Gość: o_andrzej
IP: *.cyf-kr.edu.pl
26.04.07, 19:51
Poniewaz niektorzy z Was nie zrozumieli tego pojecia, sprobuje, jako jego
autor, przyblizyc w kilku slowach co przez nie rozumiem. Nie ma to nic
wspolnego z nartami, a wiec ci, ktorzy oczekuja od tego forum wylacznie
merytorycznych informacji dotyczacych nart, sniegu i zimy, powinni ten watek
pominac, o ile wczesniej nie skasuje go wote, slusznie kwalifikujac niniejsza
piasanine jako SPAM.;)
Na tym forum dzialam od ponad roku, ale w Internecie, ze sie tak brzydko
wyraze, udzielam sie od wielu lat. Nieskromnie dodam, ze jako jeden z
pierwszych Polakow, stalem sie posiadaczem skrzynki pocztowej, jeszcze tej
przedinternetowej. Byl to Bitnet lub/i jego europejska wersja - EARN. W roku
1987 bodajze. Przez ten dlugi czas moglem wiec poczynic pewne obserwacje,
wyciagnac wnioski, bynajmniej nie pretendujace do jedynie slusznych uogolnien.
Ale do rzeczy. Uczestnikow internetowych grup dyskusyjnych i czesciowo je
wypierajacych, ale i uzupelniajacych - forow, podzielilbym na trzy kategorie.
Pierwsza, stosunkowo niewielka, to osoby mocno i stale udzielajace sie,
komentujace, wyrazajace swoje poglady, na ogol dysponujace duza wiedza
zwiazana z tematyka forum. Nieliczni z nich, zwlaszcza w grupach dyskusyjnych,
pretenduja - swiadomie lub nie - do miana guru. Od ich formy i tresci, ale
przede wszystkim sposobu wypowiedzi zalezy w duzej mierze klimat jaki wytwarza
sie na forum. Jesli sa pogodni, tolerancyjni, sympatyczni takaz sama panuje
atmosfera wsrod reszty uczestnikow. I vice versa. Jesli sa agresywni,
zlosliwi, aroganccy... Druga kategorie stanowia wpadajacy na chwile. Chca sie
poradzic w sprawie zakupu sprzetu, techniki jazdy, wyboru miejsca, czasem by
podzielic sie z innymi wlasnymi doswiadczeniami, itp. Dowiedziawszy sie,
odchodza, choc czasem zostaja na dluzej. I wreszcie najliczniejsza grupe, te
ktora nazwalem "milczaca wiekszoscia", stanowia tzw. czytacze. Rzadko sie sami
odzywaja, ale chetnie czytaja co maja do powiedzenia inni. Dlaczego sie nie
odzywaja lub czynia to rzadko? Bo taka maja nature (wielu ludzi czyta ksiazki
czy gazety ale niewielu je pisze), bo sa niesmiali, bo nie potrafia, bo
wreszcie uwazaja, ze tak dla nich lepiej. Ale sa, istnieja, mysla i oceniaja.
Dlaczego tak sadze? Niekiedy, pamietam to jeszcze z grupy rowerowej, w ktorej
kiedys mocno uczestniczylem, pojawiaja sie okolicznosci, gdy "milczaca
wiekszosc" sie ujawniala. Kiedy? Np. wtedy, gdy ktos oglasza jakas anonimowa
ankiete. Okazywalo sie wtedy, ze liczba wypelniajacych ankiete wielokrotnie
przekraczala liczbe tych czynnie udzielajacych sie, a wiec piszacych. Albo
pytanie kierowane do pan, typu: "czy sa tu jakies panie?". Nagle wychodzilo na
jaw, ze w mocno meskiej grupie, ujawnialo sie wiele przedstawicielek
piekniejszej polowy naszego gatunku. Zdecydowana wiekszosc z nich deklarowala
sie jako tylko czytajace.
Oczywiscie nie mnie sadzic jakie poglady reprezentuje owa milczace wiekszosc,
moge tylko snuc przypuszczenia, ktore pozwolilem sobie ujawnic w kilku watkach
i ktore byc moze sa bledne.
Tyle teorii. Grupy i fora internetowe rzadza sie swoimi prawami. Po czesci
zblizonymi do tych zwyklych, niewirtualnych grup ludzkich, po czesci, m.in.
dzieki anonimowosci i powszechnosci Internetu, swoimi specyficznymi
prawidlowosciami. Rzecz jest stosunkowo nowa i warta blizszej obserwacji. Na
pewno juz powstaly i beda powstawaly interesujace opracowania i rozprawy na
ten temat. Byc moze powstanie nawet genialna literatura na ten temat, np. na
miare Prousta. Poki co warto sie temu zjawisku przygladac i uczestniczyc w
tym, bo tak oryginalnej jakosci, jak Internet, jeszcze w naszej historii nie bylo.