ma hamować jest zagrożeniem dla siebie i innych.
        • wote Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 09:53
          Ja nauczyłem już sporo maluchów. Ze swojego doświadczenia mogę się podzielić pewną sprawdzoną metodą postępowania:

          1 krok. nauka stania i utrzymania równowagi. Zabawy na nartach, a raczej z nartami na nóżkach.
          2 krok. Jazda uczącego tyłem trzymając dziecku czuby nart aż się nauczy "kaczuszki" i hamowania. Wstępne pokazanie, że istnieje coś takiego jak "skręcanie". Można to zastąpić klamrą ale uważam że to słabsze rozwiązanie niż dynamiczna korekta na bieżąco.
          3. Uprząż - potrafi zdziałać cuda jak jest umiejętnie wykorzystywana. Uczący sam musi potrafić wyhamować dziecko, utrzymać odpowiednią prędkość zjazdu i utrzymać odpowiednie napięcie linki. Inaczej dziecko będzie się przewracać gdy będziemy je szarpać, bądź jego zmiana prędkości będzie naciągać linkę w sposób niespodziewany dla dziecka.

          Moje maluchy mają 3,5 i 5,5 i jeżdżą samodzielnie. Mały (3,5) w tym sezonie już 4 dnia umiał skręcać, hamować i sprawnie zjeżdżać niebieską trasą. Rok temu tylko się oswajał z tym że narty są "śliskie" ;)

          Uważam, że najlepszym wiekiem na start nauki to 3-4 lata i ortopedia nie ma nic do tego, kwesta co i jak się robi na nartach.
          • wote Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 09:57
            ec - polecam SFL (Serfaus-Fiss-Ladis, tam jest ośrodek pod dzieci skrojony. Dwa miasteczka z trasami tylko dla nich. Slalomiki, slalomy, taśmy, orczyki, place zabaw, karuzele.. obsługa wyciągów wręcz ma misję uczenia wsiadania i z zsiadania dzieciaków na i z taśm, z i na orczyki. Moja córa po dwóch razach przejazdu szkoleniowego z Panem z orczyka wjeżdżała sama mając 4,5 roku. Bardzo polecam.
          • zolviu Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 10:39
            przed styczniowym wyjazdem z moimi blizniakami czytalem sobie po necie o nauce dzieciakow. najbardziej spodobalo mi sie to

            www.skiforum.pl/threads/50055-Nauka-Jazdy-na-Nartach-dla-BBBBBBardzo-malego-dziecka-metodyka-SKI-21

            oczywiscie to dotyczy bardzo malych dzieciakow ale bardzo dobrze pokazuje cala filozofie. to ma byc zabawa. wg mnie nie ma w ogole mowy o swiadomej nauce przy dziecku mlodszym niz 5-6 lat. pierwszy etap to jest oswojenie z nartami, moje maluchy juz 2 tygodnie przed wyjazdem biegaly w nartkach... po domu ;) niemilosiernie rysujac i narty i podlogi ale nie potrafilem im odmowic patrzac jak ganiaja sie w kolo stolu. do tego filmiki z youtube z jezdzacymi malymi dziecmi. ziarno zasiane, pora na stok. podjazd na orczyku z tatą z kazdym podjazdem pilnowanie aby dzieciak coraz mniej wisial na tacie a coraz bardziej opieral sie o orczyk. zjazdy? obok taty na kijku, narta w narte, w ten sposob mozemy kierowac dzieciakiem przykladajac swoja narte do jego. jak to opanuje w ten sam sposob ale bez kijka, w razie czego podajemy kijka lub za kurtke z tylu, ale najlepiej jak najrzadziej. potem rodzic jadacy po stronie stoku, jazda w poprzek, a nawet pod gorke jak w karwingu, moment jarzy ze jak chce sie zatrzymac czy zwolnic to trzeba bardziej pod gorke. jazda od boku do boku do zatrzymania i spowrotem. jadac prosto rączki na kolana lub wyciągniete do przodu, moment zlapie prawidlowa pozycje. no i na koniec wyciaganie w bok jednej lub drugiej reki - po wyciagnieciu reki dzieciak bezwiednie skreca w jej strone. ma to dodatkowy plus bo na stoku jest przewidywalny. jak nauczy sie skrecac sam przestanie wyciagac te rece. na koniec nauka hamowania. jadac przed nim rozszerzam narty w plug i prosze zeby robil to samo. sam zauwazy ze hamuje a im bardziej i energiczniej rozszerzy nogi tym latwiej zahamuje. z czasem probujemy orczyka samodzielnie, jak spadnie jedziemy za nim i zgarniamy go pod pache. troche moze haotycznie mowie ale po trzech dniach czegos takiego moje blizniaki bezproblemowo same podjezdzaly orczykiem i zjezdzaly w dol. maja niecale 4 lata, rok temu stawialem juz je na nartach ale nie mialo to wiekszego sensu w ich przypadku. co do plugu i szelek mam podobny stosunek jak autor tego poradnika ze skiforum.

            nie rozumiem w ogole czemu maja sluzyc te szelki? zeby z dzieciakiem jak z psiakiem sobie pospacerowac? a na ruchliwej ulicy tez byscie takie zalozyli? popatrzcie na stoku jakie te dzieci maja pokraczna pozycje. dla kogo to ma byc przyjemnosc, dla dzieciaka czy rodzica?
            rozumiem ze dzieci rozwijaja sie jedne szybciej drugie wolniej ale nie uwierze w logiczne myslenie, przewidywanie i swiadomosc 3 czy 4-ro latka. jeden z moich chlopcow po tym jak chcialem zebysmy skrecali rzucil taki tekst - ja nie chce skrecac - chce byc szybki jak formuła! ;) no i co mialem mu zrobic? im spokojnie wystarczy taki maly wyciag do zabawy, to ciagniecie na duze trasy jest tylko dlatego ze to rodzicowi nudzi sie na oslej łączce - no ale jeszcze raz pytam - to ma byc przyjemnosc dla dziecka czy doroslego?
            • wote Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 10:57
              Zolviu

              Jak najbardziej 3 letnie dziecko możesz uczyć świadomie. Oczywiście zawsze jest to kwestia indywidualnych predyspozycji dziecka.

              Szelki służą przede wszystkim do 2 rzeczy. Aby dzieciak się nie zabił jak nie kontroluje hamowania/skręcania i nie wjechał w kogoś, a po drugie możesz nadawać dziecku kierunek. ładnie się wtedy poddaje. Trochę jak konik... oczywiście, jak zwykle jest wiele szkół, Falenicka, Otwocka... i ile uczących tyle sposobów. Ja podałem swój sprawdzony i w praktyce skuteczny. Jest z niego sporo frajdy jak ubierze się to w fajną zabawę.

              Osobiście znam sporo dzieci w wieku 3,5-4 latka które świadomie skręcają, hamują, są odpowiedzialne na stoku i zjazd który trwa kilka minut jest dla nich ogromną frajdą. :) ale oczywiście to indywidualna kwestia.

              Pozdrawiam wszystkich uczących
              • zolviu Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 11:34
                troche nie rozumiem tego co piszesz, jesli te dzieci sa swiadome i odpowiedzialne to po co im szelki ktore sluza do tego zeby dzieciak sie nie zabil jak nie kontroluje hamowania/skrecania i trzeba nadawac mu nimi kierunek. troche to sobie przeczy

                powiedz mi jeszcze, czy my rozmawiamy o jezdzeniu w tych szelkach na normalnej trasie czy na oslej łączce?
                i drugie pytanie - uczyles jakiegos chlopca? bo z ta swiadomoscia i odpowiedzialnoscia jesli w ogole to pasuje mi bardziej do dziewczynek
                • bazylea1 Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 12:47
                  tylko błagam, nie chodźcie potem z tymi "świetnie jeżdzącymi" trzy- i czterolatkami na normalne trasy.
                • wote Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 13:05
                  I chłopcy i dziewczynki :) nawet mam materiał dowodowy :)

                  Zolviu mówimy o dwóch różnych rzeczach. Inna rzecz to wykorzystanie szelek w nauce - to oczywiście zawsze tylko na oślej łączce w celu nauki, a druga rzecz to dziecko, które radzi sobie już samo i tutaj uważam że limit wieku jest raczej indywidualny.

                  I ja zawsze małe dzieci zabieram tylko na trasę dla małych dzieci - niebieską, płaską, przewidywalną, bezpieczną, na której tacy wyjadacze jak Bazylea nie jeżdżą i nie przeszkadzają im wtedy młodzi adepci narciarstwa :) dlatego też dzieciaki uczę w Fiss, tam są królami w pewnych miejscach i na pewnej długiej trasie. Nikomu to nie przeszkadza.
                  • zolviu Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 13:32
                    no to juz naprawde nic nie rozumiem. jestem w stanie zrozumiec ze ktos chce swojego 3letniego pikusia wyprowadzic na smyczy na spacer na niebieską, czerwoną, czy harakiri zeby sie bezpiecznie z niej skulal - ale na oslej łączce to takie wynalazki sa w ogole niepotrzebne, jazda tyłem przed dzieckiem, za reke, na kijku czy przy dziecku narta w narte sprawdzi sie duzo bardziej - dziecko nauczy sie samo utrzymywac rownowage a nie zapierac na szelkach w nienaturalnej pozycji. tym bardziej uwazam moj sposob za lepszy i bezpieczniejszy :) aczkolwiek wymagajacy wiecej kondycji.

                    z tym celem nauki to czego niby nauczy dziecko ta jazda w szelkach? chyba tego ze mozna zrobic kazda glupia rzecz bo w razie czego tatus pociagnie za smyczke ;) poza tym czy widziales kiedys instruktora z dzieciakiem na szelkach...? no wlasnie

                    dobra, ja juz mowie pass, bo zaraz zaczniemy o wyzszosci erzu...costamcostam :p

                    co do S-F-L

                    ta trasa dla malych dzieci to jak dla mnie wzdluz gondolki do ladis - czy zgadlem? :) jadac nia tak wlasnie myslalem ze idealna dla moich smykow bedzie. w ogole jestem pod duzym wrazeniem S-F-L jesli chodzi o infrastrukture dla malych dzieci. nie widzialem lepszego miejsca
                    • wote Re: Dziecko na nartach w uprzęży 30.01.13, 13:43
                      Próbowałem wielu sposobów na sporej grupie maluchów. Szelki potrafią zdziałać cuda. W pewnym momencie je puszczasz, a maluch jedzie sam. To trochę jak z kijem do rowerka. Kupisz dziecku rowerek biegowy to z kijkiem nie musisz latać. Jak nie miało biegowego i nie przygotowało się w kwestii równowagi i obycia ze śliskim pod nogami, taka asekuracja bardzo pomaga wyczuć równowagę.

                      Szelki jak je dobrze prowadzisz nie zmieniają pozycji i są tylko etapem w nauce :) nie wykluczają innych sposobów.

                      A nie widziałeś instruktorów z szelkami bo z reguły uczą grupki 4-6 osobowe w szkółkach. Ja nie widziałem malucha na indywidualnej komercyjnej lekcji.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja