Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dziwny zwyczaj...

    22.03.08, 15:36
    Sama nie wiem co o tym sadzić. Kilkanaście razy byłam za granicą na nartach i
    zauważyłam dziwny zwyczaj kolekcjonowania kieliszków, popielniczek przez
    znajomych. Zabierają z knajp, w których odpoczywamy. Nigdy w tym nie
    uczestniczyłam, czułam pewne zażenowanie. W końcu zwróciłam uwagę, że to jest
    nie fair wobec właścicieli itd.Spotkałam sie z ostrą reprymendą, że wszyscy
    tak robią, że te kieliszki kosztują grosze, a to jest pewne trofeum, mhm...Co
    o tym sadzicie?
    Obserwuj wątek
      • skyddad Re: Dziwny zwyczaj... 22.03.08, 16:34
        Kiedys rozmawialem z personelem takiej knajpy po ich godzinach pracy.
        To nadmienili tylko ze jak przyjezdzaja turysci z dawnych ostlandow to strasznie
        ginie wszystko ale z kazdym rokiem jest lepiej,wlasciciele knajp staraja sie
        kupowac wieksze ilosci taniochy aby obnizyc koszty.
        Tak to wyglada polowanie od tylu.
        Tak prywatnie sie zastanowic to co potem z tym zrobic wyrzucic czy postawic u
        siebie na stole ,przeciez to nie pasuje.
        Pzdr.Sky.
        • bylasobie Re: Dziwny zwyczaj... 22.03.08, 17:58
          To może dajmy sobie spokój z tym dziwnym zwyczajem, nie zostawiajmy po sobie
          złej opinii i niech nikt nie powie o nas, że połakomiliśmy się nawet na byle
          jaki kieliszek...
          • Gość: filomena 1 Re: Dziwny zwyczaj... IP: *.cable.fcom.ch 22.03.08, 18:58
            Było to dokładnie 20- 15 lat temu . gdy gosciałam u siebie w narciarskim sezonie co miesięc kogoś z PL. Rzeczywiście zauważyłam, że moj kuzyn rozgląda sie za popielniczką reklamowka bodaj malboro.
            Aż sie wiercił tak miał na nią ochotę i zastanawiałł sie jak ją zwinąć.W końcu to tylko reklamówka.
            Nie wytrzymyałam i poszłam do szefa w kasie i po prostu poprosiłam o te popielniczkę dla kuzyna.
            WOlałam poprosić niż ukraść.
            POnieważ właścicel dał popielniczkę z ochotą, to w następnej knajpie kuzyn poszedł już sam poprsić o kieliszek i popielniczkę do kolekcji.
            Zabawne było , bo martwił sie co powiedzą celnicy gdyby zobaczyli. Przecież nikt mu nie uwierzyłby , że nabył takie różne popielniczki i kieliszki drogą darowizny - prezentu od knajpiarzy.
            Ale dziś nikt nie może się zasłaniać , że przyjechał zza żelaznej kurtyny i takie reklamówki kolekcjonuje.
            pozdr.Fil.
            • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 22.03.08, 22:00
              Nie zauważyłem podobnego zwyczaju wśród moich znajomych, cóż widać
              to kwestia znajomych. Nie generalizowałbym tym bardziej, że sprawa
              dotyczy jakiś konkretnych nacji, kierunków geograficznych itp. ... a
              w szczególności zamożności. To, o czym pisze filomena, rzeczywiście
              mogło mieć miejsce 20 lat temu i dawniej, za czasów PRL. Wtedy
              zarabialiśmy w Polsce przypomnę (młodszym), równowartość ok. 20-25$.
              Możliwość przywiezienia kawałka zachodu w postaci materialnej było
              więc nie lada wyzwaniem finansowym i stąd takie historie. Wtedy
              jednak wyjazdy Polaków były na tyle symboliczne, że nawet gdyby
              wszyscy zabierali popielniczki, to właściciele hoteli nie zauważyli
              by tego. Dziś jest zupełnie inna sytuacja. Zarabiamy jeśli nawet
              mniej, niż w na zachodzie, to nie są to już aż tak wielkie różnice.
              Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę osoby wyjeżdżające. Spawa
              dotyczy zupełnie innej kwestii, jak przypuszczam. Jeśli spędza się w
              jakimś miejscu (hotelu) tydzień, dwa. To miejsce jest przyjemne, to
              całkiem naturalne wydaje się, żeby mieć jakąś pamiątkę.
              Jeśli ten kieliszek, popielniczka ma inskrypcję, napis,
              charakterystyczny znak kojarzącą się z tym hotelem, to w zbieraniu
              tego rodzaju drobiazgów nie widzę nic dziwnego, ani nieprzyzwoitego.
              Nie da się tego nigdzie kupić, stanowi pamiątkę, a jednocześnie nie
              jest istotną wartością materialną dla hotelu. Szczególnie, biorąc
              pod uwagę, że zostawiamy tam kilkaset € a jest to branże wysoko
              marżowe. Uważam nawet, że hotel sam powinien we własnym interesie
              rozdawać tego rodzaju suweniry swoim klientom. Prawie zawsze,
              wynajmując mieszkanie w Alpach, często od osób wcale niezamożnych.
              Dostawałem na koniec jakiś drobny prezent. Butelkę wina, czasem
              kilka, jakąś serwetę z haftem itp. Myślę, że to miły zwyczaj,
              kosztuje niewiele, a jak wiele znaczy. Tym bardziej stać na to
              hotelarzy. Oczywiście nie popieram złodziejstwa i kompletowania
              sobie w ten sposób zastawy stołowej, czy zestawu kieliszków. Mam na
              myśli tylko te przedmioty niewielkiej wartości, które ewidentnie
              kojarzą się z miejscem i mogą mieć wartość emocjonalną. Tego rodzaju
              niewielkie koszty wliczone są do rachunku i z pewnością nie stanowią
              problemu dla właścicieli.
              pozdrwiam
              • siejest Re: Dziwny zwyczaj... 22.03.08, 22:22
                A niech sobie biorą na pamiątkę. Na pamiątkę bierze się tylko gdy
                pasuje. Takie branie jest w kosztach. Nie ma w kosztach niszczenia
                świadomego, ale przynajmniej u mnie nikt nic nie niszczy i nie ma
                tutaj podziałów na narodowści. Co zauważyłem u gości z Polski to
                jest coś ale po co o tym pisać? Siej est jakim sie jest, co nie
                oznacza też nic złego. Brać, brać. Byle w miarę.
                • bylasobie Re: Dziwny zwyczaj... 23.03.08, 09:38
                  ,,Co zauważyłem u gości z Polski to
                  > jest coś ale po co o tym pisać?,, A może napisz o tym.Są to czyny
                  o małej szkodliwości, ale wyrabiaja pewną opinię o nas. Znajomi to
                  ludzie wykształceni, nie mają problemów finannsowych.A może nie
                  zmieniajmy się, tacy jesteśmy i już, co kraj to obyczaj : )
                  • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 23.03.08, 09:55
                    bylasobie napisała:

                    > ,,Co zauważyłem u gości z Polski to
                    > > jest coś ale po co o tym pisać?,, A może napisz o tym ..
                    ---------------------------------
                    Przecież nie raz już pisał. Nie segregują śmieci, nie sprzątają po
                    sobie apartamentów, ale przywożą w zamian kiszone ogórki ... .
                    pozdrawiam ;)
                    Alleluja
                    • wrb1 Re: Dziwny zwyczaj... 24.03.08, 12:39
                      Nie ma co rozpaczać jeżeli chodzi o właścicieli knajp, bo te wszystkie kradzione
                      gadżety (kieliszki, popielniczki itp) dostają oni gratis od dostawców wódki, czy
                      papierosów, więc oni osobiście strat nie ponoszą. Dla reklamujących się też
                      sytuacja jest jak najbardziej pozytywna bo świadczy to tylko o zainteresowaniu
                      marką i wierzcie mi, że uzupełniają te znikające przedmioty bez specjalnego
                      szemrania.
                • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 24.03.08, 18:17
                  Żeby nie było wątpliwości, ja też, Ale jestem w stanie zrozumieć to,
                  że niektórzy wola mieć cos bardziej namacalnego. Czy jest to
                  kradzież? Z pewnością tak, ale nie większą niż niesolidnie
                  posprzątany pokój hotelowy, hotelowe okna wychodzące na podwórko,
                  przestarzały i zbyt mały telewizor w pokoju, niesympatyczny lub
                  powolny kelner, niezupełnie świeże pieczywo itp.
                  Nikt (przeważnie)z tego powodu nie robi awantury, a najczęściej
                  nawet tego nie dostrzegamy.
                  Tak jak napisałem, w interesie hotelarza jest to, żebyśmy
                  zapamiętali właśnie ten hotel i ta stłuczona czy zabrana
                  popielniczka jest wliczona w ceną ... podobnie jak nie do końca
                  świeże pieczywo itp.
                  Oczywiście, można wezwać policję i robić dochodzenie, bo przecież to
                  kradzież, ale spójrz na twardy dysk w swoim komputerze, komputerze
                  dziecka ... na sposób używania służbowych sprzętów, wykorzystanie
                  czasu pracy , lub własne zeznanie podatkowy jesli prowadzisz
                  działalność gospodarczą ... zanim innych nazwiesz złodziejami, lub
                  wariatami.
                  pozdrawiam
                • siejest Re: Dziwny zwyczaj... 24.03.08, 18:47
                  hankam napisała:

                  > Zwariowałeś?
                  > Na pamiątkę, to robię sobie zdjęcie hotelu, a nie kradnę
                  > popielniczkę.
                  > Żenada.

                  To jednak najleprzy komentarz.

                  Popielniczka gratis od browaru czy nie... ale jej nagły brak
                  wywołuje "uśmiech" napewno u nie jednego kelnera czy właściciela
                  restauracji. Zawsze podpisujemy się swoim zachowaniem jako nacja za
                  granicą...czy to Polak, czy to Niemiec, Anglik itd. obojętnie.
                  Jako kwaterodawca goszczący młodzież ale i nie tylko, widzę poprostu
                  te różnice. Są różnice żenujące i nie żenujące. Są takie, że przy
                  ich cząstotliwości dochodzę do wniosku, że czasami nie zdajemy sobie
                  nawet sprawy jak jesteśmy odmienni.
                  Może napiszę kilka słów o tych nie żenujących i są to tylko
                  obserwacje a nie jakiekolwiek nazwanie tego minusem.
                  Tylko kilka przykładów uwidaczniajacych takie różnice:
                  1. Tutejsza zupa z dyni...usłyszałem, że w Polsce tylko trzodzie sią
                  to podaje a tutaj istnieje wiele recept z dynią w roli głównej.
                  2. Goście z Polski z regóły faworyzują na śniadanie tylko szynkę...,
                  Niemcy, Holendrzy, Anglicy, Duńczycy "wcinają" od martadeli po
                  krakowską.
                  3. Alkohol..., no tutaj różnice polegają na czymś innym. Pijemy go
                  z podpunktami poprostu inaczej niż reszta Europy i nie chodzi tutaj
                  o więcej czy o mniej.
                  4. Ten punkt dotyczy chyba raczej tylko mnie jako
                  kwaterodawcy "ziomala" bo chyba u krajana czujemy się bardziej
                  luźniej i sprawdzamy poprostu dopuszczalne granice. Inne narodowości
                  zachowują się porównując to...nazwę to - standartowo; jak każdy z
                  nas na nowej kwaterce, akceptujemy poprostu uważane za normalnie
                  panujące zasady pobytowe. Moi dotychczasowi goście z Polski byli
                  poprostu inni niż goście z reszty Europy. Czuli się jak u siebie (i
                  dobrze), serdeczność też niestandartowa patrząc na innych gości ale
                  są też punkty gdzie moja żona austriaczka patrzyła trochę dziwnie a
                  a tych punktów nazywał nie będę bo kulturę ma każdy w sobie (chyba),
                  poprostu takie odczucie co wypada a nie.
                  A tam truję. Jest tak, jesteśmy nacją lubianą coraz bardziej i
                  przestańcie z tym mniemaniem, że bez gości z Polski austriacka
                  turystyka by padła, bo turysta z Polski do ścisłej czołówki nie
                  należy. Normalni kwaterodawcy (i tu są źli i dobrzy) lubią gości z
                  Polski i chyba głupio by było tą sympatię zamienić na jakąś
                  popielniczkę. Co wypada a co nie powinnśmy wiedzieć sami a nie pytać
                  się o to na forum.
                  • bylasobie Re: Dziwny zwyczaj... 24.03.08, 19:32
                    ,,Co wypada a co nie powinnśmy wiedzieć sami a nie pytać
                    > się o to na forum.,, Sie wie oczywiście. Ja oczywiście
                    przesadziłam, to taki drobiazg i zapomnijmy o tym. Znajomi niech
                    dalej zabieraja kieliszki, nie kupuj do knajpy tych oszronionych, te
                    są w cenie. Zupełnie nie idą te z napisami, reklamujące wódkę lub
                    piwo. Pozdrawiam!

                  • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 24.03.08, 19:38
                    Cóż Siejest, każdy ma takich gości na jakich zasługuje.
                    Z całym szacunkiem, ale zdziwiłbym się gdyby ktoś normalny
                    przyjechał do Ciebie z Polski.
                    Szczególnie dotyczy to czytelników tego forum po tym co wypisywałeś
                    o Polakach. Chyba, że przez przypadek.
                    pozdrawiam
                    • siejest Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 09:05
                      No to mylisz się drogi ortodoxie. Choć moja oferta jest raczej
                      ofertą dla grup zorganizowanych to przyjmuje również jeżeli mam
                      wolny termin również gości z Polski i więkrzość informowała mmnie,
                      że odnalazła mnie poprzez to forum.
                      P O Z D R A W I M W S Z Y S T K I CH
                      Nic złego o Polakach nie wypisywałem a prosiłem, prowadząc agencję
                      opieki w ruchu turystycznym aby nie wrzucać szkła do śmieci z
                      resztkami jedzenia itp. Nawet pasuje to do tego wątku bo poprostu
                      chodzi o to aby w miarę możliwości zachowywać się tak jak nam dobre
                      wychowanie podpowiada.
                      Przy zakupie pensjonatu pierwszym co zamówiłem dodatkowo był
                      kontener na śmieci mieszane. Doszłem do wniosku, że urlop to urlop a
                      nie segregowanie śmieci i wybór pozostawiłem gościom.
                      Nigdy nie miałem nic przeciwko gościom z Polski jak Ty to tutaj
                      często zaznaczach. Zależało mi jednynie na naszej przynajmniej
                      normalnej opini poprostu bo nie zawsze było mi przyjemnie
                      wysłuchiwać to czy tamto a na gości z Polski cieszę się zawsze
                      najbardziej; z minusami czy bez, zresztą nie tylko ja. Tak, gości ma
                      się na jakich się zasługuje, a ja miałem dotychczas tych chyba
                      najleprzych i prawie z każdym pozostaliśmy przyjaciółmi.
                      Nio, przypadkiem jeszcze do mnie nikt nie trafił a Ty frustruj się
                      dalej skoro tak Cię to bawi ;)
                    • siejest Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 09:11
                      Gość portalu: smiglostopy napisał(a):

                      > siejest napisała:
                      >
                      > > 2. Goście z Polski z regóły faworyzują na śniadanie tylko
                      > szynkę...,
                      >
                      > :D
                      >
                      > ...jakie sa zenujace roznice?
                      O nich mogę tylko osobiście opowiedzieć i gwarantuję, że każdy uzna
                      je za nie normalne. Nie dotyczą one oczywiście nas wszystkich ale
                      zdarzają się.
                      Ole, ole szynka;), przynajmniej i ja dostaje coś pożądnego na
                      śniadanie bo martadeli i ja nie preferuję ;)
                      • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 23:05
                        siejest napisała:


                        > O nich mogę tylko osobiście opowiedzieć i gwarantuję, że każdy
                        > uzna je za nie normalne.
                        -------------------
                        To bardzo proszę o osobistego maile, bo umieram z ciekawości ;)
                        pozdrawiam
                • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 00:53
                  Przecież napisałem, że to jest kradzież ... tak samo jak mp3,
                  videoclipy i filmy na twardych dyskach, i pokój w hotelu z widokiem
                  na podwórko, scianę innego domu. Jednak jest to szczególny rodzaj
                  kradzieży, który w szerokim społecznym znaczeniu jest tolerowany i
                  uważany za dopuszczalny. Tak jak INTELIGENTNA reklama na
                  forum dyskusyjnym. Nikt rozsądny nie robi z tego problemu, choć
                  wiadomo, że są "poszkodowani". Nie ma możliwości zabezpieczyć się
                  przed tego rodzaju kradzieżami, jak przed zaglądaniem na forum
                  dyskusyjne w godzinach pracy itd. Pozostaje to zaakceptować, nie
                  koniecznie polubić i stosować. Kto jest bez winy niech pierwszy
                  rzuci kamieniem. Nie róbmy z igły wideł ... sami hotelarz też z tego
                  nie robią problemu. Nie jest to cecha Polaków ...drobnych
                  złodziejaszków. Tak jak mp3 tez nie znajdują się tylko na polskich
                  twardych dyskach. Trochę obiektywizmu i rozsądku by się zdało w
                  ocenie czynów. Jazda z wyższa prędkością niż dopuszczają przepisy,
                  parkowanie w miejscach niedozwolonych, rozmowa przez telefon za
                  kierownicą ... to wszystko są też wykroczenia( a nawet grzech z
                  którego powinniśmy się spowiadać). Takie same i też mogą być i
                  często są poszkodowani. Nikt jednak nie nazywa przestępcą kogoś, kto
                  przekroczył prędkość o 20 km/h ... staną na zakazie itp.
                  pozdrawiam
                  • siejest Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 09:20
                    Prądkość przekraczam z regóły zawsze o 20 km bo jest to
                    nieoficjalnie "dopuszczalne" i nikt nikogo za to nie szykanuje ;)
                    No chyba, że mam pecha i trafię na radar lub policjanta po nieudanej
                    nocy ;). Przez telefon za kierownicą nie rozmawiam, bo po tym jak
                    wypadł mi przed wejściem do auta i przejechaniu go cofając
                    wyleczyłem sią z tego nałogu i jakoś nie śpieszy mi się zakup nowego.
                    Na forum zawsze zaglądam w pracy bo pracuję 24 godz. na dobę. Z
                    sieci raczej nic nie ściągam ale przyznam się, że ostatnio zrobiłem
                    to gdyż płyta Alphaville Forever Young poprostu nie była do
                    znalezienia inaczej.
                    No, spowiedź skończona. Poprostu myślmy ;)
                    • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 14:18
                      siejest napisała:

                      > Prądkość przekraczam z regóły zawsze o 20 km bo jest to
                      > nieoficjalnie "dopuszczalne" i nikt nikogo za to nie szykanuje ;)
                      ---------------------------
                      W tym sowie "z regóły" zapewne kryję się całe sedno. Czyli z reguły
                      jestem prawie uczciwy. Prawie, bo to 20km to jest właśnie to o czym
                      piszę. To jest ta popielniczka z logo hotelu. Ale czasem mnie ponosi
                      fantazja i depnę 200km/h ...prawda? Z małego złodzieja robi się
                      czasem gangster?
                      =============================
                      > Przez telefon za kierownicą nie rozmawiam, bo po tym jak
                      > wypadł mi przed wejściem do auta i przejechaniu go cofając
                      > wyleczyłem sią z tego nałogu i jakoś nie śpieszy mi się zakup ...
                      ----------------------------------
                      hehehe... cóż więcej moge powiedzieć?
                      ===============================
                      > Na forum zawsze zaglądam w pracy bo pracuję 24 godz. na dobę. Z
                      > sieci raczej nic nie ściągam ale przyznam się, że ostatnio
                      > zrobiłem to gdyż płyta Alphaville Forever Young poprostu nie była
                      > do znalezienia inaczej.
                      ------------------------------
                      A więc jednak. Nie była do kupienia inaczej ... podobnie jak
                      hotelowe popielniczki. Wiesz, są takie specjalne programy,
                      dorobienia audytu oprogramowania na dysku. Zrób sobie to kiedyś,
                      zdziwisz się ile masz tego na swoim komputerze.
                      pozdrawiam
                        • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:10
                          Nie, właśnie według mnie ... nie jesteś. Przynajmniej z tego co wiem
                          o Tobie. Jesteś za to według innych zabierających głos w tym wątku.
                          Oni nie rozróżniają czy to jedna mp3 z ulubionym hitem, czy całe
                          archiwum na handel.
                          Zabrał nie swoje, jest złodziejem ... konie kropka. Zamknąć,
                          powiesić najlepiej bez sądu, bo sprawa jest jasna.
                          Niestety, kioski hotelowe są nie wszędzie. A hotelarze, choć ich na
                          to stać i choć pewnie mają gdzieś w podświadomości przeświadczenie
                          o tym, że powinni dla własnej reklamy rozdawać takie suweniry. jakoś
                          tego nie robią.
                          pozdro.
                  • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 09:45
                    a co tu sie dzieje? liberalny ortodox nam sie narodzil? to nie te
                    swieta ort ;)
                    nie poznaje kolegi,czy to jakas pomrocznosc, przytrułeś
                    sie "jajkiem"?

                    złodziej to złodziej. a kto ma niby ustalac granice, co wolno ukrasc
                    a co nie? kieliszek, popielniczke, znaczy rzeczy wolno stojace, tak?
                    klamek i rączek od prysznica pewnie nie mozna brac (narazie)?
                    a taboret, obrus, firanke? a pluszaka z napisem coca cola?

                    nie wolno krasc i tyle, nie ma zadnego usprawiedliwienia. no ale jak
                    ktos w mlodosci byl karmiony produkcjami typu "janosik" .... ;)
                    miniony ustroj popierał ludzi "zaradnych" - i niektorym zostalo, a
                    nawet udalo im sie przekazac dzieciom jak widze

                    pozdrawiam
                    piotr
                    • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 14:01
                      Co się dzieje, no właśnie?
                      Mam wrażanie, graniczące niemal z pewnością, że coraz mniej
                      rozumiesz , czytając to forum. Moje posty w tym wątku są nie tyle o
                      tolerancji, ile o hipokryzji. "Chorobie", która toczy nas jak robak
                      i to tak podstępnie, że podana diagnoza czarno na białym, nie trafia
                      do świadomości chorego. Potraficie nazwać złodziejem kogoś, kto
                      wziął z hotelu na pamiątkę popielniczkę z nazwą hotelu wartości 3€.
                      Której nigdzie kupić na mógł, a która pozostanie jego wspomnieniem
                      miłych chwil i zaginięcie której było i wliczone w cenę pobytu.
                      Jednocześnie sami macie na dyskach oprogramowanie i inne pliki
                      wartości setek €. Proszę nie pisać, że nie macie, bo znam tę branżę
                      i nie spotkałem domowego komputera, który byłby wolny od
                      takich "prezentów". Przekraczacie nagminnie prędkość na drogach
                      (nawet nie piszczcie ,że tego nie robicie), oszukujecie fiskusa,
                      okradacie pracodawców z czasu pracy, używacie sprzęty kupione na
                      firmę i zaliczone w koszty firmy, do celów prywatnych. Trzeba być
                      hipokrytą do potęgi, by tego nie zauważyć.
                      Jeśli już tak chcecie nazwać kolekcjonerów popielniczek, to jak
                      powinniście nazwać samych siebie? Poza tym, jest dyskretna różnica
                      pomiędzy popielniczką z logo hotelu, a taboretem, firanką,
                      tapczanem. Podobnie, jak jest różnica pomiędzy
                      jazdą z prędkością większą od dopuszczalnej 20-30% a jazdą z
                      prędkością większą o 200%. Pomiędzy posiadaniem na dysku kilkunastu
                      ulubionych piosenek, których w postaci pojedynczych utworów kupić
                      nie można w sklepie, a handlowaniem pirackimi programami itp.
                      Nie jest to nigdzie napisane ile można, ale każdy o zdrowym rozsądku
                      potrafi tę różnicę zauważyć. Oby tylko go nie zabrakło.
                      No a Ty Zolviu ...jeszcze niedawno chwaliłeś się jak to stuknąłeś w
                      różki właściciela Szwajcarskich autostrad na kilkanaście €. Tylko
                      nie pisz, że zrobiłeś to niechcący, bo pomieszały się Ci tablice.
                      Twoim obowiązkiem jako kierowcy było przed wjazdem na teren
                      Szwajcarii zapoznać się z obowiązującym tam oznakowaniem, przepisami
                      i nic ciebie w tej kwestii nie wytłumaczy. Poza tym kryształowo
                      uczciwy człowiek, który chce nazywać kolekcjonerów popielniczek
                      złodziejami, powinien nawet po fakcie kiedy tylko zorientował się,
                      że niechcący oszukał (czytaj ukradł) zjechać do najbliższej stacji
                      benzynowej i kupić stosowną winietkę.
                      Wtedy miałby choć moralne prawo, nazywać "kradzież" hotelowej
                      popielniczki, kradzieżą.
                      pozdrawiam :P
                      • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 14:25
                        nie obraz sie, ale chyba naprawde jeszcze Cie kac nie puscił :/

                        o czym Ty piszesz?
                        KAŻDY robi czasem cos zlego. i nie musisz o tym 17nastu akapitow
                        pisac z przykladami dla gimnazjalistow. chodzi o ŚWIADOMOŚĆ tego ze
                        robi sie cos zlego oraz o przyzwolenie lub brak przyzwolenia ogółu
                        na to

                        kradziez popielniczki od kradziezy czegos duzej wartosci rozni sie
                        dolegliwoscia kary. jesli dla Ciebie niska wartosc usprawiedliwia
                        złodziejstwo to jestes modelowym wytworem poprzedniego ustroju. a
                        motywacja ze mam pozwolic na zlodziejstwo bo wszyscy kradna jest
                        ŚMIESZNA i tez wyszla z socjalizmu. obudz sie

                        pozdrawiam
                        piotr
                        • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 14:45
                          Innymi słowy, kradną inni a my mamy tylko chwile słabości?
                          Kto tu w taki razie jeszcze leczy kaca?
                          Jeżeli wartość (rodzaj) zabranego przedmiotu, forma ... nie ma
                          znaczenia, to znaczy, że wszyscy jesteśmy złodziejami i oszustami. W
                          czy jest więc leży problem kolekcjonerów popielniczek? Czy też gdzie
                          jest tu „dziwny zwyczaj”, o którym pisze autorka wątku? Jaką widzisz
                          różnicę pomiędzy jej znajomymi, a Tobą?
                          pozdro:P
                          p.s.
                          Cieszę się, że te 17 w tym poście akapitów starczyło, bo już
                          traciłem nadzieję, a chyba nie chciałoby mi się pisać tego jeszcze
                          raz.
                          • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:02
                            jesli złodzieje to dla Ciebie "kolekcjonerzy" to jak mam Ci
                            tlumaczyc?
                            117 akapitow bedzie za malo.

                            koles ktory dzwoni na policje jak sasiad bije zone to pewnie dla
                            Ciebie donosiciel, co?

                            powinnismy zlikwidowac sądy - przeciez sedziowie tez cos maja za
                            uszami - a jak w takim razie maja moralne prawo oceniac innych?

                            powinnismy zlikwidowac spowiedz - ksieza sa niegodni rozgrzeszac bo
                            sami grzesza.

                            a drogówka - przeciez tez kiedys przekroczyli predkosc Ci
                            policjanci, no nie?

                            ....

                            nie chce mi sie 117 akapitow pisac

                            zycze Ci zeby jakis "kolekcjoner" nart nie spotkał Twoich, kiedy Ty
                            bedziesz jadł pizze w knajpie na stoku

                            pozdrawiam
                            piotr
                              • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:25
                                jakie pytania?

                                chodzi Ci o Twoj przyklad z moim przejazdem przez szwajcarie?

                                jestes specjalista od grzebania w archiwum to sobie wygrzeb moja
                                wypowiedz. pierwsza i jedyna roznica miedzy moim zachowaniem a tymi
                                kolesiami jest taka, ze ja jesli nawet zrobilem cos zle to nie
                                zrobilem tego SPECJALNIE i na dodatek MAM ŚWIADOMOŚĆ tego ze
                                zrobilem cos zle.
                                porownywanie tego z SYSTEMATYCZNĄ (kolekcjonerzy w koncu, no nie?)
                                kradzieza z miejsc ktore sie odwiedza, i na dodatek OBURZENIEM ze
                                nie robi sie nic złego...? ten Twoj przyklad jest tak naciagany ze
                                szkoda gadac. zanizasz poziom.

                                wyglupiles sie z tym usprawiedliwianiem zlodziejstwa, zdajesz sobie
                                z tego sprawe ale jestes na tyle uparty, ze brniesz w to dalej.
                                odpusc

                                pozdrawiam
                                piotr
                                • smiglostopy Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:43
                                  zolviu napisał:

                                  > wyglupiles sie z tym usprawiedliwianiem zlodziejstwa, zdajesz sobie
                                  > z tego sprawe ale jestes na tyle uparty, ze brniesz w to dalej.
                                  > odpusc

                                  seneka mlodszy powiedzial ze broniac swoich blednych tez wznosimy sie na szczyty
                                  umiejetnosci intelektualnych (wolne tlumaczenie z greki;), hehe.
                                • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:49
                                  Nie muszę szukać, pamiętam dobrze.
                                  Masz świadomość, że ukradłeś i nie oddajesz? Dlaczego jeszcze nie
                                  zapłaciłeś za to, co wziąłeś? Dlatego, że kradną inni, a Ty tylko
                                  miałeś słaby dzień i pomyliłeś drogi? Sama świadomość to trochę za
                                  mało, żeby być sędziom innych.
                                  To chyba jeszcze gorzej niż "kolekcjonerzy", bo oni z tego nie zdają
                                  sobie sprawy, że ktoś może to potraktować jak kradzież.
                                  Jaka to według Ciebie różnica raz czy więcej, za 3€ czy za 30€?
                                  Przecież wyżej pisałeś, że jak wziął, jest to złodziej, Nieważne ile
                                  wziął i zapewne ile razy...
                                  W dodatku, w swojej hipokryzji tego nie dostrzegasz, że robisz
                                  podobnie. Podałem przykład z forum. Pierwszy lepszy który pamiętałem.
                                  Nie grzebię w Twoim życiu prywatnym, ale Ty sam wiesz najlepiej na
                                  podstawie moich akapitów i swoich czynów, ile hipokryzji jest
                                  piętnowaniu tego "dziwnego zwyczaju". Ja przynajmniej w mojej
                                  ortodoxyjnosci staram się unikać jak mogę hipokryzji, bo to
                                  najpodlejsza z brzydkich cech. Podlejsza nawet od złodziejstwa.
                                  Dlatego tyle o tym piszę.
                                  pozdro.
                                  • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:58
                                    noooo, ten seneka młodszy to jednak mądry koleś był (chociaz
                                    podejrzewam ze na nartach nie jezdzil) ;)

                                    zebys nie pomyslal ze nie odpowiadam - odsylam Cie do moich kilku z
                                    117 akapitow - kilka postow wyzej

                                    mam - albo raczej wg Ciebie nie mam - takie same moralne prawo jak
                                    sedzia, ksiadz czy policjant.

                                    albo inaczej, jak juz tak sie upierasz ze wszyscy jestesmy grzeszni.
                                    czy zeby nauczyc kogos katechizmu trzeba go przestrzegac?

                                    pozdrawiam
                                    piotr

                                    --
                                    Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
                                    • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 16:23
                                      zolviu napisał:

                                      > mam - albo raczej wg Ciebie nie mam - takie same moralne prawo jak
                                      > sedzia, ksiadz czy policjant.
                                      ------------------
                                      Prawo do oceny masz, ale waga tej oceny jest taka, jak Twoja
                                      osobista moralność. Czyli jak widać, nieszczególna.
                                      =============================================
                                      > albo inaczej, jak juz tak sie upierasz ze wszyscy jestesmy
                                      > grzeszni. czy zeby nauczyc kogos katechizmu trzeba go przestrzegac?
                                      -------------------------
                                      Żeby uczyć ... nie. Ale żeby sądzić innych ... dobrze jest
                                      przestrzegać zasad, według których się sądzi.
                                      Inaczej to nie ma sensu.
                                      pozdro.

                                      > piotr
                                      >
                                      > --
                                      > Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
                                      • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 16:44
                                        ortodox napisał:
                                        > Prawo do oceny masz, ale waga tej oceny jest taka, jak Twoja
                                        > osobista moralność. Czyli jak widać, nieszczególna.

                                        nie uwazasz, ze chyba jednak sie troche zapedziłeś? ja rozumiem
                                        podnieciles sie dyskusja, ale... nie zachowuj sie jak dzieciak

                                        > Żeby uczyć ... nie. Ale żeby sądzić innych ... dobrze jest
                                        > przestrzegać zasad, według których się sądzi.
                                        > Inaczej to nie ma sensu.

                                        mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe ze nie ma ludzi idealnych,
                                        kazdy ma jakies wady i slabosci. na dodatek nie ma ludzi w 100%
                                        obiektywnych. załóżmy roboczo ze zdajesz sobie z tego sprawe. w
                                        takim razie wg Twojego rozumowania nic nie ma sensu, bo nikt nie
                                        spełnia postawionych przez Ciebie kryteriow. nikt nie ma prawa oceny
                                        innych.

                                        pogubiles sie nieco chyba. starasz sie mnie obrazic i pleciesz bzdury

                                        pozdrawiam
                                        piotr
                                        • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 16:57
                                          No bo masz moralność Kalego. Jak zolviu kradnie, to jest wporzo.
                                          Jak kradnie kolekcjoner popielniczek, to jest złodziejem.
                                          Z taką moralnością, Twoja ocena nie ma żadnego znaczenia i wagi
                                          Myślę zresztą, że pozostałych tak samo. Pisałem już o tym dlaczego.
                                          Dlatego sam nie oceniam tego czynu, choć sam nie kradnę (nie
                                          kolekcjonuje popielniczek), to uważam, że każdy z nas często
                                          popełnia podobne pod względem wagi "przestępstwa" i potępiania
                                          takich kolekcjonerów jest hipokryzją.
                                          Czy ty zrozumiesz to w końcu? ...chyba nie :(
                                          pozdrawiam :P
                                          p.s.
                                          nie uważam ... .
                                          • al9 otodox 25.03.08, 17:00
                                            masz rację
                                            ale i przykry zwyczaj prowadzenia dyskusji tak żeby udowodnić
                                            interlokutorowi debilizm....
                                            kończ Waść!
                                            I pozdrawiam
                                            al
                                            • ortodox Re: otodox 25.03.08, 18:33
                                              Cóż, jeśli tak jest, to przepraszam wszystkich, którym udowodniłem
                                              debilizm, a którzy się do tego nie poczuwają.
                                              pozdrawiam ;)
                                          • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 17:24
                                            > No bo masz moralność Kalego. Jak zolviu kradnie, to jest wporzo.
                                            > Jak kradnie kolekcjoner popielniczek, to jest złodziejem.

                                            no zlituj sie, ile razy mam Ci tlumaczyc to samo

                                            > Z taką moralnością, Twoja ocena nie ma żadnego znaczenia i wagi
                                            > Myślę zresztą, że pozostałych tak samo. Pisałem już o tym dlaczego.

                                            uwaga to jest skomplikowana konstrukcja - a ja Ci napisałem dlaczego
                                            uwazam ze to co napisales jest bez sensu

                                            > Dlatego sam nie oceniam tego czynu,

                                            w tym sęk ze oceniasz - BAGATELIZUJESZ

                                            > Czy ty zrozumiesz to w końcu? ...chyba nie :(

                                            ale ja wszystko caly czas rozumiem, gdybys faktycznie nie ocenial
                                            nawet bym sie nie odezwał. nie zgadzam sie z Twoja ocena, to raz. a
                                            dwa - uwazam ze motywacja jest na poziomie gimnazjum:
                                            - ten ma prawo oceniac, kto sam jest bez grzechu
                                            - wszyscy kradna, dlaczego uczepiliscie sie nieszczesnych
                                            kolekcjonerow

                                            co zle zrozumialem?

                                            pozdrawiam
                                            piotr
                                            pozdrawiam
                                            piotr
                                            • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 18:43
                                              zolviu napisał:
                                              > co zle zrozumialem?
                                              -----------------------------
                                              Obawiam się,że chyba jednak nic nie zrozumiałeś.
                                              Pisząc, że nie potępiając ani nie chwaląc zachowania kolekcjonerów,
                                              dokonuję oceny tych ludzi, bo bagatelizuje problem schodzisz już
                                              poniżej gimnazjum, może nawet niżej ;)
                                              Rozumiem, że gdybym nie zabrał głosu w tej dyskusji, to też bym go
                                              zabrał i zbagatelizował w ten sposób problem.
                                              No to było by na tyle zolviu.
                                              Są granice, których ja nie ogarniam swoim maluczkim umysłem.
                                              Jesteś ze swoim rozumowaniem już poza tymi granicami, więc kończę.
                                              pozdrawiam i życzę zdrowia po świętach
                                              • zolviu Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 19:14
                                                BAGATELIZUJESZ ich zachowanie = nie widzisz w nim nic niestosownego

                                                ortodox napisał:

                                                > miejsce jest przyjemne, to
                                                > całkiem naturalne wydaje się, żeby mieć jakąś pamiątkę.
                                                > Jeśli ten kieliszek, popielniczka ma inskrypcję, napis,
                                                > charakterystyczny znak kojarzącą się z tym hotelem, to w zbieraniu
                                                > tego rodzaju drobiazgów nie widzę nic dziwnego, ani
                                                nieprzyzwoitego.

                                                > Jednak jest to szczególny rodzaj
                                                > kradzieży, który w szerokim społecznym znaczeniu jest tolerowany i
                                                > uważany za dopuszczalny. Tak jak INTELIGENTNA reklama na
                                                > forum dyskusyjnym. Nikt rozsądny nie robi z tego problemu, choć
                                                > wiadomo, że są "poszkodowani"

                                                > hotelarze, choć ich na
                                                > to stać i choć pewnie mają gdzieś w podświadomości przeświadczenie
                                                > o tym, że powinni dla własnej reklamy rozdawać takie suweniry.
                                                jakoś
                                                > tego nie robią.

                                                > Potraficie nazwać złodziejem kogoś, kto
                                                > wziął z hotelu na pamiątkę popielniczkę z nazwą hotelu wartości
                                                3€.

                                                dobra decyzja z Twojej strony, nastepnym razem pomysl zanim
                                                napiszesz albo wycofaj sie w pore. unikniesz lawirowania i
                                                kompromitacji. poza tym postara sie mniej obrazac ludzi. takie
                                                teksty jak ten o debilizmie wystawiaja tylko Tobie laurke i pokazuja
                                                brak argumentow

                                                pozdrawiam
                                                piotr
                                • al9 zolwiu masz rację ale 25.03.08, 15:50
                                  zwolnij nieco
                                  :-)
                                  sam nie kradnę popielniczek (zawsze można zapytac w recepcji i kupić
                                  za euo czy dwa), ale orotodox ma rację, ze należy przykładać różne
                                  miary w operowaniu językiem. Sam jeżdzę szybko i bardzo często płace
                                  mandaty. Wiem że robię źle, uważam jednak że jeżdzę bezpiecznie.
                                  Obruszyłbym się, gdyby ktoś nazwał mnie przestępcą, ale rozumiem że
                                  musz e zapłacic mandat kiedy łapie mnie policjant.
                                  Ktos kto kradnie popieliniczkę z knajpy jest złodziejem. Może
                                  znikoma jest szkodliwość a i restaurator ma gadżety od producentów
                                  papierosów czy browarów. Ale czy to coś zmienia? Normalny człowiek
                                  podchodzi do baru i po prostu prosi o gadżet. I go dostaje. Za darmo
                                  albo za pis grosz...
                                  Panowie - dyskusja była ciekawa ale emocje biorą górę....
                                  Proponuję hamować... Nawet pługiem :-)
                                  Pozdral
                      • smiglostopy Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 15:34
                        ortodox napisał:

                        > Jednocześnie sami macie na dyskach oprogramowanie i inne pliki
                        > wartości setek €. Proszę nie pisać, że nie macie, bo znam tę branżę
                        > i nie spotkałem domowego komputera, który byłby wolny od
                        > takich "prezentów".

                        to mnie troche zabolalo;) nie mam zadnego pirackiego programu na swoim
                        komputerze! mp3 mam tylko z itunes. wszystkie filmy dvd mam oryginalne.

                        na szczescie nie mialem okazji byc na nartach ze zlodziejami hotelowych
                        popielniczek;) byloby mi glupio widzac taka "akcje". zlodziejstwo samo w sobie
                        jest obciachowe, a kradziez popielniczek to juz "wiocha" na maxa.
                        • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 16:13
                          smiglostopy napisał:

                          > ... nie mam zadnego pirackiego programu na swoim
                          > komputerze! mp3 mam tylko z itunes. wszystkie filmy dvd mam
                          > oryginalne.
                          -----------------------------------------
                          Hehe... każdy może tak napisać. A ja powtarzam, nie zetknąłem się
                          jeszcze z takim domowym komputerem. Widziałem ich tysiące.
                          Ale niech tam. Twój jest wyjątkowy.
                          W dodatku ... nigdy nie zaparkowałeś w miejscu nie dozwolonym, nie
                          przekroczyłeś prędkości. Nie poświęciłeś ani minuty w godzinach
                          pracy na prywatne sprawy itd.
                          Jesteś ideałem ... szkoda, że jeszcze nie poznałem nigdy takiego
                          człowieka ... .
                          pozdrawiam :)
                          p.s.
                          Aha ... czy ta elektronika przywieziona z US przeszła wszelki
                          procedury celno-skarbowe , które powinna w prywatnym imporcie?
                          Bo jeśli tak, to chyba jednak nie zarobiłeś na imporcie I-podów ;)
                          • siejest Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 16:34
                            Przed kilkoma dniami chciałem ściągnąć coś z oferty Microsoftu i
                            dostałem odpowiedź, że niby mam nielegalne oprogramowanie ???!!! 8(
                            Komputer kupiłem w sklepie austriackim z pełnym oprogramowaniem a
                            microsofta musiałem wprowadzić poprzez przepisanie kodu rejestracji
                            i wszystko pasowało więc trochę głupi jestem teraz haha bo nie wiem
                            co jest grane.
                          • smiglostopy Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 17:03
                            ortodox napisał:

                            > Hehe... każdy może tak napisać.

                            oczywiscie. ja jednak pisze prawde :D

                            wiem, ze trudno ci uwierzyc na slowo. przekonalem sie o tym przy innych
                            okazjach. coz, taki urok internetu. z tego co pamietam ty tez sie spotkales z
                            zarzutem, ze jestes jedynie internetowym narciarzem;)

                            > A ja powtarzam, nie zetknąłem się
                            > jeszcze z takim domowym komputerem. Widziałem ich tysiące.

                            co tam napisales siejest'owi? ze kazdy ma takich klientow na jakich zasluguje? ;)

                            > Ale niech tam. Twój jest wyjątkowy.

                            wcale nie jest. podobne maja dziesiatki moich znajomych.

                            > Jesteś ideałem ... szkoda, że jeszcze nie poznałem nigdy takiego
                            > człowieka ...

                            idealem nie jestem wyciagasz zbyt pochopne wnioski. po prostu nie kradne;)

                            > Aha ... czy ta elektronika przywieziona z US przeszła wszelki
                            > procedury celno-skarbowe , które powinna w prywatnym imporcie?
                            > Bo jeśli tak, to chyba jednak nie zarobiłeś na imporcie I-podów ;)

                            "czytasz po lebkach", albo blednie interpretujesz. ja elektroniki nie
                            przywozilem, a tym bardziej nie na handel. zostawiam te sprawy bardziej
                            "obrotnym". jesli jednak mialbym cokolwiek przywiesc to ominelyby mie oplaty
                            celno-skarbowe.

                            > W dodatku ... nigdy nie zaparkowałeś w miejscu nie dozwolonym, nie
                            > przekroczyłeś prędkości. Nie poświęciłeś ani minuty w godzinach
                            > pracy na prywatne sprawy itd.

                            dosc juz o mnie;) cokolwiek nie napisze i tak nie uwierzysz, hehe. nie wiem
                            tylko co ma np. zalatwianie prywatnych spraw w pracy do tematu zlodziejstwa? nie
                            kazdy pracuje na akord od 9 do 5tej... podobnie ma sie rzecz z niedozwolonym
                            parkowaniem. czy sugerujesz, ze kazdy kto ma wasy to polak, a kazdy polak to
                            pijak?;)
                            • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 18:05
                              Nic nie sugeruję, może poza tym, że łatwo pisać o sobie rzeczy nie
                              do sprawdzenia przez słuchających. Nigdy nie zrobiłem tego, ani
                              tamtego. Zawsze jestem uczciwy i mówię prawdę. Żony nie zdradziłem
                              nawet w myślach. Prawda zazwyczaj jest jednak inna.
                              Moje pytania są bardzo ogólne, mają na celu uświadomienie, że ukraść
                              można nie tylko popielniczkę w hotelu, czy gatki w supermarkecie.
                              Sprawy prywatne w pracy, pogaduszki, to KRADZIEŻ czasu pracy.
                              Taka sama jak popielniczek, a nikt tego nie potępia. Nikt nie
                              pisze , że to okradanie pracodawcy. Nie wiem jak pracujesz, dlatego
                              zadaję pytania, na które nie oczekuję odpowiedzi. Tym bardziej, że i
                              tak możesz napisać co chcesz. Może jednak uświadomisz sobie, że
                              kraść to nie tylko chować cos do plecaka, kieszeni. To jest bardzo
                              pojemne słowo, a często kojarzone jedynie z chowaniem za pazuchę.
                              Tu, zwłaszcza gdy nie pisze się o sobie zbyt wiele, można udawać
                              ideał, herosa, supernarciarza, superkierowcę. To jest łatwe.
                              Rzeczywiści, ktoś nazwał mnie kiedyś internetowym narciarzem. O ile
                              pamiętam, chodziło o to, że więcej czasu spędzam przed monitorem niż
                              na nartach. Wcale nie gniewam się o to i nie protestuję. To jest
                              prawda. Jeśli porównać czas spędzony przed komputerem, to góruje on
                              zdecydowanie nad tym na nartach. Niestety, takie jest życie. Nie
                              zawsze można robić co się chce.
                              Tym bardziej nie sugeruję żadnych narodowych stereotypów.
                              Jeśli Ty nie czytasz po łebkach, to nawet w tym wątku znajdziesz
                              dowody na to, że z takimi stereotypami, często niesłusznymi próbuje
                              walczyć. Jednak świętych niem. Ani wśód Polaków, ani wśród innych
                              nacji. Jednak nie dorabiajmy sobie sami brody.
                              pozdrawiam
                              • smiglostopy Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 18:21
                                > Może jednak uświadomisz sobie, że
                                > kraść to nie tylko chować cos do plecaka, kieszeni. To jest bardzo
                                > pojemne słowo, a często kojarzone jedynie z chowaniem za pazuchę.

                                prawdopodobnie robisz to nieswiadomie, ale masz tendencje do traktowania
                                partnerow w dyskusji z pozycji nauczyciela. w sumie mi to nie przeszkadza bo i
                                tak w zadnej dyskusji nie przekonales mnie swoimi argumentami;), ale tracimy
                                czas... latwiej byloby po prostu przyjac, ze niektore zjawiska sa oczywiste nie
                                tylko dla ciebie.

                                o tych co sa bez winy juz bylo... o stopniowaniu zlych uczynkow i hypokryzji
                                rowniez. wlasciwie pozostaje tylko zebys sie przyznal, ze wlasciwie chciales
                                powiedziec ze kazda kradziez zasluguje na potepienie tylko jakos ci sie inaczej
                                napisalo i mozna skonczyc:D
                                • ortodox Re: Dziwny zwyczaj... 25.03.08, 20:04
                                  smiglostopy napisał:

                                  > prawdopodobnie robisz to nieswiadomie, ale masz tendencje do
                                  > traktowania partnerow w dyskusji z pozycji nauczyciela. w sumie mi
                                  > to nie przeszkadza bo i tak w zadnej dyskusji nie przekonales mnie
                                  > swoimi argumentami
                                  -----------------------------------------------
                                  No i znamy wreszcie powód dla którego nie przekonałem Cię i nie
                                  przekonam. Ale mi na tym zależy ... . Ja jestem "nauczycielem" a Ty
                                  mądrzejszym od niego uczniem. Na stwierdzenie, że oszukujemy
                                  pracodawcę, Ty triumfalnie piszesz, że " nie każdy pracuje na akord
                                  od 9-17" albo "a ja nie mam pracodawcy" ... argumentacja watra
                                  habilitacji.
                                  No tak, przecież głupi "belfer" o tym nie może wiedzieć, bo sam
                                  chodzi z teczką na godziny do szkoły.
                                  Jesteś żałosny w swoich argumentach, swoim pozorowaniu na uczciwego
                                  człowieka, który w życiu nic nigdy nie ukradł. Może nawet tak Ci się
                                  wydaje, ale to tylko złudzenia i brak właściwej oceny czynów.
                                  "Dajcie mi człowieka, a znajde na niego paragraf" nie jest tylko
                                  pustym hasłem. Można oczywiście lansować ortodoksyjną wersję, że
                                  każda kradzież (zabranie, czyjś własności) jest niezależnie od
                                  intencji, wartości, sytuacji jest taka sama. Tak samo należy ją
                                  ocenić i potępić Dojdziesz jednak tą drogą do paranoicznych wniosków
                                  pozdrawiam
                                  i życze 4 mertów śniegu w każdej dolinie
                                  • Gość: smiglostopy Re: Dziwny zwyczaj... IP: *.ny325.east.verizon.net 27.03.08, 03:46
                                    > No i znamy wreszcie powód dla którego nie przekonałem Cię i nie
                                    > przekonam. Ale mi na tym zależy ... . Ja jestem "nauczycielem" a
                                    > Ty mądrzejszym od niego uczniem.

                                    ... a jednak sie mylilem... masz tego swiadomosc, hehe. na dodatek
                                    nie tylko jestes nauczycielem, ale ludzie z ktorymi dyskutujesz to
                                    twoi uczniowie. ok. jak mowilem, nie przeszkadza mi to.

                                    > Na stwierdzenie, że oszukujemy
                                    > pracodawcę, Ty triumfalnie piszesz, że " nie każdy pracuje na
                                    > akord od 9-17" albo "a ja nie mam pracodawcy" ... argumentacja
                                    > watra habilitacji.

                                    powinienes sie cieszyc, ze cokolwiek na to odpisalem:) bo nie trzyma
                                    sie to kupy. o zlodziejach czasu pracy pisales w kontekscie
                                    hipokryzji. nie dopuszczasz mysli, ze istnieja ludzie uczciwi. na
                                    poparcie swoich stwierdzen podpierasz sie argumentem "bo ja jeszcze
                                    takiego nie spotkalem"... podales slabiutkie przyklady z okradaniem
                                    pracodawcow, a na proste kontrargument odpierasz "zaloscia" i
                                    ironia. jesli generalizujesz to popelniasz blad podstawowy i dalsza
                                    dyskusja nie bedzie miala zadnych logicznych podstaw. podobnie,
                                    jesli nie potrafisz przyjac, ze ktos moze byc uczciwy.

                                    > Jesteś żałosny w swoich argumentach, swoim pozorowaniu na
                                    > uczciwego człowieka, który w życiu nic nigdy nie ukradł. Może
                                    > nawet tak Ci się wydaje, ale to tylko złudzenia i brak właściwej
                                    > oceny czynów."Dajcie mi człowieka, a znajde na niego paragraf" nie
                                    > jest tylko pustym hasłem.

                                    hehehehehe. to jest naprawde dobre. jestem pewny, ze bez problemu
                                    znajdziesz na mnie paragraf. prawdopodobnie nie mialbym nawet
                                    najmniejszych szans na obrone. przeciez ty uczciwego czlowieka w
                                    zyciu nie spotkales :D. nauczyciel i sedzia.

                                    > Można oczywiście lansować ortodoksyjną wersję, że
                                    > każda kradzież (zabranie, czyjś własności) jest niezależnie od
                                    > intencji, wartości, sytuacji jest taka sama. Tak samo należy ją
                                    > ocenić i potępić Dojdziesz jednak tą drogą do paranoicznych
                                    > wniosków.

                                    chyba troche pospieszylem sie z tym sedzia;) "kradziez - zabranie
                                    czyjs wlasnosci" (przy okazji, dzieki za wyjasnienie;), "kazda
                                    kradziez jest taka sama". definicje zywcem wyjete z komentarza do
                                    kodeksu karnego.

                                    domyslam sie, ze przez nieuwage wplotles do swojego posta i
                                    postawiles na rowni ocene i potepienie. wlasciwie nie do konca
                                    jestem pewien co miales przez to na mysli, ale zapewne (nie chce zle
                                    zinterpretowac, wiec popraw mnie jesli sie myle) przez ocene, cos w
                                    rodzaju kary, tak przynajmniej wynika z kontekstu ("intencje,
                                    wartości, sytuacja").

                                    ocena kradziezy oczywiscie pozostaje rozna, tak jak byles uprzejmy
                                    zauwazyc, ze wzgledu na okolicznosci. nikt nie neguje faktu, ze
                                    kradziez popielniczki jest czynem o znacznie mniejszej szkodliwosci
                                    spolecznej od kradziezy 6 miesiecznego dziecka z wozka przed
                                    sklepem;). to sa elementarne zasady naszego systemu prawnego co do
                                    ktorych chyba ciezko nawet o "akademicka dyskusje". domyslam sie, ze
                                    z "nauczycielskiego" obowiazku postanowiles to mimo wszystko
                                    wylorzyc...

                                    nie wiem jednak dlaczego postawiles znak rownosci pomiedzy "ocena",
                                    a "potepieniem". w spoleczenstwie, w ktorym zyjemy przyjete sa pewne
                                    normy prawne zakazujace miedzy innymi, jak celnie to
                                    ujales, "zabrania, czyjś własności". tak wiec oba czyny zasluguja na
                                    potepienie. nie na jednakowa kare. na jednakowe potepienie (albo cos
                                    potepiasz, albo nie. nie ma stopni posrednich. nie mozesz "troche
                                    potepic"). nie po to stary zydowin wdrapywal sie ladnych kilkaset
                                    metrow pod gore, nie po to omal nie przyplacil objawienia
                                    dolegliwosciami zoladkowymi po niedawno zjedzonej macy i nie po to
                                    zszedl mu paznokiec z kciuka po wyryciu na glinianej tablicy
                                    dziesieciu przykazan, zebys teraz roztrzasal co krasc mozna, a co
                                    nie. po prostu "nie kradnij".
      • Gość: volta2 Re: Dziwny zwyczaj... IP: *.spray.net.pl 25.03.08, 10:21
        dla mnie osobiście takie zachowanie byłoby nie do przyjęcia
        ale:
        to nie jest kradzież w świetle działalności hotelarskiej- z góry
        zaginięcia przedmiotów są wliczone w każdy rachunek, nie pamiętam
        jaki procent jest standardowo wliczony do rachunku na poczet rzeczy
        ukradzionych przez klientów, ale jest taka pozycja w wyliczeniach.
        i jeśli nic z hotelu nie zabierze 100 osób to to jest "zysk" hotelu,
        a ten zysk wyrównuje straty robione przez gadżetciarzy.
        uwierzcie, są osoby które zabierają klamki, słuchawki od prysznicy,
        nakrętki od baterii i masa innych rzeczy. w ***** hotelach również
        tacy klienci są,

        ja "kolekcjonuję" hotelowe mydełka- czyli zabieram do domu jedno z
        przeznaczonych dla mnie i zostwionych w łazience mydełek.
        żeby przywieźć mydełko nierzadko biorę z domu jakieś fa, na wypadek
        gdyby mydełek miało nie starczyć na pobyt.
        nie uważam tego za kradzież- fakt, mydełka z ogólnodostępnej
        łazienki w hotelu nie zabieram:)
        • filomena1 Kleptomania... 25.03.08, 11:12
          Tak jakbyście zapomnieli o kleptomanach.
          Inna rzecz to istotnie "zwędzenie" czegoś, co nie jest osobistą
          własnością, jakoś niektórych nie boli. Okradanie państwa lub branie
          sobie własność społeczną NIE było dla niektórych kradzieżą.,
          zwijali rolkę papieru toaletowego w biurowej toalecie, zszywacze,
          ołówki z miejsca pracy. Braki rynkowe powodowały doskonałe
          preteksty i wytłumaczenie się z tych "podbierań" uzupełniających
          zapotrzebowanie nieosiągalne w sklepie. Niektórym, co podreślam,
          weszło w krew takie "smyczenie" wszystkiego do domu.
          I tak już zostało , niczym zwyczaj i obyczaj.

          A wracając do kleptomanii i kolekcjonerstwa reklamówek to istnieje
          tutaj w Szwajcariii wśrod młodzieży szwajcarskiej. Oddadza
          podniesione z podłogi, znalezione 200 franków i portfel, odeśla na
          własny koszt, a zwiną kieliszek z napisem jakiegos stwoarzyszenia
          czy winiarni.
          Tak więc to nie tylko polska mania-klepto.
          • bylasobie Wszyscy jesteśmy grzesznikami 25.03.08, 15:33
            ...tak to prawda. Czy mam następnym razem nie reagować, kiedy do plecaczków będą
            pakowane kieliszki? Przecież przekroczyłam prędkość w zeszłym tygodniu. To tylko
            uśmiechnę się i powiem bierz brachu... A jak zobaczę kradzież w sklepie, to mam
            zrobić tak samo? Uważam, że nie ma większej lub mniejszej kradzieży. Może niech
            hotelarze, restauratorzy pakują nam na do widzenia zestawy kieliszków? Uważamy,
            że nam się to po prostu należy, bo widok był nie na góry?
            • ortodox Re: Wszyscy jesteśmy grzesznikami 25.03.08, 16:39
              Dlaczego masz nie reagować? Ale przyjmij do świadomości, że istnieją
              większe i mniejsze kradzieże. Że istnieją mniejsze i większe
              oszustwa i przestępstwa, kłamstwa. Jeśli nie zaczniesz tego
              rozróżniać, popadniesz w paranoję.
              pozdrawiam.
              P.S.
              To był to cały komplet jednak. A Sky pisał ,że na nic się nie
              przyda. Można jednak gości tym przyjąć, jak widzę.
              Może wzięli jeszcze kryształową karafkę?
              • zolviu Re: Wszyscy jesteśmy grzesznikami 25.03.08, 17:31
                ortodox napisał:

                > Dlaczego masz nie reagować? Ale przyjmij do świadomości, że
                istnieją
                > większe i mniejsze kradzieże. Że istnieją mniejsze i większe
                > oszustwa i przestępstwa, kłamstwa. Jeśli nie zaczniesz tego
                > rozróżniać, popadniesz w paranoję.

                jesli byloby dozywocie lub kara smierci za kradziez kieliszka to
                mialbys pewnie racje. ale na razie (chyba?) nikt nikogo za to nie
                wiesza. mysle ze nikt nie neguje ze jest to mniejsze zlo niz np
                morderstwo? a jesli tak uwaza to faktycznie popadl w paranoje

                chodzi o proste nazwanie sytuacji

                tak jak przekraczanie predkosci jest wykroczeniem, tak opisane
                zachowanie jest zlodziejstwem i nie wiem nad czym tu dyskutowac?

                pozdrawiam
                piotr
                  • siejest Re: Wszyscy jesteśmy grzesznikami 25.03.08, 18:45
                    to dym ale też zależy od tego co jest używane. Nie mogę zabronić
                    używania własnego papieru toaletowego albo własnego koca a
                    tymbardziej brać za to jeszcze zapłaty. Używanie własnej
                    popielniczki czy kieliszka też przecież nie robi afery.
                    Używanie własnego piecyka w pokoju bez powiadomienia mnie o tym jest
                    mniej wporządku gdy temperaturę można regulować przy kaloryferze.
                    Ważne to jest z dwóch względów; koszty - prąd i bezpieczeństwo gdzie
                    jak by się coś stało to na przykładzie wypadku w Kaprun
                    ubezpieczyciel wysiada z umowy. Podobnie jest z czajniczkiem. Wolę
                    udostępnić czajniczek swój co gwarantuje mi wiedzę w wypadku
                    odstrzelania bezpiecznika co mogło być tego powodem i partnerstwo
                    ubezpieczyciela. To tak w skrócie. Może jeszcze o własnych napojach
                    i jedzeniu w sali restauracyjnej. Choć myśli się, że w pierwszej
                    kolejności restaurotorzy denerwują się w takich wypadkach, że nie
                    sprzedają w takim momencie produktu to powód jest też inny; w
                    wypadku kontroli, muszę odprowadzić podatek bo finansowemu nie
                    udowodnię, że tego "po cichu" nie sprzedałem
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka