staruch5
08.02.08, 22:30
Odwiedzilem wreszcie Zillertal. Coz, lepiej pozno niz wcale.
Zdradzilem w tym roku Dolomity, z ich pewnym sloncem, na korzysc
pewnej zlej pogody w Austrii. Nie bylo zle, a nawet bylo bardzo
dobrze.
Zaczelo sie od mocnej wichury 27 stycznia. Niestety, nie
pojezdzilismy, prawie wszytsko bylo zamkniete. Kiepski poczatek.
Pozostale dni poswiecilismy na (prawie) cala doline. Nie udalo sie
Gerlosplatte(przy Rmsau), Ahornie i Spieljoch (on mial sznase w 1.
dzien, ale wlasnie wichura go wykonczyla).
Pogoda.
Calkiem dobra. 6 dni – 4 dni slonca, choc niebezchmurnie. Jeden
dzien mgly, slabe wiatry. Dosc cieplo, ale ponizej zera. Jak na
Austrie, to rewelacja.
Snieg. Sporo, na gorze ponad 1 metr. Swietnie.
Przygotowanie stokow, dobre. Kilka tras bylo nieprzygotowanych, raz
nie bylo o tym ostrzezenia. Raz byly wstretne kamienie (Stefhan
Eberharter Abfahrt)...
Oznakowanie. Mialem troche uwag krytycznych. Troche za duzo tras.
Jedziesz jedna trasa, a jej numerki zmeiniaja sie wielokrotnie.
Wolalbym wieksze mapki. Dosc wstretnie ustawione sa mapy lub
drogowskazy na trasie. Czesto mozesz przeczytac, gdzie pojechac, jak
juz jestes dosc nisko i trzeba podchodzic. Milej by bylo miec te
tablice jakies 50 do 100 m wyzej, przed rozjazdem. To takie
drobiazgi.
Wyciagi – bardzo dobre. Malo gondol, sporo dobrych krzezseel.
Trasy barzdo dobre.
Pamietam, ze ktos marudzil tu mieisac temu, ze wloskie oznaczenia sa
bardziej niz autriackie, tzn. Ze wloska czarna, to bylaby autriacka
czerwona. Mysle, ze to bzdury. Znalazlem sporo tras, ktore z
pewnoscioa bylyby lagodniej zakwalifikowane w Italii. To chyba rzecz
bardzo nieobiektywna.
Najbardziej podobaala mi sie Arena. To lubie, taka turystyka
narciarsksa. Ladna ta Czarcia Dolina (TeufelTal).
Bardzo dorze wspominam Keonigsleiten.
Bardzo fajne trasy w Eggalm,. Ale Rastkogel to zupelnie
nieporozumienie.
Penken takie sobie.
Aha bylem na tej Harakiri. No coz, reklama. Normalna trasa, z jedna
przyzwoita scianka. Nie poczulem jakiegos dreszczyku emocji. Taka
sama jak Forcella Rosa w Cortinie, czy scianki w Arabbie. Nie
zauwazylem tylko haka do zapinania liny ratrka. Troche mi trudno
uwierzyc, ze te scianke ratrak pokona o wlasnych silach (bez liny).
Mieszkalem jakies 200 m powyzej dna doliny w Ramsau. Przepiekny
widok – szczegolnie w nocy.
Szczegolowo
.
Poniedzialek 28 stycznia.
Poniewaz bylo b.cieplo, wiec wycieczka na Tuxa. Jezdzilismy tylko na
gorze (izoterma 0C na 3200 mnpm). Jedyny niemily zgrzyt, to poranne
20minutowe oczekiwanie na otwarcie krzesla na poludniowym stoku.
Swinstwo. Nie po to czlek rano wstaej, zeby ogladac
nioeprzeygotowanych Austriakow, uruchamiajacych krzesklo. Wstyd!
Wtorek 29 stycznia
Zillertal Arena
Bardzo ladna pogoda. Rano kilka razy 8 i 4 w Zell. Na koniec 10.
Wszytskie trasy bardzo dobre. Takie fajne czerwone, swiezutkie.Malo
ludzi.. Bardzo dobrze sie jechalo jeszcze niezaludniona czarna 6 w
Gerlos.
Czarna 12 na Gerloleitenspitze byla dosc twarda, wiec az zal bylo
krawedzi. Malo chtnych. Wiekszosc ujezdzala czerwona.
Bardzo fajna 8 w Koenigsleiiten. Powrot. Troche uciazliwe to bylo,
bo informacja jakos nie rzucala sie w oczy (ktorymi wyciagami
wracac) a w okolicy Gerlosa trzeba bylo jechac bodaj 3 krzeslami, z
ktorych kazde podciagalo tylko nieco do gory. W Diablej Dolinie
bylismy za 5 czwarta... i wsiedlismy na KrimmlExpress. No i stad juz
bylo tylko w dol, wiec spokojna jazda do gondoli.
Sroda 30 stycznia.
Penken, Rastkogel, Eggalm.
Najpierw Penken. Nie pamietam 17, ale wnet ucieklismy przed tlumem
linowka do Rastkogel. Nie ma innej drogi...
Rastkogel bardzo rozczarowal. Zadnej porzadnej trasy. Sporo ludzi.
No wiec dalej do Eggalm. Tu super Ujezdzalismy 2 z 4.z szybkim
krzeslem. Swietne trasy.
Powrot bez rewelacji.
Czwartek 31 stycznia. Hochfugen, Hochzillertal.
Stoki Hochzillertala bardzo zaludnione. Od razu pojechalismy w
strone Hochfugen. Bardzo ujezdzalismy 6 i 7 (czarne). Szkoda, ze nie
ma czerwonej 4. Ciagle jest planowana. Rano byla mgla. Zeszla
dopiero o 11.30. I zrobilo sie wspaniale. Swietna pizza na gorze
gondoli 8jethochfugen.
Piatek 1 lutego
Ponownie Arena Zillertal. Odkryciem byly stoki na samym koncu w
Koenigsleiten. Zwlaszcza na samym koncu - krzeslo Speeddy – brak go
na mapce w internecie.
Sobota 2 lutego.
Ponownie Hochzillertal i Hochfugen.
Jazda w puchu. Od rana sypalo. Bylo tego do pol metra. Biale
szalenstwo... Zwlaszcza na 6 i 7 (i poza nimi) w Hochfugen.
I to by bylo na tyle.
Na pewno warto.
Pozdrawiam