Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    carving a klasyka, co trudniejsze

    15.12.06, 14:21
    Dziwi mnie dlaczego coraz powszechniej carving uważa się za technikę
    trudniejszą od klasycznego stylu instruktorskiego (równoległego), skoro
    carving wymyślono w celach merketingowych własnie po to, aby narciarstwo
    stało się bardziej dostępne dla tych, którzy nigdy nie opanują perfekcyjnie
    stylu klasycznego i to ich zniechęca do nart w ogóle. Teraz w badziewiastych
    podręcznikach lansuje się cos takiego: najpierw opanuj styl równoległy bo się
    może przydać, ale generalnie to technika przestarzała, dla zgredów, a potem
    zajmiesz się carvingiem, jako czy bardziej zaawansowanym i cool. To śmiechu
    warte.
    Obserwuj wątek
        • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 14:57
          Powiedzmy ze mam i co z tego wynika?

          Nie jezdze na nartach miedzy tyczkami na specjalnie
          przygotowanych stokach wie c jesli ogladam to na tej samej
          zasadzie jak powiedzmy biegi maratonowe w ktorych tez nie biore
          udzialu.

          Jade raz w roku slalom rekeracyjny i to Gigant wiec ten carving
          nie jest jedyna recepta na moje narciastwo no powiedzmy 10-15%
          to carving reszta to poprostu porzadne narciarstwo, kotre daje mi
          szanse na bezproblemowe przejechanie wiekszosci tras.

          Jozzo
          • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 15:15
            > Powiedzmy ze mam i co z tego wynika?
            Wynika to,ze narty karwingowe przeszly do narciarstwa cywilnego ze sportu i
            sa kolejnym etapem rozwoju tego pieknego sportu (chocby ze wzgledu na rozklad
            flexu w narcie) a nie "wymyslem marketingowym".
            Tylko nie pisz mi prosze ,ze krotkie narty juz byly bo jestem (przed 50-tką)
            i mialem przyjemnosc na "kompaktach".
            mirek
            • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 15:33
              Oj tak tak tylklo co z tego wynika i co z tym zrobi marketing
              to juz bylo przerabiane na forum, prosze poczytaj w ABC Forum.

              Generalnie dla dobrych narciarzy duzy plus dal poczatkujacych
              potecjalny kanal na limitacje niesone przez carving i "szkoly"
              narciarski opentane carvingiem.

              Tak czy inaczej kuba to wyrazil. O stara technika dawniej dostepna
              dla nieliczych dzis dostepna dla szerokich rzesz dziki technlogi i
              malym modyfikacjom.
              Nie specjalnego w szerokej gamie rzetelnych umiejtnosci narciarza.
              No bo przeciez dobrze wiesz, ze bez carvingu dasz sobie rade wszedzie
              a czego nie jestes w stanie osiagnac wylacznie z carvingiem.
              Jak Kuba powiedzial ot jedna z technik niekoniecznie najwazniejsza
              rozdmuchana do ideolgi przez przemysl i marketing zbijajacy na tym kase.

              A nowe technologi o tak to cos ale tak w sumie to technologi weszly
              w cala game narciarstwa i chyba najwieksze zmaniay sa w kategoriach
              takich jak freeride, midfa i fat - jak widzisz i tu carving jest tylko
              drobna czastka, niekoniecznie najwaznieesza,
              zmian we wspolczesnym narciarstwie.

              Jozzo

              • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 15:49
                ABC czytalem. Jak czytam o szkolach "opentanych carvingiem" to resztki wlosow
                staja mi deba wejdz na strone sitn-u i zobacz ile jest szkol posiadajacych
                pelne licencje. Te szkoly nauczaja w/g programu sitn/pzn i jest to z roku na
                rok coraz bardziej kompleksowy program szkolenia. A teraz popatrz na rodzime
                stoki i zobacz co sie tam dzieja. Masa niedouczonych przekazuje swoja (pseudo
                wiedze) i twierdzi ,ze to jest kwintesencja NARCIARSTWA. Tak na dobra sprawe
                to "ładny/bezpieczny/dynamiczny" karwing jezdzi dużo mniej ludzi niż ładną
                klasykę. Co do nowych technologi to generalnie zgoda jezeli dodasz narty
                klasy "domowe race"
                mirek
            • Gość: o_andrzej Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.cyf-kr.edu.pl 15.12.06, 17:59
              > Wynika to,ze narty karwingowe przeszly do narciarstwa cywilnego ze sportu i
              > sa kolejnym etapem rozwoju tego pieknego sportu (chocby ze wzgledu na rozklad
              > flexu w narcie) a nie "wymyslem marketingowym".

              Sporo na ten temat juz tu napisano. Tak sie sklada, troche przez przypadek, ze
              naczytalem sie o poczatkach carvingu bardzo duzo.

              Poczatkowo i mnie sie wydawalo, ze carving przeszedl do narciarstwa cywilnego ze
              sportu. Bo przeciez juz Stenmark z Elanem w latach 80-tych eksperymentowal, itp.
              Dlaczego tak sadzilem? Bo taki mit sie rozpowszechnil, a mity maja to do siebie,
              ze wydaja sie byc prawda. Zaczalem grzebac tu i tam, dotarlem np. do wywiadu ze
              Stenmarkiem czy rozmowy z tworca pierwszych carvingow z firmy Kneissel i rzecz
              sie wydala. Nieprawda jest, ze carving wszedl do narciarstwa amatorskiego ze
              sportu, wrecz przeciwnie, sport dosc dlugo sie przed nim wzbranial. A zwlaszcza
              wzbraniali sie decydenci. Stenmark eksperymentowal w latach 80-tych, i owszem,
              ale byly to proby nieudane! Dla zainteresowanych moge "wystawic" wywiad ze
              Stenmarkiem, ogloszony kilka lat temu w NTN-ie, gdzie wspomina on o tym
              epizodzie i w ogole sporo i madrze wypowiada sie o narciarstwie, w tym o samym
              carvingu. Nie do konca prawda jest, ze carving jest "wymyslem marketingowym".
              Rzecz jest bardziej skomplikowana i w sumie interesujaca. Najblizszym prawdy
              jest przekonanie, ze carving to proba obrony producentow nart przed dominacja
              snowboardu a takze proba zapozyczenia taliowania deski snowboardowej do nart.
              Pomysl nie od razu chwycil... Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury:
              www.skionline.pl/sport/index.php?ids=&co=wywiady&id_relacji=&id_grupy=&id_newsa=134&start=8


              • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 18:08
                > Stenmarkiem, ogloszony kilka lat temu w NTN-ie, gdzie wspomina on o tym
                Andrzej mam ten NTN :) chodziło mi o to ,że kolejność była taka komorki-
                sportowe a dopiero potem cywilne narciarstwo i nie chodzi mi tylko o taliowanie
                ale tez o rozklad flex-ow bo to wlasnie suma tych czynników umozliwia jazde na
                krawedziach. Z tezą ,że jest to alternatywa dla snowbordu zdadzam się ale
                należy zaznaczyć ,że chodziło tu o FunCarwing (osobna grupa nart,wysokie
                płyty,luz :)) itd.). Nie mylmy funu z carwingiem :)
                mirek pl.rec.sport.zimowe
                • kubagr Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 18:33
                  temat ten juz byl przewalkowany i spor orthodoxa z jozzem juz tez przezylismy.
                  mysle ze tym wszystkim chodzi o zabawe w przyrodzie: jak kto i w jaki sposob
                  to robie i ile tej przyjemnosci czerpie to juz inna sprawa. ja tez nie lubie
                  jazdy po sztruksie na lyzwach wiec mnie to nie interesuje chociaz od czasu do
                  czasu sobie fun'em przejade ale nie czynie z tego glownego zajecia

                  prawda jest ze taliowane narty przyciagnely wiecej ludzi do nart bo nauczanie
                  stao sie latwiejsze i wyprodukowanie delikwenta ktory ysli ze umie jezdzic na
                  nartach jest szybsze. a moze o to wlasnie chodzi?? zeby ludziemieli odpoczynek
                  bez dorabiania ideologii???
                  • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 21:01
                    Tak masz racje o to chodzi, (tez juz bylo ale co tam?)
                    Chodzi o to zeby mozna bylo czlowieka, ktory nigdy nie wybyl
                    poza biurko w zimie wszdzic na narty kolo wyciagu wcisnac mu ze
                    juz wszystko umie, zeby nie szukal niczego wiecej tylko miejsca
                    przy barze gdzie bedzie mozna mu wciagnac dodatkowa kase.
                    Dzienny karnet 50.00-60.00-innych nie ma + cos do zjedzenia +
                    jakas pamiatka+ np cocacola 1.25, kawa-lurka 1,25, butelak wody
                    0.33l 2.29 byle sniadanko ok 10.00+15.00 i to w byle jadlodalni a
                    obok knajpiki to juz inna skala. Wiadomo jak mniejsz kondycjia i
                    mnijesze umiejtnosci to krocej na stoku dluzej w knajpce.
                    A o klijeta sie dba do tego stopnia ze planuje sie wprowadzic
                    czpki niewidki dla ski patrolu zeby goscie nawet nie widzieli
                    ze ktos jset zwozony w topoganie.
                    Jozzo
                • Gość: o_andrzej Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: 83.175.180.* 15.12.06, 23:02
                  Witaj Mirku! Cos sie cni za sniegiem, nieprawdaz. :) Nie mogac jezdzic, mozna
                  przynajmniej poroztrzasac. Temat carvingu byl na tym forum walkowany
                  wielokrotnie. Wzbudza wielkie emocje i nie do konca rozumiem dlaczego. Kazda
                  wzmianka o nim, nawet bardzo niewinna, jak Twoja, natychmiast wzbudza "demony". :)

                  Wlasciwie nie ma sensu zastanawiac sie jakie byly poczatki carvingu. Nie ma to
                  wielkiego znaczenia, bo on jest, liczy sie i wielu z nas nim jezdzi, o ile
                  warunki na to pozwalaja. Z tego wiec punktu widzenia nie warto do tego wracac.
                  Mnie jednak poczatki carvingu fasycynuja glownie z jednego powodu. Otoz upieram
                  sie, ze carving, rozumiany zarowno jako typ nart: krotkie, mocno taliowane i
                  sztywne poprzecznie, ale takze i technika skretu: na krawedzi, narodzil sie w
                  sposob zupelnie wyjatkowy. We wspomnianej rozmowie z Rubim dobrze to widac. Po
                  raz pierwszy w historii narciarstwa to nie sport, doswiadczenia zawodnikow czy
                  nawet pomysl trenerow spowodowal istotne zmiany w narciarstwie. To przemysl,
                  ktory z roznych powodow wyprodukowal produkt, z ktorym nie bardzo wiedzial co
                  zrobic. Chyba juz kiedys podawalem te analogie, ale ja powtorze, bo celna. W
                  podobny sposob do idei carvingu narodzil sie mikroprocesor. W latach 70-tych
                  Intel wyprodukowal pierwszy mikroprocesor na zamowienie jakies firmy japonskiej.
                  Swietnie wywiazal sie ze swojego zadania, ale pomysl i produkt poczatkowo
                  wyladowal w szufladzie. Przez kilka lat, a pamietajmy, ze krolowaly wtedy duze
                  komputery z dzuymi procesorami w srodku, nie bardzo bylo wiadomo jak wykorzystac
                  mikroprocesory.
                    • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 08:20
                      napisales
                      >bo nauczanie stao sie latwiejsze i wyprodukowanie delikwenta ktory ysli ze
                      >umie jezdzic na
                      a ja napisalem ,ze mało sie widzi ładnego/dynamicznego/bezpiecznego carwingu na
                      stokach więcej już widać ładnej klasyki a wynika to z produkcji delikwentów a
                      nie nauki jazdy na nartach :)
                      mirek
                  • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 14:03
                    Gość portalu: o_andrzej napisał(a):
                    > Mnie jednak poczatki carvingu fasycynuja glownie z jednego powodu. Otoz
                    upieram
                    > sie, ze carving, rozumiany zarowno jako typ nart: krotkie, mocno taliowane i
                    > sztywne poprzecznie, ale takze i technika skretu: na krawedzi, narodzil sie w
                    > sposob zupelnie wyjatkowy. We wspomnianej rozmowie z Rubim dobrze to widac. Po
                    > raz pierwszy w historii narciarstwa to nie sport, doswiadczenia zawodnikow czy
                    > nawet pomysl trenerow spowodowal istotne zmiany w narciarstwie. To przemysl,
                    > ktory z roznych powodow wyprodukowal produkt, z ktorym nie bardzo wiedzial co
                    > zrobic.
                    Andrzej, odnoszę wrażenie, że chyba naczytałeś się jakiegoś oszołoma ;)
                    Czyżbyś już nie pamiętał jaką drogę przeszły narty o prostych desek do
                    dzisiejszych nart carvingowych? Przecież to nie narodziło się z dnia na dzień.
                    Jako człowiek jeżdżący już jakiś czas, tak myślę, musisz pamiętać jak wyglądały
                    nary w latach lat 90-tych a jak teraz. Jeżeli nadal podtrzymujesz, że sobie to
                    ktoś naprodukował, a potem ludziom założył na nogi, to ... mam pytanie dlaczego
                    jednocześnie, najpierw stopniowo a od jakiegoś czasu już całkowicie,
                    zaprzestano produkcji prostych nart, dla "prawdziwych narciarzy"
                    pozdro.
                    • Gość: o_andrzej Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: 83.175.180.* 16.12.06, 18:14
                      > Andrzej, odnoszę wrażenie, że chyba naczytałeś się jakiegoś oszołoma ;)

                      Oj naczytalem sie, niejednego i nie tylko o nartach. A wiesz dlaczego tyle sie
                      naczytalem o poczatkach karwingu? Bo moja zona prosila mnie o napisanie referatu
                      o karwingach potrzebnego do jej habilitacji z astrofizyki. :) W koncu napisala
                      go sama, bo sie troche poklocilismy. Naprawde sie obczytalem.

                      > Jeżeli nadal podtrzymujesz, że sobie to
                      > ktoś naprodukował, a potem ludziom założył na nogi, to ... mam pytanie dlaczego
                      > jednocześnie, najpierw stopniowo a od jakiegoś czasu już całkowicie,
                      > zaprzestano produkcji prostych nart, dla "prawdziwych narciarzy"

                      To nadmierne uproszcznie. Oczywiscie, ze tak nie bylo. Nawiasem mowiac wciaz
                      powstaja nowe niezwykle produkty i koncza na smietniku historii. Karwing powstal
                      dosc przypadkowo i nietypowo, pisalem o tym, ale sie przyjal i w duzym stopniu
                      zdominowal narciarstwo, bo sie okazal swietnym pomyslem z roznych wzgledow. I
                      oczywiscie tez ewoluowal i wciaz ewoluuje. Ale same poczatki sa nietypowe i
                      niezwykle i to chcialem podkreslic.
                      • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 18:22
                        Ja może nie czytałem o historii carvingu, jakoś trafiałem ciekawsze książki ;)
                        ale z tego co pisał Jozzo i inni, wiem, że carving nie narodził się w latach
                        90-tych, ale dużo, dużo wcześniej? Więc jakoś nie trafia do mnie to co teraz
                        próbujesz przedstawiać. Może to Jozzo błądził, ale w takim razie, gdzie wtedy
                        byłeś Andrzeju?
                        pozdro.
                  • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 22:09
                    No sory ,że tak wieczorem ale dopiero teraz przeczytalem Twoją odpowiedz :))Co
                    do śniegu to miałem zaproszenie na "uroczyste" otwarcie sezonu w Strbskim
                    Plesie ale niestety praca :)) (ale i tak była inwersja i było +5 za dnia na
                    1300:))) Zamiast absurdalnych sporow napisz jak tam Dzieci się mają w Alpach i
                    się rozładuje atmosfera.
                    mirek
        • Gość: darekkkk Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.bph.pl 15.12.06, 15:27
          "carving jest jedna z technik, wcale nie najtrudniejsza, o ograniczonym
          zastosowaniu"
          Z jednej strony nie mozna sie nie zgodzic z powyzsza teza.
          Tylko co z tego wynika? Tak naprawde to truizm.
          co Wy na cos takiego:
          "Narciarstwo zjazdowe to tylko jeden ze sposobów poruszania się z góry w dół
          stoku, wcale nie najtrudniejszy, o ograniczonym zastosowaniu" ;-)
          Mnie trochę ostatnio przeszkadza ograniczone zastosowanie narciarstwa do stoków
          pokrytym sniegiem-kiepsko cos z tym w tym roku
          Pozdrawiam
      • bardzozlymisio Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 15:35
        dla mnie to wyglada tak. Jazda carvingiem krotkim skretm (SL), dlugim (GS),
        body (szorowanie ubrankiem po sniezku) i pochodne sa latwiejsze w nauce niz
        klasyk (a przynajmniej moi 'uczniowie' szybciej lapia). Ale zaczynaja sie
        probelmy jak robi sie stromo i twardo - wtedy 99% carverow przechodzi plynnie
        na 'uslizg'. Naprawde rzado sie zdarza zeby amator smigal carvingiem po
        trawersie na Hahnenkamm. Osobiscie uwazam, ze latwiej opanowac dobrze carving
        (amatorsko na odpowiedniej trasie) niz dobrze klasyka (christiania, itepe). A
        carving na tyczkach po twardym - to juz inna bajka.
        A pardoksalnie jak zrobie dwa glebokie skrety carvingiem to pol wyciagu sie
        gapi, a jak jade klasykiem agresywnie po lodzie to pies z kulawa noga nie ma
        pojecia co sie dzieje.
        a sniegu jak nie bylo tak nie ma :(
        • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 15:43
          1. to zalzey jaki jest cel nauczania. Jak chcesz deliwenta szybko
          2-3 dninauki wywndowac w wysze partie to kalsyka wygrywa.
          Jak chesz zeby mial fun przy wyciagu przez nastepnych pare sezonow
          to czy ja wiem mmoze masz troche racji.

          2. Wiesz jak chcesz zeby cie podziwiali to pojedz na jedniej narcie
          to zawsze robi wrazenie i latwiej sobie zapewnic intensywny wieczor i
          sniadanko w milym towarzystwie.
          No ale to tez podpada pod zdefiniwanie celu jazdy przywyciagowej.

          Jozzo
        • kornel113 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 16:00
          Przejrzałem dyskusję na ABC Forum, ale za nieporozumienie uważam stwierdzenie
          jakie się tam pojawia, że teraz zawodnicy w PŚ przestawili się na carving i że
          carving to taka formuła 1, która przeszła do cywilinego zjeżdżania. Zawodnicy
          zawsze jeździli swoim stylem. Pamiętam jak dwadzieścia kilka lat temu
          tłumaczyłem swojemu instruktorowi, że Stenmark nie trzyma nóg razem, to on mi
          odpowiadał, że jemu wolno, a mnie nie. Jazda na krawędziach przy tyczkach
          ustawionych w linii to była norma od zawsze. Przecież tam nie mogło być
          ześlizgu. Upieram się, że carving to zjawisko głównie marketingowe, z jednego
          elementu, zawsze przecież obecnego, czyli jazdy na krawędziach, zrobiono
          regułę, a chodziło głównie o danie początkującemu wrażenia, że nie trzymając
          sylwetki i złączonycn nóg, też może dobrze jeździć i w ten sposób do worka pon
          nazwą carving wrzucono wszystkich, którzy z niedowierzaniem patrzyli na gości
          zjeżdżających z czarnej oblodzonej trasy, krótkimi, ciasnymi skrętami, z twarzą
          zwróconą w dół. To nadal jest najwyższa półka narciarstwa i nie tłumaczcie mi
          że jest inaczej.
      • Gość: darekkkk Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.bph.pl 15.12.06, 15:48
        Wraca co roku jak bumerang.
        Niektorym sie strasznie ten carwing nie podoba.
        Przede wszystkim pytanie w przypadku jazdy sportowej powinno brzmiec co
        efektywniejsze. Odpowiedz mozna zobaczyc w Pucharze Swiata.
        W przypadku jazdy rekreacyjnej najwazniejsza jest odpowiedz na pytanie co komu
        sprawia wieksza frajde-tu kazdy musi sobie odpowiedziec sam
        Pytanie co trudniejsze jest, moim zdaniem, zle postawione.
        Opanowanie podstaw jazdy carwingowej jest stosunkowo latwe. Przejechanie w
        pelni carwingowo slalomu na czarnej trasie moze byc sporo trudniejsze. Tez
        odsylam do Pucharu Swiata- tam to sie udaje na ogol tym co wygrywaja
        Pozdrawiam
        • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 16:01
          No rzeczywiscie wraca.

          Nie to ze niektorzy nie lubia czy im sie nie podoba.
          to raczej odwrotnie, niektorzy staraj sie z tego zrobic religie.
          Co do PS to jak doberze sie przyjzysz (tez juz bylo) to nawet
          w specjalnym dojzysz rozne elemnty przeplatane na przemian w
          zaleznosci od sytuacji i tego co najptymalniejsze.
          Popatrz dokalanei na zwonieniu dozysz odbicie, slady lyzwy,
          polkniecia oczywiscie dominuje skret ciety.
          Ale jak sie komus zdazy uslizd to zatapi krawedz i jak juz jest ciasno
          idzie z bardzo krotkiego ledwie zauwazalnego odbicia. Jak brakuje
          miejsca to wyrzuci narty do przodu i lyknie skret.
          Qurde jak sie zna jedynie carving to tylko to sie widzi.
          Znasz sie na nartach popatrz spokojnie to przyznasz mi przynajmniej
          w czesci racje.
          Nie umniejsza to carvingowi bo jest tym czym jest to poprostu dobra technika
          ale nie jest tez panacum na wszstkie sytuacjie zwlaszcza w normalnym
          narciarstwie
          Jozzo
          • bardzozlymisio Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 16:12
            ty Jozzo, ty to chyba wiesz o co w tym chodzi.
            Sie zgadzam SL w PS to taka hybryda, jak sie robi szybko i stromo to inicjuja
            skret carv. ale puszczaja narty w uslizg a potem dociskaja. Nie ma takiego
            miszczunia co caly przejdzie na krawedziach bez uslizgu.
            Ale z drugiej strony - jak pan przycisnie deseczki w tylach to przeklada kopyta
            na druga strone w powietrzu - tego wczesniej nie bylo :) a to jest zabawa !!!!
              • bardzozlymisio Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 16:25
                tak tak znam to, predkosc minus rozum. Ale pamietaj Newton jest czujny :)
                A z ta pewnoscia na stoku, sie zgadzam. Zawsze najbardziej sie boje ze kogos
                trafie, co przy tym stylu jest bardzo latwe...no i oczywiscie uwielbiam
                poczatkujacych deskarzy, ktorzy za spadkiem, niewidoczni siedza i mysla jakby
                tu zjechac strome :)
                w tym roku jednak wyciagnalem na swiatlo dzienne ELANY word cup SL (200cm) -
                bak tu da roots :)
                • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 16:35
                  Taak weim ale w koncu o co chodzi w tym narciarstwi -
                  o odrobine funu wiec Hmm ?

                  Tak z rozadku mysle o zmianie ovesize 9x 181 r21 na XRC 1400 177cm
                  no ale tak trudno sie roztac z dobra narta. Juz druga pare tego
                  zdieram i to juz chyba czas nawyzszy na zmiane. A szkoda.

                  A pozatym to mam pewnosc ze nikogo nie ma bo nie puszczaja publiki
                  dokad nie orzekniemy ze mozna wiec max 2-3 zjazdy na maxa o poranku
                  a potem pedzlowanie miedzy parapetmi itp.

                  Jozzo
                    • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 16:54
                      Pare lat temu zakupilem worlcup slalom head-a 160
                      pobawilem sie tym troche i dalej stoja w kacie, zatrudniam to to
                      2- 3 razy w roku ot tak dla zasady. Generalnie to jak mam okzje
                      jezdzic free -dla siebie bez obowizkow to uciekam gdzie malo ludzi
                      nie zablisko wyciagow.

                      Co do botow to inna sprawa.
                      Mam paroletnie top techniki mocno modelowane i wielokrotnie wypychane
                      i modyfikowane gdzie trzba + wkladke ortopedyczna korygujaca postawe.
                      Kazdy zakup butow to cala nikonczaca operacjia dopasowywania - dlugi proces
                      ale warty wysilku. Generalnie nie jezdze extremalnie ale po w miare
                      extremalnych terenach wiec glownie na moich crossach albo rentowanych mid
                      lub full fatach. ale to juz inna historia.
                      Miedzy tyczkami bywam zadko tylko rekreacyjnie czasami wcale i nie bardzo
                      za tym tesknie jest troche funu ale nie ma to jak otwara przestrzen i cisza,
                      brak tego calego szumu.
                      Szukam raczej puchu tak do pol uda najlepiej no i spadku zeby latwiej bylo.

                      Jozzo
                      • bardzozlymisio Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 17:05
                        > Szukam raczej puchu tak do pol uda najlepiej no i spadku zeby latwiej bylo.
                        ty ale wygladales za okno dzis? chyba sobie jeszcze poszukasz. Ale widzialem
                        tanie poduszki w Ikei - moglbys cos pokombinowac :)
                        Od 5-6 lat jezdze w X-wave 10. Na poczatku myslalem, ze sobie noge odgryze, ale
                        troche je rozepchalem (w krakowie maja kolesie taka cacy kulaczke do
                        prfilowania) i zakochalem sie w tych butach. Tylko ze sie juz wyczlapaly i
                        teraz musze zmienic. Potrzebuje twarde, takie zebym mial zabawe, ale takie
                        zebym wytrzymal caly dzien. Sam jezdze troche na tyczkach, ale rekreacyjnie.
                        poza tym lubie zmieniac - fun, dlugi no i klasyk. Mysle o Tecnice. Kiedys L10
                        byly OK, nie wiem jak teraz. Slyszalem ze Atomic jest do bani. Widzialem w
                        dobrej cenie Salo Course.
                        Racja, ze dobor butow to dlug proces, ale w sklepie i tak sie ich nie sprawdzi
                        tak jakby sie chcalo. Moim zdaniem prawda okazuje sie dopiero po kilku dniach.
                        • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 20:51
                          Na razie siedze i pisze posty na formu ciwczac jezyk rodzimy.
                          Mam to szczescie byc w tej czesci swiata gdzie pro sklepy
                          oferuja doskonale pasowanie lub zwracaja kase.
                          Sa niezli i potrafia dopasowac dosc dokladnie lacznie z wadami
                          postawy wszystko w cenie buta poza wkladka ortopedyczna specjalnie
                          profilwana korygojaca postawe. Powiedzmy ze but kosztuje 500-700
                          tubylczych to za dobra wkladke mozna zaplacic od jakis 150 pod 300.00
                          ale warto.

                          Jozzo
          • Gość: darekkkk Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.bph.pl 15.12.06, 16:14
            Po prostu carwing to nie jest taka prosta technika, ze kazdy potrafi ja
            pojechac nawet w Puchare Swiata. Kazdy jednak by tam tak chcial;-)
            Te "panaceum na wszelkie sytuacje" to Cie chyba Jozzo przesladuje.
            Poza Toba nikt takich tez nie zglasza;-)
            Poza tym co to za argument?
            Szukasz kamienia filozoficznego w narciarstwie?
            Zadna technika nie jest "panaceum na wszelkie sytuacje". Dlugie narty i
            technika klasyczna tez nie.
            • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 16:22
              Zle zrozumiales.
              Podkreslam rozne sytuacjie na nartach dla przciwwagi oszlomom carvigu
              gloszcym ze to jedyne sluszne. Co do dlugosci mowie zeby nie przesadzac
              z krotkoscia bo w nomalnych sytacjiach moze sie to odbic czkawka.
              Nie szukam kamienia filozoficznego zwlaszcza w narciarstwie.
              Na koniec potwierdziles ze mam racje bo w swoich wywodach od poczatku
              to podkreslam ze nie ma panacum na wszystki sytuacji i trzeba miec opanowany
              szeroki wachlaz umiejstnosci narciarskich w ktorych carving jest mniej lub
              bardziej istotny ale napewni nie najwazniejszy.
              Jozzo
              • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 15.12.06, 17:29
                Jozzo, czy ty masz jakieś fobie, koszmary senne, w których ktoś Tobie powtarza:
                carving to panaceum na wszystko, to jedyne i słuszne narciarstwo ... potem
                budzisz się i pędzisz do kompa. Może mieszają się Tobie różne rzeczywistości z
                różnych wymiarów ? ;)
                Ja nie pamiętam, a jestem już tu parę lat, żeby ktoś tu pisał takie rzeczy,
                którym Ty ciągle zaprzeczasz ???
                Mnie już nie chce się z Tobą o tym gadać. Jesteś niereformowalny ... ale
                znalazłeś sobie podobnych kumpli, to sobie pogadajcie nie będę Wam
                przeszkadzał, pa.
                pozdro.
                p.s.
                Ktoś ostatnio powiedział, że czarna jest białe, a białe jest czarne.
                Może dołaczy do Waszej dyskusji ;)
                • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 15.12.06, 20:47
                  Nie nie nie.
                  Ja poprostu wracam tylko w przypadkach jak ktos mowi ze chce sie
                  rowijac i robic postepy a widzenie narciarstwa opera na problmie
                  czy 155 czy 160cm. Wiec moze z przesada ale proboje wtloczyc do glowy
                  delikwenta za na tym narciarstwo sienie konczy ba! nawet nie jest to
                  (krotka narta) panacuem na latwa, bezpieczna i wszechstronna jazde.
                  A takie widzenie narciarstwa to nic innego jak efekt oszlomu carvingowego
                  uprawianego (tak niedawno) bezkompromisowo przez marketingowa maszyne
                  Qurde ile razy mam wam to tlumaczyc.
                  Jozzo
        • wrb1 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 00:32
          Poniewaz temat jest na tapecie po raz 154-ty zacytuje w tym miejscu jedynie co
          juz kiedyś "splodzilem" w tej materii:
          "Te wszystkie zmiany spowodowały znaczne uproszczenie i ułatwienie szkolenia w
          jego początkowym zakresie. Dzisiaj wystarczy nauczyć „delikwenta” kristianii o
          szerokim śladzie, co w połączeniu z nowym kształtem i budową narty, generalnie
          wystarczy, aby zjechał pewnie i z satysfakcją po dobrze przygotowanej, nawet
          czerwonej trasie. Problem zaczyna się gdy tak przygotowany, nawet pewnie
          jeżdżący narciarz, zbłądzi na stromy, zlodzony stok pokryty muldami. I nie ma tu
          specjalnie jego winy, poza tym, ze może za bardzo zaufał całemu temu
          marketingowemu szumowi i uwierzył, że jak kupi nartę za 3 tys. to zjedzie w
          każdych warunkach, a tu niestety nic bardziej mylącego.
          Naturalnie to dobrze, że takie narty się pojawiły, bo większa liczba osób
          zjedzie w miarę bezpiecznie i z poczuciem satysfakcji, ale nie można
          bezkrytycznie iść za wszelkimi nowinkami, bo niestety zakup narty, którą na
          reklamowym plakacie trzyma np. Beni Reich niczego nie gwarantuje, nawet tego,
          że się kupiło taką samą nartę jak on, bo z czym innym się on fotografuje, a na
          czym innym jeździ, nawet gdy się tak samo nazywa."
          witek
          <a href="<a
          href="fotonarty.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?11,2006"
          target="_blank">Poziom_narciarskich_umiejętności</a>
          • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 16.12.06, 02:55
            Taak to mniejwiecej bylo by na tyle.
            Bywam na tym formu juz jakis czas i musz powiedic ze nastapila
            pewna evolucji w kirunku wywazenia opini. W sumie czas robi swoje
            a i oszlomstow przygasa to dobrze. Po tym calym okresi pozostala jeszcze
            jedna mocno wycisnieta w swiadomosci adeptow narciarstwa idea.
            Mianowicie ze na nartach dluzszych niz 155 trudno sie jezdzi
            itp itd. Zdecydowanie jest to efekt uboczny marketingu carvingowgo.
            Oczywiscie ze sa typy nart, ktor nie powinny byc dluzsze niz powiedzmy 160cm
            Ale do codziennej wszechstronnej jazdy narty mniej wyprofilowane i
            dluzsze niz to zaklete 160 sa leprze i latwiejsze.
            Skoro doszlismy do wniosku ze warto rozwijac umiejstnosci z tak niedawno
            pogardzanej klasyki to tymbardziej to co napisalem powyzej ma ses.
            Jozzo
            • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 11:15
              Jozzo, nie wiem czy zauważyłeś, na co zwrócił uwagę Witek. Otóż, z tym szumem
              informacyjnym, marketingiem i reklamą jest nieco prawdy, ale nie w kontekście
              carvingu jako takiego, o czym zawsze piszesz, ale w kontekście topowych nart,
              które z reszta sam bardzo często polecasz. Wiara w to, że po kupieniu tych
              najlepszych z najlepszych nart, osiągnie się bardzo szybko poziom eksperta, jest
              często przyczyną wielu tragedii. Jakoś tutaj tego marketingu i reklamy zdaje
              się, nie dostrzegasz?
              pozdro.
              • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 16.12.06, 16:16
                Zazdroszcze ci spostrzegawczosci, masz racje.

                Ja skronie dodam ze oprocz nart normalniejszych niz slalomki
                i podciete carvingi polecam tez zadedykowanie pierwszych
                dwuch sezonow na powazna nauke z instruktorem nawet polecam
                wyjazd do odizlowanych miejsc jak schroniska w celu szybszego
                postepu w nauce. A to w polaczeniu nart klekko powyzej bierzacych
                mozliwosci o czym czesto wspominam daje caly concept i moj poglad
                na zaczynanie narciarstwa.
                Cheers, Jozzo
            • Gość: Skyddad Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.fornfyndet.se 16.12.06, 11:16
              Witaj Kornel 113,
              napisales;

              "Dziwi mnie dlaczego coraz powszechniej carving uważa się za technikę
              trudniejszą od klasycznego stylu instruktorskiego (równoległego), skoro
              carving wymyślono w celach merketingowych własnie po to, aby narciarstwo
              stało się bardziej dostępne dla tych, którzy nigdy nie opanują perfekcyjnie
              stylu klasycznego i to ich zniechęca do nart w ogóle. Teraz w badziewiastych
              podręcznikach lansuje się cos takiego: najpierw opanuj styl równoległy bo się
              może przydać, ale generalnie to technika przestarzała, dla zgredów, a potem
              zajmiesz się carvingiem, jako czy bardziej zaawansowanym i cool. To śmiechu
              warte".
              Kornelu,Carving prawidlowy jest jak najbardziej technika rownolegla lecz na
              troche bardziej roztawionych stopach.Wszelakie skrety z rozjezdzajacymi sie
              nartami od srodka dowodza ze nie jedziemy carvingiem lecz stylem tradycyjnym
              czyli na plasko.Carving jest genialnie prosty na zakrecie pochylamy na bok narty
              i ona sama wykonuje skret raz na jedna raz na druga strone bez potrzeby
              wypinania tylka i sciskania kolan jakby nam sie bardzo chcialo.
              Carving jest latwiejszy do opanowania ,bezpieczniejszy ze wzgledu na nie
              powstawania napiec w kolanach i innych miesniach.Szybkosc dozujemy wedlug ilosci
              tych skretow ot i cala filozofia dla ktoreej Carving odstawil ten archaiczny
              styl do lamusa.Kazda przepasc zaliczysz pieknie carvingiem lecz o zadkich
              skretach i bardzo duzej predkosci.Mowa o off pist.Stad miedzy innymi jest
              tendencja (Wlochy) likwidacja tras czarnych aby zupelnie wyeliminowac urazy i
              wypadki.(Trasy dla ludnosci czyli masowego narciarstwa).Przygotowanie trasy to
              dzisiaj jest nie problem ale w krajach w ktorych wszystko ma rece i nogi na
              swoim miesjcu.
              Technika prowadzenia rownoleglego nart jest latwa do opanowania jezeli posiadamy
              buty dobrze dopasowane,wszelakie stare klapciaki beda powodowaly sie
              rozjezdzanie nart.Wlasnie w skrecie widac ze narta idzie tak samo jak na wprost
              ronolegle.Od tego trzeba zaczac i cwiczyc do upadlego.Jezeli sie tego nie
              opanuje nie bedzie prawidlowego Carvingu.Do jazdy carvingowej trzeba ostrzyc
              narty codziennie.Sam styl jest o wiele szybszy od tradycyjnego.
              Opanujemy te technike to mamy przed soba dalsze ,mozliwosci uczenia sie bardziej
              zaawansowanych metod jazdy.
              Dla przykladu pokaze jeszcze raz film Mattijasa,gdzie widac bardzo dobrze ze
              zawsze laduje z nartamni rownoleglymi czy przy jezdzie tylem lub przodem.
              Wolniej lub szybciej. Arne i Mattijas to ta sama osoba.
              kowal.mine.nu/kowal/clip_mattias_Arnander_lets_make_things_better.wmv
              Pzdr.Sky

              • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 12:35
                > Carving jest bezpieczniejszy ze wzgledu na nie
                > powstawania napiec w kolanach i innych miesniach.
                Bardzo wazna rzecz :)) dzieki temu jest spora grupa osob (bez lub z uszkodzonym
                ACL) ktora moze cieszyc sie jazda na nartach.
                mirek
                  • kubagr Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 16:29
                    Carving jest bezpieczniejszy ze wzgledu na nie
                    > powstawania napiec w kolanach i innych miesniach.
                    Bardzo wazna rzecz :)) dzieki temu jest spora grupa osob (bez lub z uszkodzonym
                    ACL) ktora moze cieszyc sie jazda na nartach.
                    mirek


                    mirku: nie powtarzaj bzdur nie popartymi zadnymi dowodami: juz o tym pisalem i
                    okazuje sie ze jedna grupa narciarzy jest narazona na WIEKSZE ryzyko
                    uszkodzenia kolana: to w mare zaawansowani narciarze ktorzy sie przesiadaja na
                    krotsze, o krotsszym promieniu narty
                    jozzo ci przytoczy dokladnie mechanizm: w skrocie sie to nazywa phantom foot.

                    nie powtarzaj etz bzdurnych uwag kogos innego ze przeciazenia w skrecie
                    carvingowym sa mniejsze: sa WIEKSZE!!!!!

                    przypomnij sobie z fizyki: sila dosrodkowa (z grubsza) jest proporcjonalna do
                    szybkosci i odw prop do promienia: WIEC im mniejszy promien skretu (narta
                    taliowana) tym wieksze przeciazenia

                    to jest basics mechanics

                    uwazaj tez na demagogiczne uwagi nt jezdzenia carvingowo w glebokim sniegu: to
                    jest tzw BS (bull shitt!!!!!!)
                    pojedzie sie w takim stylu tylko w glebokim ale osiadlym sniegu albo na
                    wybitnie szerokich nartach jak np k2 pontoon: wierz mi z tego forum jozzo i ja
                    chyba mamy troche wiecej dosw z jazdy poza trasami niz przecietny uzytkownik
                    tego forum

                    sniegu i igrzysk!!!!!
                    • wrb1 kuba 16.12.06, 16:43
                      Zeby to było takie proste.
                      Promień mniejszy -> mianownik mniejszy -> iloraz większy,
                      ale i prędkość mniejsza -> licznik mniejszy -> iloraz mniejszy.
                      Suma sumarum wychodzi na zero ;))))
                      • Gość: Jozzo Re: kuba IP: *.dsl.bell.ca 17.12.06, 00:26
                        jest jeszcze faktor Kappa tzn malo lub wcale niedoswiadczonu narciaz
                        z naprnaym BS pod pokrywa i to jest wspolczynnik, ktory decyduje o
                        koncowym efekcie calego przedsiwziecia.
                        Wierz mi mam na koncie kilkanascie lat zwozenia polamancow i jesli
                        bije na ten temat piane to na basie moich i moich kupli doswiadczen i
                        obserwacji.
                        Ponaddo dochodzi fakrot taki ze mocno wyporodilowan narta laie gorna krawedz
                        ( na prostrzych odzinakach glownie trudniejszych warunkach )
                        i potrafi wykrecic noge w kolanku w druga strone. Naprawde zdaza sie to tez
                        dobrym narciarzom.

                        Jozzo
                    • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 16:56
                      To co napisałem odnosi się TYLKO I WYŁĄCZNIE do przygotowanych tras . Na
                      nartach od 38 lat a 7 lat po poważnym urazie (car crash) ACL prawe kolano więc
                      deczko wiem o czym piszę :) Twierdzę ,że prawidłowo jechany skręt na
                      krawędziach mniej "rypie" po kolanach niż klasyka. Nie odnoszę się do
                      DOMOROSŁYCH praktyków carvingu/funcarvingu ,których pozycja na nartach
                      (sedesowo/gorylowa) przypawia o ból głowy (i nie tylko), tylko do prawidłowo
                      pojechanego skrętu równoległego na krawędziach. Kwestia przyspieszania w
                      skręcie,szybkość zmiany krawędzi,inicjacja skrętu to rzeczy na tyle
                      indywidualne ,że każdy kontuzjowany musi wypracować własny "styl". To tyle
                      własnych doświadczeń a teraz poproszę o linki do tych poważnych medycznych
                      zaznaczam MEDYCZNYCH opracowań.
                      ps a w Strbskim Plesie dziś jeździli :)
                      mirek
                      • kubagr Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 19:12
                        rozumiem ze osobiste doswiadczenie z acl injury upowaznia cie do wystepowania
                        na etacie znawcy ortopedii: moze posluchamy tez o positive predictive value mri
                        in diagnosing am vs pl acl boundle.....
                        przepraszam moze za zargon
                        jezeli chcesz poszukaj study z univ of vermont, burlington
                        kiedys te referencje podawalem; kazdy przecietnie inteligentny czytelnik moze
                        to sobie googled
                        • mino1104 Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 20:56
                          No przeginasz .! Pomimo tego,że jestem NORMALNY użytkownikiem swego kolana to
                          nie jest to Szacowne Grono na tyle reprezentatywne aby decydować w tematach
                          medycznych. Tak więc Ja szara myszka inforumję Cię ,że tak jak auto,nawadnianie
                          itp itd. + moje kolano powierzam na przeglądy(okresowe) w "temacie" profi. i
                          nie są to osoby przypatdkowe. :) (nazwiska tylko na priv) to wiedza
                          doświadczenie tych osób są mi znane tak więc nie adres google ale link do
                          opracowań i ..... to na tyle
                          mirek
                    • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 17:28
                      Myślę, że raczej czegoś właśnie TY nie rozumiesz! Czego jak czego, ale fizyki
                      nie musisz uczyć przeciętnego forumowicza, a już z pewnością nie mnie :P
                      Nikt z dyskutujących tutaj nie podważa praw mechaniki, nie o to chodzi w
                      carvingu. Wręcz przeciwnie, tu wykorzystuje się prawa mechaniki Newtona
                      z pożytkiem dla narciarza i jego doznań. Tutaj dzięki mniejszym promieniom
                      skrętu satysfakcja narciarza jest wielokrotnie większa, pomimo mniejszej
                      prędkości i wszystko pozostaje pod kontrolą. Doznanie przeciążenia w carvingu
                      (carvingu rekreacyjnym) jest wielokrotnie większe niż w stylu klasycznym,
                      bardziej realne, dzięki temu narciarz może kontrolować to obciążanie i
                      dostosowywać do możliwości. Obciążenia chwilowe, niespodziewane w stylu
                      klasycznym są przeważnie znacznie większe i trudne do przewidzenia( poza
                      kontrolą), kończące się przeważnie kontuzjami. Jeżeli mówimy o mniejszym
                      obciążeniu stawów, to trzeba to rozumieć jako mniej drgań, które są wstanie
                      zniszczyć wiązadło nawet wielokrotnie mocniejsze od chwilowych obciążeń. To
                      jest tak zwany rezonans, przypomnij sobie z fizyki, co to jest takiego i jakie
                      może mieć skutki:
                      www.budowle.pl/building,tacoma-narrows.html
                      to tyle, zyczę miłych przemyśleń :))
                      pozdro.
                      • kubagr Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 19:08
                        nie obraz sie ale jezeli porownujesz to
                        powinienes przyjac najprostszy model
                        powinienes przyjac identyczne warunki a nie porownywac jeden skret na wiekszej
                        szybkosci a inny na wiekszej
                        zeby uwzgledniac wszystkioe zmienne potrzebny by byl model infinite elements
                        analysis ale to juz inna pare

                        wiec na razie przy DANEJ szybkosci przeciazenie zalezy od promienia

                        oczywiscie ze jedzie TEN sam narciarz, na takim samym podlozu zeby bylo jazsne:
                        nie wiedzialem ze to trzeba wyjasniac ludziom ktorzy sie znaja na fizyce
                        • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 21:35
                          kubagr napisał:
                          > powinienes przyjac najprostszy model
                          > powinienes przyjac identyczne warunki a nie porownywac jeden skret na
                          > wiekszej szybkosci a inny na wiekszej
                          Ale rozmawiamy o dwóch różnych stylach jazdy, więc raczej nie można tego tak
                          porównywać. Już pisałem, że obciążenie stałe, które dopuszcza narciarz świadomie
                          (obciążenia kontrolowane), to jedna sprawa, a obciążenia chwilowe(niezależne w
                          prostej linii od prędkości i promienia - niekontrolowane), to inna rzecz.
                          W końcu obciążeniom podlegają stawy i wiązadła także podczas jazdy na wprost,
                          gdy promień skrętu jest nieskończenie wielki. Chodzi o obciążenia, które
                          wynikają np. z nierówności na trasie, pofałdowania ... . W jeździe na krawędzi
                          narta nie reaguje tak gwałtownie, wchodzi w nierówności, rozbija je, a w
                          technikach ześlizgowych, wręcz przeciwnie. Każda nierówność, to impuls na
                          nartę, który przenosi się na stawy i wiązadła. Przy większych prędkościach,
                          to działa jak rezonans i jest w stanie zniszczyć nawet obciążeniem nieniszczącym
                          (mniejszym od wytrzymałości wiązania). Dodatkowo zmienność i nieprzewidywalność
                          kierunku i wielkości tych obciążeń jest dla wiązania i stawu bardzo
                          niekorzystna.
                          pozdro.
                          • kubagr Re: carving a klasyka, co trudniejsze 16.12.06, 23:15
                            pw mam nadzieje ze nie odbierasz moijej dyskusji jako klotni

                            z tymi rozbiajniami grud itp masz racje z nakladaniem sie odszksztacen (tzw
                            creaping) tez masz.
                            w praktyce sa zdecydowanne roznice w sensie jazdy na krawedzi czy zeslizgiem:
                            ale nie mozna powiedziec ze jazda klasyczna polega tylko na zeslizgu. jest
                            jazda cietym (najwyzszy stopien wtajemniczenia klasycznego po luku) ciecie
                            pieta czy przodem.

                            moja jedyna uwaga stwierdza ze :
                            w identycznych warunkach na idealnie gladkie trasie, przy tym samym kacie
                            pochylenia, tej samej predkosci narta o krotszym promieniu przenosi wieksze
                            przeciazenia. oczywiscie w realu te przeciazenia beda inne ale na tym poziomie
                            ja nie podejmuje sie rozstrzasac: za wiele zmiennych i to juz trzeba by robic
                            za pomoca modelu komputerowego
                            pozdr
                            • ortodox Re: carving a klasyka, co trudniejsze 17.12.06, 02:27
                              kubagr napisał:
                              > ale nie mozna powiedziec ze jazda klasyczna polega tylko na zeslizgu. jest
                              > jazda cietym (najwyzszy stopien wtajemniczenia klasycznego po luku) ciecie
                              > pieta czy przodem.
                              -------------------------------
                              Myślę, że dla celów o których tutaj rozmawiamy można przyjąć takie uproszczenie:
                              styl klasyczny = ześlizg. Bo inaczej dojdziemy do takiego wniosku, co Jozzo z
                              resztą już nie raz próbował udowadniać, że jazda na krawędzi (carving) jest
                              jeszcze jedna techniką narciarstwa klasycznego ;)
                              W końcu chodzi o znalezienie różnic, a nie podobieństw pomiędzy tymi stylami,
                              bo taki jest temat wątku.
                              ==============================================
                              > moja jedyna uwaga stwierdza ze :
                              > w identycznych warunkach na idealnie gladkie trasie, przy tym samym kacie
                              > pochylenia, tej samej predkosci narta o krotszym promieniu przenosi wieksze
                              > przeciazenia. oczywiscie w realu te przeciazenia beda inne ale na tym
                              > poziomie
                              --------------------------------------------------------
                              Darujmy sobie hybrydy i idealne warunki na gładkiej trasie. Takich w praktyce
                              nie ma, a szkoda, bo może nie byłoby kontuzji i urazów. Kontuzje jednak się
                              zdarzają niestety, ale obciążanie nimi carvingu, to nadużycie. Co do obciążeń
                              w identycznych warunkach, to żeby były identyczne to i narta musiałaby być
                              identyczna ;) Oczywiście, zasad mechaniki klasycznej nikt tu nie zmieni.
                              Mniejszy promień skrętu przy tej samej prędkości, to większa siła odśrodkowa.
                              Jednak to już nie są te same warunki, bo inny promień. Nie ma w carvingu
                              konieczności jazdy skrętami o małym promieniu, zwłaszcza przy dużych
                              prędkościach. Takie ekstremalne obciążenie występują tylko w sporcie
                              zawodniczym. Trzeba od razu dodać, że tam już nie ma niczego innego poza jazdą
                              na krawędzi, choć Jozzo chyba nawet w tym wątku doszukiwał się tam takich
                              elementów. Jeżeli nawet, to są to wyniki błędów. Nigdy zamierzone ewolucje.
                              W normalnych - rekreacyjnych warunkach, o takich mówimy, mogę dowolnie wybierać
                              promień skrętu (powiększać go) zmniejszając obciążenia stawów i wiązadeł do
                              bezpiecznego poziomu.
                              pozdro.
                              • kubagr Re: carving a klasyka, co trudniejsze 17.12.06, 03:50
                                rozpatruje tylko warunki tzw idelne dla uproszczenia oczywiscie
                                ale ppopatrz tez na moje links ktore wczesniej podalem ktore jasno pokazuje
                                wzrost urazow acl
                                i jeszcze jedno: tez juz kiedys o tympisalem: nie da sie przejechac slalomy
                                wylacznie na krawedzi (ja juz nie mowie o centymetrach w to sie nie bawie): po
                                prostu przy limicie dlug nart slalomowej i jej promieniu, zawodnicy by sie
                                poprostu nie zmiescili w bramkach.
                              • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 17.12.06, 03:58
                                > styl klasyczny = ześlizg. Bo inaczej dojdziemy do takiego wniosku, co Jozzo z
                                > resztą już nie raz próbował udowadniać, że jazda na krawędzi (carving) jest
                                > jeszcze jedna techniką narciarstwa klasycznego ;)
                                > W końcu chodzi o znalezienie różnic, a nie podobieństw pomiędzy tymi stylami,
                                > bo taki jest temat wątku.

                                Zebys nie wiem jak wykrecal i dorabila rozne teorie to i tak carving
                                pozostanie jedynie jedna z technik narciartswa i dotego nienajwazniejsza.
                                :)

                                Jozzo
                          • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 17.12.06, 00:38
                            No tak ale jest jeszcze element istotny polegajacy na tym ze na tym
                            samym stoku narta krotka carvingowa w przeciwienstwie do "normalnej"
                            wymusza jazde ciglym ciasnym skretem a wiec ilosc skretow jest znacznie wieksza
                            wiec suma obicazen jest zdecydowanie wiksz niz jazda "normalna"
                            gdzie skret jest dluzszy i sa odcinki jazdy trawersem w ktorym tak czy inaczej
                            miscie zlapia oddech.

                            Jozzo
                              • Gość: Jozzo Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: *.dsl.bell.ca 17.12.06, 14:57
                                Ja tam sie mniej mecze jesli wykonam 30-40 % skretow na tym samym stoku.
                                A tak to prawda jest tez to co piszesz pod warunkiem ze jedziesz idealnym
                                carvingiem albinna technika niezbyt idealnie opanowana.
                                Pozatym porownywanie carvingu do klasyki nie ma wiiekszego sesu
                                bo poronuje sie jedna technike skretu wo wielu innych wiec juz w zlaozeniu
                                poronanie jest bezsesowne.
                                Bo np pomijajac tendencyjnie pare evolucji pluznych to co craving - odbicie,
                                carviing ciecie przodami, carving ciecie tylami, carving - polkniecie, carvong -
                                lyzwa, carving - WNW, carving NWN, carving polkniecie.
                                W tym ostatnim carving przegrywa na tzw pysk.
                                Jozzo
                                Jozzo
          • ortodox al-fredo... 16.12.06, 21:51
            ... baaardzo "merytoryczny" link, jak cały Twój wkład dyskusje na forum.
            Ma przekonywać o czym? Co udowadniać? Już zapomniałeś?
            Może, że ktoś zrobił dobre zdjęcie? Dziękuję, a może Ty al-fredo pokażesz,
            że potrafisz robić lepsze foty?
            --
            Żeglarstwo w obiektywie
            • al-fredo Re: al-fredo... 16.12.06, 22:36
              ortodox Ty juz swoja "merytorycznoscia" wyleciales poza przyciaganie
              ziemskie w dowod co napisales przed dosöownie godz.
              cytuje: "Już pisałem, że obciążenie stałe, które dopuszcza narciarz świadomie
              (obciążenia kontrolowane), to jedna sprawa, a obciążenia chwilowe(niezależne w
              prostej linii od prędkości i promienia - niekontrolowane), to inna rzecz.
              W końcu obciążeniom podlegają stawy i wiązadła także podczas jazdy na wprost,
              gdy promień skrętu jest nieskończenie wielki. Chodzi o obciążenia, które
              wynikają np. z nierówności na trasie, pofałdowania ... . W jeździe na krawędzi
              narta nie reaguje tak gwałtownie, wchodzi w nierówności, rozbija je, a w
              technikach ześlizgowych, wręcz przeciwnie. Każda nierówność, to impuls na
              nartę, który przenosi się na stawy i wiązadła. Przy większych prędkościach,
              to działa jak rezonans i jest w stanie zniszczyć nawet obciążeniem nieniszczącym
              (mniejszym od wytrzymałości wiązania). Dodatkowo zmienność i nieprzewidywalność
              kierunku i wielkości tych obciążeń jest dla wiązania i stawu bardzo
              niekorzystna"
              dodajac do tego profesjonalna sylwetke /link powyzej/to juz nawet
              trzecia predkosc kosmiczna
              pozdr.
      • Gość: o_andrzej Re: carving a klasyka, co trudniejsze IP: 83.175.180.* 16.12.06, 23:23
        > Teraz w badziewiastych
        > podręcznikach lansuje się cos takiego: najpierw opanuj styl równoległy bo się
        > może przydać, ale generalnie to technika przestarzała, dla zgredów, a potem
        > zajmiesz się carvingiem, jako czy bardziej zaawansowanym i cool.

        Ale to sie juz zmienia. Kilkakrotnie spotkalemsie z opiniami, ze ktos juz
        opanowal jazde krawedziowa, ale zdal sobie sprawe, ze nie radzi sobie na waskich
        przesmykach, bo nie nauczyl sie zeslizgu. Powoli to sie wszystko wyrowna i
        ustabilizuje. Juz Sczasny pisal kilka lat temu, ze karwing jest duzo latwijszy
        do nauczenia sie niz techniki zeslizgowe, przynajmniej na poziomie elementarnym.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka