Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego relacja

    08.02.08, 22:30
    Odwiedzilem wreszcie Zillertal. Coz, lepiej pozno niz wcale.
    Zdradzilem w tym roku Dolomity, z ich pewnym sloncem, na korzysc
    pewnej zlej pogody w Austrii. Nie bylo zle, a nawet bylo bardzo
    dobrze.
    Zaczelo sie od mocnej wichury 27 stycznia. Niestety, nie
    pojezdzilismy, prawie wszytsko bylo zamkniete. Kiepski poczatek.
    Pozostale dni poswiecilismy na (prawie) cala doline. Nie udalo sie
    Gerlosplatte(przy Rmsau), Ahornie i Spieljoch (on mial sznase w 1.
    dzien, ale wlasnie wichura go wykonczyla).

    Pogoda.
    Calkiem dobra. 6 dni – 4 dni slonca, choc niebezchmurnie. Jeden
    dzien mgly, slabe wiatry. Dosc cieplo, ale ponizej zera. Jak na
    Austrie, to rewelacja.
    Snieg. Sporo, na gorze ponad 1 metr. Swietnie.
    Przygotowanie stokow, dobre. Kilka tras bylo nieprzygotowanych, raz
    nie bylo o tym ostrzezenia. Raz byly wstretne kamienie (Stefhan
    Eberharter Abfahrt)...

    Oznakowanie. Mialem troche uwag krytycznych. Troche za duzo tras.
    Jedziesz jedna trasa, a jej numerki zmeiniaja sie wielokrotnie.
    Wolalbym wieksze mapki. Dosc wstretnie ustawione sa mapy lub
    drogowskazy na trasie. Czesto mozesz przeczytac, gdzie pojechac, jak
    juz jestes dosc nisko i trzeba podchodzic. Milej by bylo miec te
    tablice jakies 50 do 100 m wyzej, przed rozjazdem. To takie
    drobiazgi.

    Wyciagi – bardzo dobre. Malo gondol, sporo dobrych krzezseel.
    Trasy barzdo dobre.
    Pamietam, ze ktos marudzil tu mieisac temu, ze wloskie oznaczenia sa
    bardziej niz autriackie, tzn. Ze wloska czarna, to bylaby autriacka
    czerwona. Mysle, ze to bzdury. Znalazlem sporo tras, ktore z
    pewnoscioa bylyby lagodniej zakwalifikowane w Italii. To chyba rzecz
    bardzo nieobiektywna.

    Najbardziej podobaala mi sie Arena. To lubie, taka turystyka
    narciarsksa. Ladna ta Czarcia Dolina (TeufelTal).
    Bardzo dorze wspominam Keonigsleiten.
    Bardzo fajne trasy w Eggalm,. Ale Rastkogel to zupelnie
    nieporozumienie.
    Penken takie sobie.
    Aha bylem na tej Harakiri. No coz, reklama. Normalna trasa, z jedna
    przyzwoita scianka. Nie poczulem jakiegos dreszczyku emocji. Taka
    sama jak Forcella Rosa w Cortinie, czy scianki w Arabbie. Nie
    zauwazylem tylko haka do zapinania liny ratrka. Troche mi trudno
    uwierzyc, ze te scianke ratrak pokona o wlasnych silach (bez liny).

    Mieszkalem jakies 200 m powyzej dna doliny w Ramsau. Przepiekny
    widok – szczegolnie w nocy.

    Szczegolowo
    .
    Poniedzialek 28 stycznia.
    Poniewaz bylo b.cieplo, wiec wycieczka na Tuxa. Jezdzilismy tylko na
    gorze (izoterma 0C na 3200 mnpm). Jedyny niemily zgrzyt, to poranne
    20minutowe oczekiwanie na otwarcie krzesla na poludniowym stoku.
    Swinstwo. Nie po to czlek rano wstaej, zeby ogladac
    nioeprzeygotowanych Austriakow, uruchamiajacych krzesklo. Wstyd!

    Wtorek 29 stycznia
    Zillertal Arena
    Bardzo ladna pogoda. Rano kilka razy 8 i 4 w Zell. Na koniec 10.
    Wszytskie trasy bardzo dobre. Takie fajne czerwone, swiezutkie.Malo
    ludzi.. Bardzo dobrze sie jechalo jeszcze niezaludniona czarna 6 w
    Gerlos.
    Czarna 12 na Gerloleitenspitze byla dosc twarda, wiec az zal bylo
    krawedzi. Malo chtnych. Wiekszosc ujezdzala czerwona.
    Bardzo fajna 8 w Koenigsleiiten. Powrot. Troche uciazliwe to bylo,
    bo informacja jakos nie rzucala sie w oczy (ktorymi wyciagami
    wracac) a w okolicy Gerlosa trzeba bylo jechac bodaj 3 krzeslami, z
    ktorych kazde podciagalo tylko nieco do gory. W Diablej Dolinie
    bylismy za 5 czwarta... i wsiedlismy na KrimmlExpress. No i stad juz
    bylo tylko w dol, wiec spokojna jazda do gondoli.

    Sroda 30 stycznia.
    Penken, Rastkogel, Eggalm.
    Najpierw Penken. Nie pamietam 17, ale wnet ucieklismy przed tlumem
    linowka do Rastkogel. Nie ma innej drogi...
    Rastkogel bardzo rozczarowal. Zadnej porzadnej trasy. Sporo ludzi.
    No wiec dalej do Eggalm. Tu super Ujezdzalismy 2 z 4.z szybkim
    krzeslem. Swietne trasy.
    Powrot bez rewelacji.

    Czwartek 31 stycznia. Hochfugen, Hochzillertal.
    Stoki Hochzillertala bardzo zaludnione. Od razu pojechalismy w
    strone Hochfugen. Bardzo ujezdzalismy 6 i 7 (czarne). Szkoda, ze nie
    ma czerwonej 4. Ciagle jest planowana. Rano byla mgla. Zeszla
    dopiero o 11.30. I zrobilo sie wspaniale. Swietna pizza na gorze
    gondoli 8jethochfugen.

    Piatek 1 lutego
    Ponownie Arena Zillertal. Odkryciem byly stoki na samym koncu w
    Koenigsleiten. Zwlaszcza na samym koncu - krzeslo Speeddy – brak go
    na mapce w internecie.

    Sobota 2 lutego.
    Ponownie Hochzillertal i Hochfugen.
    Jazda w puchu. Od rana sypalo. Bylo tego do pol metra. Biale
    szalenstwo... Zwlaszcza na 6 i 7 (i poza nimi) w Hochfugen.

    I to by bylo na tyle.
    Na pewno warto.
    Pozdrawiam
      • ortodox Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re 08.02.08, 22:53
        Zgadzam się z większością Twoich spostrzezeń na temat tras i doliny
        Zillertal, o czy już wczesniej pisałem.
        pozdrawiam
        • skyddad Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re 09.02.08, 09:37
          Witaj Staruch,
          Te same odczucia z przed 8 lat.Mam pytanie czy ta Pizza na gorze w Hochfugen
          dalej jest taka cholernie slona?Faktycznie jest zrobiona wysmienicie ale do niej
          to trzeba podejsc duza iloscia piwa albo wina i oto chyba chodzi dlatego sola
          jak najeci.
          Pzdr.Sky.
          • staruch5 Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re 09.02.08, 11:08
            co do pizzy, to nie byla jakas wyjatkowo slona, ale b. dobra i
            niedroga. taka wloska, po prostu.


            Jeszcze co do pobytu.

            Bylo sporo ludzi dobrze jezdzacych. Dosc malo lamag. Widzialem
            (tylko!) 3 wywrotki. Czyzby ta dolina albo ten okres byl lubiany
            przez expertow?
            To byl ostatni tydzien przed swietami. dzieci jak na lekarstwo.

            Nie widzialem zadnej policji na stoku, chyba ze tajniaki...

            Nie zostalem ani razu wyprzedzony. To bardzo dziwne. W Dolomitach
            jednak przynajmniej 1 lub 2,3 razy to sie zdarzalo :-)

            Wsrod wspoljezdzacych sporo Slowian (Czesi, Slowacy, Rosjanie). Wg
            rejestracji samochodowych byli tez nieliczni Wegrzy. jak zwykle
            (zawsze i wszedzie) sporo jezyka niemieckiego we wszelakich
            dialektach.
            zadnego Makarona, ale byla jedna (ladna) Zaba.

            Byl JEDEN Murzyn, nie wiem z jakiego kawalka swiata.

            A tak w ogole - bardzo rzadko sie spotyka nacje gorska w nieswoich
            gorach.
            Pzdr.
            • ortodox Jeszcze o nacjach ;) 09.02.08, 18:09
              Ja byłem co prawda w innym miejscu, choć niedaleko (Val di Sole),ale
              w tym samym okresie i zauważyłem totalny brak Niemców. Na palcach
              obydwu rąk mógłbym policzyć samochody z niemiecką rejestracją.
              Zatrzęsienie Czechów (szczególnie na Passo Tonale), sporo także tam
              Węgrów. Polacy w Marillevie i Folgaridzie byli nacją niemal
              dominującą.Mało Słowaków, a coraz więcej Rumunów, Rosjan lub rusko
              języcznych.
              Co do poziomu narciarstwa, także zauważyłem spory postęp.
              Bardzo dużo jeżdżących nieźle na krawędziach. Sporo wycinających
              piękne łuki, czego wcześniej było b. mało. Wielu naszych rodaków
              świetnie dających sobie rade na czarnych trasach. To bardzo
              optymistyczne i jak tu nie wierzyć w carving?
              pozdrawiam ;)
              • Gość: narciarznizinny Re: Jeszcze o nacjach ;) IP: 82.160.33.* 09.02.08, 18:28
                Byłem w dolinie Zillertal 05-12.01.08.Najwięcej było nacji
                rosyjskjęzycznej(był to okres ich świąt).Dla mnie zaskoczeniem była
                duża liczebnie obecność turystów z Rumuni.
                Policję widziałem tylko raz.W Kaltenbach , stali przy głownej drodze
                i kasowali za przekroczenie dozwolonej prędkości(teren zabudowany).
      • petmar Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re 09.02.08, 19:04
        Byłam w tym samym czasie w Dolomitach, w Campitello.Też zaczęło się
        od strasznej wichury, wszystkie wyciagi wokół Selli zamknięte.Można
        było pojeździć tylko na Ciampacu i w Poza di Fassa. Oczywiście przy
        przepięknej pogodzi w dolinie.
        • staruch5 Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re 09.02.08, 19:53
          coz, potwierdzam. Pierwszy raz widzialem samochody z rumunska
          rejestracja wyraznie na narty. Coz, zlosliwi powiedza, ze Rumuni
          przyjechali ... po narty...

          Rosjanie wystepuja grupami. Nie sa zmotoryzowani, przylatuja
          samolotami, bywaja grupowo w hotelach. Czasem wynajmuja samochody.
          Na ogol kapia bogactwem, ale raz na Tuxie widzialem stare rosyjskie
          malzenstwo (ponad 70) w bardzo kiepskich kombinezonach z innej epoki
          (sprzed rewolucji) i kiepsciutkim sprzecie. To rzadkosc. Byli
          urzekajacy.
          Sadzac po dialekcie, to sporo Austriakow, a Niemcow to moze
          rzeczywiscie mniej...
          • Gość: pirat Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 23:50
            Rumuni sa tacy sami jak Ty widac pojecie masz bardzo blade zapewne
            bogatszy od nich nie jestes oni sa tak samo jak Ty w Unii wiec idz
            do szkoly a Rosjanie co tam jezdza no coz kupia Cie biedaku w
            skarpetkach wiec moral jest taki w dupie byles i gowno w zyciu
            widziales pozdrawiam
            • ortodox Re: Dolina rzeki Ziller;26 stycznia - 2 lutego re 10.02.08, 12:41
              Ciekaw jestem, skąd Ty się urwałeś pirat?
              Czyżby ktoś, gdzieś dopiero rozbierał choinkę?
              pozdrawiam ;)
      • Gość: anamej Droga do doliny ? IP: 213.227.87.* 12.02.08, 09:53
        Czy ktoś jechał może z Katowic (okolic) i może określić mi ile czasu
        mu to zajęło ? (mniej więcej ofkors:) Albo jakieś sugestie co do
        trasy, co ominąć, jak najszybciej dojechać. Oczywiscie kieruję się
        nacht Wiedeń...
        • staruch5 Re: Droga do doliny ? 12.02.08, 13:20
          jechalem z Krk, ale to od Katowic rzut beretem!

          Jechalem oszczednie (120-130). Start 20.30. Skoro oszczednie to
          wzialem pusty wowwczas wariant Wadowice, Bielsko, Cieszyn. potem
          znana droga w Czechach do Znojma. przerwa na tzw. strefe bezclowa,
          potem S3 i A1, Saint Poelten, Linz, Salzburg, Rosenheim i dalej na
          poludnie.
          Bylo sporo (3) tankowan, bo to LPG i dlatego tez zawinalem w strone
          Monachium na stacje w Irschenbergu. na miejscu w Mayrhofen 9.50.
          970 km (ale 20 km to z powodu tego nadlozenia drogi do tankowania
          LPG w RFN).
          Internet oprocz wielu innych rzeczy daje mozliwosc skorzystania z
          route planerow, np. www.viamichelin.com

          pzdr.
          • arwena Re: Droga do doliny ? 12.02.08, 20:04
            kurcze jechales sam cala noc?

            a mam pytanie podsumowujace: masz porownanie wlochy (nie znam
            regionow, ale zakladam, ze jako koneser wybierasz ciekawe, z wieloma
            trasami) a zillertal - co wybierzesz w przyszlosci?
            dla mnie decydujaca jak na razie jest odleglosc, spokojnym leszczem
            to 8-9 godz dla mnie, bardzo kuszace, ale wciaz mysle o zmianie
            krajobrazu.
            pozdr
            • staruch5 Re: Droga do doliny ? 12.02.08, 20:47
              co do podrozy, dla mnie to normalka. czesto tak wlasnie podrozuje.
              Lubie jazde w nocy. Do szalu doprowadza mnie tlum na drogach i
              korki. czuje sie bardziej zmeczony takim dniem, niz jazda nocna.


              Nie ma tak, Wlochy a Austria. Nie mozna powiedziec, co lepsze.
              Zalezy, czegoi szukasz. ja potrzebuje duzej ilosci tras w kupie.
              Nie wyobrazam sobie pobytu tygodniowego w miejscowosci o 100-200 km
              tras. Jezdzimy duzo i szybko, wiec potrzeba wiecej. dlatego 3V, SR a
              teraz Zillertal. Na tydzien niewiele jest takich miejsc w Europie,
              niesttey. sa osrodki polaczone o wilekiej ilosci tras (np. Ski
              Amade), ale to juz za dlugo by trzeba jechac samochodem codziennie.
              20-30 km to dla mnie max. Z tego tez powodu nie zrobilem niczego
              wiecej w Dolomitach (SR). Wszak jest tam 1220 km na jednym karnecie,
              ale trudno wszedzie jezdzic kazdego dnia. SR, Cortina i kronplatz,
              to wszystko.
              nie wiem, czy Ci pomoglem.Pzdr.
              Mozna jechac na 3-4 dni, jak ktos to lubi. wtedy moze byc np.
              Madonna z przyleglosciami.
              • Gość: krystian Re: Droga do doliny ? IP: *.dzi.vectranet.pl 12.02.08, 21:53
                Też zawsze wyjezdzam na noc.Zazwyczaj 22-23 i na rano jestem na
                miejscu , tak aby jeszcze pojezdzic w dzien przyjazdu.
                Wychodzi zawsze srednia 100km/h.I tak przyjmuje do jazdy.
              • Gość: krystian Re: Droga do doliny ? IP: *.dzi.vectranet.pl 13.02.08, 22:10
                A co myslisz o SKIARLBERG?Tam chyba na jakis tydzien bylaby jazda.
                znasz ten region?
                • staruch5 Re: Droga do doliny ? 13.02.08, 22:39
                  na razie nic o tym regionie nie wiem.Pzdr.
                  • Gość: krystian Re: Droga do doliny ? IP: *.dzi.vectranet.pl 14.02.08, 07:57
                    www.skiarlberg.com/
                    A jak bys porownal Dolomity z Zillertal?
    Pełna wersja