Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Kiedy zacząć z dzieciakiem ?

    03.11.05, 01:12
    Mam prośbę o opinię rodziców, którzy wdrożyli swoje pociechy do jazdy na
    deskach. Kiedy zacząć ? Nasz syn w lutym skończy 4 lata i chcemy już zacząć
    próbować przekonywać go do nart, czy nie za wcześnie ? A jeżeli nie to jaką
    długość nart mu dobrać przy wzroście 105 cm. Będę wdzięczny za każdą Waszą
    opinię.
      • Gość: Dominik Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: 217.111.61.* 03.11.05, 07:36
        Hej

        nasza mala to chyba dokladnie ten sam rocznik co twoja pociecha, w lutym
        skonczy 4 lata. Na deskach jezdzila juz w poprzednim sezonie i niezle dawala
        sobie rade. Rozmawialem na ten temat z kilkoma instruktorami w Alpach,
        powiedziano mi ze dzicko powinno rozpoczac nauke wtedy kiedy narty spawiaja mu
        przyjemnosc i wykazuje nimi zainteresowanie, wazne aby umialo odpowiednio
        interpretowac polecenia instruktora i nalezy babla uczyc w soposob zabawowy w
        towrzystwie innych dzieci. 4 lata to z pewnoscia dobry wiek aby z tym zaczac,
        lecz nie robil bym tego sam. Bardzo wazne so pierwsze kroki, dlatego oddal bym
        babla pod opieke profesjonalistow w Alpach takich szkolek jest duzo mysle ze i
        w Polsce znajdziesz odpowiednich ludzi. Czego mi nie polecano to zakupu nasadki
        na narty dziecka powodujacej ze babel automatycznie jezdzi plugiem. I odradzano
        jazdy na tzw sznurku. Lepiej osla laczka i w trakcie zabawy pokazywac pierwsze
        kroki..niesmowite jest u babli to ze potrafia w ciagu tygodnia swietnie nauczy
        sie podstaw techniki.
        Co do dolugosci nart, polecano mi zwsze ok 10 cm krotsze niz wzrost dzicka,
        przekazuje wiec te wiedze u mnie swietnie sie sprawdzilo.

        pozdrowienka

        Dominik

        www.zillertalinfo.pl
        GG 3063199
        E-Mail dominik@zillertalinfo.pl
        • moped Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 03.11.05, 22:48
          Wszystko to co napisal Dominik jest sluszne i ma racje.

          Dodam jeszcze od siebie na podstawie doswiadczenia
          z zycia naszej rodziny,
          (czworo naszych dzieci bylo czlonkami alpejskiego klubu "ski racers"),
          aby PIERWSZE KROKI NA NARTACH ODBYLY SIE POD OKIEM PROFESJONALNYCH
          INSTRUTKOTOROW NAUKI JAZDY NA NARTACH!

          Nie moze byc mowy, aby rodzice uczyli czy wypuszczali swoje pociechy na
          pierwsze narty na osla lake bez pierwszej nauki instruktora!

          Dzisiaj, po 20 plus latach, gdy widze nasze dorosle dzieci na stoku od razu
          widze kto mial prawidlowe pierwsze kroki na nartach,
          a kto jest narciarskim samoukiem lub uczony byl przez rodzicow.

          Odwagi, nasze bractwo juz uczylo sie jazdy na nartach w wieku 2.5 roku....
          • Gość: tomek001 Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.11.05, 23:10
            moja ola miala 5 lat jak zaczela w ub. roku. zaliczyla 20 dni zjazdowych jest
            zachwycona. narty tak jak napisali - do brody :))))) odbyla lekcje w bialce i w
            krynicy. we wloszech nie zalapala sie - byla chora i nie moglem ja zapisac do
            szkoly. w tym roku pojdzie.
            dobry instruktor i wlasciwe metody naucznia chyba najwazniejsze. potem to juz
            idzie :)))))
            • Gość: Lu Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 15:52
              Mam 24 lata...zaczelam jak mialam 3 i czuje sie na nartach, jak ryba w
              wodzie...Moje narty byly conajmniej 10 dluzsze, ale zapewne na tych krotszych
              duzo latwiej mozna sie nauczyc
              • Gość: Colagen Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.05, 18:26
                Lu sadzilem ze jak piekna kobieta na stoku a nie jakas (no nie powiem fladra na
                deszczu )ale powiem jak plaszczka w kaluzy - pozdrowko- zapewne jestes piekna
                kobieta wiec nie mow o sobie ryba- bez obrazy - i jedna i druga lubie
                • Gość: do Colagena Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 23:19
                  No dobrze...juz to sie wiecej nie postorzy...buzka
        • Gość: Danny Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: 80.48.253.* 09.11.05, 07:58
          Witam
          Mogę również podpisać się pod postem Dominika. Z tym, że pierwszych kroków na
          nartach uczyłem ich (2 synów) sam, bo pewne doświadczenie instruktorskie mam.
          Starszy zaczynal jak mial niecale 3 lata, bo tak mi sie spieszylo. Ale
          rozsądnie skonczylo sie na oswojeniu go ze sliskimi deskami. W nastepnym
          sezonie juz sobie radzil sam. Mlodszego zaczalem uczyc jak mial 3,5 - bral
          przyklad z brata - to latwiejsze, bo ochota dziecka jest sprzymierzeńcem.
          Czego bym unikał? Oczywiscie zbyt popularnych stoków, bo zamiast spokojnie z
          dzieckiem cwiczyc to trzeba miec oczy dookola glowy i tylko go zaslaniac
          przed "wariatami stokowymi".
          Co do zakupu nart - finansowo praktycznie nie kalkuluje sie kupowac sprzetu
          zanim dziecko nie skonczy 7-8 lat - czyli kiedy pojdzie do szkoly
          narciarskiej/klubu - jedzi na wyjazdy samo i niekoniecznie tam, gdzie jest
          wypozyczalnia. Chyba, ze tak jak my mozna sobie pozwolic na spedzanie wielu dni
          w roku na stoku (kazdy weekend). Nam decyzja przyszla latwiej bo narty i buty
          zawsze kupujemy z mysla, ze po starszym przejmie je mlodszy, a w rodzinie sa
          kolejne mlodsze dzieciaki.
          Dlugosc nart 10-15 cm krotsze. Z doswiadczenia widze, ze lekkie carvingi
          przyspieszaja nauke (nawet pluga).
          Szelki sa bez sensu. Myslalem o nich na poczatku, ale:
          1. pierwszych krokow nie stawia sie na stromych stokach,gdzie dziecko mogloby
          odjechac
          2. zdecydowanie lepiej nauczyc je hamowac nawet poprzez wywrotke/przysiadniecie
          na bok

          Nakladki do pluga sa rowniez bez sensu - 100 razy lepiej jak instruktor jedzie
          przed dzieckiem tylem i okryguje mu ustawienie nart (a tak naprawde to
          wystarczy dziecku zasugerowac zrobienie z nóg X-ow i plug wychodzi sam (o ile
          narty maja choc minimalna talie).

          W Alpach z dziecmi nie bylem, ale na wlasne oczy widzialem te szkolki i opinie
          mam pozytywna.

          Pozdrawiam
          Daniel
      • Gość: monix Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.11.05, 19:01
        Moje dziewczyny zaczynały w wieku 4-5 lat, oczywiście z instruktorem, na
        nartach "pod brodę", zwykłych i w miarę lekkich. Teraz ( 9 i 7 lat) radzą sobie
        całkiem dobrze. Córka znajomych, też pięcioletnia, dostała na początek podobno
        profesjonalne carvingi, ciężkie jak piorun, i zniechęciła się, bo narty
        kierowały nią, a nie odwrotnie. Zastrzegam, że nie wiem, czy to właśnie ciężar
        nart był przyczyną porażki, ale na to wygląda... Pozdrowienia, trzymam kciuki.
        M.
      • Gość: aviator Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.sggw.waw.pl 08.11.05, 19:58
        4 lata to przypuszczalnie najlepszy wiek. Pracowałem jako instruktor we
        Włoszech rownież z dziecmi, teraz uczę moja dwójkę (obecnie 5i7). Pierwsze
        kroki stawiali oboje majac 3,5 lat ale nie wykazywali wiekszego zainteresowania
        tematem. Musiałem po każdym 20 metrowym zjeździe lepic balwanka albo dostarczac
        innych rozrywek. W obu przypadkach po roku nastąpiła całkowita odmiana i poszło
        jak po maśle. Jeśli nie jesteście instruktorami to skorzystajcie z usług
        profesjonalistow. Bardzo lubie nasze góry ale jeśli to możliwe na poczatek
        polecam np. Dolomity (ciepło) a przynajmniej jakiś alpejski kraj. To nie
        snobizm ale praktyka-przygotowane stoki dostosowane dla dzieci, znacznie
        mniejszy wspołczynnik oszołomów na m2 oraz obsługa wyciagów zawsze chetna do
        pomocy.
      • Gość: r. Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 20:31
        Moje dziecko zaczynalo jak mialo 3 lata ale slabo mu szlo - nozki mieciutkie...
        Jak mial cztery to zalapal "o so chozi" pod okiem instruktorki (Bukowina nad
        Klinem). Jako pieciolatek musial ze 1-2 dni sie przestawiac z chodzenia na
        nogach na jezdzenie ale potem ciezko go bylo ze stoku sciagnac - raz wsiakl
        gdzies w lesie przy wyciagu w Malem Cichem i trzeba go bylo szukac - malo nie
        umarlismy z zona ze strachu...

        Za chwile bedzie mial 6 lat i cigle pyta kiedy sie zima zaczyna :)
        Acha, radze nie kupowac nowych nart i butow dla 3-5 latka, bo za rok najwyzej
        dwa sa juz nie do jezdzenia, lepiej wypozyczyc lub kupic uzywane.

        r.
      • Gość: PAN narty? NIGDY - od razu snowboard IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 08.11.05, 21:00
        snowboard jest naturalny, narty to dwie deski dwa kijki i polamane nogi, a na snowboardzie tylko rece,
        polecam
      • Gość: gk Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 21:35
        cztery lata,ok,długośc narty troszke wieksze od butów ,ale butów tylno
        uchylnych zeby latwo wkladac i wyjmowac nózk,e z jedna klamra z tyłu,np
        salomon dla dzieci,uwazaj na wiazania powinny byc dla dzieci.
      • Gość: Lechu Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 23:00
        Moja córa zaczeła w zeszłym roku w wieku 3,5 lat.
        W sumie ponad 5 tygodni jazdy codziennie.
        Wiekszość z trenerem, ale też ze mną. Jedyny problem,
        to że po godzinie była już raczej znudzona.
        Mimio, że szło jej świetnie, nie czuła jeszcze tej
        przyjemności jeźdżenia - no chyba że na wyścigi.
        Mam nadzieje, że w tym roku będzie chetniejsza
        - przynajmnie na razie nie może się doczekać.
      • Gość: Danny Pierwsze kroki - miejsca IP: 80.48.253.* 09.11.05, 08:07
        Czesc
        dla osob z okolic Krakowa moge chyba spokojnie polecic 3 miejsca, gdzie moi
        chlopcy stawiali pierwsze kroki:
        1. krok - osla laczka pod wyciagiem na Polczakowce w Rabce - mila obsluga,
        bezpiecznie (osloniety), sa tez instruktorzy
        2. krok - osla laczka obok wyciagu na Maciejowej w Rabce - rowniez mila
        obsluga, stok troche dluzszy i ma poczatek odrobine bardziej nachylony - moze
        sie dziecko przynajmniej troche rozpedzic
        3. krok - Rokiciny tu na nauke jazdy na wyciagu talerzykowym - jedzie pomalu,
        wypinanie na plaskim. Jest kawalem stromszy do cwiczenia szybszej jazdy, ktory
        mozna objechac bokiem dla bardziej poczatkujacych. Ma pewna wade - sporo ludzi
        gdy ladna pogoda w weekend. Obok jest tez osla laczka (ktora przydaje sie, gdy
        ma sie np. wiecej dzieci na roznym etapie zaawansowania.

        Pozdrawiam
        Daniel
      • Gość: ZL 3 letnim, pozna wiosna IP: *.kl.amwaw.edu.pl 09.11.05, 10:15
        Najwazniejsza rzecz to KASK i to zeby zaczac uczyc jak jest juz CIEPLO. Ja
        zaczalem z moim Jankiem zaczalem w ubieglym roku, gdy mial 3 lata i miesiac ale
        zaczalem to na poczatku kwietnia i potem kontynuowalem do poczatku maja.
        Umeczylem sie bardzo, bo jego bawilo przewracanie sie i majdrowanie przy
        orczyku (Bukowina Tatrzanska przy hotelu Rysy - swietnie miejsce!)-ale
        przetrzymalem zeby go nie zmuszac do "zjazdow". Takiego malego dziecka nie
        nalezy oddawac instruktorowi bo ono ma jeszcze zabawe w glowie, chyba ze ktos
        ma ambicje od razu wyksztalcic Tombe. Mnie zalezalo na tym aby sie zarazil
        jezdzeniem. Po 3 dniach zabawy-zaskoczyl i zaczal jezdzic- w Brzegach, na UFO
        (na tych mniejszych). Najwazniejsza wskazowka wg mnie to zrobic poczatki gdy
        jest cieplo - dla malych dzieci to bardzo wazna sprawa. Mialem na stoku 3
        zmiany ubran i co jakis czas go przebieralem - w Bukowinie sa do tego swietne
        miejsca - oszklone, ogrzewane schludne szalasy. Pozdrawaim, powodzenia, ZL.
        • Gość: r. Re: 3 letnim, pozna wiosna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:01
          > Najwazniejsza rzecz to KASK i to zeby zaczac uczyc jak jest juz CIEPLO.
          100% racji!
          Jak dni sa juz dlugie i cieplejsze.
      • Gość: l7dz Instruktor w Alpach - czy nie bedzie to problem? IP: *.unil.ch 09.11.05, 10:32
        Instruktor w Alpach dla nauki dziecka w wieku 4ch lat - pomysl mi sie podoba.
        Pytanie, jak sie porozumie z dzieciakiem, nie kadzy ma 4letnie dziecko, ktore
        rozumie po niemiecku, francusku lub wlosku. Jakie sa Wasze doswiadczenia - czy
        trzeba byc przy dzieciaku i instruktorze caly czas i tlumaczyc, o czym mowi, czy
        dzieci lapia same. Czasami obecnosc rodzica raczej rozprasza, ale jak ma nie
        rozumiec, co sie do niego mowi, to lekcje tez nie maja sensu. Pytam, bo mam duza
        szanse na spedzenie sporo czasu tej zimy z rodzina w Alpach i ciekaw jestem, jak
        nasz 4latek moglby z tego skorzystac. Z gory dzieci za porady!
        • Gość: wieniek Re: Instruktor w Alpach - czy nie bedzie to probl IP: *.dsl.vianetworks.de 09.11.05, 10:52
          W wiekszosci krajow alpejskich nie bedzie problemu ze znalezieniem polskiego
          instruktora w szkolce. Wyjatkiem bedzie chyba Francja i mze Szwajcaria. Trzeba
          naturalnie odpowiednio wczesnie rozejrzec sie w necie i kurs zarezerwowac.
          spora czesc naszych instruktorow/studentow spedza sezon zimowy pracujac w
          alpejskich kurortach. Absolutnie nie polecam lekcji z instruktorem
          obcojezycznym ( nieefektywne )
          Pozdrawiam
        • Gość: mel Re: Instruktor w Alpach - czy nie bedzie to probl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.05, 11:15
          Nasz-wtedy niespełna 4 letni syn rozpoczynał swe pierwsze szuski wiosną w
          Alpach Słowenii. Nie było mowy o instruktorze, bo primo syn jest bardzo
          nieśmiały, a secundo dodatkowo bardzo go wtedy onieśmielali ludzie
          obcojęzyczni. Dlatego na specjalnie przygotowanych dziecięcych maleńkich oślich
          łączkach nadzorował go mój mąż. Dziecko wjeżdża po specjalnych pasach
          transmisyjnych, a potem ma do wyboru zjazd na krechę lub slalom pomiędzy
          zabawnymi przeszkodami, obłożonymi grubą warstwą miękkiego czegośtam. Wszystko
          to w mikroskali i bezpiecznie. Nawet małe bąble radzą sobie po kilku zjazdach
          już same. Oczywiście dzieci jeździły w kaskach. Potem już syn odważał się, żeby
          wjeżdżać razem z tatą na orczyku i próbował zjeżdżać z dorosłej oślej łączki.
          Bardziej jednak napalony do "amart" był -wtedy 2 letni-młodszy syn. Założyliśmy
          mu parę razy narty starszego i mieliśmy wrażenie, że jemu wychodzi to znacznie
          lepiej... jednak wtedy uznaliśmy, że jest jeszcze za mały. Potwierdzam zatem,
          że najważniejszy jest entuzjazm i chęć dziecka. Nic na siłę, wtedy możemy tylko
          zniechęcić.
        • Gość: afilipinka Re: Instruktor w Alpach - czy nie bedzie to probl IP: 213.155.184.* 06.01.06, 17:33
          Nasz syn poszedl do szkolki w Austrii w wieku lat 4 i nie mial zadnych klopotow
          zwiazanych z obcym mu jezykiem - instruktorka tak wszystko pokazywala i
          wlasciwie bawila sie z dzieciakami (a bylo tego drobiazgu 10 : Polak, Angielki,
          Czech i Austriacy), ze te nie zauwazyly kiedy zalapaly jak sie jezdzi na
          nartach i bezblednie kojarzyly wszystkie komendy wydawane po niemiecku. Z
          obserwacji i relacji znajomych wiem, ze to starsze dzieci maja wieksze problemy
          z adaptacja w grupie i stresuja sie jezykiem (maluchy maja za malo
          wyobrazni ;) ).
      • Gość: wieniek Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.dsl.vianetworks.de 09.11.05, 10:48
        Generalnie wszystko tu juz napisano. Jestem instruktorem z dosc duzym
        doswiadczeniem w pracy z dziecmi i rzecz okreslil bym skrotowo w punktach :
        1. Poczatki bezwzglednie w szkolce.
        2. Stok powinien byc doskonale przygotowany, odgrodzony ( na uboczu )
        3. Szkolka powinna miec odpowiedni sprzet do zabaw. Program szkoleniowo
        zabawowy jest najbardziej efektywny.
        4. Wybor instruktora. Polecam przyjrzec sie kilku lekcjom z dziecmi. Nie jest
        tak, ze kazdy ekspert od nart ma "anielska" cierpliwosc niezbedna przy nauce
        dzieci.
        5. Polecam dobor dlugosci nart pozostawic rowniez instruktorowi. Regula 10 cm
        krotsze od wrostu nie zawsze sie sprawdza zwlaszcza na poczatku. Dlatego, na
        pierwsze zajecia polecam wypozyczenie i zakup nart dopiero po upewnieniu sie ,
        ze dlugosc bedzie odpowiednia.
        6. Wiek ( 4 lata )jest oczywiscie jak najbardziej odpowiedni.


        O ile to mozliwe to zdecydowanie polecam wyjazd w Alpy. Tam nie bedzie problemu
        ze znalezieniem odpowiedniej szkolki rowniez polskojezycznej.

        Pozdrawiam i zycze malemu/malej szalonej zabawy na sniegu !!!




        • Gość: 1234 Polskojezyczne szkolki narciarskie w Alpach IP: *.unil.ch 09.11.05, 11:55
          Czy ktos zna namiary na szkolki narciarskie polskojezyczne w Alpach (jakies
          strony www)? Szczegolnie interesuje mnie Szwajcaria, np. okolica Jeziora
          Genewskiego, ale tam pewnie bedzie najtrudniej. Moze ktos jednak bedzie mogl mi
          poradzic. Z gory dzieki za informacje.
      • Gość: Krakowianka Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.ip24.pl 09.11.05, 11:11
        To idealny wiek na naukę.Koniecznie musi być kask ochronny na nagłówkę a reszte
        sprzętu można wypożyczyć.Polecam Białkę Tatrzańską i stok Bania.Mają dobrych
        zaprzyjaźnionych instruktorów.Moja czteroletnia wówczas córka złapała podstawy
        jazdy na nartach w 4 godziny! Oczywiście każda lekcja po godzince żeby się
        dzidzia nie znudziła.Instruktor miał szeroki promienny uśmiech i cały czas ją
        zabawiał.Pokochała narty dzięki panu Haremu.To najsympatyczniejszy instruktor
        na świecie.Teraz córa ma 10 lat.Jeździ lepiej odemnie.Zapisałam ją do szkółki
        narciarskiej i od zeszłego sezonu startuje w lidze dziecięcej. Odwagi!!
      • jkm8 Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 09.11.05, 13:12
        Jestem instruktorem narciarstwa od 35 lat, pracowalem we Wloszech, Francji,
        Austrii, USA oraz... Szkocji, przewde wszystkim z nastolatami oraz z kalekami
        (niewidomi, bez konczyny lub konczyn dolnych). Po tylu latach pracy na nartach
        wazaam, ze mozliwe sa dwie szkoly szkolenia: z instruktorem i "naturalna"
        bazujaca na fakcie, ze nikt nas nie uczy chodzic - male dzieci maja
        niezatracona jeszcze naturalna zdolnosc "podpatrywania" czynnosci ruchowych.
        Syna postawilem wiec na nartach w wieku 3 lat. Dobralem mu kupujac na gieldzie
        ultralekkie narty (sladowki "pod brode"), wiazania zjazdowe i buty (byl w
        stanie siedzac na krwedzi stolu wymachiwac nimi swobodnie). Pozwolilem
        mu "slizgac sie" po dywanie, najpierw na jednej narcie potem na dwoch. Na
        sniegu (Bukowina Tatrz. "na Klinie"): zadnych instrukcji, lagodne stoki i tata
        jako niestrudzony wynosiciel pod gore. Bardzo szybko, naturalnie, zlapal, ze
        plugiem mozna kontrolowac predkosc. Po 2 dniach zauwazyl, ze moze skrecac i
        sam "prowokacyjnie" zjezdzal w kierunku ludzi (pieszych) aby w ostatnim
        momencie skrecic. Wyciag: najpierw nauczylem go jechac po plaskim trzymajac sie
        za talezyk kijka. Potem przyszedl czas na wyciag - najlepiej krzeselkowy, ale
        jesli orczyk jak w Bukowinie czy Bialce, to bralem malucha "na noge", tn.
        pchalem go noga pod gore" sam jadac na orczyku. Po kilku wyjazdach sprobowal
        sam i wlasciwie tyle go widzalem. Potem byly wyjazdy na narty z klubami
        miejskimi w Krakowie, sezon (11-latek) w klubie miejskim w USA, Malopolska Liga
        OPZN w krakowie, zawody amatorow, final mistrzostw stanu Nowy Jork w Lake
        Placid'05 (SL, GS, SG). Ma teraz 16 lat i jezdzi na na najwyzszym amatorskim-
        wyczynowym poziomie. Zaleta uczenia naturalnego jest fakt, ze syn jest
        naturalnie oswojony z predkoscia, czego nie da nigdy jezdzenie z instruktorem -
        my musimy klientow zwiezc calo na dol, wiec przede wszystkim uczymy ich
        kontrolowac predkosc.

        Rozwijajac watek uczenia "naturalnego" moge dodac, ze mam wiele sukcesow w
        nauczaniu doroslych poczatkow narciarswa, nie zakladajac samemu nart na nogi -
        poprostu siedzac kiedys "na zerdzi" w Bukowinie (i czekajac na moja pocieche
        jezdzaca na okraglo) obserwowalem kilka matek probujacych nauczyc sie
        samodzielnie sztuki jezdzenia. Apelujac do naturalnego poczucia rownowagi i
        porownujac biomotoryke narciarska do znanych im czynnosci zycia codziennego
        blyskawicznie "postawilem" je na nartach. Rozwijalem to dalej jako instruktor
        niepelnosprawnych, ale to juz zupelnie inna historia.
        Jozef_K_Moscicki@yahoo.com
      • Gość: kejti Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.leon.com.pl 09.11.05, 21:31
        z ciekawością przeczytałam odpowiedzi na list kiedy zacząć uczyć dziecko jezdy
        na nartach... i wszystko świetnie.. tylko co z tymi dziećmi, których rodziców..
        wyjazd na narty w Polsce jest sporym obciążeniem finansowym... a o pieniążkach
        dla instruktora nie ma co marzyć???? to co .. nie uczyć?
        pozdrawiam
        • ortodox Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 09.11.05, 22:31
          Jak nie stać na instruktora to trzeba się uczyć samemu.
          Większość z nas (ja też) uczyło się bez stałego nadzoru i jeździmy.
          Nie neguję zalet szkoły narciarskiej ale, żeby cieszyć się górami, nartami i
          szusowaniem nie jest konieczny instruktor. Przecież nie chodzi tu o mistrzostwo
          Świata ani nawet Polski. Trochę więcej luzu i radości w narciarstwie. Wystarczy
          trochę poobserwować na stoku i próbować naśladować, zasięgnąć rady i jeździć,
          jeździć, jeździć.
          pozdrawiam
        • Gość: Alina Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.prv.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.05, 11:32
          Czasami ma wrażenie, że to snobistyczne forum. Ja rozumiem, że narty to
          neistety drogi sport, ale to nie powinno oznaczać, że zarezerwowany dla osób
          zamożnych. A takie odnoze wrazęnie po licznych wypowiedziach.
          • arwena Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 21.11.05, 15:25
            a konkretniej - dlaczego tak piszesz?
            mysle ze wypowiada sie tu sporo osob zamoznych, kilka troche mniej - ale jak
            slusznie zauwazylas, niestety jest to drogi sport, zwlaszcza jak sie nie ma
            sprzetu to kwoty zaczynaja sie tysieczne robic na poczatku

            ale nie uwazam, ze wypowiadaja sie tu snobowie (snobi?), ze sa tu snobistyczne
            wypowiedzi. bardzo sobie cenie rozne opinie, mysle ze podnosi to moja wiedze o
            sprzecie i regionach, wiem czego sie moge spodziewac, czego nie kupowac, za
            czym sie rozgladac

            a poza tym - fajnie pogadac o nartach

            ps. jezdzisz?? mysle ze nie
            • ortodox Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 21.11.05, 16:12
              No, paru snobów pewnie by się tu znalazło ale z pewnością nie ma konieczności
              wydawania kwot wymienianych tu (na forum), żeby cieszyć się nartami.
              Sporo jest wypowiedzi (ekspertów), które dyskwalifikują tanie narty, buty,
              odzież, hotele ... . Może to wywoływać wrażenie u mniej zamożnych, że
              narciarstwo jest dla bogatych i zniechęcać ich do prób w tym kierunku.
              W rzeczywistości przecież tak nie jest. Nie każdy musi mieć sprzęt za tysiące,
              spędzać tydzień w Alpach za 800eurasów, jeździć w spayderze ... .


        • szszsza Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 22.11.05, 09:04
          Moich rodziców też nie było na to stać
          więc nauczyłam się jeździć kiedy sama sobie na to zarobiłam!
          I nie uważam żeby stała mi się jakaś krzywda :)
      • Gość: reset Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.tele2.pl 16.11.05, 22:01
        witam,
        sama mam 19 lat i bedzie to, uwaga, moj 17 sezon narciasrki...:) Urodziny mam w
        kwietniu,a rodzice, szczegolnie tata, ktory narty uwielbia, wsadzili mnie na
        narty w marcu, miesiac przed 3 urodzinami... Poczatkowo- glownie z opowiadan to
        wiem- traktowalam to jako zabawe- tata stal na gorze, mama troche nizej i
        puszczali mnie na oslej lace a mnie cieszyla jazda na kreche:)))Ale dzieki temu
        opanowalam trzymanie sie nartach, pokochalam to i oswoilam sie z upadkami,
        ktore wtedy byly swietna zabawa...
        Od tamtej pory i ja, i rok mlodszy brat jezdzimy co roku... Kilka sezonow z
        instruktorem, kilka lat w szkole narciarskiej, z ktora kazdy weekend
        spedzalismy na stoku- to szczerze mowiac nie byl najlepszy pomysl, bo wstawanie
        o 6 co sobote i pozniej wyjazd na caly dzien dla malych szkrabow jest za
        meczacy... Ale dzieki temu technika nam do dzis zostala:)
        Zaczynalismy od jazdy w Bukowinie, pozniej kilka sezonow na Chopoku- tam nawet
        nie trudnosc tras nas troche zmeczyla (aczkolwiek jak teraz patrze na nie, to
        sie dziwie ze jako pieciolatka tam smigalam...:P), ale wieczne mrozy i silny
        witar... Ten sezon bedzie jedenastym we wloskich Dolomitach i tam sie dopiero
        jezdzi:)
        Co do nart- nie znam sie, ale na pewno lepiej krotsze niz za dlugie... Ja sie
        uczylam na plastikowych,a pozniej drewnianych do 4 r.z.- ciezkie byly, do tego
        buty Kasprowy- nie wiem czemu, ale wspominam je jako b. wygodne, nawet
        wygodniejsze niz obecne Salomony...ehh, sentyment chyba:)
        Dzis wiem, ze moi rodzice, uczac mnie tak wczesnie zrobili mi cudowny prezent-
        co roku sie zimy i nart (a teraz rowniez i deski, bo jezdze juz na obu)
        doczekac sie nie moge... Dobrze, ze zaczelam wczesniej- dzieci nie odczuwaja
        tak strachu, nie sa tak rozwazne i widze, ze wychodzi im ta odwaga na dobre:)
        Ale wlasnie z powodu tej, czasem nadmierniejodwagi, wazny jest kask! Ja niby
        nie jezdzilam, ale od niedawna zakupilam i juz kilka razy sie przydal- nie z
        mojej winy, ale z powodu szalencow na stoku- jezeli mnie ktos uszkodzil powazne
        kregi szyjne, bo wjechal we mnie, do tego sprawiajac ze pekl mi kask, az trach
        myslec, co by sie stalo gdyby wjechal w dziecko:/
        A pomysl nauki w Dolomitach popieram calym sercem i tak koncze, bo sie
        strasznie juz rozpisalam i rozmarzylam, a powinnam sie do kolokwium zaczac
        uczyc;)

      • Gość: jedrek Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: .* / 212.185.43.* 21.11.05, 16:27
        Czołgiem, postawiłem syna na deskach jak miał 3,5roku. Kupiłem nowy sprzet -
        wyszedłem bowiem z założenia, że tak będzie bezpieczniej i wygodniej dla małego
        czyli ogólnie mówiąc przyjemniej. Długości nart nie pamiętam, ale na pewno
        wybrałem krótsze niż powinien mieć bo pomyślałem, że będzie mu łatwiej i dzięki
        temu się nie zrazi. I wiesz co? chyba mi sie udało bo dzisiaj ma 6lat i już nie
        może się doczekać :-)
        pozdrawiam
        P.S. i oczywiście kask + gogle
      • ro_lex Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 23.11.05, 00:40
        Bardzo serdecznie dziękuje za wszelkie uwagi i podpowiedzi w odpowiedzi na
        zapytanie. Przekonaliście nas bezapelacyjnie, mało tego niektórzy z Was
        wpędzili mnie w wątpliwości czy aby nasz syn nie stracił już roku ;).
        Trzymajcie kciuki> Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam !
      • ardzuna Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 02.12.05, 09:42
        Ja zostalam przez rodzicow postawiona na nartach pierwszy raz, kiedy mialam
        trzy albo cztery lata, i do tej pory to pamietam - niestety uraz na cale zycie,
        wiecej nie probowalam jezdzic. Moze to tez dobra metoda, nauczyc sie raz na
        cale zycie, ze nie cierpie nart.
        • marek.przybylski Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 02.12.05, 10:47
          Ardzuna to cale szczescie ze nie wywrocilas sie zbyt mocno uczac sie
          chodzenia :) Dobrze ze padlo z tym niecierpieniem na narty, pomysl co byloby
          gdybys stwierdzila, ze chodzenie jest nie dla Ciebie :)
          Pierwsze kroki sa baaardzo wazne. Otwieram sezon z moim 4 letnim synkiem i bede
          go obserwowal w trakcie nauki - bedzie sie tym bawil i chcial, droga wolna, a
          jesli nie - wtedy spokojnie - zaczekam jeszcze rok, tak czy tak chce zeby
          jezdzil wiec nie bede go poganiac ale niech chociaz ma wybor :)
          • ardzuna Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 03.12.05, 17:51
            marek.przybylski napisał:

            > Ardzuna to cale szczescie ze nie wywrocilas sie zbyt mocno uczac sie
            > chodzenia :) Dobrze ze padlo z tym niecierpieniem na narty, pomysl co byloby
            > gdybys stwierdzila, ze chodzenie jest nie dla Ciebie :)

            Jakkolwiek by patrzec, chodzenie jest naturalna aktywnoscia czlowieka, w
            odroznieniu od jezdzenia na nartach. Nie ma co tego porownywac.

            Zaznaczam, ze bylam postawiona na nartach RAZ i juz nigdy wiecej nie chcialam
            sprobowac. I nie chce.
            • marek.przybylski Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 03.12.05, 18:07
              Sluchaj a jak z woda? Nie zachlysnelas sie na poczatku? Bo jesli tak to
              stracilas okazje poznania innej nienaturalnej aktywnosci czlowieka - plywania.
              Pozwalam sobie na takie zlosliwosci (mam nadzieje ze odbierasz je jako drobne)
              bo pamietam swoje poczatki na snowboardzie, byly BARDZO bolesne i upokarzajace
              szczegolnie dla kogos kto narty traktuje jak przedluzenie zakonczen nerwowych a
              tu nagle taki "news". Nauka snowboardu uzmyslowila mi przy okazji co przechodza
              ludzie uczacy sie jezdzic na nartach bo juz zapomnialem gdzie tu jest problem.
              Za to jak przebilem sie przez bol poczatku i deska zaczela sluchac, potem
              jezdzic, potem plywac, potem nawet latac i zabierac na (planowane :) )
              wycieczki po lesie. Taka sama ewolucje mozna przejsc na nartach. Ale zgadzam
              sie z Toba - mozna a nie trzeba, tylko czym tu sie chwalic ze odpuscilas po
              pierwszej glebie? Zaczynajac wierzylas ze ani razu sie nie wywrocisz?
              • ardzuna Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 04.12.05, 15:00
                marek.przybylski napisał:

                > Sluchaj a jak z woda? Nie zachlysnelas sie na poczatku? Bo jesli tak to
                > stracilas okazje poznania innej nienaturalnej aktywnosci czlowieka - plywania.
                > Pozwalam sobie na takie zlosliwosci (mam nadzieje ze odbierasz je jako
                drobne)
                > bo pamietam swoje poczatki na snowboardzie, byly BARDZO bolesne i
                upokarzajace
                > szczegolnie dla kogos kto narty traktuje jak przedluzenie zakonczen nerwowych
                a
                >
                > tu nagle taki "news". Nauka snowboardu uzmyslowila mi przy okazji co
                przechodza
                >
                > ludzie uczacy sie jezdzic na nartach bo juz zapomnialem gdzie tu jest
                problem.
                > Za to jak przebilem sie przez bol poczatku i deska zaczela sluchac, potem
                > jezdzic, potem plywac, potem nawet latac i zabierac na (planowane :) )
                > wycieczki po lesie. Taka sama ewolucje mozna przejsc na nartach. Ale zgadzam
                > sie z Toba - mozna a nie trzeba, tylko czym tu sie chwalic ze odpuscilas po
                > pierwszej glebie? Zaczynajac wierzylas ze ani razu sie nie wywrocisz?

                Nie jestes chyba za madry, jesli cos takiego piszesz osobie, ktora miala 3-4
                lata w momencie zaliczenia pierwszej gleby i nie miala zamiaru jezdzic na
                nartach, tylko zostala postawiona na nich przez rodzicow. Trudno mi powiedziec,
                w co wtedy wierzylam, ale na pewno nie okazywalam takiej nieslychanej
                dojrzalosci, odpornosci psychicznej, wiary w siebie i determinacji do
                pokonywania przeszkod, jaka obecnie prezentuje dorosly, 30-40 letni
                marek.przybylski.
                Nie musisz mnie tez nawracac na swoje odczucia, poniewaz twoje odczucia nie sa
                moimi odczuciami i nie mam obowiazku ich podzielac. Rowniez narciarstwo nie
                jest polboskim sportem, zeby kazdy mial obowiazek je kochac i uczyc sie jezdzic
                za wszelka cene, nawet jesli ma tysiac innych znacznie ciekawszych rzeczy do
                roboty i tysiac innych znacznie fajniejszych pomyslow na wydawanie pieniedzy.
                • Gość: mama 4latki(wlutym Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 03:03
                  Ja mialam 4 lata jak zaczelam sie uczyc i uczyl mnie tata, ktory byl samoukiem.
                  Nie przesadzajcie z tymi instruktorami. Wszystko w swoim czasie i z kazdym
                  dzieckiem inaczej. Nie stawiajcie przed nim bog wie jakich wymagan. tez tak
                  mysle, ze to na poczatku powinna byc raczej zabawa. My tez wyjazdzamy z nasza
                  (juz za 2,5 mies) 4 latka na swieta do Bukowiny. To ma byc przyjemnosc dla
                  niej - tak jak ja pamietam moje przed szkolne zimy na nartach z zachwytem, ale
                  jezeli sie okaze, ze jednak nie to poczekamy na przyszla zime lub chociaz na
                  marzec.
                  PS Przez ostatnie pare miesiecy napatrzylam sie na ambitnych rodzicow 4-7
                  latkow, ktorzy nie moge sie pogodzic, ze ich dziecko nie jest gotowe na
                  plywanie. Chodzimy od4 miesiecy na nauke i co jakis czas zjawia sie taki rodzic
                  co to na drugiej lekcji oburza sie ze maluch nie chce zrobic tego lub tamtego w
                  wodzie i ze to, ze inni, nawet mlodsi juz plywaja, nie oznacza ze wszyskie
                  dzieci maja na to tak wielka ochote, ze latwo im pokonac strach. pomyslcie
                  czasem o swoich dzieciach wlasnie tak i moze pozwolcie im by pierwsze kroki na
                  nartach stawialy pod okiem ukochanej mamy czy troskliwego ojca .... no chyba,
                  ze nie marzycie o niczym innym tylko o tym by sie od nich uwolnic!
                  • isault Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 14.12.05, 15:29
                    wybacz mamo czterolatki ale się nie zgodzę. Można oczywiście byc samoukiem i
                    samemu uczyć dzieci. Dla mnie wazne jest jednak to CZEGO sie ich nauczy. jazda
                    na nartach to nie jest malowanie na szkle czy gra w siatkówkę. Jesli ma się złą
                    technikę, nie panuje się nad nartami albo po prostu jeździ się źle to malo że
                    się jest zagrozeniem dla siebie, to jest się zagrożeniem dla innych. jesli np.
                    nie ma się odpowiedniej techniki żeby nawet niezauważywszy muldy i tak
                    odruchowo na niej skręcić to mozeny połamac sobie nogi. Dlatego ja jestm za
                    instruktorem. Jesli nie od razu to przynajmniej jak najszybciej, bo potem, mało
                    że trzeba będzie nauczyć dziecko czegos nowego, to jeszcze wypleniać złe nawyki
                    których się nauczyło. ja jeżdżę z instruktorem od 7 roku życia, mój brat od 6.
                    tata od początku stwierdził, że on uczyc nie umie i nie będzie, jedyne co
                    zrobił to oswoił nas z nartami: zjeżdżaliżmy na krechę po parę metrów a on nas
                    łapał, nauczył nas podchodzic pod górę itd. A potem instruktor przez 10 lat z
                    rzędu zawsze ten sam. i dzięki temu ja umiem jeździć. Potem juz nie
                    potrzebowałam instruktora. no i teraz moje dziecko mam nadzieję tak samo uczyc -
                    ja je tylko oswoję, reszte oddam zaufanemu człowiekowi. Dla mnie jest to
                    dbanie o bezpieczeńtwo dziecka a nie chęć pozbycia się go.
                    • Gość: gość Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.katowice.agora.pl 06.01.06, 09:47
                      Chcemy mojemy synowi kupic nowe narty. słyszałam że dobrze jest kupic carvigi
                      gdyz jeździ sie maluchom łatwiej. Nie wiem czy to prawda. dotychczas nasz syn
                      uczył sie na normalnych. Ale raczej bawił się niż próbował jeździć. W tym roku
                      zamierzamy wykupic instruktora na kilka lekcji aby pokazał mu o co chodzi gdyz
                      dotychczas uczył go mąż zjeźdzania z oslej łaczki prosto przed siebie. MOże
                      ktoś ma doświadczenie z nartami u maluchów. Dzieki wam dowiedziałam się mniej
                      więcej jaka długość i wagę ale co lepiej carving czy klasyczne proste.
                      • skyddad Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? 06.01.06, 10:01
                        To Was zaskocze,
                        takie male samochodziki bez rodzicow opatulone, plugiem na kreche pruja ze az
                        milo patrzec,zapytalem jednej mamy (notabena sliczna) a ile ta pociecha ma lat
                        ona odopowiedziala o juz skonczyl 3- a 4-ro latki same jezdza wyciagiem sa tak
                        rezolutne.Siedzi taki kolo mnie o rany balem sie opodniesc zabesopieczenie w
                        dole pare metrow a tu juz za dwadziescia metrow trzeba wysiadac,a dziecina
                        zagadala jak bedzie spal to pojedziesz w dol podnos.Juz jestesmy nad miejscem
                        zeskoku ono tylko hop i juz skecil i odrazu pruje tym plugiem wdol,mlodzisz to
                        widziaklem patrzyla z zadrosca spojrzalem na jego narty tez mial ATOMIC Carve i
                        na narcie wyryte RACE,narty moze mialy 80cm.Najfajniesze jest to ze te
                        samochodziki pruja bez leku i najmniejszej zenady maja gdzies caly ruch wokol
                        siebie,opozniej to zaczelem troche jezdzic za takimi aby oslaniac aby ktos nie
                        najechal.Wlasnie z takich pozniej mamy mistrzow.
                        Pzdr.Sky.
      • Gość: Marina Re: Kiedy zacząć z dzieciakiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 20:24
        Nasz synek zaczal jezdzic w Rabce podczas ferii 2005 w lutym.Mial wtedy prawie
        4 lata.Kupilismy mu nartki, buty, (byla pamietam jakas nieprzyzwoita przecena w
        slepach),kask,gogle.
        Po 2 dniach ferii stwierdzilismy,ze zakup spzretu byl bezsensowny-stal
        instruktor,stal synek-krzyczal nie podoba mi sie, buty sa za ciasne-my spieci,
        zalamani..Po 3 dniach wpadlismy na taki pomysl,by sie nie przebierac w sprzet
        dopiero przy instruktorze, na stoku,lecz w hotelu i pod stok podjechac w pelnym
        rynsztunku.Zaskoczylo!!W Rabce u Zura jest cudny stok dla poczatkujacych,bo
        jets taki dosyc juz skommplikowany..Wjechal 2 razy z instruktorem,ja musialam
        wrocic do hotelu.Bylam pelna obaw jak sobie poradzi moj synek na tej powaznej
        oslej laczce.Kiedy wrocilam po 2 godzinach po prostu zamarlam!!Moj synek
        podjezdzal SAM na wyciagu na DUZY wyciag, aby po kilku minutach pruc na dol z
        instruktorem ,ale na kreche.Chcialam zamordowac meza,jak sie mogl na to
        zgodzic.Kazalam wrocic na maly wyciag.Odmowili wszyscy-
        synek,tata,instruktor.Maly obiecal,ze nie bedzie zjezdal na kreche.I tak minely
        mu niemal dwa tygodnie..Teraz wlasnie wrocilismy z Bialki,ktora jestesmy
        wszyscy zachwyceni.Maly szalal na stoku (pod okiem instruktora.Zlapal bakcyla
        pelna para.Takie male kajtki na nartach -jak zauwazyl Sky(calusy!!)-to po
        prostu fantastyczny widok..Bardzo sie cieszymy,ze wszyscy jezdzimy na nartach!
        OOps przepraszam-moj starszy syn nie jezdzi na nartach-jezdzi na snowboardzie..
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja