Gość: Skyddad
IP: *.fornfyndet.se
05.02.06, 09:08
Dzieci postanowily wracac w piatek wieczorem.Tata mamy cala sobote dla siebie
juz na miejscu.Tak bedziemy siedziec w aucie i sie meczyc w tlumie
dziesiatkow tysiecy aut na autobahnie.Jak postanowiono tak zrobionio.
Wyjezdzamy z Colfosko o godzinie 20.30.Po pozegmaniu grupy zpakowani wsiadamy
pirwszy odcinek prowadzi Tata chodzi o gory.Trzeba sie drapac na 2200m waska
droga z sempertynami prawie 180 stoppni. Idzie gladko.Piekne wiodoki jak
pist maszyny (czyli ratrak albo elektrolux) przeczesuja wzgorza.Jedank tego
jest zelastwa od metra na strokach. Wprowadzono nowe typy strasznie szerokie
i zpoteznymi silnikami ,kabina jak w luxusowymn busie.Maszyny z
komputeryzowane.To jest naprawde przemysl narciarski.
Mjamy cala Val Gardene przychodza wspomnienia lat poprzednich,wypraw itp.
Po godzinie siegam autiostrade w Bolzano i oddaje kierownice synowi.Tankujemy
za Brennepass.Austria ma bajecznie tania benzyne. cos kolo 0.92 euro za litr
95super.Dobra auto idzie swietnie.Syn ciagnie doWurzburga i wsiada
corka.Pokonuje Kassel goreczki,cholerna mgla jedzie wolno 90km/h.Za Kassel
wsiada syn i goni do Göttingen tam tankujemy juz na swiecacej kontrolce od
paliwa.Cholera stacja wypadla Shella.Droga 1.32 euro za litra jakas super
duper. Leje do fulla.Wsiada kuzyn wyspal sie jak diabel. Reszta
kimie.ZXaczyna jechac ,pada snieg ale drobny to nie przszkadza trzymac caly
czas 130km/h.Ruch sie zwieksza widac wracajacych dunow i szwedow i
niemcow.Nie czekali do soboty.W strone przeciwna armia stracencow z trumnami
na dachach straszliwie sie spieszy w trzech filach przed siebie.
Zaczyna sie robic widno.Kilometry znikaja w tempie blyskawicznym.Niesamowita
dyscyplina,wszyscy jada tak aby nikomu nie zajechac i trzymac sie rowno jak
inni.Dlatego to idzie tak szybko.Mijamy Hanover,Hamburg,juz mamy Puttgarerden
godzina 10 rano.Zjazd do Sklepu BORDER SHOP. Obiok portu stoi zaparkjowany
olbrzymi kwadratowy oprom.Posiad 3 pietra i wielkosci duzego marknadu.Aby sie
dostac musimy wlozyc swoj promowy bilet do czytnika i szlabany sie
otwieraja.Ten olbrzymi sklep jest wypelnieniony tylko czyms bardzo milym dla
czlowieka.Pitro pierwsze w wiekszosci tylko piwa wszystko tam dostaniesz.
Pietro drugie tylko wina,od butelkowego do kartonikowego w ilosciach do 5l w
kartoniku z wentylkiem. Pietro trzecie oj oj Whisky wszystkjie mozliwe typy
uzywane na swiecie od malutkich 0.75 do 2 i 3 l -wych flach i inne mocne
alkochole.Wrazenie na mnie zrobily Kartoniki z ventylem na 3 litrowe
zasobniki jakis Jeltzyn Vodka lub "lzy stalina".Polskich zauwazylem jeden
gatunek cos z polmosu ale tutaj ludzie nie lubia zajzajerow.-Wiec sie nie
sprzedaja dobrze. Gardla delikatniejsze.Kazde takie pietro ma okolo 7´tys
metrow kwadratowych.To sobie wyobrascie ile tam dobra plywa.Ludzie kupuja
cale wozki.Na oko to po 70kg alkocholi oczywiscie skandytnawowioe.Duny i
Szwedy i Niemcy jezeli maja bilety promowe na wyjazd.
Mysmy kupili nie zaduzo gdyz mielismny swoje wloskie ale dopelnilismy
kartonikami i whisky.Co to za dom co niem paru lirow whisky dla zdrowia.Winno
starczyc na rok.
Pozniej jazda do domu prom i Dania.Pod Kopenhaga kkonczy sie nam benzyna
znowu swioeci.Zjezdzamy i szok normalny szok na stacj sptrzedaja nam za 15
euro 10 litrow jakies 95 z dodatkami biologiccznymi.Samochod stracil troche
mocy ale predkosc trzyma i te benyzne spalil do Lundu.Ludzie poszlo prawie
15litrow szajsu na 70km.I)nan rzecz ze auto bylo przeladowane i zboxem i
predkosc 120km/h.Na autobahnie na doberj benzynie zuzycie bylo okolo 8l na
100km.Ale to super 95.przy predkosci 120-130kmm/h.
W domu ladujemy godzina 13.20.Opowiesci konca niema.
Pzdr.Sky.