Gość: web
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.12.07, 16:44
Pogoda się udała. Pierwszy dzień w Val di Sole powitał nas śniezycą i mgłą w
Tonale. Oczywiście sie okazało, że częśc ludzi zapomniała dokumentów /do
zeskanowania zdjęcia/ i musieli wrócić do hotelu w Vermiglio. A reszta
zaliczyła bar i bombardino. Jak juz dojechali to sbiezyca się skończyła i
udało nam sie trafić na nowa gondolkę łączącą Tonale z Pontedilegno. Bylismy
/w pare osób/ pierwszymi jeżdżącymi po super wyratrakowanych trasach
przypruszonych 5 cm warstwą puchu:), no i tam piękne słońce. Zjazd wszędzie na
dół, brak kamieni. Lodowiec stał /duży wiatr, a na sam zjazd czarną zabrakło
chęci na jazdę w dość sporej mgle.
Drugi dzień pojechaliśmy na Paganellę. Jazda możliwa na górze, dół kończyli
przygotowywać - warunki świetne, do tego slońce i widok na jezioro Garda:)
trzeci dzień - Madonna di Campiglio. Wszystkie trasy przygotowane, trochę
wiało, żadnego lodu, ewentualnie trochę betonu.
czwarty dzień - otwarcie Marillevy i Folgaridy. Od razu przeciągnęlismy się w
stronę Madonny, super knajpka na Rifugio Viviani. Większośc tras przygotowana,
pare tylko pod sniegiem
Ostatni dzień to przymusowe Monte Bondone. Nasniezone 3 trasy, chodzące 3
krzesła, naokolo trawa. Ośrodek na 1 raz, albo dla rodzin z dziećmi.
Mialo być o Val di Sole, więc ominęłam 1 dzień w Karyntii, Innerkrems - czynne
3 trasy - ale wystarczająco w d..ę dały:)
Czuję się teraz jak młody bóg:)