Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobrze?

    09.05.06, 22:01
    Jeszcze w całkiem, tak nie odległej przeszłości, gdy na stokach slalomowych
    królowały tyczki nieprzegubowe, trasę pokonywało się śmigiem najczęściej
    hamującym, czyli każdy skręt połączony był z jednoczesnym hamowaniem. Narta
    musiała być długa i prosta, aby lepiej wcinała się w stok, a tym samym
    chroniła przed nadmiernym ześlizgiem. Wprowadzenie przegubowych tyczek
    umożliwiły jazdę bardziej „na okrągło”, pojawiła się technika wężowa, a
    następnie avalemant, polegająca w uproszczeniu: na naturalnym ruchu lekkiego
    cofnięcia stóp pod tułowiem w momencie zapoczątkowania skrętu i w efekcie
    obciążenie dziobów nart bez zmiany pozycji tułowia, a na końcu odwrotnie:
    drobne wypchnięcie nart do przodu dzięki czemu uzyskiwało się kopa w przód. Do
    pełni szczęścia potrzebna była narta dobrze wycinająca łuki i tak narodziła
    się narta taliowana. Z początku taliowanie było nieznaczne i tylko dotyczyło
    nart wyczynowych, ale z czasem szybko zadomowiło się w całym świecie
    narciarskim. Dziś z prostych desek korzystają już tylko zjazdowcy i skoczkowie.
    Te wszystkie zmiany spowodowały znaczne uproszczenie i ułatwienie szkolenia w
    jego początkowym zakresie. Dzisiaj wystarczy nauczyć „delikwenta” kristianii o
    szerokim śladzie, co w połączeniu z nowym kształtem i budową narty, generalnie
    wystarczy, aby zjechał pewnie i z satysfakcją po dobrze przygotowanej, nawet
    czerwonej trasie. Problem zaczyna się gdy tak przygotowany, nawet pewnie
    jeżdżący narciarz, zbłądzi na stromy, zlodzony stok pokryty muldami, wtedy
    przeobraża się niestety w strażnika muld jak to super trafnie spostrzegł i
    opisał w swoim wątku staruch5. I nie ma tu specjalnie jego winy, poza tym, ze
    może za bardzo zaufał całemu temu marketingowemu szumowi i uwierzył, że jak
    kupi nartę za 3 tys. to zjedzie w każdych warunkach, a tu niestety nic
    bardziej mylącego. Taki narciarz na krótkiej, taliowanej narcie, świetnie się
    spisującej na dobrze przygotowanym stoku, jest praktycznie bezbronny na
    lodowej ściance.
    Naturalnie to dobrze, że takie narty się pojawiły, bo większa liczba osób
    zjedzie w miarę bezpiecznie i z poczuciem satysfakcji, ale nie można
    bezkrytycznie iść za wszelkimi nowinkami, bo niestety zakup narty, którą na
    reklamowym plakacie trzyma np. Beni Reich niczego nie gwarantuje, nawet tego,
    że się kupiło taką samą nartę jak on, bo z czym innym się on fotografuje, a na
    czym innym jeździ, nawet gdy się tak samo nazywa.
    Na dzisiejszych nartach rzeczywiście da się wycinać „fabryczne” łuki pod
    warunkiem, że się im nie przeszkadza i wtedy można zjechać niemal dokładnie po
    takiej linii jak to opisałem w „geometrycznym” wątku.
    3majcie się Witek
    Obserwuj wątek
      • pokotoretermikoder Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 09.05.06, 23:07
        hej , piekny tekst, zaczynałem kiedys na takich nartach , miały 2 metry, potem
        wiele wiele lat przerwy, (miałem zerwane wiązadło w kolanie) i teraz od 3
        sezonów ponownie jeżdżę , mam juz niby nowoczesne taliowane, ale chętnie bym
        ponownie na tamtych pojeździł - Polsporty - długie , ciężkie - łatwo na nich
        nie było, ale czy to własnie o to chodzi aby było łatwo? zawsze myślałem , że
        narty to sport ekstremalny , a nie lekka rozrywka. pozdrawiam
      • ortodox Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 09.05.06, 23:18
        Myślę Witku, że niepotrzebnie mieszasz tu dwie różne sprawy. Sprawę nart
        taliowanych z marketingiem i reklamą. Dziś nikt już nie reklamuje nart, że są
        taliowane, jedynie słuszne i carvingowe. To nie ma specjalnie sensu, bo i tak
        nie masz wyboru, nie kupisz innych. Możesz jedynie wybierać w wielkości
        taliowania, długości, sztywności, bajerach i firmach. Tutaj już zaczyna działać
        marketing, reklama i pojawia się nadzieja, że jak wydam 3tyś. na topowe narty z
        reklamy , to będę jeździł lepiej niż na nartach z supermarketu. Co jest
        oczywista bzdurą. Utożsamianie pojawienia się nart taliowanych z działaniem
        marketingu, jest demagogicznym nadużyciem stosowanym często przez Jozzo, który
        jednak zaraz potem, proponuje kupowanie nart znacznie przewyższających
        umiejętności narciarza, co jest jeszcze większym nadużyciem, bo nie tylko nie
        pomaga w jeżdżeniu ale znacznie przeszkadza, tak jak kupowanie dziecku zbyt
        dużych butów, bo mu noga jeszcze urośnie.
        Narty taliowane są wynikiem naturalnej ewolucji sprzętu a narty quazi
        zawodnicze (te z reklam, za 3tyś) są dzieckiem reklamy i marketingu.
        pozdrawiam
      • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 09.05.06, 23:20
        Deczko off.

        1. Kiedy to narty byly proste?
        1a. W ktorym roku wprowadzono pierwsze narty taljowane?
        2. W ktorym roku wprowadzono tyczki przgubowe?
        3. W ktorym roku opisano techniki wezowe i
        4. No i rozwin bardzie na czym polegal avalemant

        A wogole szkoda slow.
        No bo brak umiejtnosci nie zalewzy od dlugosci nart tylko od
        zaangazowanie delikweta. Zalozenia niescisle w zwiazku z tym
        wniski mijajace sie z prawda.
        Jest cos w tym ale oparles sie na ninajlepij i nienjsolidniej
        zdefinowanych zalozeniach wiec nic dziwnego ze ponioslo twoj
        tekst deczko poza ganice akceptacji.

        Jozzo
      • juta33 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 10.05.06, 08:59
        wrb1 napisał:

        Problem zaczyna się gdy tak przygotowany, nawet pewnie
        > jeżdżący narciarz, zbłądzi na stromy, zlodzony stok pokryty muldami, wtedy
        > przeobraża się niestety w strażnika muld jak to super trafnie spostrzegł i
        > opisał w swoim wątku staruch5. I nie ma tu specjalnie jego winy, poza tym, ze
        > może za bardzo zaufał całemu temu marketingowemu szumowi i uwierzył, że jak
        > kupi nartę za 3 tys. to zjedzie w każdych warunkach, a tu niestety nic
        > bardziej mylącego. Taki narciarz na krótkiej, taliowanej narcie, świetnie się
        > spisującej na dobrze przygotowanym stoku, jest praktycznie bezbronny na
        > lodowej ściance.


        Witek!
        W tym wątku piszesz trochę mądrzej. Właśnie o to mi chodziło pytając w
        geometrii, czy Ty jeździsz zgodnie z tym co napisałeś.
        Racja te wszstkie piękne do końca wyprowadzone skręty i do samego dołu trasy
        można wykonać, gdy trasa jest świeżo wyratrakowana i pusta.
        Nie można niestety tego dokonać po godzinie 12.00 nawet w Alpach, bo i tam
        pojawiają się wtedy muldy, ani wtedy, gdy jadąc natrafisz na innych narciarzy.
        Siła wyższa i skręt musi być inny.

        Co do lodu nie do końca się z Tobą zgadzam, ja lubię jeździć na lodzie, nawet
        wolę niż na zbyt sypkim śniegu (nie potrafię go teraz określić), ale to zależy
        od narty. Mam narty z niskiej półki, ale twarde i dobrze trzymające się na
        lodzie, natomiast mój mąż ma dwa razy droższe od moich, ale miękkie i jego już
        nie wcinają się tak dobrze. Więc jeśli pojawia się oblodzony stok, nie możemy
        się dogadać.

        A zupełnie inny problem, to jazda poza trasa, niby moje narty to potrafią, ale
        ja nie.
        Raz spróbowałam, piękny śnieżek (zawsze zastanawiałam się oglądając takią jazdę
        w telewizji, jak oni to robią,że te narty nie zostają pod nieubitym śniegiem)
        Pojechałam, w pewnym momencie, przewróciłam się i zastanawiałam sie dlaczego.
        Wypięła mi sie narta, wstałam, zaczęłam jej szukać, narty nie ma. Została pod
        śniegiem. Zadzwoniłam po kuzyna, szukaliśmy chyba ze 20 minut, nawet się
        zastanawiałam w pewnym momencie, czy są takie służy, które pomagają szukać
        zgubionych nart. Stało się dokładnie to co mnie zawsze zastanawiało. Już nigdy
        więcej nie próbowałam jeździć poza trasą.

        Może mi powiecie, jak technicznie należy jeździć poza ubitymi trasami, aby
        narty nie zatrzymywały się po śniegiem, niestety nie wiem tego do dziś, a
        bardzo mnie to ciekawi?
        pozdrawiam
        Justyna
        • Gość: Skyddad Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.fornfyndet.se 10.05.06, 11:59
          Witaj Juta33,
          Opisze to co wyrabial kuzyn w Krippenstein.Zdjec niestety nie wolno mi zalaczyc
          gdyz beda publikowane w pismach narciarskich i sa zakupione przez redakcje.Tez
          niezla forma zwrotu kosztow za duzo uciechy.
          Oczywiscie jak wiecie tam sie jezdzi tylko off pist i to przez duze P.Jest
          seria zdjec gdzie pokazuje Mattijasa ,zdjecia zrobione z boku z pewnej
          odleglosci bardzo szybka kamera (kamera aparat fotograficzny).
          Wyglada to tak Matti pruje w dol oczywiscie off pist,narty Sanouk (Volke)
          typowe do jazdy tylko po sniegu pudrze bez kantow proste o dlugosci 193cm cos
          kolo tego ale o radiusie 45m.W pewnym momencie naprawde byl to puder gdyz
          mattijas wchodzi w snieg na bardzio duzej predkosci przy spadku 45% i kreceniu
          dlugim tak aby niespuscic lawiny,najpierw po kolana pozniej po szyje pozniej
          jego nie widac,pozniej widac gorke sniegu pozmniej jego chelm i pozniej zaczyna
          wychodzic no i sie pojawia niezmieniajac toru jazdy.Niechby tak lezalo drzewo
          zwalone i on fiknal nie wiem czy by ktokolwiek znalazl,gdyz pod sniegiem mogl
          tak jeszcze sobie ciagnac z pol kilometra,fakt faktem ze mial radio ze soba no
          i pret lawinowy i lopatke (mozna sie wykopac)czyli rozkladajac go pod sniegiem
          moglby wysunac na wierzch i pokazac swoja pozycje.Na szczescie sie nic nie
          stalo.
          Narty taliowane pierwsze sie pokazaly pod koniec lat 89.Na dobre zaczely
          wchodzic w latach 95-97 oczywiscie Elan przodowal pozniej Rossignole.
          Moge sie mylic prosze prostowac i nie brac tego jako kanon.
          Po drugiej stronie wielkiej wody nazywaja sie parabolic i masowo weszly pod
          koniec ubieglego wieku.
          Justyna napisala;
          > Może mi powiecie, jak technicznie należy jeździć poza ubitymi trasami, aby
          > narty nie zatrzymywały się po śniegiem, niestety nie wiem tego do dziś, a
          > bardzo mnie to ciekawi?
          > pozdrawiam
          > Justyna
          Do tego sie uzywa jak opisalem poprzednio specjalnych nart.Najlepiej
          wyspecjalizowana firma w tych nartach jest Volke maja pare typu do sniegu pudru.
          Narty sa bardzo drogie i kosztuja ponad 1000€. same dechy bez wiazan.
          Narty te nienadaja sie do jazdy po piscie.
          Moje prywatne zdanie na ten temnat,jezeli chcesz jezdzic normalnie to kup takie
          narty na jakie Ciebie stac i jezdzij po trasach przygotowanych.Nawet
          niespodzianki da sie przejechac.Natomiast chcesz sie bawic w cos innego
          niestety trzeba sobie sprawic sprzet do tego.Niema sprzetu uniwersalnego.
          Mozna wybrac cos posredniego co posiada funkcji do wykorzystania w inncyh
          warunkach ale generalnie trzymac sie tras przygotowanych lub lekko off pist.
          Pzdr.Sky.
          Tutaj prosze wszystko o Volkl;
          www.sportsgearguide.com/scripts2005/ski.asp?what=brand&value=Völkl
          wybierz typ Sanouk,dlaczego nie wpadaja pod snieg jak skaczesz to zobacz te
          widkly ztylu one powoduja ze narta wpada tylem szybciej i przod jest uniesiony
          samoczynnie.
        • ortodox Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 10.05.06, 12:34
          juta33 napisała:
          > Racja te wszstkie piękne do końca wyprowadzone skręty i do samego dołu trasy
          > można wykonać, gdy trasa jest świeżo wyratrakowana i pusta.
          > Nie można niestety tego dokonać po godzinie 12.00 nawet w Alpach, bo i tam
          > pojawiają się wtedy muldy, ani wtedy, gdy jadąc natrafisz na innych
          > narciarzy. Siła wyższa i skręt musi być inny.
          ******************************
          Zapewniam Cię, że w Alpach są takie trasy, gdzie możesz jeździć skrętami
          ciętymi od wierzchołka do samego dołu, od rana do zamknięcia wyciągów a innych
          narciarzy będziesz spotykać tak rzadko, że zaczniesz za nimi tęsknić. Takie
          trasy wcale nie są rzadkością a muldy spotyka się tylko na najczęściej
          ujeżdżanych trasach.
          > A zupełnie inny problem, to jazda poza trasa, niby moje narty to potrafią,
          > ale ja nie. Raz spróbowałam, piękny śnieżek (zawsze zastanawiałam się
          > oglądając takią jazdę w telewizji, jak oni to robią,że te narty nie zostają
          > pod nieubitym śniegiem)
          > Pojechałam, w pewnym momencie, przewróciłam się i zastanawiałam sie dlaczego.
          > Wypięła mi sie narta, wstałam, zaczęłam jej szukać, narty nie ma. Została pod
          > śniegiem. Zadzwoniłam po kuzyna, szukaliśmy chyba ze 20 minut, nawet się
          > zastanawiałam w pewnym momencie, czy są takie służy, które pomagają szukać
          > zgubionych nart. Stało się dokładnie to co mnie zawsze zastanawiało. Jużnigdy
          > więcej nie próbowałam jeździć poza trasą.
          *************************************************
          Nie sugeruj się tym co pokazują w telewizji, nie każdy śnieg nadaje się do
          takiej widowiskowej jazdy, nie każde narty i nie każdy jest zawodowcem. Dla
          ludzi spędzających kilkanaście dni w roku na nartach, taka jazda będzie raczej
          nieosiągalna w zwykłych warunkach. Choćby z powodu generalnego zakazu jazdy
          poza trasami i związanymi z tym niebezpieczeństwami. Poszukiwania nart pod
          śniegiem to dość częsty i zabawny finał zjazdów poza trasowych:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=35644302&a=36086448%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
          > Może mi powiecie, jak technicznie należy jeździć poza ubitymi trasami, aby
          > narty nie zatrzymywały się po śniegiem, niestety nie wiem tego do dziś, a
          > bardzo mnie to ciekawi?
          > pozdrawiam
          > Justyna
          **************************************************
          Generalnie trzeba być do tego bardzo przygotowanym fizycznie. Potrzebna jest
          spora siła i kondycja, znacznie bardziej niż do jazdy na trasie. Manewrowanie
          nartami w takich warunkach jest znacznie trudniejsze, ale przyjemność z jady
          wynagradza to wszystko. Płynności i miękkości jazdy na nie ubitym śniegu nie da
          się porównać n niczym innym jak lataniem w powietrzu. Głownie chodzi o
          utrzymanie odpowiedniego kąta ustawienie nart w stosunku do kierunku jazdy tak,
          by wytworzyć poduszkę śniegowo powietrzną pod nartami. No i narty!!! Popularne,
          krótkie i mocno taliowane narty, które sprawdzają się na trasach, do jady poza
          nimi przydają się jak kabriolet zimą. Trzeba odżałować na narty specjalne do
          takiej jazdy. Nie ma nart dobrych do wszystkiego.
          pozdrawiam
        • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 10.05.06, 14:45
          > A zupełnie inny problem, to jazda poza trasa, niby moje narty to potrafią, ale
          > ja nie.
          > Raz spróbowałam, piękny śnieżek (zawsze zastanawiałam się oglądając takią jazdę

          Hmm,

          Niewatpliwie nart sa twoja pasja wiec moze warto bypokusic sie o
          uporzdkowanie i tego. Ja naprawde polecam nauke nart w schronisku
          nie gdzies daleko w Alpach ale w naszysch poczciwych schroniskach.
          Dalczego, takie podejscie ma jedny i niepodwazalna zaltet.
          Miejsce jest oddalone od roznych Aper Ski atrakcji co pozwala na
          nieomal totalne skupienie sie napostepach.
          Warto raz na 2-3 sezony wybrac sie na 1-2 tygodnie i pod okiem
          instruktora szlifowac- korygowac technike nie zapominajac
          o jej rozwijaniu czyli wchodzeniu na wyzszy poziom umiejetnosci.

          Nie wiem jak teraz ale dawniej nawer instruktorzy PZN musieli
          jak mnie pamiec niemyli co 2 lata zaliczac tzw. unifikacjie czyli
          ogolnie mowiac korekte umiejetnosci techniczynych i procesu nauczania.
          Pisze to dal podkreskenia ze nawet jak juz posadziemy umiejtnosci to z
          czasem one sie deczko rozmywaja i warto od czasu do czasu poprosic
          fachowca o korekte.
          Przed takim wyjazdem dobrze jest zdefinowac sobie czego oczekujemy
          i przeprowadzic rozpoznanie czy dane miejsce jest w stanie nam zapewnic
          to czego oczekujemy.
          A ze Samotnia jest uroczy miejsce to polzeam ja kazemyu pasjonatowi gor.
          Jozzo


          • kubagr juta 10.05.06, 16:21
            jak zwykle sky sie rozpedzil i podal mieszanke faktow i zmyslen ostrzegam: nie
            ma faceta zakopanego pod lawina , ktory sie wykopuje SAM za pomoca "lopatki":
            to jest niemozliwe. mozliwe jest tylko dokopanie przez ine osobe. 15 min to
            granica poza ktora przezywa tylko 15%.
            oczywiscie trzeba miec pare rzeczy
            1/avalanch beacon
            2/ avalanche probe (sonda skladana)
            3/lopata
            4/nigdy samemu zawsze z kims kto zna gory
            5/najwazniekszy element: zdrowy rozsadek i znajomosc lawin (jakie stoki omijac,
            jak sie zachowac, jak szukac ofiary itp).
            w innych przypadkach: mowie o prawdziwym off piste) narazasz sie na n
            iepotrzebne niebezpieczenstwo.
            nieprawda jest ze trzeba miec sanouk zeby isc poza trase: oczywiscie ta narta
            jest swietna w puchu. sa tez inne jak midfat (unlimited AC4) ktore doskonale
            sobie radza w puchu ale takze doskonale na ubitej trasie
            co do techniki jazdy??? trening trening i to wszystko: musisz wyczuc jaka
            pozycja jest odpowiednia w roznym sniegu na ROZNYCH nartach: snieg "puch" nie
            jest taki sam zawsze i wszedzie: jest tego wiele rodzajow. jak wybierac trase
            w puchu to moja prywatna tajemnica. jedna rada: jezeli wybierasz sie poza trasy
            wydaj grosze na tzw powder leashes: odcinki jaskrawej tasmy doijaczonej do
            wiazania: wkladasz to luzno pod spodniei w w razie zgubienia narty ta leash
            sie rozwija i wtedy latwo narte znalezc
        • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 10.05.06, 21:27
          Zgadza sie ale to bylo zadanie domowe dla zalozyciela
          watku co by glupot nie wypisywal.
          Juz mialem skrobnac bo zalozyciel w blogim samozadowoleniu olal
          prace domowa wiadomo samozadowolenie przyslania realia zycia.
          Dobrze za napisales no bo ile mozna czekac na samokrekte belkoty.
          Delikatnie naprowadzasz nic wic czas nazwac to po imieniu co
          niniejszym uczynilem.
          Nic to walcujmy dalej ze co? a ze najpeirew byly nary prost a potem ktos
          je podtaljowa i tak to sie zaczelo.

          Cheers, Jozzo
            • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 10.05.06, 21:57
              OK ale prosz cie wstrzymaj sie deczko mam jescze w planie pare sezonow
              posmigac. Moze wreszcie wroce na zachod i backoutry stanie sie
              codzienna normalka.
              Potem juz kiwajac sie na fotelu z zacienionym miejscu tarasu,
              saczac koniaczek bede opowiadzl do jakiegos nagrywacza mowy
              ( no bo nikt nie bedzie tego chial sluchac)
              historie o ktorej wspominasz.

              A walcowanie odnosilo sie do wizji autora watku, ktory widac wciaz
              odrabia zadanie domowe, kotore to powinno byc odrobione przed napisanie
              pierwszej linijki wspanialego tekstu otwierajacego.

              Jozzo

              ps
              na marginesie tego co napisales
              u mnie na polce zachowaly sie oba polskie wydania tego autora,
              Jozzo
              • Gość: P40SL Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 22:13
                Miałem książkę Jouberta pożyczoną od kumpla ze studiów. Niestety w praktyce
                nigdy nie było mi dane "skosztować" co to jest "połknięcie". Nawet na KPI w
                1989 instruktor-wykładowca nic o tym nie mówił. W latach 60/70 nie było też
                możliwości zobaczyć w polskiej TV np.: P.Russela czyli zawodnika, który to
                stosował. Teoretycznie opisał to własnie Joubert ale Tobie nie muszę o tym
                pisać....
                • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.06, 23:32
                  > W latach 60/70 nie było też
                  > możliwości zobaczyć w polskiej TV np.: P.Russela czyli zawodnika, który to
                  > stosował.

                  O przepraszam. Do dzis mam przed oczami przejazd Russela, ogladany w polskiej
                  TV, z charakterystycznym wyrzuceniem nart. Ten czlowiek zapowiadal sie na
                  mistrza, ale zdaje sie skonczyly go kontuzje.

                  Juz to pisalem. W poczatkach lat 70-tych w programach PZN-u pojawily sie
                  kristianie "odchyleniowe", ktore byly niczym innym jak "avalement".
                  • Gość: P40SL Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 20:55
                    O ile dobrze apmietam to pierwsze zawody w TVP jakie oglądałem to były MŚw. w
                    St.Moritz w 1974 (A.Bachleda-Curuś zdobył tam srebro w trójkombinacji). Przełom
                    60/70 byłem za młody (rocznik 1964). Łza się w oku kręci za transmisjami z PŚw.
                    Jeszcze w latach 80 pokazywali w TVP zawody w Wengen i Kitzbuehel oraz Mśw.
                    Skończyło się w 2001 tzn.: z 2003 z St.Moritz już nie było transmisji. Trochę
                    miałem nadzieję, że w redakcji sportowej zmieni się podejście do narciarstwa
                    alpejskiego za sprawą R.Korzeniowskiego. Ale wychodzi na to, że to tylko
                    figurant i dalej TVP udeje , że zawody w narc. alpejskim są rozgrywane na
                    innych planetach.....
                    • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:16
                      > Przełom 60/70 byłem za młody (rocznik 1964).

                      A ja, rocznik 50, w sam raz. Pamietam pasjonujace relacje z Grenoble. Ogladalem
                      wszystkie konkurencje alpejskie. Wszyscy zyczylismy Killy-emu jak najgorzej,
                      denerwowala nas jego butne "interesuje mnie tylko zloto". W pierwszej
                      konkurencji, zjezdzie, wygral bezapelacyjne. W gigancie tez, ale juz trudniej. A
                      w slalomie specjalnym (tak sie wtedy nazywal) zapachnialo przekretem. Killy
                      poczatkowo byl trzeci, uff... pomyslelismy, choc wiedzielismy, ze licho nie spi.
                      Drugiego zdyskwalifikowali, chyba slusznie. Ale pierwszy byl Austriak Schranz,
                      swietny slalomista. Mial najlepszy czas. I co? Tez zostal zdyskwalifikowany,
                      choc w metnych okolicznosciach. Byla silna mgla, nawet grozilo przelozenie
                      zawodow. Pierwszy przejazd Schranz nie ukonczyl, bo jakis facet wyszedl
                      niespodziewanie na trase. Powtorzyl wiec ten przejazd, a potem byl drugi i w
                      sumie najlepszy czas. Zdyskwalifikowano go za to, ze rzekomo ominal tyczke w
                      owym pierwszym i tak anulowanym nie z jego winy przejezdzie. Trzeba przyznac, ze
                      okolicznosci co najmniej podejrzane. Obiektywnie trzeba jednak przyznac, ze
                      Killyb byl wielkim narciarzem, moze nawet najlepszym w historii narciarstwa.
      • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.cyf-kr.edu.pl 10.05.06, 18:12
        Witku,

        Zgadzam sie co do istoty tego co napisales. W skrocie, rozwazanie karwingowego
        malkontenta nie do konca przekonanego do nowego pomyslu. Osobiscie wykazuje
        mniej rezerwy do karwingu (rozumianego zarowno jako typ nart i techniki skretu)
        niz Ty, ale takze jestem krytyczny wobec wielu karwingowych ach-ow i och-ow.

        Z kilkoma szczegolami sie nie zgadzam.

        Nie do konca znana jest odpowiedz skad sie wzialy karwingi, ale najbardziej
        przekonuje mnie teoria komercyjna: jako reakcja producentow na sukcesy
        snowboardu. Wprowadzono sprzet (narty mocny taliowane) i rozpropagowano technike
        (fun curving), by zachecic, zwlaszcza mlodych kontestatorow, no "nowych",
        "rewolucyjnych" nart. Gdy do tego doszly sportowe sukcesy i konkretne wyniki,
        rzecz byla zalatwiona. Czyli wbrew ewangelickiej "na poczatku bylo slowo...", tu
        na poczatku byl sprzet, a raczej przypadek.

        > Taki narciarz na krótkiej, taliowanej narcie, świetnie się
        > spisującej na dobrze przygotowanym stoku, jest praktycznie bezbronny na
        > lodowej ściance.

        Wlasnie taka narta najlepiej nadaje sie na lodowa scianke. Twarde poprzecznie
        sztywne slalomki doskonale trzymaja na lodzie. Problem w tym, ze taki narciarz
        nie radzi sobie w takich okolicznosciach na jakimkolwiek sprzecie.
        • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 10.05.06, 21:46
          > Wlasnie taka narta najlepiej nadaje sie na lodowa scianke. Twarde poprzecznie
          > sztywne slalomki doskonale trzymaja na lodzie. Problem w tym, ze taki narciarz
          > nie radzi sobie w takich okolicznosciach na jakimkolwiek sprzecie.

          Hmm, czy najlepiej? to sprawa do rozwazenia ale napewno masz racje
          ze da sie pojechac na niej bezproblemowo. Co do problemow narciarzy
          w takich warunkach to przeciez wiekszosc nowicjuszy, delikwetow na
          krotkich podcietych nartach to produktk wspmnianego powiewu fali
          carvingowej narcizarzy juz zarazontcych pasa a jeszcze niedouczeni,
          nieswiadomi, wpuszczeni w kanal propadowa nagonka.
          Wiec nic dziwnego ze nie radza sobie w niezbyt idealnych warunkach.
          Czesc z nich sie rozwinie, czesc zostanie przetwarzanym przy
          kasach wypozyczalni, barach i knajpach grupa napedzaja koniunktore
          roznym stacjom narciarskim. To dobrze bo w koncu i ta grupa ma szanse na
          dalszy rozoj, a napewno dobrze ze wyszli z dmou, za biurka i maja
          szanse dostrzec jaki piekny jest siwat w zimowej szacie.
          Czego by pewnie nie zrobili bez tej calej "rewolucji carvingowej"
          Swiat idzie dalej przemuysl nie spi teraz przesadzi sie ta grupe na narty
          podchodzace pod crossy pewnie powstanie jakas nowa cool nazwa
          ( no bo cos by im warto sprzedac)
          Szkoly narciarskie zaczna nowa kampanie naboru pod haslem, ktore juz
          wkrotce sie pojawi i bedzie cacy.

          Zdrowka Jozzo
          • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 10.05.06, 22:04
            Dlatego mamy coraz wieksze ograniczenia na stokoach.
            coraz wiecej zakazow,c zesciej zamknietych tras bo
            deczko zmrozonego sniegu gdzies sie pojawi albo wlasnie spadlo
            wiecej swierzego sniegu.
            Wiksze restrykcjie, upierdliwe procecdury niesienia pierwszej
            pomocy rosnace tony dokumetacji z miejsc wypadkow.
            Wiecje raportow itp itd. to wszystko oczywiscie odbija sie w
            cenach biletow, karnetow itp.

            Jozzo
            • wrb1 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 10.05.06, 22:12
              Przede wszystkim, dziękuję za życzliwe zainteresowanie się wątkiem i szczególny
              nacisk położę na słowo życzliwe. Udało się prawie wszystkim uniknąć personalnych
              wycieczek i utrzymać wątek w przyjacielskim stylu pomimo przekornego tytułu, a
              może właśnie dzięki temu.
              Z początku miałem zamiar odpowiedzieć każdemu po kolei, ale gdy liczba
              uczestników wątku stała się tak liczna, a sprawy tam poruszane trochę się
              powtarzają spróbuję jednak coś ogólnego.
              Naturalnie cały post nieuchronnie musiał być sporym uproszczeniem, bo nie da się
              w tak krótkim tekście zawrzeć ok. 15 lat historii narciarstwa.
              Pomimo prowokacyjnego tytułu jednoznacznie piszę, że dobrze jest, ze takie narty
              się pojawiły, więc zarzuty, jakoby byłbym przeciw nie mają racji bytu. Ja tylko
              w pełni podzielam, jak większość z was, że są one ułatwieniem, ale w żadnym
              wypadku nie zastąpią niezbędnych ćwiczeń, aby dojść do mistrzostwa. Naprawdę nie
              jestem karwingowym malkontentem, a jazdę na krawędziach uważam, że udało mi
              opanować niemal bez zarzutu, a że bliższa mi jest narta gigantka niż slalomka,
              nie świadczy o mojej awersji. Jako regułę stosuję, że po dłuższej przerwie parę
              razy zjeżdżam bez kijów, dla przypomnienia sobie „gry” krawędzi i dopiero wtedy
              jazda.
              Ten, wywołujący tyle komentarzy, narciarz postawiony przeze mnie na lodowej
              ściance, a przypięty do krótkich taliowanych nart, jest właśnie taką ofiarą
              marketingowego prania mózgu: „Kupiłeś nartę na jakiej jeździ Beni Reich, to i Ty
              będziesz tak jeździł”, a ma to tyle wspólnego z rzeczywistością, co te wszystkie
              kremy na celulitis, slimfasty, itp. W moim opisie zakończył szkolenie dosyć
              wcześnie, bo uznał, że resztę zrobi za niego narta, a niestety bez niezbędnych
              umiejętności w tej sytuacji pozostaje mu zsuwanie się w dół, a na dole złość na
              siebie, że się znowu uległo reklamie, a gdy jeszcze obok przemknie ktoś dla kogo
              okaże się to bułką z masłem to przykrość podwójna. I rzeczywiście w powyższej
              sytuacji żadna narta dla niego nie byłaby dobra.
              Specjalny akapit poświęcę Justynie i w myśl tego co pisałem wyżej pominę
              milczeniem komentarz: „W tym wątku piszesz trochę mądrzej.” Wyobraź sobie, że
              można tak przejechać i to nawet wtedy gdy na stoku są ludzie i muldy. Jedziesz
              np. krótkim skrętem i nagle trafiasz na grupę siedzących snowboardzistów i wtedy
              wystarczy tylko wydłużyć skręt i już jesteś 19m obok, krótki przeciwskręt, a
              następnie drugi długi i już jeździsz po drugiej stronie stoku 38m dalej.
              Wszystkie te ewolucje wykonujesz jadąc cały czas na krawędziach zgodnie z
              geometria narty, trafiając na muldę stosujesz coś co się nazywa pochłonięciem, a
              narta jedzie dalej obranym torem. Nie wierzę, że nigdy nie widziałaś na stoku
              tak jadącego narciarza.
              Pozdrawiam Witek
              • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.06, 23:17
                > Ten, wywołujący tyle komentarzy, narciarz postawiony przeze mnie na lodowej
                > ściance, a przypięty do krótkich taliowanych nart, jest właśnie taką ofiarą
                > marketingowego prania mózgu: „Kupiłeś nartę na jakiej jeździ Beni Reich,
                > to i Ty będziesz tak jeździł”

                Tak naprawde nie ma ich zbyt wielu, przynajmniej ja sie z nimi nie spotykam zbyt
                czesto. Poudzielalem niemalo porad wsrod znajomych i pytajacych w grupie
                dyskusyjnej. Zdecydowana wiekszosc dotyczy wyboru nart uniwersalnych typu
                allround. Bardzo zachecam, ale juz tych lepiej jezdzacych, do przesiadki na, jak
                to nazywam, odpuszczone slalomki, czyli druga liga slalomkow race. Kieruje te
                porady do ludzi jezdzacych w Polsce (lub Slowacji) i raz czy dwa razy w sezonie
                w Alpach. Uwazam, ze w tych warunkach narty te spisuja sie najlepiej. Jak dotad
                nikt mnie jeszcze nie przeklal, choc ponamawialem dziesiatki ludzi. Ale wszystko
                zalezy od naszych narciarskich preferencji i dla niektorych takie narty nie sa
                dobra propozycja. Tylko niekiedy widuje ludzi, ktorych sprzet wyraznie
                przerasta. To sa jednak wyjatki. Wg. mnie nie jest tak zle. Pamietaj tez, o czym
                zreszta piszesz, ze przecietni narciarze nie wybieraja sie na lodowe scianki czy
                zmuldzone stoki. Ich bawi przede wszystkim lekko zmrozony sztruks i w tych
                warunkach radza sobie dobrze, nawet na krotkich, przerastajacych ich
                umiejetnosci, slalomkach. Gdy pada snieg, a ratrak jeszcze nie wkroczyl do
                akcji, zjezdzaja do domu (autentyczne, spotkalem takiego jegomoscia na wyciagu w
                Kasinie - narzekal, gdy ja uznalem, ze wreszcie robi sie ciekawie).
              • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 11.05.06, 05:28
                No mial byc jeden pst ale cos sioe prypalo nie mniej to mial byc czesc I

                > Jeszcze w całkiem, tak nie odległej przeszłości, gdy na stokach slalomowych
                > królowały tyczki nieprzegubowe, trasę pokonywało się śmigiem najczęściej
                > hamującym, czyli każdy skręt połączony był z jednoczesnym hamowaniem.

                Totoalna bzdura.

                > chroniła przed nadmiernym ześlizgiem. Wprowadzenie przegubowych tyczek
                > umożliwiły jazdę bardziej „na okrągło”, pojawiła się technika wężow

                Totalne miniecie sie z prawda

                > następnie avalemant, polegająca w uproszczeniu: na naturalnym ruchu lekkiego
                > cofnięcia stóp pod tułowiem w momencie zapoczątkowania skrętu i w efekcie
                > obciążenie dziobów nart bez zmiany pozycji tułowia, a na końcu odwrotnie:

                Totalne niezrozumienie wlasnie ruch tulowia jest tu anistotnieszy

                itd nie bede tego dalej rozbieral

                no chyba ze jescze to:

                > Z początku miałem zamiar odpowiedzieć każdemu po kolei, ale gdy liczba
                > uczestników wątku stała się tak liczna, a sprawy tam poruszane trochę się
                > powtarzają spróbuję jednak coś ogólnego.

                To byl dobry zamiar jesli chodzi o wyprostowanie paru szczegolow na,
                ktorych sie deczko posliznales. Nie jest grzechem poplynac poza granice
                realow w poscie ale wywijanie sie od proby uscislen hmm no powiem ze
                jest dziwnym podeijsciem
                zwlaszcza ze zabierasz sie za pouczanie innych
                > Specjalny akapit poświęcę Justynie i w myśl tego co pisałem wyżej pominę
                > milczeniem komentarz: „W tym wątku piszesz trochę mądrzej.” Wyobraź
                > sobie, że

                > w tak krótkim tekście zawrzeć ok. 15 lat historii narciarstwa.
                > Pomimo prowokacyjnego tytułu jednoznacznie piszę, że dobrze jest, ze takie nart

                Nie chce byc zlosiliwy ale brzmi jaby narciarstow istnialo 15 lat
                moze powinienes to jakis inaczej ujac.

                no i dalsz czes wyszla osobno tyz przed ta.
                OK lato za pase wiec odpuszczam
                J
            • Gość: O2 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.dsl.scarlet.be 10.05.06, 22:29
              Zgadza sie. Te narty i przypieci do nich narciarze wymagaja dobrze
              przygotowanych tras, duzo wiecej tras, bo autobusy kursuja na okraglo.
              Z tym nie jest najlepiej, w kwietniu zamyka sie polowe tras - te trudniejsze -
              wiec robi sie tloczno i niebezpiecznie.
              To zjawisko potwierdza nastawienie na masowego, slabo przygotowanego turyste, na
              latwych w uzyciu nartach.
              Sa tego dobre strony, mniej pozerstwa, swobodna atmosfera zabawy na sniegu i
              apreski. Coraz wieksza popularnosc wakacji zimowych i o to organizatorom chodzi.

              Nie ma to jak Alpy szwajcarskie.
      • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 11.05.06, 04:38
        > można tak przejechać i to nawet wtedy gdy na stoku są ludzie i muldy. Jedziesz
        > np. krótkim skrętem i nagle trafiasz na grupę siedzących snowboardzistów i wted
        > y
        > wystarczy tylko wydłużyć skręt i już jesteś 19m obok, krótki przeciwskręt, a
        > następnie drugi długi i już jeździsz po drugiej stronie stoku 38m dalej.
        > Wszystkie te ewolucje wykonujesz jadąc cały czas na krawędziach zgodnie z
        > geometria narty, trafiając na muldę stosujesz coś co się nazywa pochłonięciem,
        > a


        Mysle ze to 38 metrow nie zawsz jest mozliwe i napewni nie jest konieczne
        wystarczy ominac takich delikwentow w odleglosci .75-1.5 metra ;-)
        albi zatrzymac sie na przestrzenie 1.5-2.0m jesli sie potrafi.

        Wiesz Witek nie chce sie czepiac ale wyobrz sobie ze w sumie jestes tu
        expertem w zwiazku z tym spoczywa na tobie obowizek bycia dosc rzetelnym
        Ja to nawet lubie twoje teksty sa takie fajne na sowj sposob ale sa ludzie,
        ktorzy dopiero wchodza w temat i to ze wzgledu na nich poinienes zadbac o
        rzetelnosci wypowiedzi.

        Pewni bym odpuscil ten tekst ale jak zaczales puczac Justyne w dosc infantylny
        sposob zamiast wyprostowac pare drobnych faktow to adrenalina mi skoczyla no
        i wystukalem ten post.

        Cheers Jozzo
      • Gość: Jozzo Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.sympatico.ca 11.05.06, 15:15
        Przepraszam,
        Co mi sie porypalo i wszyly daw nieskordynowane posty o ktorych wkasowanie
        zabiegam pwenie jew wyala z czasem. W miedzyczasie prosze je pominac.
        Ponizej tekst, ktory powinien sie ukazac w calosci.

        > Jeszcze w całkiem, tak nie odległej przeszłości, gdy na stokach slalomowych
        > królowały tyczki nieprzegubowe, trasę pokonywało się śmigiem najczęściej
        > hamującym, czyli każdy skręt połączony był z jednoczesnym hamowaniem.

        Totoalna bzdura.

        > chroniła przed nadmiernym ześlizgiem. Wprowadzenie przegubowych tyczek
        > umożliwiły jazdę bardziej „na okrągło”, pojawiła się technika wężow

        Totalne miniecie sie z prawda

        > następnie avalemant, polegająca w uproszczeniu: na naturalnym ruchu lekkiego
        > cofnięcia stóp pod tułowiem w momencie zapoczątkowania skrętu i w efekcie
        > obciążenie dziobów nart bez zmiany pozycji tułowia, a na końcu odwrotnie:

        Totalne niezrozumienie wlasnie ruch tulowia jest tu najistotnieszy
        itd nie bede tego dalej rozbieral

        no chyba ze jescze to:

        > Z początku miałem zamiar odpowiedzieć każdemu po kolei, ale gdy liczba
        > uczestników wątku stała się tak liczna, a sprawy tam poruszane trochę się
        > powtarzają spróbuję jednak coś ogólnego.

        To byl dobry zamiar jesli chodzi o wyprostowanie paru szczegolow na,
        ktorych sie deczko posliznales. Nie jest grzechem poplynac poza granice
        realow w poscie ale wywijanie sie od proby uscislen hmm no powiem ze
        jest dziwnym podejsciem zwlaszcza ze zabierasz sie za pouczanie innych

        > Specjalny akapit poświęcę Justynie i w myśl tego co pisałem wyżej pominę
        > milczeniem komentarz: „W tym wątku piszesz trochę mądrzej.” Wyobraź
        > sobie, że

        > w tak krótkim tekście zawrzeć ok. 15 lat historii narciarstwa.
        > Pomimo prowokacyjnego tytułu jednoznacznie piszę, że dobrze jest,
        > ze takie nart

        Nie chce byc zlosiliwy ale brzmi jaby narciarstow istnialo 15 lat
        moze powinienes to jakis inaczej ujac.


        > można tak przejechać i to nawet wtedy gdy na stoku są ludzie i muldy. Jedziesz
        > np. krótkim skrętem i nagle trafiasz na grupę siedzących snowboardzistów i wted
        > y
        > wystarczy tylko wydłużyć skręt i już jesteś 19m obok, krótki przeciwskręt, a
        > następnie drugi długi i już jeździsz po drugiej stronie stoku 38m dalej.
        > Wszystkie te ewolucje wykonujesz jadąc cały czas na krawędziach zgodnie z
        > geometria narty, trafiając na muldę stosujesz coś co się nazywa pochłonięciem,
        > a


        Mysle ze to 38 metrow nie zawsze jest mozliwe i napewno nie jest konieczne
        wystarczy ominac takich delikwentow w odleglosci .75-1.5 metra ;-)
        alby zatrzymac sie na przestrzenie 1.5-2.0m jesli sie potrafi.

        Wiesz Witek nie chce sie czepiac ale wyobraz sobie ze w sumie jestes tu
        expertem w zwiazku z tym spoczywa na tobie obowizek bycia dosc rzetelnym
        Ja to nawet lubie twoje teksty sa takie fajne na sowj sposob ale sa ludzie,
        ktorzy dopiero wchodza w temat i to ze wzgledu na nich poinienes zadbac o
        rzetelnosci wypowiedzi.

        Pewnie bym odpuscil ten tekst ale jak zaczales puczac Justyne w dosc infantylny
        sposob zamiast wyprostowac pare drobnych faktow to adrenalina mi skoczyla no
        i wystukalem ten post.

        Cheers Jozzo
        • juta33 Sky, Ortodox, Kuba, Jozzo, P40S i oczywiście Witek 11.05.06, 21:28
          Jozzo dziękuję i masz rację!

          Skyddad nigdy nie będę nawet próbować pójść na taką ściankę, ani tam, gdzie
          śnieg może mnie zasypać.

          Kuba zainwestuję w powder leashes i spróbuję jeszcze raz w przyszłym sezonie,
          ale w bezpiecznych miejscach.

          Ortodox jak zwykle masz racje, w Alpach jest najlepiej, ale może w szczycie
          sezonu, Na Satubai 1 maja po 12.00 robiły się muldy, nie byłam, ale wiem.

          P40SL moje narty są dobre technicznie, lepsze niż męża, a pisząc o niższej
          półce, myślałam o cenie i o tym, co mnie dziwi, że nawet nie są nazwane jak
          firma, która je produkuje. Bo trudno nazwać narty za nie całe 1.000 zł, nartami
          z wyżesz półki.

          Witek, dlaczego tak zdenerwowała Cię ta moja wypowiedź, a może nie tylko ta?
          Nie jestem na najwyższym stopniu zaawansowania, ale początkująca narciarką to
          już nie jestem. A jazdę, o której piszesz nie tylko widziałam. A po muldach na
          krawędziach też jeździłam, a jedynie gorsza jestem w tym, że nie wiedziałam, że
          to się nazywa pochłonięciem. W teorii nie jestem dobra. Jak jest zbudowany
          samochód też mnie nie interesuje, a powiem, że jestem bardzo dobrym kierowcą,
          za kierownicą odpoczywam, a nie muszę przecież znać dokładnej budowy silnika.

          Choć muszę przyznać, że czytam Wasze wypowiedzi na temat nart i uważam, że
          niektóre są ciekawe. Fakt, warto wiedzieć jaka jest różnica między maluchem a
          mercedesem. Kupując narty zdałam się na sprzedawcę i jak do tej pory nie
          żałuje, ale jak będę zmieniać to dzięki Wam dobrze się nad tym zastanowię.

          Pozdrawia
          kobieta puch marny
          Justyna
          • ortodox Re Ortodox, 11.05.06, 21:59
            juta33 napisała:
            > Ortodox jak zwykle masz racje, w Alpach jest najlepiej, ale może w szczycie
            > sezonu, Na Satubai 1 maja po 12.00 robiły się muldy, nie byłam, ale wiem.

            W Alpach czy Karpatach, muldy tworzą się zawsze z tych samych powodów. Znaczna
            eksploatacja stoku przez niedouczonych lub mało doświadczonych narciarzy,
            (snowboardzistów) stosujących asekuracyjne techniki ześlizgu. Oczywiście nie
            bez znaczenia są warunki śniegowe i wiadomo, że świeży opad sprzyja ich
            powstawaniu (daje warunki do ich tworzenia). Nie jest wykluczone więc, że akurat
            tam i wtedy takie warunki powstały, jednak przeważnie jest tak jak pisałem, że
            muldy powstają pod koniec dnia i tylko na najgłówniejszych trasach.
            pozdrawiam
            • Gość: O2 Re: Re Ortodox, IP: *.dsl.scarlet.be 13.05.06, 08:42
              Zastanawia mnie to ponowne odkrywanie Ameryki. Muldy pod koniec dnia, tam gdzie
              duzy ruch i gdzie miekko. Ludzie, ludzie.
              Winni sa slabo jezdzacy narciarze - to co, ci lepsi jezdza na kreche?

              Muldy nie powstaja na plaszczyznie 0° i na lodzie - lyzwiarze moga cos na ten
              temat powiedziec.

          • juta33 O2 11.05.06, 23:06
            Gość portalu: O2 napisał(a):


            > Z nartami jest jak z tancem, albo sie to ma albo nie.

            Witaj!

            Wyjąłeś mi to z ust, też to chciałam napisać.
            juta
            • ortodox upraszczacie ! 11.05.06, 23:20
              Nie jestem expertem, więc mogę bez emocji wtrącić, że znacznie upraszczacie
              sprawę. Owszem, predyspozycje (to coś) trzeba mieć, nie każdy ma, ale to nie
              wystarczy. Żeby dobrze jeździć trzeba jeszcze sporo pracy i treningu.
              Wiedzą to wszyscy Ci, którzy po 30 latach jeżdżenia, stale uczą się czegoś
              nowego i doskonalą skutecznie swoje umiejętności.
              pozdrawiam
              • juta33 Re: upraszczacie ! 11.05.06, 23:33
                ortodox napisał:

                > Nie jestem expertem, więc mogę bez emocji wtrącić, że znacznie upraszczacie
                > sprawę. Owszem, predyspozycje (to coś) trzeba mieć, nie każdy ma, ale to nie
                > wystarczy. Żeby dobrze jeździć trzeba jeszcze sporo pracy i treningu.
                > Wiedzą to wszyscy Ci, którzy po 30 latach jeżdżenia, stale uczą się czegoś
                > nowego i doskonalą skutecznie swoje umiejętności.
                > pozdrawiam

                Nikomu nie ujmuję ani umiejetności, ani włożonej pracy.
                Ale niektórzy po 30 latach jeżdżenia będą jeździć tak jak inni po 5. Takie jest
                życie we wszystkich dziedzinach.

                pozdrawiam


                • ortodox Re: upraszczacie ! 11.05.06, 23:52
                  Dokładnie tylko, że prawie każdemu się wydaje (zwłaszcza na początku), że
                  posiadając ów talent, jest najlepszy i nic już nie musi robić więcej. Potem
                  proponuje zawody o wysokie stawki, a czasem jest zbierany ze stoku i
                  transportowany śmigłowcem. Więcej pokory do własnych możliwości i umiejętności,
                  bo ceną może być nie tylko kompromitacja na forum.
                  Zupełnie podobnie jest z prowadzeniem auta. Cmentarze pełne są takich, którym
                  wydawało się, że już niczego się nie muszą uczyć po przejechaniu pierwszych
                  100 tyś km, bo mają jakiś szczególny talent do tego i ciągle chcieli to sobie i
                  innym udowadniać.
                  pozdrawiam
                  • juta33 Re: upraszczacie ! 12.05.06, 00:21
                    ortodox napisał:

                    > Dokładnie tylko, że prawie każdemu się wydaje (zwłaszcza na początku), że
                    > posiadając ów talent, jest najlepszy i nic już nie musi robić więcej. Potem
                    > proponuje zawody o wysokie stawki, a czasem jest zbierany ze stoku i
                    > transportowany śmigłowcem. Więcej pokory do własnych możliwości i
                    umiejętności,
                    >
                    > bo ceną może być nie tylko kompromitacja na forum.
                    > Zupełnie podobnie jest z prowadzeniem auta. Cmentarze pełne są takich, którym
                    > wydawało się, że już niczego się nie muszą uczyć po przejechaniu pierwszych
                    > 100 tyś km, bo mają jakiś szczególny talent do tego i ciągle chcieli to sobie
                    i
                    >
                    > innym udowadniać.
                    > pozdrawiam

                    Miałam już dziś nie pisać, ale...
                    Ortodox jak zwykle jesteś złośliwy!!
                    Być dobrym kierowcą, a jeździć szybko i się narażać to zupełnie dwie różne
                    sprawy. Czyli jesteś lepszym narciarzem niż kierowcą skoro dla ciebie to jedno
                    i to samo. Jeżdżę taraz wolniej niż 20 lat temu.
                    Zawsze byłeś dokładnym czytelnikiem, a dziś co?
                    Nigdy nie twierdziłam, że jestem bardzo dobrym narciarzem.

                    juta

                    • kubagr Re: upraszczacie ! 12.05.06, 02:18
                      ortodox ma teraz absolutna racje: wielu polakom wydaje sie ze maja szczegolny
                      dar do kierowania, jazdy na nartach itp. a tu do jazdy na nartach trzeba
                      KONDYCJI i SILY fizycznej. teraz jest wlasnie czas zeby ew braki nadrobic
                      i tak: cmentarze miast i stokow sa pelne tych ktorzy uwierzyli ze
                      maja "talent".
                      • juta33 Re: upraszczacie ! 12.05.06, 09:41
                        Kuba!
                        I tu mamy książkowy przykład, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.
                        Dlaczego u mężczyzn połączenie słów „dobra jazda” implikuje słowo „ryzykowna”,
                        u mnie jako kobiety z tych słów wynika „bezpieczna”.

                        Oczywiście, że trening i trening, ale niektórzy i po latach będą może jeździć
                        dobrze technicznie, ale sztywno. Widziałam wielu na stokach takich
                        instruktorów, którzy spędzają wiele godzin na nartach, a mnie ich jazda się nie
                        podoba i znam takiego. A z drugiej strony spotyka się wielu narciarzy, na
                        których z przyjemnoscią się patrzy, a wyjeździli mniej godzin.

                        Ponadto nie rozmawiamy tu o narciarstwie wyczynowym i nikt dla nart nie będzie
                        sobie łamał karku, aby pokazać, że jest lepszy. Ja mówię o jeżdżeniu na
                        przygotowanych trasach.

                        Wiem, że jesteście lepsi, a ja tylko kobietą.
                        juta
              • Gość: O2 Re: upraszczacie ! IP: *.dsl.scarlet.be 11.05.06, 23:45
                Moze wszyscy mamy racje :)
                Wydaje mi sie, ze jak dlugo mowimy o pracy i treningu - w rekreacji - to wlasnie
                gubimy urok nart. Na kursach mozna sie nauczyc jedzic na nartach, ale do
                prawdziwej sztuki, przynoszacej maksymalna przyjemnosc dochodzi sie samemu. Ale
                zaraz praca i trening...brzmi niezachecajaco.
                Sa tacy, ktorzy przez cale lato pracuja nad kondycja, by zima robic czas na
                stoku. Licza przejazdy, wpychaja sie bez kolejki. Byle wykorzystac abonament.
                Nie zdaja sobie sprawy, ze staja sie zwyklymi zgarniaczami sniegu i duzo przez
                to traca.


                • ortodox Re: upraszczacie ! 12.05.06, 00:03
                  To prawda, ale ja wcale nie myślałem o kursach i mozolnych ćwiczeniach.
                  Te rzeczywiście nie są zwykłemu (rekreacyjnemu)narciarzowi niezbędne.
                  Zwłaszcza jak się spędza 10 czy 20 dni w roku na nartach, trudno przeznaczyć
                  ten czas na szkolenie. Sama jazda wystarczy żeby się rozwijać o ile stawiasz
                  sobie odpowiednio dobrane cele i obserwujesz innych. Rzecz w tym, żeby na stoku
                  znaleźć lepszych od siebie i od nich się uczyć a nie zauważać tylko tych,
                  którym idzie trochę gorzej i popadać w samozadowolenie.

                  pozdrawiam

              • Gość: O.Andrzej Ortodoxie, IP: *.cyf-kr.edu.pl 12.05.06, 10:24
                Ortodoxie, dziwny z Ciebie facet. Odnosnie meritum, Twoje teksty sa zawsze
                interesujace, wywazone i dobrze napisane stylistycznie, a dodatkowo maja dla
                mnie te ceche, ze przewaznie moglbym sie pod nimi podpisac. Ale twierdzenie, ze
                czyjes podglady sa sluszne, bo zgadzaja sie z moimi jest co najmniej
                subiektywne, by nie powiedziec glupie, wiec za bardzo tego nie podkreslam. Z
                Twoim pogladem w tym watku tez sie zgadzam. Nie da sie dobrze jezdzic (mowimy o
                amatorskiej jezdzie) bez lat "pracy". Oczywiscie, jak wszedzie sa zdolniejsi i
                mniej zdolni. Ci mniej przewaznie szybko sie wykruszaja lub ograniczaja swoje
                narciarstwo do latwych niebieskich tras typu Bialka. Kiedys prowadzilem sporo
                kursow dla poczatkujacych, w tym dla dzieci i na temat roznych predyspozycji
                moglbym sporo napisac. Oczywiscie pomaga ogolne przygotowanie sportowe, dobra
                kondycja, gietkosc, ale to nie wszystko. Zdarzaja sie tez "fenomeny" i zupelne
                antytalencia, ale to sa wyjatki. Pamietam jednego takiego geniusza, 18-latka,
                ktory mial pierwszy raz przypiete narty na nogach. Wystarczylo tylko raz pokazac
                mu jakas ewolucje, a o byl w stanie ja powtorzyc. Pod koniec kursu
                demonstrowalem im prosta wersje kristianii odchyleniowej, trudnej do opanowania
                zwlaszcza dla poczatkujacej. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy zobaczylem owego
                "geniusza" bezblednie ja powtarzajaca. Ale to dygresja.

                Skoro masz tyle zalet, m.in. latwosc rozsadnego pisania, to skad u Ciebie tyle
                zlosciwosci i braku tolerancji dla innych? Nie rozumiem tego. Dlaczego nie
                olewasz roznych przytykow albo nie obracasz ich w zart, tylko brniesz w
                beznadziejne przepychanki? Ludzie o podobnych cehcach osobosciowych, rownie
                zlosliwi i wrazliwi na swoim punkcie, maja przewaznie dosc ortodoksyjne (nomen
                omen) poglady, ktorych u Ciebie, pomimo pewnych pozorow, nie widze. :)

                • wrb1 ><> <>< 12.05.06, 11:52
                  Niniejszym, uroczyście oświadczam, że do nikogo nie mam pretensji, nikogo nie
                  atakuję i nie czepiam się. Jeżeli o coś pytam, lub wykazuję nieścislości, robię
                  to ze zwyłej ciekawości i checi dojścia do sedna. Jednocześnie informuję, że
                  wszystkie opisy i opinie są wynikiem moich 30-letnich doświadczeń z nartani i
                  jako takie nie mogą stanowić jedynie obowiązującej wykładni.
                  ---------------
                  Wątek pomyślany był jako próba znalezienia odpowiedzi na pytanie:
                  Co było najpierw jajko czy kura?
                  Czyli czy narta taliowana była odpowiedzią na zapotrzebowanie jakim była zmiana
                  stylu jazdy, czy też jak chcą niektorzy była wymyślona przez speców od
                  marketingu jako przeciwwaga dla rozwijajacego się snowboardu?
                  • Gość: zolv Re: taliowane narty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 14:04
                    1.skad sie wziely ?
                    odp. ktos madry je wymyslil
                    2. czy to dobrze?
                    odp. tak, dobrze
                    :)

                    te narty to skutek rozwoju narciarstwa, ktore rozwija sie tak jak i inne
                    dziedziny.

                    podobna dyskusje moglibyscie toczyc np na temat:
                    skad sie wzielo wspomaganie kierownicy i abs i czy to dobrze ze sa?

                    oczywiscie zawsze ktos moze powiedziec i przedstawic wyliczenia ze dla
                    swietnego kierowcy ani jedno ani drugie nie jest potrzebne, stanowi wrecz
                    zagrozenie. ale dla 90% ludzi spelniaja swoje zadania i sprawiaja ze jazda jest
                    przyjemniejsza i bezpieczniejsza.

                    i tu podobnie. a nikt nikomu nie kaze jezdzic na takich nartach. nie rozumiem
                    zalu niektorych ze nie mozna juz kupic nigdzie nart starego typu. a sprobujcie
                    gdzies kupic auto bez wspomagania hamulcow.

                    takich przykladow mozna by dac setke. a to ze "starsi od wegla" ciezko trawia
                    nowosci... to juz inna sprawa

                    pzdr
                    zolv

                    ps.nie wiedzialem ze po sezonie taki tu ruch. cieszy mnie to bardzo :)
                • ortodox Re: Ortodoxie, 12.05.06, 15:16
                  No cóż, nikt nie jest doskonały, a już ja na pewno nie jestem. Doskonale (nomen
                  omen) zdaję sobie jednak sprawę z własnych wad i słabości, a to już coś. Kiedy
                  widzę kulturę po drugiej stronie drutów, zazwyczaj wszystko jest pod kontrolą.
                  Jednak głupota, hipokryzja, kabotyństwo i jeszcze parę innych cech działają na
                  moje słabości jak katalizator i powodują, że wyłazi ze mnie mały potworek i
                  robię się złośliwy jeszcze bardziej ...
                  pozdrawiam ;)
                  • kubagr Re: Ortodoxie, 12.05.06, 15:48
                    czy dyskusje w polsce zawsze musza prowadzic do osobistych wycieczek??
                    co do juty wypowiedzi: jest narciarstwo i NARCIARSTWO. dla mnie narty sa
                    wyzwaniem i nie smial bym na nie wsiasc bez odpowiedniej kondycji, sily,
                    flexibility i zrdowego rozsadku. nie uwazam wozenia sie po sztruksie za
                    narciarstwo. trudno
                    • Gość: O2 Re: Ortodoxie, IP: *.dsl.scarlet.be 12.05.06, 18:07
                      Moze byc wyzwaniem dla poczatkujacego lub mlodego narciarza. Podnosi sie wtedy
                      poprzeczke wymagan, sprawdza swoje fizyczne mozliwosci. Nie trwa to jednak
                      wiecznie. Z czasem sprawdzanie wlasnych mozliwosci moze przyniesc
                      rozczarowanie. Czy to znaczy, ze "prawdziwe" narciarstwo sie wtedy konczy? Nie
                      sadze.

                      Swiat sie troche zmienil, nie kazdy jezdzi na narty 4razy w roku jak to bylo w
                      czasach studenckich. Nie da sie uniknac bolu miesni nog po 2-3 dniach
                      intensywnej jazdy. Przynajmniej mnie sie to nie udaje :)




                    • Gość: P40SL Re: Ortodoxie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 20:25
                      Ś.p. nieodżałowany Kazimierz "Misiu" Szczęsny pisał: "Narciarstwo jest jedno.
                      Są tylko różne sposoby jego uprawiania". Pod tym "wspólnym mianownikem" mieści
                      się relaksowe zwożenie na sztruksiku po ekstremalny freeriding, skicross oraz
                      zawody Pucharu Świata w narc. alpejskim. Tak ja postrzegam dzisiejsze
                      narciarstwo.
        • skyddad Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 12.05.06, 19:55
          Lekarze na calym swiecie wystapili do producentow z prosnba o taka konstrukcje
          nart ,ktora nie bedzie dawala tak duzych uszkodzen kolan.Odpowiedza byly
          wlasnie narty taliowane.
          Dzisiaj sie dazy do jak najnizszych kosztow leczenia na calym swiecie.narty
          proste poteznie te koszty podnosily poprzez wiele kontuzji konczyn.
          Zadnych ideologi niema tutaj rzadzi pieniadz.
          Pzdr.Sky.
          • juta33 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 12.05.06, 20:38
            skyddad napisał:

            narty
            > proste poteznie te koszty podnosily poprzez wiele kontuzji konczyn.
            > Zadnych ideologi niema tutaj rzadzi pieniadz.
            > Pzdr.Sky.

            Witaj Sky!

            Pieniądz żadzi!
            I gdyby producenci lepiej mogli zarobić na nartach, na których się trudniej
            jeździ, do dziś byśmy jeździli na nartach prostych.
            Większośc ludzi będzie jeździć na tym, na czy lepiej zarobią producenci.
            Mnie podoba się zmiana na narty taliwane.

            Pamiętam jak zaczynałam jeździć na taliowanych nartach, było ich wtedy mało na
            stokach i jak stałam w kolejce do wyciągu, to moje narty budziły
            zainteresowanie.
            Pamiętam takie zaciekawione spojrzenia, rzucane od niechcenia na moje narty. A
            ja miałam z tego frajdę.


            U mnie dziś piękne słoneczko, powinnam sie pakować, za pół godziny wyjeżdżam,
            zapowiada się udany weekend.

            Dla mnie też narciarstwo jest jedno!

            juta




            • kubagr Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 12.05.06, 22:27


              Lekarze na calym swiecie wystapili do producentow z prosnba o taka konstrukcje
              nart ,ktora nie bedzie dawala tak duzych uszkodzen kolan.Odpowiedza byly
              wlasnie narty taliowane.
              Dzisiaj sie dazy do jak najnizszych kosztow leczenia na calym swiecie.narty
              proste poteznie te koszty podnosily poprzez wiele kontuzji konczyn.


              i znowu sky'a poniosla fantazja: juz to dyskutowalismy: przypominam ze ilosc
              urazow na nartach WZROSLA u ludzi przesiadajacych sie z prostych na
              taliowane. nie zmiejszyla sie tez ale i nie zwiekszyla wsrod ludzi
              zaczynajacych na nartach taliowanych od poczatku
              tyle gwoli sprostowania (patrz univ of vermont study)
            • ortodox Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 12.05.06, 22:38
              Tak naprawdę pieniądz rządzi wszystkim, to nie oznacza wcale, że taliowane narty
              powstały z chęci zysku (choć wszystko, co jest produkowane przemysłowo, jest
              produkowane z chęci zysku). To narciarze wybierają na czym chcą jeździć i to
              oni zdecydowali, że taliowane są lepsze od prostych i takie zaczęli kupować a
              przemysł musiał odpowiedzieć na to zapotrzebowanie większą produkcją. Z czasem
              zaprzestano wytwarzać narty proste, bo nikt ich nie chciał kupować. Nie stało
              się to wszystko jednego dnia, ani nawet w czasie jednego sezonu. Trwało to parę
              lat i dlatego można mówić o ewolucji narty prostej w taliowaną.
              Zwyczajnie, lepsze rozwiązanie wypiera gorsze. Tak było i tak będzie, a to że
              na tym ktoś zarobił pieniądze, nie ma żadnego znaczenia, choć oczywiście
              bywają "potrzeby" ( nikomu nie potrzebne) , które zostały sztucznie wywołane
              reklamą i marketingiem.
              pozdrawiam
              • juta33 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 15.05.06, 09:33
                ortodox napisał:

                > Tak naprawdę pieniądz rządzi wszystkim, to nie oznacza wcale, że taliowane
                nart
                > y
                > powstały z chęci zysku (choć wszystko, co jest produkowane przemysłowo, jest
                > produkowane z chęci zysku). To narciarze wybierają na czym chcą jeździć i to
                > oni zdecydowali, że taliowane są lepsze od prostych i takie zaczęli kupować a
                > przemysł musiał odpowiedzieć na to zapotrzebowanie większą produkcją. Z
                czasem
                > zaprzestano wytwarzać narty proste, bo nikt ich nie chciał kupować. Nie stało
                > się to wszystko jednego dnia, ani nawet w czasie jednego sezonu.


                Ortodox!

                Tu się z Tobę zgadzam w 100%!
                też miełam to na myśłi, ale zastosowałam "skrót myślowy"!

                Trwało to parę
                >
                > lat i dlatego można mówić o ewolucji narty prostej w taliowaną.
                > Zwyczajnie, lepsze rozwiązanie wypiera gorsze.


                Właśnie i to nazywa się EWOLUCJĄ!


                Tak było i tak będzie, a to że
                > na tym ktoś zarobił pieniądze, nie ma żadnego znaczenia, choć oczywiście
                > bywają "potrzeby" ( nikomu nie potrzebne) , które zostały sztucznie wywołane
                > reklamą i marketingiem.
                > pozdrawiam

                A tu się z Tobą nie zgadzam.
                Narty taliwane zostały wymyślone i skonstruowane, aby zawodnicy na zawodach
                jeździli szybciej i łatwiej, a przemysł to podchwycił i stwierdził, że na tym
                można zarobić.


                Pozdrawiam
                juta

        • kubagr Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 12.05.06, 22:48
          hmmmmmm z tego wywiadu wynika ze kneissl wszystko wymyslil a rubi byl pierwszym
          czlowiekiem na ziemi ktory zdal sobie sprawe ze znaczenia carvingu: baardzo
          skromny wywiad.
          no i jeszcze elan'y w tajemnicy produkowaly specjalne narty dla
          stenmarka...... ( jaki tu zwiazek z carvingiem to juz inna rzecz)
          • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl 12.05.06, 23:57
            > hmmmmmm z tego wywiadu wynika ze kneissl wszystko wymyslil a rubi byl pierwszym
            > czlowiekiem na ziemi ktory zdal sobie sprawe ze znaczenia carvingu: baardzo
            > skromny wywiad.
            > no i jeszcze elan'y w tajemnicy produkowaly specjalne narty dla
            > stenmarka...... ( jaki tu zwiazek z carvingiem to juz inna rzecz)

            Tak to wszystko mniej wiecej wygladalo. Czytalem juz kilka artukulow na ten
            temat, choc nie pamietam gdzie. Pamietam o epizodzie ze Stenmarkiem (w ktoryms z
            wywiadow to poworzyl), o tym, ze Kneissl byl pierwszy. Tak naprawde, idea byla
            juz gotowa i wystarczyl impuls, a kto ten impuls wyzwolil bylo dzielem
            przypadku. Ale jedno jest pewne, narty carvingowe nie sa efektem ewolucji, ale w
            pewnym sensie przypadku. Snowboard wymusil ich pojawienie sie. Gdyby jednak
            okazaly sie kiepskie dzis nikt by o nich nie pamietal.
            • Gość: O2 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.dsl.scarlet.be 13.05.06, 09:03
              W tej dziedzinie za nas mysla inni. Jezdzimy na tym co nam inni proponuja, czy
              sie nam podoba czy nie. Interes musi sie krecic.

              Jazda na desce tyle, ze nie na sniegu jest popularna od wielu lat - surfing,
              surfing... funny time. Na sniegu stala sie tak modna, ze cos musialo nastapic w
              klasycznych nartach. Inaczej wszyscy stalibysmy teraz na desce. Obrazek
              statycznego faceta na dlugich nartach i podpartego na kijach nie mogl
              zafascynowac mlodziezy.
              Carving zaproponowal nowy look, dynamizm, ale bez ekstremalnego ryzyka, czyli
              dla mas. Na stoku widac, ze to sie udalo.
              Mysle, ze niedlugo kije pojda w niepamiec.
              • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl 13.05.06, 13:14
                > Carving zaproponowal nowy look, dynamizm, ale bez ekstremalnego ryzyka, czyli
                > dla mas. Na stoku widac, ze to sie udalo.

                Zgadza sie.

                > Mysle, ze niedlugo kije pojda w niepamiec.

                Nie mysle. Z dwoch powodow. Trudno sie bez nich obejsc na trudniejszych
                odcinkach, a na muldach sa wrecz niezbedne. Wiedza o tym dobrze wszyscy jezdzacy
                po nieco trudniejszych trasach. Po drugie, z kijami jezdza zawodnicy i czy to
                sie podoba czy tez nie, amatorskie narciarstwo wzoruje sie na nich.

                Swoja droga dziwie sie, ze slalom carving - tu jezdzi sie bez kijow - jako
                dyscyplina sportowa nie przebil sie do Pucharu Swiata czy chocby jako dyscyplina
                olipijska. Jak by nie bylo minelo juz kilka lat, zawody w slalomie karwingowym
                organizowane sa powszechnie i wciaz nie moga sie przebic wyzej. Wiele mozna
                ponarzekac na konserwatyzm FIS-u, ale to wszystkiego nie tlumaczy. Tym bardziej,
                ze apogeum zachwytow nad carvingiem mamy juz za soba.
                • Gość: O2 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.dsl.scarlet.be 13.05.06, 14:03
                  Od kijow trzeba sie odzwyczaic. Tak jak od papierosow. Na poczatku nie wiadomo
                  co robic z rekami. Nie widze powodu by narciarz musial miec kije dla lepszej
                  rownowagi. Na snowboardzie pelna rownowage uzyskuje sie dopiero w ruchu, na
                  nartach zawsze.
                  Technike trzeba troche dostosowac, wykreslic z podrecznikow zwroty o kijkach i
                  sprawa gra. Powiem wiecej, podreczniki mozna wyrzucic na smietnik. Carving jest
                  prosty jak swinski ogon - przechodzenie z ukladu w uklad, reszte robia narty.
                  Wiecej czasu na podziwianie gor i ladnych dziewczyn na stoku.

                  W trudniejszych warunkach, na muldach - poszerzenie sladu, w lecie fitnes na
                  poprawe miesni nog i brzucha.
                  Jesli mialbym watpliwosci, to tylko w bardzo glebokim sniegu.
                  Nie zdecydowalbym sie latwo bez kijkow. Przypadek jednak dosc odosobniony.
                  • wrb1 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 13.05.06, 14:48
                    Ciut historii:
                    W roku 1896(to nie błąd!), M. Zdarsky w swojej książce „Die Lilienfelder
                    Skilauftechnik” opisał budowę narty taliowanej, zwracał uwagę na znaczenie
                    „wydrążania”, „wyciskania” nart w jeździe po łuku i wpływu tego na szybkość
                    zjazdu. W tym samym roku w Kristianii(Oslo), ukazała się książka „Lerbuch fur
                    das Skilaufen”, w której autor opisując różne regionalne formy narciarstwa pisał
                    na temat narty używanej wówczas w rejonie Telemark: „W przeciwieństwie do dużej
                    szerokości w okolicy dziobów, narta jest wyraźnie węższa idąc do części
                    środkowej, do tyłu znów jest szersza”
                    Czyli narta taliowana to już ponad sto lat.
                    Pozdrawiam Witek
                    • Gość: O2 Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.dsl.scarlet.be 13.05.06, 15:46
                      Od poczatku narciarstwa zjazdowego, narta byla lekko taliowana. Lekko, jezeli
                      porownac z dzisiejszymi nartami, chociaz kiedys uwazalo sie taliowanie za
                      "wyrazne". Mowilo sie, ze dzieki temu - jezeli narta ma prawidlowo rozlozona
                      sztywnosc, dostowowana do wagi narciarza - wyrownuje sie obciazenie narty na jej
                      dlugosci - co ulatwia kontrole skretu. Zeslizg byl jednak nieunikniony, uwazany
                      za normalna sprawe, wiekszy lub mniejszy w zaleznosci od woli i klasy narciarza
                      tudziez jakosci sprzetu.

                      Klasyczne taliowanie ulatwialo "gre" krawedzi, co mozna krotko podsumowac -
                      mozliwy byl efektowny smig przyspieszajacy na plasko prowadzonych nartach.
                      Kiedys robilo sie nawet konkurencje w gestosci wezykow na swiezym, niezbyt
                      glebokim sniegu. W to juz sie nikt nie zabawi. Ogolnie, na malej szybkosci mozna
                      bylo zrobic wiecej.

                      Podejrzewam, ze gdyby narta carvingowa miala sztywnosc narty tradycyjnej,
                      poczatkujacy narciarz mialby problemy na malej szybkosci.
                      W tym roku sprawdzalem iles tam par nart taliowanych w wyporzyczalni sprzetu,
                      wszystkie byly flakowate, kiedys bym takie narty ze wstretem odrzucil.
                      Takie miekkie, taliowane narty sa jednak dobrodziejstwem dla masowego narciarza.

                  • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl 13.05.06, 22:21
                    > Technike trzeba troche dostosowac, wykreslic z podrecznikow zwroty o kijkach i
                    > sprawa gra. Powiem wiecej, podreczniki mozna wyrzucic na smietnik. Carving jest
                    > prosty jak swinski ogon - przechodzenie z ukladu w uklad, reszte robia narty.

                    Swieta prawda. Carving jest prosty jak... zaraz, zaraz, jak swinski ogon? Czyli
                    krotki, cienki i pokrecony? :)

                    On jest rzeczywiscie prosty tam, gdzie sie nim da pojechac. Czyli na twardym,
                    ubitym, rownym i niezbyt stromym. Takich miejsc staram sie unikac, ale gdy mnie
                    tam juz rzuci, chocby po to, by dojechac do ciekawszych miejsc, najchetniej tez
                    odlozylbym kije. Ale wszedzie indziej sa mi niezbedne. A inni niech robia jak
                    uwazaja. Nie ma przymusu.

                    No coz, przyjdzie poczekac na jazde z kijami lub bez dobre pol roku.
            • ortodox Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr 14.05.06, 00:25
              Gość portalu: O.Andrzej napisał(a):
              > Ale jedno jest pewne, narty carvingowe nie sa efektem ewolucji, ale
              > w pewnym sensie przypadku. Snowboard wymusil ich pojawienie sie. Gdyby jednak
              > okazaly sie kiepskie dzis nikt by o nich nie pamietal.

              ????????????????????????????????????
              He, he, drogi Andrzeju, właśnie to, że jak twierdzisz narty taliowane są
              dziełem przypadku, potwierdza, że są wynikiem ewolucji a nie zaprzecza temu
              faktowi. To właśnie ewolucja eliminuje wszelkie PRZYPADKOWE ale niekorzystne w
              danej sytuacji zmiany a promuje inne rozwiązania, także PRZYPADKOWE, lepiej
              radzące sobie w konkretnej sytuacji. Na tym właśnie polega ewolucja, w której
              PRZYPADEK jest tak samo istotny jak natchnienie twórcy, a konkurencja innych
              rozwiązań tylko tę ewolucje przyspiesza. Tak naprawdę, nie ma znaczenia kto i
              kiedy po raz pierwszy spróbował taliować narty. Pewnie wielu próbowało
              równocześnie, ale najważniejszy jest fakt, że ta zmiana okazała się korzystna
              i wyparła stare, gorsze rozwiązanie.
              pozdrawiam
              • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.pp.com.pl 14.05.06, 01:15
                > To właśnie ewolucja eliminuje wszelkie PRZYPADKOWE ale niekorzystne w
                > danej sytuacji zmiany a promuje inne rozwiązania, także PRZYPADKOWE, lepiej
                > radzące sobie w konkretnej sytuacji.

                Oczywiscie, masz racje. Zle sie wyrazilem, a raczej zapomnialem co znaczy
                pojecie ewolucji. Chcialem podkreslic fakt, ze wprowadzenie nart karwingowych
                bylo dosc przypadkowe, nie pojawilo sie w wyniku rozwazan, badan laboratoryjnych
                i pozniejszych testow, tak jak to bywalo dotychczas w rozwoju narciarstwa.
                Historia zna mnostwo takich przypadkowych wynalazkow, by wspomniec np.
                mikroprocesor. Intel zaprojektowal go na zlecenie jakiejs firmy japonskiej i
                przez dluzszy czas nie bardzo wiedziano jak i gdzie go wykorzystac. Nikt nie
                przewidywal pozniejszej rewolucji w rozwoju komputerow.

                Historia karwingu jest interesujaca i z tego powodu, ze poczatkowo idea spotkala
                sie z duzym oporem ze strony organizacji narciarstwem zawiadujacych, typu FIS, a
                nawet zawodnikow. Ale ewolucja rzadzi sie swoimi prawami. :)

                Masz racje, nie ma znaczenia kto i kiedy wymyslil karwing - liczy sie koncowy
                efekt, bardzo pozytywny. Porozwazac i powspominac jednak mozna, tym bardziej w
                sezonie ogorkowym.

        • Gość: O.Andrzej Re: Skąd się wzięły narty taliowane i czy to dobr IP: *.cyf-kr.edu.pl 17.05.06, 11:07
          Sam sobie odpowiadam, a wlasciwie dopowiadam. W wywiadzie z Heinzem Rubi, z
          linku, ktory podalem, pada nazwisko Stenmarka, geniusza slalomu, jako jednego z
          pionierow carvingu. I w ogole czesto sie Stenmarka przy tej okazji cytuje.
          Troche Rubi jednak pokrecil. W ostatnim NTN (2005/2006) pojawil sie wywiad ze
          Stenmarkiem, przy okazji jego wizyty w Polsce. Bardzo sympatyczna postac
          skadinad. Firma Elan (Stenmark jezdzil tylko na Elanach, a i dzis pracuje dla
          nich) miala podobno w latach 70-tych opracowac dla niego specjalny model nart
          taliowany, ktore on w wielkiej tajemnicy testowal i na ktorych, i dzieki ktorym,
          mial odnosic wielkie sukcesy. Zapytano go o ten watek. Okazuje sie, ze Rubi
          niezle pokrecil. Faktycznie Elan eksperymentowal z nartami taliowanymi i
          Stenmark je probowal, nawiasem mowic pozniej, w latach 80-tych, ale wyniki
          byly... negatywne. Tzn. na takich nartach jechal wolniej niz na klasycznych.
          Sukcesy (wygral 86 razy zawody Pucharu Swiata - absolutny rekord) odnosil dzieki
          wspanialej technice, pracy i zdolnosciom, a sprzet odgrywal tu role drugorzedna.
          Dlaczego wiec eksperyment z nartami mocno taliowanymi byl nieudany? Stenmark
          sadzi, ze popelniono blad dlugosci. Jego carvingi mialy 205 cm i byly mocno za
          dlugie. Jakos nikt nie wyobrazal sobie wtedy, ze mozna wygrywac slalomy na
          bardzo krotkich nartach.

          Zapytano go tez co sadzi o nartach carvingowych w ogole. Odpowiedz, byc moze
          najwiekszego slalomisty w historii narciarstwa, jest prosta: wspanialy
          wynalazek. Szkoda, ze nie wczesniej.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka