Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Kobieta w ciąży na nartach

      • euna Re: Kobieta w ciąży na nartach 01.03.07, 14:38
        za każdym razem trzeba się konsultowac z lekarzem - każda ciąża jest jednak
        inna.

        ja jeżdziłam tydzień w Alpach w pierwszym trymestrze i bylo super.
        w drugim trymestrze pjechałam w Dolomity jako osoba towarzysząca, na jazdę nie
        miałam o dziwo ochoty (widac organzm sam wie czego mu trzeba ).
      • upl Re: Kobieta w ciąży na nartach 01.03.07, 14:46
        ja w ogole nie jezdze na nartach, wiec w tej kwestii sie nie wypowiem ale w 2
        miesiacu ciazy lecialam slozbowo do japonii - na 2 tygodnie - i spowrotem
        miesiac pozniej lecialam samolotem do charkowa i spowrotem
        mam zdrowe, kilkuletnie dziecko
        mialam spokojna ciaze
        tez przed wylotem konsultowalam sie z lekarzem, pytajac czy nie odwolac wyjazdu
        popatrzyl na mnie dziwnie i stwierdzil, ze jedyne co mi moze szkodzic w
        samolocie to rozhermetyzowanie kabiny :/

        ciaza nie jest choroba - nie trzeba sie podczas jej trwania klasc do lozka i
        czekac na "koniec"
        ruch na swierzym powietrzu jest wrecz zalecany
        ostrozne cwiczenia na silowni tez
        ja jezdzilam na rowerze, poki brzuch nie zaczal mi przeszkadzac
        jesli ktos jezdzi na nartach i to dobrze to czemu nie? poki sie czuje dobrze i
        zachowuje ostroznie...

        zupelnie innym przypadkiem jest kiedy jest ciaza zagrozona
        kiedy sa komplikacje itp itd

        ostroznosc tak ale histeria nie
        • Gość: bat56 Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.acn.waw.pl 01.03.07, 15:39
          Był sobie pewien przyjaciel zwierząt, a w szczególnie gadów. Nazywał się Steve
          Irwin. Nazywano go "Crocodile Hunter". Często oglądałem jego programy na Animal
          Planet. Lubiłem, szanowałem i podziwiałem go. Do czasu. Do czasu, kiedy
          zobaczyłem go z maleńkim dzieckiem na ręku, skaczącego przed kilkumetrowym
          gadem. To było jego dziecko. Dla mnie ten jego występ był przerażającym pokazem
          zbrodniczej głupoty, bezmyślności i nieodpowiedzialności. Cóż z tego, że
          wówczas nic się nie stało? Stało się trochę później. 04-09-2006, około godziny
          11 lokalnego czasu, Steve nurkował gdzieś w okolicy Wielkiej Rafy Koralowej.
          Zbliżył się do płaszczki i zaczął płynąć tuż nad nią. Robił to już nie raz, ale
          tym razem płaszczka uderzyła go ogonem uzbrojonym w jadowy kolec. Nie można
          było go uratować. Miał straszną śmierć. Bardzo mi było go żal, ale gdzieś tam,
          w głębi, kołatała się myśł: dzięki Bogu był sam, bez dziecka.
          Tak jakoś mi się to przypomniało.
          Wracając do nart. Dwa lata temu wjechał mi w plecy młody, upojony pędem
          deskarz. Niby nic strasznego się nie stało, ale łupnięcie było potężne i
          później okazało się że mam, na szczęście lekko, uszkodzony 4-ty i 5-ty krąg
          szyjny. No cóż, na szczęście nie byłem w ciąży.;-))
          Od tej pory nie wierzę, że ktokolwiek może twierdzić, iż jest na stoku
          całkowicie bezpieczny.
          Aha. Byłem ostrożny.;-)) A`propos - przypomina mi się rada pewnej
          mamusi: "lataj synku nisko i powoli". ;-))
      • Gość: rudi Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.03.07, 15:11
        mój lekarz uważał , że to lekka przed\sada ale przyznał rację, że coś może sie
        zdarzyć zawsze i że nalezy po prostu na siebie uważać. Więc uważałam i
        spędziłam cudowne 6 dni na lodowcu w Tonale ( Włochy ) będąc w 3 miesiącu
        ciąży. ( miałam nawet ostrą wywrotkę, bo cięzko mi było nie pojechać od czasu
        do czasu szybciej i wszystko było ok oprócz obitych czterech liter :) polecam.
        synek urodził się zdrowy radosny i uwielbia się ruszac :) pozdrawiam.
        • Gość: Mała Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 15:19
          Rudi, czyżby to Franek sie urodził...?
          • Gość: myszkin Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 15:37
            Nie jestem fachowcem, ale tak na czucie to przemawia do mnie głos, że żeby
            skutecznie pozbyć się ciąży - od nart lepsze jest bangi i to koniecznie nago,
            żeby kobieta mogła emancypować swoją niezależność nawet w ciąży. Jeśli
            przypadkiem dziecko przeżyje to napewno podziękuje matce w dorosłym życiu, że
            miała dobrą technikę i nie urodziło się z autyzmem. Co do samych nart to nie
            mam doświadczeń, jeżdzę chętnie ale nie w ciąży, bo jestem facetem. Jestem
            prawie pełen współczucia dla znudzonej kobiety w ciąży - ale czy to możliwe?

            Podobno w tym okresie dobrze nie robi też dyskoteka, fajki, alkohol, prochy,
            narkotyki, tłok, urazy fizyczne i psychiczne, plastikowe jedzenie i głupota, a
            najbardziej głupota ukochanego małżonka lub tzw. opiekuna. To chyba wszystko
            czego nie wolno. Resztę to chyba można, a jeszcze nie wolno przeciągać liny.

            Kobiety na traktory, jest równość!!!
            • Gość: narciarz Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 15:52
              Dzieci takich bezkompromisowych narciarzy nie chcą się czasem rodzić chyba
              dlatego, że nie chcą mieć głupich rodziców. Po co mają się z nimi męczyć lub im
              przeszkadzać w życiu. Czyjaś uwaga o funkcjonowaniu prawa doboru naturalnego w
              eliminacji genomów ułomnych jest tu na miejscu. To dotyczy też wad psychicznych.

              Może smutne, a może smutne jest to, że duże dzieci miewają dzieci, jak lalki.
          • Gość: narciaż Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 15:58
            Dzieci takich bezkompromisowych narciaży czasem nie chcą się rodzić bo nie chcą
            mieć głupich rodziców, nie chcą im przeszkadzać w życiu. To smutne, że duże
            dzieci miewają dzieci, jak samochód lub psa. Rozumu kupić się nie da, ani
            pożyczyć od kolegi/koleżanki, nawet w renomowanej firmie. Rozum się ma lub nie.
            • Gość: morusia Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 16:36
              niewiedząc o ciąży poleciałam do Chin... potem już świadomie na początku 5
              miesiąca suwałam się po oślich łączkach, unikając normalnych tras. Bałam się że
              ktoś na mnie wpadnie. Teraz jestem w 6 miesiącu i jutro jadę do Austrii - ze
              zjazdówek zrezygnowałam, biorę wyłącznie biegówki. Co do ubezpiecznia - do 32
              tygodnia ubezpiecza Hestia, więc nieprawda że nie da się ubezpieczyć.
              Przeczytałam dokładnie owu. W pierwszej ciąży w 6 miesiącu poszłam do
              Murowańca, ale to była dla mnie górna granica :))
        • Gość: gusika Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.pul.tke.pl 27.12.07, 12:05
          Ja jestem w 5 m-cu i byłam na Wierchomli. Jeździłam od 9-16 z przerwami na
          rozgrzanie nóg bo był straszny mróz. I nie żałuję. Nabrałam energii i
          naładowałam akumulatory, no i sie dotleniłam. Czuję, że żyję. Trzeba uważać, a
          wywrócić sie można na prostej drodze. I co wtedy jak się poroni, to ma się mieć
          pretensję do siebie, że się człowiek z łóżka ruszył. Czasem praca jest bardziej
          niebezpieczna i stresująca niż wypad w słoneczny, mroźny dzień na narty. Na
          łagodnym, szerokim i niezaludnionym stoku, jeżdżąc z głową nic złego nie powinno
          nas spotkać. Podczas jazdy do pracy samochodem może też ktoś w nas wjechać. Na
          drogach jest więcej wypadków niż na stokach.
      • Gość: Trzydziestka Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.chello.pl 01.03.07, 18:00
        Czytam wasze opinie i dziwię się bardzo ekstremalnym psioczeniom, które padają
        na mamy w ciązy uprawiające sport. Mam wrażenie, że wypowiadają je kompletni
        abnegaci sportowi, którzy nigdy ze zdrwoym sportowym stylem życia nie mieli nic
        wspólnego. Sama będąc po raz drugi w ciąży (zero poronień) czytałam wiele na
        ten temat i do udowodnionych stwierdzeń należy już w medycynie teza, że mamy
        aktywne wiele rzadziej rodzą przedwcześnie. Oczywiście jeżeli wcześniej też nie
        siedziały z założonymi nogami. W pierwszej ciąży jeździłam jeszcze w 9 miesiącu
        na rowerze, a teraz właśnie będąc w 7 miesiącu wróciłam z Korbielowa, gdzie
        jeździłam na nartach. Pewnie, że wymagało to ode mnie dużej ostrożności ale
        warto było. Każdy inaczej pojmuje odpowiedzialność w ciąży - jedne mamy leżąc i
        opychając się słodyczami narażają się na cukrzycę, inne - zjeżdżając na nartach
        dotleniają płód...
        Życzę wszystkim rozsądku i umiaru bo w tym tkwi szkopuł.
        • Gość: basia Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.it-net.pl 06.03.07, 19:56
          Jak umie jeździć to może, jeżeli nie umie lub \bardzo słabo odradzam. Sama
          jeźżdzilam w 7 miesiącu, a zdrigim dzieckiem w 9 m-cu wydrapałam nad Czarny
          Staw n/Morskim Okiem. Zdrowe jak byczki!
      • Gość: rybka Nemo Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.dsl.club-internet.fr 29.11.07, 18:41
        Nie ryzykowalabym jazdy na nartach, zastanowie sie nawet nad
        gorskimi spacerami. Jeden sezon mozna sobie naprawde darowac. My (w
        7 miesiacu ciazy - choc brzuszek znikomy) odpuszczamy! Tata jedzie
        sam.
        • moonbeauty Re: Kobieta w ciąży na nartach 15.12.07, 18:02
          Ja bym nie pojechała (chociaż jeżdże od dawna i dobrze) z prostej
          przyczyny - gdyby ktoś we mnie wjechał (a raz już tak się zdarzyło
          na szczęscie nic poważnego się nie stało, tylko upadłam i nabawiłam
          się siniaków) a ja przez to bym straciła dziecko, nie wybaczyłabym
          sobie do końca życia! Oczywiście że można poronić siedząc w domu,
          ale wtedy nie możesz sobie zarzucić że mogłaś tego uniknąć.
          • ant25 Re: Kobieta w ciąży na nartach 26.12.07, 00:07
            No coz nie da sie polemizowac nad racjami wysuwanymi ze w ciazy sie nie jezdzi
            na nartach, na nartach jezdze chyba od zawsze:)i własnie dzisiaj zjechałam
            sobie spokojnie 3 razy ze sredniej gorki, spokojnie, statecznie, jestem w 10 tc,
            i dostałam skrzydeł:) nie polecam, nie namawiam, ja sie z tym dobrze czuje za
            miesiac bym sie juz pewnie nie odwazyła, nie wiem, licze na moja intuicje,
            • Gość: nalle Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.chello.pl 30.12.07, 23:37
              jezdzilam w 9/10tc w Polsce
              za oburzeniem jednego i zgoda drugiego lekarza
              ryzyko upadku oczywiscie istnialo ale ja sie wywalam srednio 0,5
              raza na sezon, raz w zyciu ktos we mnie wjechal na stoku
              nie zakladalam po prostu, ze tym razem moze byc gorzej
              drugi raz zrobilabym tak samo

              a wywalic to ja sie powaznie wywalilam na oblodzonym chodniku w
              centrum miasta idac do pracy
              • ant25 Re: Kobieta w ciąży na nartach 31.12.07, 11:51
                jezdziłam w sumie 5 dni, nie załuje:) jestem pełna pozytywnej energii :))
                zaczełam od 3 razy ale szybko przeszłam do całego dnia na stoku, oczywiscie
                jeździłam pomału, nie szalałam ale pojeździłam na tyle ze zakwasy w nogach
                miałam:)Myślę ze powtórzyłabym to raz jeszcze:)
              • Gość: ann Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 18:17
                ten lekarz co zabraniał mial wiele racji. Nie powinno się jeździć na
                nartach nie tyle z powodu ryzyka kontuzji ile z powodu wibracji i
                drgań jakim poddawane jest całe ciało narciarza. Wibracje takie mogą
                być przyczyną odklejenia się łożyska a co za tym idzie - poroniena.
                Ale wszyscy jesteśmy dorośli i każdy odpowiada za własne zdrowie i
                życie. Ja jakoś wytrzymam jeden rok bez nart i innym "napalonym" na
                narty kobietom w ciąży życzę więcej rozumu, bo szczęścia może
                zabraknąć.
                • Gość: nalle Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.chello.pl 06.01.08, 20:38
                  lozysko powstaje ok. 12 tc wiec w 9 nie ma sie co odkleic

                  poza tym ZDROWA ciaza na kazdym etapie nie jest przeciwskazaniem do
                  aktywnosci, roznego typu

                  jasne, ze moze to nie najlepszy czas zeby uczyc sie jazdy na nartach
                  czy pchac sie na czarne trasy ale nie trzeba tylko i wylacznie lezec
                  i puchnac ;-)

                  ja nikogo nie namawiam ale wytykanie mi braku rozsadku mi sie nie
                  podoba

                  pozdrawiam
                  • tu_nia Re: Kobieta w ciąży na nartach 11.01.08, 23:00
                    na kotelnicy w bialce jednego dnia jest srednio 30 wypadkow narciaskich w tym
                    kilkanascie zderzen,wszystko sie moze zdarzyc.
      • Gość: Kasia Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.saint-gobain.com 12.02.08, 15:22
        ja bylam na nartach w ciązy, co prawda w początkach później chyba
        narty by sie pode mną zapadły, bo gruba bylam strrrasznie
        ale ogólnie było ok, jezdzilam ostroznie, syn ma dzis 8 lat i
        wszystko ok
        z drugim leciałam samolotem do Turcji i smazylam brzuszek w upale,
        ale dzieciak tez to przezył :)
        • Gość: kosmo Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 11:16
          witam- ja właśnie wróciłam z Vratnej Doliny. Jestem w 4 tygodniu. Jeździłam
          razem z 7 letnim synem na "naleśniku" czyli na łagodnej górce. Nie miałam
          zadnych przeciążeń, żadnych drgań Było bardzo fajn ie . Oczywiście jako jazdę
          mam na mysli do 10 zjazdów dziennie- razem około godziny podzielone na 3 etapy.
          wolniutko, spokojnie. Wczesniej zasiegnęłam porazy u znajomych rehabilitantów i
          mojego ginekologa. Informacja o mikrochdraganiach które przenoszą się na dziecko
          iłozycko są bzdura. Kobieta poddana jest bardziej na drgania i trzeęcienia jadąc
          autobusem komunikacji miejskiej po polskich drogach niż jeżdżąc na łagodnym
          stoku. Poza tym radośc i endorfiny sprawiły że czułam się pokojna i szczęśliwa.
          Poza tym tydzień wypoczynku i ruch sprawiły że nie przybyło kilogramów a ja
          czuję się rozciągnięta
          • Gość: kosmo Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 11:16
            nie w 4 tygodniu tylko obecnie w 14 tygodniu - pomyłka
      • Gość: ja też jeździłam Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.08, 19:54
        A ja jeździłam w 3 miesiącu w Alpach i mój mąż nie widział nic
        przeciw (jest lekarzem).Nasze dziecko w wieku 4 lat stawiało 1-sze
        kroki narciarskie.Dziś jeździ jak szalone!!uwielbia sport!Uważam,że
        jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia i ciąża nie jest "późna"można
        sobie na to pozwolić( oczywiście bez szaleństw na oblodzonym
        stoku...).Pozdrawiam i życzę słońca w górach!!
        • Gość: mihumor Re: Kobieta w ciąży na nartach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 22:16
          Jak mawiała moja wychowawczyni w liceum: wszystko można byle z wolna
          i z ostrożna. Jak tu pisałem ponad rok temu moja żona jeździła i
          było ok. I wszystko się skonczyło szczęsliwie. Mamy 3 córki,
          wszystkie doświadczyły aktywnego traktowania w czasie
          przedurodzinowym (narty, góry, dalekie podróze , pływanie do dnia
          porodu itd itp). Niejaka pani Rowlinson (australijka) trenowała do
          dnia porodu, urodziła w styczniu a sierpniu zdobyła mistrzostwo
          świata na 400 m przez płotki. Na pewno nie każdy tak może i nie
          polecam ale widać sie da i każdy może sobie coś dobrać na swoją
          miarę. Byle nie przesadzać
      • Gość: Ewa Ciąża to nie choroba ;) IP: 212.160.210.* 19.01.09, 12:03
        Wrociłam z Alp 3 stycznia - jestem w 5 miesiącu, jeździłam po
        niebieskich trasach, unikałam muld, świeżo wyratrakowanego
        zmrożonego śniegu, no i mąż zamykał mi klamry w butach - słabo mi
        się schyla :)

        Zrobiłam wszystkie badania po powrocie - krew, mocz, toksoplazmozy,
        cukry we krwi, usg itd, Wszytsko ok, na dodatek poprawiły mi się
        wyniki krwi - więcej hemoglobiny. Poprawiło mi się samopoczucie też.

        Co prawda mój mąż umierał ze
        starchu, a znajoma ginekolog powiedziała, że jestem niepoważna :)
        • belika głupota też nie 28.01.09, 13:54
          no bo jednak jesteś niepoważna...delikatnie mówiąc.
          • Gość: kasia157 Re: głupota też nie IP: *.direct-adsl.nl 28.01.09, 20:55
            Lekarze, ktorzy twierdza, ze gory i narty w ciazy sa niewskazane ze
            wzgledu na roznice cisnien etc. ( pomijajac kontuzje) sa po prostu
            nieuki, powtarzajace jakies zabobony. Nie ma zadnej, powtarzam
            zadnej naukowej literatury na temat zagrozenia dla ciazy jakie niby
            maja pojawic sie w gorach na wysokosciach do 4.000 mn.p.m. Poronic
            mozna wszedzie i nie ma to nic wspolego z ruchem i zdrowa
            aktywnoscia fizyczna w czasie ciazy i niewazne czy w gorach czy nad
            jeziorem.
            • Gość: matkadwojki Re: głupota też nie IP: *.aster.pl 29.01.09, 00:48
              no bo nie chodzi o roznice wysokosci. A jesli o aktywnosci fizycznej mowa, to
              wielu paniom wydaje sie, ze ciaza to swietny moment na rozpoczynanie przygody ze
              sportem (gimnastyka, joga, basen) a prawda jest taka, ze nie powinno sie
              drastycznie zmieniac swoich przyzwyczajen sprzed stanu blogoslawionego - w tym
              sensie, ze dla kobiety aktywnej fizycznie regularnie cwiczacej przykladowa joga
              w ciazy to stan jak codzien, a dla dziewczyny nigdy wczesniej nie cwiczacej to
              moze byc znaczne obciazenie dla organizmu.... potencjalnie niebezpieczne dla
              dziecka.
              Teoretycznie im ciaza wczesniejsza, tym mniejsze prawdopodobienstwo urazu
              goroznego dla niej, ale z drugiej strony to czas najbardziej narazony na
              poronienie. Dla mnie bylo proste, w ciazy na narty nie pojechalam :)
              sama mialam chec na jazde w 4 miesiacu ciazy... w koncu nigdzie nie pojechalam...
    Pełna wersja