Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co narciarze i inni maja do snowboardzistów???

    27.02.06, 10:53
    Witam , zauważyłem straszna nagonke na snowboardzsitów, a maxymalnie rozbiła
    mnie kobieta( w moherowym bereciku :) moze to i przypadek) jak wypowiadała
    sie w tv o ludziach jeżdzących na desce, ze to hamy, niszczą stoki , itp

    Przecież deska jak i narty niszą stok i po to jest ratrak zeby go wyrównać.
    Pozatym młodzi na nartach tez zachwoują sie hamsko, utrudniają ruch, to
    kwestia uczących sie a nie ludzi na desce. Nawet w kolejkach zauwazyłem
    pogardliwe spojrzenia a przeciez narciaze zajmują wiecej miejsca w kolejkach
    jak maja załozony sprzet i nie ma gdzie nogi postawic.

    A moze to zadrość o luzny sposób i luzne podejscie snowboardzistów
    Obserwuj wątek
        • morfeusz100 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 11:02
          mów za siebie kolego... ja tez mogłbym powiedziec ze narciarze to geje bo mają
          smieszne kombinezonki albo ze machają kijkami nak nawiedzeni... ale nie mówie
          tego na głos

          jestem tolerancyjny, a pozatym twoja wypowiedz jest smieszna : p.s. Nie lubimy
          ich oczywiściew tylko w Polsce, bo za granicą gdzie stoki są
          > lepiej przygotowane, to wcale nie zwracamy na nich uwagi.

          a co ma miejsce zamieszkania ai warunki do tego zeby kogoś nie lubic??? bez
          sensu
              • Gość: sabre Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: 80.51.194.* 28.02.06, 11:03
                Wśród narciarzy i deskarzy trafiają się tłuki :( ale jeździć trzeba(bo śnieg to
                zdrowie). Moja jedyna uwaga (prócz tworzenia kopców śniegu przez początkujących
                borderów) to nagminne śiadanie grupami na zakrętach w celu odbycia rozmów-cel
                szczytny-ale siadajcie gdzieś gdzie was widać i nie stwarzacie sobie i innym
                problemu (zagrożenia).Poza tym snowborderzy to luzacy jak nasza kurvingowa (i
                to mocno) grupa. Pozdro
                • Gość: Jozzo Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 16:07
                  No nie przesadzaj nie tacy luzacy. Grupa ma zdecydowanie dominujacy
                  odlam "carvigowcow" i czasami zastanawiam si czy nie powinna sienazywac
                  "mniej niz 160. Ale po glebszym zastanowieniu doszedlem do wniasku ze to
                  tylko lokalny odlam zlapanych w pulapke marketingowo-indoktrynacyjna
                  teori krotisze wyciete = latwiejsze. Mimo wszystko mysle ze nawet
                  przy tak silnej presi rynku nawet ten lokalny odlam rokuja nadzieje
                  na evolucjie co widac z mianie jej percepcji dzisiejszego narciarstwa.
                  Widac to po zaminaie tonu wypowiedzi w ktorych mozna dostrzec
                  evolucjie w strone normalniejszego ( pelniejszego narciarstwa)
                  Tak ze jsetem mocno przekonany ze nie luzacy a ludzie rokujacy
                  nadziej za evolucjie, postep i wyzwolenie ze z kazamatow
                  carvigowej indoktrynacji zaczynajacy dostrzegac ze carving to tylko
                  czastka jakze bogatych mozliwosci narciarstwa. Ponato wieksxzoc moze
                  mniej widoczna to wsapniali ludzie z duzym doswiadczeniem prezentujacy
                  trafnie wywazone wypowiedzi wynikajace z ich dosiwadzczenie i zaangazowania
                  w pasje zwana narciarstwem.

                  Jozzo
          • Gość: HeyJoe Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 27.02.06, 17:59
            Odpowiedz jest szalenie prosta: otoz snowbordzisci sa w mniejszosci. i na poczatku byli mocno
            sekowani na stokach, pamietam jeszcze jak w wielu miejscach nie byli wpuszczani na wyciagi. no i
            powstalo to ich poczucie odrebnosci, polaczone z urazem do reszty ludzi na stoku, do obslugi.

            snowbordzisci nauczyli sie kontestowac 'system', bo system ich olewal wczesniej. a ze snowbord jest
            'modnym' sportem i od poczatku byl - to rzadzi nim koniecznosc dostosowywania sie do trendow. wiec
            jak ktos sie polozy na srodku stoku zeby zapalic, inni tez tak chca bo uznaja ze tak trzeba. proste.

            dobrze ze ludzie sie garna do sportu, beda zdrowsi i mniej pieniedzy z podatkow pojdzie na ich
            leczenie na starosc. tylko wolalbym zeby nauczyli sie szanowac innych uzytkownikow stoku. lezenie na
            srodku, zsuwanie sie po stromych fragmentach trasy - to glupi egoizm.
            • Gość: vamos Re: jakos tak po amatorsku prowokujesz IP: *.aster.pl 01.12.06, 00:08
              wracajac do meritum sprawy ;-). Ja do snowboardzistow nic nie mam, bo wiem, ze
              wiekszosc tych, ktorzy tak przeszkadzaja narciarzom to poczatkujacy, przeciez
              nikt nie robi tego specjalnie. przynajmniej mam taka nadzieje ;)Od 15 lat
              jezdze na nartach i co roku sie zaklinam, ze naucze sie na snowboardzie. teraz
              postanowilem, ze jesli wygram deske w konkursie na www.knorrnudle.pl to bedzie
              znak, a jesli nie to juz zostane przy nartach ;). Wiec bardzo prosze o glosy na
              moja kartke a moze juz w tym roku bedzie kolejna osoba, na ktora bedzie mozna
              zlorzeczyc... pzdr
      • Gość: darekkkk Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: 195.42.249.* 27.02.06, 11:05
        Do normalnych snowboardzistow akurat nic nie mam.
        "A moze to zadrość o luzny sposób i luzne podejscie snowboardzistów"
        Moze to wlasnie to-tylko nie nazwalbym tego zazdroscia. Jesli luzne podejscie
        przeszkadza innym to moze byc problemem. Mnie osobiscie wkurza luzak palacy
        peta i lezacy na srodku stoku, tak, ze inni musza go omijac-nie wiem dlaczego,
        ale gustuja w tym snowboardzisci. Tak samo ktos kto skacze w kolejce po nartach.
        Zgoda w tym, ze nie jest tak, ze wszyscy snowboardzisci sa tacy. Tak samo jak i
        nie wszyscy nariarze zachowuja sie zawsze ok.
      • mamapa tak?? 27.02.06, 11:19
        a od kiedy to luźny sposób i luźne podejście jest zależne od tego na czym po
        śniegu jeździsz? Kasia
        • lisonetka Re: tak?? 27.02.06, 11:31
          od kiedy to luźny sposób i luźne podejście jest zależne od tego na czym po
          > śniegu jeździsz?

          NO TAK SIE SKĄŁDA ze ludzie na nowboardzie jakoś luzniej do wszystkiego
          podchodzą

          widziałas całą rodzine na desce spiętą ze herbata wystygnie w termosie?:)
          • staruch5 Re: tak?? 27.02.06, 11:53
            """Nawet w kolejkach zauwazyłem
            pogardliwe spojrzenia a przeciez narciaze zajmują wiecej miejsca w kolejkach
            jak maja załozony sprzet i nie ma gdzie nogi postawic. """

            jakie ma znaczenie, jak duzo miejsca sie zajmuje w kolejce?

            jak ktos stoi lub lezy na srodku stoku, to jedyne co mozna zrobic, to go
            przyzwoicie obsypac sniegiem, skrecajac niecarvingowo...

            Nie za bardzo znam ten problem ze snowboardzistami, bo bardzo rzadko spotykam
            ich na stokach.
            • morfeusz100 Re: tak?? 27.02.06, 12:54
              jak ktos stoi lub lezy na srodku stoku, to jedyne co mozna zrobic, to go
              > przyzwoicie obsypac sniegiem, skrecajac niecarvingowo...


              leża tak samo narciarze jak i ludzie na desce
                  • Gość: Jozzo Re: tak?? IP: *.sympatico.ca 27.02.06, 16:45
                    Bzdura, jak szybko sie przyjely "carvingi"
                    i nikt nic nie ma do carvigowcow a do deskowcow ... .
                    Cos widocznie w tym jest i to nie deska a raczej nonszlancja,
                    chec szpanowania, zwrocenia na siebie uwagi i innorancja
                    srodowiska do ktorego sie weszlo ( uzytkownicy stokow)
                    Tak latke przypinaj sobie deskowcy w ime tzw. luzu itp
                    a potem glosno narzekaja na brak tllerancji.
                    To qurde Deskowcy ( znaczna ich czesc) sa nietolerancyjni
                    siadajac na srodku stoku, zajezdzajac droge innym, rozpychajac
                    sie w kolejkach, no bo qurde gdzies trzeb ta stope postawic a
                    i deska w lini kolejki sienie trzyma itp itd.
                    Jozzo
              • Gość: murowany Re: tak?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 13:48
                Wybacz ale lezacego narciarza tak samemu od siebie na stoku to jeszcze nie widzialem. Darekkk ma racje - snowboardzisci gustuja w zatrzymywaniu sie w polowie stoku, siadania na tylku i podziwiania widokow lub paleniu petow. Wszystko byloby ok, gdyby nie robili tego przewaznie tam gdzie inni ludzi chca jezdzic (narciarze jak i snowboardzisci) czyli w polowie szerokosci trasy.
              • ortodox Re: tak?? 27.02.06, 16:32
                Jakoś nie widziałem narciarzy leżących na stokach(z wyjątkiem wypadków). Nawet
                chyba nie byłoby to wygodne z nartami na nogach. Narciarze raczej stoją na stoku
                (choć też nie powinni)i przez to są lepiej widoczni niż leżący deskarze.
                Osobiście mimo tego, nie mam nic przeciwko parapetom :)
                pozdrawiam

      • marekggg Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 13:46
        jezdze na nartach i na desce. glopkow jest w kazdej kategorii duzo. akurat -
        poczatkujacy snowboardzisci trzy razy potracili moja dziewczyne na stoku, zero
        przeprosin, po prostu polglupki. Zaden narciarz ja nie potracil w tym czasie,
        ona tez w nikogo nie wjechala.
        ja osobiscie mam snowboardzistom do zarzucenia tylko jedno - wiadomo ze sie
        mozna latwiej i szybciej nauczyc na desce niz na nartach, co z kolei tych
        "wyluzowanych" naklania do ryzykownej jazdy.

        co do kolejek i deptania po nartach...to raczej problem kultury osobistej.
        • login103 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 14:30
          BREDZISZ
          marekggg napisał:
          poczatkujacy snowboardzisci trzy razy potracili moja dziewczyne na stoku, zero
          > przeprosin, po prostu polglupki.POJEDYNCZE PRZYPADKI ,

          wiadomo ze sie
          > mozna latwiej i szybciej nauczyc na desce niz na nartach, co z kolei tych
          > "wyluzowanych" naklania do ryzykownej jazdy.
          TO ICH SPRAWA JAK JEŻDZĄ, nie potrafisz szybciej znikaj z trasy i idz na
          niebieski

          I nie wydaje mi sie ze narciarz nie potrąci kogos byłes pare razy na stoku w
          jakims zaludnionym miejscu i juz negujesz ludzi na desce , dziwne bo ja jakos
          nie wpadam na ludzi a jak pale papierosa to nie na środku trasy tylko po
          zjezdzie zazwyczaj przed albo w knajpce, pozatym co? narciarze to niepalący???
          BREDZISZ podwójnie nie ma zasady. Poprostu jakieś"moherowe" pajace stwierdzili
          na podstawie pojedynczych przypadków ze snowboardzisci sie żle zachowują i taką
          im naklejke przykleili , te same zachowania przy narciarzach zauwazyłem i co??
          • marekggg Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 15:33
            login103 napisał:

            > BREDZISZ

            najpierw czytaj co ja napisalem

            > marekggg napisał:
            > poczatkujacy snowboardzisci trzy razy potracili moja dziewczyne na stoku, zero
            > > przeprosin, po prostu polglupki.POJEDYNCZE PRZYPADKI ,

            ja wiem ze to pjedyncze przypadki. ale tak sie zdarzylo ze zawsze w nia wjechal
            snowboardzista. a nie wiem czy znasz zasade na stoku - zawsze musi uwazac ten
            co jedzie z gory, bo ten co jest nizej nie ma oczy na tylku a wiec nie wie ze
            jakis mosc pan nie umie jezdzic i sie pakuje prosto na czlowieka.

            > wiadomo ze sie
            > > mozna latwiej i szybciej nauczyc na desce niz na nartach, co z kolei tych
            > > "wyluzowanych" naklania do ryzykownej jazdy.
            > TO ICH SPRAWA JAK JEŻDZĄ, nie potrafisz szybciej znikaj z trasy i idz na
            > niebieski

            to nie jest ich sprawa jak jezdza - nie moga zagrazac innym - ani narciarze, ani
            nsowboardzisci. jest tak samo jak w ruchu drogowym.
            nie napisalem tego - to bylo na niebieskim. dziewczyna jezdzila z dzieckiem
            znajomych.

            > I nie wydaje mi sie ze narciarz nie potrąci kogos byłes pare razy na stoku w
            > jakims zaludnionym miejscu i juz negujesz ludzi na desce , dziwne bo ja jakos
            > nie wpadam na ludzi a jak pale papierosa to nie na środku trasy tylko po

            czytaj zanim napiszesz - ja nic nie pisalem o paleniu papierosow

            > zjezdzie zazwyczaj przed albo w knajpce, pozatym co? narciarze to niepalący???
            > BREDZISZ podwójnie nie ma zasady. Poprostu jakieś"moherowe" pajace stwierdzili
            > na podstawie pojedynczych przypadków ze snowboardzisci sie żle zachowują i taką
            >
            > im naklejke przykleili , te same zachowania przy narciarzach zauwazyłem i co??

            czytaj co pisze.....

            oprocz tego - na nartach jezdze jakies 30 lat, na snowboardzie jakies 5, wiec
            wiem o czym mowie - jakbys czytal, to napisalem za idiotow pelno wszedzie.
            • Gość: bz Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: 217.153.125.* 27.02.06, 17:03
              Mam zupełnie przeciwne wobec Twoich spostrzeżenia: widziałem dużo więcej
              kolizji spowodowanych przez "grzybiarzy karwingowców", którym się wydaje,że są
              demonami szybkości i władcami stoków. Mojej żonie jeden z takich mastierów
              sporta rozwalił w drobny mak wiązanie w jej boazerii, a jej samej odebrał
              ochotę do jazdy na polskich stokach. Z kolej na trudniejszych trasach,
              zwłaszcza wymuldzonych, na których można całkiem sprawnie przejechać na desce,
              trzeba podwójnie uważać na boazerników cieniarzy walczących o przetrwanie.
              • marekggg Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 19:05
                widzisz - tobie boazernik rozwalil prawie zone, a moja dziewczyna 3 razy prawie
                rozwalil deskowiec...wiec - trudno tutaj cokolwiek powiedziec.

                co do muld - muldy sa trudne dla kazdego, widzialem i boazerystow z klopotami i
                deskowcow. ja sie wychowalem na muldach na chopoku, czasami mialy ponad metr
                wysokosci

                co do karwingowcow - w polsce jest neiwiele stokow na ktorym jest tyle miejsca
                zeby mozna bylo swobodnie "karwingowac".

                ja tepie glupote z kazdego "drewna" deski i boazerii - a zreszta jezdze na
                jednym i drugim
        • Gość: monia Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.06, 15:40
          w tym roku zaczelam jezdzic na nartach.wlasciwie trafne byloby okreslenie ze
          zaczelam sie uczyc.z moich obserwacji wynika ze nie ma roznicy czy ktos jezdzi
          na jednej desce czy dwoch.jesli ktos ma rozum i wie ze nie tylko sobie krzywde
          moze na stoku zrobic ale i drugiej osobie to nie jezdzi jak szaleniec.nie
          rozlada sie na stoku nie wymachuje kijkami.osobiscie moge zarzucic deskarzom to
          ze po desce czesto zostaja szerokie pasy sniegu sliskiego jak cholera
          przypominajacego lod na ktorym ciezko sie manewruje.pomijam uraz psychiczny
          ktory mi zostal po tym jak rozpedzony deskarz przejechal mi po nartach;) a
          kolejki sa po to aby sobie w nich postac;D pozdrawiam wszystkich poczatkujacych
      • 0x0001 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 15:56
        Coz za pytanie, w kazdym zbiorze ludzi sa grupy nieslusznie i niesprawiedliwie
        oceniane przez ogol. I tak na przyklad wsrod kierowcow zupelnie niezasluzenie o
        wszelkie zlo posadza sie posiadaczy vw golfow, chociaz zapewne i w volvo mozna
        napotkac na chama. Zycie nie jest sprawiedliwe.
      • clee Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 15:58
        a ja właśnie w tym roku zaczęłam jeżdzić na desce. I jakos nie zauważyłam różnic
        pomiędzy narciarzami a snowboardzistmi, jak ktoś jest kretynem, to faktycznie
        nie robi różnicy na czym jeżdzi...
        Mi jakimś dziwnym trafem nie zdarzyło sie nikogo rozjechać, ale parę razy to
        właśnie narciarz wjechał we mnie. Ale to nie znaczy, że uważam że każdy narciarz
        to kanalia i prostak:)
        Kwestia indywidualna chyba...
      • Gość: Jozzo Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.sympatico.ca 27.02.06, 16:24
        Osobiscie nie mam nic jak pewnie wiekszosc ludzi na stoku.
        Snowboard to jednak pewna deviacja i generalnie mowic produkt
        wymyslony przez wieki przemysl co by ludzom wicsnoc nowinke
        i wydusic maxymalna kase. Wymyslono cos co jest stosunkowo latwe
        do opanowania, przynajmniej w poczatkowej fazie a wiec potecjal
        na mosowosc nie koniecznie przygotowanych do tego mentalnie, kulturowo
        i fizycznie delkwentow.

        Nie jest to najszczesliwszy wybor na stok ale intensywny marketig, promcyjne
        akcje przemyslu zgromadzily rzesze wyznawcow gotowych pominac wszekego rodzaju
        niedogodnosci i utrudnienia w imie bycia orginalnym, pragnacym zwrocic na
        siebie uwage.

        Generalnie sama jazda to fun, moze troche nudna ale ma niezaprzeczalne
        elementy tzw. dzisaj fun'u.

        Poza tym reszta to dosc ucizliwe elemnty ze tak powiem deskowania.

        - poruszanie sie po wyplaszczonych czesciach trasy, dojazdow do wyciagu.
        - cigle odpinanie i zapinanie jednego z wiazan
        - zajmowanie w kolejkach wikszej przestrzeni i wchodzenie na obszra sasiada
        szeroka deska pod katem do osi kolejki + miejsce na wolna od deski
        stope
        - na krzesle wycigu deska ma tendencje do przyjmownie pozycji skosnej przez co
        niezamierzenie wchodzimy na obszr sasiada
        - Na stoku jadac mamy zdecydowanie martwe pole widzenia i powinnismy uwazac
        ze zdwojona czujnosci na to co sie dziej poza naszym polem widzenia
        - brak kijkow w przypadku zmeczenia wymusza siadanie na stoku co niesie ze soba
        dwia niebezpieczensta 1- zdrowotne; 2- stajemy sie mniej widoczni i
        bardzij narazeni na kolizje.

        I to by bylo na tyle. Po 2 sezonach zabawy z deska sprzedalem za tzw.
        psie pieniadze zostajac przy nartach.

        Co do innych czesto wspominanych deskowych problemow.
        Hmm jest ich pare ale pomine bo sa mniej lub bardzij sesowne.

        Jozzo
        • Gość: przesadziles :) w sumie tokomentarz do wszystkich tych wypowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 11:51
          to nie do konca tak. w desce tyle samo marketingu co w nartach. pierwsze proby
          ze snowboardem, w latach 70 (a sa udokumentowane proby jezdzenia na 1 desce
          nawet kilkadziesiat lat temu) to pop prostu ewolucja, proba jezdzenia na sniegu
          na czym sie da. naery, sanki, deska, krotkie narty, monoski (juz zapomniane),
          itd itd.
          fakt, marketing wykreowal w jakims stopniu subkulture (to normalne) ktora zostal
          a przeciwstawiona (tak sie robi) subkulturze narciarzy. Ale to nic strasznego.
          Po 11 latach jazdy na nartach i 12 na desce (a w tym czasie dalej takze na
          nartach) probach z snowblade'ami itd musze cie zmartwic - nic nei jest
          latwiejsze ani trudniejsze od reszty. I jada na niczym z tych nie powoduje ze
          jestes lepszy/wazniejszy/panem stoku.
          Zasadnicza roznica jest przeznaczenie nart a desek - na nartach dobrze jezdzi
          sie po szerokich stokach, po muldach. Deska predysponuje do jazdy po puchu, po
          za trasami, do akrobacji (rynna, naturalne skocznie itd). Snowboardzisci nie
          czuja sie najlepie j(sportowo) jezdac pomiedzy narciarzami na stoku ktory
          generalnie nie jest stworzony do desk, ale brak alternatyw nei daje wyjscia.
          Poza tym, napierw trzeba sie jednak dobrze panowac nad deska zanim pojdziemy sie
          uczyc dalej w dziki teren albo do parku (snow park, przeszkoy, rurki, skocznie itd).
          Smieje sie do teraz z twojego wywodu na temat wchodzenia na obszar sasiada,
          zajmowania przestreni itd. Jesli tobie takie rzeczy przeszakdzaja to moze
          powinienes wynajmowac wyciag i stok na wlasnosc? Wszystko w otoczeniu ci
          przeszkada? Wyobrazam sobie snowboardziste z podonym problemem psychicznym jak
          ty, i jego argumenty: stoja sztywno w kolejce, nie odpinaja tych nart tylko
          zajmuja ful miejsca, jak sie robi plasko to zaczynaja sie odpychac i machac
          niebezpiecznie kijkami a w dodatku jeszcze podchodza lyzwa, zamiast odpiac narty
          i sie przejc. No tak, ale te ich buty sie nei nadaja.
          Smiesznie i smutne jest to ze sa ludzie z takimi bzdurnymi uprzedzeniami.
          Nikogo nie tlumacze, zwracam tylko uwge ze jesli juz ktos uwaza ze istnieje
          jakis konflikt (ale radze sie zastanowic) to tylko i wylacznie przez takich
          ludzi jak ty. A tacy sa po obydwu stronach barykady. Co za slowo :)
          • Gość: afriika Re: w sumie tokomentarz do wszystkich tych wypowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 12:45
            hej snowboardzisci, a nie lepiej po prostu jezdzic poza trasa??po lasach i
            lakach??ja jezdze 4 lata i juz woogle zrezygnowalem z tras narciarskich...za
            duzo ruchu, i predkosci sie takich nie osiaga, i snieg nie dziewiczy..a tak w
            laesie to pelny luz,spokoj, nikt nie przeszkadza..a narciarze sie w puchu
            zakopuja;)(tylko jak sie rozwlicie to kiepsko z ubezpieczeniem,czy cos
            takiego...nie wiem jeszcze sie nie rozbilem o drzewo...)
            pozdr. dla wszystkich sportowcow.
          • Gość: Jozzo Re: w sumie tokomentarz do wszystkich tych wypowi IP: *.sympatico.ca 01.03.06, 17:12
            Wogole nie zrozumiales mojego wywodu i wykrecasz go w strone
            wygodna dla twoich teori.

            Prawda jest ze na desce jak i na narcie aby osiagnac wlasciwy poziom
            trzeba sie deczko pouczyc. Ale z deska jest tak ze na w miare lagodnym stoku
            mozna zaczac szpanowac po paru godzinach a z nartami jest deczko trudniej.
            ( oczywiscie zalezy od delikwenta ) ale generalnie tak jest.
            Implikuje to caly kompleks problemow z ludzmi, ktorzy nie sa przygotowani
            kulturowo ( zachowanie na stoku ) fizyznie i umiejetnosciowo
            ( pozorna pewnosc ze juz sie posadlo wiedze tajemna).

            A to ze sie smiejesz z tego segmentu o zajmowaniu przestrzeni to wskazuje
            na to ze nie masz szacunku do problemu.
            Nie jest to dal mnie problem ale jest to napewno fakt z teoretycznego punktu
            widzenia i podalem go dla demonstracji problemow z dekowcami i byc moze dalczego
            nie zawsze deskowcy sa mile widzani.
            Jak doskanly deskowiec dziwnie pominales powaniejszy problem.
            Problem martwego pola widzena, ktory bywa dosc czesto przyczyna kolizji i to
            czasami powaznych. No ale bylo ci to niewygodne i nie pasowalo do twojego
            podejscia do sprawy. Po co mowic o sprawch istotnych, trudnych.

            Co do kwalifikacji deska, narty -> jazda w puchu, poza trasami w rynnach itp
            to nie masz racji totalnie. Zarowno w puchu, poza trasami narta jest
            OK jak i w rynnach i na skoczniach tez.
            Nie bronie nart staram sie tylko ustawic problem deski na wlasciwym miejscu.
            Jest faktem, jest funem, ma swoich zagorzalych zwolennikow ale ma tez sporo
            problemow o ktorych sie nie mowi.

            Latwiej na niej zaczac i to niesie problemy socjalne jako ze szybko
            pojawiaja sie ludzie, ludziska, ktorzy nie zawsze niosa ze soba
            elementy zachowania, ktorych by sobie zyczyli parawdziwi pasjonaci deski.

            "
            > Nikogo nie tlumacze, zwracam tylko uwge ze jesli juz ktos uwaza ze istnieje
            > jakis konflikt (ale radze sie zastanowic) to tylko i wylacznie przez takich
            > ludzi jak ty. A tacy sa po obydwu stronach barykady. Co za slowo :)
            "

            Twoj powyzszy wywod jest swiadectwem twojej zascankowsci, braku mozliwosci
            percepcji problemu, braku otwartosci na problemy oczywiste, moliwosci ich
            zrozumienia oraz proby ich roazwiazywania czy tez lagodzenia.

            Sam sobie zbudowales barykade i okpales sie za nia stachliwi.
            Swiadczy o tym twoja wypowiedz o kijkach itp.


            Twoj podzial na przeznaczenie deski i narty jest poprosu infantylny
            nie majacy nic wspolnego z realiami problemu.

            cos mi sie wydaja ze nigdy nie wszyedles w narcarstwie poza ewolucjie pluzne,
            nigdy nie jezdziels paza trasmai, w puchu ani na nartach ani na desce.
            Moze sie myle ale twoja wypowiedz co mi na to wskauje.

            Jozzo.

            ps
            zabrako mi jescze stwierdzenia ze deska jest bezpieczniejsza co bylo by
            uwienczeniem twojej infantylnosci.

            Cheers Jozzo



            • Gość: znowu ja jeszcze raz, nie moge tak tego zostawic! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 23:40
              masz racje - przyjalem jakas teze, okopalem sie i w moim poscie ostro nie
              zgadzalem sie z twoimi argumentami. ale na tym polega dyskusja, nie widze powodu
              pisac postow w ktorych bede sie z kims zgadzal.

              oczywiscie ze troche przerysowywalem pewne aspekty i naginalem do swojej tezy.
              coz, taka retoryka. Tobie tez nie obca.

              ok. fakty:
              - wyszedlem na nartach poza pluzenie, jezdzilem off piste, probowalem
              extremalnego carvingu na szerokich plaskich stokach w alpach (mialem na to
              wszystko kilkanascie lat) a podczas ostateniego kontaktu z nartami (2 lata temu)
              zaliczylem kontuzje w snow parku. coz, takie zycie.
              - narty nie sa bezpieczniejsze ani deska nie jest bezpieczniejsza. statystyki
              podawan eprzez lekarzy ( a wiem co mowie, praktycznie co roku z jakas kontuzja
              ladowalem w izbie przyjedz w metropoliach typu: zakopane, szklarska poreba,
              ladek zdroj i zagraniczne) jest taka ze na nartach przewazaja kontuzje konczyn
              dolnych, na desce konczyn gornych. strzaskane czaszki i kregoslupy - po rowno.
              zalezy kto akurat wjedzie do lasu. ((geneza naukowa tych kontuzji - na nartach
              nogi jako "wolne" i niezalezne od siebie narazone sa na wieksze przeciazenia w
              rodzaju skrecen itp. na desce nogi sa bezpieczniejsze (przy upadku latwiej je
              skoorydynowac) za to upada sie na rece (przewaznie przy zalapaniu tzw. dolnej
              krawedzi))
              - narty przezywaja renesans. tak zgadzam sie, na nartach mozna jezdzic po
              lasach, puchu, skoczniach, railach, nawet w rynnie). Faktem jest jednak ze ten
              renesasn zawdzieczaja snowboardowi, jest on napedzany przez dzialy marketingu
              firm produkujacych sprzet (tu moze cie zaskocze, ale polowa firm snowboardowych
              nalezy do firm narciarskich). Ba, nawet nazewnictwo ewolucji, trendy ubraniowe
              sa przejete zywo ze snowboardu. I nie mowie ze na nartach sie nie da - mam
              znajomych ktorzy robia to prawie zawodowo. Kontuzje tez maja podobne jak
              snowboardzisci
              - przyznaje, fakt tzw. lezenia na stok, w grupach czy osobno przez deskarzy
              wkurza mnie tak samo jak ciebie. jest ono niezgodne z bezpieczenstwem i pokazuje
              ze ludzie nie mysla. ale to tez ma swoje wytlumaczenie (fakt lezenia, a nie
              miejsce lezenia) - z deska latwo sie polozyc i wstac (w przeciwienstwie do
              nart) natomiast na nartach (+kijki) latwiej sie stoi. Ot wszystko
              - oczywiscie ze smieje sie i nadal bede sie smial z segmentu o zajmowaniu
              przestrzeni, bo uparcie bed sie trzymal tego, ze piszesz to jako narciarz ktory
              nie zwroci uwagi na to ze snowboardziscie, podzczas jazdy krzeselkiem nie jest
              wygodnie trzymac ani deske w rekach ani przypieta do nogi (co wymaga siedzenia
              troche bokiem). Ojej, no nie jest wygodnie Ale co? mamy nie jezdzic krzeselkami?
              pytac narciarzy czy chca z nami usiasc na krzeselku? Bez przesady
              - wspomniany w innych listach - wazny, bo swego czasu uzywany jako argument za
              niewpuszczaniem nas na wyciagi orczykowe/talerzykowe (przechodzilismy to jeszcze
              pare lat temu) fakt, jakoby deska niszczyla slad pod wyciagiem. Tak deska
              niszczy slad nart a nasrt niszcza slad deski. Ktos chce cos dodac?
              - martwe pole widzenia - znam ten bol nieraz nieumyslnie ja komus zajechalem i
              czesto mi zajezdzano. Takiz zycie, tez wole pust stoki. A wiesz kogo na stokach
              boje sie najbadziej? Pedzacych narciarzy (wiem ze nigdy nie zdarza skrecic)
              snowboardzisty ktory jedzie i co chwile zatrzymuje sie na srodku stoku, uczacego
              sie narciarza ktory jedzie zygzakiem cala szerokoscia stoku (jak to
              wyprzedzic!?) i szkole narciarskich (tzw. wezykow). Martwe pole widzenia ma
              kazdy, zwracam jednak uwage na to, ze im lepiej ktos jezdzi (narty/deska( tym
              wieksza czesc jego jazdy odbywa sie na wprost (czyli w dol) i pozwala z
              wyprzedzeniem okreslac bieg wydarzen na stoku. Wracamy do teo jak kto jezdzi.
              Kazdy jakos.
              -wroce jeszcze do tego ze przeznaczeniem deski sa park, puch poza trasami itd -
              tak jest, ale snowboardzisci w polsce maja problem - parkow brakuje, niwiele
              osrodkow utzrymuje swoje na przyzwitym poziomie, a zamiast umozliwiac bezpieczna
              jazde poza trasami generalnie sie jej zabrania albo karze. Nie jest lekko
              - ludzie, ludziska, chamy/i, pozerzy, niedzielni sportowcy, uczacy sie, glupi,
              itd itd. Odsetek taki sam wsrod uprawiajacych obydwa sporty. Zaufaj mi
              - zasciankowoscia tak mnie zaskoczyles ze az jestem dumny z tego okreslenia.

              no czirs czirs. i piszmy dalej, lubie sie klocic w jakims tam celu.


              • Gość: Jozzo Re: jeszcze raz, nie moge tak tego zostawic! :) IP: *.sympatico.ca 02.03.06, 06:55
                No OK, porysowalismy sobie az do przerysowania.
                ciesze sie ze zadzilala moja zasciankowosc i zaczales
                pisac dokladnie ze nie powiem sesowniej. Widzisz ja nie mam nic
                przeciwko deviacjom deskowym nawet sam sie tym bawilem ale nie
                zaskoczylem. Za duzo z tym problemow i w kolejkach do kolejki, na
                wyplaszczeniach itp. poprostu w/g mnie nie jest to najszczesliwszy
                wybor na stok. Ale to moje prywatne zdanie. Nie ma we mnie tez ani kszty
                agresji. pogardy czy lekcewazenia deskowcow. Ich wybor ich problem.
                Osobiscie mailem to ja mialem problem z zajmowaniem nieswoje przestrzeni
                na wyciago, czy tez w kolejce. Prawda jest, ze nie nie bylem z deska na
                niprzejezdzonych trasach.
                Narta i mi wystarcza. Jakos nie moge sobie wyobrazic podejscia z deska
                ( bez tych przekletych czy tez wykletych kijkow) np na Rakon.
                Czy tez np upadku i lecania po stoku stromym stoku 30-50 m.
                Kijki zawsze w takiej sytacji sa pomocne a czasami zbawienne.

                Moj problem to deskowcy i carvingowcy na tzw na luzie, ktorzy jeszcze nie
                zalapali o co chodzi a juz szpanuja. Dosc czesto konczy sie to na topoganie.

                Z moich prywatnych obserwacji powazniejsze przypadki zdazaja sie deskowcom
                poczawszy od urazow glowy, po zalmnia obojczyko, przedamienia, wybicia stawu
                bakowgo, lokciowego itp. Nie znaczy to ze narciarze uchodza calo NIE tez sie
                zdazaja powazne przypaki. Ale na moj nos wiecj jest po stronie deki.
                Trudno powiedzec jak jest naprawde jako ze od 2-3 lat osrodki nie bardzo
                chetnie publikouja statystki a ostatnio wrecz sie o nich nie wspomina.
                Wiec to co mowie to wylacznie na podstawie moich wlasnych obserwacji.
                Wydaje sie ze nizaleznosc nog na nartach daje wieksza mozliwoc amoprtyzacji.

                Czy narty przezywaja renesans. Nie sadze, nazwal bym to inwazja intruzow
                kompletnie nieprzygotowanych do tego sportu. A to dzieki fali zwanej
                'carvingiem'. Wymtworzyla ona szeroki mozliwoci zakosztowania narciarstwa
                ludziom, ktorzy nigdy nie mieli z tym doczynienia i od razu wskoczyli
                w wir tegoz szalenstwa. Marketingowa indoktrynacji wpoila im ze to latwe
                nie uprzedzajac ze ignaorancja podstawowch przygotowan, fizycznych,
                technicznych i obyczajowych itp prowadzi bardzo szybko do nibezpiecznych
                sytacji nie zadko konczacych sie w topoganie.

                Mowisz ze jazda poza trasmi jest zakazana.
                Czy to znaczy ze w Zachodnich juz nie da sie jezdzic a co z Ornakiem itp ?
                To co juz nie ma narciarskich rajdow tatrzanskich?

                Zdrowka Jozzo.



                • Gość: znowu ja Re: jeszcze raz, nie moge tak tego zostawic! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 17:13
                  Wiesz, wole nie myslec co by bylo gdyby osrodki opublikowaly precyzyjne
                  statystyki z ktorych na przyklad wynikaloby ze wiecej wypadkow maja narciarze :)
                  nooooooo, wtedy bysmy przyjeli wersje ze to narciarze rozbicie przez
                  snowboardzistow. ale to co pisze o stosuku urazow konczyn gornych a dolnych w
                  zaleznosci od sportu jest sprawdzone u zrodla (chirurdzi i ortopedzi w
                  szpitalach gorskich, goprowcy itd)

                  Piszac o renesansie w nartach nie chodzilo mi do konca o sam carving (ktorego
                  najwieksza zaleta nie jest, jak to sie ludziom proboje wmowic, mozliwosc jazdy
                  prawie lezac na boku i ekstremalne skrety, tylko latwosc nauczenia sie jazdy na
                  nartach. Ale nauczyc sie jezdzic to dopiero poczatek. Umiejetnosci wymagaja
                  szlifowania. I rozumu. Tak samo na desce. Wiekszosc wypadkow to ci ktorzy
                  jechali za szybko na swoje umiejetnosci. Po prostu. Reszta to pechowcy i
                  trafieni przez tych pierwszych
                  W moim mniemaniu renesans to freestyle - jest on kopiowany (nazewnictwo,
                  pomysly, przeszkody, parki, sprzet, styl) ze snowboardu. I dobrze.

                  Co do kolejek to ja jestem zdania ze gdyby narciarze mogli odpiac sprzet to
                  kolejka rozladowywala by sie o wiele szyciej. Ale to taki zarcik. W tych
                  twardych bucikach, nie wyobrazam sobie :P

                  Podchodzenie z deska jest o wiele wygodneijsze niz w nartach - dzieki mozliwosci
                  przymocowania jej do plecaka, zalozeniu rakiet na buty (na narciarskie ciezko).
                  A ja akurat kijkow (ale teleskopowych) uzywam. Ale tylko do podchodzneia w puchu

                  Jazda poza trasami nie wszedzie jest zakazana, na szczescie babia gora nie
                  zniknie, w alpach tez nie za bardzo sie czepiaja. Ale ostatniow czechach 2 razy
                  musialem walczyc z proba wreczenia mi mandatu. Ba, w jednym z osrodkow bylem
                  nawet goniony przez ski patrol (tak, poscig na stoku, a co ciekawe oni na
                  nartach stwarzali 3 razy wieksza zagrozenie niz ja - bo bylo ich 3). Mam
                  nadzieje ze jak najmniej osrodkow z security na deskach. Ale coz, zawsze mozna
                  jechac na kaukaz

                  • Gość: Jozzo Re: jeszcze raz, nie moge tak tego zostawic! :) IP: *.sympatico.ca 02.03.06, 18:47
                    Wiesz to co pisalem o statystykach to na bazie moich obserwacji.
                    Zwoze ludzi ponad 12 lat. Tak sie jakos dziwnie sklada ze od 2-3 lat
                    trudno dorwac sie dostatystyk, ktore byly nam prezentowane na poczatku
                    i koncu sezony. Totalna zmiana podejscia, teraz jest wszystko cacy i
                    pelne funu o problemach sie nie mowi, wprowadza sie coraz wiecej zakazow
                    tak ze nie dlugo jazda bedzie prawie niemozliwa.

                    Jest to skutek wprowadzenia na stoki rzeszy ludzi bogu ducha winnych
                    o ktorych wspomnalem. Wrzucono ich na stoki co by wycisnac z nich kase
                    nie dajac im szansy na wolniejsz ale zarazem skrupulatniejsze wejscie w
                    ta dziedzine rekreacji. Chcac utrzymac nie do pogardzenia klijentele
                    ktora zostawia dosc duza kase, osrodki organizacje starajac sie o ich
                    bezpieczenstwo i ich fun wprowadzaja coraz to wiecej ograniczen, ktore
                    do nie tak dawna nie byly konieczne.

                    Tu sie nie zgadzam z toba ze latwiej sie nauczyc na tzw. carviongach.
                    Carvingi podobnie jak deska poprzez pozorna latwosc pierwszego kroku
                    przyczyniaja sie do pojawienia sie na stokach ludzi, ktorzy nie powinni
                    na nich pojawiac bez uprzednigo przygotowania fizycznego, technicznego a
                    zwlaszcza obyczajowego jak np wyrobienia podstawowych nawykow bezpieczenstwa
                    i wspolzycia na stoku. Co gorsza czesc z tych ludzi zaczyna szpanowac luzem i
                    lekcewazeniem tychze zasad coprowadzi do wypadkow co z koli implikuje dalsze
                    ograniczenia ma stokach w imie 'bezpieczenstwa' na stoku.
                    Jest to paradoks ale kasa sie liczy. lepiej wprowadzic ograniczenia niz
                    edukowac ludzi bo ci moga sie zniechecic i wtedy tarcimy kase.

                    To co piszesz o przyczynie wypakdow to dosc powieerzchowne mozna to sprowadzic
                    do sedna sprawy ze ci co jechali za szybko to sa ludzi o ktorych mowie nie
                    mieli wyrobionych tych cech o ktorych pisze czyli innymi slowy nie byli
                    przygotowani do bycia nstoku.
                    Oczywiscie wypadki zdazaja sie i najleprzym ale to sa sporadyczne wypadki.
                    Jednak wiekszosc wypadkow na stokach to zgory do przewidzenia sytuacjie
                    generowane przez brak przygotowania i ignorancje.

                    Co do kolejki to znowu naginasz sprawe i zmienisz temat. Nie chodzi to o
                    przestrzen wzluzna a skosna i zdejmowanie nart nie ma tu nic z tym wspolnego.
                    Tak sie skalda ze wiekszosc bramek jest waska budowana z mysla o narciarzach
                    wiec jak nop stoi taki zestaw d+n+d+n+d+n do krzesla 6-co osobowego
                    to jest i narciarzo i deskowcom deczko niewygodnie. No ale to naprawde
                    malo istotny problem ma on jedynie zademostrowac obcosc deski na stoku.

                    Generalnie moje pytania dotyczyly rodzimych Tatr ot tak z ciekawosci.
                    Byly zimy kiedy skadalem podpisy [zaladalem slad]w roznych zlebach w
                    Tatrach i Karkonoszach. No i pojawilo sie moje dosc sentymetalne pytanie
                    o Ornak, okolice Rakonia, Gesiej szyi itp gdzie spedzalem soboty i niedziele
                    w oczekiawniu na rozladowanie na Kasprowym.

                    Nic nie piszesz o narciarskim rajdzie tatrzanskim wiec widac znknal
                    z kalendarza a szkoda byla to fajna narciarska impreza.

                    O leceniu po stromym stoku tez nic nie piszesz widac deskarzom sie
                    to nie przydaza, hmm widac deska ma przewaga nad nartami wiec chyle
                    czola z uznaniem.

                    Zdrowka Jozzo
                    • Gość: juz koncze ok, jeszcze tylko to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 10:28
                      ni chodzilo mi do konca o to ze carvingi sa latwiejsze w nauce, tylko o to ze
                      szybciej niz na nartach tradycyjnych (narty 10 lat temu mialy tez inne
                      krawedzie, inne slizgi, inna sprezystosc) czlowiek zyskje ZLUDNE przeswiadczenie
                      ze juz umie dobrze jezdzic. tak samo jest z deska. konczy sie to albo zsuwaneim
                      albo szarzowaniem na stoku. umiejetnosc jazdy takze umiejetnosc hamowania,
                      przewidywania, radzenia sobie w trudnych sytuacjach. do tego potrzeba doswiadczenia

                      za tatrami osobiscie nie przepadam. nie wiem czemu, jakos tak sie kiedys porobilo :)

                      a co do lecenia po stromym stoku jest tak: nie wiem na czym bezpieczniej leciec,
                      na nartach zatrzymasz sie o wiele wczesniej ale za to na desce sprzet bedziesz
                      mial przy sobie - nie trzeba bedzie po niego wracac :)
                      • Gość: Jozzo Re: ok, jeszcze tylko to IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 15:06
                        No wiec zagadzami sie co do meritum sprawy.
                        Ja tylko uwazam ze to "latwosc" niesei ze soba spory ladunek
                        niebezpieczenstwa wynikajacy z jej pozornosci prowadzoc do
                        mniej lub bardziej nieswiadomego lekcewazenia pryncypiow tej
                        dzedziny rekreacji. Jest ona zarazem wypadko/kontuzji genna.

                        Osobiscie jestem w stanie nauczyc jezdzic na narcie normalnej,
                        powiedzmy cross 5+10 cm powyzej wzrostu, nawet beztalencie
                        ( przyt odrobieni dobrej woli takiegoz)
                        w ciagu teygodnia jezdzic na nartach lepiej, bezpieczniej i
                        na stromszych stokach niz wiekszosc "przywyciagowych carvingowcow"
                        zlapanych w marketingowo-indoktrynacyjna pulapke "latwosci" marty
                        krotkiej, mocno podcientej zwanej popularnie carvingowa.
                        Co bylo udowodnione w praktyce wielokrotnie.

                        A mnie sie teskni za unkalna atmosfera schronisk tatrzanskich.
                        Hmm, Polana Chocholowska i niesamowite zajazdy z okolczych
                        stokow gdzie lezy snieg nietkniety narta.
                        Orank, Kondratowa, czy blizej czywilizacji Murowaniec ach szkoda gadac
                        Na mizioewj z baza na Pilsko, kedys nie bylo tam tak tlocznie itp itd.
                        No i niezapomniana Samotnia z porannymi wspinaczkami co by zdazyc zalozyc
                        slad w kolejnych zlebach kotla zanim ochoniaze przyrody wyrusza na tarsy.

      • Gość: zdrajca Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.physik.uni-leipzig.de 27.02.06, 16:54
        jezdze na nartach juz ponad 20 lat.
        jakies 3 lata temu przeszedlem do obozu wroga i zaczalem sie uczyc jezdzic na desce.
        i co?
        od razu mnie ta boazeria na stoku zaczela wkurzac:)
        zwlaszcza jak na poczatku czulem sie troche niepewnie i jacys narciarze zajezdzali mi droge, to sobie myslalem, ze "5 minut jestem bialy a juz mnie te czarnuchy wkurzaja".

        taraz zaleznie od kaprysu jezdze raz na tym raz na tym.
        zawsze jakies urozmaicenie.
        oba sporty maja swoje wady i zalety.

        a jezeli chodzi o to co ktos ma do kogos, to chyba jest tak, ze narciarzy wkurzaja deskarze, a deskarzy narciarze, bo maja co innego przyczepione do butow i to "ich" (z definicji gorszych") odroznia od "nas" (z definicji lepszych).
        podobnie jak w sprawach spolecznych, politycznych, wyznaniowych, sexualnych itp.
        nawet w atmosferze zimowego relaksu niektorzy potrzebuja dzielic sie na "nas" i tych "onych", porownywac, ktory sport jest lepszy, kto bardziej niszczy stoki, kto sie gorzej zachowuje i znajdowac sobie powody do tego zeby traktowac te druga grupe z gory.
        a przeciez to ma byc relaks, jazda rekreacyjna. kazdy jezdzi jak umie i na czym lubi.
        moze rzeczywiscie na polskich stokach jest troche za ciasno i nie sprzyja to milej atmosferze i moze niektorych przyprawiac o frustracje, a ta z kolei potrzebuje jakiegos uscia.
        dlatego od kilku lat jezdze na narty/deske w alpy. tam kolejek nie ma albo sa znosne.
        miejsca jest duzo. trasy zadbane i nikt nikomu sniegu nie zdziera:) i stokow nie niszczy:)
        • kubagr Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 17:13
          to tez sprawa pokoleniowa: ale ja np nie mam potrzeby nie lubic mlodszychg
          deskarzy: zauwazcie ze wasi synhowie/corki albo juz wybrali snowboard albo moze
          sie przerzuca: i co wtedy???

          TOLERANCJA tego troche brakuje w swiecie

          ps: bardzo jestem zadowolony ze wiekszosc tu sie wypowiadajacych wcale nie
          zamieerza wywolywac wojny na tym tle.
          • Gość: lamar user Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: 80.51.159.* 27.02.06, 18:00
            Nie moge ludzie chodzi przeciez o jazde a nie o ogladanie na innych bo jak sie
            za bardzo bdziecie rozgladac na stoku to glebe zliczycie i wtedy juz moze byc
            mniej smiesznie .
            A u narciazy to smieszy mnie dożenie do jak najlepszego sprzetu jak najlepszych
            rzeczy co za k...a zascianek ja cie krece wezmy np: narty Fischera RC4 sporo ich
            jest na stoku ale 95% ludzi którzy z nich korzystaja nie potrafi z nich
            korzystac ale na stoku pelen lans i szpan .
            Takze podsumowojac nie ogladajcie sie na innycg tylko jezdzijcie dla siebie bo
            na stok nie idzie sie wkorwiac na pacanow czy to na nartach czy to na desce a
            jak ktos wam zawadza to wjedzccie w niego 1 czy 2 i moze bedzie wiedzial na
            drugii raz.

            Snowboarding like skateboarding is not a crime !!!!!!!!!!!!
        • queenbee Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 28.02.06, 00:11
          > jakies 3 lata temu przeszedlem do obozu wroga i zaczalem sie uczyc jezdzic na
          d
          > esce.
          > i co?
          > od razu mnie ta boazeria na stoku zaczela wkurzac:)
          > zwlaszcza jak na poczatku czulem sie troche niepewnie i jacys narciarze
          zajezdz
          > ali mi droge, to sobie myslalem, ze "5 minut jestem bialy a juz mnie te
          czarnuc
          > hy wkurzaja".
          ...

          Miło mi było przeczytać ten bezpretensjonalny i dowcipny post. Na szczęście,
          dla niektórych internetowe fora to nie "spluwaczki", jak ktoś to słusznie
          zauważył.
      • Gość: Ola Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.is.net.pl 27.02.06, 19:06
        W tym wsyztskim najsmieszniejszy był jeden tekst z powyższych-narciarze
        zazdroszczą snowbordzistom "LUZU" :P. No własnie- ta ich luźność to wręcz
        ostentacyjne siadanie na środku stoku,akurat w miejscach gdzie ich nie bardzo
        widać-stanie w kolejce z rękami w kieszeni- (niewazne,że kiwa się bo ustać nie
        może-ale "luz musi być". A to wszystko dlatego,że czują się luźno bo mają
        takie "luźne" ciuchy. Na stoku w Białce albo Bukowinie, jets dodatkowa tablica
        dla snowbordzistów w ramach regulaminu- zakaz siadania, lezenia-najczęsciej
        grupkami- na stoku.Domyślam się,że nie za wygodnie tak stać, no ale...cóż. Ja
        jeżdżę na nartach 10 lat, mam ochotę kiedyś spróbować na desce,ale chyba jeszce
        nie pora ;].Boje się wyciagów orczykowym-podejrzewam,że bym nie ustała ;]
        • patinito Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 27.02.06, 19:44
          problem polega na tym, ze wsród snowbordzistow jest duzo pozerow, ktorym po
          zalozeniu szerokich portek i przypieciu deski nagle zaczyna wydawac sie, ze sa
          mega-wyluzowanymi czlonkami snowbordowej subkultury. Prawda jest taka, ze te
          osobniki nie maja w sobie ani troche niewymuszonego luzu charakterystycznego dla
          prawdziwych milosnikow jednej deski. W ich pojeciu luz rowna sie prawu do
          wyczyniania czego im sie tylko podoba na stoku i przeszkadzaniu wszystkim na
          około. A to niestety nie jest już luz tylko zwykle prostactwo.
          Odestek takich osobnikow w grupie narciarzy, snowbordzistow jak i generalnie w
          calym spoleczenstwie jest oczywiscie taki sam. Problem polega na tym, iż deska
          ma taka dziwna ceche, że przypięta do pozera czyni go jeszcze większym pozerem.
          A jak stara prawda mówi - głupota bardziej rzuca sie w oczy niz normalnosc i
          przez to mamy mnostwo różnych niesprawideliwych stereotypow.
          • Gość: Gąsienica Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:41
            Kilkadziesiąt już lat jeżdzę na nartach w rożnych miejscach w polsce i na
            swiecie więc mam skale porównawczą. Największe , niewyobrażalne wprost chamstwo
            reprezenuja polscy parapeciarze a jeżli gdeziekolwiek np w Alpach widzęjakiś
            przykład chamstwa na trasie na wyciągu czy gdziekowiek indziej to jest w 99
            procentach parapeciarz z Polski, bo Francuzi, Austriacy czy Włosi zachowują sie
            kultutralnie. Jechałem kiedyś autobusem z Warszawy do Val Thorens i była tam
            grupa która potrafiła tylko chlać i na okrągło rzucać mięsem, a kasy mieli jak
            błota. Już od Cieszyna zablokowali klozet żeby tam rzygać i do końca nie było
            doń dostępu. Kiedy rozpakowaliśmy się we Francji okazało się że WSZYSCY mają
            wspaniałe snowboardy, ale potem na żadnych trudniejszych trasach ich nie
            widziałem. Czy trzeba podać datę i miejsce ?
        • Gość: emmm Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 23:00
          A ja, mimo, że uwielbiam moje nartki, chciałabym kiedyś wskoczyć na deskę, by
          przejechać się po puchu poza trasą w Gąsienicowym Kotle. Snowboard może być
          naprawdę fajną zabawą, choć zniechęca mnie męka w "podskakiwaniu" na równych
          powierzchniach. Zgadzam się, że idioty nie można poznać po tym, co ma przypięte
          do nóg. Niestety, sięgając pamięcią w przeszłość, muszę stwierdzić, że wszyscy
          wariaci, którzy np. wjechali na mnie (bo nie umieli ani wyhamować, ani skręcić),
          jechali na desce. Mój chłopak jechał niedawno nartostradą do Kuźnic i widział
          przed sobą chłopaczka na desce, który (z racji tego, że jedzie się bokiem) nie
          mógł się zdecydować, czy patrzeć przed siebie, czy za siebie (hm...). Wnet
          wyrżnął, zmuszając faceta do wyboru: wjechać w dzieciaka, czy w drzewa. Teraz
          już wie: następnym razem nie zlituje się, to i może szczyl się nauczy (bo zwiał
          bez słowa). Ostatnio, śmigając na Kasprowym, nazwałam deskarzy "żółwikami" - z
          daleka widać, jak obsiadają grupami początek trasy i dywagują - wyglądają, jak
          żółwie wysiadujące jaja na plaży ;) Wkurza mnie strasznie, że niektórzy
          przyjeżdżają na Kasprowy szpanować - i to tacy zdzierają z górnej części
          Goryczkowej cały śnieg, o 11-12 zostawiając już tylko zjechany lód. Dlaczego to
          nie narciarze? Bo narciarze nie zsuwają się na krawędziach po kilkadziesiąt
          metrów. A potem, zmęczeni "luzacy" znowu robią przerwę na "wysiadywanie jaj".
          Ale dlaczego akurat centralnie na środku stoku? To, co mnie strasznie u deskarzy
          (a może raczej pseudo-) śmieszy, to ich jazdy offroad - jedzie grupka, jeden za
          drugim, wywalają się po 15m i leżą w śniegu, kontemplując swoje boskie wyczyny.
          I tak przez całą trasę.
          Nie wiem, być może jest to też kwestia niedobrania stoku do umiejętności -
          wiadomo, że Kasprowy dla szczawików raczej nie jest. Choć i pewnie szpan
          największy... no tak, i te lalki odmalowane, z włosem rozwianym i nerami na
          wierzchu (bo spodnie mają być nisko przecież, inaczej to by jak narciarz
          wyglądała!!)

          Pozdrawiam WSZYSTKICH, którzy po prostu kochają góry, słońce i śnieg. :)
      • marekatlanta71 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 28.02.06, 01:27
        Ja akurat jezdze na snowboardzie i zwykle to narciarze mnie wkurzaja:
        - staja na srodku stoku i dlugo mysla przed zjazdem
        - jezdza zygzakami od brzegu do brzegu i nie ma jak ich wyprzedzic
        - wjezdzaja nartami na deske w kolejce do wyciagu
        - robia muldy
        - wpadaja na czlowieka a potem probuja sie tlumaczyc ze sie im droge zajechalo
        (zgodnie z prawem pierwszenstwo ma ten z przodu)
        - odpadaja im narty i potem suna po stoku mogac kogos zabic
        - machaja kijkami i trzeba uwazac zeby wzroku nie stracic
      • Gość: Mistrzu Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.carolina.net 28.02.06, 05:11
        Jezdze od dawna na nartach i rzeczywiscie niespecjalnie lubie snowboardzistow.
        Chociaz potrafia byc sympatyczni. Dlaczego?

        Po pierwsze: jadac na desce stoja bokiem do stoku i zakrety w jedna strone
        wykonuja praktycznie w ciemno.

        Po drugie: zajmuja wiecej miejsca na wyciagu. Czesto spotykam sie z tym ze
        snowboardzista przepuszcza kolejke zeby rozsiac sie wygodnie na lawce wyciagu.

        Na szczescie tam gdzie jezdze (USA) sa jeszcze osrodki do ktorych
        snowboardzistow sie nie wpuszcza (np. piekna Alta w Rocky Mountaints).

        P.S. Czy nie uzywa sie juz w Polsce okreslenia parapety? Bardzo mi sie ono
        podobalo. :-)
        • Gość: SnowBoarder Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.localnetwork.pl 28.02.06, 09:57
          Jezdze na desce od 17 lat (wczesniej narty od 7 roku zycia). Nie widze problemu
          w koegzystencji nart i deski na jednym stoku, jezeli wszyscy (lub choc
          wiekszosc) trzymaja sie standardowych i znanych zasad ruchu.

          Zakretow nie robie w ciemno, podobnie jak na nartach. Przed zmianą kierunku lub
          trawersowaniem ogladam sie za siebie. Oceniam predkosc innych i kierunek ich
          ruchu. Normalna rzecz. Jak na drodze.

          Jezdzac na desce zauwazylem, ze sporo ludzi (zwlaszcza starszych) boi sie
          snowboarderow, a w zwiazku z tym niektorzy z nich przepuszczaja ich na wyciagu,
          siadajac czasem samemu, aby tego, czy tamtego nie wystraszyc. To nie kwestia
          zaborczosci...

          Zwiedzilem bardzo duzo regionow narciarskich w Europie. Nigdy nie mialem
          wypadku. Owszem, ktos tam pare razy zajechal mi droge, ja obsypalem hamujac
          kogos sniegiem (z przeprosinami), ale nie przypominam sobie, zadnych
          powazniejszych problemow.

          Tak jak na drodze, nie mozna powiedziec, ze kierowcy samochodow dostawczych sa
          gorsi od osobowych i odwrotnie. Za kierownica, na ulicach sa takze ludzie
          agresywni i nieswiadomi zasad, ktore sluza uporzadkowaniu i zabezpieczeniu ruchu
          drogowego. Wiekszosc sie jednak zachowuje poprawnie i jedzie do przodu.
          Prosze sobie porownac sytuacje na drodze np. w Kairze i w Zurychu. Brak zasad i
          przesadyzm. Bezpieczniej i pewniej jednak czlowiek czuje sie w Zurychu...

          A na koniec: Jedni lubia to robic z kobietami inni z mezczyznami. Najwazniejsze
          dbac o siebie i szanowac innych.
      • Gość: regular Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.scansafe.net 28.02.06, 09:39
        Ja dopiero nabywam umiejętności jazdy na desce więc pewnie przeszkadzam innym
        uczestnikom stoku najbardziej narciarzom i snowbordzistome w równej mierze.

        Nie sądzę że w tym spoże chodzi o zazdrość albo o niszczenie stoków. Kiedyś
        narciaż jadący tyłem (uczył drugiego jeżdzić) wpadł w mułdy zrobione przez
        raki. Wywyalił się i wstając zaczął kląć na snowboardistów. Prawdopodobnie nie
        jesteśmy winnin tylko za huragan i koklusz :-)

        Moim zdanie chodzi o to że narciaże do tej pory byli jedymi na stokach a teraz
        snowbordiziści wchodzą na "ich teren". Walka o obszar.

        A propos jesteśmy dalej ignorowani - wyciągi talerzykowe, nie musze mówić jak
        ciężko się na nich podjeżdza. A przecież za bilet płacimy po równo.

        Tolerancyjni Polacy wyluzujcie!
        • maczores Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 28.02.06, 10:23
          ja najbardziej lubie tych ,,wyluzowanych'' snowboardzistow, ktorzy ostentacyjnie
          siedza na stoku,glośno k**wujac zeby wszyscy zwrócili na nich uwage, a jak
          jescze zwroca uwage na ich super ciuchy to juz jest wspanialy dzien na desce.
          Lubie takze druga grupe snowboardzistow, ktorzy nawet nie wychodza na stok bo
          umiejetnosci zadnych nie maja ale siedza w kanjpach i zlopia browary ewentualnie
          pałętają sie w okolicy wyciagu demonstracyjnie pokazujac ,ze ten najdrozszy
          model dechy to wlasnie ich. Pozdrawiam wszystkich ,,wyluzowanych''
          • Gość: zolv snowboard to ZŁO!! ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 11:33
            to taka moda jak hip-hop z ta deska, za 20 lat ani jednego ani drugiego nikt
            nie bedzie pamietal ;) luzaki pozal sie boze - powinni dla nich porobic
            oddzielne trasy i bylby spokoj. 3/4 z nich nie ma pojecia o jezdzeniu. niech
            siedza w swoich snowparkach i skacza jak malpki. wiekszosc kolizji jakie
            widzialem byly z udzialem snowboardzistow. nie powiem - podoba mi sie jak
            smigaja poza trasami, ale na trasy narciarskie nie powinni ich wpuszczac.
            pzdr
              • Gość: ola Re: snowboard to ZŁO!! ;) IP: *.gl.digi.pl 28.02.06, 22:03
                zgadzam sie lekka przesada. ale co do tego ze 3/4 snowboardzistow to zwykli
                pozerzy to jest to czesciowo prawda. ale wielki respekt dla tych ktorzy
                naprawde kochaja smiganie na desce a nie chodzi im tylko o luzne gacie i
                zazdrosne spojrzenia innych. znam kilku takich ludzi. ja jezdze na nartach oni
                na desce i czesto razem smigamy na stokach i jest okej. wiec ja nic nie mam do
                snowboarderow. nawte fajnie sie sciga narty vs decha ;]
        • Gość: *Lemonka Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.chello.pl 28.02.06, 16:31
          aż przykro czytać niektóre wypowiedzi...jeżdzę na snowboardziku od kilku lat,
          wczesniej jezdziłam na nartach i wiekszą frajde sprawia mi szus na desce(może
          dorosłam do odkrywania uroków na stoku) próbowałam znow jezdzic na nartach ale
          nic z tego - miłosci do deski nic nie zmieni...a oskarżenia, że wszystkie muldy
          robią snowboardziści, ryją stok, robią lód są żałosne. Owszem Ci co sie dopiero
          uczą zsuwają sie na krawędzi w dół harując stok, że aż przykro patrzeć, ale
          chcą sie nauczyc jezdzic zeby w przyszłosci smigac juz pięknie płynnie i z
          gracją ( no chyba że "narciarze" wywalą snowboardzistów w lasy [bo jakos
          freeridów w POlsce nie ma]) osobiscie ile razy pojawiam sie na nowym stoku to
          od razu znajdą sie jakieś "paniusie" lub "świetni narciarze" którym
          przeszkadzam, ale co mam zrobic? kocham jezdzic na desce wiec nie bede na
          klęczkach błagac takich o wybaczenie że przyjechalam poużywać stoku(który jest
          dla wszystkich) w każdej grupie są jelenie. Snowboardzisci nawet przed sobą
          udają jacy oni są bożyszcze na tej wspaniałej desce i na każdego patrzą z góry
          a potem okazuje się, że na desce to umieją tylko przez szerokość stoku
          przejechac...uodporniłam sie juz na taki wzrok z góry i od narciarzy i od
          snowboardzistów, coż wszedzie sa parapety i zdazają sie wykałaczki......ale
          pomyślcie o ile byloby lepiej gdyby każdy zajął sie sobą, osądzał tylko siebie
          i zajmował sie swoją techniką a nie wszystkich uzytkowników stoku...a
          taka "sztuczna" wojna miedzy "nami snowboardzistami" i "nimi narciarzami" jest
          śmieszna żeby nie powiedziec dosadniej.....Dziekuję wszystkim tolerancyjnym
          (normalnym) za mądre wypowiedzi...może z czasem będzie takich ludzi przybywać i
          w końcu każdy znajdze dla siebie miejsce na stoku i bedzie mógł oddać się
          rzeczy którą lubi...
      • bez.wyksztalcenia Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 28.02.06, 21:47
        a ja nie przepadam za snowboardzistami z dwoch powodow: raz, ze jeden uczacy
        sie na mnie wjechal, nie przeprosil i ja przez rok mialam klopoty z kolanem, do
        tej pory nie jest w porzadku (nie mowiac o tym, ze mnie zwozili na dol, bo sama
        nie dalam rady. snowman mial to w d....) - to bylo w Austrii
        a dwa: nie lubie jak sie na stoku grupami pokladaja- i po co?????
      • Gość: PAULINA_GDAŃSK Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.chello.pl 28.02.06, 22:47
        prawde mowiac przezylam to na wlasnej skorze. sama jezdze na desce i co chwile
        spotykalam sie z jakimis chamskimi textami ze strony narciarzy. generalnie
        snowboardzisci sa uwazani za "luzakow na parapetach, ktorzy niszcza stok"
        po1.to ze jestemy luzni to duzy +, poniewaz potafimy sie bawic i dawac z siebie
        co najlepsze
        2. jezeli ktos potrafi jezdzic na snowbordzie to niszczy stok mniej niz
        narciarze;)
        a po 3 to to wszystko to stereotypy;)
        SNOWBOARD FOREVER !!
        • Gość: Jozzo Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.sympatico.ca 04.03.06, 19:31
          > snowboardzisci sa uwazani za "luzakow na parapetach, ktorzy niszcza stok"
          > po1.to ze jestemy luzni to duzy +, poniewaz potafimy sie bawic i dawac z siebie
          > co najlepsze

          Nic dziwnego jak macie nogi niewolniczo spetane to trzeba czyms nadrobic
          ten luz no i tu sie zaczyna problem bo bo luz nie zwalnia od poszanowania
          zasad i pryncypiow rekreacji czy sportu na osniezonych stokach
          a z tym u was nie nalepiej a czasmi tragicznie.
          ...

          > SNOWBOARD FOREVER !!

          a to mi zakrawa na nietolerancyjnosc no ale moze sie myle.
          Jozzo
        • maczores Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 01.03.06, 09:17
          A co to na nartach nie mozna byc wyluzowanym? To jest dopiero luzny sport bo ma
          sie dwie nogi wolne :) Wystarczy obejrzec filmy Warrena Millera (Cold Fusion
          np) zeby stwierdzic ze narty wracaja w wielkim stylu. Wielu snowboardzistow nie
          ma w ogole nie wie czym moze byc jada na nartach, kojarzac ich je tylko ze
          statecznymi goscmi wolno sunacymi w dol stoku.A gdzie predkosc ktorej nie
          osiagnie zaden snowboard a gdzie tricki ba skoczniach takie ze ho , a gdzie
          jazda off-piste zlebami tak stromymi, ze ustac nie mozna.To jest prawdziwa
          wolnosc na nartach o ktorej snowboardzisci nie maja pojecia;.Narty przechodaz
          teraz rewolucje ktora popycha ten sport daleko naprzod, a rola snowboardu jako
          z zasady sportu bardzo ograniczonego (spiete nogi, brak mozliwosci robienia
          ciasnych skretow ,itp) bedzie malec bo trudno juz cos nowego wymyslec na
          desce, a narty wciaz sie rozwijaja w najlepsze.Pozdro
          • morfeusz100 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 01.03.06, 09:38
            maczores napisał:
            rola snowboardu jako
            > z zasady sportu bardzo ograniczonego (spiete nogi, brak mozliwosci robienia
            > ciasnych skretow ,itp) bedzie malec bo trudno juz cos nowego wymyslec na
            > desce, a narty wciaz sie rozwijaja w najlepsze.Pozdro

            WŁASNIE WIDAC TWOJĄ WIEDZE
            na desce nie złamiesz nogi , a przynajmniej ciezko to zrobic, nowe tricky są
            wymyslane cały czas , widziałes narciarzy w rynnie? :) prosze cie

            nastepny ograniczony błazernianin :)


            Kocham snowboard a narciazy lubie bo tez kochają góry
          • Gość: darekkkk Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: 195.42.249.* 01.03.06, 09:54
            Ciekawe stereotypy wyjawiaja sie z powyzszych postow.
            Snowboard to "luz", narciarze sa postrzegani jako jakas straszna konserwa.
            Snowbordzisci potracaja ludzi na stoku i zwoza snieg.
            Jak w przypadku wszystkich stereotypow jedno i drugie to bzdura.
            Dobry snowbordzista na pewno mniej niszczy stok niz kiepski narciarz. W sumie
            bardziej boje sie tez narciarzy jezdzacych na kreche bez panowania niz
            snowbordzistow (Ci drudzy przynajmniej nie dogonia mnie i nie wjada w plecy-
            snobordziste skrecajacego przede mna jestem w stanie ominac).
            Inna sprawa, ze moim zdaniem, poziom deskarzy jezdzacych w Polsce jest zalosny.
            Wiekszosc uwaza chyba wlasnie, ze snowbord to luz, styl zycia i szerokie
            spodnie, a nie sport. 90% deskarzy to chyba poczatkujacy. Slysze tyle, ze na
            desce latwiej sie nauczyc jezdzic-jakos na stoku tego nie widze. Moze latwiej
            nauczyc sie zsunac z gory na dol. Jazda bym tego nie nazwal.
            I jeszcze jedno co do luzu. Bardziej imponuje mi 70latek, ktory wsiada na
            polsporty w stroju majacym 20 lat i idzie na stok bo to lubi, niz wyluzowany
            snowboardzista. Ten pierwszy nie przejmuje sie tym, ze ubiera sie inaczej niz
            inni. Jest na stoku bo to go bawi. Snowboardzisci sa chyba strasznie
            zestresowani tym swoim wyluzowaniem. Wszyscy ubieraja sie podobnie. Czesto
            staraja sie zachowywac za wszelka cene po "luzacku" zamiast po prostu byc soba
            i cieszyc sie sportem.
            Z mojej strony maly apel do snowboardzistow jako narciarza. Starajcie sie mniej
            epatowac "luzem", a wiecej uwagi poswiecic technice jazdy. Wezcie sobie pod
            rozwage, ze siadanie na srodku stoku to przyklad totalnej glupoty poprzez
            prowokowanie wypadku, a nie "luzu". Czym wiecej bedzie dobrze jezdzacych i
            rozsadnych snowboardzistow tym opinia o nich bedzie lepsza.
            Narciarze oczywiscie tez maja swoje grzeszki i zdaje sobie sprawe, ze w ich
            zachowaniu jest sporo do poprawienia (chamstwo jest chyba wszedzie).
            Pozdrawiam wszystkich rozsadnych snowboardzistow i narciarzy. Mysle, ze tacy
            nie powinni miec problemu z dogadaniem sie i wspolna koegzystencja na stoku.
            • morfeusz100 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 01.03.06, 10:27
              Odpowiadasz na :
              Gość portalu: darekkkk napisał(a):


              W sumie
              > bardziej boje sie tez narciarzy jezdzacych na kreche bez panowania niz
              > snowbordzistow (Ci drudzy przynajmniej nie dogonia mnie


              grubo sie mylisz




              Pozatym chodzi tylko o to ze ludzie na nartach sie czepiają KAZDEGO
              snowboardziste klasyfikując go do człowieka robiącego syf, psującego stoki i
              hama


              BZDURA
            • pes3dy Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 01.03.06, 11:25
              Ten wątek to dialog głuchego ze ślepym. Przypomina troszkę program "Warto
              porozmawiać", gdzie z góry ustalono, jaki będzie wynik dyskusji.
              Snowboard jest domeną młodych ludzi. Nie chcę generalizować, ale młodzi ludzie
              z reguły negują ustalone zasady - tak również zdarza się na nartach i
              snowboardzie. Niestety czasami i narciarzom/snowboardzistom bardziej posuniętym
              wiekiem nie przechodzi. Stąd może przekonanie, że każdy narciarz/
              snowboardzista jest mistrzem i może robić, jeździć i zatrzymywać się gdzie
              tylko chce.
              "Krajowi" narciarze dodatkowo muszą doświadczać stresu stania w kolejkach. W
              kolejce dobrze wiadomo, że denerwuje wszystko. To że narciarz obok szybciej
              idzie do przodu ("przepycha się"), czy ktoś pali papierosy (osobiście tego nie
              znoszę najbardziej), czy też jakaś grupa głośno się śmieje .... (tutaj można
              dopisać wiele innych rzeczy, które nas denerwują i nie pozwalają się cieszyć
              niałym szaleństwem). Proponuję, żeby wszyscy snowboardziści, którzy nie lubią
              narciarzy i vie versa, wyjechali za granicę i obiecuję, że wzajemna
              koegzystencja nie będzie im zupełnie przeszkadzać.
              Morfeusz nie miałem na celu wcześniej nikogo obrażać, ale uderz w stół.....
              Pozdrawiam
      • mazda25 Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? 01.03.06, 10:44
        Skad ta niechec? Moze dlatego,ze to najczesciej mlodzi,dzicy ktorzy szukaja
        kiku na stoku i zapuszczaja sie w niebezpieczne miejsca poza wyznaczonymi
        szlakami i sa zagrozeniem nie tylko dla przyrody ale najczesciej dla siebie.Ale
        nie nalezy tego generalizowac.Od lat jezdze w Alpy i niezauwazylam szczegolnej
        niecheci do snowboardzistow.To taki sam rodzaj sportu zimowego jak kazdy inny!
        I coraz czesciej jezdza na nich starsi ludzie!
          • Gość: Jozzo Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 18:14
            Demagogia

            W gory wybralo sie 3 sportowcow i jeden dzienikarz.
            Po calym dniu jazdy jeden ze sportowcow doznal konuzji.
            Rapor dnia:
            W dniu dzisiejszym 33% sportowcow doznalo kontuzj i zostalo zwizinych
            ze stoko. 100% dzienikarzy przebywajacych na stokach zakonczylo jazde
            w pelnej formie bez zadnych kontuzji.

            Wnisek ( zgodnie z twoja demagogia) Sportowcy to lamgai a 30% tej grupy
            oednosi kontuzje na stokach narciarskich.
            No to zdrowka
            Jozzo
          • Gość: Jozzo Re: Co narciarze i inni maja do snowboardzistów?? IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 18:34

            Nic,

            Deska, hmm to patologia czy tez pewnegu rodzaju deviacjia.
            Ale jaki ubagi bylby swiat bez roznorodnosci nareszczie
            swiat dorusl do tego i w dzisiejszych czasach tolerujemy nie tylko
            takie innosci czy tez normalnosci nie postrzagane do niedawna wiec
            nie mam z tym problemu i uznaje za normalke w koncu trzeba isc z duchem
            czasu co ninieszym czynnie.
            Uznaje racje deskowcow sma rezgnujac z czesci swoich i np zatrzymuje sie
            lub ostro zwalniam ( czego kiedys nie robilem ) np przed niewidocznymi
            spadkami terenu zamiast udac sie uciesze spadku w nieznane.
            To wszystko w ramach toleracji i troski o prawa nowej grupy na stokach,
            w trosce o ich bezpieczenstwo ich racje do przesiadywania w miejscach
            najmniej odpowiednich ( przynajmniej za takie uchodzace do nie tak dawna ).

            Teraz uznaje to za normalke za postep naszych czasow za jakze
            istotny kompromis w imie wspolnoty naszych stokow i radosci
            wszystkich ktorzy w dowolny soposob zapragna zazyc tzw. funu.

            Doceniam to, ze coraz wieksze ograniczenia na stokach wprowadzane
            w imie bezpieczenstwa nowej grupy ich uzytkownikow zapewnija
            takze i moje bezpieczenstwo, o ktore przez wiele lat nikt sie nie
            troszczyl naprawde jestem mile tym zaskoczony i w sumie mam sobie
            wielka wdziecznosc ze nareszcie ktos sie tym zajal i za to serdeczne
            dzieki wszytkim deskarzom a zwlaszcza tym fokom przsiadujacym
            na stokach czy tez pistoletom wypadajcym z lasu prosto na jadacych
            wzykiem i niebezpiecznie wymachujacymi kijkami narciarzom.

            I to by bylo na tyle.

            Jozzo
        • Gość: zolv do morfeusz100 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 12:17
          w zasadzie to niech kazdy robi to na co ma ochote, ale...
          nie kosztem innych
          chcesz to wloz 2 nogi do garnka i tak jezdzij, Twoja sprawa - dopoki nie
          stanowisz dla innych zagrozenia i nie ryjesz PRZYGOTOWANEGO stoku do ziemi, to
          mozesz i tak jezdzic.
          problem polega na tym ze (mimo ze nie lubie generalizowac) KAZDY (nawet Ty)
          widzial ludzi na desce lezacych grupami lub pojedynczo w miejscach, w ktorych
          nie powinni lezec i KAZDY kto byl kiedys na stromej trasie widzial deskarzy
          sciagajacych snieg i ryjacych stok podczas zsuwania sie. odpowiedz prosze - czy
          Ty nie widziales takich rzeczy? wiekszosc wypadkow ktore widzialem polegala na
          tym, ze wlasnie podczas tego zsuwania deskarz wpadal na kogos (nie wiem czy nie
          potrafil sie zatrzymac czy wyminac) lub jechal szybko i nie potrafil zmienic
          kierunku jazdy. niedouczeni kretyni pchajacy sie na strome trasy stanowia wiec
          zagrozenie dla innych, a to ze w wiosenny dzien trasa w polowie dnia nie nadaje
          sie do jazdy to w 90% tez ich zasluga.
          owszem niedouczonych narciarzy tez widac na trudniejszych trasach, ale zgodzisz
          sie chyba ze duzo duzo mniej.
          to ze uczacy sie (narciarz i deskarze) przewracaja sie na zielonych i
          niebieskich trasach i wykonuja dziwne niekontrolowane manewry, to norma. i nie
          mozna miec do nich o to pretensji, w koncu gdzies musza sie nauczyc. nalezy
          unikac takich tras a jesli juz sie jezdzi to myslec za siebie i za nich.
          na czym opierasz Twoje twierdzenie ze deskarze sa bardziej luzni? odpowiedz
          prosze, bo ja nie widze roznicy miedzy nimi a narciarzami.
          nie sadze ze chodzilo Ci o luzne ciuchy ;)
          jesli ten luz polega na tym ze bede kladl sie gdzie mam ochote i jezdzil jak i
          gdzie mam ochote (nie zwazajac na swoje umiejetnosci i bezpieczenstwo innych)
          to to postepowanie nie nazywa sie luz tylko GŁUPOTA.
          tak jak mowilem wczesniej - podobaja mi sie ewolucje deskarzy w snowparkach.
          Rozumiem ze gdzies musza sie nauczyc wiec niech jezdza sobie na latwych
          trasach, gdzie latwiej opanuja deske. nie mam nic przeciwko zeby jezdzili tez
          po trudniejszych trasach jesli robia to z glowa i bez szkody dla innych.
          ja ten luz w desce widze, kiedy jade wyciagiem i widze deskarza
          lezacego/zjezdzajacego po niedostepnym zboczu w ciszy i spokoju zdanego na
          wlasne umiejetnosci i nieograniczonego wytyczona trasa. to jest LUZ.
          a to ze koles wjedzie na najwyzsza stacje i zsunie sie z niej, kladac sie pare
          razy na srodku w miejscach gdzie nie jest widoczny zeby zapalic czy popodziwiac
          widoki uwazam za KRETYNIZM a nie luz. a na kazdego deskarza jezdzacego dobrze
          spotykam 10ciu KRETYNÓW lezacych gdzie popadnie. i mysle ze nie jest to tylko
          moje odczucie.
          licze ze odpowiesz cos z sensem i nie ograniczysz sie do skwitowania mnie
          skomplikowana konstrukcja slowna - nie wiem czy dobrze powtorze -
          "błazernianin". nie wiem czy sie gniewac bo nie wiem co to oznacza? czy to
          jest jakas osoba zwiazana z błaznem? ;)
          pzdr
          • login103 do zolv 01.03.06, 12:28
            wiesz co baran upary jestes i tyle ,

            jak mi pokazesz deskarza który deską zdarł snieg do gołej ziemi to stawiam
            flaszke ( ok 30 cm sniegu) zmarznietego w gruba skorupe!!!!!!!

            Pozatym ja sie zgadzam co do małolatów szalejących i stwarzających
            zagrozenie !!!!!!!!! ale ogół opini narciarzy jest inny i to podstawowe pytanie
            mojego postu
            • morfeusz100 50% NA _50% 01.03.06, 12:45
              ZOLV ale ja sie z toba zgdzam w ok 60 % , tak jak ludzie wczesniej pisali w
              kazdej dziedzinie sie spotka baranow i hamów, ale jeszcze nie słyszałem takiej
              nagonki w 2 róznych dziedzinach tak jak w TV na temat snowboardu

              ze np TIROWCY to hamy i co maja do nich ludzie jeżdzący osobówkami. rozumiesz
              mnie? teraz

              zawsze sa jakis podziały, róznice, zawsze spotkamy hamów niestosujacych sie do
              pewnych "norm" ze tak to nazwe ale jak widze moherowy beret który ma 45 lat i
              nie ma pojęcia o tym sporcie i twierdzi ze KAŻDY snowboardzista to ham i psuje
              stoki to we mnie sie gotuje
            • Gość: zolv Re: do zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 12:48
              nie rozumiem Twojego postu.

              twierdzenie ze jestem uparty baran duzo wnioslo do postu. rozumiem ze to jest
              cala odpowiedz na moje pytania?
              w zasadzie to powinno zamknac dyskusje, ale nie rozumiem tez dalszej czesci
              Twojej wypowiedzi:

              > jak mi pokazesz deskarza który deską zdarł snieg do gołej ziemi to stawiam
              > flaszke ( ok 30 cm sniegu) zmarznietego w gruba skorupe!!!!!!!

              czy mam rozumiec ze jezdzisz tylko wtedy jesli jest 30 cm sniegu (na marginesie
              wydaje mi sie ze 30 cm sniegu zbitego w skorupe tworzy 30 centymetrowa
              skorupe? ;) chyba ze czekasz az 30 cm swiezego sniegu zamieni sie w skorupe.
              wtedy faktycznie grubosc sie zmieni. ale nie sadze zebys byl takim kretynem.
              jak jest 40, 100, czy 20 tez jedziesz, czy co kawalek mierzysz? ;)

              ale 3ciej czesci wypowiedzi w ogole nie rozumiem:

              > Pozatym ja sie zgadzam co do małolatów szalejących i stwarzających
              > zagrozenie !!!!!!!!! ale ogół opini narciarzy jest inny i to podstawowe
              pytanie
              >
              > mojego postu

              ciesze sie ze uwazasz ludzi szalejacych i stwarzajacych zagrozenie za cos
              negatywnego. ale dlaczego uwazasz ze ogol narciarzy tak nie uwaza?
              post jest (wydaje mi sie) o niecheci do snowboardzistow a nie o tym dlaczego
              ogol narciarzy nie uwaza malolatow szalejacych i stwarzajacych zagrozenie za
              cos negatywnego.

              faktycznie albo ja jestem baran albo Ty nie potrafisz sie wyslowic po polsku,
              bo nic z tego nie rozumiem.

              pzdr
              • morfeusz100 :) 01.03.06, 13:19
                Słuchaj , ja i tak mam to gdzieś, te opinie negatywne, tez widze narciarzy
                palących i siedzących na środku, to nie istotne.

                Mam ekipe snowboardzistów zapalonych dobrze jeżdzących i kazdego z nich nie
                interesuje opinia narciarzy bo to i tak nic nie zmieni ...

                a co do zyczeń aby była zgoda? pewnie jestem za ale i tak kazdy na to leje.
                a wypowiedzi na forum w 80% uważam za pisanie bajek bo konkretnych ,
                inteligentnych forumowiczów jest mało...

                Se You
                • wrb1 próba podsuwowania 01.03.06, 18:34
                  nie ma co sie na siebie boczyć jesteśmy na siebie skazani, nalezy tylko
                  zastanowic sie co zrobic, zeby bylo lepiej, a nie kto jest gorszy;
                  rzeczywiscie jest upierdliwe siadanie snowbordzistow na stoku w mało
                  oczekiwanych miejscach; ja rozumiem, że musicie siadać bo dłuższe stanie na
                  stoku jest mocno uciążliwe, ale nie nalezy zaraz dorabiać do tego teorii o luzie;
                  z tym, ze gorsze jest uwalanie się na samej górze pod kanapą zamiast przypinać
                  deskę i jechać kawalek dalej a nie blokować najczęsciej bardzo wąskiego
                  przejazdu; dla mnie nie stanowi to problemu, ale wierzcie, ze początkujący z
                  obłedem w oczach kombinują jak was ominąć; sam swego czasu musiałem brać pod
                  pachę uczącą się dziewczynę i tak przejechać kilkanaście metrów;
                  róznica między siedzącymi w grupce deskarzami, a stojącymi narciarzami jest
                  taka, że tych drugich lepiej widać;
                  deska jednak głębiej ryje stok; nacisk jednostkowy na krawędź jest zdecydowanie
                  większy; to zwykłe prawo fizyki; na zmrożonym stoku nie ma to znaczenia, ale gdy
                  jest już bardziej miękko to efekty widać;
                  naprawdę w jedną stronę na desce jest gorsze widzenie, przekonałem się o tym na
                  własnej skórze, gdy wpadł na mnie bardzo dobrze jeżdżący deskarz, bo byłem po
                  jego plecnej stronie, była to jego wina bardzo mnie przepraszał; cóż zdarza się;
                  piszę to tylko w kontekście, że taka jest specyfika jazdy na desce i przy
                  odbijaniu na plecy deskarze muszą bardziej skręcać głowę;
                  a reszta to już kwestia osobistej kultury i to niezależnie co się ma pod nogami;
                  dla wielu luzem jest bekanie puszczanie bąków w towarzystwie, dla mnie to brak
                  wychowania;
                  Niniejszym, uroczyście oświadczam, że do nikogo nie mam pretensji, nikogo nie
                  atakuję i nie czepiam się. Jeżeli o coś pytam, lub wykazuję nieścislości, robię
                  to ze zwyłej ciekawości i chęci dojścia do sedna.

                • Gość: Jozzo Re: :) IP: *.sympatico.ca 04.03.06, 19:52
                  > Mam ekipe snowboardzistów zapalonych dobrze jeżdzących i kazdego z nich nie
                  > interesuje opinia narciarzy bo to i tak nic nie zmieni ...
                  >
                  > a co do zyczeń aby była zgoda? pewnie jestem za ale i tak kazdy na to leje.
                  > a wypowiedzi na forum w 80% uważam za pisanie bajek bo konkretnych ,
                  > inteligentnych forumowiczów jest mało...
                  >
                  > Se You

                  Nic dodac nic ujac typowe deskarski podejscie do sprawy.
                  Typu,
                  Boze jakiegs mnie stowrzy takiego mnie masz, leje na wszystko
                  i niech caly swiat sie dostosuje do mnnie bo jest on glupi malo
                  inteligentny i na dodatek nietolerancyjny.

                  Szczesc Boze Jozzo

              • mimi.25 Re: do zolv 01.03.06, 13:21
                ja nie iwem gdzie wy widzicie tych snowboardzistów palących i siedzących na
                srodku stoku, ja nie widzialam zadnego palącego, siedzącego owszem, ale
                grzecznie z boku, fakt ze nie jezdzę w Polsce, moze tu jest inaczej... za to
                narciaze to w wiekszosci osoby w kiepskiej formie, które pewnie nie uprawiają za
                wiele sportu poza zimowym wypadem i co 300m zatrzymują sie i stoją w duzych
                grupach zazwyczaj na szczycie bardziej stromego odcinka stoku i bardzo czesto
                niestety stoją na srodku :( (obserwacje z Wloch i Slowacji)
                • wote Re: do zolv 01.03.06, 14:26
                  Ja nie mam nic do nikogo z racji tego na czym jeździ. Mam tylko do tych którzy
                  siadają za spadkiem, za górką, zatrzymują się nagle ni w pięć ni w dziesięć,
                  tak, że ciężko ich ominąć, objechać, bądź nawet zachamować, bądź włączają bez
                  sensu do jazdy nie patrząc w górę stoku... to się nazywa głupota i nie zależy
                  od tego co ma się przyczepione do nóg...

                  Pozdrawiam
                • Gość: zolv Re: do mimi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 15:51
                  nie rozumiesz chyba o czym piszesz - to zatrzymywanie sie jest czasem
                  KONIECZNOSCIA i tez tak robie. jadac plaskim odcinkiem i dojezdzajac do
                  bardziej stromego nie widzisz co jest przed Tobą. a moze lezy tam z 10ciu
                  kretynów i podziwia widoki albo ktos sie przewrocil?? oczywiscie nie powinno
                  sie zatrzymywac na srodku. ale jesli nie zwolnisz/nie zatrzymasz sie mozesz
                  wjechac w kogos robiac jemu i sobie krzywde. jesli tego nie rozumiesz i robisz
                  z tego jeszcze zarzut to znaczy ze zaliczasz sie do grona tych, ktorych nie
                  powinni wpuszczac na stoki obojetne na czym jezdzisz.
                  • mimi.25 Re: do mimi 01.03.06, 17:25
                    jasne zolw, ze trzeba sie rozejrzec przed zjazdem w dól, ale w moim poscie
                    mialam na mysli zachowanie narciarzy polegające na calkowitym zatrzymaniu sie i
                    kontemplacji widoków, odsapnieciu i poczekaniu na reszte znajomych / rodziny - i
                    narciaze robią to wlasnie czesto na srodku, poza tym strasznie często, większosc
                    zauwazylam ma marną konducję, he he ;)
                    deskarze sie juz nauczyli i siedzą z boku :)
      • Gość: zwyklynarciarz Jacy znowu snowboardzisci ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 18:51
        Pokupia deski do rynny i freeride-u i udaja ze jezdza na desce. Niech kupia
        normalne deski carvingowe do zjazdu na stokach, a nie do zsuwania sie. Wtedy
        opiera sie tylko krawedzia o powierzchnie zjazdu, a nie polowa deski i dziala
        jak plog. Zenada. Poza tym blokuja przepustowosc orczykow jezdzac w pojedynke.
        Dodatkowo kierunek skretu deskowca trudniej przewidziec i na waskich polskich
        stokach powoduja niebezpieczne sytuacje.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka